sobota, 24 listopada 2018

CZY WIESZ, W JAKI SPOSÓB ORLICA WYBIERA OJCA DLA SWOICH ORLĄT?

źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_150756
 
Czyni ona następującą interesującą rzecz. Z drzewa lub krzaka odrywa gałązkę, bierze ją w dziób, wznosi się na wielką wysokość i zaczyna krążyć tam z gałązką. Orły zaczynają latać wokół samicy, potem ona puszcza tę gałąź i się przygląda. Któryś z orłów łapie gałąź w powietrzu zapobiegając jej upadkowi, a następnie bardzo ostrożnie przekazuje ją orlicy -z dzioba do dzioba. Orlica bierze tę gałąź i znowu ją rzuca, samiec łapie ją ponownie i przynosi ją jej, a ona znowu ją wyrzuca ... I to się powtarza wiele, wiele razy. Jeśli przez pewien czas podczas tego powtarzania upuszczania gałęzi jakiś orzeł za każdym razem ją łapie to samica wybiera jego i łączą się w parę.Dlaczego ona to czyni zrozumiesz potem.


Następnie zbierają się wysoko na skale, budują gniazdo z twardych gałęzi - rzadkie, dostatecznie wytrzymałe ale twarde a mama i tata zaczynają wyrywać dziobami z własnego ciała pióra i puch. Tym puchem i piórami wyścielają gniazdo, zatykają wszystkie otwory w nim, sprawiają, że staje się ono miękkie i ciepłe. W takim miękkim i ciepłym gnieździe orlica składa jajka, następnie wylęgają się pisklęta. Kiedy pojawiają się młode orły (a przychodzą na ten Boży świat tak małe, nagie i słabe) to rodzice okrywają je swoimi ciałami aż się wzmocnią - chronią je do czasu aż nie okrzepną. Okrywają skrzydłami przed deszczem, przed palącym słońcem, noszą im wodę, pożywienie a pisklęta rosną. Zaczynają im wyrastać pióra, wzmacniają się skrzydła i ogon. Stają się już opierzone choć nadal są niewielkie. Wtedy mama i tata widzą, że nadszedł czas, aby ...


 Tata siada na skraju gniazda i zaczyna bić po nim skrzydłami: młócić, walić, trzepać tym gniazdem. Po co? Aby wyrzucić z niego wszystkie pióra i puch, tak aby pozostał tylko twardy szkielet gałęzi z którego na samym początku było ono tkane i konstruowane. Pisklęta siedzą w tym wytrząśniętym gnieździe, jest im niewygodnie, twardo i nie rozumieją co się stało: przecież mama i tato byli dotąd tak czuli i troskliwi. Mama w tym czasie leci gdzieś, łapie rybę i siedzi około pięciu metrów od gniazda, tak aby pisklęta mogły ją widzieć. Następnie na oczach tych piskląt zaczyna spokojnie jeść rybę. Pisklęta siedzą w gnieździe, krzyczą, piszczą, nie rozumieją co się stało bo wcześniej wszystko było inne. Mama i tata karmili je, poili, a teraz wszystko to minęło: gniazdo jest sztywne, pióra i puch zniknęły, a rodzice sami jedzą ryby i nic im nie dają.
 Co tu czynić? Jeść się chce a więc musisz wydostać się z gniazda. Pisklęta zaczynają czynić ruchy, których nigdy wcześniej nie wykonywały. Nadal by nic nie czyniły gdyby rodzice kontynuowali niańczenie się z nimi. Pisklęta zaczynają czołgać się z gniazda. Tutaj mały orzeł wypada, taki jeszcze niezgrabny, wciąż nie wie jak i co, o niczym nie ma pojęcia. Gniazdo stoi na skale, na stromym zboczu aby żadne drapieżniki nie mogły się zbliżyć. Pisklę zrywa się z tego zbocza, brzuchem jeździ po nim, a potem leci w otchłań. A potem ojciec (ten, który kiedyś łapał gałęzie) pędzi w dół i łapie na swój grzbiet tego małego orła uniemożliwiając mu rozbicie się o skały. Następnie na plecach przynosi go znowu do niewygodnego gniazda, znów na skałę i wszystko zaczyna się od nowa. Pisklęta spadają, a ojciec je łapie.
  Ojciec - jak to orzeł łapie je na swoje plecy. U orłów żadne orlątko się nie rozbija.
 I oto w jakimś momencie spadania orlik zaczyna wykonywać ruch, którego nigdy wcześniej nie czynił: rozpościera swoje "boczne wyrostki" -czyli skrzydła na wietrze wpadając w strumień powietrza a tym samym zaczyna latać.

  Tak oto orły uczą swoje pisklęta. I jak tylko pisklę zacznie latać, rodzice zabierają je ze sobą i pokazują miejsca w których żyją ryby. Nie noszą już ich pisklętom w dziobie.
 Jest to bardzo dobry przykład tego, jak powinniśmy wychowywać nasze duchowe i fizyczne dzieci - przykład tego jak ważne jest aby nie przesadzić, nie przetrzymać ich w ciepłym gnieździe! Jak ważne jest aby nie przekarmić ich "rybami" kiedy to same już potrafią je łapać! Ale też przykład z jaką ostrożnością i troską musimy nauczyć je latać, poświęcając im swoją siłę, czas, mądrość oraz umiejętności! Nie na próżno orlica wybiera orła rzucając gałązką. Nie chce, żeby jej dzieci się porozbijały. Jeśli wybierzesz niedbałego ojca bez sprawdzenia, bez wypróbowania go to potem nie będziesz w stanie doliczyć się swoich dzieci ... U orłów i tak jest mało piskląt, jedno lub co najwyżej dwa ...

B.Żemczug


4 komentarze:

  1. Właściwie przyroda tak pięknie nam to pokazała że nic więcej już nie da się tutaj dodać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyroda we wszystkim jest idealna - czytam dziś na młodzieżowych portalach rozmaite głupoty w rodzaju pochwały szczepień czy jakieś inne durnoty... na przykład na temat zwierząt. Ludzie - szczególnie w dużych miastach wariują już i są całkiem odcięci od prawdziwego życia. Nawet ci tęskniący za życiem w naturze - "Anastazjowcy" w przeważającej większości są duchowymi inwalidami a często jeszcze gorzej bo pycha znajduje pożywkę i sposób na wywyższenie - rodzaj sekciarstwa. Mieliśmy to możność zauważyć choćby tu na blogu niedawno.

      Usuń
  2. Wiele dobrych przykładów daje nam jak widać Natura... Ona jest doskonała i nie trzeba jej naprawiać...Żałuję że jako młoda kobieta nie słuchałam swojej intuicji i pogmatwałam sobie ścieżki życia... Niemniej jednak dziękuję Bogu, że dziś jestem świadoma swoich błędów i że mam szansę je naprawić... Czasu już nie cofnę ale mogę go zaakceptować i wyciągnąć właściwe wnioski. Lekcję natomiast przekazać córkom... A być może wnuczkom... Tak być powinno w prawdziwym Rodzie. I zarówno kobieta jak i mężczyzna powinni rozumieć role do jakich zostali powołani. Szanować je i uświęcać swoją miłością... Dziękuję Michale za Twoją pracę włożoną w tego bloga.... za ten piękny i głęboki przykład Miłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj "υlєикα", dziękuję za miłe słowa odnośnie pracy redakcyjnej -cieszę się, że służy.

      Też mam ostatnio taki czas zadumy i podsumowań wszelakich - dziś byłem u młodszego syna w szkole, pewne zdarzenia w życiu układają się tak a nie inaczej i są dalekie od ideału. Stare porzekadło mówi: "TEN SIĘ NIE MYLI CO NIE CZYNI NIC". Czasem dobrze jest nawet podjąć decyzję błędną- ona też jest lekcją.
      Tak jest! lekcję przekazać potomnym - po co kolejne pokolenia mają "następować na te same grabie".
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.