niedziela, 19 lipca 2015

Rok bez spodni- rok cudów i nowych przygód!



 Pouczająca opowieść z życia dla kobiet.

..." Rok temu wyrzuciłam ostatnie spodnie i temu zdarzeniu poświęciłam niniejszy artykuł- artykuł nie całkiem zwyczajny. Chcę po prostu podzielić się z Wami odkryciami tego roku. Decyzje dokonania zmiany na spódnice podjęłam już 2 lata temu - gdy byłam w ciąży starałam się nosić tuniki i sukienki. Stopniowo przestałam po prostu kupować sobie dżinsy i inne spodnie. Ale po porodzie pozostał mały problem- te dżinsy, które miałam już przed ciążą zwyciężyły ze wszelka pozostałą odzieżą. O wiele prościej jest naciągnąć dżinsy i sweter oraz sportowe buty i kurtkę - szczególnie gdy jest małe dziecko. A jeśli jest dwójka małych dzieci... szczególnie gdy ma się "lenia" na myślenie o swoim wyglądzie zewnętrznym. Ale zdarzył się cud i dżinsy były porwane. Wtedy stanął przede mną wybór: kupić nowe dżinsy czy też pójść drogą jaką już obrałam. W ogóle zamiast dżinsów kupiłam 2 sukienki. Potem jeszcze dwie ... i jeszcze...

  Chcę się z Wami podzielić tym co dał mi ten rok. Mi, mojej rodzinie i dzieciom.

 1. W sukience o wiele prościej zrezygnować z męskich zadań. Taszczyć ze sklepu ciężkie torby będąc w długiej sukni jest co najmniej niewygodne a ponadto nieładnie. I w ogóle nie ma potrzeby bo najprawdopodobniej ktoś przyjdzie z pomocą.

 2. Nakładając sukienkę i buty od razu zauważam jak zmienia się moja postawa i sposób chodzenia. Wydawało by się z zewnątrz, że jest to nie tak wielka zmiana ale wewnątrz zmiany są olbrzymie. To zaledwie inne ubranie ale odczucia są zdecydowanie różne.

 3. Dzieci są szalenie zachwycone długimi spódnicami. Starszy bawi się w nich w chowanego a maleńki nieustannie bawi się pod nią w domek.

 4. Ubierając suknię ma się chęć od razu zrobić porządek z włosami i zrobić makijaż. To wymusza dbałość o siebie. Potrzeba poświęcić więcej czasu i sił na wyjście z domu ale to jest tego warte.

 5. Mężowi bardzo podobam się w sukienkach i o ile dawniej musiałam długo prosić o nowy sweter to dziś on nieustannie się pyta: "nie kupić mi jeszcze jednej sukienki? A może potrzebujesz nowy naszyjnik?" 

 6. Mamy o wiele mniej sprzeczek a kłótnie bywają wiele lżejsze i szybciej mijają. Teraz o wiele łatwiej jest mi płakać podczas kłótni a nie krzyczeć tak jak dawniej. Pojednanie też przychodzi znacznie szybciej niż wcześniej.

 7. W ogóle stałam się mniej drażliwa, zła i marudna. Przestałam złorzeczyć i doświadczać innych nieprzyjemnych uczuć. Ogólnie sytuacji dla ich doświadczania jest mniej.

 8. Wokół mnie zaczęły się wydarzać małe cuda. Na przykład odnalazłam linię rodową mojego ojca- mam nadzieję niebawem ich poznać i odwiedzić jego mogiłę. Szukałam ich ponad 5 lat.

 9. Mąż o wiele częściej przynosi mi kwiaty i wręcza podarunki. W ostatnim roku podarował mi wszystko to o czym marzyłam przez ostatnie 7 lat. Może dlatego, że nauczyłam się prosić, być natchnieniem i obdarzać błogością?

 10. Jest m i o wiele prościej prosić - prosić o pomoc, prosić o podarunki, prosić o pieniądze, prosić o uwagę - tak po prostu, po dziewczęcemu - miło i z uśmiechem.

  11. Przez ten rok mąż co najmniej dwukrotnie powiększył dochody i swoje zarobki a przy tym zrezygnował z tych projektów, które ciągnęły z niego energię i zaczął rozwijać te, które dawno już chciał rozwijać. To daje mu jeszcze więcej sił i radości.

 12. Wraz z sukienkami przybyło mi wszelkiego innego wyposażenia. Dziś rozumiem, że w dużym stopniu kobiecości dodają te różnorakie kolczyki, naszyjniki, szaliczki... Wyłącznie z ich pomocą można nieustannie przeobrażać swój wizerunek.

 13. Zaczęto mi ustępować miejsca w komunikacji - nie dlatego, że jestem w ciąży czy z dzieckiem ale dlatego, że wyglądam jak kobieta. I co zadziwiające - miejsca ustępują mężczyźni. 

 14. W sukience jest cieplej zimą bo noszę wysokie buty i długi płaszcz. Jest o wiele cieplej niż w dżinsach, kurtce i bucikach.

 15. Zmieniło się moje tło hormonalne. O wiele mniej rosną mi na przykład włosy na nogach. Dużo mniej boleśnie mijają "kobiece dni". Stan skóry i włosów w zasadzie idealny.

 16. Tym razem nie mam problemów z karmieniem piersią. Ileż to było zastojów mlecznych i podobnych głupot w ciąży ze starszym synem, którego też długo nie mogłam karmić! A tym razem, żadnych obrzęków, żadnych problemów.

 17. Polubiłam rękodzieło - dawniej miałam przekonanie, że moje ręce wyrastają nie z tego miejsca a dziś plotę mandale, trochę też szyję i haftuję - a wszystko przy pomocy tych samych rąk, którymi dawniej nie mogłam wykonać nawet drobnej naszywki.

 18. Prościej mi zajmować się kobiecymi zajęciami. Ubieram sukienkę- - i dawaj do kuchni albo do sprzątania. Zadania te wychodzą prościej i z większą radością.

 19. Jest mi o wiele prościej rozwijać cechy kobiece. Łatwiej być czułą i dobrą kiedy na tobie lekka suknia. Praktycznie niemożliwe jest bycie posłuszną i łagodną będąc w grubych dżinsach.

 20. Przestałam się rwać do pracy. O ile dawniej wiele czyniłam w sprawach pracy zarobkowej - pomagałam mężowi tu i tam, robiłam za niego to i tamto i wyczerpywałam się przy tym kompletnie to dziś zajmuję się tylko tym co należy do mnie - ponadto tym co mi się podoba. Nawet nie pojawia się myśl by "nawalić na siebie kupę pracy" i ciągnąć to za wszystkich.    

 21. Widzę jak podziwiają mnie na ulicach - zarówno mężczyźni jak i kobiety a nawet babcie a szczególnie gdy idę ... nie - płynę w długiej sukni z dwójką dzieci....

 22. Jest niewiele kobiet na ulicach w spódnicach i sukniach dlatego faktycznie się wyróżniam biorąc pod uwagę fakt, że nie noszę krótkich mini lecz eleganckie długie spódnice, które tak miło szeleszczą i układają się podczas chodzenia.  

 23. U mnie nie pojawia się nawet myśl aby kupić spodnie - w sklepach mijam te działy nawet nie zauważając co tam jest.

 24. Rzeczywiście pojawiło się u mnie więcej energii i sił nawet pomimo tego, że dzieci mam teraz dwójkę. Udaje mi się więcej dokonać - o wiele więcej.  Przy tym gromadzi się we mnie energia księżycowa - zupełnie inna niż kiedyś.

 25. Zaczynam wyczuwać płynność żeńskiej energii - jej łagodność i delikatność. Dużo łatwiej jest zaufać życiu i płynąć z jego nurtem.


źródło: https://vk.com/lubaslava?w=wall6028714_12210%2Fall Jest to najprawdopodobniej zapisek Olgi Waliajewej. Pod linkowanym wpisem jest nazwisko i imię mężczyzny ale pamiętam taki film, gdzie Olga wygłasza bardzo podobne argumenty. U niej czas bez spodni to już ponad 5 lat - będzie na pewno cały rozdział poświęcony  tej sprawie w jej książce.



82 komentarze:

  1. Noszenie spódnic jest fajne:) co do pilęgnacji ciała to ja polecam masaż miodem i szczotkowanie ciała na sucho:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, nawet jeśli to zadziałała psychika, a nie "magiczny" wpływ spódnic. Chociaż biorąc pod uwagę ogólną kondycję psychiczną współczesnej kobiety, zastanawiam się czy jest szybszy i skuteczniejszy sposób na przywrócenie prawdziwej kobiecości, jak właśnie zakładanie spódnic i sukienek ;) Czasami czuję się zbyt przytłoczona wizją "współczesnej" kobiety, w którą starają się mnie dopasować inni. Dobrze, że można coraz więcej znaleźć takich artykułów jak ten, o kobietach które są dumne z bycia prawdziwymi kobietami i nie wstydzą się delikatnej natury swojej kobiecości. A masz jakieś artykuły na przywrócenie równowagi hormonalnej? Najbardziej interesuje mnie w tej kwestii tarczyca.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpływ spódnic nie jest "magiczny". To działanie jak najbardziej do udowodnienia na bazie nawet współczesnej nauki. Jest to kondensacja pól elektro- magnetycznych Ziemi, rodzaj "radaru", połączenia z Ziemią. Na tej samej właśnie zasadzie jest cieplej w spódnicach- potwierdzali to nieraz różni ludzie. Pisałem już gdzieś w komentarzach, że jest muzeum etnograficzne gdzieś w Rosji. Pracownicy noszą tam stroje "z epoki"- kobiety wielowarstwowe spódnice a mężczyźni długie płaszcze i sukmany. Potwierdzają, że taki ubiór pozwala spokojnie przebywać na 40 stopniowych mrozach.
      Przywrócenie równowagi hormonalnej to właśnie najlepszy sposób! Jest to działanie " u źródeł" a nie poprzez chwilowy "zastrzyk". Usuwa przyczynę - nie równowagę powoduje właśnie nastrajanie się kobiet na męskie źródła energii. Podobno dla ideału pobierania energii Ziemi w długich - wielowarstwowych sukniach kobiety powinny zrezygnował nawet z bielizny. Wtedy łączność z Mateńką Ziemią jest niczym niezakłócona - niemalże "iskrzy" między Ziemią a portalem jaki stanowi ciało kobiece. Wszystko powraca wtedy do źródłowych parametrów. Dla mnie największym dowodem działania spódnic jest zachowanie dzieci- one doskonale wyczuwają energię. Dzieci do 2 lat widza nawet duchy i cały świat pozamaterialny póki im się nie wmówi, że "tego nie ma". Dzieciaki chowają się pod spódnicę bo tam są FAKTYCZNIE bezpieczne. Przestrzeń ta jest w kilka lat po porodzie rodzajem azylu energetycznego jaki miały w brzuchu u mamy. One to doskonale czują.

      Usuń
    2. Witaj,
      spódnice zaczęłam nosić po obejrzeniu filmiku o znaczeniu ubrania u Słowian. Na próbę :) I już prawie dwa lata są ze mną :) W wielu punktach odnoszę podobne wrażenie jak Olga. Czuję jakbym powróciła do sobie, do bycia kobietą. Zmienił się mój wygląd, ruchy, spojrzenie na ludzi i świat, reakcje ludzi na mnie, no i zawartość szafy ;) Po jakimś czasie zaczęłam czuć też różnicę w energii w zależności od tego, jaką spódnicę ubrałam danego dnia. Noszenie spodni już nie dla mnie. Wiem to, ponieważ pewnego pięknego, letniego dnia w tym roku pomyślałam, że długo nie nosiłam spodni, więc ubiorę jedyne w mojej szafie białe spodnie i ...tak jak szybko je na siebie włożyłam, tak szybko ściągnęłam :) Widać nie po to urodziłam się kobietą, żeby nosić spodnie ;) Nie wiem, czy noszenie spódnic wpływa na poziom hormonów. Nie robiłam badań. Wiem, że na pewno jestem spokojniejsza i radośniejsza, a relacje z ludźmi i światem są bardziej przyjazne. Sporo też zawdzięczam gimnastyce słowiańskich kobiet. Kiedy zaczęłam próbować różnych słowiańskich rzeczy/sposobów, to zauważyłam, jak bardzo osadzone są w rzeczywistości, jak są przez nią weryfikowalne.
      Dziękuję wszystkim kobietom, które piszą o tym, jak taka mała zmiana może mieć taki wpływ. Czytając to, co piszą, mam poczucie, że nie jestem sama.
      Dziękuję też Autorowi tego bloga za trud, jaki wykonuje, bo dzięki tej pracy, mogłam zbierać informacje i rozwijać się.
      Dziękuję ;) Wiedz, że jesteś potrzebny :)
      Dobrego :) Kasia

      Usuń
    3. Dziękuje Kasiu! Już zamieściłem Twój list jako kolejny wpis na blogu. Powodzenia i zdrowia!

      Usuń
  3. Serce roście, gdy czyta się takie artykuły i komentarze. Michale, zamieszczasz wiele materiałów poświęconych powrocie kobiet do kobiecości - nie przytoczyłbyś kiedyś czegoś adekwatnego dla mężczyzn, na przykład jakiegoś tekstu o znaczeniu brody? Bo dla nas brody w końcu są tak samo ważne, jak spódnice dla kobiet:) Mówi się wprawdzie, że nastała moda na noszenie brody, ale tak naprawdę ilu mężczyzn z porządną brodą widać na ulicach - pięć procent? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było juz bardzo dużo na ten temat w tłumaczonych filmach na kanale. Polecam hasło "Trehlebow- broda". Jest jeszcze taki prelegent Głoba - też tłumaczyłem. Trochę wspomina o brodzie. Będę pamiętał i gdy mnie najdzie wena to zamieszczę linki do tych filmów w jakimś artykule.

      Usuń
    2. Ostatnio też sporo Lewszunowa przetłumaczyłem ( czasem w wyszukiwarce You Tube jako Iwan Carewicz) - filmy "równowaga energii męskiej i żeńskiej. Sporo zaleceń dla mężczyzn podaje. Nie tylko o brodę chodzi. Luźne spodnie na przykład- SUPER WAŻNA SPRAWA. Wspominałem o tym gdzieś tu w komentarzach. Zagrzane i ściśnięte męskie klejnoty to nierównowaga hormonalna - brak męskich atrybutów w psychice ( w tym i brak włosów na brodzie na przykład).

      Usuń
  4. „Ciężko jest być dziś kobietą. Musisz myśleć jak facet, zachowywać się jak dama, zajebiście wyglądać i tyrać jak wół…” ostatnio trafiłam na ten tekst gdzieś w czeluściach internetu. Czytam, czytam i myślę sobie… kurcze jakie to jest prawdziwe. Ale czy do zrobienia?
    Kobieta pracująca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś myślałem, że "coś muszę". Sami sobie nakładamy te mentalne kajdany. Wyjście z tego kieratu trochę trwa i łatwe nie jest ale można. Powiem więcej: TRZEBA JEŚLI CHCE SIĘ ŻYĆ. Na razie płynie informacja - jak w bajce o złotym koguciku, który ostrzegał 3 razy. Jeśli ludzie nie posłuchają to przyleci kogucik ognisty i wytłumaczy trochę dobitniej (islam na przykład) . Ognisty kogucik właśnie tłumaczy na Ukrainie i w kilku innych miejscach Ziemskiego globu. U nas jest ostatnia chwila, żeby coś zmienić.

      Usuń
  5. Zaraz na poczatku mojej przygody z tym blogiem i jego Autorem :) trafilam na ten artykul.
    Postanowilam odstawic spodnie- co wcale nie wydawalo sie latwe.
    Dlaczego- bo wlasnie zaczelam 6 rok jak caly rok, lacznie z zima poruszam sie po Warszawie rowerem. Z zalozenia kazdego dnia, choc rozne dystanse, dochodzace nawet do 70 km/ dzien.

    Poniewaz chwile wczesniej zaczelam wdrazac projekt zapuszczania wlosow- zanim jeszcze zaczelam czytac bloga- wszystko zaczelo mi sie ukladac w logiczna dla mnie calosc.
    Pomyslalam sobie: a co mi szkodzi sprobowac i zobaczyc, co sie zmieni i jak ja sie zmienie, gdy bede chodzic w spodnicach i sukienkach? Przed sezonem moja szafa wzbogacila sie o nowe 3 sukienki i 3 spodnice, wiec juz i mentalnie i fizycznie bylam przygotowana po lekturze artykulu.

    Gdy minal miesiac, dostalam od mojej serdecznej Przyjaciolki, ktorej wczesniej opowiadalam o moim postanowieniu noszenia spodnic i sukienek taki spontaniczny mail- 4 godziny po tym, jak sie 5 minut widzialysmy:

    "Wiem, że to dziwne, ale Ty to zrozumiesz:):)
    Od dość dawna zawsze widziałam Cię w spodniach - bo szybko, bo wygodnie, bo rower...
    Sukienka była ze słyszenia, na wielkie wyjścia

    Bo od kiedy nie chodzimy razem na Toastmaster, widziałam Cię raczej w stroju "sportowo-rowerowym" silna, zdecydowana, konkretna "baba-chłop"

    Kiedy dziś zobaczyłam Cię po raz kolejny w spódnicy, zobaczyłam kogos innego, zobaczyłam kobietę, uśmiechniętą, zgrabną,

    Zobaczyłam dziewczynę, i to nie dotyczy stroju,
    Tę dziewczynę, kobietę zobaczyłam w Twojej twarzy, postawie,
    Ulicą szła i patrzyłam na mnie kobieta a nie "baba-chlop" w spódnicy.

    To był ułamek sekundy, kiedy już odjeżdżałam a Ty nam machałaś na pożegnanie.
    I tak niech zostanie :)"

    Nadal jezdze rowerem, nadal zyje intensywnie.
    Zauwazylam, ze wiekszosc Panow chce mi pomoc, glownie z rowerem- a to zniesc ze schodow, a do pomoc wyniesc na zewnatrz. I tak sie oswajam z nowymi reakcjami w odpowiedzi na moja nowa, lepsza wersje siebie jako Kobiety.

    Pisze o tym, zeby zachecic inne czytajace, zeby zakochaly sie w spodnicach i sukienkach.
    No i oczywiscie w sobie samych :)
    I dziekuje Autorowi bloga, ze ten artykul przetlumaczyl i podal w swiat.
    Ja podaje go dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny wpis!! Dziękuję Beato, roześmiałem się serdecznie widząc oczami wyobraźni panów przepychających się tłumnie po to aby znieść Twój rower ze schodów :))).
      Zaciekawiła mnie inna kwestia- dawniej powszechne były rowery - tak zwane "damki". Rama była nisko, łańcuch miał pełną osłonę - nawet tylne koło miało takie osłonki ( u Holendrów i Niemców takie siateczki zaplatali) . Ja te damki widziałem jeszcze u dziadków na wsi. Rower powszechny - kobitki jeździły w kieckach i radziły sobie wyśmienicie.

      Usuń
    2. Jędrzeju, dziekuje, milo mi.
      Panowie sie jeszcze nie przepychaja, zeby mi pomagac, ale taka wizja tez jest ciekawa.
      Tak, znam damki- kojarza mi sie wlasnie z Holendrami.
      Moj rower jest jednak... sportowo miejski, z sakwami, przezutkami, na dlugie trasy ale takze do szybkiej, dynamicznej jazdy...bardzo malo kobiecy, jesli w ogole...
      Moze kolejnym etapem bedzie damka dla Damy? ;)

      Usuń
    3. Czemu nie? "Damki dla Damy" - brzmi wspaniale. Będzie tak jak sobie zażyczysz. Mądrzy ludzie mówią, że wszystkie nasze życzenia się spełniają (niektórzy dodają tu czasem słówko : "niestety") .

      Usuń
    4. Co za pięknie napisany post! Od dwóch lat również praktykuję noszenie spódnic i rozwijanie poczucia kobiecości. Zaczęłam nosić sukienki do pracy, a później przyszedł czas na domowe kobiece stroje. Mogę się tym cieszyć bez ograniczeń, bo szyję je sama, dzięki czemu uwolniłam się od niechęci do zakupów.;)
      Gratuluję wszystkich pozytywnych zmian i życzę kolejnych etapów wzrastania.:)

      Usuń
  6. Masz racje.
    Ze tez nie spotkalam takiej reklamy- Damki dla Damy :) To to idealne haslo dla sklepu z takimi rowerami...no chyba, ze Dam nie ma w ilosci wystarczajacej dla tych rowerow ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostało mi jeszcze 10 miesiecy do tego, zeby móc napisac podobnie, jak autorka tego oryginalnego wpisu :)

    Nowa obserwacja z 2 miesiaca bycia kobieta po nowemu- w spodnicach i sukienkach. Panowie placa za mnie rachunki w restauracjach i kawiarniach. Fakt, ze spotkania z zalozenia i w praktyce byly dla nich wartosciowe, bo ja wiedzialam cos, czego oni nie wiedzieli i to im na spotkaniu zalezalo. Ale w przyszlosci roznie z tym bywalo...

    Od jednego Klienta dostalam prezent z samego powodu, ze byl moim Klientem.
    Wlasnie- goscilam jego i jego dziewczyne. Ukraincy. On wiecej niz polowe zycia mieszka w Hiszpanii, jego dziewczyna nadal na Ukrainie. I wiecie co? Jak dyskretnie patrzylam na nich, jak sie zegnali- to byli dla mnie wzorem bycia mezczyzna i kobieta z tego bloga- on obiecal jej, ze do konca roku bedzie mogl juz na stale zaprosic ja do Hiszpanii, ona mu ufala i plakala. On otaczal ja ramieniem a ona byla slaba. Po prostu ilustracja na tego bloga.
    Ze mna i wital sie i zeglal podnaszac do gory w swoich ramionach ;)

    Co jeszcze? Nawet nie przyszlo mi do glowy, zeby zalozyc spodnie, nawet gdy przez kilka dni bylo zimno i deszczowo.

    I to chyba tyle. Jak bede pamietala, napisze za miesiac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz koniecznie !!! Ja na pewno przypomnę się i zapytam. Wspaniałe obrazy z życia malujesz.

      Usuń
  8. "Ale w przyszlosci roznie" miało być "Ale w przEszlosci roznie" nocna pora zrobila swoje :)
    Bede pisac, bede :)

    1 listopada mija mi wazna rocznica- przestalam nosic okulary! Ostatnie jakie mialam mialy szkla -3,75 i -3,25 D. Okulary nosilam wiecej niz polowe zycia, ponad 20 lat. Kolejne- oprocz jednych- byly zawsze mocniejsze od poprzednich. I wyglada na to, ze da sie z dnia na dzien przestac nosic okulary! I zyc bardzo aktywnie- lacznie z codzienna prawie jazda na rowerze, czesto w nocy i po zmroku. Fakt, 2 lata wczesniej zmienilam znaczaco sposob odzywiania- odstawilam nabial i w wiekszosci zywie sie na surowo- raw food- zapewne mi to pomoglo i w temacie wzroku, wiec polecam. A, przeszlam tez w tym czasie 3 glodowki- 11, 12, 13 dni- teraz w grudniu planuje 14 dni. Tylko o wodzie. W tym roku przez pierwsze 3 miesiace glodowalam tez co piatek.
    Sama wiedze, jak male zmiany skutkuja duzymi efektami, jesli je konsekwentnie stosuje. Zakladam, ze ze spodnicami i sukienkami bedzie podobnie :)
    Jeszcze raz dziekue za inspiracje i autorce i tlumaczowi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha - oczy. jest długi wykład profesora Żdanowa na temat naturalnych metod przywracania wzroku. Ja z tym nigdy nie miałem kłopotu ale ostatnio - pewnie przez komputer , no bo nie z powodu wieku ;) - bywa, że o niektórych porach dnia nie widzę małych literek. Dieta jak najbardziej - jagody naprawiają wzrok, aronia i podobne . Piloci RAF w czasie 2 wojny jedli obowiązkowo na śniadanie dżem z jagód i było to przedmiotem szpiegowskiego śledztwa Niemców. Angielscy piloci odznaczali się dużo większą celnością od Niemców. Natura podpowiada w prosty sposób - te owoce maja kształt gałki ocznej. Dla przykładu fasola wzmacnia nerki - kształt też jest podpowiedzią.

      Usuń
    2. Ogladalam ten wyklad jakis czas temu, kolo stycznia tego roku, wiec juz po conajmniej 2 miesiacach chodzenia bez okularow. . Ja pamietam go jako ok. 30 minutowy, Mam go na komputerze ale przyznam sie, ze teraz juz nie pamietam z niego nic. Obejrze go dzis jeszcze raz.
      Jagod bylo w tym roku jak na lekarstwo wlasnie- susza. Kilka razy kupilam i jadlam sloikami. Teraz zostaja borowki, aronie. No i cwiczenia, ktorych nie robie :(
      Ale sam fakt, ze zaraz minie rok, jak sie z okularow wyzwolilam dla mnie jest przelomowy i jeszcze jakis czas temu dla mnie niewyobrazalny... :)

      Usuń
    3. Ćwiczenia: opisywano gdzieś taki przypadek. Alpinista na długiej wyprawie zbił albo zgubił okulary. Wracać się już nie chciał - strata przygody. Był w górach długo- minimum kilka tygodni o ile pamiętam. Gdy po około 2 miesiącach wrócił w doliny - udał sie do okulisty czy do sklepu i...... okazało się , że potrzebuje już wyłącznie delikatnych okularów korekcyjnych. Oczy podczas wędrówki zmuszone były trenować (okulary rozleniwiają mięśnie naszych ocznych gałek powodując praktycznie ich atrofię) i podobno "niepełnosprawność" oka zmieniła się na lepsze o cały jeden numer. zamiast dwójek miał jedynki .

      Usuń
  9. Wczoraj już miałam komentarz napisany, coś kliknęłam i ...'wyparował'.
    Dlatego dziś zachęcona rozmowa z Magda, która do mnie napisała po lekturze moich komentarzy, dzielę się doświadczeniem kolejnego, 3 miesiąca w spódnicach i sukienkach.
    Zapaliłam sobie świece, zrobiłam herbatę ziołowa z ziół zbieranych przeze mnie i tych, którymi zostałam obdarowana i piszę z intencją, że i moje mini świadectwo zachęci kolejne Kobiety, by ubierały się kobieco i były Kobietami :)

    Po pierwsze- nie mam już w domu żadnych spodni :)
    Po drugie- nie miałam potrzeby ani ciągoty do noszenia spodni- spódnice i sukienki wydają się takie naturalne :)
    Po trzecie: w tym miesiącu 2 razy płaciłam za siebie rachunki na spotkaniach w kawiarni i barze- to niekorzystny wzrost w stosunku do poprzednich miesięcy :(

    Podczas bankietu/ imprezy tydzień temu tańczyłam tylko 3 tańce z 1 mężczyzną. Chyba w połowie drugiego tańca powiedział: 'jak chcesz prowadzić, to prowadź'...Ups, pomyślałam, jeszcze kawałek drogi przede mną...
    Przypomniałam sobie, jak rok wcześniej na tej samej imprezie tańczyłam, jak się po fakcie okazało, z zawodowym nauczycielem tańca. Byłam w dżinsach, w butach w męskim stylu i super się z nim bawiłam. On po prostu był 'zawodowcem' i przy nim nawet prowadzenie sobie odpuściłam ;)
    Wniosek dla mnie- być na tyle kobiecą, żeby w tańcu i nie tylko dawać się mężczyźnie prowadzić i zaufać. Pamiętam z wpisu: http://michalxl600.blogspot.com/2014/12/energetyczne-roznice-miedzy-mezczyzna-i.html ten fragment: "A to dlatego, że kobieta aby cokolwiek zmienić musiałaby zrezygnować i uczynić coś porównywalnego do skoku bez spadochronu z wysokiej góry."i jest on ewidentnie dla mnie!

    A z pozytywów- 3 Przyjaciółki też zdecydowały chodzić w sukienkach i spódnicach- jedna mniej więcej w tym samym czasie co ja, może nawet wcześniej, jedna chyba miesiąc albo ciut dłużej a kolejnej teraz mija 2 tygodnie.
    Poniżej świadectwo jednej z nich- nie pytałam ją o zgodę, wierzę, że się zgodzi jak ją o to zaraz poproszę:
    "Ja od kiedy pracuje w przedszkolu (czyli już 3 miesiące) codziennie noszę spódnice/sukienki. Różnego rodzaju- krótkie, długie, kolorowe i bez wzorów. Nie wyobrażam sobie znów nosić spodnie. Widzę również jak pięknie inne kobiety wyglądają w spódnicach czy sukienkach, że służy im to. Każda kobieta powinna zrobić sobie taki miesiąc ze spódnicami, bo to piękne doświadczenie. Ja też czuję, że kobieca energia dzięki temu może w pełni się przejawiać i wzmacnia to łagodne, harmonijne cechy.
    Uwielbiam też reakcje moich dzieci z przedszkola, które codziennie (jako jedynej pani) powtarzają mi, że pięknie wyglądam i zachwycają się moim ubraniem i biżuterią (nawet chłopcy stwierdzają uznaniem, że mam piękne spódnice)."

    Ja mam podobne odczucia :)
    Teraz chcę kupić lub uszyć 1-2 sukienki/spódnice- dłuższe i cieplejsze, na zimę.
    Bo cały czas jeżdżę rowerem :)

    A jutro ostatni dzień 1 roku bez okularów.
    Napiszę o tym więcej lada dzień :)

    I kolejną relację za miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato Droga... jeśli pozwolisz to zrobię z tego listu kolejny wpis na blogu. Komentarze pod artykułami nie mają jakiejś możliwości tematycznego grupowania jak na forum ale wszędzie są jakieś ograniczenia. Dlatego chcę by Twój niniejszy wpis podkreślić bo panie czekają na takie wieści. Było niedawno pytanie o upinanie włosów - pamiętam z fotek, że te doświadczenia dopiero przed Tobą bo na razie nie ma czego upinać- jednak gdybyś coś znalazła lub miała przyjaciółki mogące podzielić się doświadczeniem -pisz proszę! Wspaniałe te relacje dzieci - reakcje na panią w przedszkolu ! Dzieci nie kłamią. Serdeczności!

      Usuń
  10. Jędrzeju,
    Twoje komentarze przeczytalam od razu nastepnego dnia, ale tak mi sie schodzilo, ze dopiero teraz odpisuje. Martyna pracujaca w przedszkolu- bo to ja cytowalam, zaocznie i po fakcie zezwolila na publikacje swojego maila :)
    Bedac na cmentarzu w mojej rodzinnej parafii przez 2 dni obserwowalam...i liczylam Panie w sukienkach/spodnicach. Dni byly cieple, sloneczne, wiec pogoda sprzyjala kobiecym strojom. Jednak juz liczby nie :( Zdecydowana wiekszosc kobiet byla w obcislych spodniach, mysle, ze tak na oko 1/3 z nich to starsze Panie- one tez paradowaly w spodniach...Nawet wiekszosc malych, kilkuletnich dziewczynek byla w spodniach a nie w uroczych, kolorowych sukienkach...czemu sie dziwic? Przyklad idzie od Mam i Babć...Zasmucilo mnie to, ze nawet na wsi i nawet starsze Panie daly sie omamic 'wygodzie' spodni...
    Dlatego tym, co sa otwarte mowie o swoim doswiadczeniu i podsylam linki do bloga. Czesc z nas sie budzi. I to dobrze wrozy na przyszlosc, idea powrotu do kobiecych ubran zatacza coraz szersze kregi. I tym nalezy sie cieszyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, tak- ja w tej chwili mieszkam na wsi. Kilka razy w miesiącu bywam w pobliskim miasteczku (około 30 tys. mieszkańców). To co tam widzę to istny koszmar. Słuszna obserwacja - starsze panie "wbite" w jakieś "leginsy" czy jak to się tam nazywa. W obecnym czasie (sądzę, że wynik niezbyt zdrowego odżywiania ) kobiety te są przeważnie tęgie- to dodaje tragizmu temu widokowi. No cóż- takie czasy. Lemingi radośnie i ochoczo paradują ku przepaści. Każdy ma wolność wyboru doświadczenia życiowego.

      Usuń
    2. Ale wiesz, że takie zwierzątka jak lemingi wcale nie biegną ku morzu ani przepaści, to tylko propaganda dla idiotów, którzy wierzą we wszystko co usłyszą i są zbyt leniwi intelektualnie, żeby sprawdzić info...

      Usuń
    3. Nawet jeśli masz rację to zaistniał już w obiegu taki obraz charakteryzujący pewne uwarunkowania społeczne JAK NAJBARDZIEJ PRAWDZIWE i obserwowane w praktyce a czy będziemy je dziś określać mianem "syndromu lemingów" czy innym nie ma wiekszego znaczenia. Chodzi o pewien skrót myślowy i hasłowe przedstawienie pewnego wzorca zachowań. Mógłbym Tobie przytoczyć wiele więcej zakłamanych wzorców i sądów, którymi się posługujemy na co dzień i które będa z biegiem lat "demontowane" ale w danym momencie sa pozyteczne w komunikacji. Odkłamania tego wszystkiego nie można dokonać na pstryknięcie palcami bo byśmy się zagubili tracąc punkt odniesienia ( jak w sekcie na przykład). Zatem użycie słowa "dla idiotów" uważam za przesadne. Wszyscy jesteśmy jak małe dzieci wyzwalając się z rozmaitych pod- poziomów iluzji i legend.

      Usuń
    4. "to tylko propaganda dla idiotów, którzy wierzą we wszystko co usłyszą i są zbyt leniwi intelektualnie, żeby sprawdzić info."

      W jaki sposób sprawdzisz to info? Jedynym sposobem jest wziąć stadko lemingów i obserwować. W każdym innym przypadku jesteś skazany/a a na zaufanie (wiarę) w kolejny autorytet, który Tobie potwierdzi, że tak jest a tak nie jest. Ja to określenie traktuję w formie przypowieści jak już pisałem. Takie zachowania są w ludzk,iej społecznosci obserwowane więc nadano temu jakieś "zdefiniowanie" aby za każdym razem nie powtarzać długiego opisu zjawiska.

      Usuń
  11. No wiec minął kolejny miesiąc w sukienkach i spódnicach, często bez rajstop, mimo, że to był listopad ;)
    Pisze relacje z opóźnieniem, bo...ostatni tydzień był dla mnie bardzo nerwowy, stresujący i wykańczający
    Ale do rzeczy.
    Poprzednim razem skłamałam- w domu ostały mi się spodnie do jazdy na nartach.
    Zastanawiam się, czy da się na nartach jeździć w spódnicy? Sukience?
    Zobaczymy. Póki co te spodnie zostają :)
    Przyznaję się szczerze, że nie mam już żadnych ciągot do chodzenia w spodniach.
    Nawet jak to sobie wyobrażam w myślach, dziwnie mi się robi.

    Zrobiłam sobie prezent :)
    Ze skóry cielaka, znalezionej rok temu w rodzinnym domu, która leżała tam od mojego dzieciństwa, jakieś 25-30 lat, uszyłam u kaletnika piękną, kobiecą torebkę, jaką sobie wymarzyłam

    Teraz o zmianach.
    Znajomy Mężczyzna napisał mi: "A moze po prostu mikolaja do ciebie podesle z nowym tel ;) preferujesz iphony czy jaka inna produkcje? Chetnie bym ci zrobil jakis praktyczny prezent." Chodziło o to, że już ponad 1,5 miesiąca mój smartfon w serwisie, który ciągle mnie zwodził odnośnie tego, kiedy telefon będzie zrobiony i kontakt ze mną on line jest utrudniony. Nadal telefon nie jest zrobiony, ale łudząc się, że będzie, poprosiłam o czołówkę, żebym bezpiecznie rowerowała. Już od ponad roku miałam taką 'wypasioną' na liście marzeń praktycznych. A od tygodnia wożę ja na swoim czole :) Dodatkowo popijając przepyszną zielona herbatę prosto z Chin i zajadając czekoladki świąteczne ze Szwajcarii. Nie, nie na rowerze ;) Takimi oto prezentami zostałam obdarowana przez życzliwego mężczyznę...
    I to były pozytywy.

    Teraz rzeczy do przemyślenia. Inny mężczyzna- mógłby być moim ojcem, spotykamy się kilka razy biznesowo i on niby życzliwie i żartobliwie nazwał mnie 'siłaczką'.
    Czujecie? SIŁACZKĄ!!! Jakbym patelnią dostała po głowie...

    A chwilę później...w jednym z mieszkań goście zbili szybę z nowej kabiny prysznicowej zamontowanej 5 miesięcy temu. Szkło poleciało na osobę, poraniła się, na szczęście tylko na rekach i dłoniach. Przeprawa przez przychodnie, gdzie chirurg potrafił tylko wypisać skierowanie do szpitala, żeby tam wykluczyć, że jakaś szklana drobina nie została w jednym z palców, który był lekko zraniony, nerwy na informacji i recepcji, tłumaczenie z angielskiego na polski....Podejście nie na moje stalowe dotąd nerwy. Kolejni Goście czekają na wejście do kolejnego mieszkania, zdążam, są wyrozumiali a ja spóźniona pędzę już w nowej czołówce na comiesięczne spotkanie Stowarzyszenia, w którym 'się udzielam'...Dopiero wtedy chyba w drodze puszczają nerwy i stres odpływa wraz ze łzami...
    Ja nie chcę być już SIŁACZKĄ!!!

    Chcę mieć obok siebie w swoim życiu silnego mężczyznę, którego ja będę wspierać i który będzie wspierał mnie. Który przejmie stery materii i otoczy swoim silnym ramieniem i wesprze swoja mocą i mądrością. Koniec SIŁACZKI!!!

    Obejrzałam kilka razy polecany tu na blogu film 'Roztańczony buntownik' i wiem już dlaczego rok temu postanowiłam, że pójdę na kurs tańca, myślałam o tangu. Jeszcze tego nie zrealizowałam, bo...nie mam partnera a ci który 3 się oferowali mi nie pasowali...To ważne, wiec mimo, że się tego boję (bo lubię być tą, która wie i umie ;) , to wiem, że to ważna rzecz i ją zrealizuję. Pojawi się partner do tańca i będzie prowadził :)

    Odpuściłam wielu rzeczom. Niech się same dobrze dzieją.
    Robię na drutach kolejną rękawicę z konopi do mycia się pod prysznicem, masażu i kąpieli.
    Nadal eliminuję i porządkuję.
    W planach mam oddać maszynę do szycia do serwisu, bo chce uszyć kilka drobiazgów.

    Za 3 tygodnie napiszę kolejną relację, po 5 miesiącu w drodze do Kobiecości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałem i oniemiałem.
      Beato Droga - rozumiem, że mogę opublikować na stronie głównej?
      Pytam , ale na odpowiedź nie czekam - najwyżej dostanę patelnią po głowie.
      Piszę to i śmieję się na głos. wspaniałe te Twoje relacje ! Trzymam kciuki!

      Usuń
  12. Wszystko fajnie i zaskakujaco ale jestem z natury dosc dociekliwa i ciagle szukam odpowiedzi na wiele pytan. Od niedawna interesuje sie zyciem Slowian... i dzieki Twoim informacjom z filmu o strojach, mam tych informacji jeszcze wiecej a to prowadzi do jeszcze wiekszej ilosci pytan. Film ma chyba 2. czesci, bo reszty nie zauwazylam. Ale co z bielizna u kobiet i mezczyzn? Wisiory czy korale sa po cos potrzebne? Fakt to zdobi ale czlowiek czuje sie troche mniej wolny mam wrazenie. Wystarczy ze kobieta podejmie decyzje o tym aby nie nosic biustonosza i jak uzna ze idzie w miejsce gdzie moze nalezy go ubrac bo "inni" maja o tym inne zdanie to trudno jest w tych 'biustonoszowych objeciach' wytrzymac.
    Jesli moge cos polecic to wpadlam na ta Pania https://www.youtube.com/watch?v=QMVyCnR9wTQ
    Nie wiem czy ja znacie ale wydaje mi sie ze tez sporo przekazuje. Niestety nie znam rosyjskiego i wypowiadam sie tylko o tych informacjach jakie sa przetlumaczone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimku Drogi, filmik ciekawy a polskie napisy tam istnieją i pojawiają się poprzez opcję You Tube. Postaram się to skopiować i oprawić na swój kanał- wypowiedź miejscami zmusza mnie do zastanowienia (opcja kochanki) ale ogólnie (przesłuchałem na razie połowę) wygląda na prawdziwą.
      1. Bielizna: było już pytanie o to gdzieś pod filmem. W idealnych czasach bielizna jest w ogóle zbędna i tylko przeszkadza. Dobrze skrojona suknia - często wielowarstwowa tworzy "stojące pole energetyczne" chroniące absolutnie kobietę przed czynnikami atmosferycznymi czyli przemarznięciem oraz przed wszelkimi innymi.
      2. Biustonosz- była już tutaj o tym mowa, oczywiście, że to jest szkodliwe. Można uszyć grubszą suknię ukrywającą te części ciała przed niedojrzałym otoczeniem (mamy niestety wokół masę zarówno kobiet jak i mężczyzn na mentalnym poziomie zwierząt- to jeszcze potrwa kilka lat)
      https://www.youtube.com/watch?v=efQZxv09Lao
      3. Korale, pierścienie, ozdoby, kolczyki - wszystko to jest oparte na wiedzy. Źle dobrana biżuteria zamiast pomóc może zaszkodzić. Dlaczego na przykład władcy miewali te zdobne korony czy masę pierścieni na palcach? To nie było dla upiększenia ale jest to narzędzie. Jakiś szlachetny kamień czy na przykład perły mają określoną swoją wibrację - działają jak odbiornik ściągając bardzo konkretną wibrację - wycinek fali kosmicznej. Można w ten sposób wzmacniać działanie narządów wewnętrznych, również i działanie mózgu. Ludziom opiekującym się całym narodem ( król/ królowa) tego typu atrybuty pomagały , wzmagały ich własne możliwości. Długi temat.

      Usuń
    2. w prawym dolnym rogu ekranu jest 5 ikonek. Aby ujrzeć napisy trzeba wcisnąć 2-gą od lewej. Dobre tłumaczenie.

      Usuń
  13. Dziekuje za informacje.
    Odczulam, ze po przez zwrot "Anonimku Drogi" musze wyjasnic? ze wiem o istnieniu napisow ale skoro i Ty to wiesz i dodatkowo radzisz jak wlaczyc, to z pewnoscia zdajesz sobie sprawe, ze nie w kadym filmie mozna sobie tak zrobic (wypowiadam sie o ogole, a nie filmach wrzucanych tylko przez Ciebie :) Jak pisalam powyzej - wypowiedzialam sie w tych sprawach gdzie cos zrozumialam czyli przeczytalam. Nie narzekam tutaj, ze nie kumam nic z filmow i nie apeluje o pomoc. Stad moje sprostowanie, bo nie lubie jak ktos chce rozumiec mnie inaczej niz chcialam przekazac. Nikt nie lubi.
    Swoja droga robisz kawal dobrej roboty.
    (Jestem swiezakiem w tych tematach takze kazda wiadomosc o Slowianach sobie cenie).
    (Znakow polskich brak, bo nie pisze z Polski. Prosze nie traktowac tego jako brak szacunku).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! - teraz ja się zastanawiam czy dobrze rozumiem. W każdym razie mój poprzedni list nie zawierał w sobie ani lekceważenia ani żadnych prób ....no nie wiem co mogłaś sobie pomyśleć? - poniżenia ?
      Nawet nie zauważyłem braku polskich znaków a Twoją informację już użyłem do kolejnego wpisu na blogu i znalazł nam się "winowajca" (kobieta opracowała i dodała te napisy- bo żeby się pokazały napisy takiej dobrej jakości to trzeba je na You Tube dodać samemu). Dużo zdrowia!

      Usuń
  14. Coz, nie rozumiem Cie. (tak poczulam cos w rodzaju ponizenia, moze tak mialo byc? moze to moj inny dzien - nie jest to juz wazne - przeszlosc)
    Cieszylam sie ze cos znalazlam, ze sa ludzie, ktorzy dostarczaja mi i innym wiedze, z ktora czuje sie coraz lepiej. Translator i to jak funkcjonuje internet czy YT tez wiem, takze nie trzeba wyjasniac - szkoda energii. Niem wiem o co chodzi z jakims "winowajcom" i czy jakakolwiek wina musi w tym swiecie jak i w tej konwersacji istniec...
    Dziekuje za poswiecona mi uwage i nie pisze wiecej, bo aktualna wypowiedz niczego ciekawego nie wnosi pod artykul jak i dla czytelnikow stalych jak i nowych.
    Tobie rowniez duzo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no faktycznie - piramida niezrozumienia. Chyba jesteś nową czytelniczka tego bloga. Piszę szybko- powinienem dodawać buźki i mrugnięcie okiem. Trzymaj się ! I więcej uśmiechu- powaga zabija.:))))

      Usuń
  15. Może problem niekobiecej kobiecości leży w niemęskich facetach? W tym, jak wielki odsetek tchórzy, ucieka z małżeństw, kiedy się psuje, ucieka od chorych dzieci, od alimentów, od odpowiedzialności. Może gdyby faceci zamiast nosić spodnie zaczęli być męscy i odpowiedzialni, kobiety byłyby kobiece. Nie muszę się przebierać, by czuć się kobietą, czy mam spodnie, spódnicę, czy kompletnie nic, nadal czuję się sobą, bo mam fajnego męża i świadomość, że jestem sobą - jestem silna, mam swoją wiedzę, umiejętności, zawód. I nie muszę prosić o pieniądze, prezenty, ani pomoc, bo nie jestem niesamodzielną cizią, tylko właśnie kobietą. Prawdziwa kobiecość przez wieki polegała na pracy i oporządzaniu domu, tylko jaśnie panienki mogły sobie pozwolić na wyżej opisane achy i ochy. Prawdziwa kobieta radziła sobie, kiedy męża zarżnęło obce wojsko, albo swoje wcieliło w szeregi i wysłało na drugi koniec kontynentu, albo kiedy mąż wypływał na połowy. Prawdziwa kobieta nie zwraca uwagi na ciuchy, nie pindrzy się i nie robi z siebie głupiego pudła, tylko działa. Od tego ma dwie ręce, głowę, dwie nogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś z tym szczęśliwa to Twoja sprawa. Nie będę polemizował - powiem oględnie, że tu przedstawiany jest zupełnie inny punkt widzenia. Skąd się biorą "niemęscy faceci?" Jak myślisz? Spadają z drzew czy się rodzą ze swoich matek? Gdzie jest to "skażone źródło?" Co do: "Prawdziwa kobieta radziła sobie, kiedy męża zarżnęło obce wojsko" - nieprawda. Brała ja w opiekę rodzina i cała osada. dawniej ( na szczęście) nie było zasiłków, emerytur i całego tego destrukcyjnego dla społeczeństwa zestawu narzędzi.

      Usuń
  16. Witajcie. A jak to jest z noszeniem rajstop? Zakładacie je pod spódnicę? Czy to przeszkadza? Chciałabym spróbować przygodę ze sukienkami, spódnicami, w sumie ze względu na zaburzoną gospodarkę hormonalną. Odnoszę wrażenie, że rajstopy są przeszkodą, ale jak wytrzymac w spódnicy na mrozie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. syntetyczne rajstopy izolują od energii. Tak samo jak obcasy na przykład. Pod spódnicą możesz spokojnie mieć rajstopy grubsze- wełniane na przykład. A w ogóle (było już o tym) dawniej spódnice były długie i wielowarstwowe a taka kiecka doskonale chroni nawet przed mrozem. Takie kiecki jeszcze w latach 60- tych kobiety nosiły powszechnie. Wiem, że na Śląsku tradycja była żywa. Szukaj starych projektów i wzorów.

      Usuń
  17. 19. Jest mi o wiele prościej rozwijać cechy kobiece. Łatwiej być czułą i dobrą kiedy na tobie lekka suknia. Praktycznie niemożliwe jest bycie posłuszną i łagodną będąc w grubych dżinsach.
    Znaczy byc posłuszną dla kogo ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Komu" - jeśli już. Przeczytaj cały blog to nie będziesz zadawać takich pytań. Są już odpowiedzi. Albo zmień kanał, nie ma obowiązku tu zaglądać.

      Usuń
    2. Ponieważ ktoś jeszcze pytał - napisałem zgrubsza odpowiedź poniżej.

      Usuń
    3. "z grubsza", jeśli już, jak się poprawia innych, to wypadałoby znać podstawy języka.

      Usuń
    4. Aniu, dziękuje za poprawienie. Podstawy jęsyka znam. Klawiatura od nadmiaru pisania zmieniona już druga i też wysiada. Czasem nie koryguję już tego typu literówek licząc na wyrozumiałość czytelników. Czasem automatyczny korektor sam wprowadza idiotyczne zmiany.

      NADE WSZYSTKO!!!! nikogo nie poprawiam. Niech każdy sobie żyje jak chce- nie ma obowiązku zagladania na tego bloga. Jak sie nie podoba to po co się męczysz? Cóż za energię wniósł twój powyższy wpis?
      Ja nie pretenduję do miana jakiegokolwiek guru- jestem nieporadnym tłumaczem, kronikarzem starającym się zebrać trochę informacji i razem z czytelnikami omawiamy to tutaj przesiewając ziarno od plew.
      Zdrowia życzę!

      Usuń
  18. Dołączam się do pytania pomimo odesłania poprzedniego komentatora do przeczytania reszty bloga. Albo poproszęo konkretny link gdzie mogę o tym poczytać, bo nie chcę przegrzebywać wszystkiego w poszukiwaniu jednej interesującej mnie kwestii. Dzięki z góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochani, nie pamiętam. Naprawdę nie podam Wam konkretnego miejsca co, gdzie i jak. Tego jest za wiele. Temat jest drażliwy a takie pytanie było zadawane wiele razy.
      Wystarczy obejrzeć 2 ostatnio tłumaczone filmy z panią Kurowską jako prelegentką. Ona to pięknie tłumaczy, że:
      1. Mamy wzajemnie widzieć w sobie OBRAZ BOGA! Te mądrości zalecał przecież i Jezus nauczany przez Trzech króli- mędrców ze wschodu. Mężczyzna gdy zaczyna postrzegać swoją partnerkę na życie jak Boginię- jako portal, żeńskiej energii, przejaw Pramatki, Bogini Łady wtedy słowo "być posłusznym" przestaje razić. Spełniamy tylko swoje role. Mężczyzna też w pewnych granicach powinien być "posłuszny"- komu? Bogu. Męskie wcielenie to lekcja odpowiedzialności- krzywdzenie pierwiasta żeńskiego, jakiś sadyzm, znęcanie się (choćby psychiczne) to atak na Boskość. Naprawdę boję się, że próba ujęcia tej subtelnej zależności dla jakiej przetłumaczyłem dziesiątki artykułów na blogu..... próba ujęcia tego obrazu w krótkim streszczeniu - w komentarzu takim jak ten wywoła tylko pomieszanie i nasilenie lęków. Czy da się zaliczyć Uniwersytet w 2 godziny? Nie wymagajcie ode mnie tego.
      W ogóle słowo "być posłusznym/posłuszną" jest pochodną słowa "służyć". Tłumaczyłem już znaczenie tego słowa jakie pojawia nam się gdy stosujemy Słowiańską bukwicę: "służyć= s-Lu-żyć" = s(z) Lubowlju żyć". Ljubow to miłość. Służyć ma znaczenie ŻYĆ Z MIŁOŚCIĄ. To nie jest ta służalczość, wiernopoddańczość ślepa do jakiej przyuczają nas od setek lat pasożyty z pod znaku krzyża, gdzie dogmat i nie pytaj o szczegóły. "Tak jest a jak się nie zgadzasz to zginiesz w ogniu piekielnym". U nas wszystko da się wyjaśnić logicznie - zawsze da się odpowiedzieć na pytania "poco?/ dlaczego". Dlatego bardzo proszę ;) - nie leniuchujcie ale użyjcie intuicji. Bierzcie się za czytanie - może wyrywkowe. Wasze wyższe ja wciśnie odpowiednie klawisze. Pamiętam, że czułem podczas tłumaczenia, że to sformułowanie "być posłuszną" wzbudzi z pewnością kontrowersje bo zachodnia propaganda przeinacza naszą wiedzę.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Witam. Michale proszę nie obrażaj moich uczuć religijnych. Akurat na poruszany temat Kościół ma takie same zdanie, jak atrybuty tu poruszane mają wpływ na poczucie kobiecości. Ogólnie zgadzam się i podoba mi się. Pozdrawiam. ANIA

      Usuń
    3. Aniu, zdanie KK znam dość dobrze choć nie wrzucam wszystkich do jednego kosza- są tam ludzie, których szanuję i cenię -ot, choćby prof. Włodzimierz Sedlak, postać niedoceniana i zlekceważona przez własne środowisko kościelne (oni nie byli w stanie go docenić bo wyprzedził epokę o lata świetlne).
      Nie czuj się dotknięta - tak jak powyżej napisałem, temat uczuć religijnych jest sferą osobistą i drażliwą (chyba przetłumaczę taki film Trehlebova o ludziach zdrowo- myślących pojawiających się w każdej konfesji i w każdym narodzie - tacy ludzie stają się sobie duchowymi braćmi ponad podziałami religii).
      Ja osobiście doznałem od instytucji KK wiele złego i wielu szykan- ale i to musiało się zdarzyć - temat bolesny, dziś widzę jak bardzo zniewolona jest moja matka. Powoli i z ogromnym trudem pracuję nad naszą relacją ale indoktrynacja jest tak silna - tak mocno podsycany fanatyzm, że czasami ręce opadają.
      Tak- przetłumacze ten film o różnicy między fanatyzmem ( normalny etap ludzkiego rozwoju osobowości) a świadomością (stanem) "zdrowomyślenia"

      Usuń
    4. Jeszcze coś (znajdziesz to nie raz wpisane w moich komentarzach): ja odróżniam chrześcijaństwo ( i szanuję bo nauczanie Jezusa to nic innego jak Słowiański Wiedyzm) od POLITYKI jaka prowadzi KK czyli od katolicyzmu. Paweł w ogóle Jezusa nie znał, założył instytucje polityczną odpowiedzialną za śmierć w męczarniach milionów istnień.

      Usuń
  19. Mam pytanie trochę techniczne: jak pogodzić noszenie spódnic i sukienek z pracą, w której wg przepisów należy nosić tylko długie spodnie i buty robocze? Oraz czy ten sposób bycia nie będzie kolidował z uprawianiem sportu (np nordic walking)? Pozdrawiam. Luiza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Witaj Luizo. Przyznam, że rozbawiło mnie to pytanie. "jak zjeść ciastko i zarazem mieć ciastko?". To jest ten sam dylemat. Nie przyjdzie nowe, póki nie puścisz starego. Nie da się być kobietą i mężczyzną równocześnie, wtedy nie jesteś ani tym ani tym. Po pierwsze: jest tutaj gdzieś artykuł o tym (wiem- to film był- zaraz podam adres) co się dzieje z kobieca energią gdy ona "chodzi do pracy". Wszystkie dylematy, które tutaj sygnalizujesz to paradoksy naszej - niewolniczej sytuacji. Można sie starać je roztrząsaći tworzyć jakieś kompromisy ale obrany kierunek powinien być raczej na "czysty obraz" sytuacji życiowej. Tzn. widzisz siebie w spódnicy, kobiecą, pragniesz tego. Noszenie spodni i bycie czyjąś służącą przestaje Ciebie bawić. Będąc robotnicami jesteście posługaczkami- wyrobnicami gdzieś tam poza przestrzenią domową. Dom nie jest już domem tylko czymś w rodzaju inkubatora- spłodzić dzieci i tyle. Oddać do żłobka - dalej żyjecie coraz bardziej obok siebie- wielki brat już sobie "twoje" dzieci wychowa.
      Obiecany link:
      https://www.youtube.com/watch?v=9tO1vuD3eJU

      Usuń
    2. Dzień dobry. Dziękuję za odpowiedź, nie ukrywam jednak, że bardzo mnie zasmuciła. Wychodzi na to, że dopóki jestem sama, nie mam partnera (gdzie mi do męża), domu i dzieci, nie mogę realizować się w pełni jako kobieta. Bo niestety muszę gdzieś mieszkać, za coś żyć i wykarmić swoje tygrysy ;) czekając spokojnie na Pana Właściwego. O ile wczoraj wieczorem byłam pełna nadziei i chciałam coś zmienić, teraz czuję się rozczarowana i smutna.
      Pozdrawiam niedzielnie!

      Usuń
    3. Spokojnie! Uszy do góry;) Męska energia dla twojego przetrwania jest też w Tobie (te 10% o którym wspomniała choćby pani Kurowska) natomiast wzorce męskie dzieciaki mogą czerpać z otoczenia. Jeśli jest gdzieś niedaleko jakiś godny naśladowania wujek, dziadek czy nawet sąsiad to można nakierować sytuację tak, żeby synowie ( jak rozumiem) czerpali dla swej stabilności to co im niezbędne. Wszyscy wokół jesteśmy "w drodze" i sytuacje nasze życiowe do ideału mają czasem bardzo daleko. Zawsze jednak- każdego dnia możemy zrobić coś, mały krok, który nas do tego ideału przybliża. Nie da się zmienić wszystkiego na pstryknięcie palcami- rewolucją. Jedyna trwała zmiana to konsekwentne dążenie- wtedy krok po kroku nasze życie ulegnie transformacji i przyciągniemy do niego drugą osobę, która z nami wpadnie w rezonans. Lepiej być samemu niż pośpiesznie z byle kim. Powodzenia!

      Usuń
    4. Czyli Twoim zdaniem należy zrezygnować np. ze wspinaczki górskiej, bo to wymaga noszenia spodni? Najlepiej tylko chodzić po łące i kwiaty zrywać, bo każde zajęcie wymagające założenia spodni jest "niekobiece"? Być może ktoś, kogo mąż utrzymuje może sobie na to pozwolić, ale my - normalni ludzie - nie mamy możliwości tylko leżeć i pachnieć.

      Usuń
    5. do "manowce" - pousuwałem pozostałe Twoje nic nie wnoszące napastliwe wpisy bo nic nie wnoszą poza zwykłą zaczepką. Jeśli masz ochotę to zgłęb proszę więcej treści na blogu i wtedy wyciagnij wnioski - wszystko już było wiele razy napisane. A jeśli nie masz ochoty to zwyczajnie opuść tę strone i idź sobie na jakąś dla - jak to piszesz- normalnych ludzi. Tu sie grupują nienormalni. :)
      Dużo zdrowia!

      Usuń
    6. ale ja zadałam KONKRETNE pytania, na które nie uzyskałam odpowiedzi. mam rozumieć, że nie umiesz mi wyjaśnić pewnych rzeczy i dlatego usuwasz moje komentarze? bo innego wytłumaczenia nie widzę.

      Usuń
    7. Manowce: "........ bo innego wytłumaczenia nie widzę.".

      Bo masz klapki na oczach. Poczytaj spokojnie artykuły na blogu i nie oceniaj książki po okładce. Komentarze o treści "bzdury kompletne" usuwam. Co taki wpis wnosi?
      Na Twoje pytania dziesiątki razy padały odpowiedzi a ja jestem mocno zajętym rolnikiem a nie redaktorem na pensji. Nie mam czasu odpowiadać na wszystkie tego typu pytania leniuchów, którym nie chce się czytać tego co już napisano.

      Usuń
  20. No i minęło ponad 5 miesięcy w spódnicach i sukienkach :)
    Z lekkim opóźnieniem ślę kolejną relację.

    Zaczynając od końca ostatniego wpisu- maszyna do szycia już jest sprawna :)
    Jeszcze co prawda po serwisowaniu nie została sprawdzona w praktyce, ale Pan Mistrz z serwisu najpierw pochwalił, ze mam bardzo dobra maszynę i że wszystkie nowoczesne mi przeżyje a potem demonstrował co ona potrafi- nie znałam nawet ułamka jej możliwości, co wynikało z jej niesprawności. Już się ciesze na to, co nią będę czarować, zdaje się od jutra, bo teraz jestem poza domem.

    Miałam z tym serwisowaniem maszyny też ciekawa przygodę. Najpierw podjechałam rowerem do najbliższego serwisu. Gdy milo przeze mnie zagadnięty jego właściciel odburknął mi coś niemile i potem kilka razy się tak prze-ping-pong-owaliśmy, pomyślałam sobie i powiedziałam na głos: wie Pan co, już nie chcę, żeby mi Pan maszynę reperował- po prostu jest Pan niemiły. Podziękowałam i wyszłam w środku dumna z siebie, ze nie będę zostawiała swoich pieniędzy za usługę dla mnie komuś, kto jest niemiły albo wręcz chamski. I wtedy w głowie zaczęła się galopada myśli. Która ze znajomych szyje i może mi polecić sprawdzony serwis maszyn do szycia? Przyszły mi na myśl Elka i Oksana. Jako, ze Elka z Powiśla a Oksana z Kabat, od razu zadzwoniłam do Elki i poprosiłam o rekomendacje. I ta od razu nakierowała mnie na Pana Wojtka z Targowej. Telefonicznie i potem na żywo okazał się człowiekiem miłym, dużej klasy, kultury i po prostu ludzkim. Wypatrywał mnie przez okno, wyszedł, pomógł znieść maszynę z roweru. Gdy maszynę odbierałam- wyszłam z pierścieniem na dłoni. Nie, nie oświadczył mi się. Podarował praktyczny pierścień do ucinania nitek :) Pomógł zanieść maszynę na rower i zamocować w walizce na bagażniku.

    Jaki wniosek z tej sytuacji wyciągnęłam? Że jeśli tylko mogę- a w większości przypadków zakładam, że mogę i nie będę czasowo czy finansowo zmuszona iść na kompromisy- chce współpracować z ludźmi fachowymi i miłymi, z którymi mi po prostu po drodze. Sytuacja z serwisowaniem maszyny i współpraca z Panem Wojciechem pokazała mi, że to bardzo łatwe i proste- zakładam, że podobnie będzie w innych sytuacjach. Nawet jeśli zdarzy się odstępstwo, spodziewam się, że w większości sytuacji będzie tak, jak chcę- chcę współpracować z ludźmi miłymi, życzliwymi, fachowymi i terminowymi w tym, co robią.

    OdpowiedzUsuń
  21. cd- jako jeden komentarz całość była za długa :)


    Chodzenie w spodniach to już dla mnie odległa przeszłość. Nawet teraz, gdy na dworze kilkanaście stopni na minusie a ja śmigam na rowerze- najczęściej w jednej z dwóch spódnic dzianinowych- jednej do kolan drugiej do kostek- nie wyobrażam sobie, że miałabym to robić w zmarzniętych na blachę bawełnianych dżinsach.

    Miesiąc temu napisałam: Pojawi się partner do tańca i będzie prowadził :)
    Wyobraźcie sobie, że pojawiło się 2 wcześniej nieznanych mi Panów chętnych na wspólne uczenie się tańcem. Z obydwoma porozmawialiśmy telefonicznie i ponieważ jedna znajomość zaczęła się 5 dnia mojej 14 dniowej głodówki o wodzie, do tej pory do kontynuacji znajomości nie doszło. Z drugim z Panów jesteśmy umówieni na wspólny 3 miesięczny kurs tańca dla początkujących- zaczynamy 11 stycznia :)

    Nadal odpuszczam wielu rzeczom. Niech się same dobrze dzieją.
    Nadal porządkuje otoczenie- sprzedaje, oddaje i wymieniam to, czego nie potrzebuje lub co nie jest mi niezbędne.
    Nadal porządkuje siebie- jestem po 4 głodówce o wodzie- w ciągu 2 lat. Ta miała 14 dni, przeszłam ja bardzo dobrze i celowo byłam mniej aktywna przez polowe czasu od ostatniego wpisu- stad może mniej się działo i o mniejszej ilości rzeczy piszę.

    Kilka razy zdarzyło mi się, ze obcy Panowie sami z siebie mi pomagali- otwierając drzwi budynku, gdy wychodziłam, przenosząc rower, otwierając drzwi samochodu, zbaczając z trasy, żeby podwieźć mnie tam, gdzie chcę dotrzeć lub w innych sytuacjach- co było mile i pokazało mi, jak może być codziennie.

    Jeszcze podczas głodówki ukisiłam w kamionce kapustę- pierwszy raz w życiu zrobiłam to sama- wyszła pyszna! Potem powtórzyłam akcje- jeszcze nie wiem, jak wyszła tym razem. Ukisiłam kilkanaście słoików kimchi z pomocą Przyjaciółki. Zaproponowałam jej, ze zamiast spotkać się w kawiarni, gdzie ona będzie jadła i pila a ja będę pila wodę i na nią patrzyła- zapraszam ja do domu, gdzie tez przygotuje jej coś do picia i jedzenia i ze wspólnie zrobimy kimchi. Ona pomysł podłapała i tak jej się spodobała pierwsza akcja i wstępna degustacja mojej kapusty, ze zaproponowała kolejne wspólne 'prząśniczkowe' kiszenie :)

    Zdarzyła mi się też rzecz chyba najważniejsza. Zaczęłam znajdować kontakt i wspólny język z Ojcem... :)
    Ale o tym napisze więcej za miesiąc, jak się sytuacja jeszcze pozytywnej rozwinie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja swoją garderobę wymieniam sukcesywnie, nie wyrzucam spodni bo to marnotrawstwo, ale zauważyłam jedną dziwną rzecz, o której nie umiem z nikim porozmawiać bo wydaje mi się to śmieszne, zawsze było mi zimno, ubieranie na cebulę, kocyki elektryczne, teraz chodzę w spódniczkach, sukienkach i cienkich rajstopkach i jest mi ciepło, ciągle, nie jakieś tam uderzenia, czuję, że wytwarzam bardzo duże ilości ciepła, Mam więcej energii, radości i takie różne rzeczy, o których nawet nie chcę pisać bo wydaje mi się to dziwaczne i bez związku z sukienkami, ale tak się dzieje i już. Dodatkowo kolory, kiedy ubieram się kolorowo o wiele więcej osób uśmiecha się do mnie i są jakoś życzliwiej nastawieni, a długa sukienka w kwiaty i leciutka góra to w ogóle odlot. Jakieś czary z tego wychodzą, sama nie wierzę, że to napisałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BARDZO DZIĘKUJĘ ZA TEN WPIS! Dokładnie tak się dzieje ale nie ma sensu o tym pisać zanim ktoś nie weźmie i nie spraktykuje. Bardzo się cieszę, że się zebrałaś na odwagę;) Czytam w rosyjskojęzycznym necie takie właśnie opowieści. Tak jak gdzieś już pisałem da sięte cuda ( ciepło w kiecce) wyjaśnić za pomocą współczesnej fizyki i jakichś pól torsyjnych jakie taki ubiór wytwarza. Pozdrawiam! Jędrzej

      Usuń
    2. Ciekawe, ale czy możesz coś więcej napisać? Jak osiągnąć większa odporność na zimno? Szczególnie, że zima się zbliża wielkimi krokami. Dodam, że też nosze głównie spódnice.

      Usuń
    3. Było już o tym w wielu miejscach na blogu - niestety nie jest to forum i nie da się założyć działów tematycznych. Szukaj w starych tradycjach - zapytaj jakichś babć , Ślązaczek na przykład. Tam jeszcze w latach 60- tych wielowarstwowe spódnice były na porządku dziennym. Ważna jest długość i parę innych niuansów. Odwiedź skanseny i zwyczajnie porób sobie kopie - a następnie testuj. Najważniejsza jest praktyka - z czasem gdy obudzi się Twoja kobiecość będziesz wyczuwać to wszystko. To jest wielka wiedza i nic co dawniej noszono nie było przypadkiem ale miało głębokie uzasadnienie praktyczne. Są jakieś muzea regionalne na Mazowszu czy gdzie tam jeszcze. To trzeba koniecznie ocalić i zauważyć wartość bo niebawem nawet te muzea ludowe znikną. Tu akurat "komuna" ma spore zasługi, że wspierano te stare tradycje (choć w bardzo prymitywny i sięrmiężny sposób- według zaleceń odgórnych/ nakazów - ale jednak).
      No i oczywiscie kombinuj (marzenie, stwarzanie wizji) aby wynieść się z miasta. Miasto zabija tę naszą sensytywność. To co dla naszych przodków było jasne i dostrzegalne natychmiast jeszcze kilka dekad temu dziś staje się niezrozumiałe, niepojęte. Mamy w rękach klucze do skarbca i odkładamy je nie umiejąc użyć.

      Usuń
  23. a podobno to my muzulmanki jestesmy uciemiezone strojem ;) lol

    ten post i wiele z komentarzy przypominaja mi to co jest istotne w mojej religii: kwestie posluszenstwa Bogu poprzez bycie mezczyzna i kobieta, kwestie tego ze mezczyzna ma byc mezczyzna a kobieta kobieta, no i stroj... ja nosze spodnie pod spodnice ale to wynika z faktu ze po 1) pewne czesci ciala mi sie ocieraja bez a po 2) zeby nawet jak wiatr uniesie spodnice noga nie byla widoczna...
    I to prawda ze wraz ze zmiana stroju zmienia sie tez wiele w zyciu, sama sie przekonalam o tym dzialaniu i to w obie strony (jak maz zaczal mi kupowac dzinsy i przestalam nosic na jakis czas spodnice to i w domu nam sie poprzestawialo, pojawily sie problemy w kwestii przywodczej)

    OdpowiedzUsuń
  24. Na początek polecam wyzwanie 100 dni bez spodni -
    http://www.aniamaluje.com/2014/11/100-dni-bez-spodni-jak-wyzwanie-pomogo.html byłam sceptyczna, bo autorka jest sporo młodsza, ale w kręciłam się i rzeczywiście jest lepiej w moim życiu, czuje się bardziej kobieco :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeszcze to jest fajne https://www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://www.aniamaluje.com/2015/11/10-zalet-noszenia-sukienek-i-spodniczek.html&ved=0ahUKEwixoJO90evKAhUF2hoKHbTQAqoQFggpMAQ&usg=AFQjCNFhdVMu-cU-pR3u1hgZ3ecjed3ztw&sig2=czrP5HC-pKcYlHfKVoy6jw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) trochę kuse te spódniczki ale lepsze to niz spodnie. No i ja osobiscie lubię patrzeć na kobiety na płaskiej podeszwie a nie obcasie.

      Usuń
  26. Przeczytałam z mieszanymi uczuciami. Zawsze w domu musiałam być "mężczyzną" - naprawić kran, zabić pająka, wyprowadzić bezpiecznie rodzinę w czasie pożaru (serio). Tylko samochodu nie umiem naprawić. I prowadzić - ale to zwalam na wadę wzroku.

    Od pewnego czasu na nowo odkrywam bycie kobietą - wcześniej było różnie. W sumie będąc z moim pierwszym chłopakiem czułam się jakbym była w związku gejowskim. To było bardzo abstrakcyjne i chyba stanowiło jeden z czynników które zniszczyły te relację. Byłam bardziej męska od mojego faceta - ratowała go tylko broda czasami ;).

    Wracając do sedna: ostatnio, na prośbę mojej partnerki, zaczęłam nosić włosy w warkoczu i właśnie ubierać spódnice. No i faktycznie, zaczyna to wpływać na sposób myślenia. Tylko teraz zastanawiam się, czy to dalej będę ja. Czy nie zmienię się za bardzo. Na koniec - czy to będzie prawdziwe, czy to nie wcielenie się w rolę jak w teatrze?

    No i czy naprawdę potrzebuje tej kobiecej uległości, miękkości, wyciszenia?

    Trochę się tego wszystkiego obawiam. Niemniej zaczynam eksperyment "bez spodni" i zobaczymy jakie będą skutki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cytat: "... ostatnio, na prośbę mojej partnerki, zaczęłam nosić włosy w warkoczu i właśnie ubierać spódnice...." . Rozumiem, że jesteś kobietą i żyjesz w związku z kobietą?

      Usuń
  27. Małgorzata Magdalena24 lutego 2016 07:08

    Witam serdecznie:) Musze przyznac ze i mnie wciagnela gimnastyka slowianska i przymierzam sie do noszenia dlugich spodnic. Mam jedna w domu(taka ala cyganska jak na nia mowia w domu) i jak tylko wracam z pracy zakladam ja od razu. Zawsze ja uwielbialam a moja corka wrecz przeciwnie. A jeszcze jak oznajmilam ze zamierzam wiecej kiecek kupic to bylo "mamo ty chyba zartujesz":). Ale pojechala ze mna do miasta z zamiarem kupienia pare dlugich wygodnych do pracy. Nie uwierzycie cale miasto przeszlysmy i nie bylo ani jednej! (z wyjatkiem jednego sklepu gdzie mieli jedna sukienke ale z boku dluugie rozciecie) wszedzie spodnie albo spodniczki do kolan ale dlugiej nie maja:( Nie mieszkam w Polsce i nie wiem czy o tej porze mozna kupic kiecke bo corka stwierdzila ze to nie sezon na kieki:)Ale sie nie zrazilam popatrzylam w necie i zamowilam chociaz mam pietra bo zamawianie ciuchow przez internet zle kojarze i teraz czekam na przesylke:)Ale co moge powiedziec na temat noszenia tej co mam mojej jedynej:) zawsze czulam sie w niej kobieco, chod jest rzeczywiscie lzejszy delikatniejszy. Co do reszty to czekam az calymi dniami bede nosic sukienki bo jak na razie to mam pol na pol:) I wtedy co zauwaze to na pewno napisze:) A na razie zycze milego dnia i przesylam serdeczne pozdrowienia:)
    Małgorzata Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu sukcesów na nowej drodze życia! ;)

      Usuń
  28. Minęło kolejne, tym razem 2 miesiące w sukienkach i spódnicach :)
    Zbierałam się jak sójka za morze, żeby opisać, co się u mnie działo. Bo mam wrażenie, że działo się mało.

    Jedno z miłych zdarzeń- spotkałam się z P, znajomym, z którym spotykamy się raz na pół roku porozmawiać o metodach na zdrowsze, lepsze i bardziej proste życie. Czekał już na mnie w restauracji i gdy się spotkaliśmy wzrokiem, powiedział z duża sympatią: 'ale się wylaszczyłaś'. To było miłe :)

    Kontynuuję kurs tańca, już półmetek. Mam przy tym ciekawe dla mnie obserwacje. I ja i mój taneczny partner M. mamy każde swoje motywacje do nauczenia się tańczyć. Od początku kursu zrobiliśmy z M. duże postępy. Po 4 zajęciach miałam poczucie, że daję M 'popalić' i refleksję, że gdy tańczę z instruktorem, to nawet gdy robię błędy w krokach, to przynajmniej wiem dokładnie lub wyczuwam, w którym momencie popełniam błąd. Że instruktorowi ufam, bo wiem, że on wie. Nie mam tego w przypadku M. Zauważyłam, że podobnie mam w życiu. Że jeśli wiem, że ktoś jest w czymś dobry albo to widzę i jeśli go akceptuję jako osobę, to 'już mnie kupił/kupiła'. Mogę podążać za tą osobą, mogę się jej radzić i uznaję za eksperta...

    Już w listopadzie odpuściłam sobie 'celowe' poznawanie Mężczyzn, bo zadałam sobie pytanie: skoro Ty szukasz 'ideału', to czy sama jesteś 'ideałem', którego szuka/pragnie Twój 'ideał'? Odpowiedziałam sobie: 'nie'. I zajęłam się ulepszaniem siebie :)

    Włosy mam już na tyle długie, że noszę je w kucyku. Za chwilę będę mogła pleść warkocz :) Kupiłam drewniany grzebień z rączką, z masowej produkcji- świetnie się sprawdza. Będę nadal wypatrywała rzemieślnika, który wykona dla mnie grzebień z naszego drewna- ten z jest z drewna neem. Może znacie kogoś takiego i możecie polecić? Proszę :)

    Ten tydzień był dla mnie wyjątkowy- przez 5 kolejnych dni każdego dnia poznawałam na żywo wyjątkowe osoby, z którymi od razu miałam wspólny temat i które w wielu bazowych tematach miały podobne spojrzenie- było to 4 mężczyzn i 1 kobieta. Było to dla mnie niesamowite- świadomie to obserwowałam i mimo, że nic nie wskazywało na to, że kolejnego dnia poznam kogoś równie interesującego, tak się działo. Tylko pierwsza osoba była mi celowo przedstawiona przez równie niesamowitego wspólnego znajomego, kolejne były totalnie spontaniczne. I Ci mężczyźni naprawdę byli niesamowici! Jeden z nich był moim klientem- to Niemiec urodzony w Rumunii, będący w Warszawie biznesowym przejazdem- tak bezproblemowy i dobry człowiek, gdy napisałam mu, co zobaczyłam w nim i jego zachowaniu- nie tylko względem mnie, odpisał:

    I try to do every day something good, and I want to be friendly and helpful. This is my most important life setting.

    (Każdego dnia staram się zrobić coś dobrego i chcę być przyjacielski i pomocny. To jest moje najważniejsze nastawienie życiowe.)

    Przyznacie, że nie jest to chyba powszechne nastawienie? :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kolejnym był obywatel Hondurasu, który właśnie skończył studia w USA i przyjechał w poszukiwaniu inspiracji biznesowej do Polski, na targi słodyczy i lodów. Rozmawiałam z nim po angielsku, jak ze starym dobrym znajomym ponad godzinę- poznałam go na stoisku firmy, w której pracuje moja Przyjaciółka, która mnie na te targi zaprosiła- wie, że uwielbiam lody ;) i nas zapoznała. Mówiliśmy o ...kościele katolickim i wierze, biznesie, nastawieniu względem przedsiębiorców, podróżach i po prostu życiu.

    W piątek wracałam z Katowic do Warszawy blablacar. Pan Leszek, 56 latek okazał się ciekawym rozmówcą, ale też mężczyzną, jakich chyba zwłaszcza w miastach mało- mieszka pod miastem (z żoną lub partnerką), ma konie, piecze chleb, łowi ryby- opowiadał o wyprawach do Skandynawii na łowiska, o wyprawie kamperem wokół Bałtyku. Widać było, że z niejednego pieca chleb jadł ;) i czułam, że to Gość, który zawsze sobie poradzi. Miał oczywiście poczucie humoru, dystans do siebie i błyskotliwy umysł :)

    Po każdym dniu zauważałam, że poznałam kogoś niesamowitego i wyjątkowego i docierało do mnie, że albo ja mam takie szczęście, że na nich trafiam albo naprawdę są na tym świecie jeszcze mężczyźni godni uwagi i zainteresowania- o Twórcy i Czytelnikach tego bloga nie wspominam ;) i że jest ich więcej, niż mi się wydawało... A to dobra obserwacja. I cieszę się, że jej świadomie dokonałam!


    To co zauważam- mężczyźni częściej niż kiedyś mi pomagają- odbierają, podwożą- robią to sami z siebie. Teraz sią zastanowiłam- gdy 2 tygodnie temu ja musiałam do mężczyzny dojechać na 6 rano do podwarszawskiego miasta- 1,5 godziny jazdy na rowerze, po to żeby wspólnie pojechać na spotkanie z innym bliskim mi mężczyzną do Katowic, to potem przez 2-3 dni miałam taki katar, jakiego dawno nie miałam- czy to nie jest sygnał, że lepiej byłoby, gdybym wtedy poprosiła, żeby mnie odebrał rano z domu? Następnym razem w podobnej sytuacji na pewno poproszę, jeśli od kogoś nie wyjdzie taka propozycja.

    Co jeszcze?...Po lekturze książki "Magia sprzątania" Marii Kondo porządkuję swoje mieszkanie, sprzedaje i oddaje zbędne rzeczy, wyrzucam te, które i dla innych będą bezużyteczne. Zauważam, że dobrze mi to robi- czyści przestrzeń, robi jej więcej i powoduję, że mój umysł tez się porządkuje. Robi mi to bardzo dobrze- czas porządków staje się taką medytacją w działaniu.

    Któregoś dnia przyszła mi do głowy joga. Tego samego dnia albo dzień później na FB zobaczyłam ten filmik
    https://www.youtube.com/watch?v=xECiTdgy9nE
    a ktoś podesłał mi info o acroyoga. Sama joga wydawała mi się 'za wolna', 'za nudna' A acroyoga mnie zafascynowała na tyle, że myślę, czy po kursie tańca nie wybiorę zajęć z acroyogi. Czyż nie wygląda pięknie? Dodatkowo przeczesując internet gdzieś wpadła mi w oko zdanie, że acroyoga wymaga zaufania i współpracy partnerów- podobnie jak w tańcu, choć tu skutek błędu może być znacznie bardziej dotkliwy...
    Zobaczę, jeśli temat do mnie wróci, napiszę w kolejnych relacjach.

    Bo tego, że do noszenia spodni już nie wrócę, już nie muszę pisać, prawda?
    :)

    OdpowiedzUsuń
  30. O, właśnie znalazłam ten tekst o acroyodze: http://yogablog.pl/acroyoga-drzemiacej-potrzebie-zaufania-pragnieniu-wzbic-sie-przestworza/
    Prawda, że to piękne?

    OdpowiedzUsuń
  31. Dzis pisze krocitko, bo ...dawno nie pisalam- przepraszam, ze tak Was zostawilam bez informacji ode mnie. Duzo sie dzialo.
    Tym, ktorzy sa ciekawi pisze, ze za chwile- gdzies kolo 26 lipca minie moj rok bez spodni, tylko w spodnicach i sukienkach.
    Nie mam zmian tak spektakularnych jak w tym poscie ale wiem, ze do spodni nie wroce bo te zmiany, ktore juz sa, sa bardzo dobre :)
    Dodatkowo juz ponad rok nie obcinalam wlosow- spokojnie moge je poki co zwiazywac gumka- na warkocz jeszcze sa za krotkie.
    Przestalam sie tez depilowac i golic.
    Bylam na kursie tanca.
    I bede kontynuuowac dbanie o moja kobiecosc.
    Dziekuje za tego bloga Jędrzeju i Wam Czytelnicy za komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie noszę spodni od momentu przeczytania tego artykułu, to już będzie 1,5 roku. Od tego momentu mój świat się zmienił o 180 stopni.
    1. Zyskałam pewność siebie, zaczęłam się znacznie ładniej ubierać. Dopasowuję sobie kolczyki i dodatki. Nie mam ich dużo, ale wszystko do siebie pasuje.
    2. Straciłam pracę, w której szef mnie wykorzystywał. Nie płacił nadgodzin, nie dawał wolnego. To otworzyło mi furtkę do nowego lepszego życia.
    3. W pół roku nauczyłam się języka hiszpańskiego i wyjechałam do Chile. Po 3 tygodniach pobytu dostałam pracę marzeń. Haftuję sukienki ślubne. Jestem podziwiana i kocham to co lubię. Szefowa zaproponowała, że wyśle mnie na kurs krawiecki i go opłaci.
    4. Do tej pory myślałam, że nie miałam szczęścia w miłości. Zmieniłam myślenie na swój temat. Z "walczenia o bycie kochaną" wybrałam "mogę być twoją towarzyszką jeśli chcę". Z wieloma mężczyznami piszę maile. Wszyscy zapraszają mnie na spotkanie, na kino, lody, kawę. Jak mam czas to jest ok :) Nic na siłę, żadnych dramatów, żadnych zdrad, kłamstw i walk. Delikatność.
    5. Przestałam idealizować swoje życie. Nie ma niedopowiedzeń, ukrytej prawdy i kłamstw. Chcesz prawdy to mnie poznaj taką jaka jestem, nie chcesz, to idź z mojego życia. Tak jest łatwiej.
    6. Mam idealny kontakt z moimi bliskimi, moja mama wrzuca mi na FB jakieś artykuły, ja wysyłam jej zdjęcia. Z siostrą gadamy na skype chociaż w przyszłości się żarłyśmy. Z tatą piszemy maile.
    7. W wolnym czasie wykonuję biżuterię i ozdoby na włosy, co zwala z nóg w połączeniu z warkoczami. Szczególnie w takim kraju, gdzie "słowiańskość" nie jest poznana.

    Co do włosów to się depiluję, bo lubię dotyk gładkiej skóry. Tak jest wygodniej i higieniczniej dla mnie. Farbuję też włosy, bo nie lubię się malować codziennie. A moja buzia z ciemnymi włosami dookoła wygląda szaroburo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu czytelników za wpis. Tyle pozytywów- takie relacje dają innym kopniak do zmian. Na zycie nigdy nie jest za późno a wszystko wokół jest realizowane mocą naszej wiary w zmiany. Powodzenia!

      Usuń
  33. Ja od ponad roku noszę głównie spódnice i czuję sie ztym świetnie, choć nie wybrzydzam z długością, ale w długich czuje sie doskonale.

    Niestety w jednej okoliczności się na spódnice nie przeżuce, a mianowicie jeżdżę konno i tu bryczesy są niezastąpione, jazda po damsku mnie ie kręci.

    Ale jak ie wsiadam, to często przyjeżdzam do stajni w sukienkach i robię cośtam przy koniach, to dopiero robi wrażnie :)

    Artykuł bardzo fajny, dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) no tak- Kobieta i koń to całkiem co innego. Stają się jednością.
      Miło mi, że pojawiają się nowe czytelniczki a stare artykuły nadal mają "wzięcie". Zapraszam do czytania- najbardziej poczytne (w tym ten o ile pamiętam) są zebrane w szybkich linkach po prawej pod nazwą "abecadło".

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.