czwartek, 16 kwietnia 2015

Najważniejsza osoba w domu

7 komentarzy:

  1. Mądra kobieta (albo zwyczajnie manipulantka) z głupim mężczyzną, który nie potrafi dostrzec prawdy - tak to postrzegam. Po co to ciągłe oszukiwanie się, stwarzanie pozorów i konkurencja między sobą, zamiast szanować się nawzajem? Akceptować wady i zalety, mocne i słabe strony, zarówno swoje jak i swojego mężczyzny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy tu jest gdzieś mowa o braku szacunku? Dlaczego nazywasz mężczyznę głupim? Wszyscy tutaj jesteśmy "w szkole". Nie ma ludzi idealnych. Będąc w małżeństwie podróżujemy razem przez życie i doświadczamy każdego dnia. Szczególnie w obecnych czasach gdy obie płci wyszły bardzo poturbowane z epoki kłamstwa i manipulacji właśnie ( przypominam, że w 2012 zakończyła się epoka Lisicy - kilka tysięcy lat kłamstwa, zdrad, itp.). Bywają różne połączenia małżeńskie - czasem nieco większą świadomość ma mąż a czasem żona. Ważne jest by pomóc temu drugiemu "podciągnąć się" i zająć swoją rolę w małżeństwie i w życiu. Może być też tak, że jedna sytuacja daje przewagę kobiecie a inna mężczyźnie ( zazwyczaj tak bywa)- to są zresztą w ogóle pojęcia ze starej epoki. Poczytaj inne wpisy, staram się delikatnie rzucić światło na prawidłowe relacje. Wiele mówiący jest jeden z ostatnich wpisów ( początek maja 2015) - przypowieść o kobiecie wierzącej w wodza.

      Usuń
    2. Czytam jeszcze któryś raz to co napisałeś/łaś. Widzisz.. życie jest tajemnicą Stąd ten blog- nie wiesz co będzie jutro rano. To jest Słowiańskie podejście.

      Usuń
    3. Czytam i inne wpisy ;) Sporo w nich prawdy, ale nie dlatego że są to prawdziwe mądrości, ale prawdziwe historie, szczerze opowiedziane. Lubię czytać takie prawdziwe historie, od serca, nawet jeśli są w nich pewne błędy logiczne lub niedopowiedzenia.
      A co do szacunku, to jeśli okłamuję mężczyznę i on wierzy w te kłamstwa, nie widzi w mych słowach nic podejrzanego, to tak naprawdę nie mam do niego szacunku. Bo skoro uważam, że jestem najważniejsza, jednocześnie wmawiając swemu mężczyźnie, że to on jest najważniejszy, to jest to kłamstwo, z którego kobiety mają pewne korzyści ;) Wiara i prawda jest inną kwestią, kobieta wierząca w wodza naprawdę w niego wierzyła, a co ważniejsze wierzyła w to co mówi. A nie coś na zasadzie - naopowiadam mu kłamstw, może w nie uwierzy i uda nam się przeżyć, a w najgorszym wypadku tygrys go zabije i zje, naje się i będziemy mieć okazję do ucieczki, trzeba go tylko przekonać, że jest najważniejszy i najsilniejszy.
      Wiem, że to są drobne szczegóły, ale jak dla mnie dosyć istotne. Jestem kobietą i dobrze znam te podstępne sztuczki kobiecego umysłu. Wiem też, że są to tak naprawdę dziecinne gierki w porównaniu z potęgą szczerości i prawdziwej wiary. To naprawdę okropne co większość kobiet potrafi mówić o swoich mężczyznach poza ich plecami, kiedy nie ma ich w pobliżu. Ehh, zresztą mało która potrafi być prawdziwa kobietą, ale to już temat na inną i dłuższą rozmowę.

      Usuń
    4. ech.... rozmarzyłem się trochę czytając Twój wpis. ZGADZAM SIĘ. Po tym wyjaśnieniu się zgadzam. Moim skromnym zadaniem istnieją obecnie 2 rodzaje związków ( i chyba zawsze będą istniały- przynajmniej dopóki nie wprowadzimy normalnego wychowania i zdrowych , normalnych warunków dojrzewania- kobiet jako Kobiet, mężczyzn jako mężczyzn. osobny temat- też wiele już było na ten temat). Są (większość) ludzie starający się być małżeństwem - bawiący się w "bycie razem" jak małe dzieci w Indian. Dla nich potrzebne są wskazówki ( przynajmniej na czas wyjścia z tego otumanienia jakie mamy dzisiaj) - potrzebne są jakieś autorytety w rodzaju rada mądrej babci czy mądrego dziadka. Do takich ludzi ( nieco prowokacyjnie ) skierowany jest ten mem. W ogóle w ramach przedstawienia się dopowiem, że ja czasem (coraz częściej) do wszystkiego w życiu zaczynam już podchodzić ze śmiechem. Może powinienem do tej prowokacji jakiś uśmieszek dorobić?
      No i są drugie typy związków ( unikaty, niewielu - elita obecnie ) - to są te właśnie pełne szczerości na wszelakich poziomach. Mnie się jak dotąd nie udało w tym życiu tego doświadczyć. Widać taka karma trafiłem taka osobę (plaga obecnie ) jakie opisujesz na końcu listu. Pojawiła się nawet książka pana Pawła Śląskiego "hieny, modliszki, czarne wdowy". Jest też wydanie książki o męskiej odmianie takiego pasożyta ale sądzę, że (niestety) w wersji żeńskiej jest on spotykany dziś dużo częściej. To zapewne z powodu, że kobiety rodzą się już z całym potencjałem mądrości a mężczyźni jak ślepe szczeniaki poznają życie , przypominają sobie aż gdzieś tak około 40-stki zazwyczaj następuje podsumowanie i w większości wypadków szok.
      Żeby nie pisać poematu ( obiad na kuchni mam) ....
      aha .. tak - Kobieta wierzyła w wodza naprawdę ....to z tego powodu opadło mnie wzruszenie gdy to napisałaś. Miło wiedzieć, że te unikaty jednak istnieją. Pozdrawiam! Pewnie wrócę jeszcze do tego listu. tymczasem.

      Usuń
    5. ach ! - jeszcze coś, podoba mi się , że patrzysz na wpisy nie jakoś dogmatycznie ale jak na opowieści. Ja też zacząłem doceniać wszelakie biografie , wypytuję na przykład moją matkę ( chętnie opowiada "zahaczona" o to lub tamto) jakieś historie z przeszłości. Takie rzeczy bogacą- kawałem czyjegoś życia, nawet jeśli ktoś szczerze pisze jakie popełnił błędy. To taka świadomość , że jesteśmy ludźmi. Teraz rozumiem co miałaś na myśli pisząc "z zaletami i wadami". Ważne żeby mimo tego "widzenia" była akceptacja i zrozumienie a nie tylko "lubię w tobie to, a tamtego to już nie".

      Usuń
    6. Kopiąc perz w ogródku rozmyślałem sobie jeszcze nad tym co napisałaś. Był też taki wpis tu na blogu, że kobiety nie zdają sobie sprawy ze swojej mocy. Dlatego też w Słowiańskiej kulturze przyjęta była tradycja, że kobieta zawsze ....WYCHODZIŁA ZA MĄŻ. Przyjmowała ( zewnętrznie ) pozycję "za mężem". Mąż był niejako "ogranicznikiem" dla niej. Tak jakby weszła na okręt i udała się w rejs. W porcie może wybierać i przebierać - który okręt, który kapitan ale gdy już oboje wypłyną w morze wtedy kobieta nie wyrywa koła sterowego i nie robi awantur tylko zdaje sobie sprawę , że ograniczona jest powierzchnią pokładu KTÓRY ŚWIADOMIE WYBRAŁA oraz ograniczona jest umiejętnościami kapitana KTÓREGO ŚWIADOMIE WYBRAŁA. Jeśli razem mają bezpiecznie i z korzyścią dla związku przebyć tę podróż to ona "zmuszona" jest w danej chwili do wykonania określonych zadań jakie sobie wybrała wsiadając na statek.

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.