wtorek, 11 listopada 2025

Kogo dopada miłość. Jak się zakochać - Wiktor Sawieljew

 oryginał: https://youtu.be/G1WXa1tEIVQ

Kiedy cię dopadnie miłość? Kiedy będzie chciała to cię dopadnie, nie da się jej zwabić. Żeby tak się stało to musisz po prostu być czysty. Czysty oznacza uczciwy, szczery - jaki jesteś taki jesteś. To nie chodzi o to, że masz umyte ciało czy przestrzegasz jakichś tam zasad.  Masz być szczery. 

     I wiemy, że wszystkie pokolenia ulegają miłości. Każdy może jej doświadczyć jeśli jest szczery. Możesz być nawet złodziejem czy kimkolwiek innym. Ale jeśli jesteś uczciwy w swoim otoczeniu, nie kreujesz jakiegoś wizerunku to jesteś zdolny do zakochania się. 

  Człowiek który się zakochał z łatwością wypełnia wszystkie przykazania Boga. Nawet nie przyszłoby mu do głowy, żeby je złamać. On ma zupełnie inny rytm życia, Ale dopóki się nie zakochałeś, to te przykazania są dla ciebie czymś nieosiągalnym, nie jesteś w stanie ich spełnić szczerze. 

     Natomiast kiedy człowiek się zakochuje, to przestaje być tym, kim jest. Miłość ma pewne etapy, pewne stadia. Z każdym etapem tej miłości jest coraz więcej.  Możesz dokonać więcej czegoś w zasięgu szerszej populacji. Miłość nie jest tylko po to abyś miał dobre samopoczucie. Dla dobrego samopoczucia wystarczy pożądanie. Miłość jest po to abyś ty za pomocą tej mocy przemienił jak największą ilość ludzi wokół siebie.

    Miłość bywa wielu rodzajów - jest miłość interpersonalna, miłość przyjacielska - jeśli mam wielu przyjaciół to też jest miłość, Trzej Muszkieterowie to jest jak najbardziej miłość.  

 Ponadto istnieje miłość małżeńska, powszechnie ta właśnie miłość małżeńska jest uznawana za miłość, ale miłość małżeńska zawiera w sobie miłość przyjacielską, osobistą, rodzicielską a także miłość ucznia i nauczyciela.

  A jeśli nadszedł czas, aby się zakochać - wchodzisz gdzieś i widzisz kogoś, czujesz, że on jest zdecydowanie twój. A co robiłeś wcześniej? Czy przedtem kochałeś? Jeśli  miałeś wielu przyjaciół, to znaczy podejmowałeś jakieś działania, jeśli nie miałeś dotąd żadnych przyjaciół to oznacza, że nie podejmowałeś się jakichś wspólnych działań. Czy kochałeś swoich rodziców, czy też uważałeś, że się wtrącają i są przeszkodą? 

 Tak więc wziąłeś ślub, znalazłeś swoją miłość. Miłość jest w rzeczywistości jak startujący samolot, ale jeśli nie wszystkie nakrętki są mocno po-dokręcane - jeśli są poluzowane to następuje katastrofa, ponieważ małżeńska miłość zawiera także miłość osobistą, rodzicielską, interpersonalną a także miłość pomiędzy uczniem i nauczycielem gdyż małżonkowie czasami doradzają sobie nawzajem.

    Czasami po prostu są to relacje jak w biznesie, czasami są po prostu jak przyjaciele - wspólnie oglądają telewizję, na przykład jakiś film komediowy.

  A kiedy następuje katastrofa? Dlaczego? - Wszyscy chcą się zakochać, ale powinieneś kochać nieustannie. Kiedy jesteś w przyjacielskiej miłości, to masz to koleżeństwo - to może być jakaś relacja z przyjaciółką, to nie ma znaczenia, i jesteś w to zaangażowany na 100%, nie potrzeba nic więcej. Powinieneś być po same uszy napełniony miłością - to ma miejsce w każdym wieku, na każdym etapie życia.

Powinieneś kochać wszystko, co czynisz - kochać wszystkich ludzi. Jeśli ich nie kochasz to nie trzeba - widać nie przyszedł na to czas, i wcale nie trzeba kochać wszystkich. Ty masz konkretną grupę tych, których trzeba kochać.

I tak naprawdę nie kochamy nikogo oprócz Boga - na ile dany człowiek emanuje Boskim światłem, na tyle ja go kocham.

 Zabierz Boga z tego człowieka, zabierz tę Paramatmę a człowiek stanie się trupem - a czy ktoś kocha trupy? Trupów nikt nie kocha - na ile człowiek promienieje tym Boskim światłem, na tyle ja rozumiem. To jest bardzo proste rozróżnienie tego co mi się podoba a co nie. A potem osiągasz ten wyższy poziom, doświadczasz tego wzlotu.

wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=LQJaKXKEeYY

 

Jak znaleźć swoje miejsce w życiu i przestać doświadczać tych samych porażek - Era Wodnika

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=toycvxXzOD4

 Witajcie moi drodzy, 

    to chyba jedno z najgłębszych i najważniejszych pytań w życiu człowieka. Poczucie, że „żyjesz cudzym życiem” i ciągle depczesz po tych samych grabiach - w związkach, karierze, finansach. To nie tylko porażka - to sygnał. Sygnał, że twój wewnętrzny system desperacko próbuje ci coś powiedzieć.

     Dobra wiadomość jest taka, że nie jesteś skazany na ten cykl. Jest wyjście, które składa się z dwóch części: 

     1. Zatrzymaj się: Zrozum, dlaczego porażki powtarzają się (przestań biec).

      2. Zacznij: Znajdź nową drogę (znajdź „swoje miejsce”). 

    Przyjrzyjmy się obu krokom. 

1.  Jak oswobodzić się z powtórek jak w filmie Dzień Świstaka  i przestać powtarzać porażki?  Powtarzamy ten sam scenariusz nie dlatego, że mamy pecha, ale dlatego, że jest nam znany. Nasza psychika kurczowo trzyma się tego, co znane, nawet jeśli jest to bolesne, ponieważ jest przewidywalne. Powtarzające się porażki to zawsze niewykorzystana, niezrozumiana lekcja. Życie będzie stawiać cię w tej samej sytuacji, dopóki nie „zdasz” tego „sprawdzianu”. 

    Oto jak „zdać” ten test i przerwać cykl: 

    1. Zostań obserwatorem (a nie uczestnikiem) Kiedy sytuacja się powtórzy (na przykład, gdy wrócisz do toksycznego związku lub nie uda ci się zrealizować projektu z powodu prokrastynacji), to nie daj się ponieść emocjom.  Usiądź spokojnie jak obserwator "na balkonie” i zadaj sobie pytanie: "Znów to samo. Co dokładnie teraz czuję? Jaką decyzję zazwyczaj podejmuję w tym momencie?"

    Na przykład: obrażam się, poddaję, obwiniam innych, zaczynam się nerwowo krzątać. Do czego to zazwyczaj prowadzi?  Świadomość to pierwszy krok do wolności. Nie jesteś już marionetką; jesteś widzem, który widzi sznurki. 

   2. Znajdź „ukrytą korzyść” To najtrudniejszy, ale i najskuteczniejszy krok. Każda strategia, nawet najbardziej katastrofalna, ma „ukrytą korzyść”. Twoja podświadomość się jej trzyma. 

      Przykład pierwszy: Porażka zawodowa. Jaka tu może tkwić ukryta korzyść? "Jeśli nie odniosę sukcesu, nie będę musiał brać na siebie tak ogromnej odpowiedzialności. Mogę dalej narzekać na życie, a ludzie będą mi współczuć. Jestem chroniony przed „wielką grą” i ogromnym stresem". 

     Przykład drugi: Nieudane związki.  Jaka tu może tkwić ukryta korzyść? "Jeśli jestem sam, to nikt mnie nie zdradzi. Jeśli wybieram „niewłaściwych ludzi”, to potwierdzam swoje prawo do powiedzenia: „Mówiłem ci, że to wszystko jest bezużyteczne” i pozostania w bezpiecznej roli „ofiary”. Szczerze zapytaj siebie: „Przed czym chroni mnie ta porażka?” 

    3. Podejmij „Nietypowe Działanie” Kiedy dojdziesz do „punktu wyboru” (patrz Krok 1) i poznasz swoją ukrytą korzyść (Krok 2), to musisz przełamać schemat. Musisz działać inaczej niż zwykle. Jeśli zazwyczaj milczysz i znosisz tę sytuację, to powiedz „nie” i ustal granice. Jeśli zazwyczaj rezygnujesz przy pierwszej trudności, to kontynuuj przez kolejny dzień. Jeśli zazwyczaj obwiniasz innych, to weź na siebie 100% odpowiedzialności i zapytaj: „Co mogę zrobić, żeby to naprawić?” Będzie to przerażające i nieznane. Ale właśnie to działanie zrywa stare połączenie neuronowe i tworzy nowe.

 Potem znajdź „Swoje miejsce”: Zamień mapę na kompas Większość ludzi szuka „swojego miejsca” tak, jak skarbu na mapie. Szukają stanowiska, miasta, człowieka lub konkretnej kwoty dochodu. Ale „Twoje miejsce” to nie punkt na mapie. To stan. To stan, w którym to, kim jesteś (Twoje wartości i talenty) jest zgodne z tym, co czynisz. Aby je znaleźć, nie potrzebujesz mapy, ale wewnętrznego kompasu. 

     Oto 4 „igły”(strzałki) Twojego kompasu:

    1. Igła (Twoje Talenty) Co przychodzi Ci łatwo, ale innym wydaje się trudne? Mamy tendencję do deprecjonowania naszych wrodzonych talentów, ponieważ „nie musieliśmy się wysilać”. 

   Czy łatwo Ci nawiązać kontakt z kimkolwiek? (Talent w tej sytuacji to: komunikacja, empatia). 

      Czy dostrzegasz chaos i od razu rozumiesz, jak go uporządkować? (Talentem tutaj jest: myślenie systemowe). 

   Czy wiesz, jak dobierać słowa, które inspirują? (Talent w tej kwestii to: zdolność tworzenia haseł czy motywujących zawołań, przywództwo). „Twoje miejsce” zawsze leży w strefie twojego talentu. 

      2. igła (strzałka) „Chcę!” (Twoje zainteresowania) O czym jesteś gotów czytać o 2 w nocy? O jakich tematach możesz rozmawiać godzinami, nawet jeśli ci za to nie płacą? Nie ignoruj ​​tego, nawet jeśli wydaje się „błahe” (czy to historia średniowiecza, gry wideo, czy uprawa fiołków). Twoje prawdziwe zainteresowanie jest paliwem. Bez niego nie dojdziesz do celu. 

    3. igła (strzałka) „Muszę!” (Twoje wartości) To jest twój fundament etyczny. Co jest dla ciebie naprawdę ważne? Wolność? Rodzina? Bezpieczeństwo? Sprawiedliwość? Kreatywność? Jeśli cenisz wolność, to będziesz nieszczęśliwy nawet w najlepiej płatnej, ale ściśle kontrolowanej pracy. Jeśli cenisz stabilność to bycie "wolnym strzelcem" doprowadzi cię do szaleństwa niezależnie od tego, jak dochodowe będzie to miejsce pracy. „Twoje miejsce” nigdy nie kłóci się z twoimi wartościami. 

    4. igła (strzałka) „Pomoc” (Twój Wkład) „Twoje miejsce” prawie nigdy nie znajduje się w punkcie „Chcę otrzymywać”. Ono zawsze znajduje się w punkcie „Chcę dawać”. 

     Jak twoje Talenty, Zainteresowania i wartości mogą być przydatne innym? „Uwielbiam porządkować chaos (talent), interesuję się psychologią (zainteresowanie) i cenię rozwój (wartość).  Mogę więc być coachem, który pomaga ludziom uporządkować ich życie (wkład)”. 

      Jak zacząć? Metoda nazywa się "okruszki chleba". Nie musisz widzieć całej ścieżki. Wystarczy, zrobić jeden krok. Przestań siedzieć i „szukać celu” w swojej głowie. Zacznij działać, kierując się swoim kompasem. Jeśli zainteresowałeś się jakimś tematem to nie ograniczaj się do czytania - zapisz się na kurs. 

     Chcesz pomagać? Zaproponuj jedną bezpłatną konsultację. Chcesz pisać to napisz jeden post i zobacz reakcję (zewnętrzną i, co ważniejsze, wewnętrzną). Podążaj za „okruchami chleba” swojego zainteresowania. Każdy krok wykonany zgodnie ze wskazaniami kompasu przyniesie energię, a nie ją odbierze. Będziesz wiedział, że jesteś na dobrej drodze nie po głośnych brawach, ale po cichym, wewnętrznym przeczuciu: „Tak. To jest to. Jestem we właściwym miejscu”.


 Omówiliśmy, dlaczego pojawiają się cykle porażek i jak odnaleźć swój kierunek. Jak rozpoznać swoje prawdziwe talenty lub wartości? To kluczowe pytanie. Często mylimy nabyte umiejętności (to, czego nauczyliśmy się, aby przetrwać lub zdobyć aprobatę) z prawdziwymi talentami i mylimy powszechnie akceptowane „poprawne” wartości ( czyli to, co naszym zdaniem powinniśmy cenić) z naszymi osobistymi. 

    Prawda jest taka, że ​​twoje talenty i wartości są już w tobie. Nie trzeba ich „tworzyć”. Trzeba je tylko rozpakować. 

           Oto kilka praktycznych metod, jak to zrobić. Jak rozpoznać swoje PRAWDZIWE TALENTY?

  Talent to niekoniecznie umiejętność rysowania czy śpiewania. Talent to naturalny sposób myślenia i działania, który przychodzi ci łatwo i przynosi przyjemność. Problem polega na tym, że ich nie zauważamy. Nazywa się to „klątwą wiedzy”: uważasz, że to, co przychodzi ci łatwo, nie jest talentem. Myślisz sobie, że „każdy może to zrobić”. 

     Oto 4 ćwiczenia, które pomogą Ci „odkryć” Twoje talenty: 

        1. „W jakich sprawach ludzie proszą Cię o pomoc?” To najsilniejszy wskaźnik. Wypisz 5–10 rzeczy, o które regularnie pytają Cię znajomi, koledzy i rodzina (nawet jeśli Cię irytują).    Oto kilka przykładów pytań zadawanych przez ludzi:

 „Czy rozumiesz te niejasne instrukcje?” (Talentem tutaj jest: analiza, strukturyzacja). 

   Ktoś inny zwraca się z prośbą:  „Porozmawiaj z nim, wiesz, jak go uspokoić”. (Talent: empatia, komunikacja).

    Jeszcze inne pytanie:  „Zorganizuj dla nas wycieczkę, jesteś w tym świetny”. (Twój talent to: planowanie, zarządzanie). 

    „Wymyśl dla nich prezent/nazwę projektu”. (Talentem jest: kreatywność, generowanie pomysłów). 

       „Spójrz na mój raport/list, masz świetne oko”. (Talent w tym wypadku to: dbałość o szczegóły, redagowanie). 

          Ludzie intuicyjnie kierują się Twoimi mocnymi stronami. 

     2. Ćwiczenie „Stan przepływu”

    Przypomnij sobie 3-5 sytuacji z ostatniego roku, kiedy byłeś tak pochłonięty jakimś procesem, że straciłeś poczucie czasu. Spojrzałeś w górę i zdałeś sobie sprawę, że minęły 3 godziny, ale wydawało się, że minęło 20 minut. Co dokładnie wykonywałeś w tym momencie? Czy coś badałeś? Dostrajałeś coś? Pisałeś kod? Uczyłeś kogoś? Zajmowałeś się matematyką? 

    Ten rodzaj aktywności ładuje Cię energią, zamiast ją wysysać. To bezpośredni wskaźnik Twojego talentu. 

     3. Ćwiczenie: „Dziecięca radość” Przypomnij sobie, co lubiłeś robić jako dziecko, mniej więcej od 7 do 12 roku życia, zanim powiedziano Ci „to nic poważnego” lub „nie da się z tego wyżyć”. Czy rozbierałeś zabawki, żeby zobaczyć, jak działają? (Talentem jest tu: inżynieria, analiza). Czy wymyślałeś światy i historie? (Twój talent w tym wypadku to: wyobraźnia, opowiadanie różnorakich historii). Czy nieustannie organizowałeś zabawy dla innych dzieci? (Talent tutaj to: przywództwo, organizacja). Czy spędzałeś godziny na porządkowaniu swoich kolekcji? (Talentem jest: systematyzacja, porządek). Twoje dziecięce hobby to najczystsza, najbardziej nieskażona forma twoich talentów. 

     4. Ćwiczenie: „Co cię drażni w innych” (metoda odwrócona) Czasami łatwiej dostrzec swój talent poprzez jego brak u innych. Co najbardziej Cię irytuje w ludziach w pracy lub w życiu codziennym? „Dlaczego oni po prostu nie potrafią tego zrobić? Dlaczego działają tak wolno?!” (Twoim talentem jest prawdopodobnie szybkość, zdecydowanie i efektywność). 

   Bywa, że myślisz: „Jak można działać tak nielogicznie? To takie oczywiste!” (Twoim talentem jest logika i strategia). „Jak można być tak chaotycznym?” (Twoim talentem jest dbałość o szczegóły i organizacja). 

 

       Jak rozpoznać swoje PRAWDZIWE WARTOŚCI 

     Wartości to Twój wewnętrzny kompas. To to, co jest dla Ciebie „ważne” i „słuszne”. To Twój osobisty zestaw zasad. Jeśli będziesz żyć zgodnie z nimi, to poczujesz satysfakcję. Jeśli je zdradzisz (nawet dla pieniędzy lub sukcesu), to poczujesz się pusty i nie na miejscu. 

      Oto trzy skuteczne ćwiczenia, które pomogą Ci je zidentyfikować: 

     1. „Chwile szczytowe”

  Przypomnij sobie dwa lub trzy najszczęśliwsze i najbardziej satysfakcjonujące momenty w swoim życiu - nie tylko takie kiedy „było fajnie”, ale także takie chwile, w których czułeś głęboką satysfakcję, dumę lub harmonię. Zapisz, jakie to były momenty. 

 A teraz zadaj sobie pytanie: „Jaka moja wartość została zrealizowana w tym momencie?” 

      Przykład 1: „Ukończyłem/am samodzielnie trudny projekt i otrzymałem/am uznanie”. (Wartości: Osiągnięcia, Kompetencja, Uznanie). 

     Przykład 2: „Miałem/am głęboką, szczerą rozmowę z przyjacielem/przyjaciółką do rana”. (Wartości: Bliskość, Zaufanie, Relacja). 

    Przykład 3: „Rzuciłem/am pracę, która mnie wykańczała i wyruszyłem/am w podróż”. (Wartości: Wolność, Odwaga, Przygoda). 

       2. Ćwiczenie „Punkt wrzenia” (Najsilniejsze).

  Co wywołuje u Ciebie najsilniejszą negatywną reakcję? Co dosłownie „powoduje wrzenie” w Tobie ze złości, urazy lub rozczarowania? Twój ból wskazuje na Twoją podstawową wartość, która została naruszona. 

    Czy denerwujesz się, gdy Cię okłamują? -> Twoją wartością jest uczciwość. 

     Czy denerwujesz się, gdy jesteś traktowany niesprawiedliwie (gdy ta niesprawiedliwość dotyczy Ciebie lub innych)? -> Twoją wartością jest sprawiedliwość. 

    Czy nienawidzisz być kontrolowanym lub zmuszanym do trzymania się schematów? -> Twoją wartością jest wolność. 

    Czy irytuje Cię niekompetencja i chaos? -> Twoją wartością jest profesjonalizm / efektywność / porządek. 

   Czy nie tolerujesz okrucieństwa? -> Twoją wartością jest współczucie / troska.

       3. Ćwiczenie: „Wymuszony wybór” 

     To ćwiczenie pomaga stworzyć hierarchię wartości. Sporządź listę. Weź kartkę papieru i zapisz 15-20 wartościowych słów, które do Ciebie przemawiają (na przykład: Wolność, Bezpieczeństwo, Rozwój, Rodzina, Stabilność, Bogactwo, Uznanie, Kreatywność, Pomaganie innym, Władza, Harmonia, Zdrowie, Uczciwość, Sprawiedliwość itd.). 

    Zawęż do 10. Skreśl te, bez których możesz się obejść. Zawęż do 5. To już jest trudne. To Twój „mały krąg”. Dokonaj głównego wyboru. Teraz porównaj pozostałe 5 w parach. „Co jest dla mnie ważniejsze, jeśli muszę wybierać: Wolność czy Bezpieczeństwo?”, „Rozwój czy Rodzina?”, „Uczciwość czy Bogactwo?” Bądź brutalnie szczery wobec siebie. Nie ma tu „poprawnych” odpowiedzi - są tylko twoje

 Jeśli szczerze przyznasz, że „Komfort” jest dla Ciebie ważniejszy niż „Osiągnięcia”, to przestaniesz katować się pogonią za karierą i znajdziesz miejsce, w którym poczujesz spokój i szczęście. 

    Co z tym zrobić? Wypisz swoje 3-5 głównych talentów i 3-5 głównych wartości. Twoje „idealne miejsce” znajduje się na przecięciu tych dwóch: „Czynię to, co przychodzi mi łatwo (Talenty), w sposób zgodny z tym, co jest dla mnie ważne (Wartości)”. To jest formuła na życie „we właściwym miejscu”. Życzę Ci powodzenia w realizacji swojego celu.

Błogosławieństw Wam wszystkim.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=MmCIdDdmRQA

Silne i niezależne - film z kanału Mega Trash Video

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=x5iiNThrVeM

Teraz powszechnie przyjmuje się, że kobieta, która jest karierowiczką, która poświęca cały swój czas pracy, karierze, biznesowi, zarabianiu pieniędzy, która wyrzeka się rodziny, posiadania dzieci, małżeństwa – to silna osobowość, to kobieta niezależna, to cholernie niesamowita osobowość. Takie teraz są stawiane na piedestale i stawiane za wzór. To jest teraz promowane przez każdego trenera interpersonalnego i psychologa na Instagramie: "patrzcie, jakie to fajne".

     Chęć posiadania dzieci, chęć bycia żoną, chęć bycia z mężczyzną – przedstawiane jest absolutne dno, jesteś baba bez ambicji i w ogóle z nizin społecznych.  

   A ja, jako kiepski (oryg. "ujowy") i denny psycholog, powiem: „Ta właśnie kobieta, która jest uważana za silną i niezależną, jest najbardziej złamaną i nic już nie wartą babą. Taka po prostu nie ma innego wyboru, jak tylko usprawiedliwiać i tuszować wszystkie swoje braki pieniędzmi, karierą, tą niby "silną osobowością" - oczywiście w cudzysłowie.

    Zasadniczo, takie kobiety walczą z mężczyznami, spierają się ze swoimi mężami ciągle ich umniejszając, obniżając ich własną samoocenę, śmieją się z nich i drwią. To jest właśnie ta wspomniana słabość i złamanie.

    Ogólnie rzecz biorąc, silni, naprawdę silni ludzie, silne osobowości, nie okazują siły tylko dla samej potrzeby. Oni demonstrują siłę tylko dla własnego przetrwania lub własnego bezpieczeństwa, a nie kręcą się w ten sposób, umniejszając ludziom, dewaluując mężczyzn, wykłócając się z nimi o każdą drobnostkę. To jest kolejna typowa podmiana pojęć - jaka to siła?. 

 Wiecie już, że ja zdałam sobie sprawę, że ja też należę do tych silnych, niezależnych, że tak powiem, złamanych kobiet. I wiecie co - nie mam tu niczego, z czego mogłabym być dumna. Jest wręcz przeciwnie, chcę ukryć ten fakt. Chcę jakoś zamilknąć, zamknąć usta, po prostu tego nie okazywać, bo to właśnie jest ten brak żeńskiego zdrowia. Jest to destrukcja mojego żeńskiego pierwiastka, to kompletny krach dla tej mojej wewnętrznej kobiety.

To jest ogromny problem - nie ma się tu czym chwalić i chcieć być z czegokolwiek dumną. To smutne. Nie ma się czym chełpić, kiedy za każdym razem umniejszacie każdego mężczyznę, którego spotykacie, kiedy łamiecie go na kolanie. Tu nie chodzi o siłę, dziewczyny, chodzi o taką waszą wewnętrzną totalną rozpierduchę, chodzi o wasz wewnętrzny konflikt, o wasze stłumienie tego co żeńskie.

  A teraz wolałabym zamknąć usta, nie okazywać niczego z tego - nie demonstrować niczego z tego, ukrywać te fakty, bo źle się z tym czuję bo to nie jest fajne. I naprawdę silny człowiek, silna osobowość jest właśnie zdolna to przyznać, zaakceptować i spróbować coś z tym zrobić, jakoś z tym wejść w interakcję lub to naprawić, ale nie być z tego dumna.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=DE0tveSAwl8

 

poniedziałek, 10 listopada 2025

Chmury plazmy ze słońca dotrą 12 listopada

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=6zHufLkwxPo

 Witajcie kosmiczni podróżnicy.

    Cóż, wiadomości kosmiczne są wreszcie interesujące i jesteśmy od nich bezpośrednio uzależnieni, więc zapisałem już film wyjaśniający, dlaczego to pokazuję. 

     Masa wyrzucona z nowego rozbłysku, który dziś wyprzedzi i pochłonie obłok plazmy wyrzucony wczoraj. Prędkość nowego wyrzutu plazmy, mierzona w pobliżu Słońca, wynosi podobno co najmniej 12 200 km/s, 12 000, czyli prawie dwa razy więcej niż wczorajsze zdarzenie o prędkości 7200 km/s.

     To oznacza, że ​​wyrzucony dzisiaj obłok gazu prześcignie plazmę wyrzuconą z wczorajszych rozbłysków X179 , która rozprzestrzenia się w kosmosie . I dotrą one na Ziemię razem. Wstępnie wszystko będzie tak samo na styku 11 listopada, co oznacza prawdopodobnie już jutro wieczorem. 

     Obecność frontalnego wyrzutu plazmy została wstępnie wykryta wizualnie. Ze względu na dużą prędkość, obłok gazu przesunął się już o ponad 10 milionów km od Słońca w ciągu trzech godzin. Jest on wyraźnie widoczny na obrazach z koronografów obserwujących przestrzeń bliską Słońca . 

    Nie było jednak wątpliwości co do obecności wyrzutów w kierunku Ziemi, a głównym przedmiotem zainteresowania była ich prędkość, która została już zmierzona. 

     Jak dotąd, pomimo bardzo silnych rozbłysków w ciągu ostatniego dnia, nie miały one żadnych istotnych konsekwencji dla Ziemi. Bardzo silna rekordowa burza magnetyczna była spodziewana 7 listopada, ale wtedy wyładowania słoneczne jedynie musnęły Ziemię. 

     No więc, o czym mówię. Spójrzcie, to wczoraj, więc trwa to już od dnia, trwa to od około 9:00 czasu moskiewskiego, a dziś jest około 1:00. Dzisiaj dogoni to, ale na zdjęciu będzie wyglądać mniej więcej tak jak tutaj. Spójrz, tutaj jest Słońce, tu jest Ziemia. To pierwszy rozbłysk wczoraj. A to jest dzisiaj. Oto on. A tak było wczoraj. To jest sytuacja z dzisiaj. Oto one doganiają się, docierają do siebie. 

 A który dziś mamy dzień miesiąca? Spójrzcie, to jest jutro, a oto dwunasty - wtedy nastąpi szczyt. A potem nastąpi kolejne osłabienie. Spójrzmy jeszcze raz na ten obrazek. 

     Oto są, dwie potężne fale, w zasadzie trzy, jedna po drugiej i nakładają się na siebie. Zatem co się stanie dwunastego i czego się spodziewamy, zobaczymy. Ale wygląda na to, że nasza magnetosfera przyzwyczaja się do tego i nie reaguje tak silnie, nie jest tak pobudzona, jak powinna.

     No cóż, zobaczymy. A co z nami? świetliki nie mają się o martwić, ale kiedy to nadejdzie - jeśli to będzie bardzo silny strumień, kiedy wyłączy elektronikę  to będzie problem - zwłaszcza w miastach. Windy nie będą działać, nie będzie wody, to będzie problem, ponieważ prąd jest sterowany przez elektronikę. To wszystko, a to jest potężny impuls elektromagnetyczny. Ale myślmy pozytywnie. Ale jeśli tak się stanie, to trzeba to zaakceptować tak, jak powinno być. 

  To wszystko, przyjaciele, więc z białym światłem, w świecie, nie mamy innej drogi.  

wersja polska:  https://www.youtube.com/watch?v=WlNkJW0kdC0

 

niedziela, 9 listopada 2025

Jak zaakceptować swoje wady i pokochać siebie - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://youtu.be/80Xlum8AqT8

 Cześć wszystkim. Witajcie. W jakim kierunku będziemy się dzisiaj rozwijać?

        Przyjrzyjmy się, jak zaakceptować swoje wady i nauczyć się kochać siebie. 

      A jak nauczyć się kochać siebie, i jak zaakceptować swoje wady? 

    Właściwie to pytania od człowieka dość zaawansowanego w rozwoju osobistym, bo zazwyczaj ludzie pytają, jak zaakceptować wady teściowej czy wady kogoś tam innego, Natomiast co do swoich wad, to ja nie mam z nimi problemu - mogę o nich mówić długo i z zapałem. I ogólnie rzecz biorąc, to po prostu raczej cecha charakteru, a nie wada. "Ty nie rozumiesz mojej wyjątkowej indywidualności. To wcale nie jest wada", prawda? Absolutnie nie jest.

       Jak więc kochać siebie? Kochać siebie oznacza, że nie należy się zabijać. Istnieją różne demoniczne praktyki, które z powodu chciwości, z powodu kompleksu niższości, ponieważ nikt mnie nie kocha, -  no cóż, w jakiś sposób człowiek wpada w taką sytuację. I myśli, że może polegać tylko na sobie, na nikim innym. A potem ląduję na jakimś małym seminarium, gdzie mówią mu, jak się naprawić. 

     Cóż, po pierwsze, te dwa pytania są ze sobą powiązane: jak kochać siebie i jak zaakceptować swoje wady. Musisz zrozumieć, że moje wady nie są wadami, tylko że posiadam pewien zestaw pewnych cech charakteru, jakąś reakcję na zewnętrzny czynnik drażniący - albo też uśmiecham się i nie pokazuję tego.

     Ale okazuje się, że jeśli zrobię to we właściwym momencie, to okaże się, że to bardzo duchowe. Zarówno Jezus, jak i Święty Mikołaj podnosili głos i krzyknęli. Czasami nawet uciekali się do reprymendy fizycznej. Nawet ci po prostu superświęci. Jezus, Święty Mikołaj chwytali bat i tak po prostu, bez żadnych zbędnych słów zaczynali działać. Prawdopodobnie coś tam przy tym mówili, ale świadkowie nie zdążyli zapisać, prawdopodobnie nie mieli czasu.

      A Święty Mikołaj nie miał bicza i po prostu użył pięści. Znokautował arcybiskupa - a gdzie?  na Pierwszym Soborze Powszechnym, kiedy rozstrzygano bardzo interesującą kwestię - Mikołaj po prostu ściągnął go z ambony i ciosem bokserskim powalił. Tak to było. I właśnie dlatego zasłużył na przydomek Mikołaj Ugodnik, ponieważ dokonał czynu miłego (ugadzającego) Bogu. 

     Dlatego, jeśli coś w nas się burzy, jeśli dzieje się to w odpowiednim momencie, jeśli jest to słuszny gniew – to dobrze. Najważniejszą rzeczą jest to, że istnieje Dharma i istnieje ApatDharma. Dharma jest wtedy, gdy wszystko jest w porządku, nie trzeba podejmować żadnych ważnych decyzji, wszyscy się rozumieją, ale kiedy to zrozumienie w jakiś sposób się kończy, wtedy pojawia się apadtharma i wtedy postępujemy bardziej surowo. Wtedy wyciągamy z kieszeni, z siebie, z serc, wyciągamy inne emocje, działania o innym charakterze i stosujemy je, ponieważ te pokojowe nie działają. 

    W czasie wojny pokojowe rozwiązania nie działają - kiedy panuje stan wojenny, to działamy zgodnie z prawami wojennymi, to znaczy, istnieją prawa pokojowe i są prawa wojenne. Prawa pokojowe nazywane są Dharma, a prawa wojenne apattharma. Tam jest wtedy trochę inaczej. I tam wtedy z karabinem maszynowym w dłoni nie da się strzelać mając na twarzy szeroki uśmiech.  

    Natomiast w czasach pokoju nikt nie będzie stosował bezpośredniej przemocy - wtedy trzeba stosować jakieś łagodniejsze metody perswazji. Dla przykładu nie należy śmiać się na pogrzebach, bo krewni mogą mnie nie zrozumieć i się obrazić. Tak to jest. Każdy czas ma swoje szczególne środki działania.

   Dlatego też jeśli ktoś się gdzieś naczytał, że takie cechy charakteru są dobre a inne złe - no i gdy odkrywa w sobie te dobre cechy, ale musi pokazać czasem te złe, bo w przeciwnym razie będzie musiał wieść ciężkie życie pełne trudności i wyrzeczeń - jeśli nie okaże tych złych cech to go w ogóle rozszarpią i będzie musiał wieść takie życie cierpiętnika, będzie uznawany za słabeusza.

   On musi tak czynić - jest mu to potrzebne. To jak w tej znanej piosence z filmu "Buratino" gdzie żółw śpiewał: "jeśli trzeba walczyć to walcz - nigdy nie daj się ugrzecznić, śmiej się i płacz w chwilach niestosownych".  

 Cóż, skoro tak się dzieje, to odpuść i niech się dzieje. Najważniejsze aby to czynić to uczciwie, a nie ze strachu. Kiedy będziesz wykorzystywać cały ten arsenał, to przeżyjesz. Wtedy ostatecznie będzie dobrze. Gwarantuje nam to prawo korzyści opisywane w traktacie "Kybalion".

 Musisz wykorzystywać wszystko, co posiadasz. "No ale jak to tak? To przecież nie jest duchowe?" Czytamy o różnych rodzajach relacji, jakie mamy z Bogiem i widzimy tam, że o dziwo gniew jest przejawem duchowym, że wstręt jest duchowy. Uczucie wstrętu jest przejawem duchowym. Bywa, że czujemy wstręt do Boga. Tak to jest. I to jest jeden z dwunastu rodzajów relacji z Bogiem. I posiadamy cały taki zestaw - każdy człowiek ma pełen komplet takich relacji.

     Powiedzcie mi czy znajdziecie chociaż jednego człowieka, który nigdy nie doświadczył uczucia wstrętu do czegokolwiek? - takiego uczucia kiedy wywróciło człowieka do góry nogami. Bywało tak - prawda? Ale w rzeczywistości, kiedy doświadczamy wszystkich tych emocji, to są one skierowane do Boga - do czegoś odrażającego. 

     I to jest również postawa, której doświadczamy wobec Boga, relacja wobec Boga - i to jest normalne.  Bóg wtedy mówi nam w ten sposób: „To po prostu nie jest dla ciebie w tej chwili. Być może komuś innemu to zasmakuje, ale tobie nie”.  

   A kiedy to zrozumiemy... - a kiedy to zrozumiemy? Nie musimy tego rozumieć, po prostu musimy wykorzystywać wszystko to, co mamy, wszystko to czym dysponujemy, a potem zaakceptować swoje wady.  

 A dlaczego miałbym akceptować swoje wady tylko dlatego, że ktoś wskazał na mnie palcem i powiedział: „To są wady”. Przecież to jest część mnie - bardzo przepraszam, jakie to wady?  No cóż, taki jestem, jakiś otępiały, kulawy czy na przykład mam jakiś tik nerwowy. Taki po prostu jestem. To wcale nie jest wada. Może potrzebuję tej wady, żeby wykonać jakieś zadanie?

   Był taki film o Anglikach spierającymi się z Hindusami podczas okupacji Indii, to były czasy kiedy Anglicy po prostu eksportowali wszystko, co mogli tam znaleźć. A tam wtedy nie było przez długi czas deszczu. Hindusi byli winni pieniądze za trzy lata dostaw zboża transportowanego do Anglii.  

 No i postanowili rozegrać mecz w piłkę, krykiet czy coś w tym stylu - w jakiś rodzaj gry, na pewno nie była to piłka nożna. No i Hindusi wygrali, bo wzięli do swojej drużyny kogoś takiego - jakiegoś błogosławionego gościa, który chodził po ulicach, a jego ręka była wykrzywiona i kiedy rzucał piłkę, to kręciła się tak bardzo, że nikt nie mógł jej złapać. 

  Więc rzucali mu tę piłkę i ani jeden Anglik nie dawał rady... wygrali mecz i zakład był ważny. Hindusi nie płacili zaległych od trzech lat podatków. W ten sposób Anglicy, dla których to była jakaś narodowa gra przegrali, a dla Hindusów ta gra była zupełnie obca, ale wygrali, bo jeden z nich miał taką nietypową rękę. No i proszę, oto przykład niby wady. 

   Zatem cokolwiek posiadamy, to musimy zrozumieć, gdzie to wykorzystać, a wtedy to coś od razu staje się zaletą. Jeśli zmienimy te niby wrodzone wady - a dziś chcemy być wszyscy jak ta lalka Barbie. I czy ty jesteś pewna, że ​​będziesz kochana mając dokładnie taką figurę jak ta lalka? Czy jesteś pewna, że odnajdziesz tę twoją drugą połówkę, która jest już stworzona do tej figury jaką teraz posiadasz? Jeśli się zmienisz w tę lalkę Barbie to ten sposób ją stracisz - rozumiesz? 

     Ktoś po prostu ustalił pewne parametry, że to będzie piękne, my się do nich zastosowaliśmy i po wszystkim. Na przykład nadwaga u kobiet uważana za niedostatek - na przykład szerokie biodra. 

  Przeprowadzono więc testy na mężczyznach, obok nich przechodziły kobiety mające prawie po 2 metry i wąskie biodra, twierdzono, że to jest pożądane - rozreklamowano taki rodzaj figury, jakiś tam szczególny rozmiar czy rozstaw oczu - wszyscy na tym pokazie bili brawo, wystawiali oceny, że tak jest dobrze i to im się podoba, 

 ale potem mężczyznom zakładano takie przyssawki na głowy i na oscyloskopie było widać jakie są drgania, beta, gamma i tak dalej. I wtedy było widać jak oni właściwie reagują. No i kiedy obok przechodziła kobieta z szerokimi biodrami jak jakaś tam typowa dojarka z kołchozu, to mężczyźni reagowali, jakby była najpiękniejsza, ale nie zgłaszali tego w tych oficjalnych ankietach i nawet nie śledzili tego w swojej podświadomości, a ich podświadomość mówiła: „To jest prawdziwe”. Widzicie? 

Zatem ktoś nam powiedział, że zastosujemy ten standard, że to jest norma piękna a my porównujemy się do niego i od razu zauważamy wady i zaczynamy z nimi walczyć. I mówi się, że demony wyróżniają się tym, że próbują zmienić siebie poprzez jakieś tam posty, jakieś ćwiczenia fizyczne. Zasadniczo czynić wszystko po to, żeby zmienić to ciało - a ty nie musisz zmieniać swojego ciała. Po prostu wykonuj swoje. Czy choć jedno zwierzę uprawia jakiś sport? Nie. Mamy wychowanie fizyczne, ale to już zupełnie inna sprawa. Wychowanie fizyczne to bieganie, rzucanie dziećmi pod sufit - takie tam zwykłe zachowania. Na przykład małe lwiątka walczą między sobą, bawią się z matką, 

 To wszystko przecież są ćwiczenia, to składa się z całego szeregu elementów. Lubią to robić, robią to z Bożą pomocą. To nie wyrządzi żadnej krzywdy. 

    Jak więc możemy zaakceptować nasze wady? Musimy zrozumieć, że ich w ogóle nie ma.  Jestem taki właśnie, doszedłem do tego stanu, ponieważ, to nie stało się nagle, to nie wzięło się ot - tak znikąd i nieoczekiwanie. Każde nagłe i nieoczekiwane zdarzenie ma bardzo długi proces poprzedzający. Jeśli tylko jem, jem, jem, bo nie doświadczam innego szczęścia poza jedzeniem - tak więc jem, jem, a potem bum, i jakość zmienia się w ilość. I teraz muszę to robić. 

     Albo, na przykład, byłem trochę zestresowany i ludzie mi mówili: „weź sobie kielicha, uspokój się”. Zdarzyło się to raz, a potem stres zniknął, ale taki nawyk doprowadzania się do porządku pozostał, no i teraz jestem alkoholikiem. 

     Czy to się stało nagle? Nie, to nie stało się nagle. Dlatego są wady, które, sami sobie robimy. Sami sobie je stwarzamy. Tak więc istnieją wady, które trzeba naprawić.  

 Skoro człowiek nie posiada już od momentu urodzenia jakiegoś komina wystającego gdzieś tam z pleców, aby dym mógł wychodzić przez ten komin, to nie powinien palić. Tak to jest. I nie powinieneś też pić - to jest trucizna protoplazmatyczna. 

   Takie rzeczy owszem - trzeba to naprawiać. Ale wszystko inne, to, że jestem trochę inny niż pozostali ludzie, jeśli jestem trochę większy, trochę mniejszy, trochę szerszy, trochę węższy - to nie są wady jeśli mam jakieś tam inne oczy. 

   Opowiem wam nawet taką może nieco wstrząsającą w dzisiejszym pojmowaniu historię: wędruje sobie guru, jego uczniowie podążają za nim. Wszyscy oni są w jakiejś dolinie, i biega tam bardzo ładny chłopiec, tam jest wiele dzieci, ale ten się wyróżnia, jest wyjątkowej urody. Guru podszedł i wsadził mu palec w oko. Wszyscy się zdumieli a guru wyjaśnił: ta jego uroda doprowadzi go do upadku, ale teraz gdy będzie miał tę wadę to przeżyje normalne życie. 

   Czasami nasze niedostatki są czynnikiem powstrzymującym - one nas hamują, abyśmy nie stali się zarozumiali, abyśmy nie popadli w arogancję. 

    Apostoł Paweł, którego opowieści stanowią prawie połowę Nowego TestamentuI tego właśnie apostoła Pawła coś gdzieś tam swędziało - miał jakąś taką wadę. I prosił Boga trzy razy: „Uwolnij mnie od tej wady. Mam tu przecież taką wybitną misję, prawda"? 

   I prosił Boga po raz pierwszy, potem po raz drugi a za trzecim razem powiedział: „Dziękuję Ci, Boże, że zostawiłeś mi tę wadę, żebym nie stał się arogancki, żebyś mnie powstrzymywał”. 

Była sobie pewna pobożna kobieta - ona myła tam podłogi w świątyni i tam poprosiła: „Boże, uczyń mnie młodą”. Bóg powiedział: „Dobrze, skoro mi tak wiernie służysz to niech tak się stanie".

  A jak odzyskała tę upragnioną młodość to odeszła z tego kościoła, żeby gdzieś tam balować -rozumiecie? Zatem jeśli nasza uroda, siła, zdrowie, szczęście, nasze zasoby nam nie przeszkadzają - jeśli nie odciągają nas od Boga, od dobrego życia, od prawdy, od wszystkiego, to możemy je mieć. 

  A jeśli one nam przeszkadzają to zostaną nam odebrane. A jeśli coś innego ci przeszkadza - na przykład przeszkodą jest twoja potencja to staje się to twoją wadą, bo przeszkadza tobie osiągnąć zamierzenia życiowe. Wtedy dostajesz ograniczenie, bo prawdopodobnie jesteś byłym narkomanem - istniało jakieś uzależnienie od tego czynnika.

    Dlatego też nie istnieją żadne niedostatki - żadne wady w tym sensie, że czegoś nam brakuje lub że mamy jakieś tam swoje specyficzne zachowania.  

  A w jaki sposób mamy nauczyć się kochać siebie? Musimy wykorzystywać swoje możliwości a wtedy będziemy siebie kochać. Nie kochamy siebie wtedy gdy nie zwracamy w pełni na siebie uwagi. 

     Jeśli dokonuję wszelkich wysiłków, jeśli całkowicie się wykorzystuję, to nie mogę nie kochać siebie, bo w pełni wykorzystuję swoje możliwości. Lecz jeśli na przykład prawa strona jest przeze mnie uważana za cnotę, a lewa ma według mnie wady, to pracuję z prawą, ale ta lewa też chce coś czynić pożytecznego a ja ją odpycham mówiąc: "odejdź! Nie kocham ciebie".

   Taki już więc jestem. Jak więc nauczyć się kochać siebie? Trzeba wykorzystywać ten posiadany potencjał. Nie ma żadnych wad. Po prostu muszę znaleźć sposób jak ten potencjał wykorzystać i tyle. (śmiech) Dziękuję Wam za uwagę.

 wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=G49ugjJrpOQ