środa, 24 lutego 2016

Kariera Kobiety

   Powiada się, że aby pozbawić mężczyznę mocy trzeba pozbawić mocy jego kobietę. Jak pozbawić kobietę mocy? Konieczne jest odciągnięcie jej uwagi od najważniejszych spraw. Koniecznym jest by porzuciła swoje kobiece środowisko (rodzinę, ognisko domowe )  i zajęła się sprawami drugoplanowymi - na przykład  w pełni poświęciła się karierze.

   Dom pozbawiony kobiecego ciepła i komfortu z biegiem czasu pustoszeje i biednieje. Mąż pozbwiony kobiecego wsparcia staje się bezsilny. Rodzina w której kobieta nie przejawia się w swoich naturalnych rolach (jako żona, jako matka) ale przejawia się w roli nienaturalnej (jako karierowiczka u której brakuje czasu dla rodziny) przestaje być przyjazna, silna i harmonijna.

    Zrozumiałym jest, że kobiety mogą uczestniczyć w życiu społecznym, mogą chodzić do pracy ale w jakim przypadku przyniesie to korzyści? Tylko w takim jeśli w jej rodzinie wszystko jest w porządku, jeśli relacje w jej rodzinie nie cierpią z powodu jej działalności na zewnątrz.

   Lecz jeśli relacje w rodzinie nie są zharmonizowane, jeśli w domu jest bałagan to komu przyniesie szczęście  i radość działalność kobiety na rzecz jej kariery? Czy mąż będzie kochał i cenił żonę za to, że odniosła sukces na zewnątrz podczas gdy w rodzinie zupełna ruina a wszyscy jej członkowie są niezadowoleni i nieszczęśliwi?

  W kobiecych rączkach jest klucz dla stworzenia szczęścia w swojej rodzinie. W kobiecej mocy jest scalenie rodziny, stworzenie w domu komfortu i harmonii aby zarówno mąż jak i dzieci były zadowolone, pełne spokoju i szczęśliwe. To rzecz pierwszoplanowa i najważniejsza w jakiej realizować powinna się kobieta. Dopiero potem praca i wszystko inne. Dlaczego tak?

  Jeśli priorytety wyznaczone są prawidłowo to dzięki temu wygrywają wszyscy. I prawdziwą radość niesie kobiecie widok swojego męża odnoszącego sukcesy, pełnego męskiej mocy, siły i szlachetności a dzieci mądre, uczciwe i kochające a całą rodzinę silną i przyjazną. Rodzina połączona jest miłością, miłość stanowi natchnienie dla męża, dzieci zrodzone są w miłości i w niej wychowane  - w miłości twórczej i przepięknej, która pochodzi z serca Mądrej Kobiety nakierowującej serca kochanych osób ku wyżynom Ducha

źródło: http://pravotnosheniya.info/CHto-lishaet-muzhchinu-sili-2467.html

  

72 komentarze:

  1. ciekawy aspekt został poruszony...często się zastanawiałam nad tym tematem...Moja mama nie pracowała i nie pracuję. Nigdy nie robiła tzw.kariery. Tata utrzymywał dom...a relacje w rodzinie nie są zdrowe...są toksyczne...i dlaczego?myślę, że tu chodzi o coś więcej o coś ponad percepcją...Moja mamma nie dawała i nie daje wsparcie tacie, stara się wszystko kontrolować, krytyka ojca była i jest na pozadku dziennym. Mama nie ma znajomych, tylko rodzinę, z którą często się spotykamy. Nie ma w naszym domu miłości ani szacunku. Sądzę, że chyba najważniejsze żeby kobieta była szczęśliwa bo wtedy jest w stanie dać szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak. Kobieta powinna byc szczęśliwa. Przypomniał mi sie teraz taki rosyjskojęzyczny mem znaleziony gdzieś w necie: "jeśli kobieta wyglada kwitnąco to znaczy, że jest przy niej wspaniały ogrodnik".

      Usuń
    2. I znalezienia takiego ogrodnika życzę wszystkim kobietom :)

      Usuń
  2. :) ładne:) jednak zauważyłam, że jeżeli kobieta jako pierwsza zadba o ogrodnika to ten ogrodnik sprawi,że poczuje się cudownie:) natomiast jeżeli kobieta do ogrodnika nie będzie odnosić się z czułością, ciepłem i szacunkiem to ten ogrodnik sprawi, że całkiem zwiędnie;)Kobieca pozytywna energia jest bardzo potrzebna samej kobiecie jak i ogrodnikowi. Jest jakby inspiracją. Kobieta niestety potrafi swoją negatywną energią zatruć mężczyznę i siebie samą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak- potrafi. Było już wiele o tym tu na blogu. Wszystko co widzimy wokół ma swój poczatek w świecie niematerialnym a ten jest domeną kobiecą. Mężczyzna jest realizatorem wizji kobiecych. Ona jest dla niego natchnieniem.

      Usuń
  3. Wszystko takie proste się wydaje, ale zawsze największe problemy wychodzą przy takich "pierdołach" jak np. odżywianie. Gdzieś tu, na blogu, wyczytałam, że wszyscy w rodzinie (tej najbliższej, ci co razem mieszkają) powinni się tak samo odżywiać, być na takiej samej diecie, bo inaczej dochodzi do konfliktów. Ja się z tym w pełni zgadzam. Tylko co zrobić, jeśli mężczyzna jest zatwardziałym mięsożercą a kobieta np. witarianką? Rozumiem, że to do mężczyzny powinny należeć najistotniejsze decyzje i kobieta powinna za nim podążać, jednak nie wyobrażam sobie, żeby w takiej kwestii również miało tak być. I już niezgoda gotowa. A wytłumaczenie takiemu swoich racji nic nie daje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo zmień mężczyznę albo się dostosuj. Próbując zmienić jego na siłę robisz mu krzywdę.

      Usuń
    2. To było tylko teoretyczne pytanie. Ja jestem wolna, nie dotyczy mnie ten problem narazie. Chciałam tylko zwrócić uwagę na ten fakt, że z tak błahej mogłoby się wydaważ rzeczy może wyniknąć konflikt. "Dostosowanie się" to w tym wypadku świadome działanie na szkodę sobie, więc ktoś, kto kocha siebie nigdy tego nie zrobi.
      ps. przez przypadek odpowiedziałam w komentarzu pod tematem a nie pod moim postem. Proszę o usunięcie tamtego komentarza.

      Usuń
    3. Czyli jednak uważasz Michale, że nie każdego da się zmienić i czasami trzeba po prostu WYmienić? :)

      Usuń
    4. Wszystko już wielokrotnie było w różnych formach powiedziane na blogu- kobieta wybiera INTUICJĄ "kapitana statku" ( patrz wykład pana Czurkina " Jak kobiety rujnują mężczyzn"). Jeśli już wybrała to niech na środku morza nie wyrywa steru i nie przeszkadza ale ponosi wraz z kapitanem konsekwencje WSPÓLNEJ decyzji bo inaczej oboje zatoną ( w tym współpasażerowie czyli dzieci). Po dopłynieciu do portu może się przesiąść na inny statek jeśli uważa, że się pomyliła.

      Usuń
    5. Pozostawiam wpis jaki prosisz usunąć bo piszesz: " "Dostosowanie się" to w tym wypadku świadome działanie na szkodę sobie, więc ktoś, kto kocha siebie nigdy tego nie zrobi.".
      hm.... jeśli już się stało ( a życie składa się i z takich wyborów) to trzeba przyjąć "na klatę" konsekwencje własnych decyzji i w jakis sposób- NAJMNIEJSZĄ KRZYWDĄ DLA WSZYSTKICH zmienić sytuację. Zazwyczaj wszechświat sam podpowiada rozwiązanie gdy już zrozumieliśmy daną lekcję- pojawiają się okolicznosci pomagające odmienić los.
      Dostosowanie się do sytuacji (ale nie stanie się ofiarą i podnóżkiem) z pokorą i zrozumieniem jest jedynym bezbolesnym rozwiązaniem- SZCZEGÓLNIE DLA KOBIETY. Działanie na energiach wody i zmiana rzeczywistości w kobiecy sposób (na płaszczyźnie duchowej a nie sztywne stawianie się i wchodzie w konflikt tutaj w świecie materii) to właśnie domena kobiety. Dziś kobiety sa bardzo egoistyczne, nie są zupełnie świadome swojej mocy duchowej- działają "po męsku", usztywniając swoje poglądy - tym samym powodując, że męczyzna w naturalny sposób reaguje nie jak na współpartnerkę -żonę lecz jak na konkurenta i zaczyna się powszechny dziś we wszystkich niemal rodzinach proces walki (wojna domowa). Winne sa tutaj niestety głównie kobiety przechodzące na pozycje męskie - nieświadome żeńskiej mocy.

      Usuń
    6. Dziękuję za odpowiedź. Prosiłam o usunięcie dubla komentarza, bo przez przypadek zamiast kliknąć "odpowiedz" kliknęłam "dodaj komentarz", ale widzę, że to chyba komputer spłatał figla bo jednak dubla nie ma, zatem nie ma co usuwać :)
      Jak już pisałam, te pytania zadaję tylko czysto teoretycznie. Nie byłam jeszcze z nikim w związku, ale kiedyś może się ta wiedza przydać. W końcu: kto pyta, nie błądzi :D

      Usuń
    7. "albo zmień mężczyznę albo się dostosuj. Próbując zmienić jego na siłę robisz mu krzywdę." - czyli że facet zawsze ma rację? To jaki jest jest poprawne, a kobieta albo przejawia te same cechy i upodobania, albo jest w błędzie?
      Jeżeli mój facet jest uzależniony od alkoholu, to albo mam się z nim rozejść albo dostosować do jego uzależnienia żeby nie robić mu "krzywdy"? Chyba sobie jaja robisz kolego.

      Usuń
    8. Koleżanko- zmień kanał. To nie jest miejsce dla Ciebie. Męczyś siebie, męczysz mnie.

      Usuń
    9. Ale nie napisałeś, "czy ma z nim pić, czy odejść..." Przewrotnie to stawiam, bo jest jeszcze parę rozwiązań...
      A mógłbyś, kolego, napisać, że może popróbować kobiecych wpływów, kobiecej magii, zmienić swój stosunek do niego, to mogłoby wiele dać (oczywiście należy pilnować własnego bezpieczeństwa...)
      Nawet zaczepnie zadane pytanie ma w sobie ważne jądro problemu do rozwiązania, który według mnie warto uszanować i potraktować poważnie.
      A znajoma wegetarianka poparzyła sobie mocno nogę tłuszczem z patelni, na której (wbrew sobie) smażyła mężowi schabowego. Kulinaria to chyba był tylko wierzchołek góry lodowej, dziś nie są razem...

      Usuń
    10. Czytaj koleżanko blog- cały jest właśnie o tym aby używać kobiecych wpływów stąd mój skrót myślowy bo wszystko wcześniej zostało powiedziane.

      Odnośnie kulinariów ( wege + mięsojad) - to sie nie udaje. To tak jakby uczeń sredniej szkoły starał się coś stworzyć z uczniem wczesnych klas podstawówki. Absolutnie inne priorytety i absolutnie inne widzenie świata.

      Usuń
  4. To było tylko teoretyczne pytanie. Ja jestem wolna, nie dotyczy mnie ten problem narazie. Chciałam tylko zwrócić uwagę na ten fakt, że z tak błahej mogłoby się wydaważ rzeczy może wyniknąć konflikt. "Dostosowanie się" to w tym wypadku świadome działanie na szkodę sobie, więc ktoś, kto kocha siebie nigdy tego nie zrobi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wyobrażam sobie siebie w roli służącej, pozbawionej pasji (jestem lekarzem więc brak pracy to dla mnie rezygnacja z życia). Od 12 lat jestem mężatką, z kochającym, silnym i zdecydowanym mężem (również lekarzem). Mamy już dzieci. Wielokrotnie dziękował mi za to, że jesteśmy razem, że daję mu szczęście, razem rozwijamy swoje pasje. Mąż liczy się z moim zdaniem i często musi ustąpić. Spytałam go czy chciałby mieć żonę opisywaną w Twoich artykułach- powiedział, że nie. Czemu? Bo nie jest zazdrosnym leniwcem. Był moment w naszym małżeństwie, że mąż zaczął pracować więcej, a ja nie mogłam przejąć jego obowiązków. LOGICZNYM rozwiązaniem dla niego było zatrudnienie pani sprzątającej, żebym nie musiała nadwyrężać się pracując ponad siły.
    Jeżeli mężczyzna wymaga od partnerki dostosowania się, znaczy, że jej nie kocha, że nie traktuje jak równorzędnego człowieka, że nie jest dla niego ważna. Przykład, że kobieta ma się dostoować z dietą jest tak śmieszny, że mąż nie wierzył, że pisze to dorosły facet.
    Podsumowując- mąż ma taką specjalizację, że obchodzi się w męskim gronie i najszczęśliwsi są ci mężczyźni, którzy mają w kobiecie partnerkę (najczęściej małżeństwa lekarsko- lekarskie, lekarsko- prawnicze lub lekarsko- nauczycielkę). W przeciwnym razie mężczyzna zazwyczaj ucieka w pracę, bo kobieta zwyczajnie nie jest dla niego partnerem do rozmów. Owszem, można się poprzytulać, poda obiad do stołu, słodko się uśmiechnie, powie jak tam dzieci, co zrobiła w domu... Później mąż zacznie opowiadać o tym co się dzieje w pracy i dyskusja się urywa, bo wątpię czy kobieta siedząca w domu jest w stanie pojąć taką wiedzę kliniczną, prawniczą żeby dyskutować z mężem.
    No nic, nie wiemy jak to wygląda w zwykłych rodzinach, mamy na tyle specyficzne środkowisko, że kobiety mają prawo do rozwoju na równi z mężczyznami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mnie takie przemyślenia nachodziły, a w związku z tym, że pojawił się ów komentarz dodam coś od siebie, nie do końca, ale blisko związanego z tematem.

      Otóż - jeśli radzić kobietom jak mają się zachowywać, jak służyć swojemu mężczyźnie w imię miłości, to trzeba by i mężczyznom tyleż samo rad podać.
      Porad dla kobiet tu bezliku. Dla mężczyzn - raptem ułamek. Kobiety wszędzie słyszą i mogą przeczytać jakie mają być, co lepiej robić, jaką być dla mężczyzny. Niech będzie także o tym jakim ma być mężczyzna dla kobiety. Owszem, można znaleźć tu takie wiadomości, ale nie tak skaczące do oczu jak te dla kobiet.
      A można przecież pisać o tym;
      - jak mężczyzna mógłby zarabiać, aby być samowystarczalnym, wolnym od systemu, bliżej rodziny, bliżej natury,
      - jak mógłby uczyć dzieci i przekazywać im wiedzę,
      - jak znaleźć wspólny język z kobietą,
      - jak zachęcić kobietę do bycia zewnętrznie kobiecą (np. kochanie, masz piękne włosy, ślicznie wyglądałyby długie, kochanie, zwiewne suknie zawsze kojarzyły mi się z kwintesencją kobiecości, byłbym zaszczycony, gdybym mógł cię zobaczyć jako boginię ;)),
      - jak przyciągnąć prawdziwą kobietę, czyli stworzyć warunki, by mogła się zajmować tylko domem i rodziną,
      - jak zbudować dom, do którego zaprosić wspaniałą boginię.
      itd, itp.

      Niech dwoje dokłada do pieca, to będzie wtedy żarrrr!

      Wolna

      Usuń
    2. Wy macie wspólną pasję jako lekarze, a także macie misję - pomaganie ludziom. Ten przypadek można rozpatrywać nieco inaczej.
      Natomiast dla szerokich mas społecznych... Tam gdzie kobieta idzie pracować, bo musi, a nie dlatego, że chce. Często są to zawody bez sensu, zawody wyniszczające, odczłowieczające (np. stanie na kasie, czy przy taśmie jako pakowacz chińskich zabawek 12 godzin). A to tylko dlatego, że mężczyzna nie jest dość zaradny i silny, by dać kobiecie możliwość wychowania ich wspólnego dziecka. Wychowania, czyli nauczenia wszystkiego od podstaw - jak być dobrym człowiekiem... a nie wydawania w czyjeś obce ręce - jakiejś zmęczonej życiem przedszkolanki bez powołania, która marzy o zabawie z własnym dzieckiem i bliskości męża ciągle będącego w delegacji.
      To przejaskrawiony przykład, tylko jeden z setek, ale wiemy o co chodzi.
      Wy jesteście, jak widać, dość świadomi ludzie. Sami jednak wiecie jak to bywa w systemowym świecie z co drugim, trzecim człowiekiem.

      Wolna

      Usuń
    3. Odnośnie pierwszego listu: wymieniasz jednym ciurkiem lekarzy, prawników.... sądzę, że nie przpadkiem. Sprawdź dobrze jaka nacja dominuje w tych specjalnościach i jakie sa tam obyczaje. U żydów dominującą rolę ma genetycznie kobieta. Tu na blogu omawiamy relacje Słowiańskie - relacje nadchodzącego wieku. Te kanony poprzedniej epoki będą dogasać na korzyść naszego układu rodzinnego. Właśnie zaczynam tłumaczenie iwana Carewicza (Lewszunow) dającego teraz juz wykład ze swoja żoną - królewną Łabędź. U nas Słowian jest tak jak u nich na tym filmie. Za kilka dni opublikuję.
      Moja mama równiez pracowała w służbie zdrowia ( ponad 25 lat kierownik apteki szpitalnej w 100 tysięcznym mieście- wszelkie specjalizacje, ambicje zawodowe, napięcie praktycznie całą dobę). Ja wiem jak wyglądał jej dom i jak się wywiązywała z roli matki.

      Usuń
    4. Wolna - przypominasz tą mewę o której pisałem. Kilka aluzji było ale nie chwytasz więc muszę bezpośrednim tekstem. Była mowa o mewie (książka "Mistrz" - Andy Andrews) co to zdecydowała odlecieć, siedzi jeszcze tam gdzie dotąd była ale peroruje głośno na temat lotu i widoków z wysoka.

      Usuń
    5. Wiesz, żydów w populacji lekarzy jest niewielu, dominuje nasza rodzima słowiańska nacja :). Niewątpliwie jest ich więcej niż w innych zawodach ale nadal w okolicy 1%. Tak wiem, mama pracowała w służbie zdrowia więc wiesz jak to wygląda, ale zaufaj mi to moje najbliższe środowisko od 18 lat.
      Trzeba sobie zadać pytanie czy mąż prócz realizowania się zawodowo realizuje się jako mąż i ojciec. Czy pomaga w obowiązkach domowych i opiece nad dziećmi? Czy daje żonie czas na hobby?
      Moi rodzice również są wykształceni, mama pracowała zawodowo, ale dzięki wsparciu taty dom był i jest kwitnący.
      Co do napięcia całą dobę- mam trudną specjalizację ale u mnie tego napięcia nie ma (na początku było go dużo, teraz umiem sobie radzić ze stresem). Widocznie Twoja Mama nie miała wystarczających predyspozycji do zawodu i lepsze byłoby dla niej pozostanie w domu lub zajęcie się czymś mniej wymagającym. Każdy musi dostosować obowiązki jakich się podejmuje w życiu do cech jakie posiada. Zarówno kobiety jak i mężczyźni.

      Usuń
    6. Może poczytaj więcej wpisów na blogu bo "zaciągasz" stereotypami starej epoki. Jak ona się kończy i do czego one doprowadziły widać dziś na przykładzie zachodu. Skoro jesteś lekarzem to wiesz, że pojęcie tolerancji jest pojęciem medycznym- zdrowy organizm jest nietolerancyjny.

      Oczywiście,że każdy sobie układa życie tak jak chce i umie- nie ma w tej materii przymusu. Ten blog jest propagatorem jednej z dróg i nie rości sobie żadnych pretensji do tworzenia ... przymusu zachowań, że tak to ujmę. Wielu ludzi ze wzruszeniem pisze do mnie listy, że wreszcie znaleźli to co im w duszy gra. Ziemia jest strefą różnorodności - co innego lubi lew a co innego nosorożec. Dla zająca zasady wilka będą sie wydawały głupie ( na przykład wspomniane przez Twojego szanownego małżonka odżywianie). Trzeba mieć trochę szerszą perspektywę.

      I trochę pochopnie wydajecie opinie zarówno o mnie (mąż o tym, że tekst małego chłopca, Ty na podstawie krótkiej wzmianki o mojej mamie) ale to mnie też nie dziwi. Obok prawników wymieniłaś nauczycieli - mam takowych w rodzinie i też mam o nich swoje zdanie.
      Nie będę rozwlekał bo nie chcę tworzyć napięć ani nie chce nikogo urazić- pozostańmy przy tym, że moje zdanie wynikające z moich doswiadczenia oraz dość długiej i wnikliwej obserwacji świata jest diametralnie inne. Pozdrawiam.

      p.s. a co do żydów w tych zawodach (również w nauczycielskich) jesteś w błędzie ale to osobny temat.

      Usuń
    7. Czy to są jacy kryptożydzi, biorący śluby katolickie, chrzczący dzieci? Tak z ciekawości pytam bo do tej pory myślałam, że żydzi chodzą do Synagogi :).
      Mówisz, że jest propagatorem nowych dróg ale nic nie narzuca, to racz nie określać kobiet, które się rozwijają "kobietami" lub prawie-kobietami. Taka dygresja. I mam osobiste pytanie, kim jesteś z wykształcenia i jaki masz staż małżeński? Oczywiście nie musisz odpowiadać, jestem ciekawa na czym opierasz swoja wiedzę.
      Również Cię pozdrawiam, mimo, że nasz poglądy są częściowo rózne, była to miła rozmowa

      Usuń
    8. Ooooczywiście że są - Kaczyński ( kalstein), Kwaśniewski (Stolzman), Wałęsa (Lejba-Kohne) i masa innych. dziś większośc hierachów kościelnych to żydzi syjoniści (bo jest kilku całkiem sympatycznych jak na przykład Roman Nacht czy profesor Filkenstein. Niestety niewielu). Znajdziesz wszystkow necie - jest już masa prac na ten temat - polecam stronę "wierni Polsce suwerennej". Około 17 wieku żydzi systematycznie przyjmowali polskie nazwiska, chrzcili się ( wewnętrznie pozostając powiązani z gminami - są bardzop solidarni). Po powstaniach przybierali nazwiska szlacheckie i przejmowali za bezcen upadłe majątki.

      Usuń
    9. "kim jesteś z wykształcenia i jaki masz staż małżeński? "
      1. Domyślam się, że pytasz o ukończone szkoły Co wolisz - mechanik, budowlaniec, rolnik? Całe to tak zwane "wykształcenie" to wielka iluzja pompująca ludzkie ego - zbyt wielu widziałem głupców z tytułami profesora czy doktora a spotkałem kilku mistrzów mających skończona podstawówkę. Pewien murarz z którym budowałem pierwszy w swoim życiu dom nie miał wyszukanego słownictwa (choć nie był jakims prostakiem) ale posiadał sporą mądrość życiową i każda minuta jaką mi los podarował w jego towarzystwie nie była zmarnowana ( w przeciweństwie do wielu wykładów na polibudzie na przykład). Prawdziwą szkołą (o ile nie chodzi się na wagary) jest samo życie.

      2. Staż małżeński wliczając wspólne chodzenie do ogólniaka i 7 lat rozwodu można by uznać za 28 lat.

      Usuń
    10. No nic, widać w moim środowisku nie ma żydów. Moi dziadkowie pochodzą z Niemiec, myślę, że na 90% ktoś by mnie posądził o pochodzenie żydowskie. Większość studentów medycyny i lekarzy wbrew pozorom nie pochodzi z wykształconych rodzin (niestety 3/4 społeczeństwa myśli, że studia "zalatwia się" po znajomości- totalne bzdury).
      Jeszcze nigdy nie widziałam żeby ktoś wliczał do stażu małżeńskiego wspólne chodzenie do ogólniaka i rozwód. Ale to ciekawa koncepcja.
      Skoro przez tyle lat byłeś mężem wiesz, że małżeństwo to kompromis dwojga ludzi. Nie tylko jednej ze stron. Z całym szacunkiem, nie uczynisz sobie żony poddaną i nie dasz jej jednocześnie szczęścia. Co gdy coś Ci się stanie? Gdy nagle żona z małymi dziećmi zostanie bez środków do życia i jakiegokolwiek zawodu?
      Kobieta powinna być delikatna, uśmiechnięta, pełna energii, troskliwa i czuła ale prócz tego powinna umieć sobie radzić w życiu. Praca zawodowa (nawet na ćwierć etatu) może ją uchronić od zimnego prysznica w pewnym momencie życia. Gdy nasi synowie byli mali, po roku macierzyńskiego wróciłam na 1/4 etatu do pracy i stopniowo zwiększałam ilość godzin dostosowując ją do wieku i potrzeb dzieci. Później mąż po kontuzji musiał na pół roku się ze mną zamienić :). To wszystko dawało nam świadomość, że jeżeli coś się stanie mężowi (a ja codziennie oglądam takie tragedie) nie zostanę na łasce innych ludzi, MOPSu itd. Będę w stanie utrzymać dzieci i zapewnić im dobre warunki do rozwoju.
      O wykształcenie pytałam z ciekawości, nie żeby Cię ocenić. Wykształcenie nie jest równoznaczne z wiedzą życiową i nigdy nie było. Mija się często z kulturą osobistą. Można być dobrym lekarzem, nie znać literatury a książek używać jako podstawki pod kubek do kawy lub rolnikiem zaczytanym w klasykę literacką. Nie można zestawiać tytułu profesora z "mistrzami" życia. Jeżeli chcę żeby zbudowano mi dom idę do murarza, jeżeli chcę się dowiedzieć co zrobić by w tym domu zamieszkało ciepło pytam mamy. I nikt nie wcina się w cudze kompetencje. :)

      Usuń
    11. Cytat:
      "Skoro przez tyle lat byłeś mężem wiesz, że małżeństwo to kompromis dwojga ludzi. Nie tylko jednej ze stron. Z całym szacunkiem, nie uczynisz sobie żony poddaną i nie dasz jej jednocześnie szczęścia."
      ech... znów to "mędrkowanie". Stworzono Wam iluzję jakobyscie dostali "mądrość" i uprawnienia do pouczania innych. Myślałem, że zakończymy rozmowę bez wzajemnych przytyków ale skoro się o to prosisz?

      współczesne "studia" to zwykłe sekciarstwo- nowa religia gdzie pierze sie głowy adeptom (są tam jak najbardziej obecne elementy czarnej magii- rytuały mianowania, wreczanie dyplomów). Stajecie sie nadętymi fanatykami przekonanymi o swojem nieomylności, "niesieniu misji". Mało kto ma tak silnego ducha by się tej pokusie oprzeć - pewien wujek z rodziny matki jest dla mnie wzorem. Pan posiadał stopień profesora a studenci do dziś się uczą z jego podręczników. Jest taka rodzinna opowieść, że gdy po wojnie do obozu pracy gdzie układał ze współwięźniami tory kolejowe przyszła lista nazwisk. Ktoś kto ją czytał zaśmiał się w głos: 'zobacz Kazik! Oni tu napisali, że ty jesteś profesor!" Wuj (stryjek ściślej - nie wiem na czym polega różnica)Kazik to jeden z moich życiowych mistrzów.

      Typowym podejściem wyzierającym z pierwszego Twojego listu jest podział na "my" (wybrańcy- posziadający "wiedzę") i "oni" czyli niekształcony ciemny lud.

      Dalej szermujesz wytartymi schematami przeszłości (MOPS, misja kobiety) i nie chce mi się tego kometować. W starej epoce małżeństwo owszem- było kompromisem ale obecnie te stare struktury pękają ( zobacz jaka masa rozwodów jest obecnie- to nie jest przypadek) i ludzie odnajdują swoje "Boskie połówki" gdzie o żadnych kompromisach (starciach, ustępstwach) gadać nie trzeba. Po prostu jest obdarowywanie ( a nie grabież energii , negocjacje i wymuszenia czyli te wzory "handelku żydowskiego" o jakim już wczesniej wspomniałem). W takich małżeństwach nowej ery można rozwinąć skrzydła i jedno drugie dopełnia - oboje korzystają. Kompromisy sa w świecie materii- u nas tutaj jest "bajkowa religia" ;)

      Jest taka opowieść:
      Do psychologa przychodzi mężczyzna i przedstawia swoje problemy. Lekarz słucha, zamyśla się po czym zadaje pytanie:
      "czy pan kiedyś kochał?" . Człowiek odpowiada: "no wiepan panie doktorze- figlowało się...".
      Nie o to pytam przerywa mu lekarz CZY PAN KIEDYŚ KOCHAŁ TAK Z GŁĘBI DUSZY?
      Zapada długie milczenie, na twarzy człowieka maluje się wysiłek. W końcu pyta:
      "A jaka to pozycja?"

      Przytaczam te anegdotę bo ona jako żywo obrazuje nasze tutaj "porozumienie". Starzy ludzie powiadali "ja o niebie - ty o chlebie". Tłumaczy tę różnice spojrzeń iwan Carewicz jakiego właśnie tłumaczę (przesłanie na rok 2016.

      Usuń
    12. "Kobieta powinna być delikatna, uśmiechnięta, pełna energii, troskliwa i czuła ale prócz tego powinna umieć sobie radzić w życiu."

      Jeszcze raz proszę- zapoznaj się z tematem bloga albo zmień stronę- nie ma przymusu przebywania tutaj. Męczysz niesamowicie i mnie i siebie starając się obce schematy dopasować do kultury Słowian. Po co chcesz narzucic zającom prawa życia borsuków? Co to za dobro przyniesie światu?
      Powtarzam -fanatyzm wyziera z Twoich postów (jest jeden Bóg, jedna religia itp.). Ludzie -chcesz tego czy nie- są różni, mamy różne kultury, różne kolory skóry i różne obyczaje. Ja tu omawiam zwyczaje Słowiańskie, które najwyraźniej wydają się Tobie dziwne. Nasze Kobiety wiedzą o co tu chodzi, uśmiechają się dobrotliwie jak ta kasieńka u boku iwana Carewicza (poczytaj tutejsze komentarze Natalii czy innych dziewczyn. Ja krzepię swoje serce czytając komentarze kobiet na rosyjskich forach).Nie czują się "zniewolone" jak to głosi współczesna propaganda okupanta starającego się ze wszystkich zrobić jedną- szaro burą masę (multi kulti, równość płci i inne bzdury. Zastrzegam po raz "n"-ty, że podział na role płci nie oznacza braku wzajemnego szacunku ale wynika wyłącznie z głębokiej wiedzy i znajomości naturalnych praw wszechświata -ale jak powiadam lew nie zrozumie zasad jakimi posługują się żyrafy czy nosorożce i być może będzie uważał je za głupotę. Nie- lew nie będzie bo zwierzęta mają instynktowną mądrość i szanują swoje światy natomiast wśród ludzi zakrzewił się wirus fanatyzmu gdzie pewna część populacji uparła się "zaprowadzić na własciwą drogę" innych uważanych za nieduczonych i "błądzących").

      No a już części Twojego wpisu pełnego lęków (wiedziałem, że do tego dojdzie - to schemat. Współczesny okupant utrzymuje władzę poprzez rozsiewanie strachu) dotyczącego wypadków i wszelkich możliwych wydarzeń.....
      Jezus nauczany przez naszych Wołchwów (trzej królowie- mędrcy ze wschodu) powiadał słusznie: "STANIE SIĘ WAM wEDŁUG WIARY WASZEJ".

      Zdrowia życzę!

      Usuń
    13. napisałem, że przez pracę mamy i jej karierę zawodową było w domu napięcie.

      Pani lekarz odpisała:
      "Widocznie Twoja Mama nie miała wystarczających predyspozycji do zawodu i lepsze byłoby dla niej pozostanie w domu lub zajęcie się czymś mniej wymagającym."

      Może światło na sytuację rzuci fakt, że mieszkaliśmy w służbowym mieszkaniu nad apteką - tylko my w całym budynku. Stąd to pogotowie pracy, telefony po nocach - nawet jak kiedyś zdarzyło się włamanie w sprawach narkotyków to niestety dotyczyło i naszego bezpieczeństwa. To tak tytułem dopowiedzenia do tych pochopnych wniosków.

      Usuń
    14. Dziękuję wam za te wpisy. Mam wrażenie, że Anonimowy jest szczęśliwa w życiu, bo zbudowali z mężem dobrą dla siebie równowagę. I Anonimowy -- w moim odbiorze -- nie próbuje nikogo w nic wtłaczać, świadczy tylko życiem, że znalazła dobry model, nieco inny od propagowanego na blogu. Autor bloga trochę próbuje wtłaczać nas w jakieś ramki (tak to czuję), choć potem pisze, że to tylko jeden z możliwych modeli życia.
      Dziękuję za wiedzę z tego bloga, jest dużą inspiracją, ale inspiracją właśnie, a nie czymś, co ma obowiązywać absolutnie.
      Dziękuję też autorowi bloga za słowa napisane w innym miejscu, że każde źródło wiedzy jest skażone, a i tak zawiera mądrości przydatne różnym ludziom na różnych etapach ich życia (zapis mój, tak jak pamiętam). Mam świadomość, że osobiste przeżycia i inne uwarunkowania sprawiają, że wiedzę, mądrość, modele widzenia świata i działania w nim przekazujemy nieco skrzywione, taki odcisk własnych przeżyć, czasem poczucia krzywdy czy też żalu...
      Zauważam tu coś takiego, czym się nieco niecierpliwie, jednocześnie wiem, że sama mam swoje za uszami...

      Też bardzo proszę o więcej tekstów dla mężczyzn, mam męża, który jest aktywnym uczestnikiem przemian :-)

      A tak w ogóle to znam małżeństwo lekarsko-inżynierskie, z dziećmi. Oboje można powiedzieć robią kariery. Pani, choć nie gotuje na codzień, jak gotuje, to wspaniale i z oddaniem, jest dobrą duszą tego związku i domu, ożywia go i inspiruje, zdobi. Dba o rodzinę emocjonalnie. Mąż bardzo ją ceni, też dba o wspólne królestwo, choć w inny sposób, i oboje sobie przychylają nieba :-)
      Ona wymarzyła dom, on dopilnował budowy, zarobili na niego akurat razem. Ona jest bardzo kobieca, on bardzo męski. Król i królowa.
      Zdarzają się też małżeństwa, gdzie kobieta wszystko gotuje, sprząta, a radości w tym nie ma, serca w to wkłada coraz mniej... Pewnie i ona coś może w sobie zmienić, i jej mąż też. Można wg mnie korzystać z pomocy i pracy innych osób, tylko wkładać w swą rodzinę miłość. Gdy jest się w domu, być tam z bliskimi na 100%.
      Myślę, że bardziej niż o to, ile fizycznie kobieta gotuje, ile fizycznie mężczyzna buduje, chodzi bardziej o to, JAK to robią, ile serca w to wkładają, i o ich wzajemny stosunek do siebie, po prostu.

      Usuń
    15. :) No i pięknie wyłożyłaś to o czym od miesięcy sobie tutaj gaworzymy. Myślę, że jak zapoznasz się z większą ilościa wpisów i kometarzy to Twoje obawy do mojego "apodyktyzmu" znikną;) . Król i Królowa- dokładnie tak (choc to już jest poziom naj.... nieco inne zasady [uproszczone] podawana są dla księcia i księżniczki czyli na poziomie serca/ królestwa srebra według "nomenklatury" bajkowej lewszunowa. Król i królowa to królestwo złota).
      Odnośnie porad dla mężczyzn - masz tutaj naprawdę sporo, szczególnie na kanałach filmowych ( są dwa-przekierowanie u góry po prawej) więc polecaj swojemu chłopu.
      Potężna dawka informacji jest tutaj "Gry Bogów" - Misja mężczyzny"

      https://www.youtube.com/watch?v=pLL8N0Y7Jso

      Z tego co pamiętam były 2 filmy- 2 spotkania - a może nawet 3. Rozmowa z Konstantym Jeżkowem. "Dzieci w rodzinie"

      https://www.youtube.com/watch?v=2py-pnMbv8o

      Dla kobiet to przesłanie jak najbardziej też się nadaje.

      Tak! Trzy były- "misja kobiety"

      https://www.youtube.com/watch?v=qIODB0pCyJQ

      Usuń
  6. Rozumiem, że mężczyzna inaczej się realizuje, inna jego natura, ale... Niech się realizuje w imię budowania rodziny, odbudowywania rodu, budowania miłości w rodzinie oraz w większej rodzinie - społeczeństwie.
    Może mężczyznom też trzeba by było przypomnieć co i jak mają robić, bo zapominają. Wtedy kobiety nie będą "stawać okoniem".
    Jeśli mało takich wiadomości w internecie, mało do przetłumaczenia z różnych języków... to podawać przykłady z własnego życia. Te są najlepsze i najbardziej trafiają do serc.
    Dodatkowym atutem byłyby zdjęcia z życia wzięte. Mężczyźni wolą oglądać, mieć przykłady poparte rzeczywistymi obrazami. Jak widzą jakieś narzędzia i majsterkowanie, obrazki i schematy to zaraz lepiej im nauka idzie, niż jak mają czytać sam tekst.

    Wolna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działaj po kobiecemu a świat wokół rozkwitnie. Lotos wabi -to jego moc. Zmienia świat swoim pięknem.

      Usuń
    2. Znam mężczyzn, którzy chcą rad dla siebie. Nie chcą biernie czekać, aż lotos ich znajdzie albo chcą pomóc swemu lotosowi kwitnąć...

      Usuń
    3. Nie obawiaj się- mężczyźni też czytają te treści i jest tu dla nich bardzo duzo informacji- szczególnie w filmach. Poleciłem już "Gry Bogów" rozmowa z Konstantym Jeżlowem. Wieloe podaje Trehlebow albo Lewszunow (Iwan carewicz). Niech każdy sobie wybiera co mu tam w duszy gra.

      Usuń
  7. Ten tekst chyba już kiedyś się pojawił? Takie mnie naszło wrażenie...

    Czytam też komentarze dziewczyn i tak mi trochę smutno. Pierwsza reakcja to taka złość, że głupie zochy, a później sobie myślę, że błędne zrozumienie tego tekstu spowodowane jest dziurami w podstawach i takim poczuciem, że jak służysz mężowi (jak samo słowo śłużyć jest w dzisiejszych czasach postrzegane!!), to na pewno on Ci chce coś zabrać i będziesz musiała oddać, ale jak masz oddać to Ty od razu z góry chcesz coś w zamian...
    Przypomina mi to jakby dwójka złoczynców stała na przeciw siebie i każdy miał, co drugi chce, ale żaden nie chce dac tego pierwszy...
    Taka też była wcześniej sytuacja w moim domu, teraz sobie tak myślę. Nie chciałam zrobić pierwszego kroku, nie chciałam się zająć byciem kobietą, bo co jak mój facet nie zadba o całą resztę? co ja wtedy zrobię? tak się kurczowo tego trzymałam!
    teraz już rozumiem, dużo mi łatwiej i lżej. tylko ciężko w to uwierzyć, położyć w tym wiarę i zaufać tej drugiej osobie, że nas złapie (i sobie przede wszystkim!), gdy upuszczono nas 1000 razy wcześniej, ale trzeba naprawdę zrozumieć - nie oczekuj, że Twój facet przeczyta artykuł i się zmieni, nie zwalaj na niego odpowiedzialności - tylko skoro masz możliwość czerpać wiedzę dla siebie to sama siebie zmieniaj, a przecież mężczyzna to poczuje! nie musi wiedzieć, na początku nie musi rozumieć, ale tak jesteśmy uwarunkowani! to jest jak zębatka trochę. Kobieta się zmienia, staje się bardziej kobieca, pozwala jemu się troszczyć o rodzinę i byt, sama się troszczy o dom, atmosferę, relacje i inspiruje faceta! Jak on [patrzy na taki kwitnący kwiat to nawet jak jest leniwy z przyzwyczajenia to jakoś tak zaczynają rosnąć w nim te ambicje! a jak kobieta je pielęgnuje, marzy z nim, daje mu siłę to on to wszystko przecież zaczyna realizować! Zaczyna się od małych rzeczy, ale to szybko rośnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Caroline- z serca dziękuję. warto klepać w klawisze gdy się przeczyta takie słowa i ciepło się na sercu robi.
      Co do "Ten tekst chyba już kiedyś się pojawił? Takie mnie naszło wrażenie..." - teżmi się wydawało, nawet wpisywałem różne frazy w wyszukiwarkę tutaj ale nic się nie pojawiło. Jeśli było to chyba tylko część- jakiś cytat. Być może na filmie Olga coś podobnego tłumaczyła. Jeszcze raz serdeczności!

      Usuń
    2. To ja Tobie dziękuję! Już chyba gdzieś pisałam, pod jakimś postem, że ten blog to moja największa inspiracja do zmiany! Tyle świetnej wiedzy! Na początku prawie nic nie rozumiałam, ale jakoś intuicyjnie czułam, że mi to bliskie. Mój chłopak mi ten blog pokazał, wtedy to był artykuł o różnicach energetycznych między kobietą i mężczyzną i postanowiliśmy, że chcemy tak żyć. Od tamtej pory mieliśmy kilka razy uświadomienie, że jeszcze nam się to nie udało, że wciąż ja coś męskiego biorę, a on kobiece rzeczy, ale staramy się i coraz nam bliżej! I chcemy to nieść dalej w świat!
      A Ty pisz i publikuj, bo warto! Naprawdę warto. Przyczyniliście się z żoną do ogromnej zmiany w moim życiu i ja wierzę, że też komuś pomogę!

      Usuń
    3. Bardzo mi miło- żony u mnie chwilowo brak ale odnajdziemy się w końcu.

      Usuń
    4. Ale czasem są posty pisane przez kobietę, tak? czy coś mi się pomieszało :)

      Usuń
    5. :)) odbieram to jako duży komplement. Wiele razy o tym myślałem i nie umiałem pojąć dlaczego moi koledzy mają taki problem z przeniknięciem (zsynchronizowaniem się) ze swoimi żonami czy dziewczynami. Dziś pisząc jakiś z tytejszych komentarzy na temat prac domowych zamyśliłem się, że był czas (lata młodzieńcze - matka robiła karierę), że to ja zajmowałem się domem, gotowałem obiady (no... zupę na przykład nosiłem w kance z pewnej restauracji i miałem prościej, ale dobre te zupy mieli) a drugie danie według fantazji i możlowści lodówki oraz domowego budżetu.
      Rozpedzałem się czasem do tego stopnia, że i ciastka potrafiłem upiec na podwieczorek. Zresztą mój kochany tato był zdolnym kucharzem i nawet torty w domu robiliśmy sami.

      No w każdym razie potrafię się "przełączyć" jakoś na tę energię wody (nie za długo by nie ucierpiała męska cząstka) i sprawiało mi to "żywienie rodziny" satysfakcję. wiem jak to jest.

      A odpowiadając na pytanie - nie, wszysko co zawiera ten blog jest wyłącznie z pod moich rąk i z jednej głowy.

      Usuń
    6. Ale fajna niespodzianka- czytam. Pozwoliłem sobie kliknąć na Twój nick. Niesforny karolek. Bardzo ciekawie piszesz - i ta szczerość :) - bardzo cenne.
      http://niesfornykarolek.blogspot.com/

      Usuń
    7. I ja też dziękuję Caroline za to, co napisałaś :) k.

      Usuń
  8. Jędrzeju, ja nie spamuję, tylko przelewam swoje myśli, aby może ktoś mógł skorzystać z nich tak samo, jak korzysta z Twoich publikacji.
    Myślę, podaję różne przykłady w temacie. Jeśli to dla Ciebie spam, to jako gospodarz możesz to przecież usunąć.
    Nie czytałam jeszcze "Mistrza".
    I zbyt łatwo oceniasz pisząc o mnie, że jestem jak ta mewa. Dzięki swojej zmianie mam wspaniałego męża, robię bardzo dużo w realnym życiu różności, ale przecież nie będę wyciągać tego publicznie w komentarzach, bo i po co. Podaje za to różne pomysły, trochę swoich przemyśleń jak inni.
    Przykładem na działanie mogą być nawet moje wpisy na Twoim blogu... gdzie Ty odciąłeś się (tak jak to robisz z wszelkimi alkoholikami i oszustami) od nas.
    Chciałabym poznać kiedyś Twoją długo wyczekiwaną żonę jako prawdziwy przykład transformacji przyciągania z życia wzięty. Trzymam kciuki.

    Wolna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przykładem na działanie mogą być nawet moje wpisy na Twoim blogu... gdzie Ty odciąłeś się (tak jak to robisz z wszelkimi alkoholikami i OSZUSTAMI) od nas."

      Widzę, że jesteś dobrze poinformowana. O tym na blogu jeszcze nie wspomniałem.

      Usuń
  9. Odcięcie nastąpiło w realu, jak to się mówi i już znaczący czas temu.
    Ponadto jest taki jeden komentarz (specyficzny, co łączę z odcięciem) w związku z tym jak zawiodłeś się na wielu ludziach i jak dużo jest teraz oszustów i trzeba uważać. Już więcej o tym nie wspomnę.
    Co tam, co tam... było minęło. Ja robię swoje i się nie unoszę, i tu jestem, bo bliski mi sposób życia z publikacji tu zamieszanych.

    Wolna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że sprawa ma drugie dno i te emocje wylewające się tutaj dotyczą realu a nie tematów bloga. Dalej to już wszystko tu napisane przerysowujesz sobie widziane w krzywym zwierciadle tychże emocji.

      Usuń
  10. Każdy ma swoje lekcje do przerobienia i zadania do zrealizowania. I każdy dąży, aby połączyć się ze swoją połówką i móc przejawiać swoje rzeczy już jako para. Więc wybieramy sobie tych, dzięki którym będziemy mogli te lekcje przerobić i zadania realizować. Każdy jak mu właściwe i czyni to, co mu właściwe. Według "poziomu zaawansowania prac" :) k.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie- życie to nie prosta sztuka. Kiedyś tłumaczyłem taki wykład Trehlebova, po drodze do szczęścia spotkamy rozmaitych nauczycieli( a bycie razem w związku to najsilniejszy "młyn" szlifujacy nasze niedoskonałości). Tak było dotąd i dziś rozmaite lekcje starego czasu kończą się w błyskawicznym tempie. Ludzie czasami schodzą się na kilka dni przepracowując karmę, która naszym dziadkom zajmowała czasami całe jedno życie. Tak będzie jeszcze ponoć przez około 14 lat bo jest to ten czas przemiany - wiosny galaktycznej. Bardzo dużo ludzi dziś cierpi rozmaire choroby- mają się szybko obudzić, coś w sobie zmienić. Wibracje Słońca zmuszają nas do tego- do zmiany paradygmatu naszych postępowań. Kto zrozumie wyzdrowieje (bywają nawet zdarzenia określane mianem cudu)- kto nie ten straci ciało.

      Usuń
  11. Oj, skończcie już ten sparing. Przepraszam,że się wcinam, ale oboje daliście ponieść się emocjom. Michał, bardzo lubię Twojego bloga i te treści bardzo ze mną rezonują. Jednak rację przyznam pani doktor czy tez Wolnej (nie wiem czy to ta sama osoba, bo już się w tych wpisach pogubiłam), że na Twoim blogu brakuje balansu- czyli równej ilości porad dla mężczyzn w wymienionych przez nią tematach. Już kiedyś sama Cię o nie prosiłam.
    Ziemia krąży wokół słońca, ale samo słońce też nie stoi w miejscu i przemieszcza się wokół jądra galaktyki itd., a więc mamy wiosnę, lato, jesień i zimę, a potem znowu wiosnę, ale to już nigdy nie jest ta sama wiosna. Ziemia nigdy nie wraca znowu w to samo miejsce. Nauki wedyjskie są cennymi wytycznymi, ale ich zastosowanie będzie miało trochę inny kształt w każdych kolejnych odsłonach istnienia naszej rzeczywistości.
    Bardzo podobał mi się jeden z najnowszych tu wpisów o tym, że kobieta ma prawo spełniać się zawodowo, jednak priorytetem jest u niej rodzina, bo co jej po karierze i sukcesach, jeśli dom się rozsypał w drobny mak. Zgadzam się z tym w 100% i myślę, że wszystkie czytające tego bloga kobiety się z tym zgadzają i 99% pozostałych niewiast w całej populacji.
    Zycie kobiety to przede wszystkim dom, rodzina, ale nie wyłącznie. Wyłącznie, to tylko w obcej nam kulturze, która zalewa obecnie europę. Oni mają swoją kulturę,a my naszą i nie wchodźmy sobie w drogę.
    Iwan Carewicz (uwielbiam gościa, tak na marginesie), to przykład chłopa z jajami, otwartego, uśmiechniętego, mającego misję, stanowczego. Potrafiłby walnąć pięścią w stół, aż kobiecie skoczyłby od razu poziom żeńskich hormonów z uwielbienia :)Jego kobieta- Katerina- przy nim kwitnie. Jest z pewnością 100% kobiecą kobietą, ale nie siedzi wyłącznie w domu. Z tego, co widzę, razem z mężem wypełnia misję, która jest dla nich ich wspólną misją. Jeździ na spotkania, bierze czynny udział w działaniach, choć nie na pierwszym planie. Iwan opowiada z charyzmą, a i tak to od niej nie można oderwać oczu. Widać, że on ją kocha, uwielbia, szanuje jako towarzyszkę życia i nie tłamsi w żaden sposób.
    Mówisz Michał, że wszystko zależy wyłącznie od kobiety. Nie zgadzam się z tak twardo postawionym punktem widzenia.
    Iwan Carewicz zanim spotkał swoją Kasię był już silnym chłopem z misją, z celem, działającym z sukcesem. Czy jego mogłaby stłamsić jakaś "zagubiona" (jak Ty to lubisz nazywać ) niewiasta? Moim zdaniem nie. I nam, kobietom, potrzeba właśnie takiego silnego chłopa, któremu możemy zaufać i się poddać. Jak można poddać się słabemu chłoptasiowi w krótkich gaciach? Takiemu baba zawsze szybko wejdzie na głowę , a ponieważ nie ma przy sobie męskiej porządkującej energii, to rzeczywiście się gubi i wszystko zalewa, psuje, odwraca jej się w tej główce wszystko do góry nogami.
    Jest taki ponadczasowy utwór: "Poskromienie złośnicy". Według mnie- Mega przesłanie. Każda z nas chce mieć przy sobie silnego faceta, który nas okiełzna, i jak mówił Oleg Gadziecki, będzie nas chronił przed naszymi własnymi emocjami.
    Michał, spróbuj nas, kobiety , trochę zrozumieć. Wszyscy mamy w sobie złe programy wdrukowane w domu rodzinnym. Sam przyznałeś, że u Ciebie też nie wszystko było jak należy. u mnie zresztą, tez nie. Nie stawaj tak okoniem. Przepraszam, lubie Cię i dlatego z sympatii powiem Ci wprost,że jestem stałą czytelniczka Twojego bloga i widzę, że lubisz strzelać focha :) Taka Twoja Uroda:)
    A bloga uwielbiam i nawet jak z czymś, co piszesz wyczuwam jakiś zgrzyt z tym co ja w sobie rozpoznaję jako "prawdę", "słuszność", to i tak nie mogę się powstrzymać przed kolejnym wejściem w moje ulubione miejsce w sieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że wgryzłem się we wpis "Anonimki" dopiero teraz gdy "Ew" zwróciła na niego uwagę- czytałem to wcześniej oczywiscie ale z jakichś względów nie dałem odpowiedzi.

      Odnośnie kateriny Lewszunow- ona prowadzi róznież swoje osobne lekcje dla kobiet- czyniła to już przed zaślubinami z iwanem (Czy też Gieorgiem).

      Odnosnie mojego jakoby "strzelania focha" ;) - każdy widzi swoje problemy w drugich. "Ew" na przykład 9witam nową pilną i wnikliwą czytelniczkę ) wyraża obawy odnośnie mojego narzucania kobietom czegoś tam natomiast kilka innych stałych bywalczyń (choćby Natalia, Karolina, "k"- zapamiętałem bo najczęściej się udzielają pisemnie więc inne czyelniczki niech mi wybaczą, że pomijam w tej chwili w pośpiechu pedząc do rojących sie pszczół) w ogóle się mnie nie obawia. :)

      Serdecznosci!

      Usuń
  12. "pani doktor czy tez Wolnej (nie wiem czy to ta sama osoba". Sama wprowadzasz jeszcze wiekszy bałagan bo sie nie podpisałaś ;)

    Ciesze się, że choć w sprawach rodziny jesteśmy zgodni.

    Nigdzie nie piszę, że "wszystko zależy WYŁĄCZNIE od kobiety". Nie zmieniaj proszę moich słów. napisałem całkiem niedawno,że wiele zależy głównie od kobiety a to nie to samo. Do wyjścia z obecnego impasu ( czarnej d... jak to pisze pięknie Caroline na swoim blogu) klucze są głównie w Waszych rękach.

    Zobazc co napisałaś powyżej "przepraszam, że się wcinam" no i co? Czy po takim wstępie twoje działanie będzie już uprawnione? Jeszcze wcześniej piszesz "skończę juz ten sparing". Czyli co? Stawiasz się tu w roli jakiegos arbitra? Przemyśl to.

    Nie no... dalej sa już wyłącznie gdybania, mędrkowanie.... skoro przywołujesz Olka Gadzieckiego to posłuże się cytatem z niego- opowiadał kiedyś zabawną historię gdy mąż odjechał z pod garażu bez żony. Gdy ona już "wylała" na niego swoje emocje on zapytał nieco szorstko: "wszystko już powiedziałaś?" ;)

    No i tak trzymaj - blog nie jest po to by sie komukolwiek przypodobac i urządzać tu jakieś demokratyczne "kto jest z kim a kto przeciw komuś". Prawda jest jedna, nie ma wielu prawd- tylko religii jest wiele.

    Co do focha .... pamiętaj, ja jestem tylko zwierdziadłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I twoimi zwierciadłami tylko są "feministki" tu się pojawiające...?
      Wiele cenie na tym blogu, dziękuję za inspirację.

      Usuń
    2. Nie - nie są bo nie wzbudzają moich emocji. Mnie to nie rusza. Zasada działa w ten sposób, że Twoim problemem jest to co Ciebie BULWERSUJE w drugiej osobie.
      A blog jest owszem - moim dzieckiem ale ono już dorosło i poszło sobie w świat. Jego energia to energia wszystkich zaglądających tu uczestników i te treści "kłują w oczy" feministyczne grono.

      Usuń
  13. Co do zwierciadła... Czy każdy kto kiedykolwiek Cię skrzywdził miał do tego prawo, bo był po prostu Twoim zwierciadłem?
    Rola rozjemcy istniała zawsze, a celem jej działania jest pogodzenie zwaśnionych stron i wprowadzenie harmonii. Łada łagodzi, a nie tylko stoi z boku i się przygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mewo Droga... Łada działa energią żeńska a nie wchodzi werbalnie w spory z mężczyzną. Skoro jesteś jak ja "fanka" Iwana to posłuchaj dobrze jego innych wykładów. W jednym z nich ( to samo naucza Trehlebov) powiada, że Kobieta na planie fizycznym i duchowym wspiera wybory męża. Och jej ..... nie wyjaśnię. Może jakieś czytelniczki pomogą. Choć gdyby tu była pomocna jakakolwiek instrukcja to dawno zostałaby opublikowana i nie musiałbym dziesiątków artykułów kręcących się (jak to mądrze powiada Benjamin Smythe) wokół tematu nie nazywać go ... jak to powiedział bodajże Konfucjusz: "Tao nazwane przestaje być już tao". Ludzie nie pisaliby poezji i nie tworzyli piosenek czy innej sztuki. Życie i doświadczanie nie byłoby potrzebne bo wszystko z góry wiadomo. Ale życie takie nie jest - ono jest wielką przygodą, nie wiesz gdzie doprowadzi kolejny dzień.

      "Czy każdy kto kiedykolwiek Cię skrzywdził miał do tego prawo, bo był po prostu Twoim zwierciadłem?"

      Każdy kto przyniósł doświadczenie bolesne ( za każde jestem wdzięczny Wszechświatu) otrzymał najpierw moja zgodę na wejście w mój świat. Bez niej nic nie byłby w stanie uczynić. Gdy już masz doświadczenie - mądrość to nie wchodzisz w sytuacje mogące się skończyć łzami. Powiadasz z uśmiechem jak ten chłopak w filmie "Interstate 60" gdy proponowano mu narkotyk w mieście narkomanów "nie - dziękuję".

      Usuń
    2. A poza wszystkim tu nie ma żadnego konfliktu więc po co pchasz palce między drzwi? czy ktoś tu kogoś katuje? czy ktoś tu wymaga wsparcia i obrony? Czy ja jestem jakims tyranem niespełna rozumu, którego trzeba w "kaftan bezpieczeństwa"? To wszystko (zagrożenia) stworzyła Twoja wyobraźnia i stare programy lękowe.

      Usuń
    3. super. Ja mam wyobraźnię i programy lękowe, Anonimowy je ma, i Michalx1600 je ma... Jak to dobrze, że umiemy je przekraczać, rozpuszczać...

      Usuń
  14. Wszędzie tylko krzykliwe mewy wokół Ciebie. Trzeba spojrzeć głęboko w ich oczy...

    :) ;)

    p.s. ja lekcję przyjęłam i dziękuję wszystkim; teraz będę tylko czytać.

    Wolna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ??? Może sprawdź wzrok? ;) ja tu na razie jedną dostrzegłem (no... może dwie chyba tu wraz z siostrą pisujesz na przemian).

      Usuń
    2. Jak kobieta zaczyna po męsku, jakieś wygłaszać przemówienia rozwlekłe niewiadomo po co, to zamarza, usztywnia się jak woda w lód. A i owszem według siebie samej jest wielce mądra i odczuwa dogłębnie swoją mądrość, nawet zaczyna uważać że ją nieść w świat należy, bo to taki konkret że hej! Ale zmęczyłyście temat, porozlewało się, pozamarzało, się tu zrobiło jak po za długiej zimie i każdy ledwo dyszy i słońca wyczekuje. Już lepiej ciasto drożdżowe z intencją upiec dla rodziny ;-) Pozdrowienia! Natalia

      Usuń
  15. Nie mam siostry, już kiedyś o tym mówiłam...bo chciałeś ją poznać. Ale teraz jesteś mędrcem z gronem mew patrzących na Ciebie. Są dwie nazwane, ale wiele nienazwanych już było i jeszcze wiele będzie. Jeśli widzisz, że jam ślepa... To powodzenia życzę tylko w odlocie z własnego kupra. Tłumaczenia różnych filmów i tekstów nie tylko na Twoim kanale.

    Wolna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawiłas się tu 'Wolna" żeby coś uleczyć. Rozpaczliwie żądasz uwagi. Nie usuwam Twoich wpisów bo to też część życia (najwyraźniej również mojego) i ufam, że czytelnicy spojrzą z miłością i pomogą uleczyć ten ból i wybaczą to zamieszanie (jeśli wyrażą takie życzenie to wymażę te rozmowy). Rozpaczliwie prosisz, żeby Cię przytulić (żądasz tego) ale najpierw sama siebie pokochaj i utul tę małą dziewczynke wewnątrz swojego serca. Tu się wszystko zaczyna.
      Właśnie dodałem do zestawu linków po prawej poruszającą opowieść Karoliny- zobacz, że nie tylko Ty masz problemy. Każdy człowiek ma swoje lekcie i każdy wybiera je sam. Karolina ładnie pisze o przejęciu odpowiedzialności za swoje życie- polecam.

      I nie sil sie proszę na złośliwości bo sama sobie czynisz krzywdę. To co powyżej to wpisy małej, niedojrzałej, zapatrzonej wyłącznie w siebie, rozkapryszonej dziewczynki, która nie dostała zabawki. Czas dorosnąć i dać coś z siebie światu.

      Z serca pozdrawiam i życzę szczęścia.

      Usuń
    2. Cieszę się, że serce Ci się otwiera i również życzę słonka nad głową i radości.
      Sporem mogło się zakończyć, ale nie robimy tego, prawda? Już nie trzeba odpowiadać w tonie ocen i pouczeń, niechże się to wszystko zakończy dobrymi życzeniami i uśmiechem, a w duszy przemianą.
      Wiosna w powietrzu, niech się serducho przewietrzy! :)

      Wolna

      Usuń
  16. Byłabym ostatnią osobą, która miałaby Ci przeszkadzać w tworzeniu Twojego bloga. O nie,to nie ja jestem WOLNĄ- ta kobietą, która tak się podpisuje i chyba co najmniej kilkanaście, jak nie więcej już umiesciła,zauważ ona "ciągle" jest obecna! Tak czytam Twojego bloga, zaglądam do komentarzy i to wszystko. Wiem czym jest dla Ciebie ten blog,ile mu poświęcasz czasu, energii. Tak widzę, ze moja siostra Agnieszka napisała jeden komentarz i tyle.
    Po prostu poproś tę Wolna o przedstawienie się,
    w jednym z komentarzy wspomniała, ze ma męża.
    Niech sie ujawni, a będziesz wiedział -chyba się znacie.
    J.A. Bartnik

    OdpowiedzUsuń
  17. Wolna moim zdaniem poruszyła ciekawą kwestię w jednym z pierwszych komentarzy.
    "- jak przyciągnąć prawdziwą kobietę, czyli stworzyć warunki, by mogła się zajmować tylko domem i rodziną,
    - jak zbudować dom, do którego zaprosić wspaniałą boginię."
    Sam nad tym pracuję wytrwale i mam kilka pomysłów. Może zacznę od tego że mam 24 lata i nie mam żadnego wsparcia finansowego od rodzicieli ani żadnych spadków itd więc muszę zacząć od zera.
    Najpierw, żeby stać się samowystarczalnym (w dużym stopniu) można kupić auto, konkretniej vana, którego następnie można przerobić na kampera, otrzymując tym samym kamper-vana. Tak jak kolega tutaj: www.vandogtraveller.com
    Lub ten tutaj:
    www.kamperwmiescie.blogspot.com
    Żyjąc już w taki sposób można myśleć dalej o domu, w pełni samowystarczalnym jak te tutaj:
    www.earthship.pl
    Dla zainteresowanych na youtubie są wywiady z Danielem, kolegą który jako pierwszy w Polsce taki dom zbudował.
    Idąc dalej tym tropem, wypadałoby odzyskać naszą kochaną matkę ziemię od jej oprawców poprzez zarządzanie terenem jako fundacja, która w statucie określa sposób zarządzania oraz odcięcie się od pasożytującego rządu przez rejestrację związku wyznaniowego i nie płacenie podatków.
    Polecam wyszukać Jana Milickiego na youtube.
    Dzięki tym rozwiązaniom zbliżamy się powoli do samo-dzierżawienia o którym mówi trehlebov. Ale żeby w ogóle zacząć, trzeba mieć pieniądze na dom, ziemię i kilku chętnych do współpracy w takiej społeczności (np 10 par które zamierzają zakładać rodzinę).
    Żyjąc już w kampervanie można zarabiać np przywracając zapomniane zawody typu rzeźbiarz czy szwacz lub zająć się produkcją czego innego, co prowadzić nas będzie do samowystarczalnego życia ze świadomością energii wyższych.
    Co o tym myślicie?
    Sława Bogom! Rafał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, powszeche błędne podejście do tworzenia czyli "trzeba mieć pieniądze".
      tak nigdy do niczego nie dojdziesz. Nie obrazuj pieniędzy ale to o czym marzysz a przyjdzie. Znam ludzi, którym podarowano niedawno kilka hektarów ziemi.
      Zacznij od wykładów pana jegorowa "NAUKA OBRAZOWOŚCI".

      https://www.youtube.com/watch?v=EUfz00eBOnY

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.