czwartek, 1 września 2016

Moda na śmierć poprzez trend

Właśnie jedna ze stałych czytelniczek ( nie spytałem czy mogę ujawnić - jeśli będzie miała chęć sama napisze) przesłała mi dwa linki do arcy-ciekawej strony.
Pierwszy temat przeczytałem kiwając nieustannie głową i "przyklepuję" obiema rękami.
        Moja mama jest farmaceutą ze wszystkimi możliwymi specjalizacjami oraz ponad 25 letnią praktyką na stanowisku kierownika apteki szpitalnej w  100 tysięcznym mieście (2 szpitale na około 2000 łóżek z tego co pamiętam)  - bardzo ambitna, cały czas się doszkalała, kursy, sympozja. Niegdyś 'fanka" współczesnych metod leczenia (chemia, antybiotyki, w domu wisiały u nas przepiękne kalendarze z reklamą nazw.... pestycydów jak  dziś wiem). Obecnie mama wraca do ziół, czyta książkę "Ukryte terapie" pana Zięby i poleca ją znajomym.

   Dlaczego taki wstęp? Ano dlatego, że mama jest cały czas aktywna zawodowo i w pełni władz umysłowych. Często rozmawiamy i dzieli się ze mna swoimi aktualnymi obserwacjami dot. tego z czym ludzie przychodzą do aptek - mama będąc dziś na emeryturze bierze jeszcze czasem zastępstwa w zwykłych aptekach otwartych bo lubi kontakt z ludźmi, doradza tańsze zamienniki ( to co wypisują współcześni 'lekarze" to w ogóle temat na osobną rozmowę a w zasadzie to jest to w wiekszości temat dla prokuratora - ale tam przeważnie ta sama sitwa kryjąca swoich) - no w każdym razie prowadzi działalność uświadamiającą i pomaga jak może dzieląc się swoją szeroką wiedzą z zakresu m/innymi interakcji leków itp. Przestrzega przed wiarą w to co oferuje TV.  Skopiuję mamie niniejszy artykuł bo na pewno będzie  z nim zgodna i bardzo ją zaciekawi bo dyskutowaliśmy już kiedyś nad negatywnym wpływem wszelakich pampersów. Nawet filmik taki tłumaczyłem https://www.youtube.com/watch?v=lVbXtBLKeb8 Czytajcie i miejcie się na baczności - wszystko co tu napisane to niestety gorzka prawda. Temat mógłbym rozwinąć bo mama zna dokładnie afery z wprowadzaniem "leków" ( przykłady: detreopal- rozwalał nerki co skutkowało wieloma zgonami. Enzaprost do smarowania szyjki macicy - powodował u niemowląt obrzęki mózgu a w wieku kilku lat niedorozwój umysłowy. Gentamycyna- dawka pediatryczna 10 mg stosowana profilaktycznie po porodzie - również uszkodzenia nerek a przede wszystkim słuchu - pojawiła się cała populacja zupełnie głuchych dzieci) które to szybko wycofano gdy spowodowały zgony albo kalectwo liczone w tysiącach istnień i nikt za to nie poniósł odpowiedzialnosci - MAŁO TEGO!!! te same firmy zaczeły w następnych latach produkować antidotum na powikłania, które same spowodowały

UZUPEŁNIENIE (edycja 4 września): tekst mamie skopiowałem. Mama sama zaczęła dopowiadać obserwacje i treści jakichś artykułów, które miała w rękach. Chodzi o temat bardzo zbliżony a mianowicie pampersy. Obserwuje się dziś ponoć powszechnie zakażenia dróg moczowych u dzieci płci żeńskiej. Jeszcze ćwierć wieku temu taki problem po prostu nie istniał u małych dziewczynek. Tego typu powikłania notowano w lecznictwie tylko u dorosłych kobiet. Dziś natomiast powszechne stały sie grzybice stref intymnych oraz jakieś różnego rodzaju zakażenia układu moczowego u niemowląt nawet (z niemowlakami meskiej płci jest w tych sprawach zauważalnie lepiej). Wnioski z tych obserwacji podnoszone przez wielu lekarzy (rzecz omawiana w pismach i środowisku) są jednoznaczne - winę ponosza pampersy. Pomijam już sam fakt wywoływania otarć, alergii itp. przez te rozmaite "uszczelniacze". W normalnych pieluchach dzieci były częściej przewijane - poza tym jak konstatuje sama mama: kiedyś "roczniak" chodził już bez pieluch - dziś ten okres jest znacznie dłuższy. 
         Dodam tu na koniec, że psychologowie rożróżniają etap życiowy kiedy to mały człowiek uczy sie władać tą postawową sferą wydalania i opanowuje tę sztukę. Podobno jest to próg gdy zaczyna się błyskawiczny rozwój intelektualny dziecka - od momentu kiedy już potrafi ponować nad tym czy chce siusiu czy na nocnik. To jeden z ważnych punktów w naszym życiu a przesunięcie tej granicy owocuje dziś ostatecznie ogólną niedojrzałoscią człowieka w wieku dorosłym i ...  mówiąc wprost opóźnieniem intelektualnym przyjmowanym dziś w społeczeństwie jako normę - wszędzie wokół mamy dzis pokolenie roszczeniowe, pokolenie, które psychicznie zatrzymało się gdzieś na etapie niemowlęctwa.

http://zanimkupisz.hvs.pl/tampony-podpaski-czyli-chemia-bezplodnosc-i-choroby/

   Na tej samej stronie jest też inny artykuł przesłany również przez tę samą koleżankę. Sprawa tam opisywana jest mi znana bo tuż przed rokiem 2000 czytałem obszerny artykuł na ten temat w piśmie "Nexus" (dwumiesiecznik). Wtedy bardzo zainteresował mnie ten temat i czułem, że jest tam jakaś prawda. Odpisałem  i pozwolę sobie wkleić fragment tego listu- a oto link:

http://historiazakazana.hvs.pl/swieta-moc-krwi-menstruacyjnej/

  Oto co odpisałem korespondentce:

 Cześć! Znam rzecz od około 20 lat , gdzieś tam bodaj w 1998 roku czytałem - ten sam jak mi się wydaje - artykuł w 2 miesięczniku Nexus. Rzecz mnie wtedy zafascynowała i nie widziałem w tym nic złego - -przecież między małżonkami wszystko jest święte. Jednak jak słusznie piszą w tym linku cienka granica dzieli od zrobienia z tego jakiegoś wynaturzenia.

   Mimo wszystko przyznam na dziś jestem mniej " na hura" z tym tematem - czytam więcej i wiem, że w ogóle menstruacja  i ta krew jest u ludzi cywilizacji patologią (dzikie zwierzeta nie krwawią podczas tego procesu) . Jeśli nawet droga tej obserwacji jest prawdziwa to najpierw kobiety muszą się mocno oczyścić - przejść na surojedzenie , uporzadkować swoje myśli. Dziś obfite , krwawe miesiaczki stały się normą gdyż w ten sposób organizm stworzył jeszcze jedno "wyjście awaryjne" dla oczyszczenia z toksyn jakie mamy wszędzie wokół w żarciu, w  powietrzu. Podobno zaawansowane joginki też nie krwawią nadto są w stanie mentalnie zwyczajnie sterować płodnoscią ( bo to olbrzymi wydatek energii i jeśli nie dochodzi do zapłodnienia to zbędny wydatek energetyczny - to samo z produkowana w nadmiarze spermą u mężczyzn, dookołoa pełno podniet i mężczyźni się wyjaławiają umierając przedwcześnie przed 60- tką). Kobiety prawdopodobnie dzięki tej "furtce" i możliwości oczyszczania ogranizmu ze śmieci żyją nieco dłużej a wszyscy razem możemy spokojnie "użytkować" swoje ciała setki lat. Wielu poważnych ludzi wiele razy stwierdzało, że ciało ludzkie jest w stanie spokojnie żyć co najmniej 150 lat - znajdowane w piramidach mumie mające 120 lat mają wszystkie zdrowe zęby a nie tak jak my.

To tak na temat podanego w artykuje rytuału. Wszystko to bardzo możliwe ale odkłamać nasze życie trzeba  w odwrotnej kolejności jak je psuto - podanie takiej informacji w tej chwili ........ choć przemyślę - ciekaw jestem dyskusji wśród czytelników.

 ...........................

Czytam jeszcze do końca link jaki przesłałaś w drugim liscie - sporo prawdy. Ktoś z tłumaczonych przeze mnie wykładowców (chyba Trehlebov) opowiadał, że za wielką kasę gwiazdy kina i pop- kultury kupują jakieś pigułki produkowane na bazie komórek macierzystych i 50 latkowie wygladają na 25 . Podawał nawet jakiś konkretny przypadek z nazwiska kiedy pewna dama w ciagu roku postarzała sie gwałtownie (publiczna twarz - piosenkarka) bo jak on  twierdził odstawiła te pigułki.


65 komentarzy:

  1. Dodam, żeby już po raz kolejny nie edytować- te pigułki młodości używane przez prezenterów TV czy innych tam "celebrytów" sa ponoc produkowane z ........abortowanych płodów. Jest to ponoć cały "czarny rynek" ukrywany oficjalnie. machina skonstruowana dokładnie tak jak to pokazuje film "Jupiter - Intronizacja" - jestesmy tutaj "bydłem hodowlanym" ale .... na własne życzenie. Prawo kosmiczne ponoć zezwala na takie działania o ile sam działasz podobnie. "Oni" mają prawo dokonywać tego na nas ( a w ten sposób siły mroku boleśnie uczą nasze dusze) dopóki my sami dokonujemy tego na naszych "braciach mniejszych" czyli zwierzętach. Ludzie rezygnujacy z jadania mięsa wyrywają się tego kręgu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jupiter - Intronizacja" dla przeciętnego człowieka to zwykły film fantastyczny. Ale dla osób mających trochę wiedzy jest tam własnie taki przekaz o jakim piszesz Jędrzeju. Zresztą w wielu filmach jest przekaz. Na przykład w całej serii Avengers (Iron Man, Kapitan Ameryka, Thor itd.) jest bardzo wiele odniesień do... NWO. Najbardziej chyba jest to widoczne w "Kapitan Ameryka-Zimowy Żołnierz"....

      Usuń
    2. Dzięki za podpowiedzi- Thor- a znam , pozostałych nie. Będę miał na uwadze - mogę Ciebie prosic o skopiowanie tego wpisu do działu filmoteka?

      Matrix też dla większości jest fantastyczną bijatyką- dostrzegają tylko tę warstwę przekazu. Ale podswiadomość już swoje "łykneła". To sa współczesne bajki dla dużych dzieci - kiedyś sie obudza i ujrzą więcej, ważne aby obejrzeli.
      bajki tak samo działają- najpierw opowiadasz o trzech koniach brązowym, srebrnym i złotym a w młodzieńczym wieku można już wyjaśnić (powołując sie na tę bazę), że konie to symbole instynktów jakie trzeba okiełznać i "założyć im uzdę". itp.

      Usuń
    3. Post skopiowany do filmoteki :)

      Usuń
  2. Ponieważ już w tej chwili jest ponad 40 odsłon tej strony a ja zmodyfikowałem właśnie tekst główny dodając link to wpiszę raz jeszcze w komentarzach by zwrócić uwagę tych co treść wstępną przeczytali i zajrzą ponownie czytać komentarze:

    https://www.youtube.com/watch?v=lVbXtBLKeb8

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli Twoja mama zainteresowała się ziołami, to dla jej "farmaceutycznego" umysłu artykuły doktora Różańskiego będą idealne ;) http://rozanski.li/

    Pozdrawiam, Zielicha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki- będę pamiętał. mamy w domu ksiązki Ożarowskiego. Pewnych rzeczy już chyba w tym życiu nie zmieni - tak jak piszesz Zielicho "farmaceutyczny umysł"- i ona oscyluje między tymi światami. To jak z człowiekiem, który całe życie spędził w sekcie - ale są pewne postępy. Wydrukuję jejcoś z tej strony - niestety nie udało mi się jej przyuczyć do internetu - były próby ale mój brat w pewnej chwili dokonał dywersji zniechecając ją ostatecznie do tego narzędzia.

      Usuń
  4. Jędrzeju,

    dziekuje, ze upubliczniles i opatrzyles swoimi komantarzami linki, ktore Ci podeslalam.

    Jeden z nich- o tamponach i podpaskach umiescilam dzis na swoim profilu na FB z ponizszym tekstem ode mnie. 21 osob udostepnilo go dalej, u jednej osoby pojawilo sie kilkadziesiat komentarzy pod udostepnieniem, u mnie mniej. Pokazuja przekroj spoleczny w postrzeganiu, widzeniu i kojarzeniu. I generalnie bardzo niska swiadomosc :(

    "Drodzy,

    po prostu poczytajcie i pomyslcie a potem zadziałajcie i podajcie dalej.
    Dziekuje Sylwia, że mi to podeslalas.

    Rzeczywiscie przerazajace i dramatyczne w skutkach, choc juz mnie chyba nie dziwi...jestesmy tak nieswiadomi wielu rzeczy, lacznie z tymi, ktorych uzywamy.
    Na wlasne zyczenie, z wygody lub z zaufania do tego, ze jesli cos mozna legalnie kupic, to ktos (rzad?) bierze za to odpowiedzialnosc...- takie czesto dostaje odpowiedzi w prywatnych rozmowach. Jako kontrprzyklad podaje wtedy papierosy i alkohol- legalne, mocno opodatkowane a skutki ich miazdzaco niszczacego dzialania ponosimy wszyscy- wdychajac smrod papierosowy i jako spoleczenstwo placac za leczenie alkoholikow i palaczy, o innych kosztach spolecznych nie wspomne.

    Jakie sa rozwiazania?
    Znam podpaski wielorazowe i mooncupy. Ja uzywam tego drugiego, kubeczka menstruacyjnego od kilku lat- jestem bardzo zadowolona. Od tego czasu widze, ile krwi co miesiac ze mnie wyplywa, jak pieknie pachnie i jestem bardziej swiadoma swojej miesiaczki.

    Jesli jestes mama czy babcia, tata lub dziadkiem, pomysl o swoich corkach czy wnuczkach.

    Ponad 2 lata temu zrezygnowalam tez ze wszystkich kosmetykow- pielegnacyjnych i kolorowych a srodki chemiczne ograniczylam do minimum. Od miesiaca nawet okna myje tylko woda...no, i sciereczka od Lucyna- dziekuje, super sie sprawdza!

    Będzie o tym wiecej w mojej ksiazce, ktora pisze. Opisze jak do tego doszlam i jak sobie codziennie radze bez kosmetykow i minimalizujac chemie w moim zyciu."

    Nam teraz dodatkowo w zwiazku z drugim artykulem wklejam fragment ksiazki Marlo Morgan: "Wołanie z końca świata" dotyczy miesiaczki i krwi menstruacyjnej:

    "Przypomniało mi się, że parę tygodni wcześniej pytałam ją, jak sobie aborygeńskie kobiety radzą podczas menstruacji. Pokazała mi wtedy podpaski zrobione z trzciny, trawy i delikatnego ptasiego puchu. Sama zaobserwowałam, że od czasu do czasu któraś z kobiet opuszcza obóz i udaje się na pustynię. Tam zakopywała splamioną krwią podpaskę, podobnie jak my wszyscy zakopywaliśmy codziennie nasze ekskrementy, naśladując koty. Czysto zdarzało się jednak, że kobieta wracająca z pustyni niosła coś w zamkniętej dłoni, co oddawała Uzdrowicielce. Ta z kolei wkładała ów tajemniczy przedmiot do swojej tuby, w której przechowywała liście różnych roślin, olejki i maści lecznicze. Jedną z takich maści leczyła moje chore stopy, gdy zrobiły się na nich pęcherze. Stosowała je także przy oparzeniach skóry od słoń-ca. Parę razy zdarzyło mi się być blisko niej akurat wtedy, gdy sięgała do tuby i zawsze dochodził mnie stamtąd straszliwy, wręcz odrzucający fetor. W końcu od-kryłam, że to, co ona sekretnie chowa w pojemniku, to były duże skrzepy menstruacyjnej krwi naszych kobiet.
    Gdy jednak tym razem sięgnęła do swojej tuby, otworzyła ją z odwrotnej strony. Nie poczułam żadnego zapachu. Pociskając koniec tuby, wycisnęła na dłoni gęsta czarną, błyszczącą maść i nałożyła ją na porwane brzegi rany Wielkiego Łowcy Kamieni, jakby chciała je scementować. Potem rozsmarowała maść na całej powierzchni rany. Nie użyli żadnych opatrunków ani bandaży. Nie było potrzeby niczego przewiązywać ani unieruchamiać nogi na szynie; niczego nie szyto, nie było mowy o chodzeniu o kuli."


    Ciesze sie, ze od ponad roku zglebiam wiedze,ktora sie tu dzielimy. I sukcesywnie wdrazam w zycie, stosuje i podaje dalej. Dziekuje, ze jestescie, piszecie i dzielicie sie swoimi doswiadczeniami.

    Z Miłością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wpis - widzę, że nie tylko ja się obudziłem w środku nocy. :) . Coś się dzieje "w eterze". Jakieś zmiany się szykują . Być może prawdą jest co już pisałem gdzieś niedawno a o czym wspomina .... chyba ta publikacja:

      http://koladydar.blogspot.com/2014/03/koniec-poprzedniej-i-poczatek-nowej.html

      że czas około 21 września jest końcem i początkiem. Ja w ostatnich dniach obserwuję jakąś kumulację zdarzeń, niespodziani znajomi, intensywna praca we śnie (budzę się pamietając strzępki zdarzeń). Pozyjemy - zobaczymy.

      Oj - odjechałem od głównego tematu.

      Usuń
    2. Jędrzeju, ja sie nie obudzilam w srodku nocy, ja wtedy szlam spac :)))
      Bardzo mi mulilo strone, gdy dodawalam komentarz, profilaktycznie go skopiowalam i chyba za 10 razem udalo mi sie dodac...
      Ano dzieje sie, dzieje. My tez stale cos robimy, wiec mysle, ze to przyspieszamy albo dajemy mozliwosc, zeby sie dzialo. Albo...nie przeszkadzamy :)

      Usuń
    3. No to cieszę się, że się udało - może nocą jakieś prace konserwacyjne na portalu. Też kiedyś nocą miałem problem.

      Usuń
  5. Stronki Ligi Swiata mają wiele niesamowitych artykułów na różnorakie tematy, polecam się zapoznać z większością, dają dobry obraz na naszą sytuację i przywołują masę tematów o których nie mieliśmy żadnego pojęcia. Niestety autor dość agresywnie podchodzi do czytelnika, często widać że sam ma poważne problemy i praktycznie nie da się z nim skontaktować.

    Co do miesiączek to trehlebov chyba wspominał coś o tym że jest metoda dla kobiet z siedzeniem z prawą piętą pod genitaliami (chyba?). Kiedyś też słyszałem rewelacje, że na krew menstruacyjną napędzali statki kosmiczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. I dzięki za recenzję strony i ocene autora - czyli jak w życiu, czerpiemy ostrożnie przesiewając przez własne sita. Źródeł czystych nie ma.

      Usuń
    3. Jędrzeju przeczytaj jeszcze raz swój wpis-piszesz 2 razy o lewej pięcie u mężczyzn. Albo ja nie rozumiem, abo się pomyliłeś. Jest to dla mnie ciekawe i chce wiedzieć jak to jest z tymi piętami.

      Usuń
    4. Tak! Pomyliłem - już wymazuję tamten wpis by nie wchodził w oczy. Powinno być tak:

      Chyba dobrze pamietasz Tomku- dla mężczyzn na pewno jest odwrotnie. Pamietam, że ja chcąc zatrzymać aktywnośc w tej sferze siadałem na pięcie lewej (pięta ma dotykać krocza - prawdopodobnie chodzi o kontakt z pierwszą czakrą). Jest to jakieś zamknięcie obiegu energetycznego będące bardzo pomocne dla poczatkujących. Potem wystarcza już wyłacznie mentalne sygnały. No i na odwrót- jeśli kobieta lub mężczyzna chcą rozbudzić tą strefę to postępują odwrotnie - kobieta "przysiada" na lewej pięcie a mężczyzna na prawej (mam nadzieję, że nie pomyliłem - na 99% nie).

      Ale też całą informację podaję z 1% rezerwy gdyż samemu Trehlebowowi zdarzało się gadać głupstwa i mylić tak jak ja to pomyliłem powyżej. Pamietam, że raz toczyłem nawet dyskusje po rosyjsku z kilkuma ludźmi (nikt nie reagował na to co poraz kolejny powtarzał Trehlebow) - chodziło szybkość znikania lasów na Ziemi. Trehlebow na kilku wykładach konsekwentnie powtarzał, że znika 5 km kwadratowych lasów na sekundę. Dokonałem szybkich prostych obliczeń z powiechni kuli Ziemskiej i wyszło na to ( a pierwsza taka informacja do momentu moich obliczeń padała 3 lata wcześniej) że las już dawno 2 razy powinien zniknąć z powierzchni Ziemi a nie uwzględniłem w ogóle powierzchni oceanów, które przecież zalesione nie są.
      To potwierdza aby wszekie takie przekazy traktować spokojnie - z rezerwą bo każdemu z nas sie zdarzy cos pokręcić. Trehlebov zaczytał tę informację gdzieś z netu jak sam przyznawał ale uparcie powtarzał o kilometrach - najprawdopodobniej chodziło o metry.

      Wracając do nogi: ja to praktykowałem i dobrze pamiętam, że siadałem na lewej bo tak mi jest wygodniej- mam od urodzenia delikatne skrzywienie kregosłupa w nizszych partiach więc dobrze pamiętam. Jeszcze mnie czeka praca z naprostowaniem tego wszystkiego, atlas na miejsce itp. Przyjdzie na to czas.

      Dzięki za czujność!

      Usuń
    5. Siadanie na pięcie ma niewiele wspólnego z samym Treheblovem i Mantakiem Chia. To podstawowa asana jogiczna, którą poleca się stosować możliwie często, do zwykłego siedzenia choćby. Tak jak wspomniano, służy zamykaniu obiegu energii. Dotyka się przy tym podniebienia czubkiem języka.
      Jeśli ma się wolne ręce, można założyć je luźno jedną na drugą. Mężczyźni - prawa ręka na górze, kobiety - lewa.

      Usuń
    6. Oczywiście, że tak. Ja sie łapię na tym, że w momentach dużego skupienia odruchowo przyciagam język do górnego podnienienia. To wszystko stara wiedza do której jak sądze można dojść i samemu- ale podpowiedzi ułatwiają pewne sprawy.

      Usuń
  6. Trochę nie na temat.... warto zobaczyć:
    https://www.youtube.com/watch?v=KHsoGGCxx1s&app=desktop

    OdpowiedzUsuń
  7. A możebytak z fonoteką i filoteką - bibliotekę? Pozdrowienia :-) Nat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że wrzucić do linków szybkiego wybierania po prawej? Już wykonane.

      Usuń
  8. Niestety teraz jest moda na pozorną wygodę. Rodzice kupują pieluszki jednorazowe, jedzenie gotowe ze słoika, itp. Dziecko jeszcze nie przyszło na świat a już ma całą szafę kosmetyków: płyny, żele, kremy, kremy z filtrem, oliwki, chemiczne zasypki, chusteczki nawilżone (kolejny syf), itp. Czy ten maluch tego potrzebuje? Oczywiście, że nie, ale rodzice naoglądali się reklam, a ich dziecko przecież nie może być gorsze od rówieśników. Efektem są wszelkie możliwe alergie i problemy skórne. Odporność też słabiutka. Wiatr mocniej zawieje i już dziecko jest chore.
    Chemiczne produkty do pielęgnacji ciała odstawiłam mniej więcej wtedy, gdy przeszłam na dietę wegetariańską.
    Aktualnie mam dwa podstawowe produkty: szampon naturalny na bazie wyciągu z ziół/soku owocowego (stosuję szampony rosyjskie) i najzwyklejsze szare mydło. Czasami nałożę na włosy jakiś olej naturalny. Lubię też się kąpać w zmielonym siemieniu lnianym.
    Moim zdaniem najskuteczniejszym kosmetykiem oczyszczającym jest: szczotka do ciała, bardzo szorstka gąbka lub rękawica myjąca. Żaden płyn czy żel tak dobrze nie umyje ciała.
    Chemicznych produktów do sprzątania domu również nie toleruję. Używam octu limonkowego (do zwykłego octu dodaję skórkę z limonki, bo mi ładnie pachnie :-) ) i sporadycznie szarego mydła.
    Niestety, mam teraz problem z otoczeniem. Wyostrzył mi się węch. Większość kobiet mijanych na ulicy pachnie mi jak drogeria. Nie lubię jeździć z nimi windą, bo od ich perfum od razu boli mnie głowa i mam mdłości. Macie podobnie?
    Jestem przerażona, gdy widzę u niektórych kobiet całą łazienkę kosmetyków, nie mówiąc już o kosmetycznych blogerkach, których celem są jak największe zużycia kosmetyków.
    Ta cała chemia jest w ich ciałach, a one wcale nie zrobiły się piękniejsze. Czasami, gdy pokazują się bez makijażu, mam wrażenie, że wyglądają coraz gorzej.

    W temacie środków higienicznych zgadzam się w 100%.
    Drogeryjnych podpasek nie polecam. Szczególnie tych sztucznych z siateczką, żelem, plastikiem, itp. Wiele problemów potrafią wywołać w organizmie.
    Od żeli i płynów intymnych również trzymam się z daleka. Pomijając ich ogromną szkodliwość, nie widzę potrzeby stosowania czegoś takiego.

    Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego popołudnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wyostrzył mi się węch. Większość kobiet mijanych na ulicy pachnie mi jak drogeria. Nie lubię jeździć z nimi windą, bo od ich perfum od razu boli mnie głowa i mam mdłości. Macie podobnie?"

      Oj- tak. Czasem aż powala. Miewałem niedawno gościa - męzczyzna. Jakaś woda kolońska i na podwórku nie dało się z nim rozmawiać.

      Usuń
    2. Aniu,

      zgadzam sie z Toba, jesli chodzi o rekawice- ja uzywam recznie przeze mnie robionej na drutach ze sznurka konopnego:
      [img]http://www.galerieallegro.pl/views/8020286/1.jpg[/img]
      Nie wyobrazam sobie juz innego mycia- ona i masuje i pobudza i uspokaja kiedy trzeba, zaleznie od mojego nastawienia. Skóra po prysznicu z rekawica jest w super stanie.
      Kosmetyki przeslalam uzywac jakies 2-3 lata temu, czyli majac jakies 38,5-39,5 lat
      Zobaczcie, jaka mialam twarz od czasu bycia nastolatka i jako 32 latka a na drugim zdjeciu jako 39 latka, juz chyba po pol roku bez kosmetykow:

      [url=http://www.galerieallegro.pl/zdjecia/beata/8020260/1]/.jpg[/img]

      Zanim odstawilam kosmetyki przeczytalam artykul w magazynie Estilo, ze przecietna kobieta wklada na siebie kazdego dnia ok. 350 toksycznych substancji. Chwile potem trafilam przypadkiem na artykul po angielsku, w czelusciach internetu, ktory mowil o tym, ze tych codziennych toksycznych substancji z kosmetykow wkladamy na siebie nawet 500!
      To byl dla mnie final uzywania kosmetykow. Wcale mi ich w zyciu nie brakuje, wrecz przeciwnie- czuje sie wolna i coraz bardziej piekna. Zwykle osoby wpidzace mnie pierwszy raz nie daja mi moich 41,5 roku- co jest mile. Ale tez ja tak sie nie czuje- na 41,5 latke :)

      Mam jeszcze w szafce 3-4 buteleczki perfum/wod perfmowanych/toaletowych. Wlasnie zastanawialam sie, zeby je sprzedac...bo sama uzywam ich moze 1 raz na 1-3 miesiace.

      I to prawda- ja czuje nie tylko chemie, ktora ludzie pachna...ale tez tę, ktorą ludzie smierdza. Nie, nie dlatego, ze sie nie myja. Myja sie woda ale nie oczyszczaja sie od srodka a spora czesc ludzi za zycia sie psuje, rozklada i chyba 'gnije' od srodka...naprawde. czasami tak okropnie pachna a raczej...smierdza.

      Zgadzam sie z Wami, jesli chodzi o obserwacje wszystkich chusteczek nasaczanych chemia, pampersow i calej tej chemiczniej reszty, ktora jako ludzkosc traktujemy nasze ciala...
      Kiedys uslyszalam o prostej zasadzie. Kladz na skore tylko to, co bylbys w stanie zjesc lub wypic. Postanowilam ja stosowac- na razie sporadycznie uzywam mydla i codziennie plynu do mycia naczyn- choc planuje przejsc na wywar z orzeczow pioracych do mycia naczyn.
      Wlosy i skore glowy myje roztworem wody z soda oczyszczona i plucze roztworem wody z octem ze skorek cytrusow- ostatnio myje je raz na 10-14 dni!!!
      Piore w orzechach pioracych, sodzie boraksie, raz na 1 -3 miesiace w proszku, dla odswiezenia i odplamienia recznikow i poscieli

      Usuń
  9. Jeszcze raz ja, bo w poprzednim wpisie zle wkleilam zdjecia
    Tu zdjecie mojej rekawicy do mycia:
    http://www.galerieallegro.pl/zdjecia/rekawica/8020286/1
    A tu moje zdjecia- oba spontaniczne, bez makijazu:
    http://www.galerieallegro.pl/zdjecia/beata/8020260/1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato, w poprzednim wpisie wspomniałas o boraksie. To niegdyś był powwszechny specyfik ( w sumie nic takiego - jedna z odmian soli) a dziś niestety chyba celowo trudno dostępny. Naturalna, BARDZO cenna zdrowotnie - wręcz nieoceniona substancja prawdopodobnie stanowi dzis konkurencję dla tych różnych "cudów techniki" bo nie da sie opatentować - poza tym jest tania. W takich wypadkach publikowane są momentalnie jakies kłamliwe "najnowsze badania" jakoby coś tam znaleziono szkodliwego. Miałem całkiem niedawno taka sytuację pod filmem o ćwiczeniach na regenerację kręgosłupa - poleciłem komuś wyciąg z żywokostu zdradzając tajemnicę z życia mojej mamy - mianowicie "w zmowie" ;) z odważnymi lekarzami na oddziale chirurgii przygotowywała dla nich przez 10 lat z rzędu tenże wyciąg dla leczenia trudnych przypadków. Nie muszę dodawać, że w oficjalnych kartach, specyfikacjach i zamówieniach szpitalnych próżno było szukać tego leku. Zaczeło się od tego, że mój brat wywrócił się na nartach (co ja mówie wywrócił - jechał przede mną i odwalił takiego "orła", że sądziłem, że sie sam nie podniesie. "Grzaliśmy" dość szybko pewną nartostradą przez las.). Po jakims czasie brat się zaczął skarżyć na bóle szyi, rentgen wykazał pęknięcie chyba dwóch kręgów - szwajcarskie cuda wyszukiwane 'dla synka" nie pomagały, taka sytuacja trwała prawie rok. Ponowny rentgen - nic sie nie dzieje. Rodzice wzięli zielnik i poszli na łąki pomorskie szukać żywokostu. Po czasie liczonym w tygodniach od zastosowania chirurdzy oniemieli z wrażenia widząc przed sobą kolejne zdjęcie rtg z pieknymi śladamia "zalewania się" pęknięcia i szybko postepującego zrostu. Tak się zaczęła kariera nalewki z żywokostu w pewnym (dawniej wojewódzkim) szpitalu - tylko, że wtedy jeszcze zdarzxali sie lekarze chcący naprawdę leczyć pacjentów.

      Usuń
    2. A zdjęcie wspaniałe! zajrzałem :).

      Usuń
    3. Aha - nie dodałem: pod jednym z filmów na moim kanale wspomniałem o wyciagu z korzenia żywokostu. otóż niedawno jakiś "mądry" zamiescił opinie jakoby "ostatnie badania doniosły" , że żywokost na działania szkodliwe. Cóz tu więcej dodać?
      Trwa dzis wojna informacyjna - powszechne pranie mózgów. Sporo o tym w filmie Siergieja Striżaka "Gry Bogów" tłumaczonym na polski już kilka lat temu- jeśli dobrze pamiętam zaczyna sie ten temat od częśći (aktu) 6 . Tam poruszony jest temat szkodliwości szczepień itp.

      Usuń
  10. Jędrku,
    piekna historia o zywokoscie- sama sie nim zainteresuje.

    Tak, 'prawdziwych lekarzy juz nie ma' chcialoby sie sparafrazowac piosenke. Sa tylko przepisywacze lekarstw a nazywajac rzeczy po imieniu- truciciele. Osobiscie od niedawna mam taka obserwacje i przemyslenie- dzis nie potrzebujemy Oswiecimiow i Majdankow i innych obozow koncentracyjnych. One dzis sa rozproszone i finansowane przez cale spoleczenstwa z ubezpieczenia spolecznego oraz za wlasne pieniadze tych powoli zabijanych lekami i wiekszoscia wspolczesnej medycyny...Kroluje ignorancja, niewiedza, wiara w to, ze ktos (rzad?) za cos bierze odpowiedzialnosc...
    O boraksie dowiedzialam sie 3,5 roku temu- pierwszy raz zlozylam wtedy zamowienie dzieki znajomej- ona mnie uswiadomila o mozliwosciach prowadzenia domu bez chemii i za grosze oraz polecila dostawce.
    http://provipoland.com/sklep/?p=productsList&iCategory=118&sName=Chemia-ekologiczna

    Kilka dni temu zaczelam czytac wydaje sie swietna i wartosciowa ksiazke: Antykruchość- o rzeczach, którym służą wstrząsy. 600 stronicowa cegła, poki co 22 strony prologu bardzo mnie zachecaja do lektury, czuje w autorze bratnia dusze.

    Kilka cytatow- w kontekscie roznych naszych teorii- medycyny, biznesu, zaklamania, pogoni za maksymalnym zyskiem...

    "Jeśli coś widzisz...

    Współczesny świat zastąpił etykę prawniczym żargonem: dziś prawnik potrafi wygrać z prawem.
    Dlatego ujawniam, w jaki sposób ludzie, którzy manipulują systemem, dokonują transferu kruchości, a w zasadzie kradną antykruchość i ludzie zostaną nazwani po imieniu. Poeci i malarze są wolni, liberi poetae et pictores, ale z taką wolnością wiążą się kategoryczne imperatywy moralne. Pierwsza reguła etyki:
    Jeśli widzisz oszustwo i nie nazywasz go oszustwem, jesteś oszustem.
    Dlatego ujawniam, w jaki sposób ludzie, którzy manipulują systemem, dokonują transferu kruchości, a w zasadzie kradną antykruchość i ludzie zostaną nazwani po imieniu. Poeci i malarze są wolni, liberi poetae et pictores, ale z taką wolnością wiążą się kategoryczne imperatywy moralne. Pierwsza reguła etyki:
    Jeśli widzisz oszustwo i nie nazywasz go oszustwem, jesteś oszustem.

    Być miłym dla aroganta to jak być aroganckim dla kogoś miłego; na tej samej zasadzie życzliwość wobec człowieka, który dopuszcza się nikczemności, stanowi przyzwolenie na ty nikczemność.
    Co więcej wielu pisarzy i badaczy prywatnie, na przykład po kilku kieliszkach wina, mówi co innego, niż ogłasza drukiem. Ich teksty są zatem fałszywe. A wiele problemów społeczeństwa bierze się z argumentu, że „inni ludzie tak robią'. Więc jeśli prywatnie po trzecim kieliszku libańskiego (białego) wina nazwę kogoś niebezpiecznie zwichniętym wyznawcą kruchości, będę zobligowany zrobić to samo w tej książce.
    Nazywanie ludzi i instytucji fałszywymi -i to w druku -kiedy inni (jeszcze) ich o to nie oskarżają, ma swoja cenę, ale nie dość wysoką, by mogła mnie odstraszyć. Kiedy matematyk Benoit Mandelbrot przeczytał szpalty The Black Swan, książki, którą mu zadedykowałem, zadzwonił do mnie i cicho zapytał: "W jakim ku życzyć ci szczęścia? Przyda ci się. Jak się okazało, nie potrzebowałem szczęścia; byłem antykruchy w obliczu rozmaitych ataków: im bardziej atakowała mnie Pierwsza Reprezentacja Wyznawców Kruchości, tym większą popularność zyskiwały moje tezy, bo ludzie mieli motywację, żeby je sprawdzić. Teraz jest mi wstyd, że nie poszedłem jeszcze dalej, nazywając rzeczy po imieniu.
    Kompromis oznacza przyzwolenie, jedyna nowożytna maksyma, jaką się kieruję, jest autorstwa Cieorge'a Santayany: Człowiek jest moralnie wolny, kiedy (...) ocenia świat i ocenia innych ludzi z bezkompromisowa szczerością. To nie tylko cel, lecz także obowiązek."

    Zmykam.
    Cudnego dnia Autorowi bloga i Czytelnikom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5 linijek cytatu mi sie zdublowalao i kilka literowek wkradlo- przepraszam, skanowalam ksiazke i przepisywalam na szybko.

      Usuń
    2. Nic nie szkodzi.

      "Jeśli widzisz oszustwo i nie nazywasz go oszustwem, jesteś oszustem."

      Ano własnie - dziś obojetność nie jest przestępstwem. Możesz odejść widząc gwałt, odwrócic głowę i w świetle prawa będziesz niewinny.
      Kiedyś na zwykły zrywanym kalendarzu ściennym znalazłem zasadę - ponoć Rzymskiego prawa 9 to na pewno jest zasada Starosłowiańska a Rzym uczył się od Etrusków). Zapisana była po łacinie a ja ja natychmiast zapisałem mazakiem na ścianie:
      "consilinas, non obstans, (tu były wymienione chyba jeszcze 3 okoliczności) reus est crimini" - wybaczcie jeśli coś sknociłem z zapisem - nie znam łaciny.
      Oznaczac to miało: 'ten kto doradza, nie sprzeciwia sie, nie przeciwstawia jest winien zaistniałej zbrodni".
      Tak było i u nas dawniej - nie można było przejść obojętnie obok cudzej krzywdy - ludzie wtedy działali według sumienia i odczuwali 'współplemieńców" jako jeden i ten sam organizm społeczny.

      Usuń
    3. Dodam, że dzis szukam bezskutecznie tej zasady gdzieś w internecie - pewnie w jakichś nie przepisanech, starych księgach jeszcze istnienie. Ktoś skutecznie dba o to by została zapomniana współcześnie i usuwa sie takie publikacje.

      Usuń
  11. Za pochwałę zdjęcia dziękuję- ziołowa/ witaminowa/ mineralna suplementacja od 2002 roku, przejście na wegetarianizm chyba gdzieś kolo 2004 a potem odstawienie nabiału na rok chyba tak w 2013 roku a teraz sporadyczne jego jadanie, odstawienie kosmetyków- których i tak mało używałam- wszystko to jak widać zrobiło swoje.
    Jakiś czas temu robiłam porządki w mojej skromnej dokumentacji medycznej- znalazłam badania sprzed lat, z czasów gdy leczyłam się u dermatologa, które pokazywały że miałam Gronkowca Złocistego...sama nie byłam tego świadoma...jak widać, po latach mocny organizm sobie z nim poradził i chwała mu za to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni jak nie wiedzą co jest to mówią: "ma pan/i taka genetykę i nic nie możemy już na to poradzić" albo opowiadają te bajki o gronkowcu złocistym ( chyba dlatego, że ładnie brzmi - tak jakoś egzotycznie). U mnie dokładnie tak samo stwierdzali gronkowca złocistego- dziś sobie z tego kpię. Tzn, ze 3 razy robili posiewy itp. i w niektórych badaniach im wychodził a w innych nie - dziś sądzę, że on się w jakiś sposób hoduje na próbkach laboratoryjnych a wnioski są zupełnie bez sensu. Za orzeczeniem gronkowca złocistego poszła oczywiście cała najcięższa artyleria a więc między innymi tetracyklina. Długo pisać - pomogło (znikneły objawy) na około 2 tygodnie. Większośc lekarzy już 20 lat temu było zwykłymi ignorantami- dziś jest jeszcze gorzej. Dziewczyna bawiąca się niegdyś ze mną w piaskownicy dzis jest 'panią doktor". na receptach zapisuje na zmianę 3 specyfiki - nic więcej. Tak to i ja mogę "leczyć".
      Inną sprawą jest, że ludzie utonęli w wygodzie - żadają czarodziejskich pigułek, które pomogą natychmiast a oni sami nie będą musieli robic nic - nie pozbędą sie szkodliwych przyzwyczajeń, nie będą musieli pracować nad sobą - skoro nie zajmują się samorozwojem to mają takich czarnych magów, którzy na nich żerują.
      Mama po przeczytaniu artykułu o tamponach powiedziała: "mają co chciały na własne życzenie".

      Usuń
  12. Do Beaty - naczynia myję zwykłym mydłem - bez zapachu i innych polepszaczy. Jest takie mydło "delfin", które nie zawiera tłuszczów odzwierzęcych i gromady chemii, którą posiada nawet biały jeleń. Seria kosmetyków biały jeleń absolutnie nie odstaje od całej chemizowanej gromady zła kosmetycznego. Jedynie ma delikatniejsze zapachy, a mydło w kostce nie posiada go (przez co może wydawać się już "eko").
    Mydło delfin jest produkcji polskiej i można dostać je na poczcie.
    Orzechy trzeba sprowadzać z drugiej części świata.

    Gronkowiec złocisty istnieje naprawdę i to w każdym człowieku. Jest sobie po prostu żyjącą w nas i dokoła nas bakterią. Grunt to mieć mocny układ odpornościowy, żeby szczepy tej bakterii nie przybrały postaci monstrualnej. W mniejszych ilościach gronkowiec żyje sobie jako bakteria komensalna (nie jest agresorem, ale też nie jest symbiotyczna; w warunkach odpowiednich dla siebie mnoży się jak grzyb kandida i niszczy tkanki organizmu). Gronkowiec szczególnie lubi układ moczowo-płciowy, jak i noso-gardziel z zatokami. Pod wpływem silnych i przedłużających się emocji oraz chemizacji środowiska (stresu) ukł. odpornościowy słabnie i bakteria jest w swoim żywiole, wylewa się na wiekszę obszary. Na skórze objawia się wypryskami, egzemami, liszajami - normalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wpis. Ja w ogóle dzis jestem zdania jakie słyszałem w wykładzie pani Butenko- to nie bakterie powoduja choroby, one są już tylko ich (chorób) konsekwencją. Równie dobrze można oskarżac strażaków, że powodują pożary bo zawsze tam gdzie sie pali tam oni są. bakterie namnazają się w miejscach chorych i sądze, że w jakimś stopniu są ratunkiem dla organizmu a nie jego utrapieniem. Pasteur sie pomylił. No ale do takich rozważań trzeba by jeszcze dodać, że oprócz ciała fizycznego mamy ciała energetyczne - bakterie rozkładające materię fizyczną pomagają utrzymać w róznowadze zachwianą energetykę.
      W każdym razie tak jak piszesz - dbac o odporność a wszystko będzie w porzadku - kozy skaczą tylko na pochyłe drzewa, grzyby i pleśnie rozwijają się na obumierających organizmach - na organizmach tracących energię (chi). Źródłem chorób sa tak naprawdę złe działania, złe myśli i utrata chi - ostatecznie rozpada się i choruje ciało fizyczne.

      Usuń
    2. Tak tak, tego już nie pisałam, bo byłby dłuższy post. Bakterie są sprzątaczami... tylko, że niektóre z nich, jeśli pojawią się w miejscu chorym (zniszczonym przez brak energii zasilającej), to potrafią zrobić jeszcze większe spustoszenie. To właśnie bakterie komensalne. Zabierają się za zdrowe tkanki, kiedy jest ich zbyt wielkie skupisko i dla wszystkich już nie wystarcza miejsca przy chlewiku :) No i ich toksyny wtedy działają źle na organizm dodatkowo. A symbiotyczne to co innego - one wytwarzają pożywne dla człowieka substancje jako odchody. Do tego potrzebny silny układ odpornościowy. Trzeba je trzymać trochę w ryzach. To tyle z biologii.
      Na temat energii i sprawnie działającego ciała można tu wiele znaleźć do czytania.

      Usuń
  13. Jędrzeju, dlaczego na własne życzenie?
    Masz na myśli, że nie zainteresowały się tym, co stosują w ramach swojej higieny intymnej?

    Teraz po latach przypominam sobie spotkanie w szkole z wychowawczynią.
    Wszystkie dziewczynki (miałyśmy wtedy może po 10 lat) miały pogawędkę o menstruacji, a potem dostały prezenty.
    Prezentem były podpaski i wkładki higieniczne od dwóch największych w tamtym czasie producentów.
    Teraz ta firma na "A" nadal świetnie się trzyma i pewnie dalej rozdaje nieświadomym dzieciom swoje produkty.
    Wtedy jeszcze tampony nie były zbyt popularne. Obawiam się, że teraz ich producenci również w tym uczestniczą.

    Beato, jesteś piękną kobietą:-)
    Widać ogromną zmianę na lepsze.
    Mogę potwierdzić na własnym przykładzie, że jako nastolatka wyglądałam starzej niż teraz, w okolicach trzydziestki. U mnie podstawą jest dieta, ona zmieniła najwięcej w moim życiu, zdrowiu i wyglądzie.

    Pozdrawiam serdecznie
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,

      dziekuje! Tu od razu aktualizacja sprzed kilku dni- fryzure robila 6 letnia Nina, corka mojego Przyjaciela- widzialysmy sie pierwszy raz i bardzo pokochalysmy sie od pierwszego wejrzenia- od razu zostala moja fryzjerka :)))

      http://www.galerieallegro.pl/zdjecia/beata-092016/8021275/1

      Tak jak napisalam, u mnie tez dieta zdzialala te cuda- nie od razu, ale po latach widac roznice :)


      Usuń
    2. "Jędrzeju, dlaczego na własne życzenie?"

      Mama czasem zbytnio generalizuje - poza tym był to pewnego rodzaju skrót myślowy dotyczacy naszych z mamą poprzednich rozmów ( moja wina nie dopowiedziałem tutaj) bo obserwacja i powyższe oświadczenie dotyczyło konkretnej grupy pań - tych dążących bezwzględnie za modą i będących za wszelką cenę "ciasteczkiem" prezentującym nałogowo swoje walory fizyczne 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę. "musisz to mieć bo jesteś tego warta". Wiele razy mama opowiadała o specyficznej grupie (żeby nie użyć słowa "gatunek") niewiast przychodzących z receptami głównie na środki antykoncepcyjne, długie, kolorowe pazury, którymi trudno zebrać resztę wydana przy okienku. Pupa opięta w kolejne modne "coś" - bardzo czesto goły brzuch i te wszystkie inne głupoty. Takie damy bardzo chętnie stosuja tampony a nie podpaski. Dla człowieka w miarę nie skażonego współczesną propagandą sam sposób użycia- ich konstrukcja powinna budzić co najmniej zastanowienie jeśli nie sprzeciw- przecież nawet jeśli taki tampon byłby z jedwabiu czy czegoś organicznego a więc nieszkodliwego to przekroczona jest pewna kolejna naturalna bariera - do wnętrza organizmu wkłada się "coś" co staje się fundamentem (miejscem) postepującego rozkładu organicznego. Przecież to są podstawy - jakaś autoobserwacja dot. codziennej higieny, zapach itp. powinno być tu wskazówką. No ale ludzie oduczyli się dziś myśleć - ślepo wierzą w narzucone madrości - "pan doktor powiedział, że trzeba włożyć -no to się wkłada". Małymi krokami łamane sa kolejne nieprzekraczalne niegdyś granice.

      Ale oczywiście masz rację, że cierpi cała masa kobiet, które zwyczajnie zaufały autorytetom i stosuja podpaski trując się. Ta sama chemia jest w pampersach i ta zbrodnia przeprowadzana jest już nie tylko na dziewczynkach od momentu dojrzewania ale już od okresu niemowlęctwa.

      Usuń
    3. Beato, bardzo ładna fryzura wykonana przez młodą fryzjerkę. Na każdym kolejnym zdjęciu włosy są coraz dłuższe. Niedługo będzie warkocz?

      Usuń
    4. Aniu,
      dziekuje, fryzura byla oryginalna, czulam sie w niej jeszcze mlodsza :)
      Juz zdarzylo mi sie zaplatac warkocz- krotki i cienki, bo ostatnio chyba dzieki stresowi wychodzily mi wlosy :(
      Ale moze z nimi odeszlo stare niepotrzebne, zeby zrobic miejsce na nowa dobra obfitos- na to licze i nad tym pracuje.
      Serdecznosci :)

      Usuń
  14. Jestem Mamą półrocznej dziewczynki, która jest zdrowa, rozwija się prawidłowo. Od samego początku wychowuje ja instynktownie- po prostu WIEM co mam robić i jak robić. Rodzina i znajomi dawali mi "złote" rady a ja i tak działałam po swojemu.
    Zaopatrzyłam się w pieluchy tetrowe mimo zdziwienia mojej Mamy
    - Jak to tak chce Ci się? przecież pampersy są takie wygodne!
    No jasne, że wygodne- dla opiekuna, bo dla dziecka to już nie.
    Nie mówię, że nie używam ich w ogóle, ale rzadko, po za tym "wysadzam" Małą od urodzenia, tak zwana Naturalna Higiena Niemowląt dla zainteresowanych. Dzięki temu rozpoznaję kiedy Mała chce siusiu i nawet poczeka gdy nie mam czasu by od razu ją wysadzić.
    Rodzina , nawet Mąż na początku patrzyli na mnie jak na wariatke, mówili, że morduje się biedne dziecko, (że co?!), że jest za mała i nie rozumie. Ale do czasu gdy zauważyli że Mała naprawdę sika na nocnik.
    Naokoło widzę dwulatki hasające w pieluchach, które nawet nie wiedzą co to znaczy mieć mokrą pieluchę, za to odparzenia, choroby skóry już tak.
    Nie stosuję do pielęgnacji Córki niczego poza wodą i od czasu do czasu oleju kokosowego lub lnianego. Nic więcej nie potrzeba. A ludzie wpadają w szał zakupowy bo w tv widzieli to trzeba kupić.
    - a co stosujesz na słońce? jaki filtr?
    - Nic nie stosuje.
    - ?????
    Nie szczepie, nie przegrzewam, nie zakładam czapki, skarpetek, Małą nawet po rosie czasami poprowadzę:) Karmie piersią mimo usilnych rad wprowadzania do jej diety przez Babcie i ciocie chleba, biszkoptów, "jogurcików" nie zgadzam się.
    - Ale dajesz jej już normalne jedzenie?
    - Nie
    - No bo wiesz im wcześniej tym lepiej, Nasza X to już wszystko wcina

    Nauczyłam się mówić NIE.
    Bez tłumaczeń, bo i tak niektórzy nie zrozumieją.
    Po prostu NIe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Tak trzymaj. Do roku albo i dłużej spokojnie można "na samym cycu" ;) . dzieci sa zdrowe i silne jak przysłowiowe rzepy. Nie daj się zmanipulować!
      W szpitalu w Lęborku gdzie rodził sie mój starszy syn tego typu zalecenia (rok tylko na piersi) dawane są oficjalnie przez personel szpitala. Trzymam kciuki.

      Usuń
    2. Tak czytam ten mój komentarz i niektórzy mogą uważać, że się przechwalam czy coś.
      Nie jestem idealna, i (chciałam napisać dziecko też, ale przecież moja Córka jest idealna:) taka jeszcze nie zepsuta światem), ale staram się iść wyznaczoną ścieżką.
      Z tym wysadzaniem dziecka na nocnik na przykład- nie zawsze się uda, ale próbuję i nie zniechęcam się.
      A jeśli chodzi o czapkę i skarpetki to chodziło mi o to że nie ubieram ich gdy nie są potrzebne:)
      Czułam potrzebę wyjaśnień:)
      Zdrowia:)

      Usuń
    3. :) nie przejmuj się tym "co ludzie powiedzą" (taki serial angielski był). To ich problem :)
      A Twoje dziecko jest dla Ciebie idealne i tak ma być ;) - tu rola "łacznosci ze światem" to rola dla ojca.

      Usuń
    4. Aż muszę napisać Cudną mamą jesteś,życzę wytrwałości bo wiem ile kosztuje walka z rodziną ,dużo radości i spokoju Ci życzę <3 :) ,pozdrawiam Małgorzata Elfii

      Usuń
    5. The Klamka- bo nie podalas swojego imienia.
      GRATULUJE Cie i podziwiam i wspieram.
      Kontynuuj.
      Jest dobrze.
      Jesli bede miala dzieci bede robila tak samo, mam podobne podjescie do Twojego.
      Serdecznosci!!! <3

      Usuń
    6. Dziękuję za ciepłe słowa:)
      Jędrzeju Twoje słowa : rola łączności ze światem to rola Ojca- mógłbyś trochę rozwinąć?
      Czy chodzi o to w wielkim uproszczeniu, że Matka pielęgnuje a Ojciec wychowuje?
      Wpadł mi taki obraz tyczki i wspartej na niej fasoli. Fasola to Matka która swoją miłość rozlewa a rolą Ojca- tyczki jest nadanie prawidłowego kierunku tej miłości? I trzymania jej w "ryzach"? (bo Matki czasami z miłości robią krzywdę dziecku za bardzo je kochając?).

      To w wielkim uproszczeniu oczywiście bo piszę z głowy:)

      Usuń
    7. Tak- mama kocha bezgranicznie i tak ma być. Ojciec ma dystans i jego rolą jest pomóc delikatnie odciąć z czasem energetyczna pępowinę między matką a dzieckiem - tzn. pomóc matce i dziecku. Dziecko ma się stać samodzielnym i twórczym członkiem społeczeństwa. Mnóstwo mamy dziś wokół przykładów "przegięcia" kiedy to same matki wychowują dzieci- obie płci, zarówno chłopcy jak i dziewczęta cierpią na tym jeśli w porę się nie usamodzielnią. W wypadku chłopców nastepuje dodatkowa więź bo z czasem ( z braku mężczyzny przy matce) on staje się dla matki portalem męskiej energii. Układ skrajnie niezdrowy bo matka nie ma tu żadnych wyzwań życiowych - nie rozwija się, ma pełnię władzy nad tym małym mężczyzną a on w zasadzie nei usamodzielnia się. Nie będzie w stanie w przyszłości być odważnym, samodzielnym, odpowiedzialnym ojcem i mężem- w przyszłej partnercve będzie szukał opiekunki/ mamy. Wydaje mu się, że tak jest świat skonstruowany. Dłuższa opowieść.

      No w każdym razie przy każdym kolenym dziecku ojciec pozwala matce i dziecku złapać należną równowagę. Oczywiście warunkiem wstępnym i niezbędnym jest, że przed poczęciem dziecka istniała między małżonkami miłość i silna więź, wtedy dziecko nie jest dla mężczyzny "konkurentem" dla względów żony i energii jaką dotąd obdarowywała jego. Starcza dla wszystkich.

      Usuń
    8. No i oczywiście tak jak piszesz- mama kocha i pielegnuje a ojciec wychowuje, z miłością stawia wyzwania stosowne do wieku. Matka jest wolna od tego zadania - tzn. o ile chce. Zawsze ma silne plecy na których można sie oprzeć - a jak już dzieci wchodzą na głowę to można powiedzieć" powiem tacie i on będzie z toba rozmawiał". Ładnie to opisuje pan Jeżlkow w wywiadzie z Siergiejem Striżakiem (a może Olga Waliajewa o tym wspominała?). W@ trudnych sprawach przerastających matkę ( szczególnie w sprawach chłopców - dawniej [ABSOLUTNIE SŁUSZNIE!] przestrzegano zasady, że mama nie wymierza kar- a juz na pewno nie wolno jej karać chłopców, tym bardziej cieleśnie. To łamie męską psychikę i taki mężczyzna daje się potem w dorosłym życiu poniewierac kobietom. Mama melduje ojcu po powrocie do domu: "tój syn lub córka zrobił/a to i to. Porozmawiaj znim/nią". No i tato ze spokojna głowa i BEZ EMOCJI (którymi czasem jest nadmiernie przepełniona mama) tłumaczy, wyjaśnia konsekwencje danych czynów a kiedy jest to niezbędne ustalana jest jakaś kara (ros. "nakazanie" - bardzo wymowne słowo, wskazanie kierunku). Jakas praca za uczynione szkody czy tym podobne. Lekcja ma zostać zapamiętana. Tu oczywiście najważniejsze dla mężczyzny jest to o czym gdzieś pięknie pisała Natalia - być sprawiedliwym. Kobiety doskonale (po czasie- gdy już opadna emocje w kobiecej duszy;) ) rozpoznają sprawiedliwość od tyranii i jeśli mężsczyzna jest sprawiedliwy a nie tyranizująco- surowy "tak- bo tak" to czują sie z takim mężem/ ojcem bezpiecznie i cała duszą sa dla niego wsparciem.

      Usuń
    9. Dziękuję za odpowiedź, sama zauważyłam że jako kobieta za bardzo się czymś przejmuje i mam pełno myśli. Wtedy mój Mąż potrafi mnie jednym zdaniem postawić z powrotem na ziemi i bardzo mu za to jestem wdzięczna😃

      Usuń
    10. :) No właśnie - albo Oleg Gadziecki albo pani Kurowska ładnie to wyjaśniała, że kobieca psychika jest wiele czulszym narzędziem odbierania świata - kobieta jest niemal nieustannie a to w przeszłości a to w przyszłosci, widzicie tysiące niuansów. Mężczyzna natomiast jest uboższy o te uczucia - my jesteśmy przystosowani do działania w teraźniejszosci- mocniej tkwimy w "tu i teraz", mniej jest olśnień i wizji. U kobiety nawet ponoć fizycznie połączenie miedzy półkulami mózgowymi jest większe, kobiece półkule mózgowe duzo częsciej pracuja jednocześnie. Męskie natomiast przełączają się raz jedna, raz druga - bardzo rzadko działają dwie na raz.

      Usuń
  15. Z drugiej strony - mężczyzna ma naturę myśliciela. Pod wieloma względami jest bardzo dociekliwy. Dlaczego o tym piszę: ostatnio właśnie zastanawiałem się nad kwestią płci i czasowości, i wyszło mi coś zupełnie odwrotnego - kobieta to 'tu i teraz', natomiast mężczyzna to przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nie, żebym negował wypowiedź Jędrzeja - wręcz przeciwnie. Sprzeczność jest tylko pozorna.

    Mężczyzna jako strateg, badacz, eksperymentator i odkrywca jest nastawiony na docieranie do przyczyn i obliczanie skutków. Dlatego też sięganie do przeszłości jest domeną mężczyzny - przeszłość to przyczyna. Mężczyzna równie chętnie sięga myślą do przyszłości, czyli do skutku. A żeńczyni?

    To prawda: żeńczynie rzeczywiście są a to w przeszłości, a to w przyszłości, tyle że... dla nich to wszystko dzieje się jakby cały czas w teraźniejszości. Granice zacierają się. One nie patrzą na czas w kategoriach przyczynowo-skutkowych. Półkule mózgowe pracują jednocześnie - synchronizacja, 'tu i teraz'.

    Mężczyzna natomiast przełącza się: lewa półkula (przeszłość), prawa półkula (przyszłość) i synchronizacja - teraźniejszość. Dzięki temu mężczyzna potrafi uporządkować czas i zdarzenia pod kątem przyczynowo-skutkowym.

    Żeńczyni to jakby wielki ocean czasu, gdzie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość dzieją się jednocześnie. To wielkie bogactwo, ale taki ocean czasem trudno okiełznać. Wtedy przydaje się właśnie ta porządkująca, męska struktura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny wpis - dzięki. Uzxupełniający i inspirujący. Jesli dodać, że kobieta (niech będzie -"żeńczyni") bada świat emocjami a mężczyzna rozumem. Tak byc powinno rzecz jasna bo dzis mamy zaburzenie - kobiety zaczęły działać umysłem zamiast emocją (intuicją) i stąd masa nieszczęść. Kobieta działa "na innej fali", na innej częstotliwości.
      Tak jak napisałeś - mężczyzna to strategia, nadanie kierunku, zaplanowanie działań na pewien okres czasu i podążanie tą drogą, o kobiecym pojmowaniu świata pięknie napisało już tu kilka czytelniczek w komentarzach (nie wiem czy to nie była Natalia i odnośnika do miejsca też w tej chwili nie podam). Opisywała tam porównanie jak postepuje jej mąż a jak ona - że dla niej wszystko dzieje się jednocześnie ( te 2 półkule na raz- to moje wtracenie), że wszystko wypływa jedno z drugiego- TO FASCYNUJĄCE DLA MĘŻCZYZNY! My postępujemy "liniowo" natomiast kobiety potrafią jak w oceanie mieć łaczność ze wszystkim na raz. Każde z podejść ma oczywiście swoje atuty i swoje ograniczenia.

      Usuń
    2. Prawda - to fascynujące dla mężczyzny. Sam coraz bardziej doceniam tę żeńską magię, ten ocean, ten twórczy chaos. Dawniej nie potrafiłem tego zrozumieć, dlatego pociągały mnie kobiety bardziej 'racjonalne' (co oczywiście na dłuższą metę było zgubne). Na szczęście - pozmieniało się: )

      A jeśli chodzi o słowo 'żeńczyni', to mnie osobiście bardzo się podoba. Brzmi godnie, dostojnie. Jest obrazowe.

      Słowo 'kobieta' upowszechniło się bardzo późno. Językoznawcy nie są zgodni co do jego pochodzenia - jedni twierdzą, że kiedyś było to słowo obraźliwe, inni że oznaczało 'świniarkę'. Tak czy siak - nie posiada ono rdzeni związanych szczególnie z żeńską mocą.

      'Żeńczyni' brzmi dla nas obecnie może trochę dziwnie, ale w moim odczuciu ma moc i potrafi tchnąć słowiańskiego ducha we wzajemne relacje.

      Dzięki za Twoją twórczość, Jędrzeju!

      Usuń
    3. "Dawniej nie potrafiłem tego zrozumieć, dlatego pociągały mnie kobiety bardziej 'racjonalne' ..."

      Chyba wszyscy na to chorowaliśmy. Brak podstawowej wiedzy o świecie i budzi sie przerażenie zamiast zrozumienia - ba! nie tylko brak tej wiedzy ale wiedza fałszywa! Żeńczynie ze wszystkich sił starały sie sprostać wymaganiom narzuconym im przez środowisko w jakim się rodziliśmy.
      Sytuacja kompletnie niezrozumiała bo do byle czego w rodzaju podjęcie pracy w magazynie wymaga sie od nas serii zaświadczeń, przeszkoleń i kursów natomiast do najpoważniejszej i podstawowej misji w życiu (nikezbędnej dla osobistego szczęścia) daje nam się "przykazanie" w rodzaju: "idźcie - płódźcie sie i rozmnażajcie". Czyli kombinujcie sobie - a nuż sie komuś uda u zarania dając nam fałszywe wzorce i informacje. Jak tu nie nazwać tego szatańskim spiskiem?

      Staramy się odnaleźć dawno utraconą wiedzę - nie jest to łatwe. Ciężko jest zmienić zakodowane , fałszywe wzorce zachowań.

      Usuń
    4. Chłopaki, super rzeczy piszecie. Ja czuję fizycznie wręcz jak coraz silniej odbieram rzeczywistość zmysłami i jakby... obrazem, ale to nie o wzrok chodzi. Tak jakby po prostu jestem i odbieram sobie bodźce, no nie wiem jak to wyjaśnić!
      Patrzę na ludzi, wyczuwam uczucia, wiem, kiedy ktoś kłamie. Po prostu wiem. I zaczynam z tego wszystkiego korzystać.
      Mało tego! Kiedy rozmawiam z kimś, widzę, że ma problem, czuję, że się mota to tylko wystarczy, że mu nakreślę, co czuję, nie muszę podawać konkretów, żadnych tam argumentów, że czemu tak uważam, czy coś. Mówię, ze to nie jest coś, co uważam, tylko, że czuję i... ludzie to rozumieją. Tak zupełnie normalnie, nikt nie reaguje na to dziwnie, bo po prostu trafiam w punkt z tymi przeczuciami.
      Bardzo się cieszę, dużo się zmienia, dużo się odkrywa. Sama przed sobą wiele odkrywam i sama sobie też przestaję ściemniać :)
      I rozumiem, że nie ma już sensu mówić, że "długa droga" przede mną, bo droga owszem długa, ale nieskończona po prostu. Nie mam już długiej drogi do celu typu Karolina taka, a taka... tylko po prostu drogę i ona sama w sobie jest super, a kolejne pojawiające się cele to tylko kamyki na tej drodze.
      Pozdrawiam i ślę moc energiiiiiii!!

      Usuń
    5. Świetne podsumowanie - dziękuję!

      Właśnie o to chodzi aby mężczyzna nie pytał kobiety o uzasadnienie. Paweł Śląski w swojej książce opisuje swoje relacje z obecną żoną pełną kobiecosci. Pisał, że była sytuacja kiedy wplatał się w jakieś biznesowe układy z jakimś typem. Jego żona już kiedyś widząc typa pół minuty powiedziała: 'on mi się nie podoba, uważaj na niego". Pan Paweł to zlekceważył (że "babskie wymysły" itp.) no i po jakimś czasie przeczucia się niestety potwierdziły i były jakieś straty w kontaktach z tym człowiekiem. Z czasem zaczął ufać tym przeczuciom i brać je pod uwagę (oczywiscie odpowiedzialność za podejmowane decyzje nadal ciąży na mężczyźnie). To samo opisywała Olga waliajewa w relacjach ze swoim mężem.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Klamka kochana!! Jak ja się cieszę, że są takie mamy i w ogóle! Ja jeszcze nie mam dzieci, ale pomalutku już myślimy o tym i normalnie jestem przerażona jak sobie poradzę, ale nie tyle z wychowaniem dziecka i ogarnięciem, co ze wszystkimi wokół.
    Wiem, że każdy chce dobrze, ale jak mi mama albo teściowa będą próbowały wprowadzać swoje zwyczaje to chyba będzie BAN na wizyty na jakiś czas...
    Szczęście, że Kuba zawsze po mojej stronie stoi. Jeszcze nic sie nie wydarzyło takiego, co prawda, ale czasem widzę już jak się ktoś próbuje wtrącić z dobrą radą, zwłaszcza moja mama i jeszcze nie wiem jak sobie z tym poradzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😃Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że na początku wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę, później liczba spadła😃 najważniejsze to iść swoją drogą i być pewnym swoich racji. Rodzina na pewno będzie chciała "interweniować" trzeba spokojnie wyjaśniać, że dziękuję, ale zrobię inaczej😃

      Ostatnio przez "przypadek" znalazłam informacje o edukacji domowej. Jestem już pewna, że moje dzieci będą uczyć się w domu i już widzę reakcję rodziny gdy im kiedyś tą informację przekaże😂 od zawsze uważałam, że szkoła nie uczy i nie wychowuje prawilnie. Raczej ciosa na równe Pieńki. Siedzenie po kilka godzin w tej samej pozycji w nie wietrzonym pomieszczeniu jest męczące a do tego te niekończące się prace domowe że wszystkiego! Potem nie ma już czasu na nic.
      A tu trafiłam na artykuły, że materiał da się przerobić w 2 godziny dziennie. Hello? 2 godziny efektywnej nauki, a nawet jeśli trochę dłużej to i tak to o niebo lepiej niż 6 godzin w nudnej szkole.

      Usuń
    2. Dokładnie tak! domowa edukacja to furtka dla normalnych ludzi. Pamietam rozmowy z synem- podchodził i o cos pytał, intensywnie chłonął moją odpowiedź przez ...góra 10 minut po czym ruszał dalej do zabawy. Po kilku godzinach wracał z kolejnym pytaniem kontynuując temat- coś tam sobie przemyślał i przepracował. Siedzenie w ławce to zbrodnia!

      Usuń
  17. ja tez mysle o domowej edukacji haha ale to jeszcze tyle czasu zanim... mam nadzieje, ze nie zakażą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również bardzo podoba się ten pomysł.
      Jeśli kiedykolwiek zostanę mamą, to chciałabym uczyć dzieci w domu.
      Ostatnio rząd obciął o połowę środki dla szkół, które wyrażają zgodę na taką naukę i później przeprowadzają egzaminy. Mam nadzieję, że nie ma to na celu zniechęcenia dyrektorów tych szkół. ;-)

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.