poniedziałek, 23 maja 2016

Odzwierciedlenie kobiecości w kobiecej odzieży.

  Moja droga ku temu miała swój początek całkiem, całkiem niedawno. Jeszcze 1,5 roku temu nosiłam krótkie szorty, dżinsy i inne ubiory "spodniopodobne".

   Sukienki i suknie to od pradziejów odzienie żeńskie. Żaden mężczyzna nie chodzi w spódnicy (poza Szkotami ale to wyjątek) za to kobiety KAŻDA BEZ WYJATKU w dżinsach i spodniach. I wtedy uczyniłam pierwszy krok- zaczęłam częściej ubierać sukienki jakie miałam w swojej garderobie. Nie były może zbyt długie ale to już nieźle!

  I oto całkiem niedawno w mojej garderobie po raz pierwszy pojawiła sie długa i całkiem "pozakrywana" suknia i.....  zobaczyłam wtedy siebie w lustrze i po prostu nie mogłam oderwać od siebie wzroku. Tak piękną nie czułam się nigdy choć dawniej wydawało mi się, że im wiecej odsłonietego tym bardziej pociagająco. Obecnie niemal w 99% wypadków noszę długie spódnice i suknie (1% jest wtedy gdy wszystko co długie sie skończyło albo nie ma pasującej sukni czy spódnicy).

  Teraz jeszcze mocniej utwierdziłam się w mojej decyzji noszenia kobiecych strojów i pięknego układania włosów :) . Każdego dnia mam coraz większe natchnienie i wierzę, że w niedalekiej przyszłości wiele dziewcząt uświadomi sobie jakie to jest ważne aby BYĆ CNOTLIWĄ (rosyjskie słowo tłumaczone dziś jako cnotliwość  brzmi "cełomudrost" i zawiera w sobie dużo głębsze znaczenie niż współczesne polskie- "ceło- mudrost" czyli niejako mądrość kompletna, całościowa. Pod tym pojęciem dawniej rozumiano szeroko pojętą duchową czystość - przyp. tłumacza) i rozwijać swoje wewnętrzne piękno, które jest praprzyczyną i źródłem piękna zewnętrznego.

źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_107818

54 komentarze:

  1. Co najszybciej zabija mężczyznę? Kobieca naiwność. Ach dużo by o tym pisać.

    Pozdrawiam
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten post miał być gdzie indziej :P

      Usuń
    2. A cóż to za tajemnicza wiadomość? Może jednak rozpisz się trochę? I jeśli nie tu to gdzie miał być ten post?

      Usuń
  2. Ten post miał byc przy dyskusji o uwodzeniu. Wiec napisalem ten post ale w zlym miejscu. Nie wiem czemu tak wyszlo. Co do naiwnosci kobiety to chodzilo mi o to ze z tego tworzą sie problemy.

    Michal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, no teraz już coś wiadomo. Każdy ma swoje lekcje - naiwne kobiety z uwodzicielami a Ty z wpisywaniem postów pod właściwym tekstem ;).

      Usuń
  3. Dobry wieczór. :-)

    Na bloga zaglądam od dłuższego czasu, ostatnio nadrobiłam wszystkie zaległe wpisy. Jestem zachwycona takim podejściem do życia.
    Od kilku lat nie lubię chodzić w spodniach - czuję się w nich bardzo spięta i mało kobieca.
    Chodzę w sukienkach i spódnicach do kolan). Zawsze uwielbiałam długie spódnice sukienki, ale ze względu na niski wzrost mam problem z ich dobraniem - wszystkie są za długie.
    Po przeczytaniu tych wszystkich wspaniałych wpisów postanowiłam się nie poddawać i szukać dalej. Na ten moment jest ciężko, bo albo za długie, albo czarne, albo z rozcięciem, albo słabe jakościowo itp. W internecie też mam problem ze znalezieniem czegoś dla siebie. :-(
    W związku z tym pytanie do kobiet czytających tego bloga, gdzie Wy kupujecie piękne długie spódnice i sukienki? Chciałabym już je mieć w swojej szafie, bo coraz mniej komfortowo czuje się w tych krótkich ;-)
    Jeśli tak dalej będzie, to chyba trzeba będzie kupić maszynę do szycia :-)

    Pozdrawiam serdecznie
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu:)
      Ja swoje spódnice i sukienki najczęściej kupuje w ciucholandach, te oferowane w sieciówkach zwykle nie są warte swojej ceny i albo za krótkie, albo za długie, prześwitujące, po prostu nie dla mnie. Posiadam też spódnice "po mamie" znalezione na strychu:) Mammaszynę, ale robię na niej tylko przeróbki, od podstaw spódnicy jeszcze nie umiem:/.
      W ciucholandach można naprawdę za nie wielkie pieniądze kupić piękne rzeczy:)

      Usuń
    2. Na stronach rosyjskojęzycznych jakie odwiedzam dziewczyny publikują wzorce i wykroje rozmaitych sukni i sukienek. Jak chcecie to poszukam i podam kilka linków - gdzieś już tutaj to chyba raz zrobiłem.

      Usuń
    3. ach- a maszyny do szycia - bardzo fajne można kupić w sklepach z używanymi sprzetami z zachodu. 2 lata temu kupiłem KOMPLETNĄ!!! ( wszelkie szpuleczki, duperelki,) pieknie składaną PFAFF - model wcale nie jakis tam z zamierzchłej epoki ale chyba produkcja z lat 60 albo 70. Sprawna, działająca- koszt 100 zł.

      Usuń
    4. Witam :)
      Jeżeli jest to możliwe, to bardzo proszę o linki do stron z wykrojami :)
      Ja właśnie próbuję uzupełnić swoją szafę o spódnice i za każdym razem jak wybieram się na zakupy, to wracam załamana.... i bez niczego.
      A że mam maszynę do szycia i potrafię szyć (ale z wykrojów i ewentualnie małe modyfikacje), to postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce :):)

      Z góry dziękuję i życzę wszystkim miłego dnia :):)
      D.

      Usuń
    5. Wszystko jest możliwe :)- bardzo proszę.

      Pierwsze hasło jakie wymysliłem wpisać w google brzmi
      выкройки славянских платье сарафанов - czyli wykroje słowiańskich sukienek i sukni. W wynikach wyszukiwania wyskoczył znany mi portal:

      https://vk.com/topic-63970406_29208081

      Inny link taki- pradawne suknie to nie żadne cuda- zobaczcie same, zszywa sie kilka prostokatów i opina pasem. To samo jest z męskimi koszukami- ważne jest kilka małych tajemnic (wiem, że jest jakiś specjalny układ pod pachami- ciekawe rozwiązanie, żeby koszula dawała swobodę a poza tym żadne tam czary,

      http://svoimi-rukami-club.ru/%D1%88%D1%8C%D0%B5%D0%BC-%D1%80%D1%83%D1%81%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9-%D0%BD%D0%B0%D1%80%D0%BE%D0%B4%D0%BD%D1%8B%D0%B9-%D1%81%D0%B0%D1%80%D0%B0%D1%84%D0%B0%D0%BD/

      Możecie spróbować wpisać to samo bez słowa słowiański.

      Hm... ponieważ linki jakieś długie są to chyba się ograniczę do podania haseł w języku rosyjskim. Spróbujcie też wpisać w tutejszą wyszukiwarkę na moim blogu "wykroje sukni"- gdzieś podawałem już jakieś linki.

      Biegnę do pszczół- będę myślał nad hasłami i może wieczorem coś dopiszę sensownego.

      Usuń
    6. Ania ,zapraszam na facebooka na Spódnicowy Krąg Kobiet ,dziewczyny motywują się do noszenia spódnic ,wymieniają poglądy oraz informacje ;) ,pozdrawiam Małgorzata .

      Usuń
    7. O proszę- i Małgorzata nas czyta. Dzięki za informację. Może znów ulice rozkwitną. Kiedyś jak ulicą szła kobieta ścięta na zapałkę- a juz na pewno jak była dość słusznym wieku -to zaraz było widać, że niemka, do tego charakterystyczne okulary w złotej oprawce. Dziś pełno takich .....aż trudno wpisać słowo kobiet bo taki widok obojętność jakąś wzbudza. Żadnych twórczych zachwytów- dzis znów byłem w pobliskim miasteczku, wszystkie w spodniach , w jakichś obcisłych kalesonach. Panie od 40-stki wzwyż już niemal bez wyjatku fryzurka jak uczeń pierwszej klasy podstawówki. Takie robotnice bezpłciowe jak w pszczelim roju.

      Działajcie, działajcie ..... niech sie krzewią dobre obyczaje.

      Usuń
  4. Dziękuję za dobre rady :-)
    Przejdę się po kilku ciucholandach w okolicy - może uda mi się coś znaleźć. Dzisiaj rano w sklepie internetowym znalazłam piękną różową spódnicę + bluzeczkę do niej. Uważam to za spory krok do przodu w moim poszukiwaniach.

    Pomyślałam też, że trzeba kupić nowe wieszaki do sukienek. Chwilę później koleżanka mówi, że dostała za darmo dużą ilość wieszaków i chętnie odda większość :D

    Bardzo dziękuję za wykroje -przydadzą się :-)
    Nie wpadłam na to, aby poszukać używanych niemieckich maszyn. Już zaglądam na portal z ogłoszeniami. Dziękuję :-)

    Pozdrawiam cieplutko.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej okolicy (Pomorze , małe miasteczka wokół) sa takie sklepy zwane potocznie "gracik". Wiem, że właściciel jednego z nich prosperuje na tej zasadzie, że w Niemczech biorą zlecenia likwidacji ( wysprzatania ) całych mieszkań. Tam bardzo często ludzie starsi przenosza sie do domów starości czy czegosd podobnego i taka procedura jest chyba wymogiem. Hurtowym "odmeblowaniem" tych mieszkań zajmuja sie polskie firmy- w tych sklepach tutaj jest wszystko- od noża i szklanki po organy koscielne, pianino czy narty. Pamiętam, że stały 3 walizkowe maszyny do szycia - elektryczne. Mnie interesowała pedałowa tak aby działał w razie braku energi elektr. Popytaj- zdaje się, że ludziom sie nie chce nic szyć. Takie sprzęty jak maszyny do szycia stoją (przynajmniej w małych miejscowosciach - tam jeszcze w domach maszyny po własnych babciach) i nikt tego nie kupuje a młode gospodynie (rolnicy mają pieniądze) "ujeżdżają" do miasta po byle bluzkę a wieczorem oglądaja serial w panoramicznym plazma TV..

      Usuń
  5. Również zaglądam od niedawna na bloga i uwielbiam go czytać:). Pomaga mi odkrywać moja kobieca stronę a za tym idzie powrót moich długich spódnic do lask. Na nowo uwielbiam długie i do kolan:) Robisz dobra robotę. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Beata(za szybko chciała pozdrowić)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne suknie ma Pani w małym sklepiku wrocławskich, blisko rynku, niestety nie wiem przy jakiej ulicy. Jest to sklep z odzieżą indyjska(i nie tylko) dla ulatwienia podpowiem jeśli ktoś jest z tamtych okolic.Będę tam za kilka dni i postaram się napisać więcej informacji:)
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w ciucholandach kupuję spódnice o kilka numerów za duże dla mnie, tak naprawdę to im większe tym lepsze. Muszą tylko być na gumce. W domu tą gumkę zmniejszam i mam wielką, falującą spódnicę.
    Sylwia-Salwia

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzien Dobry!
    Przperaszam ze wyskocze tak z pytaniem z innej beczki, ale tak najwygodniej chyba.
    Co sadzisz Michal o rodzimowierczych kregach w Polsce? Masz jakies doswiadczenia z nimi? Ja bylem ostatnio z ciekawosci na takim malym zjezdzie w grodzisku w Owidzu i... jestem w szoku. Tam wszyscy dosc mocno pili alkohol! Piwo glownie, ale dalej alkohol. Wogole jakas dziwna atmosfera, mroczna, nieprzyjemna w moim odczuciu. Co to ma znaczyc? Oni chca przedstawiac soba nasza dawna wymazana/skradziona slowianska kulture?
    Widze ze dalej musze polegac na sobie, ale razem razniej przeciez. Chcialbym gdzies kiedys pojechac na taki "slowianski"" weekend, poznac ludzi, ale nie widze gdzie to mozna zrobic. Moze na Twoim ognisku beda normalni ludzie ;-)
    Pozdrawiam!
    P.S. Przepraszam za brak polskich znakow, ale nie mam klawiatury polskiej w systemie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jeszcze taki link do artykulu https://www.slawoslaw.pl/slowianie-a-piwowarstwo/

      Usuń
    2. Dobrze czujesz- rok temu tłumaczyłem filmy dwa - wykłady Andrieja Iwaszko. Gorąco polecam przed nowym sezonem zlotowym- spozywanie alkoholu to tragedia.

      Przyjedź do mnie na ognisko- tu alko nie ma.

      A co do linku- właśnie próbuję tam zamieścic następujący komentarz:

      To są kompletne bzdury i dywersja naszych okupantów. Słowianie nigdy nie pili alkoholu- owszem pili tak zwane piwo (dziś tylko toasty "na zdrowie" są prawdziwe) ale była to specjalnie przygotowana - tak zwana "strukturyzowana" woda z dodatkiem ziół . Napój energetyzujący i uzdrawiający. Te siki trujące z alkoholowym jadem sprzedawane dziś nie mają nic wspólnego ze Starosłowiańskim piwem. Wódki też pijano - podobnie, alkoholu tam nie było.

      Usuń
    3. A większość kręgów "Rodzimowierczych" to takie same sekty jak wszelkie inne- są stworzone celowo przez naszych okupantów. Sprawdzałem nieraz jakie reakcje wywołują moje tłumaczenia na forach. Jeśli jest tak jak piszesz o imprezach z udziałem alkoholu to dopełnia obrazu. Trzeba być BARDZO ostrożnym.

      Usuń
  10. Michał wiesz coś może o książkach z serii "Wiedza słowiańska na tematy natury męskiej i żeńskiej" ? Zastanawiam się czy są wartościowe. A może ktoś z czytelników czytał i mógłby się wypowiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałem pojęcia, że cos takiego istnieje. Wpisałem właśnie w google i wyskoczył mi zaprzyjaźniony blog:

      https://indianchinook.wordpress.com/2016/01/11/wiedza-slowianska-na-temat-natury-meskiej-i-zenskiej/

      Artykuł jaki widze (wycinek) z pierwszej książki jest żywcem skopiowanym artykułem rosyjskim z tym, że w miejsce "kobieta" wstawiono dość dziwnie dziś brzmiący wyraz "żeńczyni" . Nie wiem czy używano takiego pojęcia w staropolskiej mowie- ja się z nim spotykam pierwszy raz ale przecież nie wiem wszystkiego. Na pewno we współczesnym rosyjskim słowo kobieta brzmi "żeńszczyna" a więc podobnie.

      Doczytałem w tej chwili resztę zamieszczonych tam fragmentów. Drugi też już jawnie wskazuje na tłumaczenie z rosyjskiego.

      Z tego co tam zamieszczono zbiorek wygląda na wartościową pozycję ale zaznaczam- czytałem tylko to co w linku. Można ostrożnie spróbować zajrzeć do tego. Jeśli ktoś ma niech się podzieli jakimiś fragmentami lub własną opinią..

      Usuń
    2. Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale spróbuje - jakby co to tnij bałagan bez litości :)

      Usuń
    3. Istnieje Michale, istnieje - chyba sam jakis czas temu Ci tu wkleiłem link do tekstów tego autora i profilu na fb. Jego mądrość koreluje z tym, co tutaj jest pisane - profil na fb "Wiedza Drzewiej".
      Choć jeśli kopiuj/wklej dominuje w jego twórczości, to niefajnie... acz to jego sprawa.

      Swoją drogą też chciałbym zaglądnąć na jakiś zjazd Słowian; w tym roku planuję odwiedzić Wolin podczas corocznego zlotu Słowian i Wikingów. Byłem raz i bardzo mi się podobało - widziałem wtedy na żywo "Percivali", zanim stali się tak sławni :) Dopiero po latach skojarzyłem, ze to byli oni.

      Tu zjazd gdzieś w Rosji, spora skala :) Moje marzenie:

      https://www.youtube.com/watch?v=8gMCxCI9IBw - zdecydowanie większy, niż nasze

      No i dwie wokalistki Grai; jak ogień i woda :) Blondynka na scenie kipi energią :) A muzyka na żywo zaraża nawet tych, których nie do końca zachwyca gitarowe granie :)

      Usuń
  11. Istnieje Michale, istnieje - chyba sam jakis czas temu Ci tu wkleiłem link do tekstów tego autora i profilu na fb. Jego mądrość koreluje z tym, co tutaj jest pisane - profil na fb "Wiedza Drzewiej".
    Choć jeśli kopiuj/wklej dominuje w jego twórczości, to niefajnie... acz to jego sprawa.

    Swoją drogą też chciałbym zaglądnąć na jakiś zjazd Słowian; w tym roku planuję odwiedzić Wolin podczas corocznego zlotu Słowian i Wikingów. Byłem raz i bardzo mi się podobało - widziałem wtedy na żywo "Percivali", zanim stali się tak sławni :) Dopiero po latach skojarzyłem, ze to byli oni.

    Tu zjazd gdzieś w Rosji, spora skala :) Moje marzenie:

    https://www.youtube.com/watch?v=8gMCxCI9IBw - zdecydowanie większy, niż nasze

    No i dwie wokalistki Grai; jak ogień i woda :) Blondynka na scenie kipi energią :) A muzyka na żywo zaraża nawet tych, których nie do końca zachwyca gitarowe granie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Wilku za głos w rozmowie ale prośba techniczna - skopiuj to prawidłowo pod rozmową. Trzeba wcisnąć klawisz "odpowiedz" ale ten pierwszy zaraz pod postem zaczynającym rozmowę. Bo się nam zrobi bałagan.

      Usuń
    2. Jak tam skopiujesz to całą niniejszą rozmowę wymażemy.

      Usuń
    3. Kurczę, nie chce narobić bałaganu - bo już go trochę zrobiłem ale mam do Was pytanie; może ktoś mi coś podpowie/pomoże

      Od kilku dobrych lat jestem weget-arja-ninem o sporym zacięciu sportowym, ale od pewnego czasu (w stale przyśpieszającym tempie) mój organizm funkcjonuje coraz gorzej. Nie tyle chodzi o fizyczność, choć ta podupadła w stosunku do tego co było jeszcze np. rok/2 lata temu (choć tu akurat decydujący wpływ ma zmiana miejsca zamieszkania, pracy itp)

      Ja po prostu staje się coraz głupszy - dosłownie. Często czytam jakiś tekst i go nie rozumiem. Rzeczy, które kiedyś wydawały się proste w analizie teraz są dla mnie o wiele bardziej skomplikowane. A problemy z pamięcią... ło matko! czasem zapominam co mówiłem na początku zdania.

      Niedawno pewien mędrzec powiedział mi, że mój organizm odrzucił wegetarianizm... ale nie ma opcji żebym wrócił do mięsnej diety - hahaha, tak Wilk wegetarianin, a co :D - ale tak na powaznie - po prostu nie ma takiej możliwości, mój umysł na samą myśl o choćby przełknięciu mięsnej materii dosłownie się kurczy i eksploduje w tej samej chwili, o chęci wymiotu nie wspominając.

      Aczkolwiek faktem jest, iż od pewnego czasu mój węch nie jest już tak wyczulony na "zapach" mięsa, gdy przechodzę obok kebabu czy wacham mięsny zapach w domu (pomijając wątróbkę i mielone, bo to odrazać mnie będzie zawsze:)) - a to znak, że organizm potrzebuje hmmm? białka? Zawsze go słucham i wiem, że to reakcja organizmu na dziurę żywieniową.

      W przyszłym miesięcy planuje odwiedzić dietetyka, myślałem też o zakupie aminokwasów - BCAA. Innych pomysłów nie mam. Może jeszcze pyłek pszczeli, chociaz tu jestem zrazony, bo kupiłem w zeszłym roku 2 partie a w środku znalazłem jakieś larwy i "ćmy" (pyłek był z 2 różnych źródeł) - wiem, że on ma w sobie chyba wszystkie aminokwasy.

      Spotkał się ktoś kiedyś z podobnym problemem? Chętnie posłucham dobrych rad - tym bardziej, że znów wróciłem do mocniejszych treningów i zacząłem pisać nową powieść - więc pamięc, koncentracja i (dawna) błyskotliwość była by przydatna :)

      ów mędrzec powiedział mi też, że głupieje, ale dzięki temu "niedożywieniu mózgu" łatwiej wchodzę w stany wyższego postrzegania - wolałbym jednak pamiętać co robiłem 2 dni wcześniej niż miewać prorocze sny :) Tym bardziej, że wg. jego słów, ten przeciągający się stan prowadzi do śmierci........ a ja Kocham żyć :)


      Pozdrawiam Braci i Siostry :)

      Usuń
    4. Wegetarianizm nie ma tu nic do rzeczy. Ja nie jem mięsa od ponad 30 lat. Czytaj portale wege- wszystko jest w necie. Kup książkę marii grodeckiej albo Makarego Sieradzkiego, któremu przejście na diete bezmięsną darowało kolejne 40 lat życia. Znajdź jakiegoś lekarza wegetarianina- sa takie listy choćby na portalu "Wegetarianie" czy "Wegetariański świat". Mistrz kulturystyki Niemiec jest wegetarianinem, Scott Jurek - super maratończyk też.

      Wszyscy ostatnimi czasy źle się czują , czymś jesteśmy truci, mówi sie wprost o wojskowych działaniach bronia elektromagnetyczną (stąd trudnopści ze supieniem sie - mieszkańcy okolic poligonu Drawskiego w ilości kilkuset osób złożyli jawnie zawiadomienie do prokuratury gdzie skarżą sie na wpływ wojskowych technologii.

      Usuń
    5. a te cholerne ćmy są już wszędzie. Nie pamietam z dzieciństwa tej zarazy. Lata to na podwórku - następnego roku wszystko ( suszone grzyby, nasiona, suszone owoce) pozakrecam w szklane słoje.

      Usuń
    6. Z obserwacji ostatnich dni dopowiem, że skusiłem się na zieleninę z warzywniaka i już czuję jakieś objawy lekkiego zatrucia ( swędzenie skóry, smarki z nosa ). Wszystko to jest już uprawiane z użyciem chemii i sztucznych nawozów.

      Usuń
    7. Mnie spotyka to samo. Od jakiegoś roku, dwóch tracę jasność umysłu. Na początku tego nie zauważałem, ale to co się ostatnio wyprawia mnie wręcz przeraża. Dla przykładu kiedyś byłem bardzo dobry z matematyki (jestem w wieku szkolnym) łapałem wszystko w lot. Teraz jak bierzemy coś nowego, to nawet gdy się mocno skupiam mam problemy ze zrozumieniem. Myślę bardzo powoli, dostrzegam to zwłaszcza gdy rozmawiam z ludźmi. Czasem nie nadążam za tokiem rozmowy. Wynikają zabawne sytuacje, ale mi nie jest do śmiechu. W zwykłych codziennych sytuacjach popełniam głupie błędy. Po prostu debilnieję. Jak ta tendencja się nie zatrzyma to będzie katastrofa. Wolę o tym nie myśleć. Nie jestem wegetarianinem, choć chciałbym nim kiedyś zostać. Sam nie wiem po co to piszę. Chyba po to żeby się z Wami podzielić.

      Usuń
    8. Wazne w tym wszystkim jest ......ehkm zachowanie energii. Poruszę publicznie taki wstydliwy temat - zaznaczam, że nic nie sugeruję i nie mam pojęcia czy to Was dotyczy ale warto wiedzieć. Wszelkie nałogi powodują wypływ sił- jakiekolwiek dawki alkoholu, które dawniej wydawały sie nieszkodliwe dziś stają się jak kule karabinowe. Po prostu wzrosły wymagania zewnętrzne - napór wszelakich "złych mocy" jest tak ogromny, że konieczne jest zaostrzenie duchowej higieny we wszelkich sferach. Oduczajcie się picia kawy, mocnych harbat, rezygnujcie w maksymalnych możliwościach z konserwowanej nżywności. Sprawdźcie czy nie pijacie (lub nie jecie) żywnosci z aspartamem- to gówno dodają dzis do wszystkiego a ono ma właśnie taki wpłyuw otępiający. Piloci USA maja zakaz picia napojów z aspartamem. Jest on dzis niemal w większości napojów wszelakiego typu- dodawany jest do past do zębów (dziąsła pięknie wchłaniają), dobrze czytajcie etykiety wszelakich produktów. TO JEST WOJNA!!! - wojna bez wystrzałów karabinowych, młodzież dziś pije piwo jak kompot- tam oprócz alkoholu też widywałem aspartam (czasem UWAGA!! utajony poprzez tajemniczy napis: "jest źródłem fenyloaniliny"). Przede wszystki sprawdzajcie coi jecie - jaką wodę pijecie. Woda to podstawa- warto znaleźć w swojej okolicy źródło czy głęboką studnię i wozić, ta z wodociagów przeważnie nie nadaje sie do picia. Poza tym rurociagi płyną przez piwnice razem z rurami kanalizadcyjnymi skażając wode energetycznie (polecam prace Masaru Emoto na temat pamięci wody- nie da sie pić czegoś co płynęło koło odchodów).

      Usuń
    9. aha ... wstydliwy temat utraty energii:

      https://www.youtube.com/watch?v=QYvcnRVBntw

      Usuń
    10. widze kolego anonimowy, że nie jestem sam, ale mam bardzo podobnie jak Ty

      Michale, absolutnie nie pije alkoholu od kilku lat, nigdy też nie paliłem oraz bardzo uwazam na to co jem - do pewnego czasu praktycznie żadnych słodyczy, aspartamu wystrzegam się jak ognia, używam pasty bez fluoru i w ogóle w tym temacie jestem dośc niezły. Tym bardziej czystość energetyczna - unikanie wampirów, wręcz bezceremonialne odcinanie się od nich itp. Na dodatek sport i wrecz namiętne przebywanie na łonie natury - wędrówki lasami, rower poprzez pola itp.

      Tv nie oglądam, radia nie słucham, nawet do niedawna nie miałem w domu wi-fi

      mój pokój to siedlisko kamieni, drzew, piór, kasztanów i kryształów górskich

      tak, że sam nie wiem co to za bajka :/ może gluten?

      Usuń
    11. Dodam tu jeszcze skoro jesteśmy w necie - wszelaka golizna (już nie mówiąc o pornografii powodującej tak jak onanizm podłączanie pasożytów astralnych), wszelakie zdjęcia i filmy budzące podniecenie powoduje bezsensowne przekierowanie energii na niską czakrę i jej utratę. U kobiet zjawisko to jest ponoć mniej dotkliwe ale też kobiety traca masę energii podczas miesiączkowania- to osobny temat poruszany już nie raz. Wegetarianki miesiączkują prawie bezkrwawo. Obfite krwawienia związane są z faktem dużego zanieczyszczenia złym pożywieniem i organizm tą drogą oczyszcza się. Dzikie zwięrzęta nie mają krwawych okresów.
      https://www.youtube.com/watch?v=GC-_S_-x268

      Usuń
    12. "tak, że sam nie wiem co to za bajka :/ może gluten?"

      A może czas się wynieść na wieś? Możesz mieć tonę kamieni w pokoju a jeśli nad tobą mieszka alkoholik, pod tobą sie kłócą a po prawej sasiad ma wi-fi to nie utrzymasz aury w porzadku. Bedziesz nieustannie okradany- aura ma promień co najmniej 7 metrów. W ideale na wsi nawet i 1,5 km.

      Usuń
    13. Właściwie różne mogą być przyczyny takiego stanu. Mogą to być opisane powyżej, może to być też szalejąca w umyśle energia vata (ajurweda). Wydaje mi się, że sam autor tego bloga tłumaczył filmik z Lewszunowem i Jego żoną, że do lata może potrwać taki słabszy stan. Różne rzeczy się zmieniają. Poza tym, mam poczucie, że każdy z nas zna odpowiedzi na swoje pytania. Mam nadzieję, że odnajdziesz swoje. Zdrowia życzę :)

      Usuń
    14. To prawda- do lata może tak być. Słońce działa w tym roku wyjątkowo mocno ( co roku wibracje się podnoszą). Ludzie wokół muszą coś ze sobą zrobić- jedni nie wytrzymują i umierają na raka , inni wewnętrznie pracują. To osłabienie dopada wszsystkich - cóż jest galaktyczna wiosna, która potrwa jeszcze kil;ka lub kilkanaście lat a więc wiosenne zmęczenie.

      Usuń
    15. Chciałabym dopytać o tą nieszczęsną kobiecą miesiączkę. Mam kilka koleżanek wegetarianek ( sama jestem prawie weganką - z produktów odzwierzęcych jem tylko jajka od swoich kurek i miód z pewnego źródła) i niestety stwierdzenie " Wegetarianki miesiączkują prawie bezkrwawo." nie ma wiele wspólnego z prawdą. Po odstawieniu mięsa trochę zmniejsza się ból podczas okresu, ale u mnie dopiero po odstawieniu nabiału ból zniknął całkowicie. Krwawienie jednak jest cały czas... Czytałam, że krwawienie ustaje na witarianizmie - jednak wystarczy wejść na fora witariańskie, gdzie kobiety piszą o swoich kilkuletnich doświadczeniach z tym sposobem odżywiania. Chyba żadna nie doświadczyła zaniku krwawienia.
      Zastanawiam się - dlaczego?
      Sama próbowałam jakiś czas z surowym odżywianiem. Efekt był taki, że miałam miesiączkę co dwa tygodnie ( nie przesadzam), bezbolesną, ale dość obfitą...
      Może macie jakieś wskazówki? Może coś robię źle?
      Od czerwca chcę spróbować witarianizmu tylko na lokalnych owocach ( wcześniej jadłam też banany, daktyle itp.). Po pewnym czasie postaram się opisać swoje doświadczenia.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      ps. Mam nadzieję, że tym razem mój wpis nie zniknie jak to miało miejsce wcześniej :)

      Usuń
    16. Sensowne wpisy sa zawsze mile widziane- nie wiem co wpisałaś ostatnio. Czasem ( rzadko) usuwam wpisy jawnie napastliwe i jednozdaniowe, nieprzemyślane "czknięcia" nie wnoszące nic do rozmowy. Ja swoje informacje na ten temat czerpię od Marii Grodeckiej- dawno temu publikowała swoje książki mające momentami charakter niemal wizjonerski. Ponadto wiele lat czytywałem "Wegetariański świat" - jeszcze jak nie było internetu. Bywały ciekawe listy. Mam też inne źródła ( dziś głównie net rosyjskojęzyczny- podałem kilka linków powyżej.

      Usuń
    17. Z tym znikaniem wpisów nie miałam na myśli, że zostały usunięte. Komputer chyba płatał mi jakieś figle bo moje wpisy nie pojawiały się na blogu. Prowadziliśmy wtedy rozmowę na temat edukacji szkolnej i samotności :)

      Usuń
    18. A tak w ogóle to joginki potrafią sterować swoją płodnością- jeśli nie chcą mieć dzieci to do jajeczkowania po prostu nie dochodzi- energia kierowana jest na wyższe czakry, na rozwój duchowy. Zainteresuj się gimnastyką Słowiańską ( filmy w necie )- harmomizuje ona przepływy energii, masz najprawdopodobniej ( jak my wszyscy) jakieś blokady. Polecam też książki i wykłady ( coś jest w necie) małżeństwa Chia. mantak i Manneevan Chia wiele piszą - wiedza i praktyka jest zgodna z naszymi naukami w tej sferze. Na przykład dla zablokowania (wyłączenia) cyklu płodnego pomocne jest siadanie z .....żebym nie pomylił- mężczyzna siada na swojej lewej pięcie, pieta ma dotykać krocza natomiast kobieta odwrotnie siada na prawej pięcie. Takie zamknięcie obiegu energii jest pomocne w początkowej fazie zanim nie nauczymy sie sterować mentalnie swoją energią rozrodczą. Jeśli mężczyzna siadać będzie na prawej poięcie a kobieta na lewej to cykle rodne zostają rozbudzane- wzmacniane.

      Usuń
    19. Jak czytałam wpis Białego Wilka i Anonima, to mnie aż ciarki przeszły, bo jakbym czytała o sobie... Ponad jakieś 2 lata temu zaczeły się moje problemy. Byłam notorycznie zmęczona. Wstawałam rano i byłam zmęczona. O pamięci nie wspomnę - jak dziurawe sito... Najpierw zrzuciłam to na kark pogody. Ale pogoda się zmieniała, a moje samopoczujcie i pamięć nie. Zaczęłam robić różne badania, aby znaleźć przyczynę. W sumie nic nie znaleziono, tylko trochę zaniżony poziom witamin D i B12 (jestem wegetarianką). Lekarze naturalnie mi nie pomogli i machneli ręką, że to w sumie normalne, więc sama na własną rękę zaczełam czytać różne książki i publikacje. Zaczęłam brać duże dawki witamin i jeść warzywa o dużej gęstości odżywczej i odżyłam! :) Odżyłam fizycznie - zero zmęczenia, jestem pełna energii, ale niestety pamięć jak sito została, może tylko dziury trochę mniejsze... Ale się nie poddaję i szukam dalej. Polecam książki dr Fuhrmana i Jerzego Zięby oraz spożywanie jak największej ilości warzyw o dużej gęstości odżywczej (w necie można znaleźć tabele warzyw wg skali ANDI). Mi to pomogło i mam nadzieję, że może komuś się przydadzą te informacje.
      Życzę zdrowia !
      D.

      Usuń
  12. Dieta wegetariańska to jedna z najgorszych diet. Ja sam byłem wegetarianinem przez 4 lata i nigdy więcej. Najlepsze jest surowe jedzenie. Zobacz ten link i pomyśl czy jako wegetarianin nie popełniasz tych samych błędów co ja kiedyś:

    http://www.ofeminin.pl/zdrowy-styl-zycia/szkodliwe-dzialanie-nabialu-i-diety-wegetarianskiej-s1336916.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisz bzdur- każdem co innego służy. Wegetarianizm (dla ludzi przygotowanych i dojrzałych do tego kroku) jest lepszy od jedzenia mięsa- szczególnie tego współcześnie produkowanego przemysłowo. Dawno temu zapytano w USA jakiegoś buddystę i pytany o hamburgery odpowiedział: "jeśli by bułka była bułką, sałata sałatą a mięso mięsem to było by pół biedy". Chcesz jeść mięso to wydaj trochę więcej i kup coś z małej masarni a najlepiej spróbować obchodzić się bez tego. Jadanie mięsa to taki sam proces uzależnienia jak papierosy czy alkohol (zresztą z alkoholem idzie w parze co pięknie wyjaśnia energetycznie ajurweda czy chińska medycyna). Szczególnie ta moda współczesna (to nie przypadek) na mięsa z grilla gdzie akroleiny drażnią zmysły.

      Usuń
    2. Czytałeś w ogóle artykuł z linka, który podałem? Wegetarianizm to nic innego jak weganizm plus nabiał i właśnie z powodu nabiału jest szkodliwy. Zresztą napisałem też, że najlepsze jest surowe jedzenie, a takie jest propagowane przez Lewszunowa i Trehlebowa.

      Usuń
    3. Nie -nie czytałem jeszcze. Odniosłem się do Twojego wpisu. Wszystko jest względne i nie ma czegoś takiego jak "szkodliwy". Skoro słuchałeś Lewszunowa to powinieneś cos o tym wiedzieć. Dusza chce przeżyc rozmaite doświadczenia - jedzenie mięsa też. Jeśli pominiesz ten etap to staniesz się ..... nie będziesz wiedział w ogóle o czym mówisz. Ja jeszcze 3 lata temu nie mogłem bez nabiału, po prostu nie mogłem. trehlebov tu się różni od Lewszunowa bo uważa, że mleko jest niezbędne dla budowania jednej z dusz- być może ma rację. Lewszunow twierdził, że zmieniaja się epoki i teraz zamiast mleka Ziemskich krów będziemy pić mleko kosmicznej krowy Ziemun czy też Wielkiej Niedźwiedzicy co olznaczać ma, że w nowej epoce odzyskujemy bezpośrednie zasilanie energiąs kosmiczną i nie będzie już potrzebna pośredniczka - emanacja Ziemskiej siły i święte w Indiach stworzenie czyli krowa.
      Wiele razy podaję przykład z paleniem papierosów- komuś tam na danym etapie jego życia jest to niezbędne. Jest to rodzaj chwiejnej równowagi- medycyna wschodnia wspaniale to wyjaśnia- tytgoń daje "kopa" w meridian żołądka. Jest to silny zastrzyk rozgrzewającej energii ("po jedzeniu nie zapomnij o paleniu" mawiali palacze). Ma to oczywiście cały szereg swoich skutków ubocznych w postaci smoły w płucach itp. Coś za coś- wszystko ma swoje konsekwencje jak powiada Sokrates do swojego ucznia w filmie "Siłas spokoju".
      Podsumowując: opowieści w rodzaju "mleko jest szkodliwe" to zwykłe sekciarstwo. Dla kogoś jest dla kogoś innego nie. Nie wolno tak radykalnie na to patrzeć - a juz na pewno nie należy głosić takich poglądów bo wprowadzasz w ludziach zamieszanie. Obecnie sprzedawane mleko nie jest mlekiem- ale ja gdybym chciał mam tutaj za lasem gospodarza ze szczęśliwymi krowami.

      Usuń
    4. hehe, uwielbiam Twoje podejście Jędrzej...tak się cieszę, że są tacy ludzie, można się uczyć i uczyć, już wiele razy Twoje komentarze wiele mi wyjaśniły...tak jak mówisz...to nasz umysł tworzy potrzebne mu programy, żeby doświadczać i uczyć się, po prostu :) nie ma się co fiksować :) biorąc pod uwagę atomową budowę wszechświata, wszystko jest wszystkim :) Pozdrowienia, Natalia

      Usuń
    5. :) a ja się cieszę, że nie jestem sam z tym swoim "szaleństwem" ;) Zdrówka również!

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.