niedziela, 16 listopada 2014

Jak być źródłem błogości i szczęścia nie tłumiąc męskości swoich mężów.


  Powiada się, że jeśli mężczyzna bez szacunku odnosi się do swojej kobiety to powodzenie odwraca się od niego. Dlaczego tak się dzieje?

  Żeńskie twórcze myślenie jest wielokrotnie silniejsze niż męskie dlatego jej możliwość wpływu na los jest bardzo duża - zarówno na swój własny los jak i na los męża.

          Kiedy żona doświadcza rozkoszy i szczęścia w relacji to jej mężczyźnie zaczyna się powodzić. Wszystkie drzwi się przed nim otwierają a sukces depcze mu po piętach. A to dlatego, że w swoim stanie wewnętrznego szczęścia i błogości żona błogosławi męża siłą swojego twórczego myślenia. Przyciąga do jego życia zdarzenia niosące wszelakie powodzenie. Przez kobietę ku mężczyźnie płynie albo strumień błogości, rozkwitu i powodzenia albo potok siły niszczącej.

  Kobieta jest silnie połączona ze światami duchowymi - ze światem energii dlatego też jej myśli i jej wewnętrzny stan emocjonalny stwarzający poziom fizyczny realizuje się szybciej. Jeśli żona nie jest szczęśliwa w życiu rodzinnym, nie jest zadowolona z męża to jemu będzie trudno realizować się, trudno osiągnąć sukces.

           Dlaczego mądrzy mężczyźni nie skąpią środków na podarunki dla swoich żon? Dlaczego starają się uchronić je od wszelkiej nieprzyjemnej pracy i otoczyć tylko przyjemnymi odczuciami?  Oni wiedzą, że zadowolona kobieta jest źródłem dobrobytu i pomyślności dla rodziny.

  Ale w życiu rodzinnym bywa jeden problem, o którym nieprzyjemnie jest mówić. Wiele kobiet skarży się na to, że z latami mężczyzna stał się mniej męski - że go nic nie interesuje, że popija i leży na kanapie.  Kobiety nawet zapominają, że kiedyś tam same go wybrały i pokochały. A za co? -to już trudno sobie przypomnieć. To "coś" już gdzieś się "tak jakoś" zapodziało. A może nie całkiem "tak jakoś" ? 

  Czy należy go jakoś "ujarzmiać"?
   Kiedy spotykamy mężczyznę, kiedy znajdujemy się w momencie zaczynania relacji - pociąga nas jego męska siła, męska energia. Jesteśmy dumne jeśli on bez lęku ściga się na motocyklu. Zachwycone jesteśmy jego zwycięstwami w bojach na pięści. Z zachwytem opowiadamy koleżankom o tym jak on jeździ na wyścigi do innego miasta, na turnieje gdzie zajmuje pierwsze miejsca. A nawet jeśli nie ma takich jawnych przejawów siły to dumne jesteśmy z czegoś innego.

          Podoba nam się gdy adorujący nas mężczyzna kategorycznie określa swoją pozycję: "ty tam nie idziesz i kropka". Wewnątrz może się nawet podnieść lekki bunt ale od takiego walnięcia pięścią w stół wszystko się wewnątrz uspokaja. Jestem pod opieką. On jest silny- -jest prawdziwym mężczyzną.

      Bardzo często oczekujemy tego w życiu rodzinnym, że on weźmie odpowiedzialność- walnie pięścią w stół, sam podejmie decyzję i uspokoi wzburzony umysł. Marzymy o silnych plecach zapominając o tym, żę w takim przypadku musimy wyrzec się wielu swoich zachowań.

                    Prawdziwy mężczyzna jest w pewnym sensie bardzo bliski naturze. Jest taki sam niezniszczalny, niepohamowany, dziki i...niebezpieczny. Niebezpiecznie jest taki wulkan bez potrzeby niepokoić, rozpalać, prowokować, zadręczać, tłumić. 

    Gdy mężczyzna się żeni jego świat radykalnie się zmienia. Znamy wielu mężczyzn, których ożenek zmienił  w kardynalny sposób.

  Na przykład jeden mężczyzna na życzenie żony zerwał więzi ze wszystkimi swoimi przyjaciółmi. Została tylko garstka "wariantów do przyjęcia" z którymi mógł tylko wypić piwo na daczy  w dni wolne od pracy. Od tego momentu umarło w nim życie i jego pasja - wycieczki, alpinizm, góry. To było zbyt niebezpieczne dla ojca rodziny. Dlatego też cały sprzęt rozdał przyjaciołom i znajomym. Ultimatum było kategoryczne: albo ja albo "to". Dalej poszły argumenty ,że trzeba dorosnąć, że powinien myśleć o rodzinie. Z miłości do swojej żony godził się na to wszystko. Nie chciał uczynić jej wdową, nie chciał widzieć jej łez i tego jak to przeżywała. Kochał ją i dokonywał wyboru. Trudnego wyboru - stał się domatorem i opiekuńczym ojcem - do tego bardzo nieszczęśliwym wewnątrz. Wielu to zauważało. Starał się realizować swoją męską powinność w wychowywaniu syna- w hartowaniu go, zajmując się z nim sportem ale i to obłożone zostało zakazem żony bo "on jest zbyt młody".  

   Po kilku latach ona sama poszła do innego - do szalonego kaskadera ganiającego nocą po mieście na motocyklu. Mówiła o tym, że namiętność wygasła, że on się bardzo zmienił, że na niczym mu nie zależy i nic go nie interesuje. Ale kto go takim uczynił? Kto mu zakazał być mężczyzną w tej rodzinie? Kto mu szantażem zabrał wszystko to co pomagało mu być mężczyzną? On się dziś odrodził i znów jest taki jak kiedyś. Znów zdobywa szczyty i zjeżdża na snow-bordzie tam gdzie nie stanęła ludzka noga. Jest pełen energii a jego oczy znowu błyszczą. Znów podoba się kobietom. Tylko, że dziś rodzina jawi mu się czymś strasznym, czymś co znów może zabrać mu męskość i siłę.

  Tak właśnie się często zdarza. Kobieta stara się po ślubie "udomowić" męża. Czyni to DLA SWOJEJ WYGODY aby nie martwić się gdzie on jest i co tam z nim. Aby nie stać się wdową a także aby był mniej pociągający dla innych kobiet. Czym bardziej jest podporządkowany tym mniej interesujący dla innych.

     Mężczyźni się na to godzą gdyż nie widzieli innych przykładów. Wielu z nich było wychowywanych wyłącznie przez matki. Inni znów wyrośli przy takim "udomowionym" ojcu pozbawionym swojej siły. Nie zdają sobie sprawy jaką płacą za to cenę i nazywają to po prostu "ustatkowaniem się". Ponadto oni nas kochają i chcą nas widzieć szczęśliwymi.

           Ale dusza wszystko pamięta i wie i tęskni za dawną siłą. Mężczyzna jest jak lew zamknięty w klatce- nigdy się nie stanie domowym kotem. Może tylko stać się pokornym, tresowanym lwem. Widziałyście kiedyś takie lwie oczy w ZOO albo w cyrku? To samo dzieje się w męskich sercach - sercach pozbawionych swojej siły.

 Czyż nie przypadkiem w wieku średnim niemal każdy mężczyzna stara się z siebie zrzucić to brzemię i rzucić się "ma 4 wiatry"? Kupić samochód wyścigowy, rzucić żonę, zająć się czymś ekstremalnym? A jeśli jest to niemożliwe to chociażby rzucić się na gry komputerowe i tam zostać bohaterem. W Europie najczęściej  w samochodach wyścigowych typu "Ferrari" za kierownicą siedzą dziadkowie i także oni wciskają pedał gazu z wielką rozkoszą. Przypominają sobie, że są jeszcze mężczyznami i że są nadal silni i niebezpieczni.

   Okazuje się, że za męża chcemy supermena, który nas podbił osiągnięciami i odwagą natomiast żyć jest nam wygodniej - podkreślam to słowo "WYGODNIEJ"- z domowym "misiem", który zajmuje się czymś nudnym i bezpiecznym, myje naczynia i podłogę i nikogo nie interesuje. Nawet nas samych. Za wygodę przychodzi nam płacić szacunkiem i szczęściem osobistym.

  Męska siła potrzebna jest obojgu.
          Jakkolwiek by się kobiety nie sprzeciwiały to w tajemnicy marzą o tym aby mąż znów stał się takim jak dawniej - nieokiełznanym, silnym i dzikim, niebezpiecznym. Aby gdy przyjdzie do domu objął ją niespodziewanie i silnie tak aby zabrakło tchu. Aby w momencie kłótni kiedy ją ponosi on powiedział swoje stanowcze "nie" i walnął pięścią w stół. Aby jego oczy płonęły ogniem siły i namiętności.

  Problem polega na tym, że będąc z takim mężczyzną trzeba stać się inną. Nie można go drażnić i prowokować -dolewać oliwy do ognia gdy on się gniewa. Najczęściej rozdrażnienie mężczyzny jest dodatkowo wzmacniane wyrzutami żony, jej urazami i gniewem. No i następuje wybuch. Jego siła waha się w zależności od samego mężczyzny oraz tego ile oliwy do ognia wlała żona ale zniszczenia i ofiary są zawsze.

            Mężczyźnie zainspirowanemu przez coś nie należy przeszkadzać i odciągać jego uwagi. Jeśli ostatecznie siadł z radością wbijać gwóźdź - odejdźcie gdyż porady w rodzaju "nie tędy" i "nie tak" wyprowadzą go z równowagi i doprowadzi to do tego, że więcej nie wbije już żadnego gwoździa.

  Mężczyźni są niebezpieczni?

 Mężczyźni faktycznie są niebezpieczni. Lecz gdy kobiety starają się ich poskromić i unieszkodliwić to same sobie czynią krzywdę. A to dlatego, że z "domowym materacem" nie chcą mieć więcej dzieci. Nie chcą się już dla niego stroić czy z nim rozmawiać. Oni wywołują raczej litość i pogardę. Ciężko jest też mieć do niego szacunek.

   Kiedy w mężczyźnie jest męska siła - kobieta nie ma łatwo. Musi się uczyć właściwie obchodzić z mężem aby jej nic nie zagrażało. A do tego ta myśl, że taki mężczyzna jest pociągający dla innych kobiet... - dlatego zawsze trzeba być dla niego tą "naj-naj". Najpiękniejszą, najbardziej kochającą, najczulszą, najbardziej nieprzewidywalną.

   To całkiem inny wybór i całkiem inne życie. Przestać go kontrolować. Przestać sprawdzać jego telefony i nie zmuszać go do przychodzenia na czas. Nie pouczać go z kim ma się spotykać i czym zajmować. Nie oceniać jego hobby i jego niebezpieczeństw. Na nowo odrodzić w nim pasję do życia.

  Jeśli na przykład on zdecyduje zajmować się triatlonem. - na to potrzeba wiele sił, wytrzymałości i czasu. Będzie musiał trenować, kupować sprzęt, uczestniczyć w maratonach a jego żonie przyjdzie pogodzić się z jego nieobecnością, brakiem czasu i jego fizycznym zmęczeniem. Ale to wszystko nic w porównaniu z tym jak błyszczą jego oczy gdy o tym mówi i cokolwiek czyni w tym kierunku- gdy przebiega 10 kilometrów czy też przepływa 1,5 kilometra. To czyni go silniejszym nie tylko fizycznie ale też duchowo.

     Pasja do nart zjazdowych, wyścigów, alpinizmu, wypraw, niebezpiecznych podróży, sporty ekstremalne i kontakt z innymi mężczyznami i wiele innego od czego chcemy odgrodzić mężczyznę - tak naprawdę dają mu siły. Siły by pozostać przy nas mężczyzną. Siły by brać odpowiedzialność. Siły ascetyzmu i wytrzymałości. Prawdziwą męską siłę, którą tak bardzo cenimy i za którą tak tęsknimy. 

   Na koniec chcę się podzielić cytatem z książki John Eldredge - "Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy":
" tak - mężczyźni faktycznie są niebezpieczni ale skalpel też jest niebezpieczny- on może zranić albo uratować wasze życie. Nie próbujcie uczynić go nieszkodliwym tępiąc go. Wkładacie go w ręce tego kto wie jak się z nim obchodzić. Jeśli chcecie mieć bardziej spokojne- nie stanowiące niebezpieczeństwa zwierzę to istnieje proste wyjście: trzeba je wykastrować, wałach jest bardziej posłuszny. Możecie go dosłownie wodzić za nos a będzie czynił to co mu powiecie nie wyrażając żadnego protestu. Będziecie z nim miały tylko jeden problem: wałach nie jest w stanie przedłużyć gatunku - nie jest zdolny do tego do czego zdolny jest ogier. Tak- ogier jest niebezpiecznym stworzeniem lecz jeśli potrzebujecie życia jakie on może dać musicie pogodzić się z tym, że jest niebezpieczny. Jedno bez drugiego nie istnieje.

Ceńcie w mężczyznach ich męską siłę i pomagajcie im stać się bardziej męskimi i silniejszymi. Nie ma nic strasznego w tym, że on nie myje w domu naczyń. Kupcie zmywarkę lub same pokochajcie tę czynność. Niech on zajmuje się męskimi sprawami, których poza nim nikt nie jest w stanie podjąć - zadaniami, które napełniają go siłą i energią."
 Od autora bloga:
Znalazłem recenzję w/wspomnianej książki. Sam ją już poleciłem swojemu bratu zamotanemu jeszcze  w "okowy katolicyzmu".  Wygląda to naprawdę zachęcająco i może być ciewkawym prezentem dla niejednego naszego zagubionego rodaka http://www.tolle.pl/pozycja/dzikie-serce

KOBIECOŚĆ KOBIETY TWORZY MĘSKOŚĆ MĘŻCZYZNY

6 komentarzy:

  1. Tylko co robić, jeśli jego "dzikością" jest picie alkoholu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech.... alkohol to tylko skutek czegoś. Jakaś ucieczka jak wiele innych narkotyków. Każdy przypadek jest jedyny i wyjątkowy ( choć pewne schematy istnieją). Tu już decyzja należy do Ciebie. Jeśli przed Waszym poznaniem nie pił to problem na 100 % macie oboje -on jest tylko "aktorem" Waszych wspólnych problemów ( w takim wypadku na 80% problemów kobiety). Jeśli to taki przypadek - masz możliwość zmiany stanu. Jeśli ten z pozostałej grupy 20% i on pił wcześniej to uciekaj jak najdalej i skończ spełnianie roli mamusi-pielęgniarki.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź.
      Jest to rasowy rosjanin z Syberii. Wie, że jego picie to skutek dysfunkcjonalnej rodziny i ogólnie panującej atmosfery społecznej beznadziei i upadku w Rosji. Sam mówi, że chce z tym walczyć. Nie chce tam być, toteż od marca zamieszka w Polsce, ze mną.
      Nie wiem, na ile spełniam rolę mamusi-pielęgniarki ale ten człowiek nie składa się tylko z picia - jest to przede wszystkim człowiek. I mój mąż.
      Ja w niego wierzę a on wie, że jak będzie przeginał to może wrócić i sobie w Rosji pić do woli, beze mnie. Nie jest to jakieś strasznie intensywne picie ale jednak jak na moje standardy to trochę dużo. Z tym, że ja piję tylko okazjonalnie, 4-5 razy do roku i nigdy się nie upijam, więc może moje standardy są zawyżone?

      Usuń
    3. Nie mnie oceniać czyjeś standardy. Ja tez się wychowałem tu w społeczeństwie ze skażonymi wartościami gdzie wmówiono nam , że istnieje coś takiego jak "picie kulturalne" /okazjonalne ... To jest tak zwany fałszywy wybór. Kiedyś przetłumaczyłem ten film (dobrze, żeby mąż obejrzał. Kiedyś to przetłumaczyłem i ku mojej ogromnej radości jest to jeden z ogromnych "hitów" w sieci. Kopiowany na inne kanały -oglądnięcia w setkach tysięcy)
      http://youtu.be/L04fF1yb6xQ?t=23m03s
      Był czas, gdy uwierzyłem, że czerwone wino oczyszcza krew. Mam to sprawdzone - dzis nie dotykam w ogóle.
      Cytując profesora Żdanowa ( tez kilka filmów w sieci do oglądnięcia ) - nie da się kraść kulturalnie, zdradzać czy zabijać kulturalnie - tylko raz na miesiąc coś ukraść. To nasze chore normy społeczne do których zostaliśmy przyuczeni- albo się trujesz albo się nie trujesz, a trucie kulturalne to bzdura. https://www.youtube.com/watch?v=oNC8xmFjoJg https://www.youtube.com/watch?v=rTYaWoCTb3c
      Skoro on przyjeżdża tutaj to jest to sytuacja dla mężczyzny bardzo niekomfortowa. Będzie w dużej mierze zależny od Ciebie. "Tam dom Twój gdzie serce Twoje" . Jeśli jesteście dla siebie stworzeni to będzie Wam dobrze w każdym miejscu na świecie. Wedyjskie zasady powiadają: "mężczyzna jest igłą a kobieta nitką". Kobieta podąża za mężczyzną - tu najwyraźniej jest odwrotnie. Też ćwiczyłem taki układ. Jak on ma tutaj wziąć za Ciebie odpowiedzialność? To takie wolne myśli skoro pytasz. / Co do dysfunkcji rodziny i ogólnie panujących warunków- nigdzie nie jest idealnie. Wyższe siły nie dają nam nigdy więcej niż jesteśmy w stanie udźwignąć- TO JEST ZASADA WSZECHŚWIATA. Wszędzie jest jakaś beznadzieja ale głównie w naszych sercach- jaj tej beznadziei widzę więcej na zachodzie niż na wschodzie. Według mnie pod pewnymi względami na Syberii łatwiej żyć - tu nakładają nam smycz. Oj- rozgadałem się ale to w ogóle nie temat na tego rodzaju rozmowę.

      Usuń
    4. Dziękuję za podzielenie się swoimi myślami. Bardzo chętnie pooglądam te filmy i dam i jemu do obejrzenia. Zgadzam się z Twoim zdaniem - wcale nie uważam, że alkohol jest w ogóle człowiekowi do spożycia potrzebny i to społeczeństwo ma chore normy.
      A co do tego, że to on podąża za mną, a nie ja za nim. Chyba nie zawsze może być tak jak byśmy chcieli. On tam nie ma niczego, tu możemy coś wspólnie zacząć budować - tam byłoby o wiele trudniej.
      Zabieram się za oglądanie filmików. Pozdrawiam!

      Usuń
    5. Nie ma reguł dla wszystkich - każdy ma jedyną i niepowtarzalną we wszechświecie drogę. Działaj zatem umiejętnie jak kobieta -stwórz mu tę niewidzialną ochronę a on niech rozkwita i krzepnie w swojej męskości. Kobieta może z mężczyzną zrobić dosłownie wszystko. Daj mu być Twoim rycerzem i czuć się potrzebnym. Nic tak nie uskrzydla mężczyzny jak zaufanie kobiety.

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.