poniedziałek, 7 listopada 2016

10 przykazań idealnego męża:

Ciąg dalszy tłumaczeń praktykantów -  Anny "cjr Rosjanka" i moja korekta tekstów (oraz uzupełnienie tłumaczenia 4 punktów). Były prośby o instruktaż dla mężczyzn - no to mamy. Poniżej doklejam inny tekst - takie dwa w jednym:


1. Okazuj twardość charakteru i czułość wobec żony
Każda kobieta, niezależnie od stopnia jej pewność siebie potrzebuje mężczyzny na którym może polegać, z którym sama nie musi być głową. Jej jest niezbędny silny i jednocześnie czuły mąż.

2. Stale chwal żonę
Kobiety z natury są mniej pewne siebie niż mężczyźni. Częściowo można to wytłumaczyć tym, że na współczesnej kobiecie spoczywa za wiele obowiązków: życie, dzieci, często praca na cały etat, opieka nad starymi rodzicami itd. A ponieważ jest emocjonalnie przewrażliwiona to jak powietrza potrzebuje słów aprobaty i pochwały.

Prawie każda żona pyta męża: «Kochasz mnie?» Nie tylko w przeddzień, ale i po pięciu, i dziesięciu latach wspólnego życia kobieta zadaje to pytanie nie dla tego, że posądziła męża o zdradę albo odczuła jego obojętność ale żeby utwierdzić się w jego miłości znowu i znowu. Potrzebuje nie «informacji» lecz potwierdzenia.

3. Podziel z nią zakresy odpowiedzialności
W związku małżonków powinien być podział obowiązków. Ponieważ oboje dorastaliście i wychowywaliście się w różnych rodzinach, z różnymi tradycjami, to, wstępując w związek zderzycie się z niespodziewanymi «wybrykami».

Na przykład, w rodzinie żony zawsze śmieci wyrzucał ojciec a w rodzinie męża to wchodziło w obowiązki mamy. Jak to ma być w nowej rodzinie? Często między małżonkami powstają spory a nawet wielkie awantury z powodu najdrobniejszych głupot. Dlatego umówcie się, że stworzycie wasze własne «tradycje».

4. Nie krytykuj
Mąż stale krytykujący swoją żonę wywoła mnóstwo negatywnych następstw:
• U żony może wystąpić depresja.
• Negatywne emocje i stres mogą wywołać u niej różne fizyczne choroby.
• Może stać się zła, zamknięta albo oziębła.
• Przestanie siebie szanować.
• Zacznie wylewać swój ból i krzywdę na dzieci.
• Podejmie decyzje o rozwodzie.

Nieustanna krytyka jest zawsze destrukcyjna ale istnieje pozytywny sposób za pomocą którego można wprowadzić zmiany w związku. Żadne stosunki nie obejdą się bez krytyki lecz im jest jej mniej, tym szczęśliwsza będzie rodzina.

5. Pamiętaj jak ważne są «pierdoły»
Mężczyźni na ogół są mniej sentymentalni niż kobiety dlatego nie nadają dużego znaczenia urodzinom, rocznicom różnych rodzinnych wydarzeń i każdym «pierdołom», które dla kobiet mogą być bardzo ważne.

6. Nie ignoruj potrzeby żony by mogła być obok ciebie.
Oczywiście, nie ma dwóch jednakowych ludzi ale ogólnie rzecz biorąc kobieta częściej pragnie być z mężczyzną niż on — z nią.

7. Uczyń wszystko co możesz aby żona czuła się bezpiecznie.

Poczucie bezpieczeństwa to jedna z pierwszych potrzeb kobiety w rodzinie i potrzeb w relacji  i zaspokoić tę potrzebę  może opiekuńczy, delikatny i taktowny mąż. To odczucie pojawia się u kobiety gdy mężczyzna wykazuje zainteresowanie jej codziennym życiem. Może nie zaimponują tobie szczegóły jej codziennej pracy ale słuchając jej opowieści, niniejszym wyrażasz miłość, a tym samym zwiększasz jej poczucie bezpieczeństwa.


 8. Wykazuj zrozumienie i cierpliwość dla zmiany nastrojów żony.

Nastrój zmienia się wszystkim ludziom bez wyjątku, ale u kobiet znacznie częściej niż u mężczyzn. Co robić w takich sytuacjach? Nie poddawaj się jej nastrojowi, bądź zrównoważony. Możesz stać się solidnym wsparciem dla swojej żony bo nie podlegasz zmianom nastroju jak ona. Więc nie panikuj gdy to się dzieje z żoną. Bądź dobry i cierpliwy.

Jednakże  dobroć i cierpliwość nie przychodzą ot -tak, znikąd. Do ich rozwoju przyczynia się twój rozwój osobisty oraz rozmowa.


 9. Wspomagaj żonę w jej wysiłkach na rzecz poprawy związku.Z reguły jeśli kobieta nie jest czymś usatysfakcjonowana w rodzinie to szuka pomocy książek, psychologów i duchowieństwa. Kobiety chcą wprowadzić pozytywne zmiany, a to dotyka samoocenę wielu mężczyzn, i opierają się oni takim próbom swoich żon. Taki mąż prawdopodobniej odmówi przeczytania artykułu na temat wychowywania dzieci rekomendowanego przez swoją żonę i potraktuje to jako krytykę pod swoim adresem. Ale posłuchaj mojej rady! Przeczytaj ten artykuł! Nic nie tracisz! ...a być może się czegoś nauczysz.

10.
Rozpoznawaj jej indywidualne potrzeby i dołóż starań aby im sprostać.

Nie ma dwóch jednakowych żon. Ta z którą się ożeniłeś różni się od wszystkich innych kobiet. Na pierwszy rzut oka jej potrzeby mogą wydawać się nie mieć końca lub być irracjonalne i będziesz sądził, że nigdy nie zdołasz ich zaspokoić. Ale wypada chociażby dowiedzieć się czego potrzebuje twoja żona - czego sobie życzy i co lubi a następnie postarać sie je zaspokoić w miarę swoich sił. Nie oznacza to, że masz schlebiać wszelkim jej egoistycznym zachciankom ale niezbędnym jest nauczyć się przyjmować i szanować nawet to co wydaje się bez znaczenia lub nielogiczne. Zobaczysz o ile stanie się ona szczęśliwsza jeśli nie będziesz jej zaniedbywał.

----------------------------------------------------------------------

Cechy mężczyzny. Co powinna wiedzieć każda kobieta:

1. Samodzielność.

Podjęcie decyzji samodzielnie, w samotności. Kiedy mężczyzna wątpi w coś czy u niego pojawia się kryzys, oczywiście, może się kogoś poradzić, ale ostatecznie potrzebuje swojego miejsca i czasu żeby podjąć decyzję. Kobieta często może podejmować decyzje w procesie komunikacji i także często ją zmieniać. Ma szerokie spojrzenie na sytuację, które nie pozwala jej zatrzymać się na jednej rzeczy. Mężczyzna zaś w swoim twardym postanowieniu bywa niezachwiany ale też dzięki temu jest zdolny osiągać cele.

2. Troska.

Mężczyzna musi troszczyć się o rodzinę, o otaczających go. Chce czuć swoje osiągnięcia na zewnątrz. Jeżeli kobieta gotowa jest zatroszczyć się sama o siebie -to fakt ten zniechęca mężczyznę do niej. Z tego powodu kobieta powinna nauczyć się ufać mężczyźnie i chwalić go za rezultat jego starań.

3. Jedno-ukierunkowanie.

Mężczyzna nie jest zdolny skoncentrować się na dwóch rzeczach naraz. Trudno mu przestawiać się z jednej sprawy na drugą, zajmować się kilkoma sprawami jednocześnie. Wszystko czyni "na 100%" - "pełną mocą", - jak pracuje, to pracuje a jeżeli odpoczywa to odpoczywa. Trzeba uwzględnić tę cechę mężczyzny i nie zamęczać go życiowymi sprawami kiedy on odpoczywa i nie rozpraszać podczas pracy.

4. Żądanie.

Przy całym zewnętrznym zdecydowaniu, mężczyzna psychicznie jest 9 razy słabszy od kobiety. Jeżeli nie czuje, że jest pożyteczny, potrzebny i ważny, to podupada na duchu. Właśnie dlatego w naszym kraju mężczyzny rozpijają się, a kobiety same troszczą się o siebie i dzieci. Mężczyzna musi pokazać, że bez niego rodzina sobie nie poradzi. Dla nas kobiet, bardzo ważne jest rozluźnić swoją kontrolę, inaczej same przeobrazimy siebie w mężczyzn.

5. Psychiczna obrona.

Mężczyzna broni swoją rodzinę na zewnątrz- walczy ze światem zewnętrznym, z tym, żeby szanowali rodzinę, żeby przynieść dochód do domu itd. Kobieta broni rodzinę od wewnątrz. Jeżeli ona  nie szanuje mężczyzny wewnątrz rodziny to nie będą go szanować w pracy. Jeżeli dyskutuje, krytykuje i pozwala słuchać niepochlebnych słów o swoim mężu to mężczyzna traci swoją siłę.


36 komentarzy:

  1. Serdecznie dziekuję:) I

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze - widzę, że muszę sam się wziąć za porządki:

    Anonim napisała:

    "Całkiem dobry artykuł. Twój blog czytam od dłuższego czasu, czytam również Siergieja Łazariewa...to co Ty publikujesz bardzo dobrze mi współgra z ww.autorem.
    A Łazariew porusza mnóstwo życiowych tematów...pisze też właśnie o energii kobiet i mężczyzn, o energii seksualnej(jest nawet wzmianka! o orgazmie bez wytrysku- niesamowite)...pisze też o swoim życiu, tak szczerze - bardzo mi się to podoba.
    Podsumowując- w jego książkach znalazłam odpowiedzi na moje życiowe pytania - i to jest wspaniałe uczucie! "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedziałem:

      Lazariewa bardzo cenię za tę jego praktykę, miałem nawet przyjenmość pomagać przy korektach ...chyba pierwszej książki (a może to dwójka była). Ogólnie sporo skorzystałem choć jest tam (rozumiem dlaczego ) sporo uproszczeń.
      Mówisz, że dziś Łazariew naucza o orgazmie bez wytrysku? To jedno sprawiło, że więcej jego książek poza pierwszymi dwoma (kilka wykładów jeszcze obejrzałem) praktycznie nie czytałem. Opisywał tam w tej pierwszej książce, że jakiemuś chłopakowi zalecił masturbację jako element rozwoju czy lekcji dla niego. Być może był to jakiś szcszególny przypadek ( żydzi mają z seksualnością ogromne problemy - opisywana Sodoma i Gomora to nie przypadek. Do dziś Izrael jest mekką homoseksualistów - tu jeden z dowodów od samych żydów

      http://www.iwrit.pl/forum/viewtopic.php?f=20&t=478

      ). Może to był jakiś szczególny przypadek choć nie sądzę. Luczis jak widzę tym sprawom (o homoseksualizm mi chodzi) też poświęca sporo czasu.
      No ale jeśli dziś Łazariew zaczerpnął coś i od nas Słowian to sie bardzo cieszę.
      Ogólnie warto poczytać bo facet pomaga sporej grupie ludzi - moi znajomi Zydzi bardzo go sobie chwalą, dla nich to z pewnością dobry nauczyciel. Nie komplikuje zanadto- podaje fundamentalne zasady.

      Usuń
    2. Damian8 listopada 2016 17:44 dopisał:

      "Na temat orgazmu bez wytrysku pisze w swoich książkach Mantak Chia. Ta wiedza jest zgodna z wiedzą słowiańską :)"

      Tak - oczywiscie - Mantaka Chia wiele razy polecał do czytania Trehlebov.

      Usuń
    3. Anonimowy 8 listopada 2016 17:49

      Napisała:
      "Wysłałam skorygowany tekst.
      To morze spacji to nieszczęsny błąd przy pisaniu, którego NIESTETY nie zauważyłam przy wysyłaniu-przepraszam.
      Ps. Łazariew nigdzie nie zalecał masturbacji, wręcz jest jej przeciwnikiem i przed nią ostrzega!"

      Zalecał, zalecał - pamiętam doskonale jak szukałem niezanego mi wówczas słówka w jęz. rosyjskim. Miałem tych książek całą zgrzewkę bo dostałem ją od tłumaczki w ramach rekompensaty za w/w współpracę. To była najprawdopodobniej dwójka - wszystko miało miejsce niemalże 10 lat temu.

      Usuń
  3. Anonimowy 8 listopada 2016 09:30 napisała:

    "Kobieta jest silniejsza od mężczyzny pod względem energetycznym, a mężczyzna -informacyjnym. Kobieta czerpie informacje od mężczyzny, a potem realizuje je w energetyce zarówno na poziomie materialnym, jak i na poziomie pola. W jakim stopniu stan świadomości światopoglądu mężczyzny jest harmonijny, w takim póżniej energetyka kobiety ratuje go albo zabija.
    Czy wie pan, jaki jest jeden z głównych warunków zdrowia ?
    Jest to prawidłowe wychowanie żony i dzieci.
    Istnieje gruziński toast o tym, jak ojciec poucza syna, który się żeni: 'Jeśli ciągle będziesz upokarzać swoją żonę, to cię zostawi. Jeśli ją będziesz nosić na rękach, to cię zdradzi. Jeśli będziesz robić jedno i drugie na przemian to będzie cię kochać i szanować!'
    'Mężczyzna jest silniejszy strategicznie, a słabszy taktycznie. Kobieta tworzy, mężczyzna kieruje. Te dwa pierwiastki i ich współdziałanie pozwalają poczuć, do czego zostali stworzeni ludzie - do miłości!'
    Siergiej Łazariew"


    i na pewno ktoś się oburzy - jednak chodzi tutaj o SIŁY RÓWNOWAŻĄCE. Pisze o nich właśnie Łazariew, ale również Vadim Zeland w 'Transerfingu rzeczywistości'...
    Sama w życiu widziałam rozpad małżeństw, gdzie mężczyzna robił dla kobiety wszystko, miała zaspokajane wszelkie zachcianki, ale właśnie ten mężczyzna był nie doceniany, nie szanowany, wręcz wyśmiewany, był po prostu za miękki!...
    Chcę być tutaj dobrze zrozumiana - SUROWY NA ZEWNĄTRZ MOŻE BYĆ CZŁOWIEK KOCHAJĄCY I DOBRODUSZNY WEWNĘTRZNIE.
    Potrzebna jest - równowaga, wyrównanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Szanowny Siergiej Nikołajewicz miesza - na planie materialnym realizuje mężczyzna nie kobieta - w każdym razie u Słowian. Użydów byc może jest inaczej - u nich geny idą po matce jak wiadomo a mężczyzna jest tylko dodatkiem.
      W energetycznym owszem - to jest żeńskie pole działania. Wszystko jest już u nas na blogu więc zapraszam do lektury.
      Wspomniałem gdzieś tu o Luczisie - on podobnie jak Łazariew stara sie zunifikować wszystko "dla jednych i dla drugich" a tak sie nie da. To co sarnom ratuje życie to wilkowi może przynieść szkodę. Pominę ten dyskurs choć oglądnąłem niedawno kolejny wykład Luczisa i upewniam się, że moje obserwacje są trafne.

      2. Gruziński toast: no i wszystko sie potwierdza, Gruzini mają sporo genów Semickich - dla Żydów (wiele pisze o tym Łazariew) upokarzanie kobiet jest najprawdopodobniej właściwe. Miałem żonę żydówkę - dopiero jak w czasie rozstania złapałem za poły płaszcza i przystawiłem do ściany tłumacząc powoli to co chciałem wytłumaczyć to nagle ......zaczęła się o mnie starać. W ogóle w moim rozwodzie i rozwikłaniu wielu zagadek dot. postepowania z moja ex pomogła mi książka innego żyda- janusza Korwina Mikke "Vademecum Ojca". Sa tam rozdziały gdzie na przykład zaleca aby gwałcić żonę i że czasem jest to niezbędne ( z tej rady nie skorzystałem). Potem dużo czytałem w necie rozmaitych wypowiedzi - sa typy kobiet, które to lubią - lubią gdy sie jest wobec nich brutalnym. To nie są obyczaje Słowian. c.d.n.

      Usuń
    2. "'Mężczyzna jest silniejszy strategicznie, a słabszy taktycznie. Kobieta tworzy, mężczyzna kieruje. Te dwa pierwiastki i ich współdziałanie pozwalają poczuć, do czego zostali stworzeni ludzie - do miłości!'
      Siergiej Łazariew""

      Nie , nie - tworzą oboje, każde na innym planie - w innej płaszczyźnie. Masz tu na blogu mój ulubiony "obrazek" dębu (może być inne drzewo) i Ziemi. Jedno daje materię, zasila, karmi, poi ale program (jak nasienie w kobiecym łonie) jest programem dębu - w to kobiecość się nie wtrąca i nie ma na to wielkiego wpływu w którą stronę dąb wypuści gałązki.

      Usuń
    3. Program to chyba daje kobieta i mężczyzna w równym udziale 50%. Synowie są często podobni do matek, tym samym do swoich dziadków od strony matki. Mówi się, ze ktoś się "wrodził w rodzine matki lub ojca".Czasem syn nie jest podobny w najmniejszym stopniu do ojca ani fizycznie ani psychicznie, a całkowicie do matki. Oczywiście są też odwrotne przypadki.
      Czy skoro Twoja zona była żydówką, to Twoi synowie są Żydami? Z tego co wiem, za prawdziwego Żyda uznaje się dziecko urodzone przez żydówkę. Tam , jak sam pisałeś, dziedziczy się po linii matki.

      Usuń
    4. Poczytaj proszę blog bo wszystko plączesz. łazariew też pisze o duszy przecież. Podobieństwo ciała to jena rzecz a duch zamieszkujący to ciało to całkiem inna sprawa.
      Całkiem niedawno pisałem cytując wypowiedzi Trehlebova o zadornowie itp. (to było chyba pod wpisem "4 wielkie rasy. Oczy są zwierciadłem duszy") -
      w skrócie: bywa nawet i tak (patrz choćby film AWTAR), że w ciało twara (istoty zmajstrowanej sztucznie - Adam i Ewa to klony, owoce genetycznej inżynierii. Żydzi pochodzą od Adama I Ewy) wcieli się silny duch - bywa i na odwrót, że ktoś w ciele Słowiańskim zdegraduje się złym postępowianiem.
      Co z moich dzieci wyrosnie - czas pokaże. Opatrzność czuwa nad wszystkim.

      Usuń
    5. "Czasem syn nie jest podobny w najmniejszym stopniu do ojca ani fizycznie ani psychicznie, a całkowicie do matki."

      Większość przychodzących dziś na świat dzieci nie jest dziećmi oficjalnych mężów tychże matek. Ponadto nakładają się wpływy telegonii - tłumaczyłem kilka filmów, poszukaj. Białej parze może się nawet urodzić murzyniątko - bywały takie wypadki.

      Usuń
    6. Bez przesady.Na wsiach 40-50lat temu ludzie zwykle zenili się z pierwszym "powaznym" kandydatem ,a latac za injymi jie bylo ani czasu ani okazji.Kto zna prawdziwe zycie na tradycyjnej polskiej wsi ten wie o czym mowie.Praca od rana do wieczora, wybor kandydatow maly, i wszedzie oczy ciekawskich kum. Więc wpływy telefoniczne, zwłaszcza z murzynami , możemy sobie odpuscic.Mimo to, dzieci wdawaly sie albo w matke albo w ojca.Widac to bylo zwlaszcza w rodzinach wielodzietnych, bo wieksza proba badawcza.

      Usuń
    7. Telegoniczne a nie telefoniczne, oczywiscie :)

      Usuń
    8. "Synowie są często podobni do matek, tym samym do swoich dziadków od strony matki. "

      I znów nie wiemy o jakich matkach mowa. W obecnej rzeczywistosci (naszej codzienności) żyjemy dziś pomieszani - twary z dziećmi Boga. Twary jak to ujawnia choćby stary Testament będący kawałkiem Talmudu stworzył PAN 8-smego dnia . Jest tam równocześnie mowa, że BÓG (nie Pan a Bóg) stworzył 6-tego dnia mężczyznę i kobietę. Po Ziemi obecnie chodzą co najmniej 2 rodzaje stworzeń - mało kto czyta tę tak zwaną Biblię. A w Nowym Testamencie masz słowa jezusa do Żydów: "waszym ojcem jest diabeł a wy spełniacie jego zachcianki".

      Usuń
    9. ojej - męczy mnie ta przepychanka słowna.
      Napisałem wyraźnie: "Większość przychodzących DZIŚ (!) na świat dzieci nie jest dziećmi oficjalnych mężów tychże matek. " a Ty mi coś o czasach z przed pół wieku.
      Murzyni to pewnie po wsiach nie chodzili ale jakiś panicz się zdarzał czasem, albo ten słynny ułan z piosenki co to mu Zosia wody dała.

      http://teksty.org/kabaret-starszych-panow,zosia-i-ulani,tekst-piosenki

      https://www.youtube.com/watch?v=NBKlYMgBrjM

      Dziś jest to wprost zaraza i tak jak pisałem przewaga. Niektórzy ludzie powiadają, że nawet 80% kobiet oszukuje swoich mężów.

      Usuń
    10. A 80% mężów oszukuje swoje żony. Masz bardzo pesymistyczne podejście do życia, z zwłaszcza ludzi. Świat jest takim, jakim go widzimy. Widzimy to spektrum rzeczywistości , jakie podświetlamy swoją świadomością. Życzę Ci rozchmurzenia się.

      Usuń
    11. "A 80% mężów oszukuje swoje żony." . Być może. Moim zdaniem nieco mniej. Na ulicach widzę i słyszę więcej wulgarnie zachowujących sie kobiet niż mężczyzn.

      Zastanów się może dlaczego moje zwykłe stwierdzenie faktu (ja jestem mechanikiem - żeby cos naprawić najpierw trzeba znaleźć nieprawidłowości ) wzbudziło takie Twoje emocje? Pozdrawiam.

      Usuń
    12. Bo nie lubię jak ktoś mówi nieprawdę.

      Usuń
  4. Zastanawiam się co to za różnica czy 80% kobiet czy mężczyzn zdradza?, Czy ta wyliczanka komuś pomoże w czymś? Zdradzają i kobiety i mężczyźni. Zdradzeni będą widzieli zdradzonych tak jak kobiety w ciąży wszedzie widzą kobiety w ciąży. Coś w tym jest, prawda? A ja myślę, że to jest najważniejsze co my sami czynimy, jacy my jesteśmy wobec siebie samych i partnera. Pozdrawiam I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam "I". Zresztą "niektórzy ludzie powiadają" to żadne fakty, tylko czyjeś opinie. Po co się w tym grzebać, tym bardziej, że z kimś i te kobiety i ci mężczyźni to "robią", jest podaż i popyt. Strasznie niskowibracyjnie to brzmi. Kiedyś się może oczyści. Pozdrawiam życząc więcej wiary i spokoju. Ania Rz.

      Usuń
    2. Dołączam się do życzeń.

      Usuń
    3. Dziękuię i życzę wszystkiego co najlepsze:)))))) I.

      Usuń
  5. Odnosząc się do dyskusji wyżej - niech mi ktoś powie, że idealna żona, dobra, akceptująca i nie poniżająca męża została zdradzona... albo że dobry mąż...
    Nigdy tak nie ma przecież. Zawsze 'winny' ten kto zdradził, a ten kto zdradzony to 'ofiara', a odpowiedzialności już ta ofiara brać nie chce, że może też nie taka idealna ;) Zdrada jest zła, wiadomo, ale jeśli do niej dochodzi fizycznie to znaczy, że to już było popsute wcześniej.

    Co do tekstu - ze wszystkim chyba się zgadzam. I nawet sama po sobie widzę, że czasem mi potrzebne, żeby facet krzyknął czy okazał mi, że jest zły, że też może mieć humor nie taki. Jakoś ja wtedy pokornieje i lżej mi później, nie wiem czemu. Sama się przestaję złościć, odchodzą mi negatywne emocje, zaczynam się o niego więcej troszczyć, tak po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w ogólnosci z tym zgadzam ale dyskutowaliśmy o Łazariewie a akurat w jego wydaniu coś mi do końca z tą pokorą nie gra. Jest różnica chyba między "słowiańskim" walnięciem pięścią w stół a zachowaniami brutalnymi. Stanowczość to nie przemoc.
      Lazariew jest żydem. Powtarzam: prawdopodobnie to co proponuje jest dobre dla żydówek (potwierdzxało mi to kilka rozmówczyń - jedna ostatecznie znalazła "ukojenie" [półżydówka] w katolickim prawosławiu. Tam sie dzieją dziwne rzeczy po dziś dzień, całowanie "dostojników" koscielnych po rekach, chodzenie na klęczka do kościoła pod obrazami - to nawet nasi "katole" takich cudów nie odprawiają. U ludów semickich (arabowie też do nich należą) strzelenie żony "z liścia" w twarz jest normalną procedurą.

      Usuń
    2. Brawo Karolina. Słuszny głos w dyskusji. Zdrada to etap końcowy rozkładu związku. Czubek góry lodowej. Niech wszyscy "zdradzeni" zastanowią się dlaczego ich partner/ka od nich uciekł/a winne ramiona.

      Usuń
    3. Widzę, że temat nam ewoluuje.

      Karolina napisała:
      "Nigdy tak nie ma przecież. Zawsze 'winny' ten kto zdradził, a ten kto zdradzony to 'ofiara', a odpowiedzialności już ta ofiara brać nie chce,"

      Dziewczyny - dla mnie jest to po prostu koniec związku i z tym się zgadzam. Rozpadło się i już. Oczywiście, że w takiej sytuacji winne sa obie strony.

      Ale wywołałem najprawdopodobniej wilka z lasu pisząc powyżej o tych procentach. Miałem na myśli przypadki gdy Z PREMEDYTACJĄ kobiety wchodzą w związek z jakimś "dobrodusznym frajerem" i rodzą dzieci ....innego mężczyzny. Czasami tych frajerów określa się mianem "samiec beta" - tacy mało waleczni domatorzy, pracowici, opiekuńczy ale bez męskiej siły by przejąć władzę w związku.
      O taką ferfidię mi chodziło a nie o to, że związek się zaczął rozpadac i w końcu któreś poszukało szczęścia gdzie indziej.
      Nie znam przypadku aby kobieta BEZ SWOJEJ ZGODY I WIEDZY była zmuszona do utrzymywania cudzego dziecka natomiast mężczyzn to spotyka nagminnie. To jest ta współczesna patologia o której zdawkowo wspomniałem pisząc o tych % powyżej.

      Usuń
  6. Zatem dziękuję za wyjaśnienia odnośnie Łazariewa...
    Najwidoczniej byłam za bardzo w niego wpatrzona.
    Twoje wytłumaczenia są jak przysłowiowy "kubek zimnej wody", w tym przypadku wręcz lodowatej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) - Mnie też zajęło kilka lat pozbieranie róznych detali i to się składa na to spojrzenie, które tu dziś prezentuję. Sam nieraz (szczególnie będąc w jakiejś trudnej sytuacji) chwytałem się rozmaitych instrukcji i przekraczałem tę cienka granicę zanadto im ufając. Bóg działa przez ludzi i łazariew również niesie pewne elementy naszych osobistych układanek ale trzeba je roztropnie wybierać.
      Jak powiadał słusznie Trehlebov (przestrzegając: "nie ufajcie mi również- szukajcie własnej drogi") każdy trochę skaża te prawdy absolutne - jeden mniej a drugi bardziej.
      U Lazariewa -trzeba mu przyznać- bardzo spodobał mi się fakt, że gdy zorientował się, że wampirzy od swoich pacjentów energię to zamknął praktykę i czynił porzadki ze sobą - potem szczerze to w książce opisał. Tacy ludzie to typowi "administratorzy" (zajrzyj do wpisu o Luczisie - tam wyjaśniam). Mają swoją rolę i wykonują zadania na swoim poziomie pojmowania sami jednocześnie się ucząc (bo dostają mocne ograniczenia - jak na przykład wypadek samochodowy). Za nimi przyjdą kolejni.
      Sam Lazariew słusznie naucza aby na pierwszym miejscu mieć Boga a nie jego narzędzie ( w tym wypadku "przekaźnik" jakim jest on sam). Opisuje w książce taką scenkę w pociagu gdzie zauwałył w aurze małej dziewczynki (a może jej matki - matka z córką podróżowała z nim w przedziale) jakieś destrukcyjne pole. Zrozumiał, że tu grozi tragedia gdyż mama ukochała swoje dziecko wyżej niż Boga. Zaczął w jakiś sposób delikatnie rozmowę i sprawę wyjaśnił a destrukcyjne pole zaczęło znikać.

      Na pewnym etapie naszego rozwoju sami mamy tendencje do szukania oparcia w naszych mistrzach a nie w Bogu, który przez nich działa. Wielu nauczycieli ulega tu pokusie tworzenia sekt i przekierowania energii swoich sympatyków na siebie - to jest ich lekcja do przepracowania (w filmie "ogień ,woda i miedziane trąby" ładnie pokazuje to scena gdy wasia uwierzył, że jest najmądrzejszy). Będąc małymi dziećmi rodzimy się w "sekcie rodzinnej" - mama i tato są dla nas małymi Bogami- potem oddzielamy się ruszając w świat samodzielnie. Jeśli rodzice nie byli doskonali (powszechne dziś) to odrabiamy potem tę lekcję uzależniając się w mniejszym czy większym stopniu od jakiegoś autorytetu.

      Prawdziwy mistrz ("biały", jasny) podłącza uczniów do Boskosci, mistrz mroczny podłącza ludzi do siebie. Jest też wielka rzesza ludzi (nauczycieli) z jakimś darem (sądzę, że Lazariew faktycznie miewa te wglądy o których pisze), którzy poza tą szczególna łącznością mają w zasadzie takie same problemy życiowe jak my - błądzą, potykają się. Lazariew na przykład kilka lat temu trafił w Polsce na wydawcę, który go okradł. Oni maja lekcję w innej skali - trochę wieksza stawka i większa odpowiedzialność (ale też większa "wygrana"). Rozumiejąc te zależności i nie obarczając tych nauczycieli swoim nadmiernym uwielbieniem jesteśmy w stanie im pomóc wzrastać. Wszyscy jesteśmy "w drodze".

      Powodzenia!

      Usuń
  7. Ps. Może przyda się jakiejś żydówce...:
    https://www.youtube.com/watch?v=0crWm3RNMCc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! To jest typowy Lazariew. W rozmowach z żydami (a dziś dotyczy to szerszej grupy ludzi- zaraz wyjaśnię) dostrzegłem, że nie mają oparcia w swoim "wewnętrznym głosie". Słowianin posługuje się sumieniem -czuje, że pewnych rzeczy się nie czyni i koniec. Oni tego nie pojmują- tu jeden z przykładów:

      https://www.youtube.com/watch?v=KFrtwEZyzgA

      Im potrzebne są konkretne instrukcje - rodzaj "płotu". Ma być tak i tak - koniec. Żadnych niuansów bo zaczynają się gubić - stąd te uproszczone bardzo nauczanie lazariewa.

      A co do samego pojęcia Żyd - wpusciłem niedawno do netu filmik z doktorem Gariajewem (będzie stosowny wpis na blogu- na razie nie mam na to energii by ogarnąć należycie pewne sprawy)- kto oglądał "Gry Bogów" ten zna tego pana:

      https://www.youtube.com/watch?v=W449xDuAODA

      i Gariajew wyjaśnia nam w jaki sposób programuje się nasza genetyka. Geny można również zdegradować - Słowianie, którzy przyjęli katolicyzm i podporzadkowali się obcym kulturowo siłom czynią z siebie mentalnych żydów. Ich genetyka się psuje, tracą łączność z głosem przodków (wspomniane sumienieL S-Umienie = sowmiestnoje [wspólne] umienie[wiedza] ) . Nie tak dawno papież Franciszek jawnie to powiedział: "każdy katolik jest duchowym żydem". Dalej dodał: "ja sam wstając rano zaczynam dzień od psalmów dawida a potem dopiero...."

      Usuń
  8. "Sam nieraz (szczególnie będąc w jakiejś trudnej sytuacji) chwytałem się rozmaitych instrukcji i przekraczałem tę cienka granicę zanadto im ufając."

    O tak... ja też tak miałam. Trzeba pójść czasem po rozum do głowy i ostatecznie wszystko filtrować... Każdą radę, którą nam inni dają, choćby w najlepszej wierze. Trzeba spokojnie zapytać się siebie - swojej duszy - czy to jest dobre dla mnie? Czy to po mojemu? Czy ja tak chcę i czy jestem gotowa na to?
    Bo inaczej można się nieźle w tych radach zagalopować i później wychodzi gorzej, niż było.

    A co do tej stanowczości a brutalności - oczywiście, że racja. Trzeba tutaj mieć trochę wyczucia, w sumie po obu stronach ;)

    P.S. Oglądamy teraz z Kubą serial - Narcos. O kolumbijskich przemtynikach i Pablo Escobarze - gość znikąd, a w pewnym momencie rządził prawie całym krajem. Polecam, bo świetna produkcja, ale czemu o tym piszę... tam w tym serialu pięknie jest pokazana relacja Pabla ze swoją żoną. Co prawda w taki 'kolumbijski' sposob, daleki od naszego... poza tym on ją zdradza i tak dalej. ALE! Czasami patrzę jak oni rozmawiają, jak te kobiety tam potrafią stać za mężami albo w jaki sposób ona rozmawia z nim, kiedy się boi i mam trochę wniosków. Połączyło mi się to z Twoim niedawnym wpisem Michale o tym, jak rozmawiałeś z matką i ona niepotrzebnie zaczęła Ci dawać rady. I pomyślałam sobie, kurde, ja tez takie rady daje, szukam rozwiązania problemu często, mówię - a zrob tak albo tak. I on czasami sie denerwuje. A Tata (zona Pabla) mowi mu tylko, co ona by chciala (np. aby on cos tam zalatwil) i prosi go, ale nie wnika juz jak on to zrobi, ufa tylko, ze on ich ochroni.
    Takie refleksje. O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "A Tata (zona Pabla) mowi mu tylko, co ona by chciala (np. aby on cos tam zalatwil) i prosi go, ale nie wnika juz jak on to zrobi, ufa tylko, ze on ich ochroni. "

      Sytuacja z dziś (wczoraj też coś było:
      Jest u mnie 3-ci dzień mama. bardzo pozyteczne zajęcie sobie znalazła bo obiera jabłka do suszenia. Uruchamiamy wszelkie mozliwe systemy na sitach i suszymy - a ogród pełen rozmaitych "spadów", których sam już nie dawałem rady. Fajne, "babskie" zajęcie, siedzi - lampę sobie prosiła podłączyć i powiada, że ma dobrą starość, że ciepło, że tak obiera te jabłka i zupełnie jej nie obchodzi co tam na marszu Niepodległości. Jak siedzi u siebie w bloku to oczywiście towarzyszem jest TV i daje się wkręcać w rozmaite "pola emocji".
      Ale chciałem o czymś innym. Gdzieś tak koło południa mamie włączyła sie "Zosia- Samosia". Zadaje mi nagle pytanie (ja pogrążony w myślach jem drugie śniadanie a tu nagle taka gimnastyka umysłowa): "czy te widełki tam za piecem ..." i dawaj jakieś pomysły, ja wybity ze swojego planowania konstrukcji ściany jaką właśnie dziś dłubałem. Siegam pamięcią "za piec", pojęcia nie mam o jakie "widełki" może chodzić, zwoje mózgowe się grzeją i odparowuje krótki: "o co ci chodzi?, czego ci trzeba?"
      No bo ja sobie wymysliłam, że jak te widełki z tamtym sitem to więcej jabłek się zmiesci....."
      Uciąłem dość szorstko dalszy słowotok mówiąc: "to powiedz mi, że nie masz już miejsca na jabłka a ja się resztą zajmę. Nie wymyślaj dla mnie dziwnych zajęć".
      Dodawać chyba nie muszę, że to co mama sobie wydumała sensu konstrukcyjnego wielkiego nie miało- pewnie bym się wkurzył widząc jakąś dziwna prowizorke grożącą zawaleniem.

      Niestety takie "mam pomysła" wyłażą z mamy co rusz, nie tylko z niej. Moja ex też się popisywała takimi "wynalazkami" budzącymi u technicznie średnio rozgarniętego faceta irytację. Oczywiscie tego typu "ustrojstwa" w żeńskim wykonaniu sa zazwyczaj bardziej kosztowne, nietrwałe, dłużej trwa wykonanie itp. Mężczyzna znajduje zawsze najlepszy kompromis wydatków, do potrzeb i do czasu wykonania.

      Usuń
  9. Hihi moja mama to samo! Ja jej nie proszę o radę, nie pytam o zdanie, nie zdążę skończyć opowiadać historii a tu już wachlarz rozwiązań i to wynikający z jej przekonań, według jej percepcji i drogi życiowej a nie mojej - mamo pozwól żyć (i mówię to do wszystkich mam).
    Mnie irytowalo (jeszcze do niedawna) najbardziej to, że nie dostaję od niej prostego komunikatu tylko jakieś wyrywki z jej rozpędzonego już toku myślowego i w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Ja mam konkretny umysł - jako ognisty tygrys i wodnik z ascendentem w wadze, więc jestem chodzącym GPS'em, jestem też "techniczna" a moja mama wago-skorpion i ognista małpa, więc totalne moje przeciwieństwo (takiego typu kobieta, która rozróżnia samochody poprzez kolory a nie modele czy marki). Po wielu latach totalnego ścierania się w końcu udaje nam się wypracowywac kompromisy (osiągnięcie ostatnich kilku miesięcy), więc wielu z nas z tym się boryka i o ile partnera/partnerkę można zmienić, to mamy się nie wymieni ;) więc trzeba ocean cierpliwości :)

    "Mężczyzna znajduje zawsze najlepszy kompromis wydatków, do potrzeb i do czasu wykonania" tak powinno być. U mnie z kolei, chociaż z całego serca pragnęłam, żeby tak było, to ja zawsze musiałam główkować i być mózgiem związku a wtedy wiadomo, że role się niejako odwracały i taka relacja nie miała racji bytu - bynajmniej ja czułam, że nie taka jest rola kobiety w harmonijnym damsko - męskim połączeniu, chociaż chyba też zależy od poziomu rozwoju, osobowości itp, bo są przecież kobiety alfa i im pasuje ta totalna dominacja nad mężczyzną i bycie mózgiem w związku, więc być może to wszystko bardzo względne.

    Też oglądam Narcosa (dobry do nauki hiszpańskiego) i mi też podoba się przedstawienie pełnego zaufania jego żony w to, że on zrobi wszystko żeby ich chronić (chociaż ona jest świadoma wszystkich krwawych mordów i to akceptuje i w ogóle to jest bardzo brutalne, często dla mnie zbyt brutalne, ale to kawał historii i to całkiem świeżej, więc tak czasem zakrywam oczy, ale oglądam i uczę się słówek a serial wywołuje masę ambiwalentnych uczuć, ale jeden z aktorów prywatnie też siedzi w rozwoju duchowym, ajurwedzie itp - Pan co gra pułkownika Carrillo :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "bo są przecież kobiety alfa i im pasuje ta totalna dominacja nad mężczyzną i bycie mózgiem w związku, więc być może to wszystko bardzo względne."

      oj - nie jest. Ja już to uważam za regułę a przykładów z własnych obserwacji mogę podac masę. U kobiet, które rozwinęły te swoje 10% męskiego potencjału (pani Kurowska wyjasni resztę- nazwisko wpisac w szukajke blogową powyżej) a zaniedbały aspekt żeński pojawiaja się rozmaite żeńskie choroby az do usunięcia narzadów rodnych włącznie. Guzy w piersiach itp. Jest sporo informacji w naszej szkole - Lewszunow, Oleg Gadziecki, Olga Waliajewa.

      Usuń
    2. Dziękuję, zapoznam się :)

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.