poniedziałek, 25 lipca 2016

Taniec jako metafora relacji

Wpadł mi przed chwilą w oczy następujący tekst- tłumaczę "z marszu":

O tym napisano już tomy- zdaję sobie z tego sprawę. Po prostu napiszę swoje:

 1.  W relacjach tak jak u tańczącej pary - najczęściej prowadzi mężczyzna ale nie taszczy na sobie- tańczą oboje. Jak tylko jeden z partnerów zmienia się w parowóz to tak samo jak w tańcu relacje sie kończą.

 2. W najtrudniejszych momentach tańca ( podtrzymywanie, akrobacje) partnerka aktywnie pomaga partnerowi - inaczej nic z tego nie wyjdzie. Tak samo jest w relacjach- prowadzony pomaga prowadzącemu- inaczej nic się nie uda.

 3. Taniec radujący partnerów nie zawsze wygląda ładnie z zewnatrz. I odwrotnie- ładny taniec nie zawsze jest przyjemny i komfortowy dla tancerzy. Tak samo jest w relacjach - z zewnątrz najczęściej nie widać co tam się dzieje naprawdę.

 4. Samo życzenie zatańczyć nie wystarczy - potrzebne ponadto umiejetności, cierpliwość, praca, no i na koniec talent. Samo życzenie być razem to za mało- potrzebne są umiejętności, trud oraz.... tak- czasami talent i trochę szczęścia.

 5. Nikt nie ma złudzeń, że stając do pary z partnerem swoich marzeń wszystko od razu się uda. Tak samo jest w relacjach - jakkolwiek nie podobał by się wam człowiek to powyższy punkt pozostaje w mocy- samo z siebie nie wyjdzie, trzeba popracować.

 6. Rzadko kto trafia do grona zwycięzców ze swoim pierwszym partnerem.  Przejście z grupy "hobby" do grupy "mistrzowie" z tym samym partnerem to wyjątki. W relacjach także rzadko się zdarza, że pojawiają się nowicjusze i wygrywają.

 7. Tańczyć z 10-cioma różnymi partnerami na dyskotece to fajna przygoda ale prawdziwy kontakt i zrozumienie w parze przychodzi dopiero po kilku miesiącach wspólnych treningów. Tak samo jest w relacjach - decydujące są te długoterminowe.

 8. Tańce jak i relacje mogą być główną rzeczą w życiu ale nie powinny być jedyną. Kiedy człowiek żyje tylko jedną rzeczą to opada mu przyłbica i świat staje się czarno- biały.  Z biegiem czasu doprowadza to nieuchronnie do problemów. 

   Tak w ogóle to analogii jest o wiele więcej - napisałem to co uznałem za najważniejsze w tym momencie. Wy możecie mieć inne zdanie i inne spojrzenie na taniec i na relacje.

B. Kirilienko

 źródło tłumaczenia: http://pravotnosheniya.info/Tanets-kak-metafora-otnosheniy-3155.html


7 komentarzy:

  1. Analogia przepiękna. Związki to wspólna wędrówka przez życie dwojga ludzi, ale również doświadczanie z drugą osobą największej bliskości, jakiej można doświadczyć oraz dotykanie największych z tajemnic życia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam tańczyć. Ostatnio mało ku temu okazji, ale za jakiś czas powinno ich być więcej. Jestem w tej chwili sam, ale zawsze najlepiej tańczyło mi się z moją siostrą. W planach poznanie kobiety, z którą będzie mi się równie dobrze tańczyć.

    Pozdrawiam wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę tego z całego serca! Również zdrowia Damianie!

      Usuń
    2. Dziękuję.

      Czekam na kolejne artykuły :)

      Usuń
  3. Uwielbiam tańczyć i sama i we dwoje, wystarczy promień miłej dla ucha muzyki. Dawniej na większych zabawach, weselach zawsze lubiłam tworzyć łańcuszki - wężyki. Sprawiała mi radość zabawa wspólnie wszystkich razem ich radość i uśmiech, splecione dłonie. Teraz mi przyszło na myśl, że to pamięć dawnych korowodów sprawiała, że dosłownie pchała mnie do pląsów w łańcuszku. Życzę wszystkim i sobie też jak najlepszych partnerów do tańca zwanego życiem. Pozdrawiam I.

    OdpowiedzUsuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.