piątek, 8 stycznia 2016

Jak postępują kobiety biednych mężczyzn

Dzisiejszy wpis może wywołać poruszenie ale, że sam przeszedłem taką chorobę i dostrzegam plagę wokół to zamieszczam. Może ktoś się wyrwie z sideł. 
Tekst sądząc ze sposobu wypowiedzi napisała kobieta. Źródło tłumaczenia:
http://pravotnosheniya.info/Kak-vedut-sebya-zheni-bednih-muzhchin-3380.html

Wiele razy zauważałam, że wszyscy  "nędzarze" mają bardzo podobne żony - zupełnie jakby skopiowane. I nie mówię o tym, że są niezadbane albo nieurodziwe (choć i tak często bywa). Czy istnieją "zdania- kody", które programują mężczyzn na ubóstwo  dawnego mężczyzny sukcesu czyniąc nieudacznika i nędzarza?

  Przeanalizowałam to i zrozumiałam, że zależność sukcesu mężczyzny ma się do postępowania kobiety z prawdopodobieństwem 99%.

Przykład:
    Istnieje taki typ kobiet - nazwę je "pasożytami". Jej misją jest od samego początku relacji wyprowadzać z mężczyzny wszystko co tylko się da - zmuszać go do przynoszenia maksymalnych korzyści.

  Dla takiej kobiety mężczyzna stanowi wyłącznie zwierzę, które za fakt korzystania z jej ciała jest teraz zobowiązany dozgonnie jej, jej mamie a czasem i koleżankom. Ale jak zmienić zwykłego mężczyznę w milczący dodatek - rodzaj biżuterii?  Bardzo prosto- popatrzcie:

  Separujemy od rodziny- to pierwsze od czego zaczyna "pasożyt" (polecam uwadze książkę Pawła Śląskiego "Hieny, modliszki, czarne wdowy - przyp. tłumacza). Ona zupełnie niezauważalnie skłóca mężczyznę ze wszystkimi krewnymi i dosłownie zakazuje mu przebywania na ich terenie. Jest nieustannie urażona "niesprawiedliwym potraktowaniem" przez jego matkę albo babcię dlatego mieszkać będzie tylko oddzielnie. Swoje terytorium stanie się dla niej od razu pierwszą i główną potrzebą. Do tego momentu nic innego nie ujawnia w niej chciwej suki.

  Przejęcie władzy nad terytorium.
 Kobieta - pasożyt zazwyczaj postępuje następująco: albo przeciąga męża na swój teren albo - co bardziej prawdopodobne- będzie żądać przepisania na siebie praw własności do mieszkania. To standardowy ruch baby- pasożyta, po którym wszystko staje się zrozumiałe -przy czym kredyty spłacać będzie mężczyzna.  Ona będzie argumentować swoją prośbę na różne sposoby - obawą o los przyszłych dzieci, strachem przed możliwą zdradą, potrzebą udowodnienia miłości. Sens takiego zachowania jest jeden - uzyskać narzędzie nacisku.
Teraz potrzebny jest tylko ostateczny impuls aby prawnie przejąć władzę w domu. Najczęściej sprowadzane jest na świat dziecko albo kilka.  Już na początku ciąży nadchodzi czas manipulacji: "nie zrobisz tego dla dobra swojego dziecka?  Czy nie możesz zatroszczyć się o swoją rodzinę?  "  Madame zaczyna szaleć bardziej niż podpowiadają to jej hormony. Na tym etapie zaszczepia się męzczyźnie poczucie winy. "Mało zrobiłeś dla dziecka/ popatrz na innych/ jesteś zły i nieczuły/ uraziłeś nas/ jesteś nam to winny" Mężczyźni bądźcie krańcowo ostrożni! Nowy wirus porażający męską populację rozprzestrzenia się w zatrważającym tempie. Oto główne objawy choroby, sposoby przekazywania jej oraz informacje o pasożycie. Pasożytem w tym wypadku jest kobieta - twoja koleżanka albo żona.

   Zewnętrznie pasożyt może mieć pociągające kształty oraz intrygujący koloryt ale wyróżnia go chęć nie robienia niczego i budowania swojego zycia twoim kosztem. Ogromna kolonia kobiet- pasożytów rozprzestrzeniła się z powodu dominacji blichtru. Zalążki mózgu pasożyta zdolne są tylko do tego aby najdrożej sprzedać i najbardziej efektywnie wykorzystać swój organ rozrodczy.

  Kobietę- pasożyta rozpoznać można po słowach: "powinieneś, musisz , nie jesteś mężczyzną" . Za ich pomocą do twojego mózgu wtłaczana jest idea, że powinieneś w pełni finansować wszelakie zachcianki pasożyta, które nieprzerwanie rosną dzień po dniu.

  Stopniowo pasożyt staje się coraz bardziej bezczelny i zaśmieca twój mózg produktami swojej działalności życiowej.  Zaczynasz odczuwać permanentne poczucie winy i utraty własnej godności. W tym samym czasie ego pasożyta nadyma się nieprawdopodobnie. Kobieta -pasożyt zaczyna czuć się jak królową a ty w tym czasie niczym więcej niż pożytecznym zwierzęciem domowym.

  W celu aby podtrzymywać twój organizm w stanie osłabienia pasożyt wykorzystuje następujące metody: ograniczenie twoich kontaktów z rodziną i przyjaciółmi, pozbawienie ciebie prawa do dysponowania twoimi własnymi pieniędzmi, nieustanne "wiercenie dziury w brzuchu" oraz seksualny szantaż. Częstotliwość ostatniej metody wpływu w 100% wskazuje na konieczność walki z infekcją wewnątrz twojego organizmu. Kobieta- pasożyt może umyślnie mieć negatywny wpływ na twoją powierzchowność i manierę ubierania się abyś był mniej pociągający dla innych pasożytów.

  Choroba jest uleczalna. Sposobem leczenia jest bezwzględne zerwanie więzi z pasożytem. W skrajnych- zaawansowanych  przypadkach choremu grozi przemiana w tłuste, owinięte w pajęczą nić, źle ubrane oraz pozbawione pieniędzy i seksu stworzenie ostatkiem sił starające się zapewnić byt rodzinie. W ciężkich przypadkach wylew krwi do mózgu i śmierć w wieku 45 lat. 
Bądźcie czujni.
   
   

p.s. Dodałem po prawej wyszukiwarkę. Wklepujesz na przykład hasło "włosy" i wyskakują tematy o włosach.


















52 komentarze:

  1. A dodatkowa wyszukiwarka po prawej stronie, u gory ;)
    Jędrzeju, może jeszcze da sie przestawic zegar na czas warszawski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy- wiem o nim ale nie miało znaczenia. Jeśli drażni - już poprawiam!

      Usuń
    2. Proszę popraw :) Latwiej mi sie zorientowac, co kiedy kto napisal- jeszcze funkcjonuje w rzeczywistosci 'liniowej' :)

      Usuń
    3. Dobra- znalazłem . Powinno działać.

      Usuń
    4. Idealnie! Dziala! Dziekuje :)

      Usuń
  2. W Polsce nie za bardzo się da odciąć od pasożytów bo rzecz weszła już na wyższy poziom. W dawnych czasach tacy ludzie byli marginesem, a teraz jest tak, że gdyby wziąść pod lupę na co wydawane są środki budżetowe to w 90% jest to jednokierunkowa pompa ssąca do starszych kobiet - tak od 40-tki wzwyż. Takie rzeczy jak:
    - system emerytalny w którym kobiety żyjące przeciętnie około 20 lat dłużej przechodzą na nią wcześniej.
    - procent kobiet w urzędach państwowych i idiotycznych zajęciach typu biura rachunkowe do których de facto się dopłaca.
    - procent kobiet w tym co się nazywa szkołą - pomimo tego, że każdy chyba wie, że jeśli coś się człowiekowi mówi bez pokazania i praktycznego zastosowania informacji to i tak osoba się ucząca o niej zapomni.
    - system alimentacyjny niemający odpowiednika na całym świecie
    pokazują jak mógłby wyglądać ten kraj gdyby cała ta ludzka energia nie została zmarnowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie marudź. Wystarczy przenieść się na wieś by zminimalizować łączność z systemem. Wymaga to wyrzeczeń i pewnego wysiłku oraz tego co w rozmowie ze Striżakiem zostało nazwane "opuszcseniem strefy komfortu". Miasto mamy pozornymi wygodami za które słono się płaci. Takie myślenie jak Twoje jest charakterystyczne dla mieszczuchów- miasto daje "czapę energetyczną ( im większe miasto tym gęstszą) odcinającą od energii kosmicznych. Myślisz, że po co się stwarza darmowe wi-fi? Dla dobra ludzi? Dla ich kontroli- nasza aura jest masakrowana dziś wszelakimi radowymi falami. Nazywa się to czasem białym smogiem. Na kazdym kroku komórki, mikrofalówki, kluczyki do samochodów nawet, bezprzewodowe myszy, słuchaweczka na uchu bezprzewodowa- byle wygasić aurę ludzką i zmienić nas w zombie "wiedzące, że się nie da".

      Usuń
    2. Do tego odpowiedni program z TV , hamburger...
      https://www.youtube.com/watch?v=wGoOiw_r5s8

      Usuń
    3. KOREKTA LITERÓWEK:

      nie marudź. Wystarczy przenieść się na wieś by zminimalizować łączność z systemem. Wymaga to wyrzeczeń i pewnego wysiłku oraz tego co w rozmowie ze Striżakiem zostało nazwane "opuszczeniem strefy komfortu". Miasto mami pozornymi wygodami za które słono się płaci. Takie myślenie jak Twoje jest charakterystyczne dla mieszczuchów- miasto daje "czapę energetyczną ( im większe miasto tym gęstszą) odcinającą od energii kosmicznych. Myślisz, że po co się stwarza darmowe wi-fi? Dla dobra ludzi? Dla ich kontroli- nasza aura jest masakrowana dziś wszelakimi radowymi falami. Nazywa się to czasem białym smogiem. Na kazdym kroku komórki, mikrofalówki, kluczyki do samochodów nawet, bezprzewodowe myszy, słuchaweczka na uchu bezprzewodowa- byle wygasić aurę ludzką i zmienić nas w zombie "wiedzące, że się nie da".

      Usuń
  3. Znam wielu mężczyzn, którzy mają świetnie prosperujące firmy, a żony zołzy latające od galerii handlowej do kosmetyczki. A co ze słabo zarabiającymi poczciwymi mężczyznami mającymi poczciwe żony? Ten artykuł opisuje tylko jeden aspekt sprawy i nie wyczerpuje tematu wieloaspektowo, a szkoda, bo dobrze byłoby się dowiedzieć o podstawowej przyczynie ubóstwa, która tłumaczyłaby wszystkie jego przypadki. Zamieściłeś tu kiedyś wykład Olega Gadzieckiego trochę w tym temacie, ale dla mnie też nie do końca wyjaśnia on zależność kobieta-mężczyzna a dostatek/ubóstwo w ujęciu 1:1, tak, żeby mój rozumek ogarnął to raz a dobrze.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie Gadziecki wyjaśnia- według mnie bardzo dobrze. Nie ma jednakowego człowieka i jednakowych losów ludzkich- każdy z nas ma jakąś indywidualną lekcję. Ale są oczywiście pewne schematy, które można ostrożnie stosować. Bogaty jest nie ten kto dużo ma ale ten kto mało potrzebuje - jak powiada stare porzekadło. Bywają momenty w życiu, że musimy zaznać niedostatku. Wszystko jednak ma swoją przyczynę i skutek. POczytaj spokojnie ten blog- może spojrzenie na sprawę się poszerzy. Każdy tekst zawiera czasem 2 zdania mogące oświetlić jakiś aspekt. Sporo jest w filmach na kanałach (przekierowania po prawej).

      Usuń
    2. Dziwi mnie, ze tak latwo oceniasz zony bogatych ludzi i klasyfikujesz je jako zolzy latajace do kosmetyczki ;) Nie wiesz, jakie sa relacje miedzy nimi i czy te zony nie wspieraly mezow w dotarciu do sukcesu. Poza tym moze ich mezczyzni, skoro juz maja duzo pieniedzy to chca, aby one byly pieknie ubrane i zadbane przez kosmetyczke ;) na co im innego zarabiac te pieniadze?

      Nie ma co uogólniać... a odnośnie kobiet 'poczciwych' to co masz na myśli? Tak samo nie wiesz, jak jest... Moze to kobiety, ktore sa nauczone przez zycie, ze nic nie beda mialy i niczego nie oczekiwac i to tez przeciez nie jest dobrze. Kobieta powinna marzyc i czynić to razem z mezem, bo to jemu daje przeciez sile napedowa. A moze te kobiety nie potrafia gromadzic energii i przekazac jej mezczyznie, aby mial sile?
      Nie ma co tak lekko oceniac ;) na relacje miedzy kobieta i mezczyzna sklada sie przeciez caly ogrom czynnikow, wiedzy, zrozumienia. Kazdy ma swoje powody by cos robic czy nie robić, nic nie jest czarno-białe.

      Pozdrawiam!

      Karolina

      P.S. Michale, czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu i stał się on dla mnie ogromną inspiracją do zmian i poszukiwan. Chyba moga powiedziec, ze naprawde natchnal mnie on do pracy nad soba. Dziekuje!

      Usuń
    3. Witaj Karolino i dziękuję za zabranie głosu. Dziękuję za słowa uznania dla mojej pracy i cieszę się, że nie idzie ona na marne, że staje się inspiracją do przemian. Dostaję wiele listów - czasem bardzo osobistych. Niedawno napisała żona pijącego faceta, która zrozumiała, (między innymi po zapoznaniu się z filmem "jak kobiety rujnują męzczyzn") że to ona swoim "wychodzeniem przed mąż" stała się przyczyną życiowego piekła i tragedii rodzinnej.

      1. Nie sposób ( jak już starałem się wyjaśnić powyżej) opisać wszystkich wariantów ludzkiego życia.
      2. Artykuł będący zaczynem tej rozmowy nie jest mój i też zdawaławm sobie sprawę, że przedstawia wycinek rzeczywistości i najwyraźniej wygląda na coś co miało mieć ciąg dalszy. Autorka zaczyna wyliczankę i poprzestaje we wąskim paśmie "kobiet pasożytów". Dlatego ja pozwoliłem sobie dodać wrzutkę i odnośnik do książki Pawła Śląskiego. Tam omawiany problem ( zapewne też nie wyczerpując wszelkich wariantów życia) podany jest dużo szerzej. Do tego pan Paweł Śląski wydał i inną książkę opisując męską odmianę takiego pasożyta ale jak sądzę ja i on odmiana żeńska jest dziś niestety dominującym zjawiskiem.
      3. Staram się (jestem przy Twoim ostatnim zdaniu "nie ma co oceniać") balansować na tej cienkiej granicy pomiędzy NAZWANIEM PROBLEMU będącego zjawiskiem życiowym a POTĘPIENIEM wyboru danego człowieka. Wszystko tutaj - nawet wydarzenia bolesne i niełatwe jest lekcją. Uczymy się nieustannie ale by wyjść z zaklętego kręgu trzeba nazwać problem.
      c.d.n.

      Usuń
    4. 3. Czy ja nie wiem jakie są relacje w małżeństwach zamożnych? Nie wiem jaki stopień posiadania określić można "zamożnością". Byłem przez około 14 lat właścicielem doskonale prosperującego niewielkiego zakładu ( w okresie maksymalnego wzlotu 12 osób). Co kwartał bywałem na zebraniach organizowanych przez ogólnopolskich dostawców sprzętu. Bywały bankiety z podobnymi do mnie- zawiązały się pewne kontakty po całej Polsce. Było pewne pole do obserwacji życia nie tylko w moim regionie. Siłą rzeczy jak po 100 tysięcznym mieście i okolicach jeździły samochody i autobusy z moim nazwiskiem zacząłem w nikać w sfery "miejscowej elity". Zaproszenia na rozmaite imprezy, imieniny znajomych. Ponieważ jest to moje miasto rodzinne i tamże kończyłem szkoły więc kilku ludzi a automatu znanych po imieniu do dziś- rozumiesz. To nie był jeszcze czas FB i innych tam portali społecznościowych ale sieć towarzyska działała.
      Miałem możność przypatrywać się temu i owemu- zresztą moi rodzice również byli ludźmi pamiętanymi tu i ówdzie w środowisku miasta. Ploteczki matka przynosi mi do dziś. Niektórzy z moich kolegów ze szkoły pędzący w tym wyścigu szczurów już nie żyją- dziwne raki, wylewy do mózgu, bywały i wypadki samochodowe z przepracowania. Część z nich jest dziś praktycznie inwalidami ( jakieś wrzodziejące zapalenia jelit czy coś podobnego nie powodującego nagłych zgonów). Inni żyją samotnie - żona hiena już dawno na drugim końcu Polski z kimś innym i wywiezionym majątkiem, - no wariantów jest cała masa.

      Usuń
    5. Tyle już napisałem a ledwie liznąłem "obrazek" jaki namalowałaś na początku wpisu. Oczywiście, że ci mężowie tego chcą. To są zawsze wybory wspólne - moja ex też śniła o "byciu księżniczką" ale...... jest pewna różnica w świadomym wejściu w związek jako modliszka (dość często powtarzanym zwrotem mojej "żony" było: "KOBIETA SIĘ MUSI ZABEZPIECZYĆ"- ja to wówczas naiwniak traktowałem jako jakiś żart. Nie sądziłem, że można być tak podłym) a co innego bycie żoną - staranie się przynajmniej. Jedno jest zimną kalkulacją opisaną w powyższym artykule - schematem doskonale znanym choćby psychologom w ośrodkach RODK wyrokujących podczas rozwodów a drugie jakimiś tam próbami życia i staraniem się. Oczywiście, że nie ma nic złego w fakcie korzystania z majątku- każdy się bawi jak umie.
      To naprawde temat obszerny.

      Usuń
    6. KOBIETY POCZCIWE: akurat mam tu obecnie wspaniały przykład dobrej żony. Sąsiadka - kilkumiesięczna wdowa. Starsza ode mnie pani mogąca być moją matką (poznałem się robiąc interesy z jej synem) i od razu się polubiliśmy. Tu gdzie teraz mieszkam mąż tej pani również należał do miejscowej "elity". Wspólne balangi z miejscowymi urzędnikami, lekarzami itp. za to zresztą zapłacił kończąc życie jako cukrzyk- dzięki opiekuńczej żonie do końca miał własne nogi a nie kikuty.

      Piszesz: "A moze te kobiety nie potrafia gromadzic energii i przekazac jej mezczyznie, aby mial sile? " . No nie potrafią bo oderwały sie od korzeni. wspomniana pani Danuta intuicyjnie utrzymywała rodzinę w całości mimo, że mąż był drań. Podejrzewam, że i z wiernością mogło być krucho ale cóż- trójka dzieci na świecie, on forsę do domu przynosił ( to taka męska odmiana "hieny"). W każdym razie dzięki niej się to wszystko trzymało choć też nie uniknęła wielu błędów. Rwała się do wszystkiego- zrobiła prawo jazdy na ciągnik a ten się cieszył, że "baba daje radę" zamiast ją z tego ciągnika zsadzić i zająć się tym co należy do niego. Długa opowieść i znów przypomina mi się stare Indiańskie przysłowie: "POCHODŹ 2 LATA W CUDZYCH MOKASYNACH A DOPIERO POTEM GO OCENIAJ" .

      Można by tak długo.....
      Podsumowując na tą chwilę: jedna rzecz to potępiać czyjś wybór a inna zwyczajnie nazwać obserwowany przebieg zdarzeń - można coś opisać utrzymując miłość w sercu - nawet jeśli ten człowiek w konsekwencji swoich czynów spowodował czyjąś śmierć.

      Usuń
  4. ja trochę nie na temat;) gdzieś na Twoim blogu czytałam, że próbowałeś myć włosy siemieniem lnianym. Jakie efekty widziałeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siemię polecam bez zająknięcia. Działa wspaniale i niczym nie grozi. Jeśli cos tam zostało we włosach (bywało, że się śpieszyłem) to da się wyczesać po wyschnięciu. Włosy stają sie lśniące i odrobinę natłuszczone (olej lniany jest używany w malarstwie do farb- jako jedyny jest olejem wysychającym).

      Usuń
    2. Dodam jeszcze, że ja sięmię lniane mielę w młynku do kawy (elektrycznym) i taką mączkę zalewam. Szybciej powstaje kleik i jak sądzę lepiej wykorzystana jest zwartość nasion.

      Usuń
    3. siemie lniane mi przesusza włosy:( jaką miałeś technikę mycia nim włosów?

      Usuń
    4. hm..... być może przygotowanie siemienia ma znaczenie. Poszukam w rosyjskim necie. Ja zalewałem nieco ciepłą wodą (nie wrzątkiem). Trzeba to pozostawić na kilka godzin aby się ładny kleik zrobił.

      Usuń
    5. jaką wodą zalewasz siemię? tzn. wrzątkiem, letnią?

      Usuń
    6. ja chyba wiem o co chodzi:) jestem posiadaczką burzy loczków i siemię lniane bywa pomocne jak i problematyczne:)Siemię wytwarza żel i jak się go dobrze nie zmyje to zostaje na włosach i ten żel zasycha przez to włosy są sztywne. Należy wtedy je odgnieść z tego żelu, ugniatając włosy dłońmi:). Kręconowłosowe używają tego żelu w ten sposób, że nakładają go na włosy i czekają jak zaschnie, tzn. robią się takie"sucharki" Nie można dotykać wilgotnych włosów bo się spuszą i będzie sucha szopa. Należy czekać aż żel zaschnie i wtedy go odgnieść i są śliczne i miękkie loczki:). Należy tez uważać na proporcję, bo żel dla niektórym może być za mocny i wtedy trudniej go odgnieść i włosy są sztywne.

      Usuń
    7. Dzięki za wyjaśnienie! Pisałaś już kiedyś o tym.

      Usuń
  5. Ależ tu porządeczek na tym blogu i jeszcze jakieś starsze konto na yt fiu,fiu...
    A co do posta to u mnie w rodzinie było odwrotnie to facet bo trudno go nazwać mężczyzną był tym pasożytem ,który skłócił i odseparował od siebie dwie siostry . Choć wszedł do rodziny na chwilkę to zrobił to bardzo skutecznie i na nic zdały się tłumaczenia. Był to prawdziwy pasożyt do tego stopnia że pan siedział w domu a pani na niego pracowała i spełniała jego zachcianki, nie szanował jej ani jej dzieci i to on podejmował decyzje. Jednym słowem chłop się ustawił.

    Teraz znalazł sobie następną ofiarę. Takich ludzi da się wyczuć już na samym początku,jak się chce oczywiście, a nie brać jak leci.

    Gabi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak- da się wyczuć o ile jest doświadczenie. Niestety wiele z nas (obie płci) popadają i w takie doświadczenia. Widać tak ma być.

      Usuń
    2. Korekta: ..................Niestety wiele z nas (obie płci) popadają i w takie SYTUACJE (lepiej sieczyta takie zdanie . Widać tak ma być.

      Usuń
  6. Witaj. Piszę nie na temat związany z artykułem, ale pytanie jest odnośnie prawidła-starosłowiański system treningu. Widziałam pośród Twoich licznych arcyciekawych filmów również i o prawidle, masz jakieś doświadczenie związane z tym? Dziękuję za odpowiedź i całokształt pracy włożonej w tłumaczenia i wyszukiwania perełek słowiańskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Rusłano, na razie sama teoria. Jest tego sporo (rad, porad, opisów) w rosyjskojęzycznym necie. Są porady jak uszyć mankiety (pół sukcesu) oraz rozmaite rodzaje konstrukcji. Ja do niedawna byłem sam a do tego potrzebny zaufany kompan aby ponapinał liny.
      Ponoć istotną sprawą (diabeł tkwi w szczegółach) są kąty pod jakimi się naciąga każdą kończynę. Takie uniwersalne ramy mają przestawiane zaczepy. Ja najprawdopodobniej sobie tu na łące wkopię 4 słupy i do tego podłączymy wyciągarkę z bloczkami.
      Dziękuję za uznanie dla tej pracy internetowej. Zdrowia!

      Usuń
    2. A rozwiązań jest cała masa - jakiś chłopak w mieszkaniu w bloku przewiercił sobie mocowania do ścian. Sama wyciągarka to nie problem- jest takich wyciągarek pełno w marketach budowlanych.

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o rozwiązania związane z prawidłem, myślę że wykorzystują je kręgarze, przynajmniej nasz okoliczny kręgarz pochodzący z rodziny o ruskich korzeniach. Ojciec miał problem z kręgosłupem, człowiek pracy, w miejscu nie usiedzi a tu porada lekarska: oszczędzać się bo inaczej wózek inwalidzki. Ojciec poszedł do kręgarza, ten go podpiął pod mechanizm podobnie działający do prawidła: w pozycji leżącej, podpięty pas wokół klatki piersiowej pod pachami, stopy włożone w sandały umocowane do maszyneri i zaczyna się rozciąganie korbką. Kręgarz naciąga do wytrzymałości pacjenta, daje mu odpocząć i powtarza. Podobnież ból niesamowity, ale efekt jest, ojciec 70 lat na karku śmiga jak młodzieniaszek. A i oczywiście w którymś momencie idzie się do sauny.Ojciec mówił, że słychać było jak zrosty się rozrywają. Ale to rozwiązanie ekstremalne, ale samo prawidło do częstych ćwiczeń profilaktycznych, na pewno skuteczne.Także jak zmontujesz prawidło, informuj o efektach. Dzięki, a nowe pytania pojawiają się, ale to na inny post. слава

      Usuń
    4. No tak- dziś wydaje nam się to ekstremalną techniką. Sauna pomaga usuwać złogi jakie się gromadzą w przestrzeni stawowej ( kręgi to też małe stawy). Wszelkie techniki oczyszczania organizmu, świadomość doboru pozywienia ( bez chemii- to chemia osadza się w stawach).

      Usuń
  7. ostatnio czytałam post, w którym był temat zimnej wody. Czy zimna woda dobrze wpływa na cerę naczynkową i wrażliwą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nie wiem bo nie mam takich doświadczeń. Może ktoś inny podpowie.
      Tak na chłopski rozum trzeba dociec cóż to jest cera naczyńkowo wrażliwa - ale nie "mądrościami" tych nieuków z AM ale jakąś wiedzą dogłębną. Jeśli nie znasz to znajdź film ( wykład) na temat limfy. Sądzę, że może pomóc. Nasza skóra odzwierciedla nasz stan wewnętrzny - poczyścić ciało ( wiem po sobie bo miałem alergie różne) i problemy skórne znikają. Zainteresuj się żywieniem itp. Dziś jest tak wiele konserwowanej żywności.

      Usuń
    2. dzięki za odp.:) gdybyś znalazł coś na temat wrażliwej naczynkowej cery i przetłumaczył na blogu byłoby super:)Słonecznie pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Juz po Twoim wpisie mialam zgrzyt, jak go czytalam ale wstrzymalam sie z komentarzem. Teraz jednak pisze.

      Cera naczynkowa i wrazliwa- co to dokladnie znaczy? Czym sie objawia?

      Juz od podstawowki mialam duze problemy z cera, niby 'tradzikowa'. Niedawno przegladalam badania i znalazlam antybiogram, z ktorego wynikalo, ze mialam tez gronkowca złocistego. Jako ok. 22 latka bylam przez rok bezskutecznie 'leczona' przez poleconego dermatologa w innym miescie- 2,5 godziny jazdy pociagiem pospiesznym.
      Potem majac lat 27 zaczelam jesc ziolowe suplementy diety i byla poprawa, ale to nadal nie bylo zdrowie. Potem przeszlam na wegetarianizm- tez bylo lepiej, ale nadal nie bylo dobrze.
      Dzis mam lat 41 i idealna cere. Juz 2 rok myje sie tylko woda i rekawica z konopi, ktora robie sama na drutach. Włosy myje roztworem wody i sody, plucze roztworem wody i octu z cytrusow. Nie uzywam zadnych kosmetykow pielegnacyjnych ani kolorowych. Zadnych. Mam po prostu swoja ladna skore. Nigdy takiej nie mialam, chyba ze jako dziecko ;)

      Przeczytalam ze 2 lata temu w 2 gazetach- polskiej i angielskojezyczej, ze my kobiety dziennie kladziemy na skore 350- polska wersja- 500- angielska wersja- chemicznych szkodliwych substancji. Czy po takim 'koktajlu' cera moze byc 'wrazliwa'? Moim zdaniem tak! Czy moze byc 'naczynkow'? Jak najbardziej! Przeciez to ja zatruwa i oslabia! Ja postanowilam mojej tego oszczedzic...
      Wszak skora jest naszym najwiekszym ogranem! Przyjelam zasade, ze nie chce na skore klasc niczego- niczym takim jej nie traktowac, czego nie bylabym w stanie wypic/zjesc...

      To jedna sprawa.
      Druga- skora jest wskaznikiem lakmusowym stanu calego organizmu. I tu powrot do poczatku mojego komentarza- co dla Ciebie oznacza, jak piszesz, ze masz skóre wraznila? na co jest wrazliwa? Co oznacza, ze jest naczynkowa? Jak mozesz pomoc naczynkom, ktore masz w skorze?
      Nie jestem dermatologiem, ale swoje ze swoja skora przeszlam, wiec jesli uscislisz swoje wypowiedzi, odniose sie do nich.

      Usuń
    4. może pijawki?

      Usuń
    5. zgodzę się z Tobą:) dlatego tez staram się moją cerę oszczędzać:). Zaczęłam ją czyścić olejem i stała się jakby mniej wrażliwa. Wgląda to tak, że jakimś olejem robię cerze delikatny masaż. Następnie nadmiar ścieram chusteczką higieniczną. Potem nakładam mleko, jogurt albo żółtko. Następnie wszystko zmywam. Potem przecieram ją tonikiem, który sama robię. Jest to napar z jakiś ziół z odrobiną octu. Na noc nie nakładam żadnych kremów i olejków, pozwalam cerze oddychać. Rano przemywam twarz tylko wodą , następnie mój tonik i już nic. Teraz gdy są mrozy nakładam odrobinę oliwy z oliwek. W ogóle się nie maluję. To sprawiło, że moja cera wygląda dużo lepiej, jednak nadal miewam z nią problemy.Na pewno ma wpływ odżywianie, dlatego staram się zdrowo odżywiać ale różnie z tym bywa. kawa mi nie służy jak i alkohol. Moim największym problemem jest to, ze bardzo czerwienie się w sytuacjach stresowych a nawet lekko stresowych. jestem wtedy wręcz purpurowa. Czasem skóra dodatkowo piecze i szczypie ale rzadko, najczęściej po prostu staje się czerwona. Na naczynka dobre jest picie drożdży i to faktycznie nieco łagodzi objawy, tak jak łykanie tabletek z witaminą c i rutyną. Naczynka są widoczna na skrzydełkach nosa i lekko na policzkach. Marzeniem jest jednak opanowanie tego abym nie czerwieniła się w sytuacjach stresowych:)bo to jeszcze bardziej stresuję;). Czasem uda mi się aż tak nie denerwować i to odrobina pomaga ale niestety tylko odrobinę.

      Usuń
    6. jeszcze tylko dodam, że jest wrażliwa na wiele rzeczy, np. ciepło. Kiedy w pomieszczeniu jest ciepło ja w momencie czerwieniej. Klimatyzacja też jej nie służy, bo czuje jak skóra w momencie staje się sucha na policzkach, czuje jak zaczyna się"ściągać" i występuję zaczerwienienie.

      Usuń
    7. Beata napisała: "Juz od podstawowki mialam duze problemy z cera, niby 'tradzikowa'. Niedawno przegladalam badania i znalazlam antybiogram, z ktorego wynikalo, ze mialam tez gronkowca złocistego. Jako ok. 22 latka bylam przez rok bezskutecznie 'leczona' przez poleconego dermatologa" - dokładnie to samo stwierdzili u mnie. Ten gronkowiec złocisty to najwyraźniej taka sama wymówka jak dziś "wie pan/i -to sprawa genów".

      Usuń
    8. Łomatkobosko! "Na naczynka dobre jest picie drożdży i to faktycznie nieco łagodzi objawy"- unikaj!!! Jeśli mówisz o tych tak zwanych "piekarskich" ze sklepu to wypal je ze swojego spisu! Kefiry są z dodatkiem tych drożdży i oczywiście współczesny nadymany chleb. To jedna z broni przeciw nam.
      https://www.youtube.com/watch?v=w1zF0Oc-84o

      matka moja opowiada, że w dzieciństwie kombinowała z dietą eliminacyjną dla mnie bo miewałem wysypki na ciele. Przestała dodawać bodajże żółtka. Dziś w wieku dorosłym wiem, że jedna z trucizn jest cukier- w naszych brzuchach robi sie bimbrownia. Rozrastają się drożdźe- mutują naturalne candida albicians będące dotąd naszymi stworzeniami symbiotycznymi. Przerastają nasze jelita tworząc w nich pory przez które niestrawione do końca elementy pokarmu przenikają do krwi- stąd się bierze bałagan, zawalona odpadami krew a co za tym idzie limfa. Obrzęki, alergie, wysięki, swędzenia. Na tym wszystkim wewnetrznie rosną sobie kilometry grzybni o których szamani w białych kitlach milczą.

      Usuń
    9. drożdże nie odpowiednio przygotowane faktycznie mają takie działanie. Dlatego należy zalać je wrzątkiem i ostawić na kilka godzin. Mi bardzo pomagają na cerę naczyniową, włosy po nich mam super gęste i szybko rosną a paznokcie marzenie:)Mojemu wujkowi drożdże wyleczyły takie jakby wrzody na skórze. Jednak drożdże nie odpowiednio przygotowane mogą wywołać candidę. Trzeba z drożdżami postępować odpowiednio i z uwagą.

      Usuń
    10. A na innym blogu taki wpis o drożdżach http://utygan.blogspot.com/2015/07/cud-za-zotowke.html Wydaje mi się bardziej racjonalny.

      Usuń
    11. Cenię zielarkę Utygan, czytywałem jej wpisy w necie ale tu jestem diametralnie innego zdania. NATURALNE DROŻDŻE TO TAK ZWANE ZAKWASKI. Jeśli chcesz to sobie nastaw mąkę pełnoziarnistą - pszenna lub żytnią, zamieszaj ze źródlana wodą. Ma mieć konsystencję śmietany. Wyleganie drożdży trwa około 10 dni. Tak sie przygotowuje ciasto na chleb. Mieszasz codziennie dodając łyżkę mąki by zasilić zakwas.
      SPRAWDŹCIE W JAKI SPOSÓB - JAKĄ TECHNOLOGIĄ PRODUKOWANE SĄ TE SKLEPOWE DROŻDŻE. W skomplikowanej procedurze uzywana jest chemia- między innymi kwas siarkowy o ile dobrze pamiętam. Takich drożdży nie ma w naturze. To są mutanty zmajstrowane celowo aby nas stopniowo truć i ogłupiać i aby tak zwana "służba zdrowia" miała stały dochód.

      Usuń
  8. wiem, że nie na temat, ale boli mnie ząb - grozi mi kanałówka. Uważa pan, że powinienem to zrobić, czy wyrwać i wstawić mostek? nie ma w okolicy biologicznego dentysty a filmy zza granicy nie mówią jasno [tak, czy nie] co zrobić
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem tego roku problem z zębem. W tej chwili jest dobra pora na zebranie tataraku ( no... pod lodem moźe być ciężko). Może kupisz w jakiejś zielarni kłącze tataraku. Ja mam całą torbę nasuszoną, zalecają robić z tego wyciąg ale ja to żuję. Na noc profilaktycznie zakładam sobie pod wargę kawałeczek. Ból zęba minął. Są i inne metody -podobno napar z rzepów ( tych od łopianu) usuwa ból zęba. Muszą być jednak rzepy z jednorocznej rośliny. Starsze nie mają mocy. Ponadto odsklepiny z plastrów pszczelich - ale to zła pora roku. Na przyszły rok dogadać się z jakimś pszczelarzem- niech nazbiera w słoiki. To jest ten "daszek" nad komórką z miodem. Grzebieniem metalowym się to zrywa- zazwyczaj daje się pszczołom aby oczyściły z miodu a wosk na przetopienie. Mało kto wie, że to ma własności lecznicze (ideałem jest miód plastrowy- je się w całości jak wafelek).
      Kiedyś miałem ząb zaleczony kanałowo. Dziś bym tego nie robił- podobno nie da się wyczyscić tego do końca i zawsze jest na dnie mały proces zapalny. Do tego te trucizny co stosują to nam też nie pomaga. Do tego zwyczajna ekonomia- jeśli to któryś z niewidocznych zębów to rwać i nic nie wstawiać. Da się bez zęba żyć.

      Usuń
    2. aha ,, ten kanałowo leczony kilka lat temu musiałem w końcu wyrwać. Dziś bym tego nie robił. To jest korzystne tylko dla dentystów.

      Usuń
    3. A propos zębów,na Twoim kanale you tube masz filmiki o regeneracji zębów.Stosowales może metody?Jak zapatrujesz się na odrastanie stałych zębów?☺

      Usuń
    4. Ponoć możliwe- wiele jest informacji na ten temat. W Szwecji nikt się z tego nie śmieje -starsi ludzie pamiętają, że nawet około 90 tki pojawiały się kolejne zęby. Mi jak dotąd się nie udało ale nie jestem pilny - wojna i są ważniejsze sprawy na razie. Będziemy lizać rany po boju to i tym się zajmę bardziej sumiennie. Tatarak mogę polecić- działa na 100% . Mam korzeń w dziąśle - został sobie. jesienią było masakrycznie - wizyta u dentysty stała na ostrzu noża ale nie było czasu i kasy mi było szkoda. Żułem tatarak- potem się starałem sam ten korzeń wydłubać ale na razie został. Na wegetarianizmie dziąsła są mocne i trzymają - były słabsze gdy miałem naście lat- potrafiły krwawić przy myciu i zęby się chwiały.

      Usuń
    5. No w każdym razie nic w japie nie gnije - próchnica zatrzymana :) To co mi dotąd napsuli dentyści wierceniem to niestety jest. Powypadały niektóre plomby. Nic z tym nie robię bo szkoda czasu i pieniędzy. Za 3 lata znów wypadną a poza tym nie wiem co za chemię przy tym wszystkim przyjmuję. Idąc do lasu czasami odłamuję kawałem żywicy sosnowej - to się też żuje , wspaniały antyseptyk na wszelkie sprawy. Czytałem o muzyku, któremu groziła amputacja palca - lekarze rozłożyli ręce. Babka na wsi zaleciła okład z żywicy i wszystko przeszło.

      Usuń
    6. Dziękuję za tatarak! wziąłem "szczyptę" na zęby i żułem przez 1-2 min. Nie sądziłem, że jest bardziej gorzki od czekolady :P

      Usuń
    7. 2 minuty to nic. Albo zrób z tego wywar (nie gotować- pół godziny na łaźni wodnej- wywar nie może kipieć) i czymś takim sumiennie płucz usta kilka razy na dzień albo szczyptę przykładaj do dziąsła gdzie jest ten psujący się ząb. Tak zaraz nie zadziała ale już po kilku dniach odczujesz różnicę.

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.