środa, 26 sierpnia 2015

Silny - "mężny" mężczyzna jest panem swojego "bazowego instynktu" - cz. 2

 Niniejsze jest uzupełnieniem tekstu z wpisu  http://michalxl600.blogspot.com/2015/08/silny-mezny-mezczyzna-jest-panem.html . Znalazłem pełniejszą - dłuższą wersję tego artykułu:


   Jakie można wyciągnąć wnioski w związku ze zdrowym stosunkiem do danego problemu?

  Każdy człowiek rodzi się zwierzęciem i przechodzi kolejne stadia rozwoju:
ZWIERZĘCEGO, ZWIERZĘCIA MYŚLĄCEGO ORAZ CZŁOWIEKA WŁAŚCIWEGO.
  Przechodzenie poprzez stadia rozwoju zwierzęcia oraz zwierzęcia myślącego jest nieuchronne dla każdego człowieka i może nastąpić wyłącznie w środowisku społeczeństwa ludzkiego poprzez absorpcję doświadczenia  zgromadzonego przez poprzednie pokolenia. EWOLUCYJNY PRZESKOK NASTĘPUJE WYŁĄCZNIE W FAZIE ZWIERZĘCIA ROZUMNEGO.

  Różnica między tymi stadiami polega na tym, że w fazie zwierzęcia rozumnego instynkty władają człowiekiem a w stadium człowieka właściwego człowiek kontroluje swoje instynkty. Właśnie dlatego pasożyty społeczne wszystkimi siłami przeszkadzają w tym aby człowiek w wieku młodzieńczym pokonał "dżunglę ewolucyjną" i był w stanie kontrolować swoje instynkty.

  Misja mężczyzny - dążyć ku gwiazdom, poszerzać horyzonty, stwarzać arcydzieła a nie latami starać się o zezwolenie na dostęp do upragnionego organu Maszy czy też Nataszy. Jeśli całe twoje życie podporządkowane jest poszukiwaniu seksu to w czym jesteś lepszy od świni czy też psa? Nieprzemożna zależność od dziewczyny jest właściwa wyłącznie dla rozbudzonego, pryszczatego nastolatka, który znajduje się na poziomie zwierzęcia rozumnego a i to pod warunkiem, że zaklina się on  wrócić na właściwą drogę kiedy dorośnie i nabierze doświadczenia.

  Programowanie społeczne

  Jeśli by mężczyzna z XIX wieku znalazł się nagle w naszych czasach w dużym mieście Rosji czy też Europy to doświadczyłby silnego podniecenia. Sądząc po tym co pojawia się na ekranach TV i monitorach może się okazać, że współcześni ludzie są skąpani w seksie. Dziewczęta o figurach modelek pozują na bilbordach, są gwiazdami filmików reklamowych, są na okładkach miesięczników z erotycznymi tytułami, filmy bardzo często zawierają sceny łóżkowe. Ale wszystko to nie odzwierciedla realiów lecz tworzy ogromną iluzję.

  Skoro o reklamie - tam często korzysta się z "haczyków" seksualnych. Rozmaite piękności pokazywane są wraz z promowanymi produktami. Przypomnieć można wiele jaskrawych przykładów - reklama gumy do żucia gdzie na pierwszym planie są żeńskie usta i język, dziewczyna w przesadnym  podnieceniu naciąga rajstopy lub też myje zęby, kobieta doznaje orgazmu gdy otwiera i pije sok...

  U widzów takiej reklamy na poziomie podświadomym następuje powiązanie między towarem a podnieceniem seksualnym. W przyszłości ten towar - według oczekiwań reklamodawców powinien wywoływać skojarzenia seksualne.

  W zaszczepieniu kultu seksu zainteresowany jest pasożytniczy kapitalistyczny system społeczny. On się utrzymuje głównie dzięki temu. Naród przyuczany jest do konsumpcji - kupowaniu wszelakich, wątpliwej konieczności towarów i usług - poprzez relacje seksualne.

  Przyjrzyjmy się jak to działa.

  Badania marketerów dowiodły, że mężczyźni słabo reagują na hasła reklamowe i bardziej cenią przy zakupach praktyczność, umiar i zdrowy rozsądek. Kobiety natomiast chętniej rozstają się z pieniędzmi w zamian za rozmaite barachło ponieważ podejmując decyzje bardziej kierują się emocjami aniżeli logiką.

  Powstał problem - w jaki sposób zmusić mężczyzn do kupowania więcej?

  Powiązać pomysł pokazywanej konsumpcji z instynktem seksualnym!

  Mężczyźni zaczęli być przyuczani do konsumowania poprzez kobiety. Po pierwsze - demonstrując w reklamie związek z seksem  ( o tym już mówiliśmy wcześniej). Po drugie - wciskając w męską świadomość takie oto wirusy myślowe:

1.Prawdziwy, silny, stabilny mężczyzna sukcesu powinien odbywać jak najczęstsze stosunki seksualne z wielką ilością rozmaitych pięknych dziewcząt. Masz mało kobiet? ,  "Baby nie dają"? - jaki tam z ciebie mężczyzna sukcesu, jesteś głupek, słabeusz i nieudacznik!

2. Aby "parzyć się" więcej, częściej, z rozmaitymi i bardzo ładnymi potrzebne są pieniądze. Potrzebny jest kosztowny samochód, mieszkanie z tych wysoko-metrażowych na wysokim poziomie, modne ubranie, najnowszy "ajfon", styl życia na szerokiej stopie, i jak najwięcej tracić pieniędzy na kaprysy dziewcząt. Bez tego nic od nich nie uzyskasz.

3. Tak - wiele tracić na swoją kobietę, zadowalać wszystkie jej zachcianki i kaprysy, obsługiwać ją i utrzymywać w ten sposób przy sobie.  Bez tego jaki tam z ciebie mężczyzna? A jeśli odeszła od ciebie kobieta do innego bardziej zamożnego i szczodrego to wcale nie ona jest prostytutką. To ty sam jesteś winien (ale temat programowania mężczyzny - tak zwanego "babskiego niewolnika" to przedmiot oddzielnej rozmowy).

 4. Usilnie wtłaczane jest w podświadomość, że posiadanie wielu kobiet i/lub stosunków płciowych jest dowodem na to, że jest to mężczyzna sukcesu, ma powodzenie.

5. Takim samym wirusem myślowym jest mit, że seks jest korzystny dla zdrowia. To jest kłamstwo. Seks bez miłości eksploatuje (wyjaławia) mężczyzn a kochać można jedną, jedyną towarzyszkę życia i mało komu udaje się życie z wybrankami. Wielu się okłamuje. Szczegółowo na ten temat w artykule: "wymiana energetyczna między mężczyzną i kobietą podczas zbliżenia. Biała i czarna tantra".

  Programowanie jest nakierowane na stworzenie takiego typu mężczyzn, który nie jest w stanie powstrzymać się przed pragnieniem seksu i dla niego jest gotów uczynić wszystko czego zapragnie od niego kobieta. To jest na rękę zarówno samym kobietom jak i dystrybutorom wszelakiego typu towarów.

  Kobietom z kolei narzucane są także następujące  schematy w stosunku do mężczyzn:

1. Oddawać się trzeba wyłącznie tym mężczyznom, którzy są w stanie ciebie utrzymać i będą inwestować, zapewniać rozrywkę i kupować tobie wszystko co zechcesz. Oni od tego są. Mężczyźni to zasoby, które trzeba eksploatować do maksimum.

2. Tak po prostu "dawać" idąc za pożądaniem nie wolno. Dziewczyna, która lubi męską uwagę i oddaje się różnym mężczyznom, często i wiedziona sympatią jest zdzirą ( przypomnijmy, że mężczyznę kuszącego wiele kobiet nazywa się z dumą "maczo"). Dziwki (czyli dziewczyny szczerze lubiące seks) trzeba piętnować bo należy siebie "szanować" i zajmować się seksem tylko w ramach wymiany za jakieś materialne rzeczy.

3. Aby przyciągnąć mężczyzn - sponsorów trzeba wykorzystywać prowokację seksualną - ubierać się w wyzywający sposób, tak się prowadzić aby przyciągać uwagę.

Czyli, że z jednej strony kobiety są nakierowywane na demonstrację seksualnych zachowań (sposobu bycia) a z drugiej strony te, które często i bez zahamowań "dają" są przez społeczeństwo potępiane. W ten sposób formowana jest kultura prowokacji seksualnej - zachowanie: "rozbudzimy i nie damy".

  Warto zauważyć, że miłość i harmonia dusz zanika kiedy przestaje istnieć harmonia między istotami. Zarządzanie oparte jest na instynktach.

    Tak więc co w końcu mamy?

  Mężczyznom się narzuca, że najważniejsze u kobiety są jej pierwszorzędowe cechy płciowe. Kobietom, że najważniejsze u mężczyzny jest jego wypłacalność. Nie - ja nie przeczę, że prostytucja zawsze istniała - po prostu dziś sposób myślenia "kobiety dostępnej" propagowany jest otwarcie poprzez wszelkie środki masowego przekazu.

  Męskie, instynktowne odczucia seksualne są celowo rozpalane - między innymi po to aby rozbudzić chęć większej ilości KUPOWANIA w celu osiągnięcia sukcesu u kobiet. Kobiety programowane są na: jeśli "dawać" to za pieniądze i podarunki 
oraz  programowane są na prowokacyjny sposób bycia.

  Kiedy męskie instynkty płciowe są nęcone a żeńskie stłumione to doprowadza to do ogólnego dyskomfortu i problemów w sferze intymnej. To też mamy jako rezultat - seksualnie chore i uzależnione społeczeństwo gdzie mężczyźni i kobiety z ogromnym trudem znajdują wspólny język. Tak zwaną "wojnę płci" nakręca się z zewnątrz. Nie ma mowy o żadnych wysokich, szczerych uczuciach między mężczyzną i kobietą - tylko seks. "Jakie tam dzieci?" - to jest wygodne dla systemu.

Aleksander Romanow

źródło: https://vk.com/al_feed.php?w=wall-66920037_14490

  


 













 

11 komentarzy:

  1. Ciekawy artykuł, aż chce się nim dzielić z innymi.
    Michał, mimo, że ostatnio mało wpisów to ja dzień w dzień wchodzę na bloga i sprawdzam czy coś nowego ;p
    Pewnie masz mało czasu... Zresztą już tyle tematów tu było, że trudno mi sobie wyobrazić co jeszcze można by tu "naświetlić" ;D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Czasu mam w tej chwili faktycznie niewiele bo ścigam się z czasem ciągnąc mury domeczku na podwórku. Są duże sukcesy - wszystko według planu. Chcę dach przed mrozami założyć. A do tego niespodzianki bo awaria ciągnika ( z mojej głupoty- zmęczenia raczej). Mam taki dzielny ruski traktorek o nazwie Władimirec. Cholernik oduczył mnie dolewania paliwa do zbiornika bo mało pali- no i zagapiłem się, zassał powietrze gdy w baku był stan minimum a tak zwane odpowietrzenie tego dziada to trochę problemów. W związku z powyższym zarżnąłem w traktorku rozrusznik- nie mogłem dziś rano zapalić....no i takie tam gospodarskie dylematy. Nadstawki z uli powinienem już ściągać a nie mam sił. Normę trzymam aby codziennie jedna betoniarkę zaprawy wyrobić. / A co do tematów powiem , że mam już otwarte w osobnym okienku ze 4 tematy, które uznałem warte tłumaczenia. Cały czas czekają - któryś z nich chyba 3 ci tydzień. Nie zabraknie materiału bo wszystko co tu dotąd omawialiśmy można rozwijać. Pewnie jesienią skoncentruję energię tutaj na tłumaczeniach. Serdeczności ! Cieszę się, że zaglądasz. Postaram się zatem przynajmniej jeden nowy temat w tygodniu zamieszczać. Dawniej robiłem to tak, że przed zaśnięciem tłumaczyłem fragment i po kilku dniach zbierał się niezauważalnie cały artykuł. Teraz mam taki system dnia, że praktycznie nie zaglądam do netu - wstaję ze wschodem słońca ( teraz to już jest 5,20 ) i zaczynam dzień , jak się da (nie ma chmur) to sobie ze słonkiem pogadam, przytulam się do starego dębu prosząc o siły i hajda!!! Betoniara startuje. Taki system do niedawna był jedynym możliwym bo w południe już się ruszać nie dało w ten upał.

      Usuń
  2. Witam.
    Przyznaje, iż z wielką przyjemnością czytam każdy artykuł na tej stronie. W dobie obecnego szumu informacyjnego ten blog to prawdziwa perełka.
    Nawiązując do pszczółek, bardzo proszę o ile czas pozwoli, napisać kilka słów o nowym ulu. Na wiosnę, bo w tym roku nie dałem już rady, chce postawić ze dwa takie ule. Na razie drążę kłodę, w której mieszkały dzikie pszczoły i jak skończę to będę chciał ją zasiedlić. Więc na razie miodku swojego nie mam a chętnie bym kupił ( jeżeli jest taka możliwość) ze sprawdzonego miejsca, gdzie pszczołom miło się mieszka. Szukam tez ziarek i kasz, bo u mnie na razie brak sprzętu, żeby mieć swoje.
    Życzę zdrowia i dużo sił, bo pracy sporo.
    Pozdrawiam
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Jacku, cieszę się ,że tak oceniasz tę moją pisaninę tutaj. / Nowy ul "działa". Pszczoły czują się świetnie. Mam teraz już dwa takie eksperymentalne. Jeden już od roku zeszłego. Tam też wszystko w porządku. Miodu nie sprzedaję - sam czasem na razie dokupuję u znanego mi pszczelarza - to w ogóle (pszczelarstwo) osobny temat. Wolałbym rozmowę niż pisanie o tym - budowany obecnie "domek" ma w zamyśle również i rolę świetlicy. Może kiedyś jakieś zjazdy przyjaciół? .. czas pokaże. Ziarna i kasze są bez problemu - ja kupuję na przykład białą grykę firmy "BOREX". 5 kg worki. Na targu mam taki sklepik, pani sprowadza gdzieś z hurtowni, tam też kupuję soczewicę, sezam itp.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź, miło usłyszeć, że wszystko działa tak jak trzeba w nowym ulu. Co prawda laik ze mnie jeszcze w tych sprawach ale cały czas uczę się i doświadczam wszystkiego na sobie w praktyce więc mam nadzieję, że i to obgarnę. Na razie warunki i czas pozwoliły na trzymanie paru kózek, teraz przyszła pora przygotować domki dla pszczół. W związku z tym z wielką przyjemnością obejrzał bym taki ul, jeżeli oczywiście pojawi się taka możliwość, z której bardzo chętnie skorzystam.
      Jacek

      Usuń
    3. Praktyki z własnymi pszczołami nic nie zastąpi. Ja już miałem pasiekę w starym miejscu zamieszkania i myślałem, że jestem "wielki orzeł" w tych sprawach ale ostatnie 5 lat na nowym miejscu pokazały, że muszę sie wiele uczyć. Tu nakłada się wiele kwestii- po pierwsze zmieniają się nieustannie warunki wokół nas, żyjemy w okresie wielkich przemian na świecie. Są pasieki, które umierają całe- inne znów mają się dobrze. Wszystko zależy od świadomości opiekuna. / Och ! o kozach też mógłbym sporo powiedzieć. Nie chcę już tych szkodników ;) - albo ogród i drzewa albo kozy. Tu masz kilka fajnych filmów:
      https://www.youtube.com/watch?v=TNgFywNIIWg
      https://www.youtube.com/watch?v=fWcGgP096ek
      https://www.youtube.com/watch?v=PU6zs36Hb-w
      https://www.youtube.com/watch?v=Sw5SG_fBq50
      https://www.youtube.com/watch?v=L1ppVIbpuS8

      Usuń
  3. Dziękuję za linki, cenna rzecz. Na jednym z filmów widziałem, że ul zrobiony był, tak mi się wydaje z drewna sosnowego i użyto tam sporo gwoździ, zastanawiam się czy nie przeszkadza to pszczołom, chociaż zaczęły tam już tworzyć piękne plastry. Użycie takiego materiału na pewno przyspieszyło by pracę nad ulami.Jednak najbardziej podobają mi się kłody jako domki tylko chciałbym je ustawić jak ule.
    Faktycznie kozy są niesamowite jeżeli chodzi zjadanie tego na czym najbardziej nam zależy, żeby rosło:) Nasza przygoda z nimi zaczęła się około rok temu. Zamieszkaliśmy na środku wielkiej łąki w Dolinie Parsęty i zaczęliśmy się urządzać, że tak powiem. Założyliśmy ogród, posadziliśmy pierwsze drzewka w sadzie i żeby mieć swoje mleko, kupiliśmy kozy. Najpierw je wiązaliśmy na łące, ogradzaliśmy płotami ale one i tak właziły najchętniej do sadku i ogrodu, ciągłe gonitwy i bieganina za kozami :) Wreszcie to my się ogrodziliśmy płotem a kozy latają po całej łące.
    Dziękuję jeszcze raz za materiały.
    Jacek


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj- z kozami.... można długo pisać. / Pszczoły się najlepiej czują w domkach z drewna liściastego - widziałem, że ludzie się tym nie przejmują i robią z czego tam mają. Ja miałem dębowe dechy i z takich zrobiłem "rury" o przekroju sześciokąta. Te współczesne ule Poznańskie czy Warszawskie też są robione z deseczek zazwyczaj iglastych. Z czasem ul i tak przesiąka zapachem kitu pszczelego ale przecież chcemy by miały komfort więc trzeba kombinować z liściastym. Ja na swoich już na zewnątrz - drugą warstwę ( ocieplałem słomą pokrzywową) dałem z klepek sosnowych. Tam może być bez problemu.

      Usuń
  4. Na razie mam kłodę z brzozy, trochę krótka, bo ma około 80 cm wysokości no ale od czegoś trzeba zacząć, jutro jak dam rade to wkleję parę zdjęć. Mam powiększone wnętrze tylko zastanawiam się jak zamknąć końce bez użycia metalowych części, pień ma nieregularny kształt. No i zapraszam na świeże mleko i twarożek jak będziesz w okolicach Białogardu.
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzozę musisz dobrze chronić przed wilgocią - to nie jest najlepsze drewno w sensie wytrzymałości czasowej. Białogard -to rzut mokrym beretem ode mnie , ja okolice Szczecinka. Mleka co prawda od dwóch lat nie pijam ale miło wiedzieć, że jest tu jakiś "ziomal". Napisz coś na junek23@interia.pl aby złapać jakiś kontakt.

      Usuń
    2. aha - drobna uwaga techniczna dla wszystkich czytelników - jeśli chcemy by jedna rozmowa toczyła się w jednym miejscu to trzeba za każdym razem wciskać "odpowiedz" pod postem zapoczątkowującym rozmowę.

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.