poniedziałek, 17 listopada 2014

MAGICZNĄ, NIEWIDZIALNĄ NICIĄ POŁĄCZENI SĄ CI, KTÓRYM SĄDZONE SIĘ SPOTKAĆ


................................ i ani czas ani przestrzeń, ani inni ludzie, ani najtrudniejsze przeszkody nie są w stanie stanąć im na drodze.

NA DRODZE ŻYCIA

Nie przychodzimy do tego świata samotni choć wydawałoby się, że urodzenie to początek i wszystko zaczyna się od niezapisanej kartki. Nowe możliwości, nowe spotkania, nowa wiedza. Jednak dorastając jakoś tak w głębi duszy wiemy, że w tym świecie jest człowiek, który jest do nas bardzo podobny. Ściślej- nie "podobny" lecz niezwykle bliski z którym na pewno się spotkamy. Jest bliższy niż rodzice i najlepsi przyjaciele i bardziej zagadkowy niż cały wszechświat. Gdzieś tam - za granicą poznania jest on - przeznaczony, jedyny i prawdziwy.  

 No i wędrujemy drogą życia z nieodstępnym uczuciem, że już- już spotkamy go. Może już za następnym rogiem, może już za tydzień, albo w najbardziej nieprawdopodobnych okolicznościach. Wszystko się może zdarzyć. A tymczasem spotykamy na drodze innych ludzi - interesujących, pięknych, mądrych, pociągających. Hormony działają, krew się burzy, społeczeństwo nie stawia sprzeciwu. Wydaje się nawet, że to jest miłość - niemal prawdziwa. 

      Ale mija czas a wraz z nim powraca odczucie, że to jednak nie to. Ta "latarnia w piersi" , która podpowiada by szukać "Jego" - tego prawdziwego nadal się świeci. Oznacza to, że ten kto jest obok nie jest prawdziwy. Droga życia znów przyzywa gdzieś tam w mrok i niepewność, gdzieś tam gdzie być może jest "On" - ten Drugi. I człowiek podąża dalej. Znów nowe spotkanie i znów kolejny wir uczuć. I znów ......
       I im większą drogę odbywa tym mniej pozostaje wiary w to, że spotkanie jest możliwe. Do głosu dochodzą wątpliwości - czy istnieje ten kogo szukam?

ODNALEZIENIE, REZYGNACJA

  Wiecie, że dopiero gdy rezygnujemy z prób znalezienia kogokolwiek, gdy w pełni przyjmujemy ten fakt, że ten drugi nie istnieje, gdy w pełni rezygnujesz i przyjmujesz to za pewnik a swoją samotność w szczególności...  tylko wtedy odkrywają się niewidoczne furtki bytu. Tylko wtedy ta niewidzialna magiczna nić napina się i bez przeszkód przesyła sygnały temu Drugiemu i zdarzenia zaczynają się układać, i zdarzają się cuda, i spotykają się dwie samotne istoty, które już straciły wszelką wiarę w odnalezienie.

Magiczną, niewidzialną nicią połączeni są ci, których drogi mają się skrzyżować. Oni odnajdą się tylko wtedy gdy poznają istotę wolności i samotności, kiedy mądrość weźmie górę nad głupotą, świadomość nad ignorancją, przyjmowanie nad uporem. Tylko wtedy ich serca zadźwięczą unisono kiedy pycha i egoizm oddadzą swoje pełnomocnictwa. Tylko wtedy dusze ukażą ścieżkę do zjednoczenia gdy gotowość szczerej miłości osiągnie swój szczyt. To jest możliwe tylko poprzez poznanie alternatywy - poznanie tego co miłością nie jest.

GOTOWOŚĆ KOCHANIA

Oni się spotkają, czyści, szczerzy, równi, gotowi kochać, gotowi obdarować, gotowi stać się jeszcze lepszymi. A to dlatego, że dwoje to już nie jeden. We dwójkę są silniejsi. Zwielokrotnione uczucia, zwielokrotniona mądrość i cała wieczność dla eksperymentów. Ich spotkanie to nowe możliwości, które osiągnąć można tylko w parze. I świat będzie bił im brawo gdyż taki związek zawsze niesie światło i wiedzę dla całego otoczenia.

  Ani rozłąka, ani ludzie, ani skomplikowane okoliczności nie zdołają przeszkodzić im w wypełnieniu misji. Oni się spotkali - a więc wszystko już się dokonało. Wszystko pozostałe jest już tylko kwestią czasu. Najważniejsze to pamiętać, że prawdziwa miłość to nie iskra w ognisku życia. Prawdziwa miłość to właśnie to ognisko i w jego płomieniach spłonie wszystko co będzie im przeszkadzać w zjednoczeniu.

    Magiczną, niewidzialną nicią połączeni są ci, którym sądzone się spotkać. I właśnie ta nić jest prawdziwą miłością.
 

57 komentarzy:

  1. Ja już chyba jestem na takim etapie, że stwierdziłam, że On może jest, ale chyba w tym życiu ja jestem tutaj, a on po drugiej stronie i dlatego nie możemy się spotkać. Choć czasem tak bardzo czuje Jego bliskość, jakby na wyciagnięcie ręki.
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nie napiszesz że to chodzi o Bliźniacze Dusze?

      Usuń
  2. Ja czekam długo na moją bratnią duszę. W dniach melancholijnych przeprowadzam analizę mojego całego życia i pomimo że mam już 28 lat to tak naprawdę nie spotkałem na swojej drodze kobiety która jest podobna do mnie. Nawet nie byłem w związku z kobietą. Moja cała droga życiowa to kroczenie pod górę jak pustelnik. I pomimo że moje życie jest jakie jest to nadal jestem optymistą i nawet się śmieję z tego wszystkiego. Czasami odczuwam że moja bratnia dusza wyprzedziła mnie w rozwoju duchowym i czeka na mnie aż ją dogonię. I taki dzisiaj dzień mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiechnąłem się szczerze na słowa "już 28 lat". :) Toż to młodość w pełnym rozkwicie !! Ja wymysliłem sobie tak zwany ślub mając 23 . Powody różne (dziś widzę, że głębokie karmiczne ) - wtedy głównie chęć odcięcia się od rodziców (konflikty z władczą matką) ..no i zrobiłem skok na główkę w głęboką , nieznaną wodę, na główkę pełna rozmaitych iluzji i chorych wyobrażeń ożyciu. Potem gdzieś przeczytałem i dziś się z tym absolutnie zgadzam, że mężczyzna nie powinien we współczesnych czasach zakładać rodziny nie mając co najmniej 30 lat. ( nawet uważam, że więcej - normalny mężczyzna , bez nałogów zbliżając się nawet i do 40- stki jest pełen sił a do tego w porównaniu z wiekiem "cielęcym" ma już realne pojęcie o życiu. To oczywiście takie ogólne rozważania w skrócie bo to temat na kilka wykładów. Odnajdywanie swoich gwiezdnych połówek przed osiągnięciem 30-stego roku życia zacznie się gdy odrodzimy już nasz społeczny ustrój rodowo-plemienny, gdy mądzy rodzice będą mogli służyć radą , wsparciem ( na przykład dawniej ojciec budował na starcie młodym dom ) i wszelką inną pomocą. Dziś rzuceni jesteśmy we dwoje w nieznane morze pełne piranii rozmaitych. Nie ma żadnej ochrony- miłość dwojga bez odpowiedniej wiedzy nie jest w stanie się obronić. / Bądź dobrej myśli i NIE ŚPIESZ SIĘ !!!! Rozwijaj swoją moc i z ufnością rozglądaj się po świecie. Przyjdzie czas na dojrzałe i PRAWDZIWE szczęście - na pewno przyjdzie. Widać na razie tak ma być w Twoim życiu, może Twoja bliźniacza dusza ma na razie ciało w wieku 15 lat i dopiero startuje w życie ? Kiedyś normą były związki mężczyzn starszych . Dziś systemowi zależy by mieć ofiary - bateryjki więc ten stan zmieniono. Kobieta sięrodzi z cała wiedzą , mężczyzna musi ją w sobie "rozpakować" jak przesyłkę zip. czy rar. To zajmuje kilka lat. Jeśli nie ma mądrego dziadka czy ojca, który poprowadzi to jest to trudne . Nasze obecne pokolenie ma arcytrudne zadanie - jesteśmy naczelnikami Rodów- każdemu następnemu z naszych dzieci i wnuków będzie łatwiej . My dziś zmieniamy zimę we wiosnę

      Usuń
    2. Rozumiem że ty jesteś ode mnie starszy? :) Rozumiem to co do mnie napisałeś. I się zgodzę z tym. Po prostu mam czasami takie dni że czuję samotność. Mieszkam już 8 lat na obczyźnie i tęskno mi za Polską. Ja osobiście jestem z okolic Biskupina a dokładnie Żnin. W tym kraju co teraz mieszkam pomimo że mam pieniądze a praca pomimo że nie jest ciekawa ale też nie jest zła to jakoś się tutaj dobrze nie czuję. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Tak jak bym nie był zsynchronizowany energetycznie powiedzmy. No ja z kolei mam mamę bardzo empatyczną i często płacze bo pracuje ponad swoje siły. Ja z kolei pomagam mojej mamie i przejąłem rolę ojcowską bo mój ojciec jest za słaby. Mam też młodszego brata. I marzy mi się życie na własnej ziemi ze swoją gwiezdną połówką :) Z założeniem rodziny mi się nie śpieszy bo wewnętrznie się jeszcze nie czuję gotowy. Muszę więcej zdobyć życiowego doświadczenia. Dzięki za optymistyczne słowa :) Wiesz karma jest karmą ale to nie oznacza żeby nas ona miała odciągnąć od szczęścia.
      Pozdrawiam
      Michał

      Usuń
    3. Tak trzymaj ! - trzymaj się dobrych myśli a wszystko się ułoży . Własnymi myślami kształtujemy swój los. To co pomyślisz z pasją i wiarą dziś - jutro staje się rzeczywistością.

      Usuń
    4. Tak powinno być, że spotyka się ta druga połówkę przed 30. Bo co Ci po tym w wieku, powiedzmy po 30, kiedy większość osób założyła już rodziny z nie swoimi połówkami, ma dom i dzieci? Nawet ja się pojawi ta druga połowa duszy, to co wtedy? Powiesz, czekać ze ślubem do 40. Ok. A jeśli nadal nic? W wieku np. 46 lat nie założysz już rodziny, przynajmniej kobieta. A i ta tak gwarancji, że się JĄ w ogóle spotka w tym życiu nie ma. Wiadomo, że nic nam nie pozostaje ponad pozytywne myślenie. Co do emigracji mam takie samo zdanie i doświadczenia jak Michał-emigrant. I cieszę się ze swojego powrotu. Może nas tu coś woła, może to tu mamy wprowadzać nowy świat. Idź za głosem serca, jeśli chodzi o miejsce do życia. Idź tam, dokąd Cię woła. Nawet jeśli będzie trochę ciężko, to i tak będziesz szczęśliwy, że jesteś tam, gdzie powinieneś być, na właściwym miejscu, i gdyby nawet nastąpiło jakieś tsunami, czy coś, to masz poczucie, że jesteś między swymi. Rzeczywiście jesteś młody, choć z drugiej strony 28 lat samotności to i tak kawał czasu, co by nie mówić. Czasami się zastanawiam czy to nie jest tak, że jak się będzie w nieskończoność wyglądać idealnej połówki, a nic nie działać, to tym bardziej będziemy się energetycznie oddalać od wibracyjnego stanu "bycia w związku". Mnie od liceum dręczył jeden cytat wieszcza: "Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
      Że według Bożego rozkazu
      Kto nie dotknął ziemi ni razu
      Ten nigdy nie może być w niebie”.

      Ja, w moim sercu, interpretuje to tak, że jednak trzeba zaprawić się w boju, przerobić tą karmę związku, żeby móc w efekcie osiągnąć to Niebo.

      Usuń
    5. Dziękuję z głębi serca za ciekawy list. Wiele tematów poruszasz.
      Większość ( znam to doskonale) jest nacechowana lękiem jaki nam wpaja system od samego dzieciństwa: "bo co będzie jeśli nie zdążysz?" No i tak ścigamy się głupcy całe życia ze ....swoim własnym cieniem. "A co będzie jeśli...??" Masa filmów jest o tym właśnie - wspaniały "Mr. Destiny", O tym samym w nieco inny sposób mówi "Interstate 60". Twój list hasłowo "otwiera" rozmaite obrazki- ciężko się odnieść do całości a epopei w tej chwili napisać nie mogę.
      Cytat z wieszcza dobry- tak właśnie jest jak sądzę. Aha ... jeszcze o lękach: głównym ich generatorem jest kościół katolicki. Wychowaliśmy się chcąc nie chcąc w tych oparach i przesiąkamy różnorakim strachem i poczuciem winy, zaniedbania. Ponadto KK wciska nam , że życie się kończy co jest bzdurą. Kolejne żywoty są jak kolejne dni- sama przyroda sugeruje ten cykl w większej skali. Powtarzamy lekcje tak długo aż się nauczymy . Jeśli tego "dnia" coś wyszło nie po kolei to nie tragedia " jutro też jest dzień" jak powiada stare, mądre powiedzonko. Ja mam już na ścianach w domu porozwieszane kartki "POWOLI!", "spiesz się powoli". Ostatnio rozmawiałem ze starym przyjacielem - doszedł do tych samych wniosków. Wszystko co złe bierze się z pośpiechu. Wpędzają nas jak stado i nie masz czasu spokojnie rozważyć. Wschodnie medytacje zalecają by się zatrzymać- zatrzymać gonitwę myśli. Tak trzeba - spojrzeć na słońce, na kota, ptaka, dziecko .... uśmiechnąć. Jest ciekawy film na ten temat "American Beauty".

      Usuń
  3. Witam przedmowcow ;)
    Przeczytalam z wielka uwaga wszystkie komentarze...sa interesujace.
    Od 20 lat mieszkam w Danii ....w swoim zyciu troche przezylam wzlotow...i upadkow. Wiecej jednak bylo upadkow, tak mysle z perspektywy czasu. Tez czekalam na ta MOJA DRUGA POLOWKE...niestety jak dotad nie bylo widac mi dane spotkac jej. Szkoda, trace nadzieje...
    Chwilami jednak mysle, ze moze warto wrocic na "swoje stare smiecie"...wrocic do moje ukochanej Polski i sprobowac jeszcze raz...a moze ????... W glebi duszy nadal wierze....

    Pozdrawiam.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm.nutka nadziei? Ze jeszcze wsxystko nie jest stracone? Ze moze Jednak bedzie mi dane... 50 lat na karku, 25 u boku czlowieka, dla ktorego wyrzeklam sue samej siebie. Zamknieta w skorupie,, Bo tak trzeba " Choc wdawalo sie, se to Milosc prawd,uwazaj, szalona... Winchmore wzgorza cake zycie ( o ironio, mieszkal teraz 29Mil od domu siost Brante).. Wichry namietnosci, wojna I pokoj... I swiadomosc, ze chyba jednak to nie to... Ze juz nic sie nie tli nawet I ze juz nie warto. Dzieci pojda swoja droga. Ja stoje na rozstaju drog, I nie wiem czy wybrac glos serca czy powinnosc... Wierze w te czerwona nic... Ale strach paraluzuje serce. A moze to Miasto Aniolow. I jesli sie spotkaly to tylko na chwile, Bo nie jest nam dane tu I teraz.. Nam przeznaczona jest tesknota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to sami jesteśmy Bogami (Gry Bogów- autor Siergiej Striżak -polecam. Chyba warto zacząć od aktów 6 wzwyż). To co dotąd było to symulacja życia- duchowe przeszkole. Możesz być sama kreatorem swojej rzeczywistości. Tak jak Neo w ostatnich kadrach filmu wzbić się w niebo, to samo bohaterowie filmu Jupiter Intronizacja - główny bohater odzyskuje skrzydła i już nie musi sie posługiwać technicznymi protezami tychże. Odwagi!!!Wszak stare przysłowie powiadało: "DO ODWAŻNYCH ŚWIAT NALEŻY".
      7 RAZY 7 to według bukwicy Słowiańskiej pełny cykl zdobywania wiedzy w Ziemskiej szkole. Po 50-ce rozpoczyna sie nowy ( a wedrujemy po spirali więc nowy krąg nie jest tym samy ale wyłacznie nieco podobnym. Nie przypadkiem uniwersytety 3-go wieku pełne są studentów. Po 50-ce rodzimy sie na nowo!!!- coś o tym wiem. Uda się choć poczatki będą niełatwe a obecne realia będą walczyć o Ciebie by wszystko zostało po starmu i abyś nadal zasilała ich(je) swoja energią. czas zyć prawdziwie i dopełnić swoje własne marzenia- swoje własne przeznaczenie. .

      Usuń
  5. Michał ty żyjesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mam już 55 i całe życie, a większość bardzo świadomie poszukiwałam, wypatrywałam, oczekiwałam, rezygnowałam i w sumie całe życie żyłam samotnie - i NIC. Ten mityczny KTOŚ się nie pojawił, niezależnie od tego, czy byłam bierna czy aktywna, wyczekiwałam, czy rezygnowałam na długie lata. Nie wierzcie w takie MITY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakie mi to bliskie! Z ust mi to wyjęłaś! Jakbyś pisała o mnie...

      Usuń
    2. Może dlatego, że czekałaś, wyczekiwałaś i oczekiwałaś. W tekście jest napisane, że pojawia się wtedy, gdy odpuszczamy i przyjmujemy opcję życia w samotności.

      Usuń
    3. spokojnie, slyszalam ze prawdziwe zycie zaczyna sie po 60tce ;)

      Usuń
    4. potwierdzam Całym Sercem !
      na zawsze jesteśmy RAZEM bo stanowimy Jedno..
      A spotkanie na Ziemi ,to coś wyjątkowego...
      wtedy wszystko dzielimy wspólnie i
      Jak to fajnie mieć wsparcie,
      Miłość jest przewodnikiem.

      Usuń
    5. Byłam blisko z moją największą miłością mając 13-16 lat, później rozdzieliła nas inna dziewczyna. W wieku 19 lat na krótko znowu byliśmy razem, on się niespodziewanie oświadczył, ja odrzuciłam oświadczyny bo pamiętałam jego niestałość, nie chciałam być zdradzana. Później przez 38 lat ja tęskniłam za nim podświadomie a on za mną świadomie. Teraz się odnaleźliśmy. Oboje samotni, każde z nas po dwóch związkach. Och jak szkoda tych osobnych lat, bo wygląda teraz, że jesteśmy dla siebie "stworzeni". Teraz na liczniku 57 a w sercu ciągle maj. Warto czekać. Szczęście pojawiło się dla mnie w nieoczekiwanym momencie, kiedy nie zamierzałam już nikogo aktywnie szukać, po śmierci poprzedniego partnera. Ta niewidzialna nić skrzyżowała nasze losy. Wcześniej były też sny, jak u kogoś piszącego tutaj. Wszystko wydarzyło się po bardzo trudnym życiu moim i jego.
      Ja też uważam, że prawdziwe życie zaczyna się po 60-tce :)

      Usuń
    6. Dziękuję wszystkim powyżej za wpisy- wdzieczność i radość przesyłam!

      Usuń
  7. Albo chce się mieć dzieci (kobiety), albo nie. Albo chce się kochać z kobietą (mężczyźni), albo nie. Jak nie, to nie. Ale jeśli tak, to lepiej w stałym związku nazywanym małżeństwem. To tak w największej ogólności. :-) Resztę się buduje, tworzy, czasem jak się zepsuje - naprawia. Jak w życiu.
    Jeśli on "patrzy w nią jak w obraz", a ona "poszła by za nim wszędzie", to jest to właśnie to, o co chodzi. Takie fascynacje są przywilejem młodości.
    Niejeden doświadczony ginekolog wie, że dla kobiety najlepszy wiek, żeby mieć dzieci, to 16-18 lat... Niestety, ludziom się w głowach poprzewracało i jest jak jest...

    Krzysztof M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym bym polemizował bo dla zdrowej kobiety i dużo więcej nie jest żadną granicą. Faktem jednak jest, że powinny kobity około 20 go roku zycia rodzić pierwsze dziecko. Rzecz w tym, że dzis ludzkość cofnęła sie psychicznie - w tym wieku obie płci sa same jeszcze na poziomie niedojrzałosci.

      Usuń
    2. Nie jest gotowa 16-18 latka na rodzenie dzieci 40-letniemu staruchowi. Jestem tego pewna. Panowie nie wypisujcie bzdur.

      Usuń
    3. Napisałem wyraźnie: "dzis ludzkość cofnęła się w rozwoju". Reszty nie skomentuję bo nie chc≥ę awantur- kto szuka ten znajdzie.
      Dzis kobiety w obojetnie jakim wieku dzieci rodzić nie potrafią- cesarki, męki bóle.

      To są porody przyszłości - rodzenie dziecka w wielogodzinnym orgazmie wiele razy silniejszym niż przy poczęciu:

      https://www.youtube.com/watch?v=sfC4d9fooiM&t=47s

      Usuń
  8. Śmieszy mnie ta mnogość słów, powinno się, taki wiek, inny. Panowie piszący o wieku rodzenia dzieci przez kobiety. Śmieszne i smutne. Każdy z nas jest inny. I to uogolnianie, wskazywanie, jest po prostu błędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Panowie piszący o wieku rodzenia dzieci przez kobiety...."
      ;) nie pobrzmiewa to aby kobiecym zarozumialstwem?
      A panie mogą sie dziś wypowiadać o męskosci? nauczycielkami i wychowawczyniami w przedszkolach są kobiety i to jest w porządku? ;)

      Przypominam, że Wy macie chromosomy "XX" natomiast mężczyzna ma "XY". Mężczyzna ma w swoich genach chromosom żeński "X" i ma prawo wypowiadać sie o kobiecości (dlatego u Słowian nauczycielami byli mężczyźni) bo ją zna i czuje - ma dostęp do swoich dawnych doświaczeń odbywanych w ciele kobiecym a także do doświadczeń swoich babek , prababek.

      A tak odnosnie tematu rodzenia - u Starowierców kobiety po dziś dzień bez problemu i bez bólu rodzą dzieci mając lat nawet 70.

      Usuń
    2. To dość zabawne, że chcą rodzić i być babciami dla własnych dzieci. Poza tym czy to jest tak , że muszą czy chcą w tak podeszłym wieku opiekować się potomstwem jako matki. Wiem , że chodzi o możliwości odnośnie rodzenia, lecz ludzie żyją i rozmnażają się po to aby przedłużać gatunek wtedy gdy są w najlepszej kondycji. Poza tym po 30 tce jest już coraz trudniej ;)również i mężczyznom ;))

      Usuń
    3. Co?? Mężczyzna po 30- stce i problemy? Wołchwowie zakładali rodziny po 40 stce. Mężczyzna przed 40 stka jest w zasadzie niedojrzały. Przejrzyj biografie wybitnych ludzi - przeważnie rodzili się z ojców około 50-tki.
      Dzisiejsze pokolenie żyjące byle jak faktycznie wypali się zanim w ogóle 30 stki dożyje. Słuchać nie mogę o tych patologiach ciąży i masie innych przypadłości. To jest wprost koszmar jakiś!

      Usuń
    4. To nie koszmar - to rzeczywistość piekła 3 poziomu lub wymiaru ;) która zaistniała wiadomo skąd i dlaczego..Dlatego właśnie im później te dzieci będą urodzone (chodzi o wiek rodziców) tym gorzej. Jakby to najprościej ująć, po 30-tce światło już w pewne rejony dociera znacznie wolniej i trudniej :D Im młodszy człowiek tym bardziej otwarty na wymianę, nazwijmy to energetyczną

      Usuń
    5. Rozglądając się wokół widzę, że przyroda się broni. Wiekszość ludzi, którzy ugrzęźli w materii zbyt głęboko w ogóle dzieci mieć nie będzie. Do tego to dąży - o tym zresztą mówią Wedy, takie okresy na Ziemi już były, obecnie w ciała wcielają sie bardzo niskie duchy i jest to tak zwana "niechciana populacja"- niechciana przez naturę, przez Ziemię. Ziemia dzis cierpi bo zamiast wdziecznych, kochajacych dzieci rodzą sie pasozyty w ludzkich ciałach.

      Usuń
    6. Ciężkie czasy nastały i trudno będzie podnieść się prawdziwym Lahariom z klęczek (aż nazwy na powrót zmienią) , tym bardziej że zostali rozdzieleni i zmieszani właśnie w ludzkich ciałach. Może natura im w tym pomoże, może Wszechświat ..

      Usuń
    7. To jest odwieczny- naturalny proces i nie ma w tym nic z okrucieństwa bo nasze dusze są niesmiertelne. Tylko ludzie pogrążeni w materii uważają śmierć ciała za tragedię- przyroda wokół nie robi z tego żadnych smutnych procesji- ptaszki nie płaczą bo wiedzą intuicyjnie, że to tylko przemiana- element życiowej gry, nauki w szkole.
      To co było w ostatnich setkach lat to galaktyczna zima- najsilniejsi i najczystsi duchem się podniosą tak jak zawsze bywało. Jedyną niewiadoma jest jak wielu nas przetrwa w ciałach ale nasza kultura jest wieczna i zawsze sie odradza- choćby to było tylko kilku ostatnich. Siły mroku tak naprawdę działaja dla naszej korzysci oczyszczając nas i testując.

      Usuń
    8. Dla niektórych dusz jest to tragedia, ponieważ tzw. karma czyli zobowiązania są dla nich powodem powrotu tutaj czy chcą, czy nie chcą. Zupełnie jest to bez związku z wolną wolą, która ma znaczenie tylko i wyłącznie w materii, choć prawie w zaniku. Dlatego też o tym piszę (może ktoś to przeczyta oprócz nas ;) Jeśli wolna wola zniknie to zobowiązania będą powielane w nieskończoność. Są tacy co bardzo to lubią i żyją w takiej rzeczywistości de mono, bo to jedyny świat jaki znają i mogą znać. Dlatego też wolność wyboru jest człowiekowi tak bardzo potrzebna do rozwoju, aby mógł korzystać z prawa wolnej woli. Jeśli tego zabraknie to naturalny proces będzie tylko dla rozwoju zwierzątek i roślinek, bo one są prawdziwie naturalne.
      Jeśli chodzi o tych najsilniejszych i najczystszych to ciekawostka.. ilu ich jest obecnie (?) ;) Nawet jeżeli są to trudno powiedzieć czy mają ochotę jeszcze wegetować nadal w tej ciężkiej materii. SIŁY MROKU TAK NAPRAWDĘ SĄ ZUPEŁNIE ODWROTNIE PROPORCJONALNE DO KORZYŚCI TYCH CO SĄ TESTOWANI I LEPIEJ ZOSTAWIĆ TE SIŁY ICH WŁASNEMU PRZEZNACZENIU.
      {tako rzecze WADŻRA GURU PADMA}

      Usuń
    9. Nie wiem ilu ich jest i tak naprawdę nie ma to znaczenia z punktu widzenia kosmosu. Rolnik wysiewając ziarno nie przejmuje się zbytnio i nie liczy każdej sztuki - ważny jest ogólny plon i jego kondycja.

      Co do przeznaczenia - każdy ma swoje i każdy z nas jest tu jakąś figurą na Boskiej szachownicy wykonuj≥ąc swoje zadanie według sobie indywidualnie przypisanych cech. Będąc tymi "wykonawcami" Boskiej woli nie widzimy zazwyczaj całej planszy a juz na pewno nie znamy strategicznych zamiarów (dalekosiężnych planów) tego gracza, któremu służymy. "Poza sceną" (poza kurtyna zdarzeń na tej arenie) sa całe rady planujące kolejne ruchy w tej grze.
      Bardzo ciekawy film właśnie opracowuję - wyjaśnia zdarzenia w ostatnich 4 rech latach, czas się ponoć zapętlił w tym okresie, był to rodzaj ochrony dla dusz. Za kilka dni opublikuję - autorem jest ta sama pani, która jest prelegentem "duchowy odrzut".

      Usuń
  9. Wszystko jest możliwe.
    Przez lata żyłam w związku, w którym sądziłam, że to miłość mojego życia, choć nie mogłam być w nim w pełni sobą. Związek zakończył się i...odetchnęłam z ulgą. Wreszcie mogłam być sobą.
    Przez kilka lat było mi tak baaardzo dobrze.
    Kiedy spotkałam mężczyznę, który był na zakręcie życia, uważałam, że trzeba trzymać się od niego z daleka - szkoda sobie zaburzać spokój, stabilizację itp. Ale miłość zdecydowała za nas. Jesteśmy razem mimo, że należeliśmy do różnych światów, a i odległość miejsc zamieszkania była spora. Wydawało się, że pogodzenie wszystkich przeszkód graniczy z cudem. I stał się cud:)
    Ktoś pisał:" Jeśli on "patrzy w nią jak w obraz", a ona "poszła by za nim wszędzie", to jest to właśnie to, o co chodzi. Takie fascynacje są przywilejem młodości." To nie jest prawda. Ja jestem przed 50, on szczyptę po 50, a zachowujemy się jak ludzie młodzi. Mimo trudnych doświadczeń jakie każde z nas przeszło w swoim życiu.
    Każdemu człowiekowi życzę takiej miłości, w której może zachować pełnię swojej indywidualności, a jednocześnie otwiera się na bliskość i przyjaźń z drugim człowiekiem. To co napisałam to skrótowy opis, ale słowa nie są w stanie oddać pełni uczuć, ciepła i bliskości na wszystkich poziomach.
    Jedna ciekawostka. Uważałam, że nie istnieje mężczyzna z którym umiałabym dojść do pełnego porozumienia. (Jestem raczej sporą indywidualistką) Jednak gdzieś w środku pojawiało się z rzadka poczucie, że ta druga połowa ma określone cechy. Nawet kilka lat przed naszym spotkaniem, śniłam dwa sny które określały osobowość takiego człowieka i potraktowałam to jako podświadome pragnienie.Te sny ziściły się. Jakież było moje zdziwienie, kiedy gdzieś na początku naszej znajomości usłyszałam "śniłaś mi się kilka lat temu"
    To my tworzymy nasze życie. Im więcej w nim radości, zaufania do wszechświata i własnego serca, tym lepiej.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Tobie za ten wpis! (Wam obojgu za Waszą odwagę i wiarę- to duża odwaga umieć w sercach przechować ten płomyk czystej nadziei).

      Wzruszyłem się, az dreszcz przeszedł po skórze.

      Jedna z moich ukochanych piosenek w podarunku dla Was:

      https://www.youtube.com/watch?v=wxl4NNqJOF0

      Usuń
    2. Cieszę się, że mój wpis wniósł coś w Twoje emocje. Dziękuję Ci również za piękny prezent:) , wieczorem włączę go mojej połówce:)
      Na Twój blog trafiłam dzięki pytaniu mojej klientki: co o tym myślisz? z linkiem do artykułu. To zapewne też nie przypadek:)
      Jeszcze raz pozdrawiam ciepło

      Usuń
  10. to jak w piosnce .... jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie....

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja myślę tak, ze ludziom na ścieżce rozwoju duchowego trudniej jest spotkać kogoś 'dla siebie'. To tak, jakby Pan Bog był zazdrosnym kochankiem i ci, którym przypadło w roli być jakimś tam jego narzędziem mieli zabronione inne przeznaczenie. Tak sadze na bazie wieloletnich obserwacji. Wiec może warto po jakimś czasie wszystko to sobie przedefiniować aby na koniec nie mieć wrażenia, ze jest się człowiekiem nie-spełnionym tylko dlatego, ze było się samotnym podróżnikiem. Bo czy istotnie samotnym? Czy tylko ten partner był taki... niestandardowy ;) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo "Pan Bóg" jest zazdrosnym kochankiem - BÓG (inna istota) nie jest. Znajdź sobie wpis 'Dzieci Boga i dzieci Pana"

      Usuń
  12. Karmiczne miłości - one są po to żeby wypełniać zobowiązania z przeszłości i uczyć się.
    Zazwyczaj ciężko je spotkać, a jak już do tego dojdzie to zazwyczaj są niezwykle trudne i niemożliwe do zrealizowania. Takie jest moje doświadczenie i wielu osób z ktorymi rozmawiałam. Jednak warto zadać sobie trud wzajemnego wybaczania(chociażby mentslnie) jeśli nie jest możliwe być razem.
    Moim marzeniem jest juz nie wcielać się s tym koszmarnym 3 wymiarze.
    Mam nadzieję że mi się to uda. ☄☄🌟

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia! Podobno już przechodzimy na poziom 4 a niektórzy na 5.

      Usuń
  13. ja tez uwierzylam ze tak jest ...blizniacze dusze ,blizniaczy plomien ,wielka milosc ,uwierzylam ze to juz to w momencie gdy juz myslalam ze nic mnie nigdy niespotka...przezylam duchowe uniesienie ,cos niezwyklego by zkonczylo sie ...cos co sie nigdy niezaczelo ...bo to chyba nie bylo to ,ta milosc czy istnieje ? czy to my tworzymy te iluzje ?,,.... to zabolalo bardzo mocno i juz nie czekam ,nie szukam ,pogodzilam sie ....mysle ze umysl tworzy to co bysmy chcieli przezyc ,snuje marzenia ,o czyms niezwyklym .... zajme sie tylko tu i teraz bezpieczniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja już znalazłam moją Branią Duszę, i jestem przeszczęśliwa!♥ Byłam wcześniej dwa razy zaręczona, ale w głebi duszy czułam że to nie to! Teraz spotkałam Duszę przy której czuję że mogę się doskonalić i czerpać z życia samą radość i miłość. Czuję też że już znaliśmy się kiedyś, a teraz mamy tutaj jakąś misję do zrobienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem powodzenia wszelkiego!

      Usuń
    2. Gratuluję z całego serca..To musi być piękne.

      Usuń
  15. Witam, wydaje mi się, iż największym problemem naszego życia są stereotypy i moda narzucana przez różnego rodzaju media. Ludzie niestety ulegają presji, presji środowiska które uzurpuje sobie prawo wtykania nosa w nie swoje sprawy i narzucania co jest dla innych dobre czy odpowiednie. Nawet spotykając 2 osobę, która wydaje się być naszym przeznaczeniem ulegamy opiniom a to za gruba, a to za chuda a to za stara a jak nie za stara czy za stary to za młoda czy za młody. Radość, która króluje w zakochanym sercu zostaje stopniowo wypierana przez zastanawianie się "co powiedzą inni"? Człowiek, kochjący i kochany emanuje niezwykle silną energią, ta fala miłości a fala to przecież nic innego jak stwierdzenie „ na początku było słowo” używając metatezy pierwsze to alef (fale) albo alfa (fala) i to jest ta niesamowita siła, która potrafi zmienić diametralnie życie na lepsze jeżeli idziemy za głosem własnego serca, ale także i na grosze jeżeli ulegniemy wpływom zewnętrznym. Przez te wpływy rozumiem opinie innych „wiedzących” lepiej, ale także złaknionych szczęścia głodnych potworów, które zniszczą wszystko co piękne aby samemu odnieś jakąkolwiek korzyść, choć chwilową. Może jesteśmy tu po to, aby się po prostu odnaleźć? A całe reszta to tylko dodatek w postaci dzieci, hobby i całej tej reszty, która nas otacza? Może faktycznie istnieje jedna jedyna prawdziwa miłość wbrew wszystkiemu i jeżeli ja utracimy pozostanie tęsknota tak wielka i bolesna że nic nie jest jej w stanie ukoić ? Życzę wszystkim szczęścia i miłości i oby potrafić mieć gdzieś co myślą i mówią inni 

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten wpis. Tak- podążanie własną ścieżką na przekór "dobrym doradcom" wokół nie jest łatwe. Przede wszystkim jest to rezygnacja z tego co tłumaczony tu wiele razy Lewszunow nazywa "strefą komfortu". Obierając swoją własną drogę - tę, którą podpowiada serce i Twój własny los ("kłębek-drogowskaz" w słowiańskich bajkach) ruszamy w nieznane. To wymaga sporej odwagi.

      Usuń
    2. Strefa komfortu określana jest jako stan, w którym nie czujemy potrzeby, aby stawiać sobie jakiekolwiek wyzwania…. Ot takie życie sobie z dnia na dzień. Tkwiąc w niej, nie wystawiamy się w gruncie rzeczy na żadne uświadomione ryzyko a mózg zniechęca nas do wprowadzania zmian … czy to jest złe czy dobre dla nas, dla naszego życia ? Uważam że należy stworzyć własną strefę komfortu w oparciu o konkretne zrównoważone zasady. Komfort to bezpieczeństwo , spokój wewnętrzny co wiąże się z tym iż mój dom i moje otoczenie jest moją twierdzą. Moja rodzina jest najwyższą wartością. Moje cele to poznawać siebie i świat.
      Dlatego tak ważne jest aby nie wystawiać uszu na podszepty cholera wie kogo, ale dojść do porozumienia ze swoja podświadomością tzn wiedzieć czego chcemy , czego oczekujemy.
      Poznanie siebie i zaufanie sobie i własnym osądom sprawia, że czujemy się pełni i pewni swojego działąnia i wyborów. Możemy spokojnie zaufać swoim osądom, ponieważ nasza nieświadomość/ podświadomoś jest z nami w stanie „wspólpracy” i chętnie nam pomaga. Będąc tak spokojnymi nie skusimy się na plastikowy tyłek mężatki narzekającej na swojego męża, nie damy wiary gdy ktoś będzie krytykował i przypinał łaty naszej partnerce czy partnerowi.
      Uważąm także iż najbardziej toxyczni ludzi powinni być wyautowani z naszego życia, ci najbardziej toksyczni są non-stop w stanie wojny z samym sobą i otoczeniem.

      Usuń
    3. No.... jeśli ktoś widzi tylko tyłek to prawdopodobnie się skusi. Każdy ma swoja lekcję.

      A co do "wyautowania toxycznych" -to sie właśnie dzieje, fala dziwnych raków wokół -nawet bankierzy rzucają się z okien. Czas pokaże.

      Usuń
    4. Ja spotkałam swoją bratnia duszę ta nic odkryliśmy oboje jest cudowna warto wierzyć i czekać opiszę to później

      Usuń
    5. Chyba nie tylko ja z radością przeczytam. Takie wieści krzepią. Serdecznosci Wam!

      Usuń
  16. A co dzieje się wtedy gdy pojawiaja sie "marzenia", które przeszkadzaja w połaczeniu sie tych dwóh połaczonych ze saba niewidzialna nicia Miłości. Np jesli ten ktos mazy o czymś a ta druga osoba tego marzenia nie spełnia, czy to znaczy ze to nie jest ta nić Miłości, ze to pomyłka? I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znowy nie było udowadniania ze nie jestem robotem...3 raz:) I

      Usuń
    2. Czy nić Miłości jest istotniejsza czy nasze marzenia? Tak mi przyszło wiec zapytuię? i pozdrawiam serdecznie I.

      Usuń

UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.