piątek, 25 kwietnia 2025

Zmiany będą miały dużą skalę - Era Wodnika

oryginał jest tu:  https://www.youtube.com/watch?v=bDEGRZaup8Q

Witam Was, kochani. Są rzeczy, które muszą się wydarzyć, o których powinniście wiedzieć. Już niebawem doświadczycie intensywności globalnych zmian swojego życia.  

   Dowiecie się nie tylko prawdy o tym co się dzieje i jak to wpływa na Waszą codzienności, ale jednocześnie przypomnicie sobie swój życiowy cel, swoją prawdę i wkrótce zrozumiecie swoją rolę.

Wasze życie już niebawem stanie się znacznie bogatsze niż obecnie - pewnego dnia spojrzycie wstecz na ten czas i powiecie: "wtedy się zaczęło to co najciekawsze" bo każdy z Was obecnych tutaj ma swoją misję i Wasze życie było przygotowywaniem do tej misji. 

  Macie talenty i doświadczenie, aby wraz z mieszkańcami Ziemi móc dokonać udanej transformacji (przejścia). 

 Zmiany będą masowe - mieszkańcy Ziemi nie są przyzwyczajeni do myślenia o tym, jak ich działania w szerokiej skali wpływają na całą populację - ten rodzaj myślenia został nam narzucony.

 Gdy tylko prawda wyjdzie na jaw to stanie się oczywiste, że wszystko było kłamstwem i w ogóle społeczeństwo zostało stworzone aby być posłusznym poprzez zastraszenie. Są to atrybuty niezdrowego społeczeństwa, które zostało zmanipulowane aby pozostawać w chorobie. 

 Instytucje medyczne czy edukacyjne stworzone rzekomo dla dobra społecznego faktycznie czynią coś zupełnie przeciwnego. One są nakierowane na uzależnianie a nie na uwolnienie, zorientowane są na choroby a nie na żywotność ludzi. Sprawy te doszły już "do ściany" i absurdów w wyniku kopiowania, konkurencji, niewolnictwa i zadłużenia.

W miarę tego jak manifestuje się i obnaża skala podboju Ziemi przejawia się także Wasz cel - on zostaje ponownie aktywowany. Wasze życie gwałtownie się zmieni - Wasz umysł nigdy nie doświadczy nudy lub otępienia.

  Zamiast tego do użytku włączona zostanie nieużywana dotąd część Waszego mózgu aby działać na rzecz wynalezienia nowych alternatyw, których potrzebują wszystkie obszary: żywność, handel, transport, medycyna, finanse, budownictwo, wiara i edukacja. To nie jest kompletna lista ale tylko powierzchowny opis tego, co się będzie zmieniać.

  Społeczeństwo się zmieni, gdy w nim żyjecie - ten proces zajmie trochę czasu, ale Wy to ujrzycie. Jesteście nowymi ludźmi i jesteście tutaj aby rozpocząć ten proces dokładnie w tej chwili.

  I nie będzie to uciążliwe, ale radosne - zdolności, które posiadacie nie są Wam jeszcze znane. Jak tylko otrzymacie do nich dostęp to poczujecie się lekko, poczujecie satysfakcję i radość.

  Przybyliście aby zmienić świat i nastał czas aby zacząć. Czeka na Was taka pełna rozkoszy uczta i będzie ona warta każdego dokonanego kroku.

Błogosławieństw Wam wszystkim.

wersja polska: 


środa, 23 kwietnia 2025

Wyjście z ciała - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=DmC4o07f7QQ

Witajcie ludzie, witajcie. O czym będziemy dzisiaj rozmawiać?

głos żeński z sali: Było w Internecie pytanie, jak wychodzić z ciała?

Aaa – wyjście z ciała.

  - Różni ezoterycy często o tym rozmawiają, że trzeba jakieś treningi specjalne. Powiadają, że wchodzi się do innego świata. Dlaczego oni to czynią i czy to jest bezpieczne?

No dobrze, tak w ogóle to brzmi jakoś tak niesamowicie. Ogólnie mówiąc wychodzeniem z ciała interesują się ci, którym się ich ciało nie podoba. Mi na przykład podoba się moje ciało i nie mam potrzeby z niego wychodzić. Chociaż doświadczałem takich stanów, niektórzy widzieli jak to się działo. Ja należałem do takiej grupy – mieliśmy tu takie Stowarzyszenie Castanedy w Zaporożu – no i tam zebrała się grupa ludzi, którzy mieli marzenie, żeby przemknąć się gdzieś tam "pod dziobem orła", aby uzyskać wolność, podróżować do różnych światów i różnych wymiarów. 

   I w tym celu trzeba było sformować taki desant, grupę taką specjalną. Grupa miała się składać z ludzi, którzy mają bardzo różne specjalności. No i wspólnie mieli tworzyć taki oddział specjalny, taką maszynkę, bo pojedynczo taki proces się nie udawał. Niemożliwe jest przebiegnięcie w pojedynkę przebycie tej granicy między światami. 

   No i powstała tutaj w Zaporożu taka grupa. Ci ludzie nie byli jakoś ze sobą powiązani, ale zajmowali się widzeniem snów. Świadome śnienie to jest takie zjawisko, kiedy we śnie możesz ujrzeć swoje ręce i zrozumieć, że w tym momencie śpisz. Najtrudniejszym momentem jest zrozumienie tego, ale kiedy już pojmiesz, że śpisz, to możesz czynić, co tylko chcesz. 

 A to dlatego, że nasze ciało, które zawiera elementy ziemi, wody – bo my głównie jesteśmy z wody, nasze ciała składają z wody. Ale istnieją też istoty, które są z żywiołu ziemi, na przykład skały. One też myślą, ale ten proces myślowy jest bardzo długi i nam się wydaje, że one są martwe, ale one też żyją. 

 A skoro nie ma wpływu powietrza, ziemi i wody, to stajemy się bardzo zwinni i tam jest taka rzeczywistość, że możemy latać. Mogę swobodnie latać, mogę oddychać pod wodą. Możliwe są takie rzeczy, które niemożliwe są w tym ciężkim ciele fizycznym. A najważniejsze jest to, że nikomu nie przychodzi do głowy, że śpi, a on wyszedł z ciała. A tak przy okazji, kiedy człowiek lata, jeśli pamięta, że latał we śnie, to gdyby zważyć jego śpiące ciało, to widać bardzo wyraźną różnicę. Śpiące ciało fizyczne waży dużo mniej. Istnieją też opowieści o srebrnej nici, która wiąże mnie z tym ciałem fizycznym, jeśli tą nić zerwać, to człowiek po prostu umrze. Dlatego też sen i śmierć uważa się tak jakby za brata i siostrę. I do wybudzania takich ludzi istnieje specjalna skomplikowana technologia, żeby nie przestraszyć, żeby ktoś nie umarł. Takich dziwnych bajek i opowieści jest bardzo dużo.

A tak skracając, istnieją naturalne procesy wychodzenia z ciała. A można to też osiągnąć sztucznie za pomocą jakichś tam treningów. I te wszelakie technologie i treningi są niebezpieczne. Bo kiedy to się dzieje naturalnie, no to można powiedzieć, że wszystko to dzieje się pod nadzorem Boga albo pod nadzorem jego pomocników, czyli jakichś tam aniołów i wtedy zachowujesz zdrowy rozsądek i wszystko jest w porządku. 

  Podam taki przykład – podniesienie energii kundalini – chodzi o to, że w takiej chwili człowiek uzyskuje tak ogromną moc, której w rzeczywistości nie da się nawet wytrenować. Człowiek takie coś jest w stanie dokonywać w stresie, Bóg wtedy przejmuje władanie nad tym ciałem i za pomocą tego ciała dokonuje różnych rzeczy.

Był taki przypadek, że pewna drobna z budowy kobieta – jej dziecko wpadło pod samochód – a ona podskoczyła, jedną ręką podniosła samochód, a drugą ręką wyszarpnęła dziecko i uratowała je. Ta kobieta miała niecałe 60 kg, nie chodziła na żadne tam treningi, czy na siłownię, a mimo to jej się udał taki wyczyn. I to był właśnie przykład podniesienia się energii kundalini. 

Rzecz w tym, że energia, która przez nas przepływa jest dużo bardziej gęsta niż nasze ciało. Nasze ciało fizyczne można by przyrównać do gąbki. Bo to, co gęstsze, to co bardziej twarde jest w stanie przenikać coś rzadszego. A skoro tak się dzieje, to znaczy, że energia jest bardziej zagęszczona, jest twardsza. Komuś z was się zdarzyło, że poraził go prąd elektryczny?

Tak, potrząsnęło pana? I co? Poczuł pan coś?

Mnie też to się przytrafiło i czułem – miałem takie wrażenie jakby mnie nadziali na szaszłyk. Stałem bez ruchu, wszystko rozumiałem i miałem świadomość, że nie jestem w stanie nic z tym uczynić. Dlatego też, jeśli ktokolwiek chwyci przewód elektryczny, to trzeba wziąć jakąś deskę i uderzyć prosto w rękę. Bo człowiek nie jest w stanie tego przewodu puścić. Mięśnie się kurczą i palce zastygają w takim położeniu.

  Ja sam czegoś takiego doświadczyłem i z tym nie ma żartów. Ale na przykład Bruce Lee nieustannie dokonywał doświadczeń na sobie przy pomocy prądu elektrycznego, bo chciał uczynić, żeby jego reakcje były jeszcze szybsze. On w ten sposób przebijał kanały energetyczne, żeby jeszcze szybciej i jeszcze mocniej uderzać. To jest czysta mechanika.

Wróćmy do wyjścia z ciała – przy porażeniu prądem może się przytrafić wyjście z ciała, wielu ludzi tego doświadczało. Ale wielu ludzi wychodziło z ciała w sposób naturalny. To było tak, że oni umierali, lekarze stwierdzali śmierć i mówili, że kończą pracę, że to już koniec, a człowiek wisiał pod sufitem i obserwował to wszystko. On tam krzyczał: „Ja jestem żywy!”. 

 Wszyscy ludzie, którzy wychodzili z ciała – a  niektórych znałem osobiście – opowiadali, że czuli się bardzo dobrze i nie chcieli wracać. Potem oni gdzieś tam lecieli i ktoś ich na tej drodze zawracał, mówił: „A ty dokąd? Dla ciebie jeszcze za wcześnie”. Potem budzili się znów w ciele. I po takim doświadczeniu zaczynamy rozumieć, że poza medycyną, która powiedziała: „To już koniec”, istnieją jeszcze jakieś inne siły ponad tym wszystkim, które mówią: „Nie - wracaj, wracaj z powrotem do ciała”. Ciało już zdążyło ostygnąć, a mimo to ożywa.

Opowiadał mi to jeden człowiek – to był Wiktor – najbardziej znany buddysta tutaj w mieście Zaporoże i okolicy. Pewnie go znacie. On ma bardzo ciekawe nazwisko – Czcigodny. W czasach, kiedy on był w wojsku to na mundurach, na ramionach mieli takie twarde pagony. I była chwila, kiedy on był na warcie nocnej i zasnął. I kiedy zasnął głowa przechyliła mu się na bok i ten pagon na ramieniu wcisnął mu się w szyję. On w tym momencie wyszedł z ciała i sam widział, że arteria jest uciśnięta. Widział siebie siedzącego z karabinem maszynowym i zdawał sobie sprawę, że jeszcze chwila i będzie po nim. No i on tak wisiał sam nad swoim ciałem i rozmyślał, co zrobić z tym tam na dole, żeby on ożył? „Jeśli go w tej chwili przewrócić w tą stronę, to ten pagon przestanie uciskać arterię i ten człowiek się obudzi”. I  sam siebie zaczął jakoś tak spychać, upadł na ziemię i ocknął się. A śmierć była już bardzo blisko. Takie to oto zdarzenie prawdziwe.

Była też ta grupa Castanedy, w której wszyscy praktykowali wychodzenie z ciała, ale niemal wszyscy z tej grupy bardzo źle kończyli. Bo jeśli to się wydarza niejako przypadkowo, to nad tym sprawują kuratelę jakieś siły wyższe i to zawsze musi mieć jakiś cel - jest do czegoś potrzebne. Na przykład po to, żeby zobaczyć, że w tej chwili umrzesz, jeśli się nie przewrócisz jak ten żołnierz na warcie. Lecz kiedy dokonuje się tego wyłącznie z nudów, dla jakiejś tam płytkiej radości, to z dwunastu ludzi w tej grupie, dziesięciu ludzi umarło w bardzo dziwnych okolicznościach. Jeden z nich miał poważny wypadek, a jeden nawet został zabity i był chowany dopiero po czterdziestu dniach, możecie sobie wyobrazić. Po prostu jego krewni długo go nie mogli znaleźć. A on często gdzieś znikał i potem go odnaleźli gdzieś w kostnicy, w jakiejś lodówce. 

    No i z tej grupy zostało tylko dwóch przy życiu - ja i jeszcze jeden człowiek. On gdzieś w tej chwili przebywa za granicą. My też żeśmy to praktykowali, ale z jakichś przyczyn zostaliśmy przy życiu. Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało. 

 Mnie to już przestało ciekawić, ja już dalej tej książki Castanedy nie praktykowałem, pomimo tego, że byłem uważany za jakiegoś tam ważnego członka tej grupy. Ja przeczytałem część tej książki, zacząłem to praktykować, wszystko mi się udawało, a reszta z jakiegoś powodu stała się dla mnie nieciekawa, bo pojawiło się u mnie jakieś inne zainteresowanie. Tak to zakończyły się nasze doświadczenia z wychodzeniem z ciała.

W jaki jeszcze sposób można doświadczyć wyjścia z ciała? Przyjrzyjmy się takiemu krańcowemu przypadkowi: rzecz w tym, że my jesteśmy przywiązani do swojego ciała. Jesteśmy przywiązani i nie jesteśmy w stanie zobaczyć duszy. Ale jest taki sposób i Bławatska w swojej książce opisuje to. Ona to nazywa „elementalem”. To są te cząstki, te fragmenty, które pozostają po śmierci człowieka. Jeśli człowiek dopiero co umarł, to pozostaje jeszcze taki energetyczny twór, coś takiego jakby piorun kulisty - taki rodzaj chmurki. Zdarzył się, że przyszedłem do jakichś ludzi – u nich w domu było nieszczęście, bo ktoś tam umarł – ja widuję takie rzeczy. Była tam taka ściana, na której było bardzo dużo fotografii rodzinnych – dziadkowie i babcie – dawniej to było praktykowane, to było bardzo modne kiedyś tworzenie takiego miejsca z fotografiami. Dziś tego się już nie spotyka. No i widziałem tam, że po tych fotografiach pełza jakieś takie znamię, piętno. Zadałem więc pytanie: „Kto to jest?” i pokazałem, w które miejsce ono się przesuwa. Z wyjaśnień tych domowników wynikało, że były to najbardziej ukochane istoty – tak je nazwijmy – dla tego właśnie zmarłego. I to znamię tak przesuwało się po tych fotografiach.

No i pewnego razu zdarzyło się tak, że lekarze zabili pewną dziewczynkę. A stało się to tak, że ona trafiła do szpitala z jakąś tam diagnozą ostrego zapalenia respiratoryjnego, a może to było zapalenie płuc. Ona się prawdopodobnie czymś zatruła. Lekarze użyli jakiegoś przyrządu, aby zaglądnąć do żołądka. Nie wiadomo dlaczego tak zdecydowali. Kto nie wie jak to wygląda to jest to taka rurka, która ma 3 metry, żeby mogła przejść tam wszędzie przez jelita. 

 A tutaj zdarzyło się tak, że ta rurka wyszła tylną częścią ciała. Czyli poprzebijali jej jelita i ona powoli zaczęła gasnąć. A skąd ja to wiem? Bo dokładałem wszelkich wysiłków, żeby w jakiś sposób ją wyleczyć. Był nawet czas, kiedy ona prosiła o luserko i kosmetyki i ucieszyliśmy się, że to taki dobry znak. 

 No i kiedy był już jej pogrzeb, to szła procesja żałobna - jechała taka ciężarówka z otwartą ładownią, na to naukładano jakichś tam gałęzi świerkowych i było w tym orszaku dwudziestu ludzi. Oni wszyscy szli za trumną, to byli jacyś krewni. Ja się temu przyglądałem i ostatni szedł chłopak, a nad nim był taki obłoczek. I pytam się: „Kto to jest? Co to za chłopak?” I odpowiedzieli mi, że to był jej narzeczony. Czyli, że ta dusza – a ściślej – nie dusza, bo samej duszy ujrzeć nie możemy. Ale to są te różne ciała astralne, mentalne, które towarzyszą duszy i to one się tam unosiły. Prawdopodobnie on myślał o niej i ją przyciągnął.

  Tak więc to naprawdę można sfotografować i można to zobaczyć. To, że istnieje życie po śmierci, mi udowadniać nie trzeba, bo ja to wiele razy widziałem.  A żeby to ujrzeć, wcale nie trzeba jakichś szczególnych umiejętności. Trzeba po prostu wytrenować odrobinę postrzeganie w kierunku ultrafioletu i podczerwieni i to wszystko. Jak się ten zakres poszerzy, to wszystko widać - to nie jest żadna mistyka.

A tak przy okazji, tego człowieka o którym wcześniej wspomniałem - tego, którego grzebano 40-go dnia, to w tym dniu ja i jeszcze jedna kobieta widzieliśmy takie świetliste jajo nad jego grobem, nad wykopanym dołem. Trumna stała jeszcze obok, a nad tą wykopaną dziurą taki embrion. On w tym embrionie uśmiechnięty, szczęśliwy. Rozglądał się spokojnie na boki, był najwyraźniej szczęśliwy i wszystko było z nim dobrze. A tak nawiasem, ten właśnie człowiek też zajmował się wychodzeniem z ciała w grupie Castanedy. 

 Tak więc nie trzeba wychodzić z ciała, nie trzeba podnosić kundalini. Niczego tam szczególnego nie trzeba, ponieważ wtedy eksploatujemy, wykorzystujemy wtedy ogromne, niewyobrażalne zasoby mocy ludzkiego ciała. To są ukryte zasoby. Takich mocy nie ma ani jedno zwierzę. Ludzkie ciało, to taka maszyna, która jest stworzona do działań mistycznych. No i niektóre te wszelakie mistyczne treningi w rodzaju: „chcę lewitować, chcę tego czy tamtego”..... A w jakim celu ci to potrzebne? Dlaczego tego chcesz? Wykonuj codzienne zadania i będziesz lewitował.

Jezus kiedy zaczęli rozpowiadać, że chodził po wodzie – mówił im, żeby byli cicho i żeby nikomu o tym nie rozpowiadali, żeby nie mówili. Był na przykład taki święty, który biegał przez rzekę. On mógł bardzo długo chodzić po wodzie. A całe życie siedział z kubkiem, do którego wrzucano mu tam cukierki i pieniądze, a jak zapadał zmrok, to on biegał po wodzie, żeby nikt nie widział. Tacy ludzie ukrywają te rzeczy. Taki ktoś już zrozumiał, że Bóg jest tutaj najważniejszą istotą, wszystko już jest odkryte i żeby nie krępować innych, to nie chwali się czymś takim. Tacy ludzie zakazują, aby o tym rozpowiadać.

Serafin Sarowski podczas modlitwy unosił się pół metra nad ziemią, jakiś kupiec to ujrzał i zrobił wielkie oczy, a Serafin z Sarowa mówi: „Tylko nikomu o tym nie mów”. Kupiec oczywiście nie dotrzymał słowa i się wygadał, bo inaczej skąd byśmy to wiedzieli? Według zasady, że jak dwóch ludzi zna sekret, to to już nie jest sekret. 

 Czyli lewitacja następuje samoistnie. Kundalini też podnosi się samoistnie, tak samo jest z oświeceniem. Wszystko to następuje samoistnie. Wszystko to się dzieje spontanicznie i wtedy kiedy trzeba.

  A tak przy okazji, u tego Castanedy jest takie coś, co się nazywa biegiem mocy. I rzecz nie w samym biegu, ale to, że podczas tego biegu widzisz w zupełnej ciemności - nie w półmroku, nie w czasie szarugi ale w ciemności. Nie ma ani księżyca, ani żadnej latarki i niczego takiego. Pełna ciemność i widzisz w tej ciemności. To tak jak z widzeniem w podczerwieni. 

  Ja praktykowałem takie bieganie i zdarzyła mi się kiedyś taka sytuacja, że inaczej po prostu bym nie przeżył, musiałem widzieć w ciemności i wszystko widziałem. Ja sobie wtedy przypomniałem ten bieg mocy, tam trzeba wykonywać takie ruchy, żeby kolana uderzały tutaj o klatkę piersiową. Trzeba się zgarbić i w taki sposób biec. 

 Jechałem kiedyś na rowerze przez tamę betonową. Tam wystarczyło trochę zjechać na bok i nie byłoby co zbierać. Musiałem jechać z daczy, a tam była kompletna ciemność, no i dojechałem. Kiedy potrzeba, to to się wszystko uruchamia. Ale kiedy interesujesz się tym o tak bez sensu, to będą niemiłe skutki. Nic w tym życiu nie przytrafia się bez przyczyny. Kiedy jest jakaś sytuacja szczególna to można tego użyć ale nie strzela się z armaty do wróbli. Takie zdolności nas ratują w sytuacjach ekstremalnych. No a kiedy jest to zawarte w naszym przeznaczeniu, to mamy pełen zakres takich możliwości. Ale nie tylko po to, żeby się pochwalić i chełpić - tak to nie działa.

No i tak samo jest z tym naszym omawianym wychodzeniem z ciała. Słyszałem, że w tej chwili ludzie i muchomory jedzą. No tak, można się tego najeść i wyjść z ciała. Tak samo jest przecież jak się przesadzi z alkoholem i pojawia się delirium tremens. Wtedy też można ujrzeć istoty ze świata Nawii i możesz trafić do szpitala dla obłąkanych, założą ci kaftanik z długimi rękawami i będą ci robić zastrzyki, aby ciebie sprowadzić z powrotem. 

 Bo to się dzieje tak, że jeśli widzisz te istoty, to twoje biopole się otwiera dla nich i one mogą tutaj wtargnąć i zacząć ciebie niszczyć. Jeśli ty ich nie widzisz, to znaczy, że one ciebie też nie widzą. Istnieje wiele filmów – oglądałem różne filmy, w których jest to pokazane - właśnie na temat wychodzenia z ciała, albo jak jakieś demony przychodzą, albo anioły.

  I doskonale rozumiem, że reżyser skądś ma taką wiedzę i że to rzeczywiście istnieje. Obejrzyjcie sobie film „Wij”, kilka razy już o tym mówiłem. Tam występuje taki mnich, któremu powiedzieli, żeby nie patrzył, ale on spojrzał, a nie powinien. W takich wizjach otwiera się trzecie oko albo jeszcze coś. No i on spojrzał nie tam gdzie trzeba i te istoty go rozerwały. 

 Tak więc rozumiecie, że my ze swojej strony mamy ochronę. Jest wielu ludzi, którzy traktują to jako bajki i nie wierzą w to - no i bardzo dobrze, aby nie było zbędnej pokusy. My sami nie zdajemy sobie sprawy czym jest ten nasz ludzki organizm.

 Głos z sali: „Dzisiaj w Internecie można zobaczyć wiele wykładów, które proponują różne takie praktyki. Jak się czyta później komentarze, to wiadomo, że bardzo dużo ludzi się zajmuje takimi rzeczami”.

Tak, to prawda. Takie porównanie można przeczytać w niektórych miejscach. Powiada się, że ludzka forma życia może być przyrównana do bardzo mocnej łodzi, przy pomocy której można przepłynąć materialny ocean – przepłynąć ten ocean materii i stać się istotą duchową. 

 A w innej księdze jest napisane, że ludzka forma życia jest po to, aby

  pozbyć się wszelkich materialnych trosk. Czyli sprawić tak, aby łamać wszelkie prawa fizyki w świecie materii. Rozumiecie to? Ludzkie ciało to statek kosmiczny, który może łamać te prawa, ale nie należy tego czynić przed czasem. I to jest największa pokusa, aby wyjść z ciała, otworzyć trzecie oko, czy podnieść kundalini, czy co tam jeszcze można. Dlatego też powiada się, że istnieją trzy największe i najstraszniejsze pokusy i Jezus był poddawany tym pokusom na pustyni. Tam na tą pustynię zaprowadził go Duch Święty. A na tej pustyni Jezus spotkał szatana, a szatan Mu mówi: „Jeśli chcesz jeść, jeśli jesteś głodny, to zamień te kamienie w chleb”.

 Na to Jezus mu odpowiedział: „Nie samym chlebem żyje człowiek” i odmówił szatanowi. A to się nazywa „karma profanacji”. Chodzi o to, że człowiek po prostu chce normalnie żyć, niczego się nie bać, aby mu było przyjemnie czyli żyć takim przeciętnym życiem normalnego obywatela. Święte pisma pouczają, że aby tak żyć, wystarczy po prostu czytać święte księgi.

Druga pokusa była taka, że szatan powiedział: „Pokłoń się mi, a wtedy wszystko to będzie należeć do ciebie, wszyscy będą się tobie kłaniać”. Jezus wtedy odpowiedział: „Ja się kłaniam tylko Bogu i nikomu więcej i w ogóle nie muszę się nikomu więcej kłaniać. Oni niech też się kłaniają Bogu”. Ta druga pokusa się nazywa „diawo profanacja”. Bo jeśli człowiek jest mądry i ma dużo wiedzy, wiele wie. Jeśli bardzo dużo czytał Szastry i inną literaturę - a wszelka inna literatura to też jest odmiana Szastr, które są zaadaptowane do jakiejś tam praktycznej działalności życiowej. Tam jest nie tylko o psychologii, ale jest nawet opis jak są zbudowane bomby jądrowe. Istnieje nawet coś takiego jak „Wimanika Szastra”, tam są opisy budowy pojazdów kosmicznych. Wszystko to w pismach jest. 

 Po prostu, jeśli masz dużo wiedzy, to jeśli wejdziesz do jakiegoś budynku, ludzie na ciebie patrzą i od razu wyczuwają, widzą, mówią: „O, coś tu w tym człowieku jest”. I od razu mają do ciebie jakiś szacunek. Czyli, że głupich się nie szanuje, a mądrych tak. No i Jezus tutaj odpowiedział szatanowi: „Mi tego nie potrzeba. Ja nie potrzebuję, żeby ktoś mi się kłaniał. Ja nie mam kompleksu niepełnowartościowości”. No i w tym momencie szatan wyjął swoją kartę atutową, a to się nazywa „joga profanacja”. Czyli życzenie, pragnienie posiadania mistycznych zdolności.

Wymienia się osiem takich zdolności, a pośród nich jest to, o czym właśnie tutaj mówiliśmy. Chodzi właśnie o coś takiego niezwykłego - że ja jakoby łamię zasady wszechświata, łamię zasady przyrody. A to jest po prostu tak, że z fizyki ciała twardego, czyli z fizyki Einsteina i Newtona przechodzisz do fizyki kwantowej. To też jest fizyka.

 Ale w materialnym świecie opisywane jest to pod nazwą sitha loka. Tam powiada się, że na przykład chodzenie po wodzie jest normalną rzeczą i do tego nie trzeba być świętym; że to nie jest najważniejsze. A żeby stać się świętym, aby posiadać takie mistyczne zdolności  to istnieje takie pojęcie jak "guru joga", czyli: „Słuchaj swojego nauczyciela z otwartymi ustami i nie próbuj nawet o niczym myśleć. On tobie coś powie, a ty po prostu mu ufaj”. To może być prawdziwy albo nieprawdziwy duchowy nauczyciel.

To bardzo przypomina taki obraz, kiedy to hipnotyzer wywołuje na scenę jakiegoś człowieka i mówi mu: „Jesteś na plaży, jest tobie gorąco” i człowiek zaczyna się rozbierać. Z człowieka może dosłownie buchać para, a tam w sali mogą siedzieć słuchacze, którzy się trzęsą z zimna, bo brak jest ogrzewania, a temu na scenie jest gorąco.

  Albo mu sugeruje, mówi: „Masz tutaj jabłko, ono jest świeżutkie i pachnące” i podaje mu cebulę. Człowiek na scenie odgryza, a pierwsze rzędy nawet czują zapach tego jabłka, czyli zaczyna się mistyka. Wszyscy się w pełni poddają tej sugestii, czyli ma miejsce odłączenie mózgu. Ktoś tym zaczyna zarządzać i ciało zaczyna wypełniać tę mistykę i to jest bardzo duży grzech. Nie wolno tego czynić. Wszelkie te możliwości ludzkiego ciała dane są w innym celu. Trzeba być dumnym z czego innego, a nie zamieniać tego na jakąś sławę, honory i podziw dla siebie.


 To nie jest po to, żeby zapewnić sobie te podstawowe dobra socjalne w rodzaju samochód, opiekę medyczną, opłaty prądu i wody. W tym celu używamy pracy rąk swoich i zapewniamy sobie podstawy bytu. Natomiast mistyka jest tylko po to, aby przebić się tam, gdzie tego typu metodami przebić się nie da. Nie można z tego korzystać w celach codziennych czy też dla jakiejś pustej rozrywki - takie wykorzystywanie tych możliwości jest grzechem i zbytkiem.  

 Określenie "grzech" nie świadczy o tym, że jest to coś obrzydliwego, odstręczającego 

    Grzech to coś zbytecznego - nadmierne użycie. Nadmiar pożywienia, nadmiar snu, to także czytanie czegoś czego nie potrzebujesz a także wykonywanie czegoś co wykracza poza twoje powinności - poza tak zwaną dharmę. A wtedy będziesz miał wszystkiego pod dostatkiem - nie braknie Tobie ani czasu, ani szacunku, wtedy będziesz miał to wszystko.

  Wtedy także i wyjdziesz z ciała w taki sposób jak należy, będziesz wtedy po prostu sobie szedł i nagle zobaczysz, że za tobą coś upadło - obrócisz się, spojrzysz i okaże się, że to twoje ciało. A ty po prostu spojrzysz, ujrzysz jego nicość i pójdziesz sobie dalej. 

   W ten sposób przebiega normalne wyjście z ciała. 

 głos męski ze sali: ludzie wychodzą z ciała, żeby tam w płaszczyźnie subtelnej uzyskać jakieś dodatkowe informacje.

  No tak -  bywa tak, że jakiś tam szaman czegoś się nawdychał albo zażył muchomorów, wyszedł z ciała, popatrzył i mówi: "o! nasi wrogowie są jeszcze daleko, mamy jeszcze 2 dni na likwidację obozu, spakowanie się i przemieszczenie się w inne miejsce".  

  Cóż, dla takich wojskowych, wojennych celów możesz czasem coś zapalić aby zmienić świadomość, wyjść z ciała - ale to ma jakiś konkretny cel, a nie tylko dla jakiejś tam rozrywki czy też wywołania wrażenia na innych albo też z tego powodu, że zmęczony jesteś życiową rutyną i takie coś staje się dla nas pociągające.

   Lecz jeśli będziemy uważnie wykonywać wszystko to co do nas należy to ujrzymy, że mistyka i tak nam towarzyszy - ale w małych dawkach. Jeśli będziemy to zauważać to lepiej się tym nie chwalić przed innymi ludźmi.  

    Tak w ogóle wszystkie te sprawy mistyczne są niezwykłe, ale myśmy do tego przywykli. A wtedy tak jak narkoman wołamy: "dajcie mi jeszcze jedną dawkę, aby działo się coś nowego i ciekawego".  Ty po prostu nie jesteś tym zainteresowany, bo gdybyś był to nie żądałbyś kolejnej dawki. 

  Czerpiesz radość z tego co wykonujesz - Twoja dola, twój los to nie jest to, że musisz się nachapać,   

 nachapać szacunku, zdrowia, smacznego jedzenia ale to czego musisz dokonać - to jest twoją dolą, z tego czerp radość. Tym się rozkoszuj.

A to oznacza doznanie radości z faktu, że posiadam ludzkie ciało i mogę się nim cieszyć, mogę z tego posiadania czerpać radość. Mogę oczywiście w takim celu na przykład zajmować się nieustannym spożywaniem ciastek, ale to nie doprowadzi do niczego dobrego. itp.

 Mogę też powiedzmy zająć swój mózg i oglądać całymi seriami jakieś filmy akcji i jak to się dla mnie skończy? Mogę sobie bezczynnie leżeć 2 tygodnie na kanapie, a po tym czasie nie będę w stanie się z tej kanapy podnieść - albo oczywiście wstanę ale z dużym trudem.

 Dlatego też należy się czymś zajmować i czerpać z tego radość. Natomiast jeśli w jakiś sposób eksploatuję swoje ciało starając się bez działania sprawić sobie przyjemność to staję się wtedy narkomanem. A najcięższym rodzajem narkomanii jest wspomniana już "joga - profanacja" czyli na przykład poszukiwanie sposobów na wyjście z ciała czy coś podobnego. 

   Udało mi się jakoś odpowiedzieć na to pytanie? Mam nadzieję, że tak. Bardzo dziękuję za waszą uwagę.

wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=zFgokrpQD0E

  gorące wyrazy wdzięczności dla Marioli, która pomagała zredagować ten tekst :)

wspomniany w spotkaniu film "Wij" jest tu:

 https://www.youtube.com/watch?v=Amh3uudVMBo

Massmedia nic o tym nie powiedzą - Era Wodnika

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=wZfxzkZMaPY 

Witam Was, kochani. Umiejętność odczuć wewnętrznych czyli to nasze intuicyjne odczuwanie to wspaniały dar, który mieliśmy zawsze i pod działaniem wysokich częstotliwości będzie on stawał się coraz silniejszy.

  Świat pogrążony jest obecnie w całkowitym chaosie, ale dokładnie dlatego tu jesteście. Przyszliście na Ziemię, aby zobaczyć zniszczenie starych struktur, które znaliście przez całe swoje istnienie tutaj. 

Wiedzieliśmy, że w ostatnie dni zmian zobaczymy zewnętrzne załamanie się naszego świata, załamanie się rządów i systemu finansowego. 

  Ale uwierzcie, że zanim wcieliliście się do życia tutaj, byliście gotowi na to. Zatem poczujcie pokój, a nie strach. Wiedzieliście co nas czeka - wiedzieliście, że rozpadnie się system oszustwa i niesprawiedliwości. 

 Zacznijcie obserwować swoją intuicję i słuchać jej zamiast zewnętrznych źródeł informacji.

Nie jesteśmy sami w tym ogromnym wszechświecie. Ogromna większość planet i kultur międzyplanetarnych nigdy nie wpadłaby na pomysł rabunkowego wykorzystywania Ziemi lub uczynieniu krzywdy żyjącym na niej ludziom jak to uczyniły obecne rządy.

W miarę tego jak wysokie częstotliwości spływają na Ziemię, staje się możliwe wiele więcej niż to czego nauczono nasze ludzkie umysły a więc przyłączenie Ziemi i ludzkości do społeczności międzygalaktycznej w oderwaniu od której żyliśmy zbyt długo.

   Błogosławieństw Wam wszystkim.

wersja polska: https://www.youtube.com/watch?v=ta5DkIfNY08


niedziela, 20 kwietnia 2025

Kosmiczna noc dobiegła końca - Era Wodnika

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=YcJtbEnK4m4

 Witam Was, kochani. 

 Jednocześnie ze stadium globalnego oczyszczenia rozpoczyna się faza rozwidlenia (bifurkacji). Już przechodziliśmy przez coś podobnego, kiedy pojawiła się kwestia zbioru urodzaju lub też wielkiego kwantowego przejścia, czyli usunięcia z Ziemi piątej rasy i zaludnienie jej od podstaw nową cywilizacją na całkowicie oczyszczonym miejscu albo udzielenie pomocy jak największej liczbie tych mieszkańców Ziemi, którzy wyrażają w takim wypadku gotowość przejścia przez trudne i bolesne wewnętrzne przemiany. 

 Absolut wybrał drugi wariant.

Za takim rozwiązaniem przemawiało wiele przyczyn związanych nie tylko z Ziemią i Ziemianami - w krótkim okresie czasu miało miejsce nałożenie się kilku ważnych wydarzeń: Nasza Galaktyka czyli inaczej Droga Mleczna wykonała pełen obrót trwający 2 miliardy lat, tak samo nasz system Słoneczny też zakończył cykl trwający 225 milionów lat, i Ziemia zakończyła cykl 26 000 lat przechodząc na kolejny stopień ewolucji.

  Kosmiczna noc dobiegła końca system Słoneczny oraz Ziemia zbliżają się do kosmicznego świtu - wchodzą do strefy bezpośredniej widoczności Źródła i jego promieniowania, które już spływa potężnymi strumieniami na naszą planetę  bezlitośnie wypalając za pomocą wysokich częstotliwości wszystko i wszystkich emitujących niskie wibracje.

 W obecnej chwili ogromna liczba ludzi gotowych jest do następnego poziomu rozwoju w odróżnieniu do poprzednich ras, które zostały zniszczone.

  Pozytywne zmiany w naszej Galaktyce, w systemie Słonecznym i na Ziemi również stały się możliwe dzięki działaniu sił światła na płaszczyźnie fizycznej i na subtelnej.

  Na każdym etapie tej gigantycznej drogi Ziemia i ludzkość przechodziła przez etap akumulacji i początek zmian - przez okres rozwidlenia, kulminacji i finałowy zwrot.

 Taki zwrot nastąpił w dniu 21 grudnia 2012 roku po którym zaczęła się wielka i nieodwracalna zmiana trójwymiarowej matrycy na pięcio- wymiarową.

 Podczas przejścia punkt rozwidlenia poprzedzony jest fazą resetowania istniejącego systemu i jego finał - to jest punkt, gdzie jesteśmy teraz.

  Stary Matrix szybko zostaje niszczony, a zestrajany jest nowy wielo-wymiarowy. W rezultacie współistnieją dwa systemy polarne obciążone nową wojną na płaszczyźnie fizycznej oraz na płaszczyźnie subtelnej.

  W pierwszej fazie system jest jeszcze stabilny dzięki swojemu mechanizmowi adaptacji, w drugiej fazie przestaje on pracować i narasta niestabilność oraz chaos. System nie może już istnieć w tym samym trybie oraz mocy - w pewnym momencie następuje punkt zwrotny, punkt rozwidlenia i zaczyna się nowa samoorganizacja.

  W trzecim etapie uporządkowywane są zmiany - charakterystycznymi cechami drugiego etapu społecznego rozwidlenia jest dezorganizacja relacji we wszystkich sferach,  ponowne rozważenie wszystkich życiowych wartości, napięcia, sprzeczności, konflikty, wojny, kryzysy determinujące losy społeczeństwa i cywilizacji jako całości.

  Jesteśmy na drugim etapie,  jeszcze nie osiągnęliśmy punktu krytycznego chociaż nieuchronnie się do niego zbliżamy. To będzie nowy moment prawdy - najniebezpieczniejszy i pełen napięcia okres w historii naszej rasy.

 Jak to się będzie wyrażać w wydarzeniach światowych i innych na razie pozostaje za kulisami. Pod wpływem potężnych prądów energii kosmicznych może się wiele wyjaśnić. Jest duże prawdopodobieństwo, że obecnie trwający trójwymiarowy Matrix będzie całkowicie dezaktywowany a nowy - wielowymiarowy zacznie działać z pełną wydajnością.

 Kiedy to się stanie świat zacznie się zmieniać jeszcze szybciej.

 Błogosławieństw Wam wszystkim  🔥

wersja polska: 


sobota, 19 kwietnia 2025

Co to są egregory - Wiktor Sawieliew

 oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=qqQYMqGizvo

Ha! Witajcie ludzie! jakie ciekawe pytanie mamy na dziś?

głos z sali: jeden z widzów pyta czym jest egregor, jak się uwolnić od egregora chrześcijańskiego?

 Ach, znowu egregor. Myślałem, że ta rzecz jest już doskonale wyjaśniona, ale okazuje się, że nie. Dobra - zapisuję "egregor", to jest w ogóle słowo zawierające wiele agresji, bo 2 razy powtarza się tam litera "R". Wiecie, że jeśli psa nazwać na przykład Artur - żeby w tym imieniu było "r", to pies będzie agresywny?  Człowieka to również dotyczy - im więcej w imieniu jest tego "warczenia", tym bardziej człowiek będzie agresywny. 

  Egregor to struktura zbudowana ze subtelnej materii. Jedni w to wierzą a inni nie - ale ona istnieje. Ludzie często się chcą z niej wyrwać i w żaden sposób im się to nie udaje. 

 Egregor pojawia się automatycznie, to nie jest tak, że ktoś tam patrzy na nas z zewnątrz i przydziela jakieś tam szczególne egregory tej czy innej grupie. To jest zjawisko naturalne - to jest tak jakby splecenie intelektu poszczególnych ludzi.  Jeśli jakaś grupa dość długo się czymś wspólnie zajmowała to ich pola energetyczne się splatają i tworzy się jedna całość - a potem są otwarci na siebie wzajemnie. Dlatego też jakaś podłość doświadczona od przyjaciela jest straszną rzeczą. Taki ktoś zna wszelakie tajemnice i wie w które miejsce precyzyjnie wbić szpilkę, a wtedy możliwy jest nawet zawał serca.


Zazwyczaj jesteśmy zamknięci w stosunku do ludzi nieznajomych natomiast
egregor występuje wtedy, gdy ludzie są wymieszani, kiedy oni wspólnie nad czymś pracowali przez długi czas. Każda rodzina stanowi egregor, każda! - bez względu na to czy to rodzina dobra czy też zła, tam wszyscy są ze sobą ściśle powiązani. 

   Jeśli jakiś z członków rodziny czuje się źle to atmosfera ogólna od razu spada i tego kogoś trzeba leczyć, bo w przeciwnym razie cała energia tej rodziny wycieknie poprzez niego. 

   Można też zacząć tego kogoś wyganiać - zacząć na niego krzyczeć: "ileż tak można!?" Jeśli wszyscy na siebie wzajemnie krzyczą to znaczy, że w tej bańce rodzinnego egregoru ktoś przebił dziurkę, podłączył tam wąż i za pomocą takiej ręcznej pompki pompuje stamtąd energię. 

   Bywa tak, że małżonkowie nieustannie na siebie krzyczą a na koniec gdy tej energii jest już bardzo mało to zaworek jest zamykany, pozwala się im trochę zregenerować a potem znów wbijana jest jakaś szpila i oni znów zaczynają na siebie wrzeszczeć dając kolejne zasoby energii.

 Jak my to widzimy? Czym jest taki egregor? Oto mamy żonę i męża, oni się wzajemnie spletli - żona i mąż to jedno ciało zarówno na poziomie ciała fizycznego jak i ciał subtelnych a więc ciała astralnego, mentalnego itd. Tam wszystko staje się jedną całością.

   Między nimi powstaje coś trzeciego co jest wspólne - nie będę już tego rysował, myślę, że to będzie jasne. Ogólnie rzecz biorąc to nie jest ani ona ani on - tworzy się coś trzeciego co należy i do niej i do niego. To tak jakby wspólny dom, wspólny budżet, wspólne dzieci, wspólna kuchnia czy stół - nie da się powiedzieć, że to należy do niego lub do niej. To jest taki składnik wspólny, który należy zarówno do niej jak i do niego. 

    Ja swego czasu studiowałem zagadnienia magii, to była szkoła w której między innymi wyjaśniane były ataki energetyczne. Co to takiego jest? Istnieją takie pospolite napaści kiedy to jakiś niegodziwiec nie ma nic lepszego do roboty i szuka ofiary - szuka kogoś słabszego od siebie kogo można upokorzyć, ograbić i co tam jeszcze. Takie działania są dostrzegalne gołym okiem i oczywiste.

 Bywają także napaści niewidzialne, bywa tak, że sobie spokojnie idę i nagle przestaje mi się wszystko udawać. Nagle cegła mi spada na nogę, zdarza się, że mam nóż w ręku i sam sobie naniosłem zranienie - jak to możliwe? 

   Gotowałem makaron i się nagle poparzyłem, garnek z makaronem upada na podłogę itd. I im bardziej zaczynam działać w takiej chwili... wtedy trzeba się po prostu zatrzymać, bo to oznacza, że ma miejsce jakieś uszkodzenie, może to być na przykład jakaś klątwa.

 Tu trzeba sobie przypomnieć: "o kim to ja pomyślałem w tej chwili? Aha! Myślałem o tej Maszy!" - on pomyślał o jakiejś tam Maszy albo o jakimś tam Mietku, że to jest taki bydlak, że jest takim bezdusznym człowiekiem. I kiedy tak zaczynam myśleć to wszystko u mnie zaczyna się wprost walić.

   A co ja tak naprawdę o nim myślałem?  Tak w ogóle to interesują mnie ci ludzie, których kocham oraz ci, których nie kocham - którzy wywołują moje obrzydzenie. 

  O ludziach, którzy są mi obojętni nie myślę wcale, bo po co o nich myśleć skoro oni mnie nie obchodzą? A kiedy myślę o ludziach, których nie lubię - a szczególnie jeśli mam chęć kogoś zaprosić i obgadać kogoś innego, poplotkować o kimś - to jest w ogóle nasze ulubione zajęcie. Wtedy czujemy się tak dobrze.

   I kiedy dwoje ludzi zaczyna kogoś tam obgadywać to omawianemu człowiekowi zaczynają się przytrafiać takie właśnie zdarzenia, że zacina się nożem w palec, bo to jest atak energetyczny. Dyskutanci omawiają, że ten to jest taki i siaki, a człowiek jest niby sam - nikt mu nie przeszkadza, ale to jest właśnie taka dalekosiężna broń.

    To płynie poprzez sferę mentalną, myśl przemieszcza się błyskawicznie i właśnie to nazywane jest napaścią energetyczną - tak to się klasyfikuje.

    No i kiedy sobie kogoś wspominam: "aha - to pewnie jest tak i tak". Wtedy trzeba wysłać modlitwę: "daj im Boże zdrowie, ale niech się ode mnie trzymają jak najdalej. Niech im się powodzi, życzę im wszelakich Boskich łask".

  A jeśli uda mi się przypomnieć sobie coś życzliwego co oni mówią na mój temat to wtedy w ogóle ta kwestia zostaje zamknięta - ale to też nie od razu bo ja już się rozzłościłem, już zachowuję się nie tak jak należy i to już jest trudniejsze.

To jest właśnie taki pierwotny atak energetyczny. Ale zdarzają się też takie napaści energetyczne gdzie wszystko dzieje się tak jak to właśnie opisałem, ale brak mi powodzenia na poziomie globalnym - kiedy mam kosmicznego pecha.

   Dzieci przestały się słuchać, żona albo mąż ma jakieś pretensje, coś mają do mnie sąsiedzi i w ogóle cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie. Pech kompletny, a kiedy staram się przypomnieć sobie kogokolwiek to zupełnie nie jestem w stanie - nie dostrzegam żadnego człowieka, który byłby temu winien.

 W takim przypadku wziął się za mnie egregor, to właśnie on. Istnieje taka oznaka, że to właśnie on jest za to odpowiedzialny - wiecie jak to jest gdy chcesz się czymś zająć a tu nagle usiadł komar, wbił się i zaczyna ssać. W takiej chwili odczuwam zwyczajnie ból i "pac" - uderzam, ból minął, podrapałem się i nawet na myśl mi nie przyszło, że zabiłem jakiegoś komara.

   Dokładnie tak samo postępuje z nami egregor - to jest potężna struktura i dla niego jakaś tam jedna ludzka świadomość jest po prostu tak jak ten komar.

 Ale to nie dzieje się tak, że egregor uderzył i zgniótł. Kiedy staramy się w jakiś sposób napaść na egregor - a trzeba wiedzieć, że to my zawsze napadamy pierwsi - uderzenie egregoru w nas to jest zawsze reakcją na nasze zachowanie.  

  Dla przykładu: zaczynamy osądzać działania żandarmerii wojskowej. I teraz jedną sprawą jest jeśli jakoś tam to oceniam i zaczynam dokonywać stosownych działań, a więc na przykład gdzieś tam poszedłem, podałem do sądu, wygrałem, obroniłem swoje prawa - wtedy to nie jest osądzanie lecz strategiczny plan rozwoju. Wtedy daję na przykład wykład pouczając ludzi co mówić w takich wypadkach i w jaki sposób działać.

   A zupełnie inna sprawa jest wtedy jeśli jestem zupełnie bezczynny, a wtedy cały ten egregor wojskowej policji, wszyscy oni, którzy otrzymują pieniądze za każdą zabitą przez nich lub zgwałconą duszę, za całą tę przemoc...

   Bo oni wszyscy razem stanowią całość - tworzą taką grupową świadomość i jeśli jakiś człowiek z nimi nie walczy ale jest do szpiku kości przepojony nienawiścią do nich - jeśli się ich boi i coś tam na nich wygaduje to zaczyna mieć duże problemy. A to dlatego, że kim on jest żeby się tak rzucać do ataku? Co z niego za bohater ? 

    Jemu się to po prostu nie podoba, on podłącza się do innych a wtedy wszelakie organy tej państwowej władzy a więc Policja zwykła lub wojskowa, rząd i wszelakie inne martwe zombie, które działają wyłącznie dla pieniędzy - tam nie sumienie nimi  kieruje lecz pieniądze - to o nich mówił Jezus: "umarli niech grzebią swoich umarłych” - bo oni są martwi.

  Dodam tu może, że wszyscy ci martwi ludzie żyją wyłącznie według prawa i paragrafów sądowych. Nie musicie mi tu mówić, że to jest bezprawie - nam się wydaje, że oni zachowują się bezprawnie ale wyłącznie na tyle na ile my gdzieś schrzaniliśmy sprawę i tego nie zauważyliśmy, 

 gdzieś w jakiś sposób nie zrealizowaliśmy swojego przeznaczenia. Z tego powodu ktoś poczuł się źle i poprzez tych ludzi to wraca do nas jako bezprawne działanie. A tak naprawdę to nie zostało zauważone - tam wszystko jest w równowadze. 

 No i teraz przychodzą te martwe zombie i przywracają sprawiedliwość. 

  Istnieją tylko dwie siły (dwie tendencje): 

 - albo dopada nas miłosierdzie, spada na nas miłość nie wiadomo za co, miłość i obfitość, której nie zapracowałem. Nic mi wtedy nie potrzeba, wszystko mam,

 - albo dopada nas sprawiedliwość. Ci właśnie martwi - zombie są narzędziem sprawiedliwości i dlatego oni mają rację! 

   I jeśli zaczynamy ich osądzać nie rozumiejąc po co to wszystko się dzieje to wszystko u nas zaczyna się sypać. Może się wydarzyć wszystko - Policja, pożar i co tam jeszcze dacie radę wymyślić.

 Dla przykładu prostytutki też mają swój egregor - wydaje wam się, że egregory dotyczą tylko przyzwoitych dziedzin życia?  Tak nie jest. Istnieją egregory struktur mafijnych, egregory różnych struktur władzy, jakichś podziemnych czy tajnych stowarzyszeń.

 Każda grupa ludzi ma swój egregor - istnieją egregory chrześcijańskie, muzułmańskie. I jeśli ktoś krytykuje muzułmanów mówiąc: " ach tam Muzułmanie! Dla nich tylko "Allach Akbar" i na tym koniec. Wystarczy 5 razy dziennie bić czołem o ziemię. Te ich zachowania są zupełnie bez sensu" - jeśli ktoś mówi takie rzeczy to dostanie za to bolesną zapłatę - oberwie mu się mocno.

  Po prostu tam w tym muzułmaństwie jest taka szkoła, gdzie potrzebni są uczniowie szczególnego typu. Nie wszystkim jest potrzebne muzułmaństwo, nie wszystkim chrześcijaństwo, nie wszyscy potrzebują hinduizmu. Dla każdego jest stosowna szkoła - swojego rodzaju poliklinika gdzie leczysz się z konkretnych rodzajów chorób.

  Tak więc musimy zdawać sobie sprawę z tego, że każdy osąd to nasza prowokacja wobec egregoru. Jeśli taki ktoś się ujawnił to ten egregor go przyciąga: "no choć tu do mnie".  

  Wtedy wszystkie sprawy takiego człowieka się rozsypują ponieważ wtrącamy się nie rozumiejąc Boskich planów - a skoro ich nie zrozumieliśmy to będziemy działali na niekorzyść, wtedy stajemy się wrogami i egregor zaczyna takich ludzi osłabiać. To taki opis mechanizmu w dużym uproszczeniu - jesteśmy wtedy osłabiani aby nie niweczyć Bożych planów, które nam się nie podobają.

  Lecz kiedy to rozumiemy, to u wszystkich wokół będzie się wszystko sypać, a u nas wszystko będzie dobrze. Kiedy rozumiem to nie osądzam, nie potępiam. Osądzenie to jawne wypominanie Bogu: "no co ty tam wyprawiasz? Nie mogłeś mnie najpierw zapytać o zdanie?" 

 Ja bym mógł wszystko wyjaśnić".

   Taka to mądrość dotycząca całego świata. W takim wypadku Bóg stawia człowieka na swoje miejsce - Bóg w ten sposób wyjaśnia człowiekowi co miał na myśli. On przychodzi i "raz, dwa, trzy" - a człowiek wtedy: "aha! to tak miało być!" i już więcej nie bawi się w osądzanie.

 I przestaje osądzać nie dlatego, że został ukarany, ale że przez chwilę "był w skórze" tego wojskowego żandarma czy jakiegoś tam innego, a oni tam nie mają innego wyjścia. Oni są tam tak zastraszeni - oni są jak martwe zombie.

 Krótko mówiąc to są ludzie martwi. Oni całkowicie zdradzili Boga. Tu mi się przypomina taki film zatytułowany: "Dziewięć żyć Nestora Machno". Tam w głównej roli grał Paweł Dierevianko, bardzo dobrze zagrał tę rolę. 

   No i w tym filmie gdy zdobyli Hulajpole - a to były czasy władzy Ententy, władza radziecka, ludzie admirała Kołczaka, różni tacy. No i tam także przyszli Niemcy - jakaś najemna armia. I ten Machno złożył im ofertę mówiąc: "kto jest normalny niech wystąpi. Ale jeśli ktoś się upiera, że Napoleon miał rację to go teraz rozstrzelamy i tyle". Niektórzy pozostali powołując się na oficerski honor i takie tam.

  A potem przyprowadzili tych cudzoziemców, którzy tu przychodzą za pieniądze. I on mówi do nich: "aha - dla was tylko pieniądze mają wartość" i dał rozkaz "rąbać drewno". To było takie określenie oznaczające użycie ciężkiego karabinu maszynowego.  

 Oni to nazywali "rąbanie drewna". Wyście tu przyszli aby za pieniądze zabijać ludzi do których nic osobiście nie macie. To są po prostu zabójcy - najemnicy. 

   I teraz uwaga: obecnie ze strony Rosji przychodzi wielu takich właśnie zabójców, którzy przychodzą tu za pieniądze zabijać nieznanych sobie ludzi. Tak samo ze strony Ukrainy przychodzą za pieniądze - oni podpisują kontrakt, to jest hańba której się nie da zmyć. Ja rozumiem jeśli ktoś broni ojczyzny, załóżmy, że ktoś pracuje na granicy i za to dostaje wynagrodzenie. A tu jest po prostu propozycja zapłaty i idź zabijać.  

 No i jaki jest twój los? Przecież nająłeś się do roli killera. Po prostu sprzedałeś swoje sumienie za pieniądze. No i martwe zombie z jednej i z drugiej strony zabijają się wzajemnie - wszystko jest tak jak należy. 

   Wszystko jest w porządku - na co narzekacie? Podpisaliście kontrakt, braliście za to pieniądze - potem po was przyszli, klepnęli w plecy i zabrali. No przecież sprzedaliście się za pieniądze.  

 Jaki jest nasz temat, bo już zapomniałem.  Aha, egregor. Ogólnie mówiąc: wszyscy martwi ludzie dążą do jakiejś struktury - oni są martwi, oni nie są w stanie samodzielnie myśleć. Tacy kierują się zarządzeniem rady ministrów albo prognozą pogody. Jak im powiedzieli, że tam zimno a tu ciepło to idą zgodnie z tym. Idą tak jak wiatr wieje - podłączają się do jakiejś struktury, a tam ktoś za nich myśli.

   Ktoś tam ich rozstawia jak przedmioty - ogólnie mówiąc oni są martwi, oni nie żyją. Natomiast ludzie żywi myślą. Jeśli są bardzo żywi to zaczynają widzieć swoje przeznaczenie, tacy opuszczają struktury i struktura ich nie dotyka. Egregory się ich już nie czepiają. Takich nikt nie utylizuje i utylizować nie może bo czynić dobro oznacza chodzić pod kierownictwem Boga. Żadne inne "dobro" dobrem nie jest. Dobro nie jest ładne lub nieładne - dobro to czynienie tego co jest potrzebne Bogu. Takiemu komuś nic się nie stanie - a wszyscy pozostali mają to co mają.

    Tak to właśnie wygląda.     

 No i teraz urzędnicy znajdujący się w tej strukturze pobierają różne opłaty za obietnicę bezpieczeństwa i otrzymują ogromne pieniądze - 80 tysięcy hrywien i więcej, a sędziowie biorą trzykrotną taką sumę. A po co? Bo oni otrzymali wytyczne: "tych i tamtych macie sądzić tak jak chcecie, możecie używać dowolnych paragrafów, ale nie wolno ich wypuszczać". Oni są martwi i nie ma sensu się na nich obrażać.

 A ci, którzy dostają wyjątkowo duże zapłaty to ci, którzy są zawładnięci (przepełnieni) demonicznym duchem. Oni są skazani śmierć - powiada się, że istnieją 4 rodzaje tych niewiernych, którzy nigdy nie poddają się Bogu. I czwarta kategoria to są właśnie ci przeniknięci demonicznym duchem. Ten duch jest usuwany tylko wraz z fizycznym ciałem.

   Teraz obserwujemy taką falę werbunku, że są już zabierani nawet ci żandarmi wojskowi z ciężkimi uszkodzeniami ciała. Niech im to da do myślenia. Ci, którzy są przepełnieni demonicznym duchem - tych się zresocjalizować nie da, oni wszyscy będą zabici.  

   Natomiast ci, którzy zaliczają się do trzech pierwszych kategorii albo zaprzestaną działań, albo wyrażą skruchę, albo także stracą życie - ale oni mają jeszcze szansę. Kategoria czwarta nie ma szans, bo tam duch ludzki jest całkowicie zablokowany i oni są w pełni pod władzą egregoru.  

   Istnienie egregorów jest tymczasowe, one nieustannie mutują, zmieniają się i gdy tylko dany egregor się rozpuszcza to zastępuje go inny. Był jeden kraj zarządzany przez jeden egregor a potem pojawia się inny, powstaje inne państwo, nowe porządki, inne zarządzenia. 

 A tych, którzy w starych strukturach zajmowali pewne stanowiska - no cóż, niektórzy przeczołgują się jakoś do tych nowych struktur, pod nowe rządy, ale pozostali są zazwyczaj w przeważającej masie fizycznie likwidowani.

Tak się działo pod koniec ZSRR, kiedy to kraj już wcale nie był socjalistyczny - te elity się sprzedały, myślicie, że ich zabrali tam do Europy? Nic z tych rzeczy - oni wszyscy w latach 90 tych zostali zabici. Bywało, że oni otrzymywali telefoniczną wiadomość, że tajniacy po nich idą i rzucali się przez okno z 9 piętra. 

   Oni są przepełnieni demonicznym duchem - wszyscy są zakodowani, oni za bardzo duże pieniądze zdradzili swoją ojczyznę. Tam wewnątrz już niczego nie ma i są zabijani. A kto ich zabija? Tacy sami jak oni - inni zabójcy, którzy też będą zabici przez kolejnych.

A pozostali dobrzy ludzie będą żyć normalnie i im nic nie grozi - żaden egregor im nie zagraża. A to wszystko są struktury, które się z czasem rozpadają wraz z egregorami - powstają nowe egregory. 

 Ktoś może powiedzieć: "no jak to? Przecież egregor chrześcijański jest taki potężny?" Jaki on tam potężny - przecież istnieje katolicyzm, prawosławie, istnieją protestanci wielu odłamów - i czy oni żyją ze sobą w przyjaźni? Przecież to są całkowicie inne egregory.  

  No i zobaczcie ile osobnych nurtów jest pośród samych protestantów. Jednym z większych są na przykład świadkowie Jehowy - oni mają tysiące adeptów. A samych sekt jest tam chyba 1500 - oni też się uważają za chrześcijan, czy to jest jeden egregor? Oczywiście, że nie. On powstał a potem zaczyna się rozpadać. 

   Tak dokładnie się dzieje ponieważ egregory są strukturą materialną.    

 One podlegają tym samym zasadom co na przykład w chemii. Tam istnieje coś takiego jak okres połowicznego rozpadu - na przykład uranu. Jeśli uran leży sobie spokojnie to on podlega mutacji, on zmienia się - rozpada się na dwa różne pierwiastki. 

Tak samo dzieje się z jakąś strukturą materialną czyli na przykład organizacją dążącą do jakichś wartości materialnych to po ilości tych członków można określić ile czasu minie zanim od się podzielą i zaczną pożerać się wzajemnie.

 One nie dojedzą się do końca, z obu stron pozostaną takie fragmenty - "ogryzki" tych organizacji. Będzie miał miejsce okres połowicznego rozpadu, bo tak działa prawo materii, prawo sprawiedliwości. A tak przy okazji to działa na ich korzyść, bo gdyby dalej to kontynuowali to by się wzajemnie unicestwili - a tak po prostu następuje podział.

  To samo prawo dotyczy rodziny, która zajmuje się wyłącznie sprawami materialnymi. Wtedy następuje rozwód - to też jest proces połowicznego rozpadu materialnego egregoru ponieważ brak było w tym jakiejś iskry duchowej. Trzeba choćby w małym stopniu coś czynić dla innych - wtedy wszystko się od razu odradza. 

 Widzieliście ten film: "Zakochany na własne życzenie"? To bardzo dobry film z lat 80-tych, tam główną rolę gra polak Oleg Jankowski, gra takiego mężczyznę, który radzi sobie w życiu i potrafi o siebie zadbać. W filmie pojawia się taka kobieta niezbyt piękna - nawet żaliła się, że jej nic dobrego w życiu nie spotka, że los nie jest dla niej łaskawy, że nikt jej nie weźmie za żonę, ja nie jestem piękna itp.

   No i fabuła filmu jest taka, że oni oboje zajęli się jakimiś tam społecznymi działaniami i tenże Jankowski mający fenomenalne powodzenie u kobiet wybrał właśnie ją i się w niej zakochał. Oni zajmowali się poszukiwaniem grobów nieznanych żołnierzy i gdy wspólnie zajęli się takim działaniem i miało miejsce zjednoczenie - odnaleźli się wzajemnie...

 i odnaleźli sens życia. A jeśli by żyli wyłącznie dla siebie to by się to nie stało - tam wokół Jankowskiego kręciło się wiele pięknych dziewczyn, ale on nie był nimi zainteresowany. A tę dziewczynę zauważył, bo czynili coś nie dla siebie.    

  Dlatego też powiada się, że wszystko przeminie a miłość nie przeminie, smutek i radość przeminą, lecz miłość nie przeminie. Wszystko minie, wiedza przeminie a miłość nie ustanie. Prawdziwa miłość to zjawisko (zachowanie) duchowe. 

 Jeśli nie chcesz kochać - jeśli chcesz żyć przyjemnostkami to egregor wpędzi ciebie do mogiły. On ciebie pożre i nawet się nie udławi. A potem będziesz narzekał: "póki miałem w sobie trochę życia to byłem potrzebny, a jak siły odeszły to mnie porzucili i nikomu nie jestem potrzebny".

   No cóż - na dziś tyle, dziękuję za uwagę podczas tego smutnego i mrocznego wykładu, niech was ominie ten kielich goryczy. Do zobaczenia.

 wersja polska:  https://www.youtube.com/watch?v=mqARWUXOW6g