poniedziałek, 27 czerwca 2016

Uziemienie

Witajcie Bracia i Siostry! ;)

   Jakoś tak miesiąc temu gaworzyliśmy sobie gdzieś w komentarzach, że kogoś ciągnie do mięsa a ktoś tam coś innego - ja pisałem, że zacząłem solić (kamienna sól NIEJODOWANA mielona w młynku do kawy, te całe Himalajskie sole jakoś mi ostanio nie wchodzą), że orzeszki itp.
Wyznać muszę, że jakieś około 10 dni temu moja rodzicielka przywiozła twaróg wędzony - spróbowałem i ... wpadłem w ciąg twarogowy :)
Mam tu niedaleko ekologiczną mleczarnię - cuda robią. Pracujaca tam pani Ania przywitała mnie jakbym z martwych powstał bo ze 2 lata mnie u nich nie było. Twaróg tłusty - schodzi mi średnio pół kilograma na dzień- nawet więcej,istne wariactwo. Na słodko z miodem. Dziś ostatnie już kupione truskawki- jeszcze trochę ogrodowych własnych będzie ale żegnam się z truskawkami do przyszłego roku.
Tak więc twaróg z miodem przegryzany truskawkami - do tego popijam źródłanej wody, czasem mniej czasem więcej. Bywało, że eksperymentowałem wrzucając to wszystko w mikser i rodzaj koktajku z tym twarogiem wychodził ale ostatecznie doszedłem do tego, że takie niemieszane lepsze a organizm na bieżąco analizuje i trochę tego a trochę tego. Takie namieszane w mikserze przeważnie miało nietrafione proporcje.
 Żegnam się bez smutku z truskawkami bo zaczynają się czereśnie. U mnie na podwórku "dziczka" pierwszy raz od 3 lat dała grad owoców- takie małe "pypcie" ale bardzo słodkie. Ledwie tej czereśni jest bo w środku duża pestka ale fajne , moje młode nasadzone kilka lat temu czereśnie (sztuk 3) też już drugi rok z rzędu  owocują- na każdej kilka bąbelków wisi. Szpak niecnota (para szpaków) lata ....aha jest jeszcze stareńka czereśnia - weteranka, pęknięta już i chyba bliżej jej niż dalej ....może uda mi się przeszczepić z niej gałązki- w tym roku nic z tego nie wyszło. Soki tak wcześnie ruszyły, że spóźniłem szczepienie - nie przyjęło się. No i szpaki buszują między tymi drzewami- na tej staruszce zmajstrowałem stracha w szeleszczącym płaszczu. Jeśli tylko nie przyleci jakaś banda szpaków to nie mam im za złe bo zaczęły śpiewać- szpak ma w sobie jakiś mechanizm, który się włącza w wyniku tych czereśni.

   Ale schodząc na ziemię- ten twaróg. Dobrze mi z tym na razie - jest gorąco, mleczne produkty ochładzają, dość dużo się pocę ale kapiele nawet 10 razy na dzień bo mam tu taką wannę na podwórku- napuszcza się doń deszczówki a pod nią pali ognisko. Co będzie dalej nie wiem- chyba przytyłem, w każdym razie żebra już tak mocno się nie odznaczają ;) . Ktoś jeszcze ma jakieś takie jazdy? Jak znieśliście te różne pokusy o których rozprawialiśmy?

  Rogu obfitości Wam życzę !


14 komentarzy:

  1. Hmmm, u mnie mała poprawa nastąpiła ale z kolei wystąpiła ogromna potrzeba i chęć chodzenia boso po ziemi, trawie; w lesie, po ogrodzie itp. - nawet co chwilę natrafiałem w necie na strony, które do tego zachęcają :)

    Więc musi w tym coś być...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęłam buty raz - tylko po to żeby dopadła mnie myśl, że nie ma co za bardzo patrzeć na drogę daleko przed siebie tylko skupić się na następnym kroku, a cel osignie się szybciej i bez wysiłku.

      Usuń
    2. Chyba coś się "dzieje" bo ja także ostatnio mam ogromną potrzebę chodzenia boso! Gdy wkładam buty czuję się "upośledzona" - odłączona od Ziemi. Dziś poszłam boso na spacer i nawet się po asfalcie przebiegłam ( żadna krzywda mi się nie stała, nic nie boli - a tak wszyscy wielcy znawcy radzą "buty trzeba nosić, koniecznie amortyzowane pod piętą, żeby się kontucji nie nabawić!" - bzdury! ).
      Nic nie pomogło mi w odczuwaniu TU i TERAZ tak bardzo,jak zdjęcie butów :)
      Kochani, zdejmujcie buty! :)


      Usuń
  2. Dziękuję i wzajemnie życzę wszelkiej obfitości w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  3. a to chyba w jednym filmie któryś z bohaterów mówił o złym nałogu mlecznym. Znów kiedy poprzedni filmowy brodacz sam śpiewał krowom i ma nadzieje że wytworzą mu mieszankę mleczną specjalnie dla niego, nie dla cielęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee tam- całe życie można traktować jako jeden wielki "nałóg" :) Wszystko ma swoje konsekwencje - nic więcej! Tak jak nie ma idealnych i czystych źródeł pozywienia duchowego tak samo jest z odżywianiem ciała fizycznego. Trwa specyficzna wojna- rodzaj gry. Wygra ten kto potrafi z dostępnych wokół możliwości i środków zmajstrować "paliwo" dla funkcjonowania. Ja jem twaróg od szczęśliwych krów, które mają 300 ha pastwisk w ekologiczno czystym rejonie. Tam do najbliższej szosy krajowej jest 7 km.

      Usuń
    2. Te serki rozmaite to prawdziwe pokusy. Nie dają nic dobrego albo bardzo mało. Oczywiście można sobie wmawiać, tak jak przy paleniu papierosów, że to nie szkodzi i trzymać się uparcie jak pijany płotu, zawsze się wtedy znajdzie jakieś usprawiedliwienie dla siebie. Ja zaobserwowałam, że ciągnie mnie do nabiału jak mam zachwiane poczucie bezpieczeństwa, jakby to przymulenie jakie daje ser znieczulało to negatywne uczucie. Staram się powstrzymywać i coraz lepiej mi to wychodzi z roku na rok :) A negatywne emocje nie spychane do wnętrza wychodzą na wierzch i po pewnym czasie (uzewnętrznione) znikają.
      Joanna

      Usuń
    3. Zima jadałem jeszcze czasami wędzone (sam wędziłem) twarogi z pieprzem, ale niewiele tego. Od marca jem (były tylko 2 dni -2 razy) złamania tej reguły) tylko na surowo. Czuje się wspaniale - oczywiście mleczne produkty tez poszły w zapomnienie. Wczoraj spróbowałem kiszonych ogórków jakie kiedyś nastawiła mama -widać taka pora roku, coś było organizmowi potrzebne. Właśnie nastawiam zakwas z buraków.

      Usuń
  4. Podziwiam. Ja tylko parę dni całkowicie na surowo dałam radę, a samopoczucie było rewelacyjne.
    A kiszonki mnie ściągają w dół - tzn. energię. Jak zjem rano to cały dzień chodzę śpiąca.
    Moja ciocia pracowała w zwykłej mleczarni kilka lat, widziała co widziała i potem kupowała mleko i jego przetwory tylko od chłopa, który przyjeżdżał pod blok z bańkami. Sprzedawał wszystko szybciutko.
    A zakwas burakowy jest bardzo zdrowy, podobno leczy anemię. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko moje doświadczenie potwierdza, ze na surowo nie da się żyjąc w mieście. Niektórym się to udaje ale tylko nielicznym - przynajmniej teraz w obecnym czasie gdy nie jest jeszcze to tak popularna forma odżywiania.
      Aury towarzyszących na co dzień ludzi uśredniają się- sąsiedzi zza ściany, towarzysze z pracy itp. Aura ludzka ma przeciętnie promień ponad 7 metrów wiec "zachodzi" na aury innych ludzi z otoczenia.

      Zobaczymy co będzie dalej- wczoraj znów zjadłem trochę kiszonej kapusty kupionej w sklepie, niedużo i po południu (pory dnia maja znaczenie), potem pod wieczór naszło mnie jeszcze na 3 słodkie gruszki. Organizm czegoś najwyraźniej potrzebuje -być może na poziomie fizycznym są to kwasy jako elektrolit (woda destylowana nie przewodzi prądu a w naszym ciele konieczne są przepływy na poziomie kilku wolt). Juź widzę szybsze gojenie się malej ranki powstałej gdzieś tam w codziennym życiowym boju - Arnold Ehret wskazywał to jako jeden z testów dobrej pracy systemu.

      Usuń
    2. Ja mam na szczęście ponad 20 metrów do każdego sąsiada i bliziutko las. Ale trudno mi odciąć się od pieczywa i roślin strączkowych- gotowanych, które uwielbiam. Doprawiam wszystko świeżymi ziołami i rano zaczynam szejkiem zielonym więc nie jest tak źle.
      Może i kiszonki Ci służą, ja po nich jestem też zapuchnięta bo jak wiadomo sporo soli zawierają.
      W sklepie to mogą dodawać octu (wcześniej) do kiszonek, żeby się nie psuły. Ja mam uczulenie na ocet i wiem jak niektórzy sprzedawcy kłamią na temat jego zawartości w kapuście. Latem kupiłam, miało nie być, nawet trudno było wyczuć, a miałam reakcję alergiczną bezpośrednio po, to znaczy był.

      Usuń
    3. Dobrze znam ten symptom opuchnięcia po zjedzeniu kiszonek ale przyczyna może być zupełnie inna. Oczywiście najlepiej własne wyroby - te ze sklepu faktycznie są oszukane- tez nie toleruje octu (chyba, ze własny jabłkowy, a i to w małych dawkach).
      A wracając do przyczyny: może być tak, ze kwas mlekowy zawarty w kiszonym uruchamia proces gwałtownej detoksykacji organizmu. Wiele razy tak miałem- podkrążone oczy itp. Testy trwają, czuje pewna ociężałość, zobaczymy jak to długo potrwa. Dziś tez podjadłem trochę kapusty w godzinach popołudniowych- niedużo i ważne aby nie mieszać z niczym innym- rozdzielne odżywianie, po godzinie znów chciało się słodkiej gruszki..

      Usuń
    4. Nie , u mnie to chodzi o zasolenie. Michale czy mógłbyś usunąć mój (skasowany przeze mnie komentarz ) z artykułu o prawdziwym mężczyźnie 8. 10.
      A czy intuicja Ci się wyostrzyła na diecie surowej, bo u mnie wystarczą 2 dni surowe i bardzo się rozjaśnia intuicja właśnie. Pozdrawiam.

      Joanna Amelia

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.