czwartek, 7 maja 2020

Władimir Buszyn o znanym dysydencie.

Celowo unikam nazwiska dysydenta w tytule aby nam tu ogólna wyszukiwarka nie sprowadziła na głowę jakichś oszołomów. Dziś w dobie wszechobecnej rusofobii pełno jest fanatycznych świrów reagujących alergią na sam dźwięk rosyjskiego języka. Zdumiony jestem jak skutecznie działa zachodnia propaganda- Goebbels mówił ponoć: "dajcie mi radio a zmienię każdy naród w bydło w przeciągu dwóch pokoleń" (albo 20 lat - nie wiem czy dobrze pamiętam szczegóły).

      Na pewnym portalu młodzieżowym wdałem się w rozmowę z człowiekiem, który zachęcał innych do czytania książki Sołżenicyna - 3 opasłe tomy "Archipelag Gułag". W Rosji dziś to "dzieło" jest lekturą obowiązkową w szkołach - na tę okazję wdowa po pisarzu znacznie skróciła treść. Poinformowani Rosjanie twierdzą, że to przede wszystkim z powodu absurdów jakich pełno w tych książkach - świadomi ludzie w Rosji oraz co niektórzy żyjący jeszcze świadkowie tamtej epoki rozbijają w proch i pył różne opisywane tam rzeczy. Do takich ludzi należał (zmarł w grudniu ubiegłego roku w wieku 95 lat) nasz dzisiejszy prelegent Władimir Buszyn. 
 Wikipedia po rosyjsku i angielsku - kto chce ten sobie o Buszynie doczyta. Bardzo interesująca postać, szanowany i uznawany, jak to mawiają Rosjanie "ostry umysł".
      W każdym razie mój rozmówca (o dziwo grzeczny ale zaraz zleciało się trzech innych wyzywających mnie od ruskich trolli) sprowokował mnie do tłumaczenia wywiadu jaki sobie przejrzałem (przesłuchałem) zimą.  Sam niegdyś wychowany na "radio Wolna Europa" czy "Głos Ameryki" uważałem Sołżenicyna za jakiegoś wolnościowca ale dziś "wyrównuję proporcje" starając się przeniknąć jak to tylko możliwe realia epoki w której było mi dane dorastać. Widzę jak fałszowana jest historia, jak bledną dawne "autorytety" okazując się często miernotami i karierowiczami bez czci i honoru ( w zasadzie to minionej epoce było to regułą, że takie były osoby "na świeczniku").

 
p.s. zapomniałem o podziękowaniach dla autora tego wideo. 
Jeśli komuś spodobał się ten wywiad to przejdź proszę na stronę skąd zaczerpnąłem oryginał i daj łapkę w górę w podziękowaniu za trud wypuszczenia w świat tej informacji: https://www.youtube.com/watch?v=4j35w7gkZYw

100 komentarzy:

  1. a tak już blogowo (po bajkowemu jak zaleca Iwan) to samo nazwisko Sołżenicyn wiele wyjaśnia (podpowiada). "łoż" to po rosyjsku kłamstwo. U nas chyba jeszcze funkcjonuje słowo "łgać" ("g" zamienia się na "ż" i odwrotnie). Łżec to po rosyjsku kłamca. "łżesz jak pies" - to cytat chyba z jakiegoś filmu polskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod filmem właśnie pojawił się taki komentarz:

      richardus46

      U nas sie to nazwysko pisze SoLŽEnicyn. LŽE = Kłamie
      Pozdro z Czechoslowacji.

      Usuń
    2. po polsku też przecież tak samo So-łże-nicyn :)

      Usuń
  2. Proponuje zalozyc czapke aluminiowa a pod spod grubo lodu niech sie
    procesor mocno wychlodzi.
    takowygajowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypowiedzi krytyczne wypada uzasadnić - nie jesteś na wykop.pl gdzie rzuca się gunwem dla zabawy.

      Usuń
    2. No i nie doczekałem się a szkoda.

      Usuń
  3. PREZENT DLA PRZYJACIÓŁ (film niepubliczny):

    https://www.youtube.com/watch?v=qWeKXr1UyNM

    Właśnie dokleiłem napisy - ciekawy zespół, takie patriotyczne rosyjskie klimaty. Spodobało mi się bo mam skojarzenie z piosenką z dzieciństwa - Tadeusz Chyła - ballada o żołnierzu:

    https://www.youtube.com/watch?v=u2DNvG_Epdk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kilka informacji o zespole

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Motor-Roller

      Usuń
    2. Terapia wstrząsowa...piękne, dziękuję. M

      Usuń
  4. Gospodarzu, pozwolisz, ze zamieszcze ten link o coronkaświrusie. Warto przeczytac i wyciagnac daleko idace wnioski, zachecam tez innych wpisow.
    Pozdrawiam serdecznie zdrowomyslacych.

    https://opolczykpl.wordpress.com/2020/05/11/aneks-do-poprzedniego-wpisu-polsko-obudz-sie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu mam nie pozwolić? Jeśli to głos rozsądku to jak najbardziej niech służy czytelnikom.

      Usuń
  5. P.L. https://youtu.be/q0LhX-i_7EQ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. POL oszalał? https://fakenews.pl/spoleczenstwo/polska-policja-pracuje-dla-blackwater-to-fake-news/

      Usuń
    2. Pola niezbyt lubię bo zachęcał do ćpania ale z tego co ja znalazłem to Policjant na mundurze nie ma prawa nosić jakichś tam "pokemonów" czy Muminków choćby nawet był ich fanem. Wyjaśnienie podane w artykule jest pokrętne.

      Ale tak w ogóle radzę nie dawać się wciągać w tego typu "nowinki" bo wszystko to dąży do wyciągnięcia ludzi na ulice i do podburzania i tak już napiętych nastrojów.
      W wypadku dużych skupisk ludzkich wystarczy rozpylić jakąś chemię (albo inne 5G, są teraz urządzenia przenośne możliwe do zainstalowania w samochodach) i mamy zapalony lont społecznej rewolty.

      Moim zdaniem zalecenie Iwana cały czas aktualne, uniezależniajcie się od systemu - spokojnie, metodycznie, planowo. Jeśli mieszkacie w miastach to wybierzcie się gdzieś na wieś, nawiążcie kontakty z rolnikami produkującymi zdrową żywność, zorientujcie się kto uprawia grykę bez chemii itp. No i zachowanie spokoju ducha jest najlepszym gwarantem zdrowia - ponawiam tytuł: Pięć Praw Natury - Trzecia rewolucja w medycynie . Polecałem już ten film- wszystko działa "według wiary naszej". Jeśli "lekarz" daje wyrok mówiąc "pan/i ma raka" i my temu człowiekowi ufamy to jest to wbicie sztyletu w pierś.

      https://www.youtube.com/watch?v=d-nS_vEOliA&t=7082s

      Usuń
    3. Też nie przepadam za Polem, niby wielki Lechita, a od lat mieszka poza granicami Polski. Samo w sobie nie jest to złe, ale złe jest w takim przypadku nawoływanie do czegoś, czego samemu się nie robi, bo się nie mieszka w Polsce.

      A teraz z innej beczki. Została podpisana umowa na produkcję chipów, które będą nam wszczepiane w dłoń między kciukiem a palcem wskazującym--- tu info: http://biznes.pap.pl/espi/pl/reports/view/2,441237?fbclid=IwAR1vQIpr3AG1tYLaqPlhaTiet9OWHsEQ1PWN8MzH50PzCXUIobmCLCr5pC8

      Usuń
    4. nam? Mi nic wszczepiać nie będą.

      Usuń
    5. "nam? Mi nic wszczepiać nie będą."

      Dobrowolnie to tylko ktoś nieświadomy zgodzi się na coś takiego. Ale mogą chcieć zrobić to pod przymusem.

      Usuń
    6. Nie pisz głupot- wolnego człowieka nie da się do niczego zmusić. Obowiązuje prawo wolnej woli i zgody na takie działania. Ja jak Edyta Górniak - wolę śmierć z honorem niż życie z jakimś chipem.

      Usuń
    7. Jędrzeju przyjdą w kilka osób, założą kaftan i zachipują. I co zrobisz? A już ponoć jest takie prawo tyczące się szczepionek, więc mogą je rozszerzyć na chipy. Można popełnić samobójstwo przed zachipowaniem, albo jak nie zdążysz to po zachipowaniu. Tylko czy to jest dobre wyjście? A co jak ktoś ma małe dzieci? Miejmy nadzieje, że będzie wystarczająco dużo rozsądnych osób i stawią opór społeczny gdyby faktycznie takie coś chciano wprowadzić.

      P.S. Jak jesteś wolny, to odpowiedz sam sobie, dlaczego płacisz podatki. Jeśli tak wybrałeś, to rozumiem....

      Usuń
    8. Damian nie strasz ludzi!!! Nic takiego nie będzie. "Energia podąża za uwagą". Skupiasz na tym uwagę i sam kreujesz sobie taką rzeczywistość. Jak się w to mocno wkręcisz to tak będziesz miał.

      Jezus mądrze powiedział:
      "Stanie się wam według woli waszej"

      Ciemne siły straszą ludzi, bo tego potrzebują oni karmią się tym strachem. Jak nie będziemy się bać to oni nie będą mieli mocy do działania. Szerząc takie informacje działasz tylko na ich stronę i bezwiednie im pomagasz.
      Przestań oglądać i słuchać tego straszenia oraz je powielać i skup się na czymś przyjemnym.

      Noc Swaroga się już skończyła i już najwyższy czas przestać działać według jej zasad. Nastał Dzień Swaroga - Era Wilka - Era Prawdy i czas rządów Sił Światła więc nic złego nam nie może się stać. Może się tylko wydawać, że niektóre wydarzenia, które obecnie się dzieją są złe ale tak naprawdę prowadzą do dobrego.

      Pamiętajcie odwieczne zasady:

      "Niema tego złego co by na dobre nie wyszło"

      "Bez wiedzy Bogów nawet źdźbło niema prawa się poruszyć"

      Także życzę więcej zaufania do Boga Roda - dobry ojciec nie pozwoli żeby stało się coś złego jego dzieciom.

      Pozdrawiam i niech światło zagości w twojej głowie i sercu :)

      Usuń
    9. "P.S. Jak jesteś wolny, to odpowiedz sam sobie, dlaczego płacisz podatki. "

      A kto Tobie powiedział, że nie będą tego zwracać? Będą.

      Usuń
    10. "Energia podąża za uwagą".

      Więc podąża również za uwagą tych, co chcą robić takie rzeczy jak chipowanie czy szczepienia.

      "Ciemne siły straszą ludzi, bo tego potrzebują oni karmią się tym strachem".

      W dużej mierze racja, bo ich kreacja opiera się na strachu. Ale ja piszę o ludziach, a nie o jakichś duchowych mocach, rozróżnijmy te pojęcia od siebie.

      "Szerząc takie informacje działasz tylko na ich stronę i bezwiednie im pomagasz".

      I tu dochodzimy do sedna sprawy. Bardzo długo się zastanawiałem, jak to działa. Wmawianie nam, że mamy nie myśleć o takich rzeczach, to wybieg ciemnej strony. Oni właśnie chcą, byśmy o tym nie myśleli. Jeśli pozostaniemy ignorantami, to zrobią, co zechcą, bo... energia podąży za ich uwagą. Podam pewien przykład. Jeśli ulegniesz jakiemuś zakażeniu, powiedzmy, że ukąsi cię jakiś jadowity wąż, to też pozostaniesz bierny? Jeśli zignorujesz zagrożenie, to możesz umrzeć, ale jeśli podejmiesz działanie, to możesz przeżyć. W sferze mentalnej i duchowej jest identycznie, nawet w piśmie pisze: "Jako na górze, tak i na dole". I nie tylko w tym jednym piśmie.

      "Noc Swaroga się już skończyła i już najwyższy czas przestać działać według jej zasad. Nastał Dzień Swaroga - Era Wilka - Era Prawdy i czas rządów Sił Światła więc nic złego nam nie może się stać. Może się tylko wydawać, że niektóre wydarzenia, które obecnie się dzieją są złe ale tak naprawdę prowadzą do dobrego."

      Tak, ale to nie oznacza, że mamy pozostać ignorantami. Przeciwstawnym uczuciem do strachu jest miłość, ale jest jej za mało. Ludzie nie muszą być źli, ale bez miłości nie ma szans. Inna sprawa, że nawet Trehlebov mówił, że jak jakiś napastnik atakuje i chce zabijać ludzi, to trzeba mu posłać kulkę.... z miłością, ale jednak posłać.

      "A kto Tobie powiedział, że nie będą tego zwracać? Będą."

      Ale jednak płacisz, czyli nie jesteś taki do końca wolny. Druga rzecz, że nie zwrócą tym, którzy już odeszli z tego świata. Mój ojciec mógł sobie kupić dużo więcej, gdyby nie podatki, ale niestety... nie zdążył, zanim zaczną zwracać (o ile zaczną).

      Reasumując, działajmy i róbmy co trzeba, ale bądźmy przy tym realistami. Zbyt wiele bzdur nam się wmawia jako prawdę, a my w to wierzymy. A wiara... to nie prawda i bywa zwodnicza.


      Usuń
    11. Damian napisał:
      "........ Jeśli ulegniesz jakiemuś zakażeniu, powiedzmy, że ukąsi cię jakiś jadowity wąż, to też pozostaniesz bierny? "

      Damianie- stara mądrość powiada: "PRAWDZIWIE WYGRANE WALKI TO TE DO KTÓRYCH NIE DOSZŁO".

      Kisielewski mawiał: "socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju". To trochę podobne.
      Jeszcze inna mądrość z dziedziny medycznej (już blisko): "lepiej zapobiegać niż leczyć".

      O co tu moim zdaniem chodzi?

      Jeśli się wywrócisz na rowerze to masz nieprzyjemności - na przykład podarte spodnie, siniaki, zbite kolano albo coś innego, do tego jakieś błoto itp. Oczywiście dobrze mieć scenariusz na taką ewentualność ale...LEPIEJ SIĘ NIE WYWRACAĆ!

      Przypominam Twoje własne zdanie : BĘDĄ (!!!) NAM WSZCZEPIAĆ - Mirmił dobrze pisze NIE STWARZAJ TAKICH OBRAZÓW! Gdybyś napisał: "planują nam wszczepiać" albo "chcieliby nam wszczepiać" to była by sytuacja gdy jedziesz na tym umownym rowerze i z daleka konstatujesz: "o- zwężenie, kałuża, nie wiadomo jak głęboka- może podejmę na wszelki wypadek jakieś kroki zaradcze, zwolnię albo zejdę z roweru i go przeprowadzę". Twoja wizja natomiast jest taka: "o! kałuża! na pewno się w niej wywrócę- trzeba dzwonić na pogotowie, zamówić miejsce w warsztacie rowerowym itp". Widzisz różnicę?

      Ukąszenia węża można uniknąć, jak wchodzisz do dżungli to stajesz się czujny i starasz się uprzedzić okoliczności a nie :" na pewno mnie ukąsi wąż".

      O "obrazowaniu" (film Jegorowa - "nauka obrazowości" , chyba taki był tytuł) pisałem setki już chyba razy.

      Usuń
    12. Czytam teraz drugą część Twojego wesołego listu Damianie:

      "Ale jednak płacisz, czyli nie jesteś taki do końca wolny. Druga rzecz, że nie zwrócą tym, którzy już odeszli z tego świata. Mój ojciec mógł sobie kupić dużo więcej, gdyby nie podatki, ale niestety... nie zdążył, zanim zaczną zwracać (o ile zaczną). "

      Tak, płacę - TO ELEMENT GRY. Gra trwa i jest coś takiego jak "sztafeta pokoleniowa". Ja przejąłem "Rodowe karty" po moim ojcu - jestem bogatszy o pamięć genetyczną swoich dziadków i babć. Na razie podatki płacę ale (znów stara mądrość):
      "TEN SIĘ ŚMIEJE- KTO SIĘ ŚMIEJE OSTATNI".
      Przecież tyle wspaniałych filmów jest na temat walki "dobrego" ze "złym".

      Jesteś strasznie pogrążony w materii ("mój ojciec mógł kupić więcej.." )- ciężko mi będzie Tobie cokolwiek wyjaśnić ale w takich rozmowach zawsze korzystają inni więc piszę.

      Może jeszcze odpowiem na Twoje ostatnie zdanie: "Reasumując, działajmy i róbmy co trzeba, ale bądźmy przy tym realistami. "
      Znasz powiedzenie: "BĄDŹ REALISTĄ- ŻĄDAJ NIEMOŻLIWEGO" ?

      Mirmił już Tobie napisał: "stanie się Tobie według wiary Twojej".

      Usuń
    13. Jeszcze taka Twoja wypowiedź:
      "Mój ojciec mógł sobie kupić dużo więcej, gdyby nie podatki, ale niestety... nie zdążył, zanim zaczną zwracać (o ile zaczną). "

      Skoro przytaczasz Trehlebova to przypomnij sobie co mówił o Mrocznych: ONI NIGDY NIE OPUSZCZAJĄ ŻADNEJ Z PLANET DOBROWOLNIE".
      Ty mnie bawisz pisząc tę końcówkę: ".. o ile zaczną".
      Sami na pewno nie zaczną- jak ich ograsz to ich zmusisz. Innej drogi nie ma - oni też muszą przestrzegać pewnych zasad gry (Igraszki z Diabłem- scena z kartami).
      Powtarzam: gra jest wielopokoleniowa a Ty się już poddałeś - jesteś bierny jak owca w zagrodzie: "oni mi wszczepią", "oni będą zwracać". Po co mają cokolwiek zwracać bezwolnemu cielęciu (nie obraź się - tak oni na nas patrzą)?

      Usuń
    14. Poza tym, do przymusowego czipowania raczej nie dojdzie (za dużo już świadomych ludzi). Bardziej prawdopodobne jest to, że ci, którzy nie będą się szczepić/czipować, staną się niejako "wyrzutkami społeczeństwa".

      Z tym, że stać się wyrzutkiem zaczipowanego społeczeństwa to raczej przywilej niż krzywda.

      Zatem, w najgorszym wypadku stanie się tak, że zaczipowani pozostaną w miastach i będą się męczyć w tym kołchozie, a niezaczipowani wyjadą za miasto i będą tworzyć osady i żyć szczęśliwie. No i sława Bogu!

      Usuń
    15. Jędrzeju cieszy mnie, że tym razem weszliśmy na wysoki poziom dyskusji. Obserwuję różne osoby i mało kto potrafi ze sobą rozmawiać, nawet jak ludzie zgadzają się co do większości, ale pokłócą się o drobiazgi i następuje podział.

      Ok przyznaję, że mogłem użyć innych słów niż "będą nam wszczepiane".

      Nie mogę się natomiast zgodzić, że jestem strasznie pogrążony w materii. Moja słowa były celowo użyte. Wyciągnąłeś fałszywy wniosek. Druga rzecz, wniosek wyciągnięty z jednego zdania... wybacz, to tak nie działa. Prawda jest taka, że operujemy na trzech poziomach: fizycznym, mentalnym i duchowym. Ja odniosłem się tylko do pierwszego z nich, ale to nie oznacza, że nie odnoszę się do dwóch pozostałych. Najczęściej w relacjach z ludźmi odnoszę się do poziomu mentalnego, bo duchowości ludzie nie ogarniają, albo mają o niej fałszywe wyobrażenia.

      Co do tego, że ciemne siły muszą przestrzegać zasad... prawda. Zastanawiam się jednak nad tym, czy my znamy te zasady, czy tylko oni nam wmawiają, jak te zasady wyglądają.

      Napiszę jeszcze na temat wiary. Wiara wcale nie jest taka dobra. Wiara znajduje się między strachem a nadzieją. Na przykład katolicy boją się pójść do piekła, ale mają nadzieję, że trafią do nieba. Na krótką metę wiara może się sprawdzać. Ileż to było filmów, gdzie jakaś drużyna do przerwy przegrywała sromotnie, a potem wyszli z nową wiarą i wygrali. Ale na dłuższą metę wiara oznacza, że uznajesz coś za prawdę, co może tą prawdą być, ale wcale nie musi. Zobacz, ile na świecie jest religii. Wyznawcy tych religii.. wierzą. Czy muzułmanin pójdzie do nieba, gdzie czekają na niego 72 hurysy? A czy buddysta w końcu przestanie inkarnować? A może Indianin odejdzie do Krainy Wiecznych Łowów? Lepsza od wiary jest wiedza, bo jak coś wiem, to nie muszę już wierzyć, bo po prostu to wiem. Czyż słowo "weda" nie oznacza właśnie wiedzy?

      Usuń
    16. P.S. Właśnie słucham transmisji Iwana. Iwan mówi, że kiedy żmije rozprowadzają swoją propagandę, że wszystkich zaszczepią i zaczipują, to najlepszą odpowiedzią, jaką możemy dać, jest:

      HA HA HA! :D

      Usuń
    17. "Mój ojciec mógł sobie kupić dużo więcej, gdyby nie podatki, ale niestety... nie zdążył, zanim zaczną zwracać (o ile zaczną)."

      "Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem" :)))
      Jeśli nie było mu dane tego zrobić to widocznie nie było mu to potrzebne do rozwoju w tym wcieleniu i nie ma co się nad tym rozczulać.

      I skupiasz się na tym, że niby mają nam coś oddawać? Że niby te pieniądze? I ty mówisz, że nie jesteś materialistą? Ha ha ha
      Można powiedzieć, że już oddają np.: 500+, mieszkanie+, podwyższenie rent i emerytur, trzynastki dla rencistów i emerytów, zapomogi dla rolników i przedsiębiorców z powodu "świrusa" itd. A tak w ogóle to przecież tu nie chodzi o pieniądze - żmije są tu po to by nas nauczyć zdrowomyślenia itd. i w stosunku do tego pieniądze są niczym. Był film z Trehlebovem "jak demony uczą nas miłości". A temat zdrowomyślenia przewija się cały czas.

      Usuń
    18. Ha! ha! - i to jest odpowiedź.

      Damianie - wiara to wiedza. Wie-Ra, wiedza o świecie, o jego mechanizmach. Linkowałem już ze 3 razy 4 godzinny film o medycynie germańskiej - tam jest to wałkowane na różne sposoby, jeśli lekarz, któremu ufasz powie: "ma pan raka" a Ty jesteś przekonany (wdrukowany kod od dzieciństwa), że rak to "nieuleczalna choroba" to w zasadzie lekarz (niedouczony zarozumialec) słowami ściął Tobie głowę. Znam takie przypadki ze swojego otoczenia. To samo z tymi niby wirusami -jeśli człowiek dał się zastraszyć to tak jakby wpuścił mentalnie do siebie wirus (taki "komputerowy" - programowy), jeśli się zastraszył to będzie cierpiał na wszystko co usłyszy w TV. Już dawno tu rozmawialiśmy o różnych przypadkach - zaczyna się sezon grypowy, ogłaszają to jak zwykle w mediach ale w tych domach gdzie mądra mama twierdzi: "moje dzieci nie chorują"- ONE FAKTYCZNIE NIE CHORUJĄ! a tam gdzie matka jest zastraszono i ogłupiona - będzie wypatrywać choroby u dzieci i... samosprawdzająca się przepowiednia, psychika żeńska ma ogromną siłę.

      "Wyciągnąłeś fałszywy wniosek. Druga rzecz, wniosek wyciągnięty z jednego zdania... wybacz, to tak nie działa. Prawda"

      Z wielu zdań :)) - nie pierwszy raz tu na blogu rozmawiamy, dawno Ciebie obserwuję.

      Usuń
    19. "I skupiasz się na tym, że niby mają nam coś oddawać? Że niby te pieniądze? I ty mówisz, że nie jesteś materialistą?"

      Przepraszam, ale to Jędrzej, a nie ja napisał o oddawaniu pierwszy. Więc ja się odniosłem do pieniędzy, ale nie dostrzegacie tego.

      "Można powiedzieć, że już oddają np.: 500+, mieszkanie+, podwyższenie rent i emerytur, trzynastki dla rencistów i emerytów, zapomogi dla rolników i przedsiębiorców z powodu "świrusa" itd."

      W teorii można tak powiedzieć. Ale to, co dają, to w dużej mierze z kredytów, a kredyty powinny być spłacane. Jeśli my ich nie spłacimy, to dług przejdzie na nasze dzieci. Takie są ich założenia. Więc w praktyce nie oddają, tylko wprowadzają lichwę.

      "Wie-Ra"

      No właśnie Ra wie, i dlatego dla Ra jest to wiedza, a dla nas niestety wciąż wiara.

      "jeśli lekarz, któremu ufasz powie: "ma pan raka" a Ty jesteś przekonany (wdrukowany kod od dzieciństwa), że rak to "nieuleczalna choroba" to w zasadzie lekarz (niedouczony zarozumialec) słowami ściął Tobie głowę"

      Oczywiście, bo tak działa psychosomatyka. A my piszemy o kreacji i ignorancji, a nie tylko o psychosomatyce. Znam takich, co od wielu lat wierzą, że wygrają miliony w lotto. Jak do tej pory żadnej z tych osób to się nie udało.... Znam takich, co wierzą w możliwość opanowania siddhis, też się nikomu nie udało. Znam takich, co wierzą, że wykonując rytuały miłosne, ktoś się w nich zakocha, ale efekt jest zerowy.

      "a tam gdzie matka jest zastraszono i ogłupiona - będzie wypatrywać choroby u dzieci i... samosprawdzająca się przepowiednia, psychika żeńska ma ogromną siłę"

      Tak, ale proces ma też drugą stronę. Dzieci widzą, że matka jest niespokojna i przejmują jej emocje. Psychika dziecka jest tak samo ważna jak psychika matki, a może nawet ważniejsza w tym procesie.

      "Z wielu zdań :)) - nie pierwszy raz tu na blogu rozmawiamy, dawno Ciebie obserwuję."

      Ok, ja nigdy nie ukrywałem przed nikim, że pieniądze są czymś istotnym. Nie żyjemy w dżungli. Ale to jest tylko jeden z trzech poziomów naszej egzystencji. Równie ważny jest dla mnie poziom mentalny i duchowy-gdyby tak nie było, to nie czytałbym takich stron jak ta. Nie medytowałbym (poziom mentalny) i nie nastawiał się na przepływ informacji ze Źródła (poziom duchowy). Wy mnie oceniacie na podstawie jednego poziomu, a mnie interesują wszystkie trzy.

      A teraz pomyślcie nad czymś takim. Napisałem, w pierwszym komentarzu, że będą nam wszczepiane chipy. Ok, mogłem użyć niewłaściwego słownictwa. Co się wydarzyło dalej? Wywiązała się dyskusja, która nas DZIELI. A przecież wszyscy stoimy po tej samej stronie. Nie potrzeba obcych, byśmy się dzielili, bo robimy to sami. I to z powodu, że użyłem niewłaściwych słów? Jeśli będziemy tak postępować, to niestety moce ciemności będą mieć ułatwione zadanie. Więc, zamiast się dzielić, pomyślmy lepiej co zrobić, by się ŁĄCZYĆ i nie dopuścić więcej do takich sytuacji.


      Usuń
    20. Skoro takie rzeczy wypisujesz to masz jakiś słaby przepływ informacji ze Źródła :) A teraz wypisujesz o jakimś "dzieleniu się" i widzisz znowu kreujesz negatywne rzeczy bo żaden z rozmówców tego nie zauważył tylko Ty :)

      Usuń
    21. "Skoro takie rzeczy wypisujesz to masz jakiś słaby przepływ informacji ze Źródła :) A teraz wypisujesz o jakimś "dzieleniu się" i widzisz znowu kreujesz negatywne rzeczy bo żaden z rozmówców tego nie zauważył tylko Ty :)"

      Ok, spójrzmy na to w jeszcze inny sposób. Istnieje coś, co się nazywa efektem potwierdzenia, albo strategią konfirmacyjną. Polega to na tym, że każdy z rozmówców w miarę rozwijania się dyskusji będzie coraz bardziej przekonywał się w swoich poglądach. Więc na chwilę obecną nie widzę sensu, by ciągnąć tę dyskusję. Z logicznego punktu widzenia najlepiej będzie ją zakończyć. Czasem lepiej się wycofać niż brnąć....

      Usuń
    22. Tak w temacie poddawania i niepoddawania się negatywizmom, trafiłem wczoraj na trafną anegdotę:

      '(...) W pewnym momencie wykładowca, wykazujący wręcz patologiczne zamiłowanie do wszelakich aforyzmów, dykteryjek i historyjek z morałem, zatrzymał się, podszedł do stolika i nalał wody do szklanki.

      Część widowni zapewne pomyślała: "Mówi z pasją, pewnie zaschło mu w gardle."

      Inni: "A teraz powie o paradoksie szklanki wody."

      Lekarz uśmiechnął się, jakby wyczuwał o czym myślą. Podniósł wypełnioną do połowy szklankę i zapytał:

      - Szanowni i drodzy państwo, jak myślicie ile waży ta częściowo wypełniona wodą szklanka?

      Z sali padały różne odpowiedzi. Lekarz po raz kolejny uśmiechnął się i kontynuował:

      - Prawdziwa waga tak naprawdę jest bez znaczenia. W pewnym sensie będzie zależeć od tego jak długo będziecie dzierżyć szklankę w dłoni.

      Jeśli potrzymacie ją przez minutę - nawet tego nie poczujecie.

      Jeśli będziecie ją trzymać w dłoni przez godzinę - poczujecie ból i drętwienie dłoni i ramienia.

      Jeśli spróbowalibyście trzymać ją w dłoni przez cały dzień - drętwienie i ból byłyby trudne do zniesienia.

      A przecież waga wypełnionej wodą szklanki nie zmienia się, pozostaje taka sama.

      Tylko WY, z powodów oczywistych, mielibyście wrażenie, że stawałaby się coraz cięższa.

      Stres i zmartwienia są jak ta szklanka z wodą.

      Myślicie o nich przez chwilę - nic się nie dzieje.

      Myślicie o nich dłużej -zaczynają boleć.

      Jeśli myślicie o nich cały dzień paraliżują WAS i nie pozwalają normalnie żyć i funkcjonować.

      Dlatego też w założeniu można wyleczyć większość chorób, ale w praktyce nie każdego chorego.

      Pamiętajcie o tym, żeby nie dzierżyć obsesyjnie szklanki w dłoni. Pamiętajcie by ją w porę odstawiać.'

      Usuń
    23. Damian:
      "Ok, mogłem użyć niewłaściwego słownictwa. Co się wydarzyło dalej? Wywiązała się dyskusja, która nas DZIELI. A przecież wszyscy stoimy po tej samej stronie. Nie potrzeba obcych, byśmy się dzielili, bo robimy to sami. I to z powodu, że użyłem niewłaściwych słów? "

      Ja jednak jeszcze trochę temat pociągnę :)

      Mroczni bardzo chętnie nam dziś wmawiają "jesteśmy jednością" ( w domyśle: z wami).
      Prawda czy nieprawda?
      ZALEŻY JAK NA TO PATRZEĆ.

      Ty sam się oddzieliłeś Damianie a słowa tylko to ujawniły. Gdybyś użył innych byłbyś manipulantem. One precyzyjnie określiły Twoje nastawienie.

      Ludzie się dziś NATURALNIE (!) dzielą. Jedni dadzą się zaszczepić a inni nie. Nie możesz na siłę mnie i mnie podobnych zmuszać do zaszczepienia a to de facto czynisz BĘDĄC W ZGODZIE NA SZCZEPIENIA ("no przecież sam nic nie poradzę, oni są silni, mają wojsko i Policę, co zrobisz? Takie jest życie, nic nie zrobisz") - jednocześnie "wkręcając" się w grupę ludzi, którzy szczepić się nie zamierzają. Takie "drobne" (według Ciebie) różnice są jak jad. To tak jakby wszystkie cegły w ścianie "stały murem" a jedna była "chwiejna" - mur nie będzie 100% szczelny jeśli jedna cegła nie będzie "WIERZYĆ" w zwycięstwo światła. Nie gniewaj się - system immunologiczny naszego organizmu jest nieubłagany - takie komórki są uznawane za wroga i wydalane z organizmu.

      Przypomniały mi się takie opowieści z 2 wojny światowej jakie czasem słucham sobie na kanale youtube (rosyjskim). Pewien wzięty do niewoli Rosjanin był przesłuchiwany (aha! - opowieści są brane z książki War Without Garlands: Barbarossa 1941/42 - Robert J. Kershaw (takim dziwnym trafem nie ma nadal tłumaczenia na polski - dlaczego?) - są to wspomnienia Niemców, niemieckich żołnierzy.
      No i opowiadał Niemiec jak ten Rosjanin będąc więźniem w niewoli został wezwany na przesłuchanie. Niczego się nie bał, patrzył hardo w oczy Niemca , na stole leżała mapa na której coś tam kazano mu wskazać.
      Ten wskazał na Berlin mówiąc bez cienia wahania: "MY TAM BĘDZIEMY".
      Niemiec to wspominał po latach - wiele jest takich opowieści, oni (Niemcy) nie mogą pojąć skąd brała się ta Słowiańska pewność i przekonanie, oni postrzegali z innego poziomu, byli tam dla dóbr materialnych - zmanipulowani propagandą a Iwany broniły wszystkiego - całego swojego świata.

      Usuń
  6. O Epidemii strachu. https://tvn24.pl/magazyn-tvn24/zakazenie-epidemia-szczepionka-apokalipsa-scenariusz-naszej-przyszlosci-jest-juz-napisany,266,4663

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięć praw natury:

      https://youtu.be/d-nS_vEOliA

      Usuń
    2. No właśnie - można linkować ten film wiele razy, kopalnia wiedzy, sam go jeszcze nie obejrzałem w całości.

      Usuń
    3. Ten artykuł wygooglowałam po obejrzeniu filmu Epidemia strachu...i najbardziej proste zakończenie spodobało mi się , jak walczyć z wirusem. ;)

      Usuń
    4. Nie ma potrzeby walczyć z czymś co nie istnieje :)

      Usuń
    5. Pokuszę się o próbę postawienia pewniej diagnozy: lęk przed utratą kontroli nad swoim życiem ( nie do końca udane próby całkowitego kontrolowania wzelkich procesów; zawodowych itp.) -> problemy "neurologiczne" -> niedowład kończyny. Czy to by mogło wg Was się zgadzać?

      Usuń
    6. do Ratne Igre
      Ja dopiero natrafiłem na te filmy o Nowej Germańskiej Medycynie i dopiero zapoznaję się z tym tematem.
      Zwróć się lepiej do specjalisty np. do pani Dembowskiej albo do kogoś kto już ma doświadczenie w tym temacie.
      A może tak być jak to opisałeś ale pewności nie mam :)

      Usuń
  7. No..ja Ciebie Damian rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Damian jest po Waszej - żeńskiej stronie. :)

      Usuń
    2. "Bo Damian jest po Waszej - żeńskiej stronie. :)"

      Haha.

      A na poważnie, kobiety są bardziej materialistycznie nastawione niż mężczyźni, w końcu czerpią energie z Ziemi. Wbrew obiegowym opiniom jest to jednak pozytywna cecha, tylko wielu mężczyzn źle to rozumie. Jednak do tego dochodzi zrozumienie, że działamy na trzech poziomach, a nie na dwóch i tego też nie wszyscy ludzie pojmują.

      Usuń
    3. Damian 17 maja 2020 22:18

      .........Wbrew obiegowym opiniom jest to jednak pozytywna cecha, tylko wielu mężczyzn źle to rozumie.

      -------------------------

      Żeńską rzeczą jest działać po Żeńsku a Męską po męsku. Jeśli jest inaczej to nie jest to naturalne.

      Usuń
    4. Bardzo ciekawy film się ukazał - na końcu animacja, którą już gdzieś widziałem we fragmentach. Tam jest w pewnej chwili pokazane współdziałanie Męskości i Żeńskości. Ostrzegam wrażliwych (Ania) - film porusza bardzo trudne sprawy, to raczej film dla mężczyzn (końcówkę mogą oglądać Kobiety - bardzo dobra sugestia):

      https://youtu.be/Xl2MErah864

      Usuń
    5. "Żeńską rzeczą jest działać po Żeńsku a Męską po męsku. Jeśli jest inaczej to nie jest to naturalne."

      Oczywiście, ja temu nie przeczę, tylko stwierdziłem, że zazwyczaj mężczyźni tego nie rozumieją i uznają kobiety za materialistki, co wynika z niezrozumienia, jak działa żeńska energia.

      Usuń
    6. Dzisiejsze działanie kobiet odbiega od ideału.

      Usuń
    7. Ja bym powiedział, że tak jest z oboma płciami, o ile kiedykolwiek istniał jakiś ideał....

      Usuń
    8. "Oczywiście, ja temu nie przeczę, tylko stwierdziłem, że zazwyczaj mężczyźni tego nie rozumieją i uznają kobiety za materialistki, co wynika z niezrozumienia, jak działa żeńska energia."

      Ale Michał nie pisał o kobietach tylko o Tobie i tą wypowiedzią właśnie potwierdziłeś jego słowa, że "jesteś po żeńskiej stronie"
      A wiesz dlaczego? Bo napisałeś jak obrażona kobieta, która się usprawiedliwia, bo ktoś powiedział, że jest materialistką i że ten materializm jest w porządku :) Tak jest w porządku ale tylko wtedy jak jesteś kobietą i to nie nadmierny materializm.

      Usuń
    9. "Ale Michał nie pisał o kobietach tylko o Tobie"

      Tak pisał o mnie, ale przyjmuję to jako lekki żarcik, o czym świadczy uśmieszek na końcu wypowiedzi. Ty doszukujesz się potwierdzenia tego, co wcześniej pisałeś. Poznaj mnie osobiście i wtedy obraz będzie pełniejszy.

      Usuń
  8. Dr Stefan Lanka o błędach w izolowaniu wirusów:

    Jakikolwiek wirus to jest dogmat. Dlaczego ludzie tak chętnie wierzą w wirusy? Bo są leniwi, chcą dostać łatwe wytłumaczenie na wszystko.
    Koch i Pasteur to oszuści.
    Badanie na obecność wirusa odbywa się w ten sposób, że do badanej próbki dodają materiał genetyczny a następnie wykrywają w komórce ten sam materiał mówiąc "patrzcie, jest tutaj".
    Szczepienie doprowadza do jeszcze większego pogorszenia sytuacji osoby szczepionej. Jeśli niema dowodu na istnienie wirusa to szczepienie niema sensu. Doktor omawia przykład wirusa HIV ale ta metoda "wykrywania" dotyczy wszystkich domniemanych wirusów.

    https://youtu.be/y2ygnZ1Z5Dw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wspominał o tym panu dr Jaśkowski. Wspominała tez pani Magdalena Dembowska. Na forum prawda2 rozmówczyni podała mi link do wypowiedzi Lanki ale po niemiecku - jest tych materiałów trochę.
      Jaśkowski streścił, że Lanka udowodnił na jakimś procesie, że do dziś nie wyizolowano wirusa odry z którą się "walczy" od chyba 1960 co najmniej.

      Usuń
  9. Ideały nie istnieją. Warto do nich dążyć, kierować się jak drogowskazem. Lecz z pewną formą luzu, by nie wywoływać oporu, a nawet popadania w manie bycia idealnym. Bo to już jest katowanie samego siebie. Po sobie wiem, może wy macie inaczej, ale bycie idealnym, przestrzeganie narzuconych na siebie zasad i ograniczeń w imię jakiejś tam wolności i świadomości, po to, by się "rozwijać" tak na prawdę na szczęśliwe życie rzadko wychodzi. Życie nie jest ciężką lekcją, ani żadnym dążeniem do nie wiadomo jakiej formy boskości. Uczymy się fakt, rozwijamy, staramy się, by było jak najlepiej ale nie raz wychodzi jak najgorzej przy jak najlepszych staraniach. Wszystko musimy sobie tłumaczyć, rozumieć, wiedzieć, jak ktoś lub coś odbiega od naszych ideałów, które poniekąd kreowane były przez wyobrażone ideały innych to wrzucamy w szufladkę: o nie idealny robi to, to i to. Zostawmy sobie trochę miejsca na siebie i zrobienie, czytanie, jedzenie, nie wiem bawienie się, życie! tak jak chciałoby się jak potrzebujemy, a nie tylko muszę być męski, muszę jeść same orzechy, muszę przejawiać tylko tak jak być powinno bo oglądałem Trehlebova (tylko przykład) albo innego cudaka i tak ma być koniec kropka tak jest idealnie, bo to jest prawda. Nie piszę, by od razu się staczać. Równowaga jest najlepsza, nie białe, nie czarne, a gdzieś po środku. Wtedy można żyć normalnie. Paradoksalnie bycie "białym" w przenośni odsłania przed nami najgłębszą czerń, którą bez wejrzenia na siebie bez narzuconych ograniczeń, uwolnień, doktryn, wyznawanego światopoglądu łatwo przegapić i dalej stawać się najbielszym według siebie, a pokazując innym swoją niezbyt szlachetną czerń. W drugą stronę przełożyć, zachęcam.
    Co do kobiet. Mocno zaburzone wyobrażenia o ich dalekich od ideału działaniach to bzdura. Skupiając się na kobietach upadłych, bądź piastując w sobie przykre z nimi doświadczenia wpada się w rzeczywistość samotności i pisze potem albo nagrywa filmiki jeden z drugim ucząc o kobietach, związkach, miłości, "idealnych" relacjach damsko-męskich mało o prawdziwym szczęściu w miłości wiedząc, ale wymądrzając się co kobieta powinna co mężczyzna może, że hoho. Pomijam tak zwanych duplikatorów, którzy chwytają się rozumień i je powielają, często właśnie z powodu ujrzenia w nich jakiś ideałów. Nie przyjmujcie rad od osób, które nie doświadczają, nie osiągnęły tego o czym marzycie, czego chce wasza dusza. Szczęśliwe życie to nie sztywne zasady i wytyczne jak należy. Za słowa łapać jest łatwo, czytać, słuchać tylko po to, by odpowiedzieć i by moje było na wierzchu. Zrozumieć drugiego człowieka, którego zdanie odbiega od własnego bez złośliwości i narzucenia mu swojego, a do tego mu pomóc jak dobry ojciec jak Bóg z miłością, wyprowadzić z zagubienia pokazać mu i wytłumaczyć, że nie ma się czego bać to już lekko większa sztuka.
    Nie szufladkuj, nie dziel, nie osądzaj, nie oceniaj. Rób to jak musisz, ale tylko dla siebie, bo to mówi tylko i wyłącznie o Tobie.

    rod

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie, że istnieją :) Każdy człowiek, którego spotykasz w swoim życiu jest idealny dla Ciebie, bo właśnie takiego miałeś spotkać w tym wcieleniu aby odbyć zaplanowaną przez Bogów lekcję. Specjalnie połączyłem się z tą kobietą bo uważam, że ona jest idealna, to jest moje wyobrażenie ideału i nic Ci do tego.

      "Za słowa łapać jest łatwo, czytać, słuchać tylko po to, by odpowiedzieć i by moje było na wierzchu" - i właśnie to zrobiliście razem z Damianem złapaliście Michała za słowo, napisałeś sam o sobie :)))

      Nie pouczaj innych jak sam jesteś nie w porządku - podpisałeś się jako Rod - że niby uważasz się za najwyższego Boga i możesz innych pouczać a nim nie jesteś. Jesteś trollem i tyle.

      Usuń
    2. he, he - jak to się zaplata! Właśnie tłumaczę 3 minutowy film z Iwanem, dokładnie o tym. Jest już połowa:

      https://www.youtube.com/watch?v=BlhZowytyEM

      Usuń
    3. "rod" napisał:

      Życie nie jest ciężką lekcją, ani żadnym dążeniem do nie wiadomo jakiej formy boskości. Uczymy się fakt, rozwijamy, staramy się, by było jak najlepiej ale nie raz wychodzi jak najgorzej przy jak najlepszych staraniach.

      --------------

      No to w końcu uczymy się czy nie uczymy? Owszem- czasem się nie udaje ale wtedy trzeba (jak w szkole) udać się "na poprawkę". ;)

      Usuń
    4. "Każdy człowiek, którego spotykasz w swoim życiu jest idealny dla Ciebie"

      Prawda, ale tylko w tym określonym kontekście. Zwróć uwagę, że on pisał w innym kontekście. Kontekst ma ogromne znaczenie.

      "Nie pouczaj innych jak sam jesteś nie w porządku - podpisałeś się jako Rod - że niby uważasz się za najwyższego Boga i możesz innych pouczać a nim nie jesteś. Jesteś trollem i tyle."

      Skąd wiesz, że uznaje się za najwyższego Boga? Ja tylko widzę podpis, ale nie interpretuję go w żaden sposób. Oddziel fakty od własnej interpretacji. A już wyzywanie kogoś od trolli, to dzielenie ludzi.

      Usuń
    5. Wyjaśnij Damianie sprawę kontekstów - będzie mi łatwiej i nie będzie domysłów, chętnie poczytam.

      A co do podpisu to była to chyba jednak co najmniej uszczypliwość by w gronie sympatyków Słowiaństwa przyjąć taki nick (do tego pisany małą literą). Mało to ma wspólnego ze stwarzaniem dobrej atmosfery do dialogu (podobnie użycie słówka "cudak" niedaleko nazwiska Trehlebov - cały wpis wygląda na mało uprzejmą prowokację).

      Usuń
    6. "Wyjaśnij Damianie sprawę kontekstów - będzie mi łatwiej i nie będzie domysłów, chętnie poczytam."

      Jędrzeju ty pisałeś o ideale w kontekście takim, że istnieje jakiś ogólny ideał kobiety. Nie odniosłeś się do subiektywnego odczucia ideału. Inaczej mówiąc, powinien istnieć jakiś ideał wspólny dla każdego, jakieś normy, które powinna spełniać kobieta, by być uznana za ideał. I ok, rozumiem taki sposób myślenia. Nasz nowy użytkownik napisał, że ideały nie istnieją. Tym zdaniem zaprzeczył istnieniu ideału przedstawionego przez ciebie. I to zaprzeczenie też rozumiem. Natomiast Mirmił napisał, że "każdy człowiek, którego spotykasz w swoim życiu jest idealny dla Ciebie". Więc zauważ Jędrzeju, że zmienił kontekst z kobiety na każdą osobę. Ale zmienił też kontekst z relacji (nie chodzi o związek między kobietą i mężczyzną, tylko o postrzeganie tego typu związków) na kontekst związany z rozwojem. I w tym kontekście faktycznie każda osoba, którą spotkam, jest "idealna" dla mnie, bo pozwala mi się rozwijać. To może być nawet ktoś nastawiony do mnie wrogo, ale jest to możliwość rozwoju dla mnie, bo nie chodzi o tę osobę, tylko o mnie samego. Czyli jak to w niektórych kręgach mawiają, Bóg zsyła nam same anioły, albo wszechświat stawia na naszej drodze osoby, które mają nam pomóc pójść do przodu.

      Usuń
    7. Dziękuję za tłumaczenie Iwana! Proces "szlifowania" wytłumaczył mi bezbłędnie i zrozumiałem kilka kolejnych rzeczy, które mi się w życiu przytrafiły lub też trwają.

      Usuń
    8. Proszę bardzo! (tłumaczenie iwana). :)

      -------------------------

      Damian:
      "...Jędrzeju ty pisałeś o ideale w kontekście takim, że istnieje jakiś ogólny ideał kobiety. "

      Ja raczej napisałem o "dążeniu do ideału" - chodziło mi ogólne cechy jak wierność, prawdomówność itp.
      Ja sobie jeszcze postudiuję wpis "rod"-a (na razie rozpraszają mnie prace gospodarskie) bo jest tam kilka spraw z którymi się zgadzam ale też jest jakaś niespójność - taki chaos myślowy (być może coś nazwane innymi słowami i trzeba by dłużej porozmawiać).
      Nie przypominam sobie dotąd takiego rozmówcy więc nie wiem czy czytał już wypowiedzi na blogu czy to nowy ktoś.

      Ja wiele razy pisałem, że są 2 aspekty życia (postrzegania - światopoglądu), jeden to akceptacja "tu i teraz" (wygląda na to, że coś podobnego mógł mieć na myśli rozmówca "rod") a drugą rzeczą jest cel czyli dążenie do jakichś ideałów (jeśli ktoś w ogóle chce dążyć a nie wegetować będąc listkiem na wietrze). Tu niestety (wypowiedź "rod"a) jawi nam się chyba taki pogląd na życie, gdzie ktoś nie za bardzo przykłada się do "odrabiania lekcji" życiowych, jest dla siebie pobłażliwy.
      Można oczywiście i tak - mamy prawo wolnej woli i każdemu wolno ze swoim życiem czynić co tam uważa za słuszne (o ile nie szkodzi innym rzecz jasna). Ja wolę jednak starą zasadę: "bądź wyrozumiały dla innych i surowy dla samego siebie" (bez przesady surowy rzecz jasna- tak by nie zmienić się w kata samego siebie, coś tam rozmówca napisał o byciu dobrym ojcem, być może się zgadzamy w takim spojrzeniu).

      Usuń
    9. "Ja raczej napisałem o "dążeniu do ideału" - chodziło mi ogólne cechy jak wierność, prawdomówność itp."

      Rod napisał, że warto dążyć do ideałów. Natomiast Mirmił, że ideały istnieją. Istotne jest to, czy ideały istnieją w sferze fizycznej (czyli jest idealna kobieta, czy idealny mężczyzna), czy tylko te ideały są w naszej głowie.

      Usuń
    10. Oczywiście, to co napisałem jeden post wcześniej, odnosi się do określonego kontekstu.

      Usuń
    11. Damian:
      "...Istotne jest to, czy ideały istnieją w sferze fizycznej (czyli jest idealna kobieta, czy idealny mężczyzna), czy tylko te ideały są w naszej głowie. "

      --------------------------------

      A czemuż by miały nie istnieć? :)

      Skłaniam się (doświadczenie plus intuicja) do koncepcji Zelanda, że ta rzeczywistość jest przestrzenią wariantów a więc Z ZAŁOŻENIA wszelkie warianty istnieją! Trehlebov mawiał (za Wedami), że nasze Wyższe "Ja" dośweiadcza wszelkich wariantów zdarzeń, że gdy w życiu pojawia się rozdroże to powstają 2 równoległe wszechświaty (zgodność z Zelandem) i że gdzieś tam "równolegle"  żyją nasze alter ego, które doświadczają sytuacji życiowych w innych wariantach. Ja się czasem zastanawiam, że gdybym wziął za żonę taka sympatyczną Beatkę z klasy to miałbym dziś kupę dobrych dzieciaków i piękną, czułą żonę ;) (jest taki film 12,01 - bardzo podobny do "Dzień Świstaka albo do Mr Destiny). Pewnie nie byłoby to życie idealne bo wiem doskonale, że ja miałem i zapewne mam jeszcze sporo "krawędzi do oszlifowania" ale .... porównując takie losy widać wyraźnie, że niektórzy ludzie żyją lepiej a inni gorzej (nie mam na myśli wyłącznie spraw materialnych ale wzajemne relacje i szacunek do siebie - kiedyś nagrałem taki filmik "typy żon" - jedyny film jaki nagrałem własnym głosem. O!! -patrzę ze zdumieniem, że ma 23 tysiące odsłon!

      https://www.youtube.com/watch?v=RJ_C3M5jhCo

      )

      No w każdym razie (kończąc przydługą wypowiedź) nasze doskonalsze wersje ( a zatem i te całkiem doszlifowane) również istnieją. Bez tego logika świata byłaby zachwiana.

      Usuń
    12. Jeśli chodzi o ideał, to jest to sprawa subiektywna. Więc dla kogoś ktoś może być ideałem, ale dla kogoś innego już nie. Tamto rozważanie tyczyło się innego kontekstu, więc się do niego odniosłem.

      Co do Zelanda, to moje doświadczenie jest jednak inne. Warianty mogą istnieć tylko potencjalnie. Nie da się przeskoczyć z jednego wariantu do drugiego, bo ten drugi wariant nie istnieje w znanej nam rzeczywistości. Więc te nasze doskonalsze (choć nie rozumiem, dlaczego one miałyby być doskonalsze, może to my dla nich bylibyśmy doskonalsi) nie istnieją. Natomiast istnieje potencjał, byśmy mieli takie życie, jakie chcemy. Gdyby teoria Zelanda była prawdziwa, to moglibyśmy wskoczyć do takiej rzeczywistości, gdzie nie ma koronawirusa. Ciekawe czy Zeland żyje w rzeczywistości bez koronki....

      Usuń
    13. Damian:
      "Gdyby teoria Zelanda była prawdziwa, to moglibyśmy wskoczyć do takiej rzeczywistości, gdzie nie ma koronawirusa."

      Ja już do takiej "wskoczyłem", dla mnie wirusy nie istnieją :)

      Usuń
    14. "Ja już do takiej "wskoczyłem", dla mnie wirusy nie istnieją :)"

      To jeszcze napisz, że jak wychodzisz na ulicę, to nie ma ani jednej osoby w maseczce...

      Usuń
    15. Damian 19 maja 2020 11:26

      ........

      To jeszcze napisz, że jak wychodzisz na ulicę, to nie ma ani jednej osoby w maseczce...

      --------------------

      Czyli założenie maseczki tworzy wirusa? :)

      Usuń
    16. Damian 19 maja 2020 10:55

      ......

      Co do Zelanda, to moje doświadczenie jest jednak inne. Warianty mogą istnieć tylko potencjalnie.

      --------------------------------

      Gdybyś przeczytał choćby pierwszą książkę to wiedziałbyś, że on klasyfikuje warianty na "urzeczywistnione" i "nieurzeczywistnione" (nie "oświetlone" siłą życiowego wyboru danego człowieka).
      Dla przykładu mogą istnieć szlaki w lesie, którymi nigdy nikt nie przechodził.

      Usuń
    17. Michał:
      "...on klasyfikuje warianty na "urzeczywistnione" i "nieurzeczywistnione" (nie "oświetlone" siłą życiowego wyboru danego człowieka)."

      To o tym samym mówi fizyka kwantowa, tak w skrócie:
      wynik badania zależy od obserwatora badanego zjawiska,
      tzn. obserwator wpływa na to czy coś zaistnieje czy nie.

      "Czyli założenie maseczki tworzy wirusa? :)"
      -jak tak się zastanowić to prawda :))) było już gdzieś o tym wspominane(w jakimś linkowanym filmie), że cały ten teatrzyk - maseczki, kombinezony itd... to on tworzy taką atmosferę, że wszystkim się wydaje, że wirus istnieje :)

      A tak w ogóle to ta cała akcja z wirusem bardzo się przydała, bo dzięki temu zaistniało lub zostało wprowadzone wiele pozytywnych rzeczy i jeszcze zostanie wprowadzone np.: zniknął smog w Krakowie, delfiny powróciły do Włoch, oczyściła się woda w weneckich kanałach, Chiny w niektórych rejonach wprowadziły zakaz jedzenie psów i kotów, Czesi obniżą pensje premierowi, ministrom i parlamentowi hehe tylko brać z nich przykład, ponadto czeski sąd najwyższy orzekł, że te wszystkie zakazy dotyczące koronawirusa są bezprawne, tak można wymieniać jeszcze wiele :)

      https://dobrewiadomosci.net.pl/

      Usuń
    18. "Czyli założenie maseczki tworzy wirusa? :)"

      Nie wiem, ale skoro światło przyciąga owady, to może maseczki przyciągają wirusa XD.

      Zelanda nie zamierzam czytać, ale oglądam filmy z Mieczysławem Bialakiem i w dużym stopniu zgadzam się z tym, co on gada. Za to polecę lekturę książek N.D. Walscha. Koncepcje przedstawione w "Rozmowach z Bogiem" i innych jego książkach bardziej do mnie przemawiają, choć przyznam, ze na Walscha trzeba uważać: http://prawoprzyciagania.net/viewtopic.php?f=6&t=82

      Usuń
    19. A niby dlaczego trzeba uważać na Walscha? Bo nie rozumiem.

      Usuń
    20. Poczytaj kilka postów w linku, który podałem.

      Usuń
    21. Aha, że niby ta koncepcja nowego porządku świata opisana w pierwszym poście to zło? Ha ha ha, to się grubo mylisz. Wyjaśnie Ci to najprościej jak można, taki przykład: ktoś pokazuje ci żywy biały kwiatek a ty temu zaprzeczasz i mówisz, że on jest czarny, zgniły i zepsuty.
      Ta koncepcja nowego porządku świata jest bardzo dobra i to jest jedyne i najprostsze rozwiązanie aby zaprowadzić pokój, ład i porządek na całej Kuli Ziemskiej. Ja wiem, że tak będzie i w moim świecie, mojej lini czasowej czy jak tam to nazywać takie NWO nastąpi :) A ty sobie jak chcesz to wymyślaj negatywne scenariusze to wskoczysz do tego brzydkiego równoległego świata i dostaniesz w końcu to na czym tak usilnie się skupiasz i czego pragniesz.
      Ciemne siły specjalnie opowiadają te kłamstwa jakie to NWO jest złe , aby opóźnić jego nadejście i po to żebyś myślał, że to jest złe i tego nie chciał jarzysz? :))) A ty dałeś się nabrać na te marne sztuczki i do tego je powielasz, działasz na korzyść sił mroku.

      Jednak te medytacje o których wspominałeś nic nie dają albo za mało ich było. Radzę Ci całkowicie odciąć się od tv i internetu - przestać czytać i oglądać te głupoty i bardziej skupić się na medytacjach albo na zwykłym codziennym życiu i zwykłych codziennych pracach i obowiązkach bo to one są najlepszą medytacją jeśli się w nie angażujesz i wykonujesz je całym swoim sobą.

      Usuń
    22. Chociaż jak jesteś tutaj i tu z nami piszesz to jesteś na tej pozytywnej linii czasowej ale jeszcze o tym nie wiesz :) Przekonasz się sam jak za parę lat to nastąpi, będziesz się cieszył i sam z siebie będziesz się śmiał jakie to głupoty wypisywałeś :)

      Usuń
    23. Jakoś dziwnie interpretujesz pewne rzeczy. Dlaczego niby miałbym wymyślać negatywne scenariusze? To, co pisze Walsch ok, ale nie znamy jego intencji. Być może zachęca ludzi do NWO i tak ładnie i pięknie je opisuje, by ludzie pragnęli je kreować, ala za tą kreacją kryje się coś innego. Inaczej mówiąc, energia może zostać przekierowana gdzie indziej, a ludzie zbałamuceni piękną wizją zrobią to, czego chcą siły mroku. Indianie na początku kontaktów z białymi dostawali podarki, z których się cieszyli, a dziś żyją w rezerwatach. Zresztą politycy dziś też obiecują mnóstwo rzeczy. I nawet dotrzymują tych obietnic. 500+ obiecali i dali, ale zapomnieli powiedzieć, że to kasa z kredytu, a te dzieci, na które są te pieniądze, będą musieć spłacać te kredyty. Chyba że coś z tym zrobimy. Ale samo się nie zrobi. Obawiam się, że mylisz rozwój z ignorancją. A takich ludzi jest multum. Wydaje im się, że są przebudzeni, ale oni tylko dostali alternatywne rozwiązania systemu, bo jak zaczęli szukać, to coś trzeba było im dać, by nie doszli do prawdy. Zresztą dezinformacji jest dziś od groma i jest to robione celowo. Jakieś federacje galaktyczne, ruch QAnon i inne tego typu. Ale życzę ci, byś żył wymarzonym życiem.

      Usuń
    24. Już podawałem tego linka na temat dwóch równoległych linii czasowych na jednej my jesteśmy i dzieje sie to wszystko co teraz i jest druga linia, na której trwa trzecia wojna światowa i to złe NWO. Jeśli nie trwa u Ciebie teraz wojna tzn. że jesteś na tej naszej pozytywnej linii czasowej i nastąpi to pozytywne NWO czyli Nowy Porządek Świata :)

      Oto link:

      https://youtu.be/KCVnxitGA6c

      Życzę zdrowia i więcej pozytywnego myślenia oraz

      "zawsze patrz w tę jasną stronę życia" :)

      O tym ta piosenka, słuchaj jej jak mantrę aż do skutku ;)

      Tutaj link do piosenki:

      https://youtu.be/SJUhlRoBL8M

      Usuń
    25. Damian:
      "Jakoś dziwnie interpretujesz pewne rzeczy."
      - pozytywnie do dla Ciebie dziwnie? Aha :)))

      "Dlaczego niby miałbym wymyślać negatywne scenariusze?" - bo tak robisz i w tym ostatnim poście zaraz po napisaniu tego zapytania zrobiłeś znowu to samo :)

      Niechce mi się dalej z Tobą dyskutować dla mnie temat zamknięty.

      Usuń
    26. "Życzę zdrowia i więcej pozytywnego myślenia"

      Zdrowie ok. Problemem jest pozytywne myślenie. Jeszcze 5 lat temu tego nie rozumiałem. My nie powinniśmy myśleć pozytywnie, tylko myśleć w sposób korzystny i właściwy. Podam pewien przykład. Jest osoba, która zakłada własną firmę. Myśli pozytywnie. Cokolwiek by się nie działo, to ma pozytywne myśli. Ale to pozytywne myślenie jest oderwane od rzeczywistości. Ta osoba nie bierze pod uwagę problemów, które mogą sie pojawić, bo przecież myśli pozytywnie. Nie jest przygotowana do radzenia sobie, nawet nie z problemami, co z wyzwaniami, które niesie ze sobą prowadzenie firmy. Przy pierwszym większym wyzwaniu jeśli nie ma wiedzy, umiejętności czy kompetencji, to położy firmę. Po prostu nie przygotowała się, okazała się ignorantem. Albo jeszcze inny przykład. Jest sobie osoba, która w centrum handlowym trafia na hostessę oferująca jakiś drogi towar. Hostessa jest dobrze wyszkolona i wprowadza tę osobę w pozytywny stan emocjonalny. Ta osoba w tym momencie myśli pozytywnie. Pod wpływem pozytywnych emocji wydaje kilkaset złotych na coś, czego nie potrzebuje. Po przyjściu do domu czar jednak pryska i osoba stwierdza, że popełniła błąd. A starczyło myśleć w sposób korzystny, a nie pozytywny. I takie przykłady można mnożyć...

      Reasumując, wierzysz w coś, co może być wręcz szkodliwe, ale jesteś tego nieświadomy.

      "Niechce mi się dalej z Tobą dyskutować dla mnie temat zamknięty."

      Ok, możemy zakończyć rozmowę.

      Usuń
    27. Damian, masz rację, ale zauważ, że to właściwie kwestia definicji. 'Pozytywne myślenie' jest dość wyświechtanym, książkowym pojęciem, można zastąpić je słowem 'korzystne'. Jak byśmy go jednak nie nazwali, to każdy sam uczy się łapać tę równowagę, tak żeby z jednej strony nie patrzeć na świat przez różowe okulary, nie popaść w autohipnozę itd., a z drugiej strony, aby wykorzystać w pełni twórczy potencjał umysłu i nie stawiać sobie zbędnych ograniczeń. Powstało wiele tekstów o manowcach pozytywnego myślenia.

      Zdarzają się przypadki, kiedy ktoś osiąga sukces bez żadnej wiedzy merytorycznej, bez wiedzy o realiach, zagrożeniach itd., tak jak Głupi Jasio w bajkach. Wymaga to jednak bardzo czystego umysłu, przede wszystkim braku ukrytych, destruktywnych i sabotujących intencji/programów w podświadomości.

      Usuń
    28. O - to, to - Zeland w swojej pierwszej książce ładnie określa te 2 skrajności, każde przegięcie powoduje (jak on to określa) "powstanie siły równoważącej wszechświata". Im bardziej człowiek potrafi wycofać się w pokorę , tym mniej jest zauważalny (wyczuwalny ) dla obecnych wokół egregorów (wahadeł - jak to określa Zeland).

      Ten sympatyczny prelegent ( Damian wymienił gdzieś tu w rozmowie jego nazwisko) powołujący się na Transerfing (Mieczysław Bielak- znalazłem: https://www.youtube.com/watch?v=CCvLZBUjlhk&t=656s )
      opowiada o swoim koledze, który potrafi godzinami unosić się szybowcem w powietrzu i wylądować na tym samym lotnisku.

      "Głupi Jasio" to właśnie taki człowiek umiejący "podróżować na fali" - Wszechświat go niesie w ramionach "bo tak" - bo Głupi Jasio jest wspierany przez Wszechświat i nie musi z niczym walczyć.

      Dzięki Żdan za przypomnienie - niniejsze sam do siebie piszę bo zdarzył się trochę zalękniony przyjaciel z dużego miasta, udzielają mi się jego obawy i dobrze w takiej rozmowie oczyścić umysł.

      Usuń
    29. "Damian, masz rację, ale zauważ, że to właściwie kwestia definicji. 'Pozytywne myślenie' jest dość wyświechtanym, książkowym pojęciem, można zastąpić je słowem 'korzystne'. Jak byśmy go jednak nie nazwali, to każdy sam uczy się łapać tę równowagę, tak żeby z jednej strony nie patrzeć na świat przez różowe okulary, nie popaść w autohipnozę itd., a z drugiej strony, aby wykorzystać w pełni twórczy potencjał umysłu i nie stawiać sobie zbędnych ograniczeń. Powstało wiele tekstów o manowcach pozytywnego myślenia."

      Więc jeszcze dopiszę. Chodzi o emocje i przekonania. Nam się mówi, że mamy mieć pozytywne przekonania i emocje. Ale identyczne przekonanie u dwóch różnych osób, przyniesie różne skutki. Dla jednej pozytywne dla drugiej negatywne. Podam przykład, bo na przykładach najlepiej się tłumaczy. Są dwie kobiety. Mają to samo przekonanie, ze do 30 roku życia powinno się wyjść za mąż i urodzić pierwsze dziecko. Pierwsza kobieta ma 25 lat, jest rok po ślubie i właśnie urodziła potomka. Druga jest samotna, miała tylko jakieś przelotne znajomości, nie ma dzieci i... ma 45 lat. Dla pierwszej to przekonanie jest bardzo korzystne, dla drugiej skrajnie niekorzystne, a jest takie samo...

      Druga sprawa to emocje. Ich też nie powinniśmy dzielić na pozytywne i negatywne, tylko na korzystne i właściwe i niekorzystne i niewłaściwe. I uwaga, w określonej sytuacji. Większość ludzi uznaje strach, za negatywny. A strach ratuje nam życie. Gdybyś był w górach i spotkał niedźwiedzia... nie wiem jak ty, ja bym ze strachu zaczął uciekać. Więc strach w tym kontekście będzie korzystny.

      "Zdarzają się przypadki, kiedy ktoś osiąga sukces bez żadnej wiedzy merytorycznej, bez wiedzy o realiach, zagrożeniach itd., tak jak Głupi Jasio w bajkach. Wymaga to jednak bardzo czystego umysłu, przede wszystkim braku ukrytych, destruktywnych i sabotujących intencji/programów w podświadomości."

      Taka osoba nieświadomie wykorzystuje to, jakim jest narzędziem. Inaczej mówiąc działa zgodnie ze swoją misyjnością. Jak wiemy, młotek służy do wbijania gwoździ, ale do wkręcania śrubek nie za bardzo się nadaje, bo do tego służy śrubokręt. Jeśli młotek będzie wbijał gwoździe, to nie ma znaczenia, czy będzie tego świadomy, czy nie. I tak samo jest z taką osobą, dopóki działa w sposób zgodny z własną misyjnością, będzie odnosić sukcesy niezależnie czy jest pewnych rzeczy świadoma, czy nie. Ale jeśli zmieni działanie na niezgodne z misyjnością, to zaczną się porażki.



      Usuń
    30. Do rozmowy ze Żdanem: Wszechświat właśnie jako dopełnienie taki filmik mi podesłał. Jest tam mowa o niedziałaniu:

      https://youtu.be/jKDFLNzA7hA

      ----------------------------------------

      Damian napisał:
      "...Są dwie kobiety. Mają to samo przekonanie, ze do 30 roku życia powinno się wyjść za mąż i urodzić pierwsze dziecko. Pierwsza kobieta ma 25 lat, jest rok po ślubie i właśnie urodziła potomka. Druga jest samotna,"

      Coś mi tu nie gra - gdzies tam indziej rozmawialiśmy (ze Żdanem chyba) o "ekstrakcji" z rzeczywistości, dzieleniu, "wyjmowaniu z naturalnej całości" (rano mi się przypomni - teraz już głowa ciężka, wiem, że było to dla mnie przyczynkiem do rozmyślań, że cywilizacja wszystko ekstrahuje, nadaje metki - już wiem! Żdan chwalił mój przykład o kroplach walerianowych a rozmowa była o pokarmach naturalnych i spapranych przez technokratyczną cywilizację).
      Piszę to bo Twój przykład Damianie jakiś dziwny - skoro obie panie mają ten sam pogląd i jednej pani udało się go zrealizować a drugiej nie to znaczy....że nie mają tego samego poglądu bo wynik byłby w obu przypadkach taki sam. W Twoim rozumowaniu jest jakieś oddzielenie konkretnego człowieka od jego duszy.

      Usuń
    31. Ojej, Michale, to co ten przyjaciel? Może potrzebny mu jakiś rozwojowy szturchaniec od Ciebie, he he: )

      Damianie, przykład dwóch kobiet to dla mnie bardziej przykład działania nieuświadomionych intencji (czyli tego, co często nazywa się 'karmą'). Dwie kobiety miały niby takie same przekonania, a osiągnęły co innego - umysł to głęboka studnia, z wierzchu u obu osób może wyglądać tak samo, a w głębi u jednego czysta woda, a u drugiego zgnilizna. Więc i materializują się różne rzeczy.

      Wiesz, z tym strachem i niedźwiedziem to mnie osobiście nie przekonałeś. Wiadomo, że zwierzęta wyczuwają strach i najczęściej reagują na niego agresją. Zatem rozsądniej byłoby w takiej sytuacji zachować spokój. A jeśli nawet uciekać, to lepiej też bez strachu, wtedy łatwiej wybrać korzystną drogę ucieczki. Strach paraliżuje i raczej pomaga zabrnąć w ślepy zaułek.

      Co do tej 'misyjności' - jeśli masz na myśli odkrycie swojego przeznaczenia, swoich talentów, to oczywiście zgoda. Z tym, że można z nich korzystać jak najbardziej świadomie. Chociaż naturalnie są osoby, które robią to mniej lub bardziej nieświadomie, zależy od poziomu... świadomości, że posłużę się masłem maślanym.

      Usuń
    32. Pisaliśmy w tym samym czasie, Michale - wielkie dzięki za film, wydawałoby się, że to takie "jak krowie na rowie" dla nieznających tematu, a jednak tak jak piszesz: Wszechświat zsyła podpowiedzi we właściwym momencie. Niesamowite ^_^

      Usuń
    33. "Piszę to bo Twój przykład Damianie jakiś dziwny - skoro obie panie mają ten sam pogląd i jednej pani udało się go zrealizować a drugiej nie to znaczy....że nie mają tego samego poglądu bo wynik byłby w obu przypadkach taki sam. W Twoim rozumowaniu jest jakieś oddzielenie konkretnego człowieka od jego duszy."

      Przykład jest prosty i klarowny, może jesteś zmęczony i nie rozumiesz.

      Pogląd czy przekonanie może być to samo, ale proces inny. Jeśli powiem, że mamy godzinę, by przebyć odległość 100 kilometrów, to ja jadąc autem, mogę cel osiągnąć, a ktoś, kto pójdzie pieszo, nie wyrobi się w czasie.

      "Dwie kobiety miały niby takie same przekonania, a osiągnęły co innego - umysł to głęboka studnia, z wierzchu u obu osób może wyglądać tak samo, a w głębi u jednego czysta woda, a u drugiego zgnilizna. Więc i materializują się różne rzeczy."

      Przekonania istnieją na poziomie mentalnym. Ja nie napisałem od kiedy te kobiety mają takie przekonania. Powiedzmy, że ta młodsza ma takie przekonanie, od ukończenia 20 lat, a ta starsza od ukończenia 40 lat. Pierwsza "zmaterializowała" przekonanie i już nic nie musi robić. Druga ma przekonanie niekorzystne, ale to ona je wykreowała. Przekonanie jest to samo, ale konteksty jego kreacji mogły być różne. Druga może tylko zmienić przekonanie, na takie, które będzie jej służyć.

      "Wiesz, z tym strachem i niedźwiedziem to mnie osobiście nie przekonałeś. Wiadomo, że zwierzęta wyczuwają strach i najczęściej reagują na niego agresją. Zatem rozsądniej byłoby w takiej sytuacji zachować spokój. A jeśli nawet uciekać, to lepiej też bez strachu, wtedy łatwiej wybrać korzystną drogę ucieczki. Strach paraliżuje i raczej pomaga zabrnąć w ślepy zaułek."

      To wyobraź sobie, co by było gdybyś nie czuł strachu i pchał się pod każdy jadący samochód, no bo przecież się nie boisz. Celowo odwracam sytuację, gdy robisz coś, gdy nie ma emocji powstrzymującej przed zrobieniem tego czegoś.

      "Co do tej 'misyjności' - jeśli masz na myśli odkrycie swojego przeznaczenia, swoich talentów, to oczywiście zgoda. Z tym, że można z nich korzystać jak najbardziej świadomie. Chociaż naturalnie są osoby, które robią to mniej lub bardziej nieświadomie, zależy od poziomu... świadomości, że posłużę się masłem maślanym."

      100% racji.

      Usuń
    34. Żdan Borod 20 maja 2020 23:28

      Ojej, Michale, to co ten przyjaciel? Może potrzebny mu jakiś rozwojowy szturchaniec od Ciebie, he he: )

      ----------------------------

      To bardzo silny wojownik ale długo już na froncie i zmęczony. Odpocznie i nabierze dystansu.

      Usuń
    35. A, rozumiem, Michale. Wobec tego życzę dużo sił Twojemu dzielnemu przyjacielowi.

      Damianie, rozumiem, że przykład z samochodami jest celowo przerysowany, ale tym bardziej pokazuje, że nie warto przeceniać roli strachu w ochronie naszego życia. Strach jest emocją silnie destruktywną, a pozytywną rolę może spełnić tylko w skrajnych przypadkach.

      Człowiek ochrania swoje życie na trzech poziomach:

      - na poziomie królestwa miedzi chroni nas instynkt samozachowawczy, który nie jest tożsamy ze strachem; to nie strach powstrzymuje człowieka przed rzuceniem się pod samochód czy wyskoczeniem z okna, a naturalna, podświadoma skłonność do życia i trwania,

      - na poziomie srebrnym jest to wola życia,

      - na poziomie złotym to czuwający nad nami Ród (ezoterycy nazywają go Opiekunem Duchowym, a chrześcijanie Aniołem Stróżem).

      Zatem strach jest niezbędny do ochrony tylko w przypadku, kiedy człowiek straci instynkt samozachowawczy i wolę życia, a na dodatek odetnie się od Rodu. Przykładem mogą być tu ludzie, którym życie całkowicie obrzydło, tak iż przed samobójstwem chroni ich jedynie strach przed bólem z nim związanym oraz strach przed śmiercią.

      Usuń
    36. "Strach jest emocją silnie destruktywną, a pozytywną rolę może spełnić tylko w skrajnych przypadkach."

      Każde uczucie i emocja to tylko uczucie i emocja. Dlatego nie można emocji kwalifikować jako negatywne i pozytywne, bo istotny jest kontekst. Nawet jeśli strach pozytywną rolę spełnia tylko w skrajnych przypadkach, to wciąż się mieści w tych ramach. Weźmy sobie zatem inną emocję uważaną za negatywną, jaką jest złość. Czy złość zawsze będzie negatywna? Oczywiście, że nie bo to zależy od kontekstu. Jeśli złość na siebie, że czegoś nie potrafię zrobić, sprawia, że zaczynam się tego uczyć, to jest ona katalizatorem pozytywnej zmiany. Więc złość w tym kontekście jest korzystna. O wiele gorzej jednak może być z emocjami uważanymi za pozytywne. Weźmy sobie miłość (rozumianą jako stan zakochania, bo miłość ma wiele odmian). Gdy ktoś się w kimś zakocha bez wzajemności, to miłość sprawia ból, jest po prostu niekorzystna. Znowu trochę przejaskrawiam, ale zmierzam do tych skrajnych przypadków.... coś, co dla Ciebie jest skrajnym przypadkiem, dla kogoś innego może być chlebem powszednim.

      Usuń
    37. Zgoda, Damianie. No i stąd właśnie biorą się te wszystkie dysputy - każdy z nas jest w innym momencie rozwoju i przechodzi przez inne doświadczenia, dlatego dla każdego z nas korzystny może być inny sposób myślenia, nawet jeśli łączą nas wspólne ogólne przekonania i dążenia.

      A same dyskusje mogą wnieść wiele dobrego, odmienne podejście może wiele nauczyć, zainspirować.

      Usuń
    38. No właśnie każdy z nas jest inny. Każdy z nas jest też na innym poziomie rozwoju. Na innym, nie znaczy, że na gorszym. To tak jak w szkole. Uczeń pierwszej klasy nie ma wiedzy ucznia klasy ósmej. Ale w miarę upływu czasu kiedyś i on stanie się uczniem klasy ósmej. To znaczy też, ze uczeń pierwszej klasy nie rozwiąże zadania z klasy ósmej, ale też nie jest w stanie dostrzec tego, co dostrzegają uczniowie starszych klas.

      Ogólnie uważam, że wszyscy mamy te same cele, ale różnie możemy chcieć do nich dotrzeć. Być może jest tu ktoś, kto ma inne cele, ale takich osób nie będzie tu zbyt wiele. Więc ja nawołuje do jedności. Jeśli się w czymś nie zgadzamy (a jest to normalne, bo jesteśmy różni), to mimo wszystko szukajmy tego co nas łączy, zamiast skupiać się na różnicach. Mnie też takie dyskusje dużo uczą, na przykład tego, że czasem lepiej się wycofać i wrócić a odpowiednim czasie.

      Usuń
  10. Super ta wizja Michał. Właśnie Taran w ostatnich wykładach ją opisał, że jakieś bramy z Ziemi I Niebios się otwierają dla Energii. A słuchałam tego holendra ostatnio, on miał śmierć kliniczną ,.zmieniła.go na lepsze,, zawsze tak zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało - mam podobne odczucia.
      Kobieta i mężczyzna dzierżą miecz, potem pojawia się dziecko - narodziny nowego życia.

      Usuń
  11. Damian coś dla Ciebie oraz dla innych niedowiarków :)

    "To co mnie zaskakuje w tej całej sytuacj na Ziemi i fascynuje, to to że osoby ze środowiska alternatywnego, które tam siedzą 5,10,20 lat, które pracują z energiami, ulegają większej panice i strachowi niż osoby, które dopiero teraz się budzą, patrzą i oglądają te filmy i mówią Ty Aron dajesz mi wiele spokoju, wolę słuchać Ciebie niż tego strachu, niż tej paniki, którą się tam powiela. Czyli mądrość tych dusz obudzonych jest tak genialna, że ci którzy powinni właśnie tworzyć teraz ten spokój na Ziemi tworzą chaos i sami dali się złapać na ten strach"

    Film wyjaśnia tematy: dochód gwarantowany, czipowanie, implanty, szczepienia, nanotechnologia, rola ludzi, zmiana w Polsce.

    https://youtu.be/sYja66DR9s8

    Tylko 30min postarajcie się wytrzymać do końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczyłem ten film. Jeśli myślisz, że to, co gada Aron to prawda, to daj się zaszczepić, daj się zachipować itp. A po tym wszystkim przejdziesz do pięknego świata... transhumanizmu. Ja jednak podziękuje.

      Usuń
    2. Źle mnie zrozumiałeś, ten przykład co podałem z Aronem nie dokońca jest trafiony, bo nie ze wszystkim się zgadzam. Uważam, że szczepionki i czipy nie są dobre. Ogólnie chodziło o to żeby nie siać strachu z powodu czegoś co "oni planują" a czego jeszcze nie wprowadzili. W ogóle żeby niczego się nie bać. Bardzo dobrze temat strachu jest zobrazowany w filmie Apocalipto - Michał już o tym wspominał: ojciec zapytał syna "co zobaczyłeś w ich oczach - strach". Wojownik, który czuje strach jest już przegrany(martwy) przed rozpoczęciem bitwy.
      W filmie Apocalipto ci, którzy się bali dali się zniewolić i zostali zabici a głowny bohater nie bał się i udało mu się uciec z niewoli.

      Pewnie napiszesz, że się nie boisz ;) no tak ale chodzi o to, że takim komentarzem(tym pierwszym) możesz niechcący zaszczepić strach w innych.
      I o to była cała ta "afera" :)

      I też odnośnie pozytywnego myślenia, nie chodziło mi żeby ślepo w coś wierzyć i odrzucić te negatywne informacje i zdarzenia tylko przyjąć je ze spokojem i odpowiednio się w stosunku do nich zachować, zareagować - nie odpowiada mi to, nie chcę tego.
      A nie siać panikę "o jejku zaczipują nas!!" :)

      Tak to jest, trudno w słowie pisanym wyrazić tak na szybko wszystko to co się naprawdę myśli :)

      Usuń
    3. "Tak to jest, trudno w słowie pisanym wyrazić tak na szybko wszystko to co się naprawdę myśli :)"

      Więc skoro tak, to moje wcześniejsze wypowiedzi mogły nie zawierać wszystkiego, co naprawdę myślę. I nie zawierały, odnosiłem się do fizyczności (pieniędzy), a o reszcie... nie napisałem.

      Co do strachu, to tylko idiota się nie boi. Ale to też zależy od kontekstu. W kontekście, o którym teraz piszemy, chodzi o nietworzenie pewnych rzeczy. Chcą nas chipować i wiemy o tym. Nie możemy zignorować zagrożenia, ale też nie ma co panikować. Trzeba wziąć problem na klatę. Głoszenie innym o zamiarach mrocznych nie jest straszeniem tylko informowaniem i tu trzeba uważać, by w to głoszenie nie wkładać emocji. Nie siać paniki, siać informacje. Jak będzie nas wystarczająco dużo, to ewentualnie zachipowani zostaną ci, którzy będą tego chcieć. Ale by było nas wystarczająco dużo, to trzeba uświadamiać innych. I tak się to koło zamyka.

      Usuń

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.