niedziela, 3 grudnia 2017

Twój mężczyzna jest Twoim zwierciadłem.

źródło tłumaczenia: http://life-move.ru/vash-muzhchina-vashe-zerkalo/

Wiele razy w rozmowach powoływałem się na "teorię lustra". Tu bardzo ciekawy artykuł rozjaśniający ten - chyba jeden z najważniejszych fenomenów w naszym życiu. Poniższy tekst można oczywiście zastosować do wszelkich relacji jakie się nam przytrafiają. Mogą to być znajomi w pracy- obojga płci. Ale więzy rodzinne są najbardziej intensywnym "poligonem" - "warsztatem" gdzie jesteśmy najmocniej szlifowani. Wtajemniczeni wiedzą, że nawet rodziców sobie wybieramy, przyciągamy też do ciał swoich dzieci rozmaite dusze będące nauczycielami na naszej drodze itp. U mnie bardzo mocno zagrał akapit o ludziach karmiących złudnymi obietnicami - faktycznie to była (mam taka nadzieję, że staje się to przeszłością) moja ważna lekcja życiowa. Zapraszam do lektury -Wasz szczerze oddany autor bloga:

Jeśli zrozumiesz cel ludzkiego życia to łatwiej ci będzie nauczyć się czuć do niego (mężczyzny) miłość , bo istnieje już zrozumienie, że człowiek w moim życiu jest nauczycielem i jestem mu za to wdzięczna.Ten mężczyzna nie  wszedł w twoje życie ot- tak sobie! Przecież całe nasze życie to wielka szkoła, a przedmiot studiów jest jeden - miłość. Poprzez mężczyzn przychodzą do nas najważniejsze i najtrudniejsze lekcje a specjalnością jest wyłącznie Miłość i akceptacja samej siebie.

Możemy dać miłość innej osobie tylko wtedy, gdy ją posiadamy. Nie możemy dać komuś innemu tego czego nie mamy. Twój mężczyzna jest zawsze Twoim lustrem, pamiętaj o tym! Odzwierciedla tylko to, co jest w tobie. Niedawno usłyszałam od pewnej kobiety: "jestem gotowa starać się tylko dla wartościowego mężczyzny ..." Czy ty słyszysz siebie? Co to znaczy "wartościowy
mężczyzna"? Każdy mężczyzna, który był przyciągany przez ciebie i będzie przyciągany w przyszłości jest mężczyzną godnym właśnie ciebie.. Pojęcie "wartościowy" jest bardzo względne, ponieważ każdy dostaje to na co zasługuje. Jesteś godna dokładnie tego, co przyciągasz. Jeśli przyciągasz tylko słabych pantoflarzy lub maminsynków,to nie jest to złe ani dobre, to tylko fakt. Fakt, który pokazuje, co jesteś gotowa przyjąć w swoim życiu dzisiaj i teraz. Mężczyzna, który przychodzi do Twojego życia, odzwierciedla na zewnątrz wszystkie twoje wewnętrzne problemy. I możesz użyć tej wiedzy, aby spojrzeć na siebie nowymi oczami, oczami kogoś z boku.

Spójrzmy na najczęstsze sytuacje: 

Jeśli twoje życie wszedł zazdrośnik, to powinnaś nauczyć się przekierować swoją energię seksualną w twórczość, bo mężczyzna - zazdrośnik  nie pojawi się nigdy w życiu dziewczyny, która ma przepracowaną kwestię swojej seksualności.

Jaką lekcję przynosi ze sobą
mężczyzna, który rwie się do rękoczynów?Jeśli tyran wkroczył w Twoje życie to nadszedł czas, abyś nauczyła się słuchać siebie, ponieważ kobiety żyjące z tyranami to kobiety, które zupełnie nie mają pojęcia, czym są granice, a to zmieniło je w ofiary. One czują się nieszczęśliwe, samotne i opuszczone przez wszystkich. „Mój mąż to tyran, pogoda jest zła, a inni mają radość w życiu, a mi takie coś przypadło, widać mój los jest taki, cierpię i będę cierpieć.” Stosownie do tego mężczyzna albo "stawia kobietę na ziemi" przez swoje zachowanie, albo uczy tę kobietę szacunku do siebie, przywraca jej strukturę osobowości , podkreślając jej program "ofiary" uczy ją obrony swoich granic i umiejętności stanięcia w obronie siebie. Inny mężczyzna po prostu nie zdoła nauczyć takiej dziewczyny, aby zaczęła słuchać siebie. Ofiara musi odczuwać silny ból, aby w końcu zmienić coś w swoim życiu. 

Jeśli trafił się mężczyzna alkoholik, uzależniony to też nie przypadek, że trafił w Twoje życie. Ty go wybrałaś z jakiegoś powodu - dla przekazania jakiejś ważnej lekcji. Czego taki mężczyzna uczy? Wyobraźmy sobie jak zachowuje się kobieta w takim związku: ona go nieustannie „piłuje” (marudzi) a tym samym u korzeni zabija całą jego męskość, albo też znajduje się w stanie „bidulki”, która bardziej niż inni nie ma szczęścia w życiu, a wszyscy wokół są jej coś winni. Bo mąż pije i ona ma mało pieniędzy, a dzieci są niechlujne. Wszędzie tylko smutek i rozpacz. Zgodnie z tym, taki mężczyzna uczy ją 
  -w pierwszej ewentualności: kobiecości, „daje jej sygnał”, że zabiła swoją żeńską naturę lub jakąś ważną część siebie, a on zabija się za pomocą alkoholu / narkotyków i ucieka od rzeczywistości;  
  - w drugiej ewentualności: uczy jej miłości do siebie, szacunku, przede wszystkim do samej siebie, dorastania, umiejętności wzięcia odpowiedzialności za swoje życie i za wydarzenia, które się w nim toczą.

 Jeśli w swoim życiu pojawia się maminsynek o słabej woli, bez "kręgosłupa", to oczywiście należysz do kategorii kobiet, które nie są w stanie oddać lejców w ręce "silnej płci". Sama decydujesz o wszystkim, wszystko wiesz najlepiej, ty wszystkich starasz się zmieniać. Nie zauważasz, ale najczęściej Twoje awantury wyrastają na gruncie tego, że chcesz zmienić inną osobę, ale nigdy nie jej słuchasz. Oczywiście, teraz też temu zaprzeczysz.

Jeśli w swoim życiu pojawia się osoba, która karmi cię obietnicami a on sam wiecznie imprezuje z przyjaciółmi w najbardziej rozrywkowych miejscach miasta \planety - mężczyzna, który snuje kolorowe opowieści a ty jesteś zakochana w jego manierach, w jego stylu życia i upajasz się goryczą: "ach!, kiedy ty się wreszcie uspokoisz i będziemy razem spokojnie żyć...." Odpowiedź brzmi: nigdy. Taka osoba weszła w twoje życie aby ci powiedzieć: "Zacznij doceniać siebie! Dlaczego jesteś zadowolona z tego, że gramy zgodnie z moimi zasadami i jesteś gotowa do ciągłego dostosowywania się? Przepadłem na dwa miesiące i nadal akceptujesz mnie, ponieważ karmię cię pięknymi słowami? Nie jesteś tu doceniana. Jeśli nawet teraz dopasowujesz się do mnie to nawet wtedy, gdy w Twoje życie wejdzie przyzwoity człowiek, który pokocha Cię z całego serca, to po jakimś czasie przestanie cię pielęgnować i doceniać, bo to w Twojej głowie siedzą określone przyzwyczajenia dostosowywania się".

 Istnieje o wiele więcej takich scenariuszy relacji, ale wróćmy do początku artykułu. Co to znaczy "postaram się tylko dla wartościowego mężczyzny"? A priori, nie powinnaś starać się dla kogoś lub z czyjegoś powodu, ponieważ twój własny rozwój jest zagrożony. W każdych relacjach -w każdym związku starasz się wyłącznie dla siebie. Jeśli w Twoim życiu jest mężczyzna to zadaj sobie uczciwie pytanie: "czy zasługuję na innego? A za jakie moje przymioty mogę teraz otrzymać księcia na białym koniu?" Rozumiesz przecież, że książę też nie wytrzyma z dziewczyną, która ma mnóstwo kompleksów, "karaluchów w głowie" i różnych manii. Wszystko to należy przepracować - ludzie nie uczą się prowadzenia samochodu za kierownicą Ferrari.

Istnieje coś takiego jak „cień danej osobowości” - to te cechy, z których my sami nie zdajemy sobie sprawy, nie widzimy ich -nie akceptujemy. One w nas są ale do naszego umysłu są okryte cieniem. Zatem istnieją lustra bezpośrednie i wsteczne: 


Lustro bezpośrednie: 
cecha, która drażni cię w kimś - jest w tobie tylko ty tego nie widzisz, nie chcesz tego zauważyć. Na przykład: mąż jest leniwy, leży na kanapie i nic nie robi. Ciebie to prostu doprowadza do temperatury wrzenia, a więc to samo lenistwo jest również w tobie. Też jesteś leniwa i tak naprawdę chcesz iść położyć się na kanapie i gapić się w sufit ale po prostu nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić bo jako dziecko uczyli cię być silną a nie leżenia ot-tak po prostu, albo też nigdy tak nie czyniłaś, żyjesz w strasznym stresie i niekończącym się wyścigu: praca, dom, dzieci, szkoła, sprzątanie i tak dalej. O czym to mówi? To nie znaczy, że należy położyć się wraz z mężem i zarzucić wszystkie działania. Po prostu zaakceptuj: „Tak, gdzieś w głębi duszy jestem bardzo leniwa - nawet bardziej leniwa niż mąż” i niech przynajmniej czasami ta cecha ma szansę się przejawić: zorganizuj sobie wakacje, tam tylko leż, idź na masaż, świadomie bądź leniwa i zrelaksuj się. 

Lustro wsteczne: 
znajdujesz cechę, która irytuje cię w mężczyźnie i sprawdzasz czy jest w tobie jej przeciwieństwo? Na przykład:
-mężczyzna jest słabeuszem a więc ty jesteś silna (dominująca), zbyt dużo wzięłaś na siebie i musisz nauczyć się bycia słabą. 
- mężczyzna jest nieodpowiedzialny, co oznacza, że ​​jesteś nadopiekuńcza -nad-odpowiedzialna, kontrolujesz wszystko i nie możesz się odprężyć, zaufać; 
mężczyzna jest kłamcą - jesteś zafiksowana na punkcie prawdy i ciągle potrzebujesz (żądasz/oczekujesz) dowodu i potwierdzenia, brak w Tobie wiary; 
 - mężczyzna jest chciwy - Jesteś zbyt skąpa - przede wszystkim dla siebie samej, skąpa w miłości, emocjach, odnośnie czasu ... zasady są jasne? 
    Kiedy uświadomisz sobie to wszystko w sobie to po pierwsze przyjmiesz te cechy w sobie, a przynajmniej zaczniesz je akceptować, a po drugie, staniesz się ponad to, wiedząc, że jesteś kimś więcej. Kiedy rozpoznajemy te cechy w nas samych, wtedy i mężczyźni się zmieniają lub ich zachowanie przestaje nas ranić. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko na świecie jest zbudowane na zasadzie lustra. Całe nasze otoczenie jest naszym odzwierciedleniem. Z pomocą innych ludzi możesz łatwo zobaczyć, co jest w tobie. Jeśli nie jesteś zadowolony ze swojego otoczenia, z pracy - to wpierw nie jesteś zadowolony z siebie. Nasz stosunek do siebie pokrywa się z naszym podejściem do ludzi wokół nas. A ludzie z kolei odzwierciedlają nasze wyobrażenie o sobie. 
        To co jest we mnie - to jest i poza mną. Nasz wewnętrzny świat przyciąga wewnętrzne światy innych ludzi. Dlatego, jeśli wszyscy wokół ciebie są chorzy, wszyscy cierpią smutek, depresję, to tak samo dzieje się w tobie. A jeśli jesteś otoczona przez jasnych, miłych, kochających ludzi, to ty sama taka jesteś, to wszystko jest bardzo proste! Pracuj nad sobą a świat i ludzie się zmienią. Wszystko to powyżej nie jest napisane po to aby poczuć się winną z powodu klęski, ale poczuć jak kobieta może wszystko zmienić sama. I nawet zdrady - one nie są patologią, a "żigolaki" to nie jest temat tabu. To jest coś, co pomoże kobiecie przemyśleć siebie i coś, z czym koniec końców da się uporać, jeśli kobieta tego zechce.

 Już zrozumiałaś, że sednem wszystkich lekcji, jakie przynoszą nam mężczyźni jest powrót do naszej żeńskiej natury. Ponieważ u większości kobiet istnieją tak wielkie zakłócenia (w rzeczywistości są to szkodliwe programy wirusowe przenoszone przez kobiety [przekazywane] z pokolenia na pokolenie):
- albo podążamy w kierunku męskich energii i każdy mężczyzna u boku takiej „Żelaznej Damy” leży na kanapie, wiesza się na szyi (na plecach), leniuchuje, upija się lub zaczyna balować. Albo znajdujemy się w pozycji ofiary i wzdychamy na temat naszego ciężkiego losu, a mężczyzna działa jak domowy tyran lub popełnia nikczemne czyny. W rzeczywistości za jego pośrednictwem wszechświat próbuje z tobą rozmawiać -coś Tobie uświadomić. Poprzez te wszystkie (i inne) typy mężczyzn, wszechświat mówi Tobie: "Stań się kobietą! Naucz się kochać siebie, zacznij doceniać życie, bo nie przyszłaś tu cierpieć! Jesteś kobietą! Gdzie jest ta płynność wody i akceptacja mężczyzny? Gdzie jest płomień namiętności? Gdzie jest ciepło z paleniska? Gdzie jest cześć i szacunek dla mężczyzny? Gdzie jest mądrość? Gdzie jest piękno, czułość, lekkość, radość? Gdzie jest Wiara? Proszę- oto on, trzymaj swojego mężczyznę do "rozgrywki", to jest twój "trener do ujawniania kobiecości", naucz się, proszę. 

   Ale my tego nie słyszymy, zrywamy relację, spotykamy nowego mężczyznę, a potem znowu to samo i jest coraz gorzej i tak w błędnym kole. Zawsze będę twierdzić i obstawać przy tym, że zmiany powinny się zacząć od kobiety. Wszystko zaczyna się od niej -od niej bierze początek, ponieważ to ona jest przestrzenią. Zanim przeniesiesz odpowiedzialność na mężczyznę spójrz na siebie samą, on jest wyłącznie tylko twoim odbiciem (odzwierciedleniem). Internet jest pełen popularnych stron o tym, jak manipulować mężczyzną i zdobywać od niego prezenty - ja nie mówię o tym. Mówię o szacunku i miłości do siebie, o wierze i akceptacji mężczyzny, o radości i świetle życia! 
  Tak- to boli, bolesna jest zmiana siebie, a jeszcze trudniej zdać sobie sprawę, że „ja” poprzez swoje instalacje programowe, poprzez program wirusowy tylko niszczy swoje życie .... Ale (jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało) ból jest tym czego potrzebujemy. Zrozumiałam to, gdy zaczęłam się rozwijać i wzrastać. A ból ​​w relacjach jest nieodłącznym towarzyszem dwóch dorosłych partnerów budujących te relacje i tworzących rodzinę. 
  Znam wielu mężczyzn i wiele kobiet, które nie mogą znieść bólu, i gdy tylko relacja zaczyna się komplikować to nie wytrzymują i decydują się zakończyć związek po czym wkrótce „wskakują” w nowy związek, myśląc, że wszystko będzie inaczej i nie będzie problemów i zmartwień! Wszystko co złe już było! Początkowo wszystko idzie dobrze i słodko (etap miłości), a następnie nieodmiennie przychodzi etap kłótni, docierania się, krytyka, oskarżenia i znowu powraca ten sam wielki ból z powodu którego zerwano poprzedni związek. Czy jest jakiś sens biegania w kółko? 

     Zawsze zadawaj sobie pytanie: czego ta sytuacja mnie nauczyła? Dlaczego to się wydarzyło? Co muszę z niej wynieść dla siebie? Wtedy nie dostaniesz tego odpływu energii, ale otrzymasz swój zasób. 
    Dlaczego więc uciekamy od bólu lub myślimy, że tak być nie powinno? Bardzo często dla kontynuowania życia - w tym życia rodzinnego - trzeba przejść przez "ogień i wodę i miedziane trąby" (tytuł znanej bajki- przyp. tłumacza michalxl600), będzie to "zahartowanie" postaw i Twoim wzrostem. Nie bój się tego. Każdy związek to jakieś trudności. A jeśli zaczniesz relację z ideą, że możesz wreszcie odpocząć i cieszyć się wtedy rozczarowanie będzie nieuniknione. Musimy być przygotowani na trudności, ale trzeba stawić czoła tym trudnościom -przywitać je jako szansę na zbliżenie się, na pomoc wzajemną, szansę na nawiązanie współpracy. Kochany człowiek nie jest kimś, z kim możesz czerpać przyjemność przez 100% czasu.  

      Kochany człowiek to ten dla którego jesteś gotowy(a) przezwyciężyć trudności i się zmienić. Ten, którego akceptujesz całkowicie, w pełni - bez reszty! 

Autor: Aliana Weraiti



55 komentarzy:

  1. Dziękuję , bardzo uświadamiający , pokrzepiający wykład

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) To Twoja zasługa :))). Tak to właśnie nie pierwszy raz któraś z czytelniczek jest natchnieniem do działań - dlatego wiele razy piszę, że tworzymy ten portal wspólnie. Chcąc nie chcąc mamy tu takie "ćwiczenia rodzinne". Dopisałaś się niedawno pod starym artykułem gdzie obiecałem ciąg dalszy. Zacząłem więc wertować stronę źródłową poszukując rozszerzenia ale bez rezultatu. Tam w oryginale też był tylko ten fragment jaki zamieściłem -nosił tytuł: "Bazowy instynkt mężczyzny" (chyba tak to przetłumaczyłem).
      Serdeczności Anno :)

      Usuń
    2. Mam pytanie o zazdrosnika..co to znaczy przepracować swoja seksualnosc i przekierowac na tworczosc...prosze o poszerzenie wypowiedzi

      Usuń
    3. Witaj Ava,
      Odpowiedź musiała by zająć trochę więcej czasu a tego u mnie latem brak. Chodzi tu między innymi o nasz rozwój z punktu widzenia czakr. Znajdź sobie jak to jest - gdzieś na kanale "michalxl600" są filmy poszerzające tę wiedzę. Większość ludzi dziś ma aktywne tylko max. 3 pierwsze czakry. Pierwsza to bazowy instynkt przetrwania, druga jeśli dobrze pamiętam to seksualność właśnie, trzecia to instynkt walki -współzawodnictwo. Wszystkie te pierwsze 3 to obszar "królestwa materii" czyli tego co Iwan Carewicz (czasem jako Lewszunow- też filmy na obu moich kanałach) nazywa "królestwem miedzi".
      Czwarta czakra to już poziom serca - tu wibrują ludzie religijni, poszukujący czegoś więcej niż wyspać się, najeść, kopulować itd. Wejście na poziom serca to już obszar twórczości właśnie - zajmowanie się w twórczy sposób swoim życiowym, ukochanym dziełem. To może być wszystko - artystą można być zarówno jako szwaczka ale i jako murarz.

      Usuń
  2. Zastanawiam się czy to tylko przeglądanie się w lusterku...czy to może Matrix z nami pogrywa swoje gierki "nobo" jesli np. nie jesteśmy osobą dającą złudne nadzieje a spotykamy takie osoby to przecież nie jest to teoria lustra tylko może to być gra zwana Mariaszkiem, a może to my tak widzimy te osoby, ze dają złudne nadzieje sama niewiem. Ja też spotkałam takie osoby...ostatnio. Oj...Słońce zaglada mi w okno i zaprasza na spotkanie ide otworzyc mu okno... I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sensu w to wnikać. Matrix/reptilianie/cokolwiek... to tylko narzędzia świata zewnętrznego. CO MNIE ONE OBCHODZĄ? Po co mi rozważać na jakie paliwo chodzi samochód złodzieja, który podjechał pod mój dom? Ja mam inne zadanie - mam obronić swój dom przed złodziejem a nie zastanawiać się (to jest to machanie złodzieja trzema kubkami przed nosem) jaki kolor ma jego auto i może to ten kolor sprawia, że zawsze jak on pod dom podjedzie to są nieprzyjemności i straty.
      Ja mam zorganizować swój dom (swoje "wewnętrzne królestwo" ) tak by było odporne na działania rozmaitych złodziei, pasożytów i kłamców. Wtedy złodzieje albo umrą albo polecą na inną planetę - to nie moje zmartwienie. Ja się mam troszczyć o moją żonę i dzieci i o ich szczęśliwą przyszłość.
      Właśnie rano rozpalałem w piecu i wziąłem do ręki starą gazetę- taki miejscowy tygodnik, czasem go kupuję. A tam opowieść o fabryce organów! Mam! - jest podobne opracowanie w necie:

      http://zabytkoweinstrumenty.blog.pl/2013/07/31/firma-p-b-voelkner-z-duninowa-potem-z-bydgoszczy/

      "..........Stary organmistrz i założyciel firmy, Christian Friedrich Voelkner, umarł dnia 31 lipca 1905 r. Pochowany został na cmentarzu w Duninowie, w powiecie słupskim. Wkrótce po śmierci ojca spotkało Paula Voelknera wielkie nieszczęście. W nocy z dnia 17 na 18 stycznia 1906 r. – w czasie, kiedy Voelkner był w podróży służbowej – zakład padł ofiarą złośliwego podpalenia. Paul Voelkner nie upadł jednak na duchu. Postanowił nawet wybudować większy zakład niż ten, który się spalił. Jednakże nowa fabryka Voelknera nie została tym razem wybudowana w Duninowie, tylko w Bydgoszczy...."

      No i wiele takich biografii znam- człowiek pasjonat a tu jakiś niegodziwiec -zazdrośnik pali dorobek życia. W mojej gazecie opisano, że najprawdopodobniej uczynili to trzej stolarze ze Słupska, których Volkner nie chciał zatrudnić.
      Mnie to porusza wewnętrznie bo sam przeszedłem taka drogę - pewien niegodziwiec zniszczył pracę mojego życia i.... no w każdym razie zdrada dotyczyła wszystkiego na co pracowałem.
      Czytając o losach takich Volknerów wiem doskonale, że żadne budowanie "na zewnątrz" w tym świecie nie ma sensu póki nie usuniemy "śmietnika" z ludzkich dusz. Twórców z potencjałem i wiedzą mogących postawić na nogi nowe zakłady jest wielu ale dla kogo? Dla bandy leni, którzy będą pomstowali na szefa i okradali zakład? Szefowi te pieniądze nie są potrzebne (bo tacy widzą tylko pieniądze - nic więcej). Oj - ..... książkę bym napisał tylko dla kogo i po co? Jak widzicie wiele już takich książek (biografia Vilknerów) jest na świecie a nic sie nie zmienia I NIE ZMIENI SIĘ dopóki ludzie ją jak groby pobielane i noszą w sobie to wszelkie plugastwo, zawiść, zazdrość, chciwość, głupotę wszelką.

      Usuń
    2. michalxl6004 grudnia 2017 11:43
      ...to tylko narzędzia świata zewnętrznego....

      A czy nasze ciało żołądek wątroba mózg i inne też są narzędziami świata zewnętrznego? ILe energii mocy płynie by to wszystko pracowało...pracuje pracuje aż się zepsuje i w proch się....I.

      Usuń
  3. Artykuł podesłała mi przyjaciółka :) wiedziała co robi. Lustra są tematem, który mnie niezwykle inspiruje! Alino z przyjemnością zapoznam się z innymi twoimi artykułami <3 Serdecznie Cię pozdrawiam! Jeżeli posiadasz informacje o literaturze dotyczącej luster, odzwierciedlaniu nas w otoczeniu, w innych byłabym bardzo wdzięczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artykuł jest tłumaczeniem :)poszukam innych autorki, potrzebuje chwili by zorientować się jak działa niniejszy blog. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Witaj, najpoczytniejsze artykuły zebrane są w linkach po prawej pod nazwą "abecadło". Ponadto istnieje blogowa wyszukiwarka ale niestety łapie tylko tytuły publikacji a bywało, że nazwisko autora padało wyłącznie w treści. Teraz staram się nie cudować i dawać nazwiska w tytułach.
      Pozostaje wyłącznie wertowanie zawartości bo często są to "myśli nieuczesane" :)) - tytuły wpisów blogowych nadawałem przeróżne. Zdrowia również!

      Usuń
  4. piękny artykuł (choć sztywnośc tłumaczenia trochę przeszkadza). wysyłam dużo ciepła! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sztywność tłumaczenia? Co masz na myśli? Znasz rosyjski?

      Usuń
  5. Ostatnie dwa zdania powalają....kochanego człowieka akceptuję...on nie musi się zmieniać...to ja mam się zmienić ...koszmar....wyrazy współczucia dla takich związków....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm.... może Twoje obawy rozwieje niedawny wpis jaki umieściłem w zestawie abecadło 16 (szybkie linki po prawej stronie).

      Sprawdzam teraz dla pewności - tak, to jest ten link:

      https://michalxl600.blogspot.com/2017/12/co-czynic-jesli-mezczyzna-nie-bierze.html

      Usuń
  6. Co to znaczy, jesli kobieta przyciaga nieosiagalnych mezczyzn np zonatych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie pisze przeróżne scenariusze - posłuchaj ( w zasadzie poczytaj) na przykład tej opowieści. Może to był Twój mąż z poprzedniego życia?

      https://youtu.be/pY4U4OBPM3w?t=1h17m39s

      Tu jest to samo ale z wpalonymi napisami (chyba nieco większymi)

      https://youtu.be/vJnIo-bAkU8?t=1h16m10s

      Usuń
  7. Świetny artykuł, bardzo, bardzo trafne spostrzeżenia. Ale interesuje mnie jeszcze jedna kwestia, ktora nie została tu poruszona - męzczyzna, ktory jest kobieciarzem, podrywaczem, adoruje wszystkie kobiety na około, czesto na oczach swojej kobiety i uwaza to za nic złego. Można prosic o info na ten temat? Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj - jeśli chcesz zagościć tu na dłużej to proszę wymyśl sobie jakiś nick albo się zarejestruj -unikniemy bałaganu w rozmowach.

      Ostatnio tłumaczyłem kilka artykułów na męskie tematy:

      https://michalxl600.blogspot.com/2017/12/wizerunek-ojca-lub-ojciec-sie-nie-liczy.html

      http://michalxl600.blogspot.com/2018/01/jak-wychowac-syna-na-mezczyzne.html

      a to co opisujesz pasuje mi do typowego obrazu Casanovy (nie mylić z Don Juanem - zaraz wyjaśnię). Casanova to kobieta w męskim ciele - tam nie ma energii męskiej. On musi się nieustannie potwierdzać jako mężczyzna stąd takie zachowania. Nadto nie stać go na głębsze więzi, to rodzaj niedojrzałego chłopca. Kobiety będzie zmieniał, jedna nie wystarczy.
      To oczywiście jedna z postaw bo ona ma wiele mutacji i odmian. Ogólna cecha to niedojrzałość a co za tym idzie brak odpowiedzialności. Taki się tylko bawi - i popada w coraz większą frustrację. Zachowania te dałoby się wyjaśnić jeszcze na poziomie wampiryzmu energetycznego ale to już dłuższy wykład - większość ludzi wokół jest niedojrzała i okrada się wzajemnie z energii.

      Don Juan miał żonę i bodajże córkę - to że za nim kobiety latały spowodowane było faktem, że był to mężczyzna posiadający ogromny męski potencjał i panie chciały choćby spojrzeć na niego aby trochę uszczknąć. Moje źródła powiadają, że Don Juan nie korzystał z tej swojej popularności i był wierny żonie.
      Dziś zestawia się mylnie te postaci razem (Don Juan i Casanova) ale różnica jest bardzo istotna i diametralna.

      Usuń
    2. Dziekuje za odpowiedz! Tekst o Casanovie dokladnie odzwierciedla moje odczucia w stosunku do osoby, z mysla o ktorej zadalam pytanie.

      Usuń
    3. Witam !
      Bardzo proszę o informację co oznacza zdrada w związku ?
      Świetny tekst, dziękuję :)
      Pozdrawiam serdecznie.
      M.NN.

      Usuń
    4. Odpowiedź nie jest prosta bo mało szczegółów sytuacji. Jednym z powodów może być fakt (często się dziś zdarza), że kobieta nie potrafi stworzyć w rodzinie przestrzeni miłości. W tym filmie około 1 minuty jest wyjaśnienie:

      https://www.youtube.com/watch?v=wqnZhgA0OCs

      Usuń
  8. Dziękuje bardzo, ale nie rozumiem tego języka w filmiku, zaczekam na tłumaczenie.
    Jeżeli chodzi o zdradę zaistniała w dopiero budującej sie relacji. Z wielu powodów moment zamieszkania razem trzeba było odłożyć, ze względów na pracę widywaliśmy sie rzadko jak rónież ze względu na dużą odległość dzielącą nas.
    Wydawało by się, że jeżeli dwie strony dają sobie słowo, to powinny go dotrzymać, a nie szukać zaspokojenia popędu u byłej partnerki zdradzając obecną ?
    M.NN.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kluczem do zrozumienia języka filmu jest bajka "ogień, woda i miedziane trąby" - jest dostępna z polskimi dialogami na You Tube. Człowiek w Ziemskiej podróży musi przejść próby w trzech królestwach - królestwo miedzi lub też królestwo miedzianych trąb to świat materii w jaki obecnie opuściła się ludzkość. Woda to królestwo srebra (serca) a ogień to poziom "złota" - to poziom na jakim przebywali święci malowani na cerkiewnych ikonach czy kościelnych obrazach. Malowano (rysowano) ich ze złotą aureolą (nimbem) wokół głowy.
      No tak- jeśli ten chłopiec (bo to niedojrzałość) szukał zaspokojenia popędu to znaczy, że jest niedojrzałym egoistą niezdolnym do związku na poziomie serca (dotrzymanie słowa). W królestwie materii jest zachłanność - wszystkiego jest ciągle mało, jedna żona to też mało.
      No..... ale też kobieta jest natchnieniem dla mężczyzny. Najwyraźniej nowa "partnerka" (nie lubie tego słowa -ono pochodzi ze świata materii właśnie. Z założenia "partnerek" można mieć kilka - na przykład w tańcu. Żona natomiast jest święta i jedna)... nowa partnerka źle wybrała biorąc chłopca (jej intuicja nie działa) albo (o ile mężczyzna rokował na jakieś "zreformowanie" i szukał czegoś więcej niż tylko cielesność) tak jak wyżej - ta nowa "partnerka" nie umiała natchnąć mężczyzny do wyższych idei - nie umiała stworzyć (bo to jest jak najbardziej realna ochrona - na wojnie takich mężczyzn nawet kule omijają) miłosnej ochrony dla mężczyzny. Jego dusza nie wskoczyła na wyższy poziom.

      Usuń
    2. Anonimowy 24 stycznia 2018 12:06

      Dziękuję bardzo, to bardzo wiele wyjaśnia. Teraz już rozumiem, dlaczego stało się tak jak się stało.
      Jest to też wskazanie konkretnej pracy dla mnie i przyjmuje to z pokorą.
      Pozdrawiam ciepło :)
      M.NN.
      ---------------------------------

      przenoszę Twój wpis tam gdzie być powinien bo zaczęliśmy kilka razy nową rozmowę- instrukcja jak wstawiać posty na dole strony.
      Powodzenia :)

      Usuń
  9. To czego ma mnie i moje dzieci nauczyć mój partner który obiecuje właśnie nie pić a niestety co dwa czy trzy miesiące zrobi taką akcję że chce się Elidy z głowy rwać. Czemu te dzieci są winne że muszą to znosić, to czyli widok pijanego bądź nie dopitego mężczyzny który szuka guza? I jeśli ja zasługuje tylko na niego to chrzanić to. Chyba już lepiej być samej niż z byle..... Mam dość wysoką samoocenę, sama alkoholu nie spożywam w ogóle, mam problem jego nieróbstwem owszem i nie sądzę że ja również jestem leniwa, po prostu jego nikt nie nauczył obowiązków domowych i myślę że ja mogę być lekcja dla niego. Jedli on jest leniem i dlatego javwe wnętrzu też mam być absolutnie się z tym nie zgadzam, szkoda mi czasu na tv czy leżenie, zamiast tego wolę zabrać dzieci na spacer. Ten punkt do mnie nie przemawia zupełnie.
    "Jeśli twoje życie wszedł zazdrośnik, to powinnaś nauczyć się przekierować swoją energię seksualną w twórczość, bo mężczyzna - zazdrośnik nie pojawi się nigdy w życiu dziewczyny, która ma przepracowaną kwestię swojej seksualności."
    Czy może mi ktoś to wytłumaczyć jak krowie na rowie? Bo nie do końca wiem co mam przepracować. Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wpis wczorajszy - może coś wyjaśni:

      http://michalxl600.blogspot.com/2018/07/jaki-maz-taka-i-zona.html

      Usuń
  10. Jestem pod wrażeniem ilości komentarzy pod ta recenzją.Jak chodzi o recenzje to jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za przypomnienie tego wpisu - jakieś kłopoty dziś z netem więc powtórzę link z posta wyżej. Ten wpis dopełnia się z publikacją z wczoraj:

      http://michalxl600.blogspot.com/2018/07/jaki-maz-taka-i-zona.html

      Usuń
  11. Piękny tekst. Jednak jak postępować z mężczyzną ( a zarazem sobą) , jeśli On non stop rani nasze teraz już nastoletnie dziecko ( córka) ? Ubliza, obwinia za wszystko. Nic do niego nie dociera, że robi dziecku krzywdę. Prośby, kłótnie tak wygląda codzienność . Jedno dziecko ma do kochania , drugie do gnebienia odkąd urodził się młodszy syn. Czy jest szansa na zmianę czy musimusimy odejść, ponieważ dłużej tego nie zniesiemy ? Gdzie jest lustro ,ja dzieci kocham i traktuję równo ? Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź trudna - tym bardziej gdy hasłowo w necie. Spróbuj się tu dopisać pod najnowszą publikacją, są czytelniczki mogące dać dobrą radę. Myślę, że czytanie artykułów bloga też da jakieś podpowiedzi. Żeńczyni (ta co włada Żeńską mocą) -po współczesnemu kobieta jest w stanie wiele zdziałać. Czasem jednak konieczne jest i odejście. Trzymam kciuki

      p.s. ja zaraz podam przekierowanie na ten komentarz - może ktoś zwróci uwagę.

      Usuń
    2. https://michalxl600.blogspot.com/2018/08/sia-miosci-pobadz.html?showComment=1534414899996#c4944059434242240141

      Usuń
    3. Cześć :-) czy wszystko poza tym działa w Waszej rodzinie? Jak było wcześniej w relacjach ojca z córką? Czy on kiedyś traktował ją ciepło? Czy te zaburzenia pojawiły się wraz z dorastaniem córki? Czy Jego reakcje są irracjonalne czy wynikają z jakichś zachowań? Czego dotyczy obwinianie i ubliżanie - jej rodzącej się kobiecości? Może to strach przed własnymi reakcjami na jej dojrzewanie?
      Pozdrowienia, Natalia :-):-):-)

      Usuń
  12. Dziękuję za odpowiedź. Mąż zawsze chciał syna, nie córkę. Kiedy córcia się urodziła w niczym mi nie pomagał. Często nie było bo w domu , ale kochał Ją bardzo. Po czterech latach przyszedł na świat synek i po ok. 0,5 roku mąż całą swoją uwagę skierował na Niego . Identycznie było w moim domu - mój ojciec po dziś dzień strasznie kocha brata, ja jestem dodatkiem, nigdy mnie nie przytulił, nie mówił, ze kocha. Mąż do córki przyczepia się dosłownie o wszystko. Źle siedzi, nie w tym miejscu co powinna, źle się ubiera, nasmiewa się z Jej marzeń . Jest piękna On twierdzi, ze standardowa. Nigdy nie zwrócił się do Niej ciepło, zawsze z pretensja, krzykiem , jak do wroga. Dodam , ze wcześniej mnie traktował podobnie. Po narodzinach syna jakby przerzucil te swoje żale na córkę. Kiedy ja bronię ma pretensje do mnie, ze nie mówię tym samym językiem co On.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, podobne problemy opisuje Łazariew w swoich książkach. Sam nie jestem specjalistą w temacie. Po krótce tak bym to widział: w poprzednim życiu kochałaś ojca ponad Boga, więc w tym życiu dostałaś ojca do którego już nie jest już tak łatwo się przywiązać. Twoja córka ma ten sam program (dzieci posiadają wzmocniony program rodzica) więc rzeczywistość/Bóg naprawia ją w ten sam sposób. Życie zabiera Ci to co stawiałaś ponad Boga, może nie chodzić o samą osobę ojca ale o rzeczy/przymiotu charakteru które zły ojciec Cię pozbawia.
      Co do wewnętrznych działań spróbuj pokochać i zaakceptować ich wady (męża i ojca), zrozumieć że w ich zachowaniu jest jakiś wyższy cel z korzyścią dla Ciebie a oni sami nie są świadomi swoich czynów. Zewnętrzne działań nie będę rekomendował, musisz sama podjąć decyzję.

      Usuń
    2. "...kochałaś ojca ponad Boga"
      Jaki Bóg tak robi? Czy Bóg gdy kocha się drugiego człowieka karze bo On sam jest mniej kochany? czy raduje sie i cieszy ze kochamy drugą osobę? Czy Bóg jest zazdrosny o miłowanie? przecież to On jest Miłowaniem a moze się myle...Okrutne oko za oko ząb za ząb...koło karmy sie toczy a miłujacych jest coraz więcej czy mniej?...jaki jest rezultat tego systemu zwanego karmą?...I

      Usuń
    3. Nauczanie Lazariewa w pewnych sprawach pokrywa się z naszym Słowiańskim ale Łazariew jest żydem i jego zalecenia skierowane są do żydów- to są ich problemy.

      "............. Czy Bóg jest zazdrosny o miłowanie?
      .I "

      Starotestamentowy PAN tak (ojciec żydów) a BÓG słowiański (przypominam, że biblia mówi wyraźnie o dwóch stwórcach) cieszy się, że jego dzieci żyją w miłości i wzrastają.

      Usuń
  13. W karmę wierzę, może inaczej , nie wierzę, wiem na 100% .Czytam i pogłębiam wiedzę w tym temacie od dawna. Jednak mój mąż słysząc o karmie naśmiewa się , więc z nim na ten temat nie mogę porozmawiać.
    Kocham Boga, męża i ojca także , mimo wszystko. Staram się ze wszystkich sił, tylko mam wrażenie , ze im bardziej się staram, tym gorzej. Moja córka często pokazuje mi, jakbym ją zdradziła, ponieważ chcę utrzymać tę rodzinę w całości. Ona jednak źle czuje się we własnym domu, mówi, ze tata jej nie chce i nie kocha i codziennie to pokazuje. Ja w tym wszystkim coraz bardziej nie lubię siebie samej, czuję, że ją zawodzę. Mąż jest bardzo inteligentny, ale nie emocjonalnie. Na ''głębokie '' tematy zawsze reaguje tak samo - drwi, także z Jego strony nie mogę liczyć na jakąkolwiek pomoc. Kochani jak myślicie, czy odejście to jedyna słuszna decyzja aby przerwać tę linię ? Za nic na świecie , nie chcę aby córka przechodziła to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "....Mąż jest bardzo inteligentny, ale nie emocjonalnie."

      To typowe dla żydów - moja ex była żydówką. Ciężko jest "uruchomić" coś czego nie ma.

      Usuń
    2. Może coś w tym jest ? Mąż kocha pieniądze nade wszystko. Nie cieszą Go tak bardzo sprawy duchowe jak kolejne zarobione pieniądze.

      Usuń
    3. Myślę, że trzeba bardzo poważnie porozmawiać - taka kawa na ławę, postawić sprawy na ostrzu noża - tak ja bym zrobiła, może jak zobaczy ze jesteś zdeterminowana to choć trochę zacznie się starać. Tak bywa z tchórzliwymi ludźmi którzy dręczą słabszych.

      Usuń
    4. "...Ciężko jest "uruchomić" coś czego nie ma..."
      Oj tak... jeśli tego nie ma to jak uruchomić skoro nie ma... też wiem coś na ten temat...dlatego dobrze jest połączyć się z Istotą z planety tej samej co my :)))...I

      Usuń
    5. Masz syndrom ofiary. Dlatego córka używa stwierdzenia, że zdradzasz ją i siebie. Koniecznie pozbądź się tego, bo inaczej będziesz krzyczeć bez głosu.
      Ojciec zabrał klucze do Twojego królestwa kobiecości, mąż jest inteligentny więc wykorzystuje sytuację a córka jest największą możliwą motywacją dla Ciebie, bo sama dla siebie nie zrobisz nic. Jeśli tego nie ruszysz, zaszczepisz jej ten sam wzorzec, więc ratuj siebie a uratujesz ją.
      Królestwo do którego nie masz klucza stoi puste a Ty dobijasz się do zamknietych drzwi króla regenta (ojca, męża a zapewne w przyszłości też syna-uważaj, on też czuje Ciebie i uczy się kim jest kobieta) żeby łaskawie przyjął Cię na sprzątaczkę, bo przecież na żonę jesteś zbyt niegodna, nie doskonała, nie najpiekniejsza i nie najzdolniejsza. Taka bylejaka.
      Pierwszy i absolutnie podstawowy krok: POZBĄDŹ SIĘ SYNDROMU OFIARY.
      Potem możesz myśleć co dalej. Biorąc pod uwagę sytuację, powinnaś to dać radę zrobić zaskakująco szybko.
      Pozdrowienia, Natalia :-):-):-)

      Usuń
    6. Dołączam się myślą- uda się! My tu takie słowiańskie czary białej magii uprawiamy ;))) Od teraz Moc będzie z Tobą!

      Usuń
    7. Najnowszy wpis na blogu - może znajdziesz coś dla siebie:

      http://michalxl600.blogspot.com/2018/08/10-oznak-ze-twoj-zwiazek-jest.html

      Usuń
  14. Dziękuję najpiękniej jak się da za wszystkie słowa . Tak ,muszę zrobić wszystko aby nie być ofiarą. Ja już krzyczę bez głosu, duszę się, dalej nie chcę , nie dam rady. Analizuję kilkakrotnie każde Wasze słowo, czytam artykuły w blogu i zbieram siły. Weszłam na ten blog przypadkiem a tak naprawdę to Bóg mnie przyprowadził do Was, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) przypadków nie ma.
      Dodałem już powyżej - może ten wpis na blogu coś podpowie:

      http://michalxl600.blogspot.com/2018/08/10-oznak-ze-twoj-zwiazek-jest.html

      p.s. gdybyś chciała zostać z nami dłużej to wymyśl sobie jakiś podpis. Na razie ogarniamy z kim rozmowa ale czasem bywa ciężko.

      Usuń
    2. To prawda nie ma przypadków. Wpis już widziałam - zbyt wiele teraz widzę, zbyt dużo rozumiem.
      p.s. Inka :)

      Usuń
    3. Przesyłam dobrą energię, trzymaj się:) zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. Ostatnio miałam kiepski czas w życiu może nawet mam nadal. Ale te doświadczenia pomagają mi wzrastać. A gdy już nie wiedziałam co robić poprosiłam Boga o pomoc i zdałam się na jego mądrość. I nagle problem się rozwiązał, i odpowiedzi przychodziły same. Takie synchro że szok.
      Mam dwoje dzieci, i mimo że Męża kocham i wiem, że powinien stać na pierwszym miejscu, to jednak jako matka muszę i chcę dbać o dzieci.
      W twojej sytuacji walczyłbym dla córki. Nie chodzi o to że proponuje ci rozwód czy coś. Chodzi mi o walkę o lepszą rodzinę, o lepsze relacje, tak po kobiecemu. Jest tu dużo artykułów o tym. Sama się łapie na tym że czasem zamiast prośbą i z pokorą próbuję przekabacić Męża na swoją stronę siłą. A to nie zadziała.
      Kochasz Męża i kochasz dzieci. Bądź więc ogniwem który łączy i scala waszą rodzinę. Jeśli na jednej szali postawisz Męża a na drugiej córkę, to zawsze ktoś przegra, zawsze jakaś relacja oberwie. Powinnaś wiedzieć swoją rodzinę jako jedność całość i może szczera rozmowa całej waszej czwórki coś zdziałać? Każdy powie co go boli? Ropa wyjdzie na wierzch?

      Usuń
  15. Też dołączam się myślą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Co zrobić aby być szczęśliwym w miłości w zwiazku
    od 14 minuty...
    https://www.youtube.com/watch?v=QckDXdDoSWg
    I.

    OdpowiedzUsuń

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.