poniedziałek, 29 marca 2021

Kasty, Warny, klasy (poziomy) społeczne - rozprawienie się ze szkodliwymi mitami.

 kiedyś się też używało pojęcia "stany" (ktoś jest wyższego/niższego stanu).

CHCEMY CZY NIE, ZJAWISKO JEST WIDOCZNE GOŁYM OKIEM I NIE MA SENSU JEMU ZAPRZECZAĆ - LUDZIE SIĘ OD SIEBIE RÓŻNIĄ POZIOMEM ŚWIATOPOGLĄDU TAK JAK DZIECI W PRZEDSZKOLU RÓŻNIĄ SIĘ  POZIOMEM ROZWOJU OD DZIECI W SZKOLE PODSTAWOWEJ CZY ŚREDNIEJ. Różnice te są nie do nadrobienia w ciągu jednego życia, najwyraźniej miewamy bardzo odległe od siebie "pola startu" życiowego. Dla mnie to jeden z dowodów na istnienie wcieleń. Na samym dole kopiuję artykuły na temat Wedyjskiego pojmowania hierarchii społecznej.

 Dużo szkód moim zdaniem narobiły czasy powojenne niby promując robotników i chłopów a jednak "tylnymi drzwiami" rozwijając kult wykształcenia - ostatecznie wszystko dziś stanęło na głowie. Być może powodem tej "promocji" był fakt, że ludzie nie są głupi i przedzierały się do ogólnej świadomości informacje, że na przykład urzędnicy partyjni, wyżsi stopniem wojskowi czy sędziowie maja swoje osobne sklepy itp. Oczywiście posiadanie tegoż wykształcenia (papierka umożliwiającego posługiwaniem się jakimś tytułem czy skrótem przed nazwiskiem) wiązało się z dość często z określonymi możliwościami "społecznego awansu" - najczęściej jednak było to formowanie wiernej systemowi "elity", za ten przywilej ta "lepsza kasta" stawała się czymś w rodzaju strażników w obozie pracy ("mierni ale wierni" ). Doskonale to wyjaśnia film " tłumo - elitaryzm". 

 Tak czy siak dość często zdobycie wykształcenia było i jest powiązane z leczeniem własnych kompleksów. System mijającej epoki dawał w ten sposób możliwość demonicznego awansu w "hierarchii kurnika" jak ją nazywa Trehlebow a więc wspinania się na grzędę wyżej niż inni a potem (czysto demoniczna cecha) "patrz w tyłek tego, który jest nad tobą i fajdaj na tych, którzy są niżej". To nie są Słowiańskie zasady, to jest zaprzeczenie naszego systemu społecznego - u nas ludzi słabszych bierze się pod opiekę jak małe dziecko, mądrzejszy (starszy ewolucyjnie) pomaga młodszej duszy i w ten sposób uczymy się wzajemnie. NIKT NIE JEST GORSZY CZY LEPSZY (wyżej lub niżej jak na grzędzie w kurniku) ALE JEST PO PROSTU STARSZY I MŁODSZY. Uczeń siódmej klasy może pomóc odrobić zadania z matematyki uczniowi klasy trzeciej - ten nie jest gorszy, jest tylko uczniem niższej klasy. Czas rozbić w proch to szkodliwe dziedzictwo przeszłości i uformować nasze Warny zamiast kast dając się spełniać życiowo w społeczeństwie ludziom posiadającym stosowne kompetencje, prawdziwą wiedzę a nie papierek zdobyty często poprzez znajomości rodziców lub dzięki zakupieniu pracy dyplomowej (ostatnio znów jakiś nowy skandal pisania prac magisterskich ) po to tylko by więcej "zarabiać" (nie czyniąc nic) lub chełpić się swoim stanowiskiem (wysokością grzędy). 

 Rozwój duchowy nas jako społeczeństwa znów ruszy z miejsca gdy przywrócimy naszą Słowiańską NATURALNĄ społeczną skalę (drabinę) społeczną. To co mamy obecnie Walery Piakin nazywa wprost systemem mafijnym i ma rację, ściśle określona klika jednych "na grzędę" wpuszcza a innych spycha. Wiadomo mi na przykład, że do grona adwokatów można zdawać jakiś egzamin tylko raz (taką sobie ustalili zasadę w tej klice) i jeśli ktoś zostanie odrzucony to więcej podejść już nie ma. W ten sposób przepuszcza się przez "furtkę" swoich (najczęściej z polecenia - dzieci innych adwokatów) a ludzie z poza układów nie mają możliwości się przebić lub udaje im się niezwykle rzadko. Tak jest we wszystkich innych "elitarnych" grupach. Stara prawda - nie liczą się kompetencje ale "plecy".

 Wiele rozmów, korespondencji wszelakiej potwierdza, że temat dzisiejszy jest naszą (jako społeczeństwa) "piętą Achillesa" i poprzez to słabe miejsce dajemy się "zahaczać" i manewrować różnym cwaniakom pasożytującym wokół. Jako "zaczyn" dam może kolejny list, który za zgoda autorki publikuję. W odpowiedzi na mój list (widoczny w tym wpisie pod nazwą "Aromat Żeńskości) otrzymałem takie oto słowa:

 Odnośnie tych niższych i wyższych sfer, to pozwoli Pan , że się z Panem nie zgodzę. Nie ważne skąd ktoś pochodzi ważne jakim jest człowiekiem. Prawym, uczciwym jak nasi przodkowie Słowianie, czy podstępnym i okrutnym jak Rzymianie.
    Znam wspaniałe kobiety z niby niższych sfer np. kobieta ze wsi sprzątaczka urodziła 4 dzieci wszystkie skończyły studia. Porządni, uczciwi ludzie. Sama to dokonała - mąż syn przedwojennej guwernantki wolał inne rozrywki siłą zmuszał ja do różnych rzeczy potrafił podkradać niską pensję, groził śmiercią, musiała skakać jak mu zagra.. Bywało, że dzieci chodziły głodne....
    Znam również nauczyciela akademickiego który tyranizował swoją wykształconą żonę i w końcu ją zabił...
    Tak często ludzie siłą próbują wymusić to, co bez trudu zdobyliby miłością...
    Szacunek, szacunek i jeszcze raz szacunek dla innych myśli, przekonań. To bardzo trudne bo często nie rozumiemy intencji drugiej strony, reagujemy emocjonalnie i przypisujemy jej nieprawdziwe rzeczy.
    I bierzmy odpowiedzialność za nasze wybory. Iwan nie trafił na kobietę, Iwan ją wybrał...

Za tym poszła moja odpowiedź:

.......... możliwa jest "magia miłosna" czego ja sam doświadczyłem w swoim życiu boleśnie. Oczywiście żalu do niej nie mam bo widzę ciągłość zdarzeń i jak do tego doszło. Na poziomie duszy mam wdzięczność do tych istot (różni ludzie się trafiali), że w ten sposób pokazali mi moje słabości.
 
   WARSTWY SPOŁECZNE:
jesteśmy zgodni, powtarzam to samo, ja rzuciłem studia widząc tam troglodytów z tytułami (byli rzecz jasna i dobrzy ludzie) a jednocześnie znając ludzi "prostych" tak barwnych i bogatych wewnętrznie, że do dziś z dumą nazywam ich profesorami w mojej szkole życiowej.
  Słowiański podział na "warny" to nie podział kastowy jak w Indiach - Indie to wynaturzenie naszej kultury. U nas było tak, że jeśli człowiek potrafił się wykazać kompetencjami to mógł być nauczycielem czy duchownym (Wiedunem/Wołchwą) - sam fakt urodzenia się w domu króla czy w wieśniaczej izbie nie miał większego znaczenia. Liczyło się dobro społeczności.

Po jakimś czasie wysłałem jeszcze taką treść w uzupełnieniu:

 cytat: "I bierzmy odpowiedzialność za nasze wybory.
Iwan nie trafił na kobietę, Iwan ją wybrał.."

 Oboje się wybrali a ze słów Iwana wynika, że druga strona nie miała
szczerych zamiarów. Miłość bez wzajemności jest przekleństwem.
Katerina wiedziała jakie życie prowadzi Iwan i przystała na to a potem na zlotach miała napady szału niszcząc Iwana dzieło.

Kolejnego dnia dostałem znów ciekawy i długi list zatytułowany "Typy żon" gdzie moja korespondentka informuje, że obejrzała film pod tym tytułem (linkowałem go już wiele razy - również w poście poprzednim). Zaprosiłem tę czytelniczkę do rozmów tu na blogu w szerszym gronie - może zechce pisać tutaj bo jej list "Typy żon" może być w zasadzie początkiem kolejnej długiej rozmowy. Kilka poruszanych w nim zagadnień jest moim zdaniem kalką poglądów szerzonych dziś nachalnie przez jakieś źródła zachodnie - rozmawialiśmy o tym nie raz w komentarzach, (żałuję nie pierwszy raz, że blog nie ma formy forum bo można by było usystematyzować pewne rozmowy i połączyć w działy tematyczne a co za tym idzie nie powtarzać po raz kolejny tego co już kiedyś na blogu zaistniało - no ale mamy to co mamy i trzeba się z tego cieszyć - nie stać mnie na utrzymanie serwera a miejsce niniejsze jest oferowane w sieci za darmo. Swoją drogą "powtarzanie jest matką wiedzy" więc może też tak ma na razie być. Marzą mi się spotkania na żywo w jakimś kręgu wspólnie wibrujących Dusz - przyjdzie na to czas). Jeśli będzie zainteresowanie rozmówców naszej internetowej "kawiarenki" to postaram się i to zagadnienie poruszyć gdyż jest powiązane z tematem Warn (POZIOMAMI ROZWOJU EWOLUCYJNEGO). EDYCJA 02 kwietnia: wpis zaistniał tu: https://michalxl600.blogspot.com/2021/03/typy-zon-kontynuacja-wyjasnien-o-warnach.html

STUDIA: te nieszczęsne "studia" i wyższe uczelnie będące w świadomości społecznej synonimem awansu społecznego (mądrości). Śledzę temat na bieżąco czytając pewne forum dla młodzieży i widzę, że gdy poruszany jest ten temat to pojawiają się długie, szczere wyznania piszące o wykładowcach akademickich mało pochlebne recenzje, czasem do przestrzeni publicznej (coraz częściej chyba) przedzierają się informacje wręcz skandaliczne świadczące o coraz większym upadku etyki, hierarchii wartości itp. Namnożyło się różnych płatnych kierunków, poziom nauczania spadł...

Żeby się nie rozwodzić zanadto: jedną rzeczą od zawsze było zdobycie wiedzy w jakiejś konkretnej dyscyplinie a drugą towarzyszące temuż "byciu na studiach" przebywanie w grupie społecznej czyli nawiązanie relacji, możliwość wzbogacenia siebie w sferze tzw. kultury a więc teatry, filharmonie, koncerty, dyskusyjne kluby filmowe itd. - ogólnie mówiąc tzw. "wyjście do świata", wymienianie się ciekawymi tytułami książek, dyskusja na różne tematy. 

Ja się cieszę, że w dzisiejszych czasach wiele z powyższego mam dzięki internetowi (mam nadzieję, że to okres przejściowy - czas kokonu jak go nazywa Iwan i wrócimy po tym do spotkań) a jednocześnie mogę sobie siedzieć na odludziu a nie w wynajętym pokoiku hucznego miasta czy w akademiku gdzie nocą pijaństwa i wrzaski (no właśnie, obserwuję od lat, że jednym z wyników studiowania jest wejście na drogę alkoholizmu i rozluźnienie w sferze obyczajów -kolejny długi temat, zaliczenia na zakrapianych imprezach lub/i za usługi seksualne).

    Tak jak to wynika z cytowanych powyżej listów poziom ewolucyjny człowieka nie zależy od dyplomu i nie podnosi się magicznie po tępym odsiedzeniu w ławce (czy na czym się tam teraz siada na salach wykładowych) 5-ciu lat. Pisałem już kiedyś, że jednym z moich życiowych profesorów był murarz z Dębnicy Kaszubskiej - wysokiej klasy fachowiec, ciepły i dobry człowiek z własnym, ciekawym widzeniem świata- ALE PRZEDE WSZYSTKIM OSZLIFOWANYM PRZEZ REALNE TRUDY ŻYCIA I CIĘŻKĄ PRACĘ. Takich ludzi mogę wymienić kilku w tym i mojego wychowawcę z liceum - matematyka, skromny człowiek, pasjonat swojej dziedziny, uwielbiał pracę z młodzieżą i cieszył się wśród nas ogromnym autorytetem czego mu inni nauczyciele zazdrościli. Pensja nauczyciela nie była wysoka i dorabiał sobie czasem kładąc znajomym kafelki. Ostatecznie chyba jednak w latach 90-tych odszedł ze szkoły i zatrudnił się w pewnej firmie jako programista.

  A tak w ogóle to z kilku mi znanych biografii wynika, że najbardziej popychały świat do przodu samouki. Kiedyś się śmiałem na głos czytając biografię Mikołaja Reja, jako młody chłopak zajmował się tym o czym mówi Iwan a więc trenował się w różnych sztukach młodzieńczych zabaw a dopiero w dojrzalszym wieku usiadł do książek zdobywając wiedzę o świecie. 

 PONIŻANIE W ZWIĄZKACH:

  List mojej korespondentki porusza sferę w ogóle mi nieznaną gdyż mój nieżyjący już Ojciec był ciepłym i dobrym człowiekiem wysokiej kultury, ja nie znam takiego domowego terroru ze strony ojca, doświadczyłem go za to od dominującej matki (i znanym w psychologii prawem taką samą sobie dobrałem żonę do dalszej nauki w szkole życia - takie miałem podświadome wzorce w domu). Myślałem, że większość ludzi ma w domach takich ojców a jak życie mi udowodniło byłem w błędzie.

 ------------------

 Takich rozmów jak przytoczona na wstępie z czytelniczką miałem naprawdę wiele. Niedawna korespondencja z przyjacielem muzykiem (z J. graliśmy kilkanaście lat temu w jednym zespole ale z przyczyn mojej przeprowadzki współpraca w tej sferze na razie wygasła) też niechcący zeszła nam na tematy wykształcenia - a zaczęła się dokładnie od tych samych zagadnień gdyż J. obejrzał jeden z filmów na moim kanale i odniósł się do treści. Wspominał znane mu z jego otoczenia nieszczęścia pożycia małżeńskiego, często występujący alkohol a nawet tragedie jakie ja również miałem możliwość obserwować w dalszej rodzinie i w rodzinach przyjaciół motocyklistów (z J. oprócz wspólnego muzykowania łączy nas także pasja do dwóch kółek). 

 Chodziło o to co wiele razy powtarzam, że ludzie powinni się dobierać na podobnym poziomie ewolucyjnym. Najlepiej by było gdyby kobieta intuicyjnie wybierała mężczyznę mądrzejszego od siebie ale dziś ma miejsce proces dokładnie odwrotny gdyż panie pragną mieć kontrolę nad współmałżonkiem a to jest początek wszelkich nieszczęść. Głównym kryterium stał się często wyłącznie poziom zamożności kandydata na męża (moja "ex" mawiała niby w żartach "kobieta się musi zabezpieczyć", nie tylko od niej to słyszałem, wtedy wydawał mi się to żart a jak czas pokazał było to główne kryterium brane 100% serio). Sympatyczni i dobrzy mężczyźni z jakichś niższych stanów, którzy mogliby być szczęśliwi z kobietami podobnego do siebie poziomu trafiają w sidła takich "inteligentnych" kobiet z przerostem ambicji - te nieuchronnie po jakimś czasie zaczynają lekceważyć mężczyznę, poniżać go, pogardzać i pomiatać nim niszcząc poczciwemu chłopu życie (ale jednocześnie nie przeszkadza im to brać od niego pieniądze). A mógł to być szczęśliwy piekarz czy murarz z gromadką wykarmionych, uśmiechniętych dzieci. Tacy często sięgają po jedyny argument jaki im pozostaje do dyspozycji a więc siłę fizyczną. Najczęściej jednak instynkt samozachowawczy (aby nie trafić za kratki za zabicie wiecznie niezadowolonej, kłótliwej, przemądrzałej, najczęściej "wykształconej" żony) kierują agresję na siebie popełniając powolne samobójstwo za pomocą alkoholu. Bywają też warianty mieszane tych zachowań (zazwyczaj gdy kobieta zaognia sytuację) i rękoczyny łączą się z alkoholem.

 Podsumowując: współczesny tytuł naukowy przed nazwiskiem absolutnie nie świadczy o poziomie rozwoju ewolucyjnego człowieka, dla mnie to kryterium od dawna jest niemiarodajne (choć oczywiście nie wyklucza wysokiego poziomu - było mi dane poznać wspaniałego człowieka z tytułem profesora, pasjonata mechaniki płynów. Mnie ta dyscyplina zupełnie nie interesowała i zaniedbałem trochę wykłady ale ten trudny przedmiot był przez niego omawiany tak barwnie i z takim zaangażowaniem, że wszystko wydawało się proste i logiczne. Jego zaangażowanie A PRZEDE WSZYSTKIM SZACUNEK DO STUDENTÓW zjednywało mu sympatię, traktował nas jak swoich "młodszych kolegów po fachu". Powtarzał po każdym wykładzie: jeśli ktoś nie zrozumiał to proszę zostać po wykładzie - wszystko wyjaśnię, i czasem pół godziny siedział jeszcze ze studentami i uzupełniał wypowiedź, przy jego biurku kręciła się gromadka młodzieży słuchając). Prawdopodobnie tak samo było przez kilka ostatnich wieków z różnymi jakoby "szlachetnie urodzonymi", tu widzę wielkie podobieństwo do w/w wynaturzenia obserwowanego w Indiach a więc kast. Kryterium przynależności do naszych Słowiańskich Warn [bo tak były umownie określane warstwy społeczne] już podałem w liście LICZĄ SIĘ KOMPETENCJE A NIE MIEJSCE URODZENIA. Dziecko z rodziny książęcej wcale nie musiało być mądre i przeciwnie. Ktoś posiadający mądrość (przecież w chacie wieśniaczej mogła się wcielić zaawansowana ewolucyjnie dusza) mógł spokojnie zostać Wołchwem(Wiedunem) i nauczać innych jeśli "ogarniał temat".

   A skoro o degradacji warstw, które powinny być wzorem zachowań:  Trehlebow opisywał gdzieś, że za czasów powstania Dekabrystów tzw. "wyższe sfery" w miastach były już tak zepsute etycznie (na naszych ziemiach prawdopodobnie miało miejsce to samo wynaturzenie "elit", pijaństwo i kłótliwość, która doprowadziła do rozbiorów Polski), że oficerowie nie znajdowali "na salonach" kandydatek na dobre żony. Według słów Trehlebowa jeździli oni gdzieś na prowincję wyszukując zubożałe ale czyste etycznie (zachowujące stare zasady) rody i umawiali się z ojcami, że przejmą opiekę nad ich nieletnimi córkami finansując ich kształcenie w mieście. Umowa polegała na tym, że panienka przez kilka lat kształciła się chroniona przez swojego opiekuna, mieszkała w jego domu a po osiągnięciu pełnoletności miała zdecydować czy chce go poślubić czy też nie. Jeśli nie wyrażała na to zgody oficer (wtedy cześć i honor nie były pustym słowem co potwierdziły późniejsze wydarzenia historyczne gdy car zsyłał niepokornych powstańców na Sybir) oddawał rodzinie nietkniętą córkę bez żadnych pretensji do czegokolwiek. Podobno zdarzało się to niezwykle rzadko, najczęściej zawiązywały się bardzo dobre, pełne oddania i miłości małżeństwa gdyż subtelnie i bez pośpiechu rodziły się uczucia wzajemnej sympatii i szacunku (te żony  po powstaniu dobrowolnie wybierały zesłanie z mężami mimo, że miały okazję się "uwolnić"). O poziomie intelektualnym i duchowym ówczesnych oficerów świadczą podręczniki z czasów caratu jakie się gdzie nie-gdzie jeszcze zachowały do czasów dzisiejszych, ponoć było w nich nawet nauczanie o kosmitach zamieszkujących wraz z nami Ziemię.

  Może na zakończenie tych rozproszonych myśli dodam jeszcze ważną rzecz (tu też wszystko stoi dziś na głowie!) w naszym społeczeństwie najbogatsi materialnie byli ci, którzy bezpośrednio wypracowywali to bogactwo a więc ziemianie, rolnicy. Im wyżej w hierarchii tym materialny dostatek miał mniejsze znaczenie - najwyższy w hierarchii duchowy nauczyciel (Wołchwa) często żył ascetycznie (przechowywanie mądrości, najczęściej ludzie o oczach kolory zielonego), niżsi po nich książęta i królowie to już ta sfera zajmująca się zarządzaniem ale tam też nie marnowało się środków społecznych na zbytki jak dziś (jachty i kąpiele w szampanie, wiele mieszkań itp, głupoty)- WSZYSCY ONI (Wołchwowie, Królowie, Książęta) stanowili najwyższą Warnę. Druga patrząc od góry warstwa (Warna) społeczna to obrońcy (rycerze, witezie, w hinduskiej terminologii Kszatriowie - prawdopodobnie w większości kolor oczu stalowy/szary), byli na utrzymaniu społeczeństwa(dziesięcina), często pomieszkując w jakichś stanicach - oni w strukturze społecznej stanowią to czym w naszych ciałach jest system odpornościowy. Ich obowiązki pozwalały na prowadzenie małych ogrodów na własne potrzeby. Trzecia warstwa społeczeństwa - włościanie, gospodarze, rolnicy, wytwórcy, handlowcy itp. Iwan ładnie pokazał to zobrazowanie według ciała człowieka - najniższa część to nogi na których stoi cały społeczny organizm. Nogi są najsilniejszymi kończynami naszego organizmu, ta sama analogia siły fizycznej w wypadku ludzi pracujących bezpośrednio na roli i żywiących resztę "ciała społeczeństwa". Istniała też czwarta warstwa najniższa, Trehlebow używa Wedyjskiej nazwy "smierdy" bo faktycznie ich ciało śmierdzi, żywią się byle czym, folgują wszelkim zachciankom. To są istoty, które mają swoje pierwsze wcielenia jako ludzie ( tekście zapisanym przez panią Nestor (podaję poniżej) określani są SZUDRA.

  Każda warstwa społeczna ma swoje zadania, każdy człowiek szuka swojego przeznaczenia i fachu w którym jest artystą, który wzbogaci społeczeństwo jako całość. Dziś gdy pasożyty społeczne wdrapały się na najwyższe grzędy, zarządzać niczym dla dobra ogółu nie potrafią a do tego mają ogromne apetyty dóbr materialnych, powstała chora sytuacja gdy ludzie prości dążący do materialnych bogactw pchają się na te "wysokie szczeble". Ręce mają silne, ogromne ambicje "bycia kimś" (Cysorz to ma klawe życie) ledwie przeszli do królestwa ludzi ze świata zwierząt i znają tylko zasady przetrwania w świecie zwierząt. Takie "porządki"  przerodziły nam się w kult materializmu i brutalnej, prymitywnej przemocy.

Często polecam blog pani Nestor - oto wybrane tematy:

Obowiązki warn. Istota człowieka, ewolucja. Cz.1. 

  Kopia powyższego tekstu wraz z moimi uzupełnieniami jest poniżej w komentarzach. tutaj

Dharma. Warna. Swoja opinia. Rak.Car. Ewolucja. Masoneria. Rytuały.

W ciele człowieka żiwatma (najmniejsza cząstka życiowa, ciała składają się z żiwatm - przyp. michalxl600) -  przechodzi przez pewne ćwiczenia. Każda swoje. Tempo nauczania jest u każdej swoje własne.
Dlaczegoś wielcy jogowie, mówili o warnach, o tym że trzeba praktykować sadhanę z nauczycielem(guru), który jest w konkretnej paramparze, posiadający siddhi( od słowa czysty, doskonały). Nazywamy to „supernatural”, „superpower”,  chociaż oczyściwszy w pewnej mierze ciało i świadomość, stanowią się one rzeczą normalną, zwykłą, a nie „super”. Do głównych siddh, które dostają jogini, należy n.p. umiejętność zmiany rozmiarów ciała, masy, lewitacja, jasnowidzenie, telekineza itd.
Wielcy jogowie w pismach wedyjskich mówią – „ Nie ma innej drogi do osiągnięcia doskonałości duchowej, jak tylko wykonanie swoich przypisanych obowiązków w zależności od poziomu rozwoju ewolucyjnego (warny). – Krócej – DHARMA ( rozumienie procesów naturalnych, (przyczyna – skutek) oraz rozumne ich wykorzystanie).
Jeżeli mówimy że wszyscy są równi, że wszystkie ograniczenia są w głowie to wtedy każdy nastolatek może pójść dźwignąć 330kg sztangę, ryzykując stać kaleką. Tak? Po co się ograniczać myślami że ma małą wagę i siłę.
Z tej że "logiki" wynika że każdy mięsożerca może spokojnie przejść na bretariaństwo (jedzenie prany bez pośredniczego jedzenia fizycznego).
Wszystko ma hierarchię. Jedyny sposób aby ewoluować, to zidentyfikować swoją pozycję na drabinie, i zacząć wykonywać swoje obowiązki (stosowne dla tego szczebla i niezbędne do przejścia na następny)
 (ul. Radzymińska, Wa-wa)

Ciało nie należy do istoty (uświadomienie tego następuje po udanie przećwiczonej jamie-nijamie), ciało składa się z żiwatm, komórek, organów – które także uświadamiają się w pewny sposób, czyli mają świadomość. To twoja ekipa, która w danej inkarnacji pomaga ci podwyższyć kwalifikację (przejść na nowy szczebel), także podwyższa swój, służąc tobie. (pisałem powyżej o hierarchii niezbędnej dla istnienia społeczeństwa - podział na warny/stany to nie "niesprawiedliwość dziejowa" jak nam wmawiali w PRL ale naturalne zjawisko obserwowane wszędzie w przyrodzie wokół -jej [przyrody] organizacja -michalxl600). Twoje zadanie, jako głównej żiwatmy w tym carstwie (Żiwy) – być idealnym carem dla swoich poddanych. Musisz ich uczyć  i pielęgnować. (znów zwracam uwagę na prawidłowe relacje w drabinie społecznej - takie być powinny a takich nam brak. Jakiekolwiek stanowisko to OBOWIĄZEK,odpowiedzialność za los tych swoich podwładnych -michalxl600 ),  Jeżeli będziesz ich wykorzystywać w celach egoistycznych (chciwych = kierując się zachciankami fałszywego ego), przewyższając swoją kwalifikację – oni będą albo umierać albo buntować się. A ty, w swoim carstwie, stracisz władzę (to właśnie dziś się w naszym społecznym świecie dzieje, układy pasożytnicze doprowadziły do degradacji społeczeństw- powszechne choroby rakowe są i poziom wyżej bo organizm społeczny się rozpada z powodu "kultu indywidualizmu [westerny i różne takie siejące dywersję filmy jak "Batman"] -michalxl600)
W planie (płaszczyźnie) psychicznym i duchowym – jest analogicznie. Prosty obywatel myśli że tajne stowarzyszenia, praktykujące orgie i inne rytuały są albo satanistami, albo chorymi. Naprawdę doskonalę wiedzą co robić (dharma), żeby wyjść na wyższy szczebel (tu trzymam dystans badacza ale też nie odrzucam niczego bo wiem, że rzeczywistość wokół jest doskonała i skoro coś takiego ma miejsce to widać w danej chwili czemuś służy/jest wynikiem czegoś - przypomina mi się teraz publikowana prawie rok temu seria artykułów "Rewelacje Insidera" . On co prawda odżegnywał się od tego typu rytuałów ale niektóre przekazy wydają się być zbieżne - michalxl600).
Varna – sanskara – ci kto poza podziałem warn to są owce, które są trzymane dla sierści (energii).

Kto zna swoją warnę – wykonuje obowiązki ten ewoluuje maksymalnie szybko tak jak uczeń, wiedzący do jakiej klasy ma iść. Będąc w 1-gimnazium nie lezie zdawać matury, jak i rozmawiać o sposobach przygotowania się do niej. A tak jest dziś pośród "świeżo upieczonych" joga-tichers, wyuczywszy kilka terminów i ukończywszy samozasnowane (utworzone przez siebie?) szkoły biorą się za uczenie owiec. To czysta adharma.
Jeżeli komórka zaczyna żyć na podstawie swoich poglądów, przestając spełniać swoje obowiązki, mamy do czynienia z rakiem. Metafora jasna? Na takie wypadki w wedyjskim społeczeństwie istnieje immunitet – Kszatrijowie (wojownicy/Witezie).
"Spełniający dharmę to sam Absolut", mówi się w Wedach.

36 komentarzy:

  1. Odnośnie "naukowców" (ludzi jakoby z elity). Film Paszy Łobanowa pokazujący kompleks pałacowy w wielohektarowym zbiornikiem na wodę pitną (dno wyłożone wodoodporną cegłą), znaleziono to zaledwie w 2013 roku dzięki laserowemu skanowaniu dżungli z helikopterów. Kambodża, środek dżungli a "naukowcy" pojęcia nie mają co to jest i skąd się tam wzięło:

    https://www.youtube.com/watch?v=4lOd8yFy75k

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpis wyszedł bardzo obszerny, czytam sobie właśnie drugi z podanych linków na blog "Kultura Aryjska" i zdecydowałem, że zrobię też podobna kopię z wyjaśnieniem rusycyzmów jakie się wkradły autorce. Ja się domyślam o co jej chodziło ale chyba dla większości może być to niejasne:

    CZ.1.
    O obowiązkach warn.

    1. WARNA SZUDRA. Ich obowiązki to praca na wyższe warny, nie dlatego że to eksploatacja, tak oni przyśpieszą swoją ewolucje. Nie dążą do posiadania swojego domu. Są zadowoleni z tego co im dadzą. Są bez wielkich ambicji. Oni nie mają energii potrzebnej pasożytom, więc nie zostają przez nich zbytnio dyskryminowani. Chłopi realizują swoje instynkty na wszystkich poziomach, dlatego że dopiero co przyzwyczajają się do ciała człowieka, przyszedłszy z ciała zwierzęcia.

    2. WARNA WAJŚJA. Muszą nauczyć się prawidłowego stosunku żeby urodzić zdrowe potomstwo. Muszą się uczyć utrzymywać w porządku gospodarstwo, dom. Oni mają trochę więcej energii, dlatego przy Stalinie miała miejsce kolektywizacja. Kto się nie zgadzał – jechał na odpoczynek do obozów. (to o tym poziomie mówi Iwan, wiele razy opowiadał, że Starowiercy od których czerpie byli określani kułakami-michalxl600)

    3. WARNA KSZATRIJ. Oni umieją uporządkowywać przestrzeń swojego własnego świata, ale nie ograniczają się tylko własną bramą i dążą uporządkowywać w skali masowej. Jeżeli będą to robili na podstawie swojego punktu widzenia – szybko skręcą kark. Ciemni boją się takich ludzi, bo kszatrijowie mogą im stworzyć problemy. Dlatego kszatrijów niszczono we wszystkie czasach (epokach), żeby nie utracić władzy. Rozprawa z Kszatrijem przynosi demonom jeszcze więcej energii.

    4. WARNA BRAMIN. Oni już kiedyś byli kszatrijami, i jeżeli będzie potrzeba w wykonywaniu obowiązków kszatrija, zrobią to bez problemów, ale nie będą przy tym szczęśliwi. Ta warna uporządkowuje swój świat wewnętrzny, odbierając swoje ciało jako poddanych własnego państwa, albowiem każda komórka to żiwatma, taka sama jak i sam braman. W końcu ich czeka transformacja, t.j. stworzenie ciała światła (Trehlebov nazywał to "odparowanie" - jest film na ten temat). Tacy ludzie mają jeszcze więcej energii, dlatego pasożyty społeczne (demony) stwarzają się próżnię informacyjną, rozprzestrzeniają dywersje. Jako skutek – ich energia przekształca się w tanatos.

    Wszystkie marzenia się spełniają. W państwach Europy Wschodniej było dużo duchowych ludzi, którzy nie mając wiedzy i możliwości aby wypełniać swoje przepisane (przeznaczone) obowiązki, otrzymali Stalina, który tę duchowość zżarł razem z braminami (inteligencja), zostawiając nie tkniętych chłopów(szudra), trochę mniej wajszów i kszatrijów.
    Wszystkie bitwy teraz są za energię, a nie za wille i milliony zielonych papierków. Ciemni w wyższych szczebli swojej hierarchii wiedzą o tym, a ludzie nadal nie rozumieją, że muszą kierować swoją energię na siebie, a nie na obce egregory.

    Jeżeli człowiek z warny wajszja pracuje na pasożyta a nie na bardziej rozwiniętą warnę to jego ewolucja stoi w miejscu. O innych ja milczę...Każdy najpierw musi przynieść korzyść sobie, a nie flagom, organizacjom i instytucjom. Pomóc innym można WYŁĄCZNIE spełniając dharmę(obowiązki) w stosunku do swojego ciała, partnera i społeczeństwa. Pomoc możliwa, jeżeli jesteś sprawną częścią mechanizmu. Nie ma żadnej korzyści kiedy nerki zaczynają wykonywać funkcje serca, bo niezbyt im się to powiedzie. Wykonując swoje własne obowiązki - dla pasożytów nie zostawiasz miejsca. Pasożyty pojawią się gdy mikroflora jest naruszona i układ odpornościowy nie chce walczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. c.d.

      Jeżeli przypomnieć dawne czasy, to kiedy Żerca zabijał zwierzę, tym samym przyspieszał jego ewolucję, i duch przechodził na następne życie do królestwa ludzi, dlatego że służą człowiekowi. Jeżeli służyli białym – trafiają do białych ciał, tak samo z innymi kulturami. A co z szudrą który pracuje na pasożyta? Uczy się być pasożytem- degeneratem.
      Głowa człowieka znajduje się w Czakramie Wszechświata, to czym myślisz możesz domyślić się czym jest. Ten kto to rozumie, nie przywiązuje się do koncepcji „ja – piękna osobowość z takim ciałem”. Bóg i on ta to samo. Po co się martwić, jeżeli wiesz że otrzymujesz w życiu to, co potrzebne ci dla ewolucji?

      Usuń
  3. Po raz kolejny nisko się kłaniam z podziękowaniem za ciekawy tekst, przemyślenia i inspiracje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo :)

      W rozmowach (chyba pod filmem Iwana) ktoś podał ten link - Muhamad Ali na temat mieszania ras:

      https://www.youtube.com/watch?v=8iQl8ktghPk

      Pewnie niebawem Youtube i to usunie pod jakimś bzdurnym pretekstem, zaczyna się jakieś szaleństwo! Ten mój kolejny ban na Youtube (dostałem ostrzeżenie i 7 dni zakazu publikacji filmów - za 2 dni się to skończy) to usunięto film, który zamieściłem chyba 5 lat temu. 5 lat nikomu nie przeszkadzał a teraz zaczęli sobie gębę wycierać "dobrem dzieci". Propagują aborcję jako rozwiązanie wszelkich problemów rodzinnych a dbają o "dobro dzieci". Film o którym mowa był faktycznie dość szokujący - pojawiająca się na ekranie postać momentami zdradzała objawy jakby szaleństwa śmiejąc się jak Joker z tego sławnego filmu ale taki był zamysł tego przekazu. Widać zbyt dosłownie pokazywał to co chcą skrzętnie ukryć, to była taka spikerka w TV, targnąłem się na współczesną świętość i główne narzędzie prania głów.
      Trehlebow miał (lub ma) kłopoty prawne bo mówił wprost, Iwan maskuje się przekazując owinięte w lekkie szaleństwo te same treści i na razie ma spokój.
      Kilka tygodni temu usunięto mi z kanału film 2 minutowy gdzie młoda mama jest wykończona bawiąc jedno dziecko a w następnych kadrach widać trójkę dzieci wspaniale bawiących się razem i uśmiechnięta mama czytająca przy nich książkę a w ostatniej scenie cała trójka pod opieką najstarszego (na oko pierwsze klasy szkoły podstawowej) wychodzi razem na spacer a ona im macha na pożegnanie. Ostrzeżeń za to żadnych nie dostałem ale film usunięto tłumacząc się oczywiście "dobrem dzieci". Podejmowanie dyskusji nie ma żadnego sensu (spróbowałem przedwczoraj), w odpowiedzi przychodzi groźba, że jeśli będę podskakiwał to następnym razem w ogóle zrezygnują z dawania ostrzeżeń i od razu usuną mój kanał. Ja się czuję zmęczony tym terrorem poprawności politycznej - do mojego świata tu na odludziu on raczej nie zawita ale to wszystko dąży do tego, że być może ostatecznie uznają mnie za dywersanta i treści jakie w tej chwili macie tu i na kanałach dostępne będą przekierowane do kategorii "nieprawomyślne".

      Usuń
    2. Przy okazji: kto z Was pamięta ten termin jakiego użył Iwan (on jest z wykształcenia genetykiem) mówiąc: "ludzie zakładający rodzinę z osobą z innej rasy zakładają bombę genetyczną swoim wnukom gdyż układanka genowa rozpada się w drugim pokoleniu". Podał tam przykład zjawiska, które dziś jest powszechnie wykorzystywane w ogrodnictwie, wspomniał o dużych, ładnych ogórkach przy krzyżowaniu roślin odległych od siebie gatunkowo.
      To było w filmie z Iwanem przed tym 2 godzinnym materiałem, Ktoś pamięta gdzie szukać?
      Mamy do wybory 3 filmy - 2 części pod tytułem "inicjacja mężczyzn" i jeden o tytule "męskie przeprogramowanie". Najprawdopodobniej jest to materiał "inicjacja mężczyzn" - zacząłem od części 2 - tej dłuższej. Chyba tam była mowa na ten temat.

      Usuń
    3. Mam!!!! efekt heterozji . To jest około 45 minuty w filmie "Inicjacja mężczyzn cz.2"

      Usuń
  4. Bardzo dobry i ciekawy tekst. Lekko się czyta i wszystko się ładnie układa w głowie. Z chęcią poczytam więcej artykułów napisanych przez Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dzięki - trochę miałem wątpliwości czy nie nazbyt chaotyczne te "myśli nieuczesane" jak mawiał St. Jerzy Lec - może coś się jeszcze ukaże.
      W ogóle jest to kolejny praktyczny dowód na to co w teorii istnieje tu na stronie. Jest w szybkich linkach (abecadło) wpis: "mężczyzna funkcjonuje na kobiecej energii jak na benzynie". Są jeszcze ze 4 mające podobną ilość (tam jest chyba 200 tysięcy). Niedawne spostrzeżenia Iwana (rzeka i koryto) pokrywają się z tekstem "Maria Magdalena" (któryś z tych dwóch stosuje podobny obrazek wyjaśniając wzajemną zależność męskości i żeńskości).
      Zmierzam do tego, że natchnienie do zredagowania tegoż dały rozmowy z czytelniczkami, ja to po prostu czuję - siadam i piszę. Często w przeszłości dziewczyny potwierdzały: "od 2 dni zadaję sobie to pytanie a tu bach! artykuł na blogu będący odpowiedzią". Tak jakoś działa ta nasza "bajka". Trzeba (oczywiście jeśli taka wola) otworzyć się na podróż a wszystko "dzieje się" lekko i tak jakby samo. Jest dokładnie tak jak mówi Iwan -rosną skrzydła.

      Usuń
    2. :) Też tego doświadczam. Jedno słowo, jeden szczery uśmiech żeńczyni o dużej żeńskiej mocy (nie kobieton, jak mawiasz :)) dodaje sił.
      Najlepsze rezultaty w swoich działaniach osiągam przeważnie po kontakcie z żeńczynią.

      Usuń
    3. Otóż to! Będą kolejne artykuły bo korespondentka naciska ;)
      - zgodziła się na publikację tej korespondencji na blogu więc się przykładam do odpowiedzi.

      Usuń
  5. :)) Ja też marzę o spotkaniach z Wami na żywo. Takie pisanie, czy nawet rozmowy wideo tego nie zastąpią. Może już niedługo... :))

    OdpowiedzUsuń
  6. " Jeżeli komórka zaczyna żyć na podstawie swoich poglądów, przestając spełniać swoje obowiązki..itd"
    Jak to rozumieć? To przekracza moje zdolności umysłowe.

    Resztę ogarnęłam. Nawet pod 78% mogłabym się podpisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo często u Trehlebova i u Iwana pada pojęcie "żiwatma" (u Pani Nestor też się ono pojawia w jej tekstach na blogu). Wedy mówią, że jest to najmniejsza cząstka świadomości. Żiwatmy organizują się w większe "społeczności" (organizmy) aby się czegoś nauczyć, przejść jakieś szkolenie i uzyskać doświadczenie. Mogą się zgodzić na uczestniczenie w eksperymencie "kwiatek", wtedy jakaś grupa z nich będzie pełnić rolę korzonków, inna będzie specjalizowała się w byciu łodygą i dbaniu by kwiatek się nie złamał, jeszcze inne żiwatmy będą odpowiedzialne za konstrukcję kwiatostanu, za te słupki, pręciki, ktoś tam będzie się uczył jak to jest być pyłkiem kwiatowym - ogólnie organizacja dla manifestacji tego Boskiego cudu jakim jest zjawisko, które będę mógł za chwilę obserwować w ogródku bo pojawiły się przecudne krokusy o różnych barwach - każdy inny, żaden nie podobny do siebie bo rosną nieco inaczej, niejako rywalizują ze sobą w tym pięknym dziele dążenia na spotkanie porannego słońca na które rozchylają swoje płatki.
      Kwiatki są piękne ale nie zaistniałyby gdyby "drużyna" żiwatm (cząstek żywych) ZGODNIE, jednym momencie dziejów nie przestrzegała jednego wytyczonego celu BYĆ KWIATKIEM.
      Gdyby komórki korzenia w potrzebnym momencie stwierdziły: "eeee, jutro - dziś mi się nie chce, popatrzę sobie jak żyją krety" to zadanie NA KTÓRE SIĘ ZGODZIŁY W DANEJ CHWILI zostałoby zaprzepaszczone A TENŻE LEŃ BĘDZIE MIAŁ WOBEC WSZECHŚWIATA DŁUG GDYŻ ZMARNOWAŁ BOŻE DZIEŁO. W tym punkcie na jego stanowisku mogła się kształcić inna żiwatma, poza tym tenże "leń" jest odpowiedzialny za zniszczenie lekcji wszystkich innych żiwatm, które się razem "podpisały" (zobowiązały (OBOWIĄZEK, ZOBOWIĄZANIE, RODZAJ KONTRAKTU JAKI ZAWIERAMY "WCHODZĄC DO GRY" W ŻYCIE ) stworzyć na chwałę Boga projekt "kwiatek" a tym samym EWOLUOWAĆ, zdać pewien egzamin we wspinaniu się po "szczeblach kariery" w tej życiowej szkole.
      Kwiatek to jest takie "show", one tam te żiwatmy się wszystkie "produkują" (starają jak najlepiej) a publiczność ocenia, przyjdzie człowiek i się zachwyci (energia popłynęła do kwiatka), przyleci pszczółka i weźmie część pyłku, który następnie zostanie zaniesiony do ula a tam przemieni się w pszczołę!!! Zobacz jaka odpowiedzialność jest
      na barkach" bycia korzonkiem. Jeśli kwiatek nie zaistnieje to nie pojawi się jakaś pszczoła, która z kolei zapyli inny kwiatek. Wszystko w przyrodzie współgra jak orkiestra i tacy "indywidualiści", którzy nagle "będą po swojemu" ("a ja sobie spróbuję co by było gdyby drzewa sadzić zielonym do dołu") łamią Boskie prawo, wprowadzają dywersję.

      Usuń
    2. Fajnie tylko jak się dowiedzieć jaką mamy rolę i czy faktycznie coś tam gdzieś się "podpisało" ?

      Usuń
    3. Może spróbować? Przecież ze wszystkim tak czynimy - przymierzamy ubrania czy pasują itp. Różnica odnośnie działań w życiu ma jeden niuans, który trzeba uwzględnić OPÓŹNIENIE W REALIZACJI. Rzecz w tym, że my dziś dokonamy jakichś działań (niejako "złożymy zamówienie w Boskiej kancelarii) a materializacja tego przyjdzie za jakiś czas i tu trzeba się wykazać cierpliwością. Jedna z najważniejszych zasad jakie mam tu zapisane na ścianie brzmi: "JEŚLI POSIADŁEŚ/AŚ CIERPLIWOŚĆ - POSIADŁEŚ WSZYSTKO INNE.
      Pamiętam pewien wywiad z Dalajlamą, w jakiejś TV było kiedyś kilka minut, coś go tam pytali o szczęście itp. a on odpowiedział: "nieszczęściem ludzi jest, że wszystkie życzenia się spełniają". Rzecz w tym, że my nie zauważamy jakie "zamówienia" wysyłamy - przeważnie są to bardzo negatywne myśli. Dawno temu bodajże u Osho przeczytałem (a może to biblijna mądrość?): "sieją kąkol i myślą, że im pszenica wyrośnie"

      Usuń
    4. a odnośnie: "...i czy faktycznie coś tam gdzieś się "podpisało" ?"

      JAKIE TO MA ZNACZENIE? Tkwimy w tej chwili "na scenie" i zamiast spróbować się tu znaleźć (urządzić jakoś) my zajmujemy się głupotami na które w tej chwili niemal w 100% odpowiedzi nie uzyskamy. To tak jakby się nagle zorientować, że siedzimy za kierownicą samochodu, samochód porusza się po zatłoczonej szosie. Pierwszą rzeczą jest zadbanie o to aby tym autem nie wjechać gdzieś w krzaki.

      Usuń
  7. Spójrzmy sobie chociażby na urzędników - większości z tejże kadry nie powinno być na stanowiskach. Niekompetencja góruje, zarządzanie jest tragiczne i wszystko stoi na głowie. Wystarczy poczytać wszelkie wieści krajowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Sam mam świeże doświadczenia w tej sferze, w urzędzie popełnili błąd usuwając mój dom z map! I teraz wiją się jak węże, kiedyś działem działu kartograficznego w tym Starostwie był mężczyzna, w latach 90-tych wraz z nim przeglądałem mapy jakimi posługiwał się urząd. Były to kopie jeszcze niemieckich map (zachodnia Polska) - no w ogóle jak sięgam pamięcią tego typu rzeczy były świętością. Dziś na tych wszystkich urzędach są kobiety plus jeden taki młody wymoczek, ciężko przestraszony.........oj, długo by pisać. Byłem cierpliwy wyjaśniając spokojnie to wszystko a ze strony urzędników spotkała mnie istna bezczelność - LENISTWO, NIEKOMPETENCJA, BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI. Grzecznie wyjaśniałem, nie podnosiłem głosu, używałem dobranych słów aby "nie urazić jaśnie państwa" a na koniec mi ten wymoczek - niby mężczyzna zaproponował abym złożył wniosek o budowę nowego domu "bo to będzie łatwiej". Zaufałem typowi sądząc, że ustaliliśmy jakiś kompromis, że znaleźli "okienko prawne" i jakoś tam naprawią swój błąd a okazało się, że zepchnęli tylko aby dalej od siebie. Taka alternatywa naraża mnie na koszty, latanie po geodetach.
      Pękło coś we mnie i wysłałem w tamtą stronę (mentalnie) życzenia oczyszczenia tej stajni Augiasza, to się musi skończyć. Kilka lat temu szarogęsiła się Straż Gminna, na razie przycichła.
      Wszystko w tym świecie ma bazę energetyczną, oni tam teraz nic nie robią - byłem w urzędzie 2 dni temu i wejść nie można, trzeba się umawiać. Jako,że każdy kij ma 2 końce to myślę, że ta "plandemia" uzdrowi i tę sferę - to już doszło do granic. Opłaty za śmieci, których ja prawie nie generuję są już horrendalne, zmuszony jestem ten haracz mafijny płacić mimo,że tu do mnie do lasu żadna śmieciarka nie przyjeżdża. Byłem nawet rozmawiać w ratuszu, przyjął mnie łaskawie z-ca burmistrza i wszystko było na nie - "nie da się".

      Usuń
    2. Myślę, że wielu ma szansę się właśnie przekonać w jak bardzo zepsutym systemie żyje. Jednak wielu wciąż marzy by ta komedia dalej trwała (ostatni hit - rynek w Kutnie, zakupy respiratorów, "nowy "polski" ład" szumnie zapowiadany, i tak w kółko). Twoje przypadki znakomicie opisują co się dzieje w relacjach wielu urzędników z ludźmi. Ale znowuż relacje urzędy - jednostki im podległe to kolejna nędza. Potworzyli rozbuchane wydziały "nadzorujące" zawracające ludziom w głowach tworzeniem bezsensownych raportów, wykazów, tabelek i innych kolejnych kilogramów śmieci na ten sam temat w różnych wariacjach.

      Usuń
    3. Naprawianie tego syfu nie ma moim zdaniem sensu - nie wiem jak to Wyższe siły rozwiążą, na razie chyba jest to "zasuszane", może etapami będą ci urzędnicy odprawiani na emeryturę? A może sami będą odchodzić stopniowo, może im się stworzy nowe możliwości? Trwa jakaś selekcja - a może po prostu któregoś ranka obudzimy się każdy w swoim świecie - zaszczepieni w jednym a nieszczepieni w swoim?

      Usuń
    4. Wariacji rzeczywiście jest tu wiele. Czy można to naprawić od razu? Chyba radykalnym cięciem. Inne - jak podajesz.
      Posuwając się dalej, to chyba właśnie szeroko rozumiany samorząd przy regionalizacji/decentralizacji będzie grał pierwsze skrzypce toteż powinni trafiać tam właśnie odpowiedni ludzie. Wraz z tym procedury, metody wyboru, itd. No ale jak to winno wyglądać to już omawiał Trehlebow, do tego dorzucić wiedzę z KOBu i robi się zupełnie przyjemnie. :)

      Usuń
    5. :) pożyjemy, zobaczymy - rewolucja przyjść może wyłącznie oddolnie (I STOPNIOWO) jak wiosna, powoli zdrowe pędy zaczną wychodzić ku górze, przebijać się przez zbutwiałą zeszłoroczną trawę.

      Usuń
  8. Cześć Michał. Czy podczas całej twojej dotychczasowej podróży trafiłeś może na informacje jak sprawdzić swoją kastę? Znaczna większość osób jest mimo iż głupia porównuje się do najwyższych kast - np. gdy ktoś czyta teks " większość ludzi jest głupia" to każdy to w sobie potwierdza jednocześnie zaliczając się do tej mądrzejszej grupy - taka już nasza natura :) A są jakieś rzetelne sposoby na sprawdzenie kasty ? Czy coś Ci się kiedyś obiło o uszy?
    Sława Bogom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, dla myślącego człowieka sprawa jest w zasadzie prosta. Sprawdzasz co Ciebie pociąga (ja na przykład czuję się wojownikiem z pewnymi ciągotami w sfery duchowe). Dziś często mamy te cechy pomieszane i jakby jest w nas kilka elementów na raz. Też była o tym mowa.
      Ale ja mówię o warnach a Ty przytaczasz powiedzonko dotyczące mądrości - to się w subtelny sposób łączy bo inna jest mądrość dzieci, jeszcze inna mądrość wojowników.
      Każdy ma swoje priorytety I TAK MA BYĆ W SPOŁECZEŃSTWIE. Mówienie, że wieśniak jest głupi a Wołchwa mądry jest w pewnym sensie dywersją JEŚLI ZA TYM IDZIE LEKCEWAŻENIE WARSTW NIŻSZYCH!!!! Czy nasze grube jelito jest gorsze od oka? Nie - każde spełnia inne zadanie, oko nie mogłoby istnieć gdyby nie istniało jelito ze swoją ważną funkcją. To głęboki temat I ELEMENT PODSTAWOWEJ DZIŚ DYWERSJI SIŁ MROKU!!!
      Może film jaki właśnie tłumaczę coś wyjaśni, kolejny Iwan, jeszcze 20 minut do końca ale materiał długi więc można już słuchać (czytać):

      https://www.youtube.com/watch?v=7AEgfbnD74c

      p.s. odpowiedzi na Twoje pytania padały wiele razy w moich wpisach, znajdź niedawną rozmowę ...
      ot, choćby tę i wcześniejsze (tam masz linki):

      https://michalxl600.blogspot.com/2021/04/kasty-warny-klasy-poziomy-spoeczne.html

      Usuń
    2. Hej, dzięki za odpowiedź :) Niestety, tak jak Perun mówił, jeśli w obecnym świecie nie masz góry złota, dzięki czemu nie możesz spokojnie żyć, to wszystko w okół zakłóca Ciebie i Twoje możliwości, przez co wykonując obowiązki nienależące do twojej warny jesteś nieszczęśliwy, z drugiej strony mając obowiązek utrzymania siebie i rodziny musisz pracować niekoniecznie tam, gdzie chcesz, aby mieć możliwość zarobku. Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że nawet mrówka jest gorsza ode mnie :) - ten cytat miał pokazać, że jesteśmy tak zagubieni w pojmowaniu, że nie potrafimy określić się sam, przy jednoczesnym sztucznym wyróżnieniu.
      Mam pytanie nie w temacie, jeśli odpowiesz będzie mi bardzo miło - co myślisz o satelitach starlink i szczepionkach ? Czy jest tak jak trehlebov kiedyś mówił, że tworzy się siatka na niebie, aby powstrzymać naszych Bogów?
      Bądź zdrów!

      Usuń
    3. Być może problem z mrówką polega na tym, że nie potrafi się ustawić w równym szeregu z innymi.

      Kurczę muszę chyba odhaczyć to ✔ Powiadamiaj mnie
      bo myślę, że ktoś pisze do mnie i odpowiadam za wszystkich choć w sumie nie mam nic do powiedzenia. To taka ciekawostka na zakończenie.

      Usuń
    4. Po pierwsze podpisuj się jakoś bo nam sie bałagan zrobi.
      Starlinki? Chodzi o Elona Muska? Cyrk dla gawiedzi. Szczypionki - u mnie ich nie ma i nie będzie.

      Usuń
  9. Nie ma żadnego problemu z mrówką :) po prostu odniosłem się do tego, żeby wam przez myśl nie przeszło, że jeśli ktoś jest na niższym poziomie ewolucyjnym to uważam go za gorszego bo nie jest tak - każda żiwatma w tej materii jest tak samo ważna, jedynie stoimi na innym stopniu ewolucji co nie czyni nas uprzywilejowanymi a właśnie zarozumialcy myślą inaczej, po prostu chciałem być jasno zrozumiany po zacytowaniu wcześniejszego fragmentu, który został nie tak odebrany o naturze ludzkiej, że każdy z nas nigdy nie pomyśli, że może jest kimś niższej kasty niż mu się wydaje - zawsze jeśli chodzi o nas to nie potrafimy niekiedy być na tyle szczerzy ze sobą, aby stanąć w odpowiednim szeregu, tylko narzucona przez świat zewnętrzny chora iluzja i ambicja, każą nam myśleć inaczej - połowa problemu leży w nas, dlatego tak ważnym pytaniem dla mnie była wiedza, czy jest metoda na prawdziwe poznanie swojej warny bo nieraz to co nasz przyciąga do pewnych zachowań i myśli może być iluzją. Cyt. " Ludzie żyją według tego co wydaje im się słuszne i prawdziwe, lecz słuszność i prawda nie są tylko pustymi słowami, w związku z czym ich rzeczywistość może okazać się iluzją."

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli chodzi o mrówkę to nie chodzi o to, że jest problem bo nie musi istnieć problem jako problem tylko chodzi o samo istnienie z którego rodzi się problem...
    Może po prostu musimy się dobierać w pary na podstawie tego co nas cieszy ~ bawi ~ kusi? Wiem, że człowiek może się zmienić pod wpływem pewnych czynników. Np ja nie znosiłam tej fali ~ a teraz ją lubię bo zaczynam się z nią utożsamiać. Ze sztywnego kołka to nawet lina się zsunie a na falującym zacumuje... Jeżeli nie wiesz o czym pisze to się nie martw bo to wiedza ze źródła i nie każdy może się jej napić.
    Bardzo ładnie piszesz. Chyba jesteś młodszy ode mnie albo zwyczajnie bardziej konkretny. Dobrze jak każdy sam siebie rozumie. To podstawa tworzenia swoich światów. Stałość w niestałości ~~~ niestałość w stałości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Prędzej lina się zsunie z falującego kołka, gdyż fale będą powodowały jego wzrastanie i opadanie co będzie sprzyjało zsunięciu się liny, niż gdyby była przeczepiona do sztywnego kołka. Tak samo dokonując różnych czynów w życiu jak ta tzw. fala człowiek wzrasta w wyższe i upada w niższe światy, luźne podejście będzie nim wiało gdzie popadnie, podczas gdy sztywne trzymanie się wytyczonej ścieżki sprawi, iż nie tyle co dojdziemy do celu to to, że w tej drodze z każdą chwilą będziemy się umacniać. Rozumiem, że koleżanka posiada wiedzę ze źródła i jest na tyle uprzywilejowaną osobą/duszą, że dostąpiła zaszczytu, aby jej się napić, eh o tym pisałem właśnie wcześniej, że każdy się uświęca jak tylko może i czuje się alfą i omegą, pokory trochę ludzie... . Co ma wiek do ładnego pisania :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś bezczelnie konkretny.
      Z pokorą przyznaję że nie jestem alfą i omegą bo to by zamknęło mnie w ramach a ja wolę być absolutnie wszystkim i wszędzie, zwłaszcza gdy mnie nie będzie.
      Masz rację z tym kołkiem. Linę najlepiej przytrzyma powalona skała.

      Usuń
  12. Byłaś zawsze i zawsze będziesz zawsze. Spodobał mi się kiedyś cytat z najnowszego filmu mumia, gdzie zacytowali ewangelię o dziwo, " Śmierć jest niczym innym jak przejściem do nowego życia. Żyliśmy i żyć będziemy. Powrócimy ". Sarkazm jest duzo lepszy niż obrażanie i łatwiej go znieść :) może ja źle wytłumaczyłem moje myśli i źle je zrozumiałaś, albo Ty po prostu negatywnie to odebrałaś. Powalona skała będzie powaloną skałą, nie tedy nasz droga żeby się poddać tak jak ona :) chodziło mi o trzymanie się zasad co symbolizował sztywny kołek, nic nie sprowadzi Cie na manowce wtedy, gdyż jeśli łódka sama nie wie, gdzie chce dopłynąć to nawet najlepszy wiatr jej nie pomoże. Miło się rozmawia :) życzę Zdrowia. Sława Bogom ������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem w stanie się w to zagłębić. Pozwolę sobie pozostać głupią w tym momencie. Podejrzewam że możesz mieć rację. Jeżeli chcesz mieć rację to ja oddaję Ci swoje wszystkie...
      Znam przyjemniejsze rzeczy od rozmowy 🐒
      Sława stworzeniu boskiemu...

      Usuń
  13. Nie wiadomo kto ma rację, jeśli Ty mi oddajesz moje, to ja oddaje Ci swoje��
    Nie wątpię ❤��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś przemiły ale ja nie chcę niczyich racji, chyba że żywnościowych, to chętnie 😋
      A teraz pozwól mi zamiast rozmowy rozkoszować się świeżo zaparzoną kawą.

      Usuń

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.