sobota, 8 grudnia 2018

Julia Gippenreiter: Nie dajemy dziecku tego, czego ono potrzebuje.

ŹRÓDŁO TŁUMACZENIA: http://life-move.ru/yuliya-gippenrejter-my-daem-ne-to-chto-nado-rebenku/

Każdy wie, jak wychowywać dzieci innych ludzi - mówi powiedzenie. Julia Borisowna Gippenreiter, znana psycholog i autorka popularnych książek o relacjach rodzic-dziecko, obaliła tę opinię w zeszłym tygodniu. Wbrew oczekiwaniom publiczności nie udzielała porad i rekomendacji. Po prostu odwróciła znajomy nam świat do góry nogami i obserwowała, co się wydarzy. Słuchacz o nicku "Prawmir" zapisał pełny tekst spotkania psychologa i rodziców i oferuje swoim czytelnikom ekskluzywny materiał. Przeczytaj pierwszą część - czekamy na Twoje opinie na forum i na portalach społecznościowych.

Julia Borisowna Gippenreiter jest osobą, którą miliony rodziców naszego kraju zna i kocha. Jest pierwszą w Rosji, która tak głośno i odważnie wyraziła innowacyjną myśl: "Dziecko ma prawo do uczuć". Ponad 200 osób przyszło na spotkanie ze znanym psychologiem i autorem, który zorganizował projekt "Tradycje dzieciństwa". Mężczyźni, kobiety, wielu z dziećmi - sala słuchała uważnie tego, co powiedziała Gippenreiter. I to jest zrozumiałe: Julia Borisowna, z właściwa sobie wyjątkową, łagodną ironią powiedziała dlaczego nie można zmusić dzieci do odrabiania zadań domowych, sprzątania zabawek, jak ważna jest zabawa w życiu dziecka i dlaczego rodzice muszą wspierać pragnienie zabawy u dzieci.

Publiczność najpierw słuchała, a potem zaczęła coraz odważniej i śmielej
zadawać pytania rozmawiając ze znanym psychologiem. To były prawdziwe warsztaty komunikacyjne - ludzie otworzyli się tak bardzo w rozmowie: ujawnili swoje uczucia, mówili szczerze nie zważając na "autorytet". Julia Borisowna jest kategorycznym przeciwnikiem jakichkolwiek autorytetów, które są narzucone z góry. Ona szczerze rozkoszowała się swobodą w rozmowach ze swoimi słuchaczami.

Dialog ten zademonstrował metodę Julii Gippenreiter lepiej niż jakikolwiek wykład - szacunek dla indywidualności i aktywnego słuchania, zamiłowanie do swojej działalności i zaproszenie do zabawy -zabawy w dorosłych, w rodziców, w ludzi ...


Dziecko jest istotą skomplikowaną.

Troski rodziców koncentrują się wokół tego, jak wychowywać dziecko. Aleksiej Nikołajewicz Rudakow (profesor matematyki, małżonek pani Julii - dopisek spisującego wykład) również profesjonalnie zajmował się tym w ostatnich latach wraz ze mną. Ale w tym przypadku nie możesz być zupełnie profesjonalistą ponieważ wychowywanie dziecka jest dziełem duchowym i sztuką - nie boję się o tym mówić. Dlatego, gdy mam możność spotkać się z rodzicami to w ogóle nie mam ochoty pouczać. Mnie samej nie podoba się to, gdy pouczają mnie jak się tym zajmować.

Myślę, że ogólnie "nauka" jest złym rzeczownikiem, szczególnie w odniesieniu do wychowania dziecka. Powinieneś myśleć o edukacji, trzeba się dzielić przemyśleniami o niej, powinno być to omawiane.

Proponuję wspólnie zastanowić się nad tą bardzo trudną i godną uznania misją - nad wychowaniem dzieci. Już wiem z doświadczenia i spotkań oraz z pytań, które są mi zadawane, że sprawa często polega na prostych rzeczach. "Jak sprawić, by dziecko nauczyło się lekcji, sprzątało zabawki, jadło łyżką a nie używało palców w talerzu, i jak pozbyć się napadów złości, nieposłuszeństwa, jak sprawić, by nie było niegrzeczne, itp. itp. "

Nie ma jednoznacznych odpowiedzi na to. Dziecko jest bardzo skomplikowaną istotą, a rodzic tym bardziej. Kiedy dziecko i rodzic oraz babcia wchodzą w interakcje, okazuje się, że jest to złożony system, w którym krzyżują się myśli, postawy, emocje i przyzwyczajenia. Co więcej zestawienia wzajemne są czasami błędne i szkodliwe, brak jest wiedzy oraz wzajemnego zrozumienia.

Jak sprawić, by dziecko chciało się uczyć? Nie da się, nie zmusisz tak jak nie możesz zmusić do miłości. Najpierw więc porozmawiajmy o bardziej ogólnych rzeczach. Istnieją zasady kardynalne lub wiedza kardynalna, którymi chciałbym się podzielić.


 Brak rozróżniania między zabawą a pracą

Musisz zacząć od tego na jaka osobę ma wyrosnąć twoje dziecko. Oczywiście każdy ma w myśli odpowiedź: szczęśliwą i odnoszącą sukces. Co oznacza sukces? Istnieje tu pewna nieokreśloność. Kim jest ktoś, kto odnosi sukcesy?

W dzisiejszych czasach uważa się, że sukces to pieniądz. Ale bogaci również płaczą, a człowiek może odnieść sukces w sensie materialnym a czy będzie miał dobre życie emocjonalne, to znaczy dobrą rodzinę, dobry nastrój? Nie wiadomo. Tak więc "szczęśliwość" jest bardzo ważna. A czy osoba nie będąca zbyt wysoko  społecznie lub finansowo może być szczęśliwa? Może. Tu musisz się zastanowić na które pedały naciskać w wychowaniu dziecka, aby dorosło szczęśliwe.

Chciałabym zacząć od końca - od pełnych sukcesu, szczęśliwych dorosłych. Około pół wieku temu takich odnoszących sukces, szczęśliwych dorosłych badał psycholog Masłow. Rezultatem było kilka nieoczekiwanych rzeczy. Maslow zaczął badać ludzi specjalistów wśród swoich znajomych, a także studiował biografie i literaturę. Osobliwością jego badanych było to, że żyli bardzo dobrze. W pewnym intuicyjnym sensie uzyskiwali satysfakcję z życia. Nie tylko przyjemność - wszak przyjemność może być też bardzo prymitywna: upijanie się, wylegiwanie w łóżku to także przyjemność.

Satysfakcja była innego rodzaju - badani ludzie uwielbiali żyć i pracować w wybranym zawodzie lub dziedzinie, rozkoszowali się życiem. Tu przywołuję cytat z książki Borysa Pasternaka: "
Ale pozostać żywym, żywym , Żywym do samego końca.." Maslow zauważył, że w tym parametrze, gdy dana osoba żyje aktywnie to rzuca się w oczy cały kompleks innych cech.

Ci ludzie są optymistami. Są dobroduszni - kiedy człowiek żyje to nie jest zły i nie pała zazdrością, komunikuje się bardzo dobrze, na ogół nie mają bardzo dużego kręgu przyjaciół ale są to ludzie lojalni i wierni, są dobrymi przyjaciółmi i mają dobrych przyjaciół, są towarzyscy, kochają głęboko i są głęboko kochani w relacjach rodzinnych lub w romantycznych związkach.

Kiedy pracują to wydają się bawić, nie rozróżniają pracy i zabawy. Pracują bawiąc się, bawią się pracując. Mają bardzo dobrą samoocenę - nie jest ona przesadzona, nie wywyższają się nad innymi ludźmi ale traktują się z szacunkiem. Chciałbyś tak żyć? Ja bym bardzo chciała. Czy chciałbyś, aby
twoje dziecko wyrosło na takiego człowieka? Oczywiście.

Za piątkę rubel a za dwójkę rózga.

Dobra wiadomość jest taka, że ​​dzieci rodzą się z takim potencjałem. U dzieci potencjał tkwi nie tylko psychofizjologicznie w postaci pewnej masy mózgu. Dzieci mają siłę życiową, siłę twórczą. Przypomnę wam bardzo często wypowiadane słowa Tołstoja: ​​dziecko w wieku pięciu lat przechodzi jeden krok do wieku w jakim ja jestem, od roku do pięciu lat przebywa dużą odległość, a od urodzenia do roku dziecko przekracza niemal otchłań. Siły życiowe napędzają rozwój dziecka, ale z jakiegoś powodu przyjmujemy to za pewnik: już chwyta przedmioty, już się uśmiecha, już wydaje dźwięki, już wstaje, już chodzi, już zaczęło mówić.

A jeśli narysujesz ludzką krzywą rozwoju, to początkowo idzie ona
stromo w górę , potem zwalnia, a teraz gdy jesteśmy dorośli - czy ona gdzieś się zatrzymuje? Może nawet opada w dół.

Bycie żywym to nie zatrzymanie się, a tym bardziej nie upadek. Aby krzywa życia rosła w górę również w wieku dorosłym konieczne jest utrzymanie sił życiowych dziecka od samego początku dając mu wolność rozwoju.


 Tutaj zaczyna się trudność - co oznacza wolność? Natychmiast widzimy notatkę edukacyjną: "czyni to co chce". Dlatego nie należy tak stawiać tej kwestii. Dziecko dużo chce, wciska się we wszystkie szczeliny, dotyka wszystkiego, chce wziąć wszystko do ust, usta - to bardzo ważny organ poznawania. Dziecko chce wspinać się wszędzie - dostać gdzie się da ale nie upaść, ale przynajmniej sprawdzić swoją siłę, wejść i zejść, być może nawet coś zepsuć, coś złamać, zrzucić coś, pobrudzić się, wejść do kałuży i tak dalej. W tych próbach, we wszystkich tych staraniach, rozwija się, są one konieczne.

Najsmutniejsze jest to, że to może zaniknąć. Dociekliwość zanika, gdy dziecku mówi się, aby nie zadawało głupich pytań: jak dorośniesz, będziesz wiedział. Możesz też powiedzieć: dość już tego zajmowania się głupotami  lepiej byś...

Nasz udział w rozwoju dziecka, we wzroście jego ciekawości, może tłumić pragnienie dziecka do rozwoju. Nie dajemy tego, czego dziecko potrzebuje teraz. Może coś jest od niego wymagane. Kiedy dziecko wykazuje opór, gasimy go również. To naprawdę straszne - ugaszenie sprzeciwu człowieka.

Rodzice często pytają, jakie mam zdanie na temat karania. Karanie powstaje, gdy ja, rodzic, chcę jednego, a dziecko chce drugiego, i chcę dziecko zmusić. Jeśli nie zrobisz tego zgodnie z moją wolą, to ukarzę cię lub nakarmię: za piątki -  rubel, za dwójki - rózga.

Do samorozwoju dzieci należy podchodzić bardzo ostrożnie. Dziś zaczęły się rozprzestrzeniać metody wczesnego rozwoju, wczesnego czytania i wczesnego przygotowania do szkoły. Ale dzieci muszą się bawić przed szkołą!
Maslow nazywał tych dorosłych, o których wspomniałam na początku "samorealizujący się" (samo-aktualizujący), oni bawią się przez całe życie.

Jeden z
samo-aktualizujących się (według jego biografii), Richard Feynman jest fizykiem i laureatem Nagrody Nobla. W swojej książce opisuję, jak ojciec Feynmana, prosty sprzedawca odzieży roboczej, wychował przyszłego Noblowskiego laureata. Chodził z dzieckiem na spacer i pytał: jak myślisz, dlaczego ptaki czyszczą swoje pióra? Richard odpowiada - poprawiają swoje pióra po locie. Ojciec mówi - patrz, te, które przyleciały, i te, które siedziały poprawiają i czyszczą swoje pióra.  
  -No tak, mówi Feynman, moja wersja jest niepoprawna.

Tak więc ojciec wzbudził dociekliwość w swoim synu. Kiedy Richard Feynman trochę dorósł to wykonywał obwody elektryczne w domu, wykonał różnego rodzaju połączenia, szeregowe i równoległe połączenia żarówek, a następnie zaczął naprawiać magnetofony w swojej dzielnicy w wieku 12 lat. Dorosły fizyk mówi już o swoim dzieciństwie: "Cały czas się bawiłem, byłem bardzo zainteresowany wszystkim, co mnie otacza, na przykład, dlaczego woda płynie z kranu. Myślałem, po jakiej krzywej, dlaczego istnieje ta krzywa - nie wiem, i zacząłem ją obliczać. To na pewno już dawno było obliczone, ale co to miało za znaczenie! "

Kiedy Feynman został młodym naukowcem, pracował nad projektem bomby atomowej, a potem nadszedł taki okres, kiedy jego głowa wydawała się pusta. "Pomyślałem sobie: prawdopodobnie jestem już wyczerpany" . N
asz naukowiec przypominał sobie potem: "W tym momencie w kawiarni, w której siedziałem, jakiś student rzucił talerz drugiemu, a ten kołysał się i kręcił na jego palcu, a fakt, że obraca się i z jaką prędkością był widoczny bo na dole talerza był rysunek . I zauważyłem, że kręci się 2 razy szybciej niż kołysze. Zastanawiałem się, jaki jest stosunek pomiędzy obrotem a oscylacją.

Zacząłem myśleć, coś tam obliczyłem, podzieliłem się tym z profesorem, głównym fizykiem. Ten mi mówi:  

-tak, interesująca obserwacja, ale po co ci to? 
-Ot tak, z ciekawości  -odpowiedziałem. Profesor wzruszył ramionami. Ale ja byłem pod wrażeniem, zacząłem myśleć i stosować tę rotację i oscylację podczas pracy z atomami. "

W rezultacie Feynman dokonał wielkiego odkrycia za które otrzymał Nagrodę Nobla. Zaczęło się od talerza, który student rzucił w kawiarni. Taka reakcja jest percepcją dziecka, która została zachowana przez fizyka. Nie zwalniał w swojej żywotności.

Pozwól dziecku majsterkować.

Wróćmy do naszych dzieci. Jak możemy im pomóc, aby nie spowolnić ich żywotności? Nad tym dumało wielu utalentowanych pedagogów, na przykład Maria Montessori. Montessori powiadała: nie wtrącaj się. Jeśli dziecko jest w coś zaangażowane to pozwól mu to czynić, nie przechwytuj od niego niczego, nie działaj - ani nie wiąż sznurówek, ani nie wzbraniaj wspinania się na krzesło. Nie podpowiadaj mu, nie krytykuj, te poprawki zabijają chęć zrobienia czegoś. Pozwól dziecku samemu pomajsterkować. Musi być wielki szacunek dla dziecka, dla jego prób, dla jego wysiłków.

Nasz znajomy matematyk poprowadził kółko z przedszkolakami i zadał im pytanie: czego jest więcej na świecie, czworokątów, kwadratów czy prostokątów? Jest oczywiste, że istnieje więcej czworoboków, mniej prostokątów, a jeszcze mniej kwadratów. Wszyscy w wieku 4-5 lat mówili jednym chórem, że jest więcej kwadratów. Nauczyciel uśmiechnął się, dał im czas do namysłu i zostawił ich w spokoju. Po półtora roku, w wieku 6 lat, jego syn (uczęszczał do kółka) powiedział: "Tato, wtedy błędnie odpowiedzieliśmy, jest więcej czworoboków". Pytania są ważniejsze niż odpowiedzi. Nie spiesz się by udzielać odpowiedzi, nie spiesz się z wykonywaniem czegokolwiek za dziecko.

Nie musisz wychowywać dziecka


 Dzieci i rodzice w nauczaniu (jeśli mówimy o szkołach) cierpią z powodu braku motywacji. Dzieci nie chcą się uczyć i nie rozumieją. Wielu nie zrozumie i tylko "wkuwa" (wyucza się). Sam wiesz po sobie - kiedy czytasz książkę to nie chcesz jej całej zapamiętywać słowo w słowo. Ważne jest dla nas zrozumienie istoty, przeżycie opowieści i doświadczenie na swój własny sposób. Szkoła tego nie czyni, szkoła wymaga, abyś się uczył od tego do tego paragrafu.

Nie możesz za dziecko pojąć fizyki ani matematyki, a z dziecięcego niezrozumienia często wynika odrzucenie nauk ścisłych. Obserwowałam chłopca, który siedząc w wannie przeniknął tajemnicę mnożenia: "Och! Zdałem sobie sprawę, że mnożenie i dodawanie są jednym i tym samym. Oto trzy komórki i trzy komórki pod nimi, to tak, jakbym dodał trzy i trzy, lub podwoi te trzy!" To było dla niego kompletne odkrycie.

Co dzieje się z dziećmi i rodzicami, gdy dziecko nie rozumie problemu? Zaczyna się: jak to nie dasz rady? przeczytaj to jeszcze raz, widzisz to pytanie, piszesz pytanie,  musisz je jeszcze zapisać. Cóż, pomyśl sam - ale ono nie wie w jaki sposób myśleć. Jeśli zaistnieje niezrozumienie i sytuacja wkuwania tekstu zamiast przenikania do istoty - to jest to nieprawidłowe. To nie jest interesujące,
z tego powodu cierpi poczucie własnej wartości bo mama i tata się złoszczą a ja jestem głupcem. W rezultacie: Nie chcę tego czynić, nie jestem zainteresowany, nie będę.

Jak
tutaj pomóc dziecku? Obserwuj, gdzie ono nie rozumie i co rozumie. Powiedziano nam, że bardzo trudno jest uczyć arytmetyki w szkole dla dorosłych w Uzbekistanie, a kiedy studenci sprzedawali arbuzy to wszystko szło im jak trzeba. Tak więc, gdy dziecko czegoś nie rozumie to konieczne jest odwołanie się do jego praktycznych, zrozumiałych rzeczy, które go interesują. I tam wszystko sobie ułoży, wszystko zrozumie. Możesz więc pomóc dziecku nie pouczając go - nie działając "po szkolnemu".

Jeśli chodzi o szkołę to tam istnieją
mechaniczne metody edukacji - podręcznik i egzamin. Motywacja zanika nie tylko z niezrozumienia, ale z powodu "musisz". Jest to wspólne nieszczęście rodziców, gdy dążenie zostaje zastąpione obowiązkiem.

Życie zaczyna się od pragnienia a gdy pragnienie (dążenie) zanika - życie również zanika. Musimy być sprzymierzeńcem w pragnieniach dziecka. Jako przykład przytoczę matkę 12-letniej dziewczynki. Dziewczynka nie chciała się uczyć i chodzić do szkoły, odrabiała zadania domowe pośród awantur i tylko wtedy, gdy jej matka wracała z pracy do domu. Mama podjęła radykalną decyzję - zostawiła ją w spokoju. Dziewczyna wytrwała tak pół tygodnia. Nie mogła wytrzymać nawet tygodnia. A jej matka powiedziała: dość, nie podchodzę do twoich spraw szkolnych, nie sprawdzam zeszytów, to tylko twoja sprawa. Minęło, jak mówiła, około miesiąca, a kwestia się sama rozwiązała ale przez tydzień jej mamę trochę trzęsło, że ​​nie mogła przyjść i zapytać.

Okazuje się, począwszy od wieku, w którym dziecko wchodzi na krzesło, dziecko słyszy: "chodź -podsadzę cię". Dalej w szkole rodzice nadal kontrolują, a jeśli nie, będą krytykować dziecko. Jeśli dzieci nie będą posłuszne to je ukarzemy, a jeśli będą posłuszne, staną się nudne i nieaktywne -bez własnej inicjatywy. Dziecko posłuszne może ukończyć szkołę złotym medalem, ale nie jest zainteresowane życiem. Nie pojawi się ten szczęśliwy, odnoszący sukcesy człowiek, którego naszkicowaliśmy na początku pomimo tego, że mama lub tata bardzo odpowiedzialnie podchodzili do swoich funkcji edukacyjnych. Dlatego czasami mówię, że nie jest konieczne wychowywanie dziecka.


32 komentarze:

  1. Mam pytanie czy prawo karmy zgadza się z tym, że "Nie dajemy dziecku tego, czego ono potrzebuje."?
    Nikt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę niejasne pytanie- prawo karmy to prawo przyczyny i skutku.
      Jeśli pytasz o to czy zadziała w jakiś sposób fakt, że dajesz nie to co potrzeba to moim zdaniem tak, w jakiś sposób wróci do nas nasze niewłaściwe działanie.
      Ale jak już nie raz pisałem karma jest korygowana poprzez nasze zrozumienie postępowania. Jeśli ktoś na przykład przeczyta powyższe i w głębi duszy zrozumie jak powinien postąpić to lekcja karmiczna staje się zbędna.
      Trehlebov gdzieś tłumaczył jak rozumieć zasadę:
      "CHCESZ POKOJU TO SZYKUJ SIĘ NA WOJNĘ".
      Jeśli przygotujesz się do jakichś wydarzeń (na daną ewentualność ) to dane zdarzenia stają się już niepotrzebne jako "poligon trenujący" i najprawdopodobniej nie pojawią się w Twoim życiu. Jest taka stara obserwacja, że jak człowiek weźmie na wycieczkę parasol to deszcz nie pada.

      Usuń
    2. Moim zdaniem coś takiego jak karma w rozumieniu w jakim to słowo jest używane na Dalekim Wschodzie nie istnieje. Co innego prawo przyczyny i skutku. Prawo przyczyny i skutku jest prawem bardzo naturalnym i biorąc je pod uwagę, to faktycznie można nie dać dziecku tego czego ono potrzebuje. Dziecko (każde) potrzebuje miłości, ale nie każde ją dostaje.

      Usuń
    3. Damian 9 grudnia 2018 22:56

      "Moim zdaniem coś takiego jak karma w rozumieniu w jakim to słowo jest używane na Dalekim Wschodzie nie istnieje."

      A w jakim rozumieniu według Ciebie to słowo jest używane na dalekim wschodzie?

      Usuń
    4. "A w jakim rozumieniu według Ciebie to słowo jest używane na dalekim wschodzie?"

      Chodzi o karmę, którą mamy spłacać w kolejnych wcieleniach. Uważam, że to bzdura.

      Usuń
    5. Mówiliśmy o tym nie raz. Jeśli nie pojąłeś lekcji to tak będzie - powróci ona w następnym wcieleniu.

      Usuń
    6. "Mówiliśmy o tym nie raz. Jeśli nie pojąłeś lekcji to tak będzie - powróci ona w następnym wcieleniu."

      Owszem lekcja może wrócić. Ale to nie oznacza, że jest jakiś dług karmiczny do spłacenia. To są dwie różne rzeczy. My tu w fizycznym wymiarze jesteśmy by doświadczać i się uczyć, a w chwili śmierci fizycznego ciała następuje wyzerowanie naszych długów. To, że wracamy na Ziemię, to jest nasza wola, nie musimy tego robić. Coś nas ciągnie, chcemy jeszcze raz spróbować... Gdyby było inaczej, to nie mielibyśmy wolnej woli, bylibyśmy zwykłymi marionetkami.

      Usuń
    7. Jeśli umierasz jako człowiek świadomy to będzie tak jak piszesz ale wielu ludzi umiera w lękach i strachach,nie mają pojęcia co się z nimi dzieje. Podobno wielu w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że umarło. Chico Xavier fajną książkę napisał, mądry film jest o tym. Wiele filmów istnieje- wszystkie podobnie to opisują. Cmentarze są ponoć pełne takich ludzkich istot - zagubionych, jesli wierzyć doświadczeniom ludzi ze szkół OOBE to zajmują się odprowadzaniem dusz, które nieświadome ugrzęzły między światami. Słynny klasyczny już film "Między piekłem a Niebem" też nieźle ukazuje te sprawy - główny bohater wraz z przewodnikiem wędruje po poziomach szukając żony, trafia na przykład na morze ludzkich głów itp.

      Usuń
    8. "Coś nas ciągnie, chcemy jeszcze raz spróbować... "

      Np chcemy spłacić dług :)
      Wszystko w świecie dąży do równowagi, jeśli popsuliśmy coś w jednym życiu to w następnym trzeba będzie odbudować, a to trudniejsze jak wiadomo.
      Z tym wyzerowaniem - za bardzo nie wierzę.
      Edgar Cayce - jasnowidz opisywał sprawy karmiczne, wielu jego chorych pacjentów szczególnie tych ciężko chorych poprzez chorobę spłacało właśnie dług z innego życia - w to włączeni byli najbliżsi, lekcja zazwyczaj polegała na zrozumieniu jak ważna jest miłość, szacunek i czułość i wzmocnieniu tych cech w sobie.
      Czasem niepełnosprawne dziecko - jego czysta dusza pomagała rodzicom spłacić dług z przeszłości a tym samym zaliczyć lekcję opiekuńczości, cierpliwości i niekrzywdzenia innych.
      Cayce przez odpowiednio dobraną terapię wyciągnął wielu ludzi z ciężkich chorób, a u dzieci niepełnosprawnych łagodził znacznie dolegliwości i podkreślał że to wielka lekcja dla całej rodziny - rodzaj błogosławieństwa pozwalający oczyścić siebie i wzmocnić tym samym.
      Ostatnio modne się zrobiło myślenie, że karmy nie ma, długów nie ma, wszystko można, hulaj dusza, a jak złamie się zasady to będzie wyzerowane i tak... ale każdy wierzy w to co chce.

      Usuń
    9. Przypomniałam sobie, bo gdzieś wcześniej Michał wspominał o Laobsangu Rampie - on własnie w którejś swojej książce pisał o prawie karmy - że dusza dąży do harmonii i równowagi i jeśli np w jednym życiu człowiek skrzywdził wielu ludzi, to w następnym chcąc spłacić "dług" może przyjąć "rolę" zakonnika pomagającego bezinteresownie bezdomnym i chorym.
      Pozdrawiam :)
      A film "Miedzy piekłem a niebem" uwielbiam :)

      https://www.youtube.com/watch?v=QT_M2bR5Kew

      Usuń
    10. Prawda - to element mody jakiejś.
      Dzięki Amelio za te kilka zdań, jak zwykle Wszechświat poprzez Ciebie tym razem przyniósł mi przypomnienie o tym co niby już gdzieś kiedyś czytałem ale w danej chwili umknęło..,,,,,,
      Mam starego znajomego (widzieliśmy się tego roku po latach). Dziś jakoś zacząłem od rana o nim rozmyślać. Mają w domu syna dorosłego- chłopak na wózku.

      Dobrego dnia wszystkim! U mnie 13 sty zaczął się jakos niezgrabnie, węgle z pieca rozsypały sie na podłogę. Musze ostrożnie przez cały dzień, nie będę się porywał na nic wielkiego. Ponadto przypominam, że najbliższy tydzień to tradycyjnie mocne wpływy księżyca. Planujcie mniejsze zadania, pielęgnujcie uważność, 1 krok zamiast dwóch albo mniejsze. Czasem lepiej nawet usiąść z herbatą i poświęcić czas na rozmyślania. Nie zrobienie głupstwa to też zysk.

      Usuń
    11. "Jeśli umierasz jako człowiek świadomy to będzie tak jak piszesz ale wielu ludzi umiera w lękach i strachach,nie mają pojęcia co się z nimi dzieje. Podobno wielu w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że umarło. Chico Xavier fajną książkę napisał, mądry film jest o tym. Wiele filmów istnieje- wszystkie podobnie to opisują. Cmentarze są ponoć pełne takich ludzkich istot - zagubionych, jesli wierzyć doświadczeniom ludzi ze szkół OOBE to zajmują się odprowadzaniem dusz, które nieświadome ugrzęzły między światami. Słynny klasyczny już film "Między piekłem a Niebem" też nieźle ukazuje te sprawy - główny bohater wraz z przewodnikiem wędruje po poziomach szukając żony, trafia na przykład na morze ludzkich głów itp."

      Jak pewnie wiesz istnieje coś takiego jak pamięć ciała. Czasem staramy się przypomnieć czyjś numer telefonu i zdajemy się na naszą dłoń-ona pamięta jakie cyfry ma nacisnąć by wybrać numer konkretnej osoby. I tak samo jest z ciałem astralnym, ono też ma swoją pamięć. A że może istnieć po śmierci ciała fizycznego bardzo długo.... W każdym razie to mogą być tego typu rzeczy, a nasza świadomość, coś co identyfikuje nasze ja, może być zupełnie gdzie indziej. Przecież tych ciał niefizycznych mamy więcej...

      Usuń
    12. "Np chcemy spłacić dług :)
      Wszystko w świecie dąży do równowagi, jeśli popsuliśmy coś w jednym życiu to w następnym trzeba będzie odbudować, a to trudniejsze jak wiadomo.
      Z tym wyzerowaniem - za bardzo nie wierzę.
      Edgar Cayce - jasnowidz opisywał sprawy karmiczne, wielu jego chorych pacjentów szczególnie tych ciężko chorych poprzez chorobę spłacało właśnie dług z innego życia - w to włączeni byli najbliżsi, lekcja zazwyczaj polegała na zrozumieniu jak ważna jest miłość, szacunek i czułość i wzmocnieniu tych cech w sobie.
      Czasem niepełnosprawne dziecko - jego czysta dusza pomagała rodzicom spłacić dług z przeszłości a tym samym zaliczyć lekcję opiekuńczości, cierpliwości i niekrzywdzenia innych.
      Cayce przez odpowiednio dobraną terapię wyciągnął wielu ludzi z ciężkich chorób, a u dzieci niepełnosprawnych łagodził znacznie dolegliwości i podkreślał że to wielka lekcja dla całej rodziny - rodzaj błogosławieństwa pozwalający oczyścić siebie i wzmocnić tym samym.
      Ostatnio modne się zrobiło myślenie, że karmy nie ma, długów nie ma, wszystko można, hulaj dusza, a jak złamie się zasady to będzie wyzerowane i tak... ale każdy wierzy w to co chce."

      Tylko jest różnica jeśli chcemy spłacić dług, a tym że musimy to zrobić. Kiedyś wśród narodu hebrajskiego co 7 lat następowało anulowanie wszelkich długów, być może nadal tak jest w niektórych środowiskach, ale nie wiem tego. Tak jak pisałem wcześniej, to wynika z naszej woli. Wierzysz w to co pisał Cayce. A ja piszę coś innego. Dlaczego bardziej wierzysz w to co on pisał? Bo jest znany na całym świecie i ma jakiś tam autorytet. A kto zna jakiegoś tam Damiana, który tu pisze komentarze i jaki autorytet ma ten Damian? Ale czy to oznacza, ze Cayce ma rację, a Damian się myli?

      Usuń
    13. Nie dlatego Damianie :)
      Dlatego że to co on twierdził współgra bardziej z tym co mówi mi moje serce, mądrość wewnętrzna.
      Dodatkowo on pomógł praktycznie wielu chorym ludziom, wyprowadził ich na prostą, gdy byli zostawieni sami sobie, a to znaczy że w tych swoich odczytach był bardzo blisko prawdy albo w prawdzie.
      Zgadzam się z Tobą czasem - z tym co opisujesz, ale jeśli chodzi o karmę - to nie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    14. Tylko jest różnica jeśli chcemy spłacić dług, a tym że musimy to zrobić. No właśnie. Jeśli jesteśmy dłużni to jesteśmy winni coś komuś i musimy to coś spłacić a więc jednak jest wina w karmie. Dług to nic innego jak bycie winnym coś komuś. I to sprawia moim zdaniem, że karma jest podobna do religii. Dla mnie bardziej pasuje czynić gdy chcę spłacić a nie muszę, a najlepiej nie czynić długów:))). Nikt

      Usuń
    15. Damian napisał: "...A ja piszę coś innego. Dlaczego bardziej wierzysz w to co on pisał? Bo jest znany na całym świecie i ma jakiś tam autorytet. A kto zna jakiegoś tam Damiana, który tu pisze komentarze i jaki autorytet ma ten Damian? Ale czy to oznacza, ze Cayce ma rację, a Damian się myli? "

      Coś mi się zdaje, że tu objawia się zarozumialstwo Damiana :))))
      Przecież to co napisałeś Damianie to zasady CZARNEJ a nie białej magii. Czarna magia to manipulacja wszechobecna dziś w polityce i całym naszym życiu wokół. Wiele razy opisywałem zasady czarnej i białej magii. Powtórzę: BIAŁA TO TA CO JEST ZGODNA Z ZASADAMI WSZECHŚWIATA - Z JEGO WOLĄ, Z JEGO HARMONIĄ!!!! Czarna działa CZASOWO!!! Jest chwilowym nagięciem praw Absolutu -praw przyrody. Możesz wahadło starego zegara na jakiś czas wychylić, zatrzymać je palcami, podwiązać nawet sznurkiem. Jaki czas utrzyma się taki stan? Aż ręka się nie zmęczy? aż sznurek nie zbutwieje? Pewne jest jedno: PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ WAHADŁO ZNÓW ZECHCE RUSZYĆ- to jest prawo Wszechświata!!!!!!!
      No cóż - niektórych może przyprawię w tej chwili o odruch mdłości ale powtórzę: zajrzyjcie do Vadima Zelanda, przeczytałem dotąd pierwszą i połowę drugiej książki oraz wyrywkowo czytam teraz piątą. Tak dobrej i klarownej pracy na temat działania wahadeł a więc o ogólnej tendencji Wszechświata do harmonii dawno nie czytałem. Ciężko tu coś dodać bo w zasadzie tylko powtarzam to co tam już zapisane.

      To co pisze tu powyżej "Nikt" to też tylko bunt małego ego. Jeśli zadziałałeś w życiu przeciw prawu Wszechświata to prędzej czy później wahadło, które "podwiesiłeś" uderzy cię w głowę....CHYBA ŻE........pojąłeś co żeś nawyrabiał - pójdziesz i zwolnisz tą blokadę, gdy ŚWIADOMIE to uczynisz to nic ci się nie stanie. Zluzujesz wahadło, uchylisz się gdy ono koło Twojej głowy przeleci (być może kilka razy jeśli było napięte dość długo bo ono mogło wpływać na życia kilku innych ludzi wokół i teraz po zwolnieniu nastąpi reakcja domina. Najlepiej w takim wypadku powolutku wahadło luzować ogłaszając wszystkim zainteresowanym (SKRUCHA- PRZYZNANIE SIĘ DO BŁĘDU), że kiedyś popełniłeś pomyłkę i że ją właśnie naprawiasz i żeby każdy ostrożnie wziął pod uwagę to co za chwilę się może w ich życiach zmienić. Wtedy prawo karmy zanika bez destrukcyjnych konsekwencji. KLUCZEM JAK JUŻ WIELE RAZY PISAŁEM JEST ZROZUMIENIE!!!!

      Usuń
    16. Hmm, może się będę czepiać słówek ale zdanie: "ogólnej tendencji Wszechświata do harmonii " - wg mnie nie jest prawdziwe. Fizyka mówi, a konkretnie 2 zasada termodynamiki, że wszechświat dąży do entropii, czyli chaosu, a elementem porządkującym jest tylko i wyłącznie świadomość :)

      Kluczem do wiedzy jest zrozumienie ale i wybaczenie. Dopiero wybaczenie z głębi serca pozwala zakończyć lekcję.

      Usuń
    17. Milena 15 grudnia 2018 17:44

      "......... Fizyka mówi, a konkretnie 2 zasada termodynamiki, że wszechświat dąży do entropii, "

      Jedna ze współczesnych religii zwana dla niepoznaki "nauką" tak twierdzi. Ta współczesna "nauka" pełna jest luk ale wstydliwie o nich zamilcza - słynne E=mc2 działa na przykład tylko w pewnych bardzo wąskich ramach (warunkach). Nie jest w żadnym razie zasadą ogólną - dawno to stwierdzono ale ... nie ogłasza się tego bo większość panów prof. doc. hab. czyli współczesnych kapłanów musiałaby zająć się innym rodzajem zarabiania na życie lub wrócić na pierwszy rok studiów. Według którejś tam zasady zachowania energii trzmiel w ogóle nie powinien się wzbić w powietrze bo powierzchnia jego skrzydeł jest za mała. Podkładając do znanego wzoru powierzchnię skrzydeł, częstotliwość ruchu nimi oraz ciężar samego trzmiela dostajemy wynik, że się nie wzniesie. Tego typu "drobiazgów" jest wiele więcej.

      Ja obserwuję przyrodę i stąd biorę wnioski o powrocie do harmonii - nie interesują mnie jakieś tam wydumki z sal wykładowych. Tak zwany "chłopski rozum" i obserwacja rozmaitych zjawisk przyrodniczych (w tym i czysto fizycznych jak wszelakie wahadła czyli oddziaływanie sił ciężkości) podpowiada wspomniane już "dążenie do równowagi". Na przykład: woda w naczyniach połączonych dąży do uśrednienia stanu, nagrzany przedmiot oddaje swoje ciepło nagrzewając inne aż się temperatura nie wyrówna itp. itd.

      Usuń
    18. Milena 15 grudnia 2018 17:44

      ...............

      "....Kluczem do wiedzy jest zrozumienie ale i wybaczenie. Dopiero wybaczenie z głębi serca pozwala zakończyć lekcję."

      No tak!, no tak!!! - oczywiście. Wydawało mi się, że jasno połączyłem w poprzednim wpisie myśl, że uzyskanie świadomości (zrozumienia) jest równoznaczne i nierozłączne ze skruchą. Ktoś świadom widzi konsekwencje swojego czynu, widzi, że sprawił ból jakiejś innej istocie a że jesteśmy połączeni tak naprawdę (każdy z nas jest przecież cząstką Absolutu) więc w długim łańcuchu sami sobie zadaliśmy ból. Nie chce już po raz n-ty linkować fragmentu filmu POWDER - chętni sobie znajdą: "jesteś cząstką wszystkiego".

      Usuń
    19. Czym się różni człowiek martwy od żywego? Pod względem chemiczym jest taki sam, fizycznym również. Jedyna różnica jest taka, że opuściła go świadomość i od tego momentu zaczyna się rozpad ciała. Co się zmieniło? Zabrakło czynnika organizacyjnego. To nasza świadomość organizowała nasze komórki tak, aby całość układu nie dążyła do entropii.
      To samo dotyczy domu, ogrodu. Cały czas za pomocą biokombinezonu nasza świadomość (dusza) jak kto woli, zaprowadza ład. Wystarczy opuścić dom, zostawić ogród wszystko zacznie się degradować.
      Czyli czynnikiem nadrzędnym jest świadomość zakotwiczona w rzeczywistości niejawnej. Z punktu widzenia fizyki kwantowej - to obserwator( świadomość) wpływa na foton, który z w tym momencie ( momencie obserwacji) przechodzi z funkcji falowej w korpuskularną, a więc to świadomość stwarza holograficzną rzeczywistość. Bo foton w funkcji falowej ma nieskończoną ilość lokalizacji, dopiero obserwator załamuje falę do postaci korpuskularnej, czyli " umiejscawia" go w czasie i przestrzeni.
      Uff... :)

      Usuń
    20. Wynika z tego, że 2 zasada termodynamiki jest w porządku. Wszechświat dąży nie do harmonii i ładu a do chaosu, a czynnikiem oganicząjcym tę tendencję jest świadomość. Nie wiem o czym pisze Zeland bo nie czytałam, ale te jego tezy- o dążeniu wszechświata do harmonii )nie za bardzo mnie jednak przekonują z powodów jak wyżej opisałam

      Usuń
    21. Milena 15 grudnia 2018 17:44

      "............... Fizyka mówi, a konkretnie 2 zasada termodynamiki, że wszechświat dąży do entropii, czyli chaosu, a elementem porządkującym jest tylko i wyłącznie świadomość :) "

      Dzięki Mileno za ciekawą rozmowę - doszkoliłem się trochę o tej "entropii" i sobie rozmyślam.

      U mnie za oknem śnieg - ledwie tam pobieliło ale jest a więc oznaki zimy. Naturą tej rzeczywistości jest "falowanie". Mamy dni i noce (noce zazwyczaj chłodniejsze od dnia), inne "pulsowanie" narzuca księzyc -tu cykl falowania już nie 24 godziny ale trochę dłużej. Następnym cyklem jest 365 dni (tak z grubsza rzecz jasna) czyli wspomniane już pory roku - właśnie mamy nadchodząca zimę a więc coś jakby entropia w skali roku. Wspomniałem powyżej, że noce są chłodniejsze od dni, zima to taka "roczna noc". Rośliny i liście butwieją, rozpadają się ich cząstki a więc entropia w skali rocznej. Już niebawem fala "czynnika organizującego" zacznie znów powoli wzrastać mobilizując przyrodę do "eksplozji życia". Zabawę w tę wyliczankę można kontynuować bo nie tylko Ziemia krąży wokół Słońca (taki przynajmniej model nam obecnie się przedstawia "do wierzenia" :) i na nasz użytek spełnia on swoją rolę) - cały nasz układ Słoneczny "tkwi" sobie w jednym z ramion Swastycznej galaktyki - te "ramiona" to znów przybliżenie bo ponoć w realu wygląda to tak:

      http://www.сварог-фонд.рф/index.php/pomosh/tag/%D1%81%D0%B2%D0%B0%D1%81%D1%82%D0%B8%D0%BA%D0%B0

      No w każdym razie galaktyka też podobno wiruje wokół jakiegoś centrum i pojawia się kolejny cykl (falowanie/ "wahadło") mający okres "pulsowania" na przykład 26 tysięcy lat. Przy pełnym obrocie ma miejsce coś co nazwać można "galaktyczną zimą bądź galaktycznym latem. Lato to dominacja czynnika organizującego a zima to znów rozpad czyli jeśli dobrze zrozumiałem (podglądałem właśnie znaczenie w wikipedii) "entropia".
      Poruszamy się oczywiście w świecie hipotez, własnych przekonań i wyobrażeń. Dla mnie w/w równowaga to właśnie uzyskanie harmonii między siłami Yin i Yang czyli siłami rozpadu i siłami kreacji - taniec życia. Zima i lato. Dziś mamy faktycznie moment w historii ludzkości gdzie entropia (rozpad i destrukcja) święci triumfy (tak się "z bliska" może wydawać) ale spoglądając na cały cykl przyrody nie jest to nic niezwykłego. Taki etap jak koniec kalendarzowej zimy. Wielu ludzi traci ciała tak jak gniją liście między jesienią a wiosną.

      Usuń
    22. Milena:

      "....Wystarczy opuścić dom, zostawić ogród wszystko zacznie się degradować.".

      Oglądałem niedawno taki film -byłe miasto Akarmara w dawnym ZSRR:

      https://www.youtube.com/watch?v=BuyAqIWFwq4

      Są też filmy z naszego -polskiego Pstrąża itp.

      Pytanie: czy po opuszczeniu miejsc przez człowieka następuje degradacja czy odrodzenie? Roślinność zagnieżdża się w każdym zakamarku, w domach (na przykład w Czarnobylu -też fajne filmy są w necie) zaczynają pomieszkiwać zwierzęta. Czy to jest entropia?
      Czy aby na pewno to co się dzieje z naszym ogrodem pod naszą nieobecność to faktycznie degradacja czy może przywrócenie harmonii? A może to my - ludzie jesteśmy w swoim obecnym szaleństwie czynnikiem destrukcyjnym? Iwan dużo o tym mówił, że powinniśmy się żywić dzikimi (pełnymi życia) "chwastami" a nie wychuchaną kapustą czy pomidorem, który w naturalnych warunkach bez pomocy człowieka nie przeżyłby roku?

      Usuń
  2. Hej. Lubosvieta używa określenia, że zostaliśmy stworzeni..przez Boga,,zastanawiam się nad tym..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radałowa? To takie przedszkole ... tam jeszcze chyba sporo kodów biblijnych. Wielu ludzi to przyjmuje jako pewnik - te wszystkie opowieści o Adamie i Ewie jakie nam od urodzenia wciska okupant.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. to oczywiście moje zdanie. Pamiętam Radałową z jakiegoś filmiku gdzie krąży ona mocno wokół spraw materialnych (na filmie sypały się pieniądze itp.- takie pojmowanie świata jak z filmu "sekret"). W zasadzie to oprócz tego filmu widziałem tylko jakieś tam fragmenty - nie za bardzo poświęcałem czas jej osobie. Wszystko w jej wykonaniu "jawiło mi się" bardzo komercyjnym a więc nie zdziwiłoby mnie, że i duchowe prawdy są pochodzenia biblijnego.

      Usuń
  4. Gdybyś miał chwilę podaję ten konkretny wywiad https://www.youtube.com/watch?v=scu0Twkq5Fo&list=PL0CE2RyVNoR0vX6QvM1LXnak3K1ODnq7u&index=6

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!! Obejrzałem z radością całość. Naprawdę sensownie - szkoda, że tylko 3000 odsłon (a może aż?).
      Radałowa z tego wywiadu to już zupełnie inna osoba niż z tych filmów z przed 2 lat.
      No proszę jak wiele się dzieje u nas już w Polsce!
      Zamiast "łał" mogła by mówić "ura! :))) No ale czepiam się detali - mnie trochę drażni to amerykańskie łał ale to moje , być może błędne skojarzenia.

      Usuń
    2. A w tym kontekście wracając do "stworzenia przez Boga" to może być :) - ważne, że nie przez "pana ....(boga)". Wedy chyba tez tak to objaśniają jak ona. Widać, że w ostatnich czasach Radałowa pobrała dobre lekcje u jakichś nauczycieli.
      No niech działa :))) przebudzonych Bogiń na naszej Ziemi Lechickiej potrzeba.

      Usuń
    3. "szkoda, że tylko 3000 odsłon (a może aż?)"

      Zwróć uwagę, że to jest niepubliczny film, więc raczej aż 3000 :)))

      Usuń
    4. a to ciekawe spostrzeżenie - dzięki.

      Jeszcze coś mi przyszło na myśl pod koniec dnia: ona tam mówi o porodach i prowadzący rozmowę pyta o to jak długo czekać z pępowiną. Na moje odczucie mamy tu jakieś kolejne przegięcie - 3 dni? (nawet o 6-ciu ona wspomina), jakieś solenie łożyska? Na moją męską intuicję natura sama podpowiada rozwiązania. Skończyło się pulsowanie? Łozysko zaczyna nosić oznaki obumierania? Zawiązać. Kozy same odgryzają pępowinę i z mojej obserwacji trwa to około dobę. Co prawda w świecie zwierzat dziecko w dość szybkim czasie musi być zdolne do unikania niebezpieczeństw, ludzie tu sa bardziej nieporadni choć Iwan opowiadał o przypadkach gdy dzieci mówiły już niedługo po urodzeniu.

      Usuń

"OSTRZEŻENIE: wszystkie anonimowe komentarze bez jakiegokolwiek nicka/charakterystycznego znaku/ podpisu będą usuwane".
UWAGA TECHNICZNA: aby rozmowa miała jeden ciąg trzeba zawsze wcisnąć ";odpowiedz" pod pierwszym (przewodnim) postem zaczynającym daną rozmowę.
2.Najpoczytniejsze artykuły są dostępne po prawej w szybkich linkach pod nazwą "abecadło".
3. Ponadto w razie braku publikacji na stronie proszę o wiadomość na mail. Z jakiegoś powodu niektóre komentarze mylnie oznaczane są jako spam.
4. Wbudowana wyszukiwarka blogowa jest trochę niedokładna i omija pewne treści pomimo występujących w nim szukanych słów. Innym rozwiązaniem jest wpisanie w google, czy bezpośrednio w pasku przeglądarki frazy: site:michalxl600.blogspot.com szukanywyraz Wynikami będą wszystkie artykuły zawierające słowo "szukanywyraz" na tymże blogu.