czwartek, 20 czerwca 2019

Dyktat-u-RA

czyli dyktat światła, dyktat oświecenia. 

      Niniejsze pisanie ma być kontynuacją i wyjaśnieniem do poprzedniego wpisu gdzie Iwan ostro wyłożył zadania męskie na nadchodzący czas "galaktycznej wiosny".
Spowodowało to w komentarzach pod filmem burzę emocjonalną. Jedna z czytelniczek "trzasnęła drzwiami" pisząc, że żegna się z kanałem. Myślę, że wróci po przetrawieniu treści - nie raz tak bywało.
 (Link do filmu ponawiam).

    Przygotowując sobie w myślach zdania do tego wpisu przypomniało mi się stwierdzenie jakie kiedyś przeczytałem chyba u Osho Rajnesha:
"W dzisiejszych czasach zamiast ognia postawiono na ołtarzu hubkę i krzesiwo"
Bardzo mi ono pasuje do tego co chcę przekazać. Przyszło na myśl też kilka innych obrazowych porównań - zaraz je również przytoczę. Czasem powtarzając ludziom powyższą mądrość uwspółcześniam ją nieco bo młodzi nie za bardzo wiedzą czym jest hubka i krzesiwo - powiadam, że na ołtarzu postawiono zapalniczkę.
     Tak jest obecnie z męskością. Zamiast dziarskich i silnych, pełnych ognia wojowników mamy dziś pluszowe misie, które "bezpiecznie" można ustawić na półce czy posadzić na kanapie. Taki nie podrapie, jest cierpliwy, czyściutki, posłuszny i co najważniejsze PRZEWIDYWALNY. Co prawda większość pań narzeka na nudę ale żeński praktycyzm jakoś tu najwyraźniej bierze górę nie tylko on, film "Seksmisja" jest rodzajem proroctwa. Kobietom po prostu nakłamano, że kiedyś te misie pożerały swoje kobiety, że się znęcały, że "samcy za pomocą miłości niszczyli kobiety" -jakoś tak brzmiała ta propagandowa regułka jaką wyrecytowała Lamia w znanej, końcowej scenie filmu Machulskiego)....

            Prawdziwa męskość to żywy ogień a nie jakiś przedmiot jak powiedzmy zapalniczka czy pudełko zapałek. Nie da się go wrzucić gdzieś do szuflady czy odłożyć na półkę. "Obsługa" żywego ognia to już pewien kłopot - wyższa szkoła pilotażu bo źle użyty może poparzyć albo nawet i pożar spowodować. Dlatego dziś kobiety decydują się na imitację w rodzaju takich kominków jakie niegdyś sprzedawano. O! -widzę, że "mebel" nadal robi karierę! Pod nazwą "kominek elektryczny" znajdziecie masę ofert.

Świeci się tam jakaś żaróweczka, elektryczna grzałka równo grzeje, coś tam w wyniku konwekcji ciepłego powietrza się porusza, no i ma wyłącznik! Swego czasu nawet jakiś kanał TV transmitował nocą spalanie ognia w kominku - no bomba! Telewizor też ma wyłącznik.
  No ale jak mówiła stara reklama: "prawie jak czyni wielką różnicę".

            Taka opcja relacji powoduje stagnację ewolucyjną rodu żeńskiego bo nie ma żadnych wyzwań i powodów do zmian. A jeśli misio okaże się niegrzeczny to telefon do odpowiednich służb, które misiowi albo wyperswadują własne pomysły albo inna instytucja da kobiecie rozwód i zmusi misia do utrzymywania jej i przychówku. Nie trzeba się z nikim dzielić dochodami a co najważniejsze można sobie postępować według własnych fanaberii i wszystkiego co tam się w ślicznej główce pojawi. Tu pozwolę sobie skopiować część komentarza ze strony youtube: 
.........KOBIETA ZAWSZE JEST ZALEŻNA!!! Miej pretensje do Boga, że urodziłaś się kobietą. Dziś jednak zamiast skutecznie "omotać" wybranego mężczyznę poddajecie się systemowi wyzysku i jemu służycie zamiast swoim mężom. To jest nieuczciwe bo system niewolniczy jaki podtrzymujecie wykorzystuje przemocą!!!! (jesteście winne tej przemocy!) pracę mężczyzn. System sam dla siebie odkrawa od tego dochodu lwią część na swoje utrzymanie (urzędnicy, Policja, politycy...) a ochłapy rzuca ludziom. Mężczyzna jeśli chce mieć rodzinę to musi podpisać cyrograf- umowę jak w banku, założyć sobie chomąto na szyję.
     W jednej dość emocjonalnej rozmowie (wszystko pod filmem na youtube) przyszedł mi do głowy jeszcze jeden obrazek, który pomoże i uspokoi mam nadzieję tych (bo nie tylko kobiety włączyły tam się do rozmowy), którzy pełni obaw, emocji i lęków spoglądali na nagranie jakie wpuścił Iwan do sieci.
Zapytałem swoją rozmówczynię czy lubi chodzić po torowiskach, odpowiedziała, że kiedyś chodziła po jakichś nieczynnych. Ten obraz bardzo pasuje do opisanej powyżej zapalniczki czy też hubki z krzesiwem. Leżało sobie to-to spokojnie aż tu nagle ktoś wykrzesał ogień! No jak to! Przecież tyle lat leżało sobie spokojnie, tak było bezpiecznie i miło!  Tak samo jest z tymi torowiskami. Długie lata były nieużywane, niektóre z nich nawet rozebrano (z wielką tęsknotą i nostalgią oglądam tu na Pomorzu stare nasypy kolejowe, gdzieniegdzie zachowały się nawet mosty ale wiele się zniszczyło). No i nagle ktoś ośmiela się po tych torowiskach znów puszczać pociągi! Ogłasza rozkład jazdy i zawiadamia, że odtąd znów jak dawniej niefrasobliwie po torach chodzić się już nie da, że trzeba zachować ostrożność itd. Do czego to podobne! Tu pojawia się wysyp głupstw (puszczam wodze wyobraźni rzecz jasna stosując analogię do tego co mamy w komentarzach pod filmem) że pociągi na torach to agresja w stosunku do przechadzających się nimi pieszych itp. 
Tak było przewidywalnie i bezpiecznie! (bez-pieczy czyli bez opieki).
                           Nie dzieje się nic ponadto, że przywracany jest stary, dobry porządek rzeczy. Pociągi znów będą służyć ludziom, będą wozić towary...

      Zapytałem też moją interlokutorkę czy obawia się używania wiertarki albo szlifierki. Iwan kiedyś ładnie ujął "instrukcję obsługi mężczyzny". Szukam teraz odpowiedniego fragmentu - między innymi tu od 2 minuty omawiana jest symboliczna mądrość na przykładzie dzwonka. Nie odsłuchałem teraz w całości więc nie wiem czy to tutaj powiada on, że gdy mężczyzna wpada do domu rozemocjonowany, przychodzi "z pola bitwy" jakim jest dla niego świat zewnętrzny to ona go bach!!! - topi w oceanie miłości.  Tak więc każde "narzędzie" (a Męskość czymś takim jest - jest żywiołem) wymaga umiejętności w obsłudze. Wspomniana wiertarka czy szlifierka niesie pożytek w rękach fachowca. Ogień ujęty w ramach pieca pomaga ogrzać domostwo i przygotować obiad dla rodziny.
  Myślę, że przywołane opisy są jasne i nie ma co się więcej rozwodzić. Jeśli się mylę to mogę kontynuować i dodać garść innych porównań. Tak samo jest z samochodami, windami i innymi technicznymi wynalazkami - używane właściwie niosą korzyść a źle użyte mogą być śmiertelnie niebezpieczne JEDNAK NIKT PRZY ZDROWYCH ZMYSŁACH NIE STARA SIĘ ZAKAZAĆ UŻYWANIA WIERTAREK, WIND CZY SAMOCHODÓW bo korzyści płynące z ich użytkowania są oczywiste.

Powołuję się tu nieustannie na Iwana (już w pewnej korespondencji zostałem nazwany sekciarzem no ale każdy sądzi po sobie) ale jest to po prostu jeden z przykładów z którym faktycznie POKRYWA SIĘ MOJA PRAKTYKA więc dlaczego mam się do niego nie odwołać? Nie będę nagrywał filmu ze sobą w roli głównej (przynajmniej na razie nie) jak pani Monika- plagiatorka, nie ma sensu wyważać otwartych drzwi skoro takie fajne wypowiedzi jak Iwana już istnieją w sieci. Ponadto nie mam pragnienia promowania swojej osoby. Przeżyłem już to kiedyś prowadząc zakład -były reklamy w miejscowym radio, autobus z moim nazwiskiem jeździł po ulicach mojego rodzinnego miasta liczącego wówczas ponad 100 tysięcy mieszkańców, stałem nie raz na scenie jako muzyk i za sławą nie tęsknię. Zresztą kiedyś gdy dużo tłumaczyłem Trehlebova spotykałem się z tym samym zarzutem, że jestem fanatykiem Trehlebova. Jak wspomniałem - każdy sądzi po sobie, dla mnie dodanie napisów do cudzego nagrania to wygodna forma własnej wypowiedzi. Zamieszczam tłumaczenie czyjegoś wykładu, który bardzo rezonuje z tym co ja myślę i bardzo chętnie dopowiadam w komentarzach swoje własne życiowe- praktyczne przykłady. Taki mały DKF - ta forma mi bardzo odpowiada.

Poruszę jeszcze taki błędnie dziś pojmowany temat:

      "PRZEMOC".

     Cóż to takiego jest? Jakoś nikt nie bulwersuje się faktem istnienia więzień - dlaczego? Nikt ogólnie nie ma za złe Policji, że utrzymuje porządek, że w ogóle istnieje taki twór jak Policja (pomijam teraz fakt, że instytucja ta jak i reguły życia społecznego są wysoce niedoskonałe). Czasem pytam rozmówców czy zdają sobie sprawę, że być może właśnie w tej chwili białe krwinki w ich organizmie zabijają jakieś bakterie albo wirusy. Pytam czy skóra ograniczająca dostęp do naszego ciała z zewnątrz jest agresywna. Są to przecież instytucje "policyjne" dla obszaru Wszechświata jaki zajmuje nasze ciało. Czy one stosują przemoc? Skóra to coś jakby zasieki czy ogrodzenie pod napięciem broniące wstępu do naszego "Bożego Królestwa".

    Mnie osobiście dużo czasu zajęło poskładanie sobie tych prawd naszej rzeczywistości bo tak jak większość współczesnych wychowany byłem w jadowitej -zachodniej ideologii pacyfizmu. Słuchałem kiedyś muzyki z prawdziwego Woodstock - nawet mam tu na półce dwie kasety wideo z nagraniami stamtąd. W pewnym okresie życia moim filmem- ikoną był "Easy rider". Była to kolejna odmiana kłamliwego, Hollywoodzkiego "american dream", podobnie jak mieszający w głowach, propagandowy film "Hair" (pięknie oprawiony muzycznie- trzeba przyznać) itp. Ta chora idea pacyfizmu (podtrzymywana zresztą do dziś przez różne dziwne środowiska łącznie z odmianami LGBT, tolerancji) promowała "życie w pokoju i miłości". Bohaterowie filmu "Hair" palili karty powołań do wojska itp. Temat z jednej strony zawierał trochę prawdy (bo wszystkie wojny USA były agresją a nie obroną) a z drugiej promowały kompletną bezbronność, która jest WBREW PRAWU NATURALNEMU. Ogólnie nawoływano do odrzucenia wszelkich środków obrony nazywając je "przemocą", nawoływano do bierności (słynne hippisowskie "LOVE and PEACE" do dziś można ujrzeć na rozmaitych transparentach). Pod filmem ktoś pisał głupstwa, że bicie to rzecz niedopuszczalna - takie to mamy "rozbrojenie" czyli pozbawienie nas "zbroi", ochrony. W ogóle pojęcie "tolerancja" wzięte jest z biologii. Zdrowy organizm jest NIETOLERANCYJNY - odrzuca przeszczepy narządów i wszelkie ciała obce. Człowiek z przeszczepionym czymkolwiek staje się już stałym klientem służb, które dla niepoznaki nazwały się "służbami zdrowia". Aby przeszczepione na przykład serce współpracowało z organizmem to podaje mu się nieustannie środki powodujące (no właśnie!) pacyfikację systemu immunologicznego czyli obronnego. Przemocą z zewnątrz zmusza się całą tę naturalną policję/milicję naszego organizmu aby zaprzestała wykonywania tego do czego została stworzona. No ale to przemocą nie jest! Ależ skąd!Oni przecież "ratują życie".
Zastraszony człowiek zamiast z godnością sobie umrzeć i zmienić awatar (bio- kombinezon) na nowy wpada w jeszcze większe niewolnictwo pracując już na wysokie pensje chirurgów i całej tej .....dobra - tu przerwę. Jest garstka prawdziwych lekarzy dla których przysięga Hipokratesa to nie puste słowa - im kłaniam się nisko, nie raz wymieniałem tu różne nazwiska.

            Wracam do promowanego pacyfizmu: Nieporadna życiowo (niedojrzała) młodzież męska często bardzo chętnie się tego chwyta bo to łatwizna życiowa - nie trzeba już się starać, jest usprawiedliwienie na przykład dla niesprawnego ciała zaniedbanego w wyniku siedzenia w grach komputerowych lub zdegradowanego w jakiś inny sposób (złe odżywianie, nałogi). Pod ideologią jakoby "wyższego stanu ducha" skrywana jest własna słabość. Zrezygnować można tylko z tego co się posiada. Jeśli nie masz tej wewnętrznej mocy a wyrażasz pogardę wobec niej i jakiś rodzaj wyższości (zdarzył się taki rozmówca pod filmem) to prędzej czy później Wszechświat wyśle "korektę" i stworzy sytuację gdy deklarowany stan danego człowieka zostanie sprawdzony i okaże się czy delikwent jest tylko pozerem (częste dziś - szczególnie w internecie) czy też faktycznie przeszedł stopnie drogi życiowej jak należy. Bardzo ładnie to opisał w swojej książce Awiessałom Podwodnyj, miałem sygnał od jednej z czytelniczek bloga, że trafiła jej się książka z krótkiej serii polskiego tłumaczenia, na aukcji jakiejś kupiła egzemplarz. Tam była mowa, że człowiek na poziomie wojownika wykształca w sobie silne energie walki po czym na wyższym poziomie świadomie rezygnuje z usług tego egregoru.
                Była kiedyś taka wschodnia opowieść jak mistrzowie kształcili adepta sztuk walki. Ten był po jakimś czasie bardzo sprawny, wygrywał wszystkie pojedynki, co jakiś czas pytał swoich nauczycieli: "czy już jestem mistrzem?" Oni zgodnie odpowiadali: "jeszcze nie". Któregoś dnia dali mu sumę pieniędzy i wysłali go po ciastka. Po jakimś czasie uczeń wraca bez ciastek. Pytają co się stało a on opowiada, że w jakiejś wąskiej uliczce został napadnięty. Pytają go: "no i co zrobiłeś?". On: oddałem ciastka i przyszedłem tutaj.
  Mistrzowie zaczęli się kulać ze śmiechu: "tak - teraz jesteś mistrzem!".

  Kręcę się nieustannie wokół faktu, że stawianie granic i ewentualna obrona konieczna to nie agresja (choć dziś pasożyty społeczne chcący mieć we władaniu bezwolne, bezbronne stado wmawiają nam, że jakakolwiek obrona, próba postawienia oporu, zakreślenie granic jest "niegodna człowieka" i że jest to jakoby agresja właśnie). Agresja to aktywna chęć zawłaszczenia cudzego mienia, uzyskania nad nim władzy a przecież Iwan nie namawia do tworzenia bojówek jak na przykład fanatyczni muzułmanie.
    Gdzieś tam tłumaczyłem wykład Trehlebova gdzie wyjaśniał on różnicę między faszyzmem a nazizmem. Faszyzm (od słowa "faszi" czyli jednoczyć) jest tylko "nabraniem mocy". Czy ktoś się oburzał na dość znaną reklamę PZU "duży może więcej" ? Ja nie słyszałem. Wszyscy przyjęli to jako naturalne stwierdzenie faktu - znów prawo naturalne.
    Jeśli chłopak wytrenuje się w jakimś sporcie, w drwalni czy na siłowni to uzyska przewagę (stał się faszystą w pewnym sensie :)  ). Taki potencjał można wykorzystać wnosząc dziewczynę po schodach, wrzucając komuś węgiel do piwnicy albo....rozbijając komuś nos w jakimś celu - na przykład rabunkowym. To drugie to już agresja, przemoc i nazizm czyli chęć życia cudzym kosztem, pasożytnictwo.
  Dodam tu jeszcze, że wspomniany kult bierności wzmacniany jest przez źle pojęte prawdy jakoby chrześcijańskie (przypominam, że ja rozróżniam chrześcijaństwo i katolicyzm - to pierwsze to nic innego jak nasz słowiański wiedyzm w uproszczonej formie bo skierowany do błądzących żydów a to drugie to trucizna informacyjna, ideologia dla niewolników gdzie głównym credo jest: "nadstaw drugi policzek", ewentualnie: "padnij na kolana czy nawet na twarz"). 

 Ten kwik i wrzask jaki nastąpił po wypowiedzi Iwana bierze się stąd, że każda zmiana gdzie ktoś musi wycofać się powoduje niepokój i lęki. Tym bardziej, że kobiety są dziś zastraszone. Jak już obrazowo napisałem gdzieś pod filmem wyciąganie drzazgi z tyłka boli ale jest to proces leczniczy i inaczej się nie da.

   Wracając do granic: Żeńczynie (Dew-czyny) w ostatnim stuleciu częściowo z konieczności (czas po II wojnie światowej  gdy mężczyzn brakło) a częściowo zwiedzione propagandą weszły na pole zajmowane dotąd przez mężczyzn. Tłumaczyłem tu na blogu artykuł gdzie mowa była o tym, że dziś czas odpuścić, że już kobiety nie muszą same wszystkiego. Iwan natomiast w jakimś innym filmie tłumaczonym przeze mnie rzucił pośród rozmowy (jak zwykle ze śmiechem): "postawimy baby na swoje miejsce!". No i dzieje się a jak widać po komentarzach pod filmem - wiele kobiet jest przerażonych tym męskim odrodzeniem, doznają wstrząsu i wydaje im się, że to jakaś "agresja". Ktoś tam wspomniał o szariacie - no właśnie! Stąd zapewne wiele niemiłych skojarzeń z aktywną rolą męską. Innych wzorców współcześnie niestety jeszcze powszechnie nie znamy.
       To nie jest żadna agresja, żadna napaść na kogokolwiek. "Misie" się zwyczajnie budzą, wstają z kanapy i upominają się o swoje "zabawki". Jeśli ona upiera się i nie chce oddać lejców czy też miejsca za kierownicą to albo zostaje do tego zmuszona albo pasażerowie wspólnego pojazdu się rozstają. Władza Bogini Mary tak czy siak się kończy - bo (przypominam) to co panowało przez ostatnie stulecia to był zawoalowany matriarchat, satanistyczna władza. 

   p.s. zapisuję sobie kolejny temat do wyjaśnień a ściśle związany tematem. Zabiorę się za tłumaczenie filmu zmarłego niedawno Daniłowa (to też nie przypadek) na temat harmonijnej władzy "oddolnej" (kobiecość) i "odgórnej" (męskość). Kiedyś WŁADZA (ros. "włada, W-Łada, Żeńska moc w działaniu) i  WŁAST (to słowo do dziś istnieje w rosyjskim, u nas pozostały już tylko echa na przykład w słowie "własność") współdziałały harmonijnie. Bywało na przykład tak, że wieś (osada/miasto) mogła opowiedzieć się za człowiekiem, którego książę o coś tam obwiniał i chciał ukarać. Zdania były konsultowane a nie tak jak dziś, że ktoś tam w jakimś "sądzie" ma uzurpowaną władzę absolutną i co tam sobie powie to ma być święte. Jeśli obywatele żyjący z danym człowiekiem twierdzili, że Kniaź nie ma racji to mogli danego człowieka wykupić i brali za niego odpowiedzialność. Takie to działanie w praktyce ZDROWEGO organizmu społecznego. Daniłow nagrał ten wykład kilka lat temu, bardzo mądre słowa tam padają ale nie tłumaczyłem tego jeszcze bo na razie mamy tu w Polsce ( w Rosji też) bardziej "przedszkolne" problemy. Przyjdzie i na to czas.
https://www.youtube.com/watch?v=s_kZmC7zELM

sobota, 15 czerwca 2019

Apel Iwana Carewicza do męskiej młodzieży.

  Czytelniczki kiedyś kilka razy żaliły się, że większość materiałów jakie zamieszczam tu na blogu dotyczą płci Żeńskiej i że tylko do nich kierowane są tutejsze porady. Oto zalecenia głównie do mężczyzn. Iwan Carewicz (Gieorgij Lewszunow) zbiera coraz więcej doświadczeń życiowych i radykalizuje się najwyraźniej. Ja mu się nie dziwię - mam  podobnie choć nie ze wszystkim się zgadzam - można być stanowczym a jednocześnie szanować, podać czasem ten płaszcz czy drzwi otworzyć (Iwan o tym mówi około 14 minuty). A może to nasza Polaków (Lechitów) "specjalność"? Tylko, że u nas od lat też kobiety żalą się na brak prawdziwych mężczyzn.  Myślę nad tym intensywnie i rozwinę tę myśl pod niniejszym artykułem. Jeden z moich dziadków (w linii mamy) był taki właśnie "krótki" jak to się dawniej mawiało. Drugiego z dziadków nigdy nie poznałem ale sądząc po ojcu należał do mężczyzn bardzo zrównoważonych (choć nie mniej "bojowych" bo jako żołnierz brał udział w pierwszej wojnie światowej, w drugiej też się udzialał ale w inny sposób- mniej bezpośrednio).
     Zmienia się też energia w przestrzeni Ziemi - słońca coraz więcej (to nie przypadek). Mam nadzieję, że te treści będą w obecnym czasie bardziej "strawne". Gdybym zamieścił coś takiego kilka lat temu to chyba większość kobiet uznałaby Iwana za jakiegoś ultra- radykała :). Trzeba jednak słuchać uważnie i nie dać się ponosić emocjom oraz schematom wdrukowanym obu naszym płciom przez propagandę wroga wtłaczaną nam od urodzenia przez mass-media i szkoły.
    Kończę właśnie tłumaczenie wypowiedzi Iwana i gdy opowiada o rolach: męskiej w świecie zewnętrznym i żeńskiej w świecie wewnętrznym to od razu przypomniał mi się szef Irek i Davina. Mam zasubskrybowany jej kanał i czasem wyrywkowo podglądam co tam się u nich dzieje. To co mówi Iwan z pewnością dotyczy ludzi prostych czyli ogółu społeczeństwa - z drugiej strony takie osoby jak Davina podają wzorce temuż społeczeństwu. Jeśli ona wszędzie eksponuje swoje ciało (przed czym przestrzega Iwan) to i młode dziewczęta mogą sobie pomyśleć, że tak można i że to w pełni bezpieczne. Będę się przyglądał Irkowi i Davinie i zobaczymy co tam u nich wyniknie bo życie na pewno zweryfikuje wzorce jeśli one do niego nie pasują. Iwan twierdzi, że szczęście osobiste w takim układzie nie jest możliwe - przyznam (pisałem to), że widząc jak Irek "wypożycza" żonę koledze aby się z nim pobawiła jeżdżąc nocą po stacjach benzynowych odczuwałem duży niesmak. Ja dziś bym tak nie postąpił choć w moim małżeństwie popełniałem tego typu czyny - może nie aż tak ale w takich układach jakie widać na filmach Daviny wymiana męsko -żeńska (wymiana energii) zdecydowanie ma miejsce. Irek jest wyciszonym domatorem, takimi mężczyznami kobiety z reguły prędzej czy później zaczynają pomiatać (nie zawsze świadomie). Tak było i w moim domu rodzinnym - do matki dziś dociera co straciła bo ojciec już od 20 lat nie żyje ale mimo to nie jest już w stanie wyzbyć się pewnych władczych zachowań (mocno nad tym pracuję i dochodzi między nami czasem do ostrych spięć. Pisałem zdawkowo kiedyś o tym czego czepił się ktoś z moich wrogów. Ktoś kto ostatecznie wszedł również ze mną w konflikt wytknął mi tu na blogu jakoby niewłaściwe traktowanie swojej mamy. Mamie to jednak coraz bardziej zaczyna odpowiadać i przyjeżdża dużo chętniej do mnie niż do brata).
      Ponadto ja nie lubię się chwalić (co zaleca Iwan) - wręcz wzbudza to moją niechęć gdy widzę czy słyszę jak ktoś się "napina". Może to jakiś mój defekt? Na usprawiedliwienie dodam, że tę niechęć budzi NIEUZASADNIONE podkreślanie swoich zalet, to co dawniej nazywało się "szpanowaniem". Tylko, że w gronie męskim takie nieuzasadnione zachowania kiedyś od razu były weryfikowane: "tak? taki jesteś dobry? No to dawaj! - spróbujemy się."  Wzorce w domu miałem inne ( w dużej mierze niezdrowe bo jak wszędzie w tamtym czasie "na arenę" wepchała się matka) bo ojciec był skromnym, pełnym zalet człowiekiem pracującym bez fanfarów i jakiegoś sztucznego, przesadnego nadęcia. Będę kontynuował i tę myśl w komentarzach - muszę sobie przedumać i to.

    Pod filmem na Youtube podałem link do oryginału - jeśli ktoś zna rosyjski to warto poczytać komentarze pod filmem. Jeden z nich zamieściła Halina Szczerbakowa:
Jestem matką córki i syna, babcią wnuka i wnuczki. Mam już 70 lat. Polecam uważnie słuchać Iwana Carewicza. Wydaje się, że jego rada "nie wchodzi w żadną bramę"(nikogo nie powinna urazić - wyjaśnienie "michalxl600). A jeśli słuchasz uważnie, to mówi mądrość. Chłop musi być chłopem, uczciwym, życzliwym, odważnym, silnym... a wtedy bez wątpienia Iwan mówi jak jest  !!!!

Inna czytelniczka Larisa Ruzmanowa mądrze napisała:
mądry tato nie doprowadza do sytuacji gdy plecionka jest potrzebna.
Oczywiście tak! Ta plecionka to taki naoczny symbol" - granica nieprzekraczalna.

W wypowiedzi Iwana padają imiona staroruskich herosów - Ilia Muromiec, Dobrynia Nikitycz. Od razu przychodzi mi na myśl film jaki kiedyś tłumaczyłem i polecałem na blogu - dla chcących zapoznać się nieco z tymi postaciami przypominam link do współczesnej bajki w reżyserii Siergieja Bezrukowa.

  Wspomina też Iwan spisie przysłów i powiedzonek Władimira Dalla - tu w wikipedii o autorzeA to jeden z linków do dzieła- najwyraźniej można je czytać online. Możecie próbować kopiować do google tłumacza, obawiam się, że znaczenie tychże będzie trudno przetłumaczalne dla automatu ale można też dane przysłowie wpisać normalnie w google a następnie wyjaśnienia (gdy się takowe pojawią- a są nie rzadko bo sami Rosjanie zadają pytania "co to znaczy") wkleić w tenże google- tłumacz. Mogę w czymś pomóc, pewnie sam to będę czytał i dopiszę ew rozmowach pod tym wpisem blogowym jak coś znajdę.
Dall ur. 10 listopada 1801 w Ługańsku zm. 22 września 1872) , w tych czasach pisał.

     Podobne trochę przesłanie (tylko, że tam nie plecionka - "kuźmina mać" a kij) w filmie Bajland (polecam całość). W podanym filmie chodzi mi o scenę z pustelnikiem Jakubkiem - zaczyna się od 58 minuty 20 sekund i ostatnie słowa jakie on wypowiada.

  Ogólna zasada o jakiej kilka razy mówi Iwan (nie tylko on - przypominam wykład Wiktora Czułkina "jak kobiety rujnują mężczyzn") wspominana jest w Wedach. Przypomniał ją Trehlebov w jakimś z tłumaczonych przeze mnie wykładów i brzmi: "mężczyzna jest igłą a kobieta nitką". Bardzo mądre, obrazowe sformułowanie - jedna z ludowych mądrości. Mężczyzna wytycza cel życiowy (kapitan na statku według Wiktora Czułkina) a kobieta za nim podąża. Kobieta ma prawo wyboru "statku" na jakim chce płynąć przez życie - wyboru kapitana tego statku. Dziś kobiety na środku oceanu zaczynają mędrkować coś zaglądając kapitanowi przez ramię do map, nawet wyrywają koło sterowe twierdząc, że one wiedzą lepiej jak to się obsługuje. No i mamy dziś same życiowe katastrofy.

Zapraszam na film i do rozmowy w komentarzach:

środa, 5 czerwca 2019

10 sposobów na zmienienie człowieka w bio - śmieci.

Znalazłem kolejny ciekawy kanał na Youtube, jego nazwa to OSOZNANIE czyli "świadomość" albo "uświadomienie".
   Oto film od jakiego zacząłem przeglądanie zawartości tamtej strony - jeśli się spodoba to trzeba będzie zająć się dodaniem napisów do pozostałych - powiązanych z tym filmem podobnych materiałów wideo. Są one jak podpowiadają autorzy "zalinkowane" pod oryginalnym filmem a odnośnik do niego podaję na swoim kanale Youtube w opisie pod skopiowanym filmem.
          Słynne w Rosji słowa o jakich mowa w filmie: "w ZSRR seksu nie było" padły z ekranu TV podczas programu "telemost Boston - Leningrad" prowadzonego przez znaną osobę Phila Donahue i porównać je można do znanej w Polsce i tak samo celowo rozdmuchanej wypowiedzi Joanny Szczepkowskiej o jakoby końcu komunizmu.
 Słowa te (wracam do tego seksu w ZSRR) jak dziś wiadomo zostały sfałszowane przez TV  bo pani wypowiadająca się ze strony Rosji powiedziała coś więcej co wycięto.
   Tak jak wspomniana wypowiedź aktorki Szczepkowskiej były one w okrojonej formie cytowane potem wielokrotnie w różnych mediach i nadawano tej wypowiedzi inne zabarwienie - jakoby zacofania w tym względzie ZSRR w stosunku do "postępowego" zachodu. Był to program: "Kobiety mówią z kobietami". Powyższy filmik zaczyna się następująco:
- (9 sekunda) Wydaje mi się, że to czysto żeńskie pytanie, porozmawiajmy o miłości!
   (śmiech publiczności)
- ( 15 sekunda, wypowiedź amerykanki): chciałabym powiedzieć, że u nas w tele-reklamie wszystko kręci się wokół seksu. Czy u was jest taka tele-reklama?
- (Odpowiedź z Leningradu, Ludmiła Nikołajewna Iwanowa w 33 sekundzie): No seksu u nas nie ma i jesteśmy kategorycznie temu przeciwni!
Seks u nas jest - u nas nie ma reklamy! (tę drugą część słynnej potem wypowiedzi pani Ludmiły wycięto z prezentowanego w TV zapisu tej audycji).
- Inna uczestniczka programu też z Leningradu: proszę powiedzieć ile czasu
poświęcacie na swój wygląd zewnętrzny? I ile czasu poświęcacie na sport?
- Boston (51 sekunda): a mnie interesuje czy są u was narodowe mniejszości i jak ich traktujecie? 
- Leningrad (59 sekunda): To jest bardzo poważny problem kobiecej samotności. Jak on w tej chwili jest rozwiązywany?
Boston (1 min.04 sek.): Jak społeczeństwo odnosi się do aborcji w waszym kraju? Czy pojawiają się kwestie (problemy) etyczne? Czy są przeciwnicy aborcji i czy trudno dokonać takiego zabiegu? 
................i tak dalej.

Może tyle tytułem wstępu, gdybym mógł coś jeszcze wyjaśnić w rodzaju w/w kwestii to zadawajcie pytania - oto film na jaki gorąco zapraszam:




   
 

środa, 8 maja 2019

"Wiece" Słowiańskie

 czyli    Z EPOKI LISA DO EPOKI WILKA. 
         
            Zbliżają się ciepłe dni a więc przed nami rozmaite imprezy, zloty, spotkania. To naturalne, że każdy z nas poszukuje towarzystwa osób jednomyślnych - "nie samym chlebem żyje człowiek" :) .
               Jak powiada często Iwan Carewicz: "żyjemy na styku epok" - jeszcze działają stare przyzwyczajenia i schematy, wybrzmiewają stare rytuały i wzorce zachowań. Jest już część ludzi, która chciałaby żyć po nowemu i jest na to gotowa ale nie możemy jeszcze. No cóż - trzeba się uzbroić w cierpliwość i to przetrwać.

         Od lat dochodzą do mnie echa rozmaitych spotkań na naszej Lechickiej ziemi. Powszechnym nieszczęściem jest używanie alkoholu na jakoby "słowiańskich" spotkaniach. Tu przykład z naszej Ojczyzny- około 2 minuty człowiek "przepija" - obawiam się, że nie jest to woda źródlana. 
   Ten sam problem mają nasi Bracia za wschodnią granicą - sygnalizował to kiedyś Andriej Iwaszko, tłumaczyłem ten dość długi i ciekawy film.  Tu druga część - bo były dwie.  Andriej "punktuje" w swoim wykładzie wiele niuansów - między innymi niezmiernie ważny fakt kumulacja emocji w dniu świątecznym. Czekamy na wyznaczony dzień, myślimy o nim i WYSYŁAMY JUŻ TAM SWOJĄ ENERGIĘ. Podczas święta programujemy swoje życie na okres do następnego święta. Ludzie pełni oczekiwań pojawiają się na jakimś zgromadzeniu a tam albo alkohol, albo na przykład jakaś zgubna mantra/modlitwa - tym bardziej szkodliwa jeśli śpiewana itp. (linkowany wcześniej film "z przepijaniem" zaczyna się jakąś tajemniczą mamrotaniną). Organizator może to czynić z niewiedzy albo bardzo świadomie. Taka "mantra" czy "pieśń" tak samo jak alkohol wprowadza (programuje) człowieka w stan kłamstwa - tak samo wspomniana "modlitwa" zwodzi człowieka programując go na przykład na stan poddaństwa (zaraz parę słów i o tym) - w kościołach śpiewa się "panie zmiłuj się nad nami" i podobne głupstwa rzucające ludzi na kolana, do pozycji niewolnika błagającego jakiegoś pana o jakieś zmiłowanie.
        Innym negatywnym zjawiskiem poza narkomanią alkoholową (dziś nie tylko alkoholową z tego co słyszałem) jest ....sekciarstwo. Jeszcze raz polecam podane powyżej filmy i wykład Andrieja - lepiej tego nie wyjaśnię. Andriej pięknie to układa w słowa - między innymi podkreśla FUNDAMENTALNĄ sprawę:     
  SEKCIARSTWO JEST NATURALNYM PROCESEM (ETAPEM) ROZWOJU W ŻYCIU CZŁOWIEKA. Dziecko w domu rodzinnym jest małym "sekciarzem". Rodzice są dla niego Bogami - naśladuje ich, kopiuje po nich wszystko. Pisałem już o tym nie raz - pięknie to wyjaśnia film reguły ruchu życiowego. Jest tam mowa o tym, że w normalnym świecie dorastający człowiek przeżywa te wszystkie fazy rozwoju od pasożytniczej (zwierzęcej), demonicznej aż do stania się odpowiedzialnym członkiem społeczeństwa (komórką społecznego organizmu) ..... przeżywa je będąc pod energetyczną opieką rodziców.
        Dziś niestety jeszcze borykamy się z zaburzeniem tego naturalnego rozwoju jakie w ostatnich setkach lat wprowadziła na swoje potrzeby Bogini Mara. Ludzie dziś osiągają pełnoletniość nie będąc duchowo w pełni dojrzałymi. Mara (Bogini śmierci władająca w mijającej epoce - epoce Lisicy czyli epoce kłamstwa) takich niedojrzałych, niesamodzielnych ludzi zwodziła i nadal zwodzi (naucza za pomocą kłamstwa) z pomocą rozmaitych organizacji religijnych, ideologicznych itp. Podaje im imitację prawdziwej duchowości (puste lub szkodliwe rytuały) i wykorzystuje potencjał ludzi dla swoich celów. Tworzy w ten sposób z ludzi swoich niewolników.
      Działają jeszcze stare schematy, pojawiają się one niestety (wirus szybko mutuje "zmieniając koszulki" jak to mawia doktor Gariajew) również pod etykietką Słowiaństwa - czasem jak sądzę świadomie ale w większości organizatorzy rozmaitych zlotów/spotkań pchani są do działań przez zarozumialstwo, chęć własnej korzyści finansowej, chwilowej sławy, władzy itp. Sami nie zdają sobie sprawy, że stają się marionetkami w rękach zakulisowych manipulantów władających jeszcze siłą bezwładności w nowej już epoce prawdy. ŻEBY BYŁO JASNE: ja nie potępiam tego stanu !!! (takie kiedyś słyszałem zarzuty). STWIERDZAM TYLKO ISTNIENIE FAKTU. Sygnalizuję, że czas może już dorosnąć i coś zmienić. Na razie bawimy się jak dzieci w piaskownicy. Wielu ludzi się zadowala tym dreptaniem w miejscu. To trochę tak jak małe dzieci bawią się w indiań czy udają dorosłych poprzez przebieranie się (czytałem wypowiedzi osób co bywają na "słowiańskich" świętach a jednocześnie w niedzielę uczestniczą w kościelnym rytuale kanibalizmu jedząc ludzkie ciało i pijąc ludzką krew) albo gdy mały chłopiec bierze w ręce jakieś kółko, zaczyna biegać imitując dźwięki "wrrrr" i udaje, że tak jak tato prowadzi właśnie samochód lub też upaćka sobie ręce i buzię smarem i jest również jak tato mechanikiem.
   Od lat trwa ta zabawa w z której nic dalej nie wynika ( a moim zdaniem wynikają długofalowe szkody). Jest nawet grono ludzi rozczarowanych takim stanem rzeczy. Anka Słowianka sygnalizowała niedawno swoje przemyślenia- chyba gdzieś tu był długi tekst o przyczynach jej metamorfozy), wiem, że Ania bywała uczestniczką tych niby "wieców", jest nawet w sieci jej prelekcja o wizytacji wiosek za wschodnią granicą.  Odnoszę wrażenie, że należy ona właśnie do tych rozczarowanych sytuacją osób - ona lub ktoś z jej znajomych czyta nasz blog, może dopiszą kilka zdań.
   Ja znam relacje z ostatnich ponad 10 lat z polskiego środowiska tzw. "Anastazjowców" gdzie ludzie organizowali się w jakieś grupy, chcieli nawet zamieszkać wspólnie ale ostatecznie potencjał ten bywał rozpraszany - też mam swoje widzenie przyczyn, tak miało być na dany moment. Wszystko to takie "ćwiczenia" - rozwinę temat poniżej.
         Zmiana naszego życia (zmiana epok) to proces "operacji na żywym pacjencie" a więc nie nastąpi za przyciśnięciem guzika -z dnia na dzień. To się stanie tak jak wiosna, która właśnie zaczyna gościć za naszymi oknami z tą różnicą, że okres jej zaistnienia nie będzie miesiącem czy dwoma ale jak to niektórzy szacują około kilkunastu lat. To jest właśnie to "kosmiczne mgnienie" w obecnym rozwoju ludzkości. Ludzie będą zmuszeni dorosnąć.
Co najważniejsze: proces ten nastąpi ODDOLNIE a nie odgórnie. Nie da się tego narzucić, kwiaty rozkwitają jak nastąpi ich czas - można z zewnątrz jedynie pomóc stwarzając warunki i......czekać. Trehlebov powiadał gdzieś, że nie da się nikomu wepchnąć do ust tabletki siłą (nie wolno tego czynić! obowiązuje we wszechświecie zasada wolnej woli -wspomina o tym Andriej Iwaszko w linkowanym powyżej filmie, jeśli ktoś jeszcze "ćwiczy" z alkoholem to jego sprawa ale męczą się ci, którzy na jakichś tam zjazdach muszą przebywać z takim człowiekiem - on nie musi być w danej chwili pod wpływem alkoholu, jak słusznie stwierdza Andriej [potwierdzam swoją praktyką] - trzeźwieje się wiele miesięcy od ostatniego spożycia czegokolwiek - Andriej powiada, że 3 lata. Taki popijający jeszcze człowiek ściąga wibracje innych ludzi w bardzo niskie sfery). Nie da się nikomu podać tabletki siłą. Każdy dojrzewa w swoim czasie. Trehlebov namalował słowami taki obraz: podchodzisz do ludzi na placu mówiąc: "mi to pomogło" i stawiasz lekarstwo na widocznym miejscu. Kto zechce ten skorzysta, kto z jakichś powodów nie chce tego uczynić tego nie wolno przymuszać - widać musi odbyć jakieś lekcje (być może nawet pełne bólu i cierpienia- najwyraźniej jego duszy to jest potrzebne). Jeśli ktoś stara się coś narzucić odgórnie - wymusić na Was jakieś zachowania to bądźcie ostrożni. To są zazwyczaj mechanizmy czasów minionych - czasów tyranii. "Bądźcie czyści ja gołębice ale przebiegli jak węże". Stosujcie tę zasadę bo przemoc to nie tylko fizyczne przymuszenie ale też działanie poprzez kłamstwo. Nieszczere zamiary (tworzenie sekt) to chęć zawłaszczenia Waszych zasobów energetycznych. NAJWAŻNIEJSZĄ WALUTĄ NA ŚWIECIE JEST ENERGIA.

   Tak więc sekciarstwo to taki niemowlęcy (dziecięcy) okres w rozwoju każdego człowieka. Szukamy "rodzica" (kapłana/wodza/opieki) na zewnątrz siebie gdyż nie wykształciliśmy w porę swojego własnego "oparcia" - swojego własnego "kręgosłupa idei" - tak naprawdę bywamy po prostu ślepi jak te szczeniaki, niesamodzielni. Bogini Mara (Morena, Marzanna) potrzebowała takich fanatyków -w świecie demonicznym taka jest hierarchia -"zasada kurnika" czyli: "patrz w tyłek tego co jest nad tobą i fajdaj na tego który jest grzędę niżej". To jeszcze działa powszechnie - powielamy nieświadomie te wpojone nam od urodzenia mechanizmy kłaniając się rozmaitym samozwańczym urzędnikom- "administratorom" i innym nadętym- fałszywym autorytetom, bo nie umiemy rozpoznać prawdziwych.
W usta Jezusa wkłada się Wedyjską mądrość: "bądźcie jak dzieci" ale mało kto ośmiela się ją stosować w praktyce. Mało kto potrafi jeszcze jak dziecko z baśni Andersena powiedzieć: "król jest nagi". Działa cały czas zasada tłumu i potakiwania tym, którzy wepchnęli się nachalnie "na mównicę". Wszystko przez brak samodzielności gromadzących się ludzi, przez brak "poskładania swojej Matrioszki" wewnętrznej czyli tego co naucza Iwan Carewicz. Póki każdy z nas nie "rozpali króla (cara) w głowie" póty będziemy dawali się zwodzić rozmaitym świadomym dezinformacjom albo ludziom nieświadomie pchającym się "na afisz"  z pobudek wyżej wymienionych (pycha, korzyści osobiste, doraźne pragnienie zaistnienia czyli chęć władzy oglądać od 5 minuty-  itp.) - kiedyś wspominaliśmy już choćby słynny w internecie przypadek pana S. (tego ze szpiczastą czapką na głowie). "Pycha kroczy przed upadkiem" jak powiada stara mądrość.
     Niestety o ile fanatyzm dzieci jest nieszkodliwy i może budzić co najwyżej rozbawienie o tyle fanatyzm ludzi dorosłych może nawet pozbawić innego człowieka życia. Znamy dobrze przykłady skrajnego fanatyzmu - katolicyzm nie propaguje wysadzania się w tłumie za pomocą dynamitu ale to nie znaczy, że jest mniej trujący. Tu mamy żartobliwą ilustrację typowej "logiki" religijnej. Ślepe nakazy i zakazy. Wcale nie lepiej jest w społecznościach zwącymi się "Słowiańskimi" czy "Anastazjowymi". Ślepe zaufanie do źródeł o Lechitach, roztrząsanie tego, marnowanie dni na swarach kto tam kiedy kogo najechał i w jakim celu jest.... bez sensu z punktu widzenia naszego duchowego rozwoju. Rosjanie na przykład kłócą się na forach czy cara Piotra podmieniono podczas podróży do Francji czy nie. TO NAPRAWDĘ BEZ ZNACZENIA! Takie dywagacje (a bywałem świadkiem takich gorących dyskusji a częściej monologów odnośnie przeszłości czy to Lechitów czy Słowian, czy Wedrusów) nie mają większego znaczenia. Często tego typu treści biorą sobie "na sztandar" ludzie mający gołym okiem widoczne pilniejsze rzeczy do przepracowania - na przykład poważna nadwaga (w tym miejscu zgadzam się z treściami krzewionymi przez Sanjayę).
    Wszelkie takie duperele to zwiedzenie! - przekierowanie naszej uwagi gdzieś na zewnątrz, na sprawy trzeciorzędne, które owszem - interesujące ale one pojawią się kiedyś same w formie ciekawostki. Pierwszoplanową rzeczą jest to o czym traktuje niniejszy blog a więc zaprowadzenie ładu w życiu osobistym i "ogarnięcie" swojego Awatara czyli uzyskanie pełni władzy nad ciałem fizycznym - oczyszczenie go, przywrócenie do stanu pełnej sprawności. Wtedy będziemy umieli w pełni pomagać innym, wtedy dopiero faktycznie I SKUTECZNIE będziemy mogli porządkować przestrzeń wokół siebie. Póki jesteśmy pod wpływem środków odurzających - narkotyków, pożywienia, fałszywej informacji, póty będziemy się tylko słaniać jak człowiek pijany. Niewiele to będzie miało sensu - życie będzie szybko mijać i tracona będzie energia dana nam na tę podróż. Wspólne świętowanie będzie też pomocne jeśli będzie prowadzone w sposób należyty a nie szkodliwy.

         Kształćcie się, uczcie, zdobywajcie wiedzę - nie dajcie się łapać na hasełka (owijania w słowiański papierek "nadzienia" rodem z poprzedniej epoki). Miejcie odwagę się pytać i zabierać głos. Na naszych Słowiańskich wiecach KAŻDY jest równy, nie ma lepszych i gorszych. Nigdy nie wiadomo kto z czym przyjedzie na spotkanie i może się okazać, że jakiś nieznany młodzieniec ma ważne przesłanie dla wszystkich na tę chwilę. Jeśli organizator nie konsultuje się z zebranymi, nie szanuje ich, marnuje czas poprzez dawanie głosu "starym wyjadaczom" (swoją drogą zastanawiający termin prawda? - w języku potocznym kryje się wiele tajemnic) to niesie szkodę i stratę dla społeczności. Ludzie pokonują często wielkie odległości, wiozą na spotkanie swój potencjał energetyczny (A TEN JEST NAJCENNIEJSZĄ "WALUTĄ" ! DEMONY DOSKONALE O TYM WIEDZĄ). Przyszli uczestnicy przywożą na  zloty swoje nadzieje, oczekiwania. Od dojrzałości organizatora (Jasaulic - wyjaśnienia u Trehlebova poniżej, nie wiem czy na naszych ziemiach nazwa była podobna) zależy czy taki potencjał się rozpierzchnie czy posłuży dla jakiej większej sprawy. Ceńcie swój potencjał.   To trochę jak z czystością dziewiczą z jakiej dziś zwiedzone medialną trucizną młode dziewczyny nie zdają sobie sprawy.          Przed przyjazdem zadawajcie pytania o program imprezy, niestety chyba większość spotkań w Polsce jest tylko z nazwy Słowiańska - nie ma na przykład znawców od korowodów (a to niezwykła technika kumulacji energii- wręcz uzdrawiania. Echa istnienia korowodów pobrzmiewają już chyba tylko w piosenkach Marka Grechuty).
    Nie słyszałem też aby gdzieś prawidłowo i w jakiejś sensownej intencji przeprowadzono WIEC SŁOWIAŃSKI -chyba nikt z pchających się obecnie do organizacji nie ma wiedzy jak go należycie prowadzić. Od kilku lat słyszę o spotkaniach noszących nazwę "wiec" ale jak to powiedział jeden z moich przyjaciół: "nic z nich nie wynika". Mam pewne przypuszczenia co do przyczyn takiego stanu. W skrócie powiem, że z moich obserwacji działa tu zasada pasożytów jaką wprost wypowiedział Lenin: "JEŚLI CHCESZ ZWALCZYĆ OPOZYCJĘ TO STAŃ NA JEJ CZELE". No i różni tacy z bardzo podejrzaną linią rodową "pchają się na afisz" ogłaszając się "mędrcami Słowiańskimi". Książkowym dla mnie przykładem tej buty i bezczelności jest wideo na kanale telewizji NTV (chyba cały czas dostępne mimo upływu lat), gdzie plagiatorka pani Monika po prostu skopiowała słowo w słowo wspaniały wykład pani Morozowej: "druga strona seksualnej rewolucji".  Bezwstydność charakterystyczna dla większości przedstawicieli tego narodu jest tu porażająca. Wdałem się nawet w rozmowę listowną z panią Moniką (sama napisała do mnie po zamieszczeniu krytycznych komentarzy pod filmem- ciekawe czy one jeszcze tam są, wielu ludzi krytykowało jej zachowanie)- na zarzut o plagiat odpowiedziała: "ja chciałam tylko popularyzować te treści". Nieprawda - chciała promować swoją osobę - uważajcie na to. TO JEST BARDZO POWSZECHNE ZJAWISKO - po prostu schemat. Organizatorzy rozmaitych zjazdów promują siebie nawzajem powtarzając tylko to co można znaleźć już w internecie a my jak barany dajemy się na to nabierać, poświęcamy temu swoją cenną uwagę. Nie byłoby nic złego w popularyzowaniu (powtarzaniu) gdyby nie to czynienie z siebie złotych cielców.  Już chyba wystarczy wybrania Wałęsy na "wodza narodu" ? A może nie wystarczy? Dorosło kolejne pokolenie a demony cały czas stosują tę samą sztuczkę - z powodzeniem jak widzę niestety. Tylko, że tacy jak ja cierpią patrząc na ten cyrk i błazenadę.   Gdzieś też w NTV widziałem żenujący dla mnie wywiad z jakoby słowiańskim żercą. Facet zadbał żeby nawet na wikipedii widniała jego biografia gdzie całym dokonaniem jest "bycie żercą". No naprawdę świetne -mógłbym wiele więcej na ten temat bo widać niepokój jakim emanował ten człowiek, rozbiegane spojrzenie i nerwowość.
   Bądźcie czujni. Jeźdźcie na spotkania jeśli czujecie, że chcecie, przyglądajcie się - uczcie się ale "nie skaczcie na głowę do nieznanej wody".Cenne są te spotkania z innymi przyjeżdżającymi ale nie bijcie niezasłużonych pokłonów organizatorom - organizacja czegokolwiek to SŁUŻENIE ludziom.
  Całkiem niedawno pewien fanatyk znów mi zarzucił, że trzymałem dystans do jego przedsięwzięć i działań, napisał (słusznie) odnośnie moich stonowanych wypowiedzi: "zawsze w tym czegoś brakowało", nawet zarzucił mi, że nie wsparłem jego poczynań darowizną.  Owszem - trzymałem dystans, chyba mogło mi się to nie podobać? (ściślej: nie budzić moich super-zachwytów, ja zdaję sobie sprawę, że dla kogoś to będzie ważne.) Według niego taka postawa jest "niesłowiańska". On zna "jedynie słuszną prawdę". Kiełbaski można spożywać tylko z bułką- z kapustą to grzech - przypomnę zalinkowane już raz w tym tekście wideo (koniec filmiku wyjaśnia). Było by to wszystko śmieszne gdyby nie było szkodliwe. Aha! - oczywiście zapytany odpowiadał frazesy o różnorodności i prawie każdej osoby do własnego zdania jednak w praktyce okazało się nieco inaczej - zabrakło odwago do podjęcia spokojnej, otwartej rozmowy gdy był na to czas. Kreowanie jakiegoś swojego wizerunku było ważniejsze - WAŻNA RZECZ: tacy ludzie mają dwa oblicza, jedno oficjalne a drugie prywatne. Być wolnym to móc nie kłamać. jak powiadał

JAK TO DZIAŁA OD STRONY ENERGETYCZNEJ?
    Wiele tych dotychczasowych spotkań to zazwyczaj taka wielka improwizacja - w sensie energetycznym typowe cygańskie "gotowanie zupy z siekierki" (tudzież "zupy z gwoździa"). Uczestnicy nie są świadomi, że to oni sami przywożą potencjał (składniki do tej zupy) a dość często butnym i niekompetentnym organizatorom wydaje się, że "to ich teren" i mają prawo "władać" zaproszonymi gośćmi jak bezmyślnymi owcami w stadzie. WINNI JESTEŚMY MY SAMI BO POZWALAMY NA TAKIE TRAKTOWANIE SIEBIE!.
     Co tydzień w tysiącach kościołów w Polsce stosuje się ten sam mechanizm starej epoki - przeważająca większość zgromadzonej energii trafia nie do uczestników spotkania ale gdzie indziej. Okruchy tejże trafiają do tych, którzy przyszli na zgromadzenie z najniższym "stanem własnych zasobów" - tych jest najwięcej (prelegent z filmu poniżej wyjaśnia starą zasadę zapisywaną nawet na greckich świątyniach: "większość jest zawsze gorsza"), oni coś tam czują (polepszenie swojego samopoczucia) i stanowią tę "trzodę" jak to się tam wprost w kościołach nazywa (baranki "boże" itp.). Ogólnie dla uczestników spotkań nie następuje żadna TRWAŁA zmiana, schemat jest powtarzany z roku na rok jak w starej piosence.

               Wiele tych zlotów "słowiańskich" to tylko zmiana ubranek i nazw a struktura (kapłan i owce) pozostaje niezmienna od stuleci. Jest sporo nagrań w internecie (niektóre znikły- żałuję, że nie nagrałem) gdzie te na pozór "słowiańskie" spotkania niczym nie różnią się od religijnego bicia pokłonów temu samemu Panu Jahwe. Miejcie to na uwadze i nie zasilajcie takich wydarzeń. WASZA ENERGIA ZARÓWNO TA MATERIALNA (koszty dojazdu itp.) JAK RÓWNIEŻ UWAGA POŚWIĘCANA "OBRZĘDOM" JEST NAJCENNIEJSZYM WKŁADEM DANEGO SPOTKANIA. Bądźcie tego świadomi, nie dajcie się oszukiwać i wodzić za nos -dbajcie by cenić każdą minutę, jesteście współgospodarzami każdego zebrania. Bądźcie tymi świadomymi współorganizatorami - wybierajcie jako gospodarzy spotkania ludzi kompetentnych (bo jakiś prowadzący być rzecz jasna musi - bez tego zapanuje chaos). Samo rzucenie hasła "spotkajmy się" a potem pozostawienie biegu zdarzeń przypadkowi rzadko kiedy działa. To działa częściowo w spontanicznych spotkaniach dla małych grup - do planowanych zjazdów podłączają się  już zazwyczaj w dużej mierze energie pasożytnicze.

ZASADY WIECU (zebrań w kręgu).
         James Redfield w książce "10-te wtajemniczenie" (tak- to ten od "Niebiańska Przepowiednia") wspaniale opisuje jak to ma być. Indianie stosowali tę metodę zbierając się wokół ogniska, to samo bywało w kręgach kozackich czy u słynnych rycerzy okrągłego stołu (dziś historycy brytyjscy otwarcie już przyznali, że król Artur był Słowianinem).
     Głos na zebraniu zabiera jedna osoba a reszta zebranych w milczeniu skupia się na danym mówcy (przyszły mówca daje znak podnosząc rękę - jeśli jest kilka rąk w górze to prowadzący wyznacza kolejno mówców). Stara zasada: ENERGIA PŁYNIE ZA UWAGĄ ma tu zastosowanie. Ten jeden człowiek, który poczuł, że w danej chwili ma coś do dodania na omawiany temat stara się jak najprecyzyjniej ubrać w słowa swoje myśli, staje się w takiej chwili "medium" -przekaźnikiem (poetą się bywa) a reszta zasila go swoją energią -daje mu siły aby jak najprecyzyjniej się wyraził dla dobra całej społeczności. Dobrze jest gdy zebranie prowadzi ktoś do kogo wszyscy mają szacunek i uznanie i kto będzie ewentualnie "gasił" wypowiedzi osób, które mogłaby ponieść pycha i zarozumiałość (to niestety ma dziś powszechnie miejsce - samouwielbienie, nadmiar "kobiecości", emocji zamiast "surowej", męskiej treści).
   To tak w skrócie z pamięci - po szczegóły odsyłam do w/w książeczki (nieduża jest - polecam w ogóle całą trylogię Redfielda - u mnie te książki stoją na równi z "Dzwoniące Cedry Rosji"). Podobny mechanizm w wykładzie poniżej. Trehlebov zapewnia, że rozpoczęcie swojej przemowy od przysięgi:
MÓWIĘ NA CHWAŁĘ PRA-RODZICIELA, NA CHWAŁĘ BOGÓW I NASZYCH PRZODKÓW
sprawi, że sumienie zablokuje ewentualne popisy egoizmu. Siergiej Striżak słusznie powiada po wypowiedzi Trehlebova, że to zadziała jeśli ktoś to sumienie ma. Ja też jak S. Striżak dostrzegam, że podszywają się dziś pod Słowian istoty bez sumienia (przykłady już dałem powyżej). Jak temu przeciwdziałać? Tak jak Iwan radzi - rozwijać samego siebie, jeśli staniesz się człowiekiem -pochodnią (tak to ujmował Trehlebov) to demony będą cię omijać dużym łukiem a ty ujrzysz z daleka jak przez te okulary w filmie "they live". Jeśli nie będziemy tego świadomi to miną nam kolejne lata życia na różnych "hura-zjazdach", narastać będzie rozgoryczenie i poczucie zmarnowanego czasu. Wspomnianym wyżej Anastazjowcom "stuknie" niedługo blisko 18 lat na polskiej ziemi. Wiem, że już dawno temu porodziły się gdzieniegdzie dzieci - niebawem będą pełnoletnie a wioski w Polsce jak nie było tak nie ma.

ZWIĘZŁE I KONKRETNE WYJAŚNIENIE CZYM TAK NAPRAWDĘ JEST WIEC I CZEMU ON SŁUŻY - W TYM FILMIE OD 2 MINUTY ale warto oglądnąć od początku, Trehlebov ładnie wprowadza w temat.

czwartek, 2 maja 2019

film REVOLVER.

  NIE MA PROBLEMÓW PANIE GREEN-
 - SĄ TYLKO SYTUACJE.

Wiele razy wspominałem o tym filmie. Znalazłem wspaniałe opracowanie na temat tegoż arcydzieła. Tu link do oryginalnego filmiku na kanale Romana.Kto ma chęć niech mu pstryknie łapkę w górę. Widzę też w podglądzie podobną "rozkminkę" dotyczącą filmu "Matrix".
Sprawdzę potem i to - już jestem pewien, że nie będzie to czas stracony bo Romek przenikliwie wysupłał "drugą warstwę" z filmu Revolver.

Iwan Carewicz i kilku innych podpowiadało aby "wyjść poza strefę naszego komfortu". O tym samym opowiada film "Revolver".
  Ja go sobie wczoraj ponownie ściągnąłem z chomikuj.pl. Widzę, że jest znów dostępny on-line na cda https://www.cda.pl/video/22557518d
(był moment, że w tym miejscu mogli go oglądać wyłącznie posiadacze abonamentu "premium").

    A skoro film sensacyjny to przypomina mi się inny ważny w moim życiu film produkcji polskiej. W filmie "Wielki Szu" Jan Nowicki wciela się w podobną rolę. Może nie jest to aż tak "zagęszczona" fabuła jak w Revolver ale pada tam pewna zasada, którą mam mocno spraktykowaną i też kilka razy w komentarzach ją cytowałem: "GRA SIĘ PO TO ABY WYGRAĆ A PIENIĄDZE SĄ JUŻ TYLKO KONSEKWENCJĄ WYGRANEJ". Pisałem o tym gdzieś obszernie cytując przypadki z mojego życia gdzie zamiast być "tu i teraz" i na przykład zająć się naprawą maszyny odleciałem myślami widząc już sumę na rachunku jaki wystawię za tę naprawę. Moja mądra prababcia Helenka mawiała: "kto liczy naprzód ten liczy 2 razy". Polecam film- tam  Wielki Szu wyjaśnia młodemu graczowi o co chodzi.

W tym miejscu serdeczne podziękowania dla współtwórców tej pracy Jerzego R. oraz Mariusza R. Kłaniam się nisko dziękując za wsparcie. Czytelników proszę o wysłanie chłopakom dobrej myśli jako energetyczny równoważnik :) .


Gdyby ktoś nie widział napisów na filmie to proszę zmienić ustawienia ikonką w prawym, dolnym rogu ekranu. Ostatnio znów kilku ludzi zgłaszało taki problem. Youtube coś zmienia- ja też w pewnej chwili musiałem tam kliknąć by uruchomić tę funkcję. Polecam w tymże miejscu dodanie czarnego tła, jest taka możliwość - łatwiej się czyta napisy.

   Oto transkrypt mojego tłumaczenia- na pewno się przyda bo natłok informacji ogromny a napisy gasną szybko. Będzie na powtórkę i do przemyślenia:


Film REVOLVER nie tylko mówi wprost o rozwoju wewnętrznym ale w ukrytej formie daje instrukcję wyjścia na nowy poziom.
 Aby ją pojąć musimy znaleźć zgodność między strukturą aktorów i strukturą naszej osobowości.
 Oglądacie kanał Youtube: "ukryty sens" a ja jestem Roman.
 Postaci filmu REVOLVER tworzą sobą kompletny, zamknięty system. Szefem systemu jest Sam Gold. On ustala reguły i zarządza wszystkimi zasobami.
 Każdy kto wchodzi do systemu Golda podporządkowuje się jego regułom. Z filmu dowiadujemy się dwóch ważnych rzeczy:
 1. Sam Gold nie istnieje.
 2. Sam Gold isnieje wewnątrz systemu jako wewnętrzny głos jego uczestników, czyli, że nie będąc faktycznie wewnątrz systemu Gold działa jako pewien głos.
  Macha i Lord John to dwaj konkurenci, którzy rozdzielają między siebie zasoby istniejące w systemie i zmuszają wszystkich podporządkowanych systemowi do grania według jego zasad.
 Jake Green jest też jednym z elementów systemu Golda i otrzymuje swoje zasoby-  głównie od Machy i prawdopodobnie od Lorda Johna.
  Avi i Zack nie są częścią systemu Golda dzięki czemu mogą mieć nieograniczony dostęp do jego zasobów i pozostać niezauważonymi.
  Na koniec ci, których można nazwać "prostymi ludźmi": są to ci, którzy wytwarzają zasoby a także dzieci i starcy, którzy (co zrozumiałe)
niczego wytwarzać nie mogą i tylko konsumują.
  System Golda trzyma się na następujących zasadach:
 1. Musisz otrzymać jak najwięcej zasobów
a więc CHCIWOŚĆ.
 2.Jesteś lepszy od innych a więc PYCHA.
 3. Jeśli ci coś zabrali to muszą to zwrócić-
- OKRUCIEŃSTWO.

  Celem Jake'a Greena jest zawładnięcie maksymalną ilością zasobów pieniężnych. Początkowo Green uważa Machę za swojego głównego  przeciwnika.
 JEST WINNY MI I TOBIE- - MUSI ZAPŁACIĆ.
  W więzieniu z pomocą Aviego i Zacka Green znajduje uniwersalny przepis, który pozwala wypompować finansowe zasoby Machy. Jednak ten przepis zwiększa tylko efektywność gry wewnątrz systemu Golda ale nie zmienia zasad
samego systemu a więc w każdym przypadku wygrywa Gold.
   Avi i Zack wyjaśniają Greenowi, że jego głównym rywalem jest Gold....

"CZY WIE PAN PANIE GREEN
KIM JEST SAM GOLD?"

 i że tylko zwyciężając Golda można wygrać grę na poziomie globalnym.
 WSZYSTKO TO JEST JEGO ŚWIAT - ON NIM WŁADA I KIERUJE.
      Jedyna trudność polega na tym, że wszyscy znajdujący się wewnątrz systemu uważają zalecenia Golda za swój wewnętrzny głos.
  TAK DŁUGO SŁYSZY PAN TEN GŁOS, ŻE UWAŻA GO ZA WŁASNY.
 ON UKRYWA SIĘ TU I UDAJE, ŻE JEST TOBĄ.
    Tak więc aby wyjść z pod władzy Golda trzeba przestać podporządkowywać się wewnętrznemu głosowi. To da możliwość swobodnego działania a nie według reguł systemu. Ale każdej próbie sprzeciwu wobec wewnętrznego głosu towarzyszy ból i strach. Dlatego dla osiągnięcia celu Avi i Zack blokują wolę Greena za pomocą choroby i podporządkowują go sobie.
    Następnie zaczyna się praktyka rozwoju wewnętrznego. Aby przezwyciężyć chciwość Greena Avi i Zack rozdają jego zasoby prostym ludziom.
   Aby przezwyciężyć okrucieństwo zmuszają go do przejawienia miłosierdzia.
 PANIE GREEN - NIECH PAN STRZELI DO FREDA.
 A żeby zwyciężyć pychę Green korzy się przed Machą.
 PANIE MACHA- PRZEPRASZAM ZA OBUDZENIE,
PROSZĘ MNIE WYSŁUCHAĆ.
     Następnie Avi i Zack napuszczają na siebie wzajemnie Machę i Lorda Johna przejmując ich zasoby i prowokując ich wzajemne unicestwienie.
   W rezultacie Jake-owi udaje się przestać identyfikować z głosem w głowie.     Temu ostatniemu krokowi towarzyszy pozbycie strachu i osiągnięcie pełnej wolności.
 W pełni logiczne będzie zakończenie, że Green po osiągnięciu zwycięstwa zajął miejsce Golda i otrzymał kontrolę nad wszystkimi zasobami i teraz zbuduje nowy system według nowych zasad.

    Odpowiedzmy teraz na główne pytanie, które może się pojawić po obejrzeniu filmu:
 CO JA BĘDĘ Z TEGO MIAŁ?

     Film REVOLVER nie tylko mówi nam o rozwoju wewnętrznym ale też w ukrytej formie daje instrukcję wejścia na nowy poziom. Aby ją zrozumieć musimy znaleźć zgodność między strukturą postaci filmowych i strukturą
naszej osobowości.

    JAKE GREEN:
Ponieważ postać Greena jest głównym bohaterem to uosabia on świadome i wolicjonalne centrum naszej istoty. Stara się ono kontrolować nasze wewnętrzne zasoby i rozszerzać sferę swoich wpływów. Jednak w swoim dążeniu
świadomość jest ograniczona pewnymi wewnętrznymi ramami, które odpowiadają głosowi Golda.
   Głos Golda to nasza wiara, przekonania, modele adaptacji, zasady życiowe, które sami przyjęliśmy i którym się dobrowolnie podporządkowujemy bo zdecydowaliśmy, że są one optymalne dla naszego przeżycia. Głos Golda to nasze postawy psychologiczne, które albo sami sformułowaliśmy przystosowując się do życia, albo otrzymaliśmy je z zewnątrz- z otoczenia społecznego.
     Ale skoro głos Golda to nasze wewnętrzne postawy, które uważamy za najlepsze dla przeżycia to kim jest głos? Dla kogo korzystne jest nasze przeżycie? Komu opłaca się abyśmy żyli według przyjętych przez nas reguł optymalnych dla tegoż przeżycia?
    Ogólnie rzecz biorąc jest to korzystne dla wszystkich- w tym nas samych. Dlatego głos faktycznie nie istnieje jako jakaś istota. Gold to zarówno my sami jak i nasze otoczenie jako samo-organizujący się system. Ale dla uproszczenia można przyjąć, że Gold to my sami a ściślej ta część wewnątrz nas, która formułuje i utrwala modele naszego zachowania.
Ta nasza część dąży do spokoju, stabilności i bezpieczeństwa. Ona uważa otrzymane życiowe doświadczenie za jedynie słuszne i odrzuca wszelakie inne warianty zmuszając nas działać według określonego życiowego scenariusza
wewnątrz naszej strefy komfortu.

 CHCESZ BY LUDZIE WIEDZIELI JAKI JESTEŚ DOBRY,
ATRAKCYJNY, SZCZODRY, ŚMIESZNY, SZALONY I MĄDRY.
        Ale istnieje w nas też inna część, która pragnie wzrastać i zmieniać się.
Uosabiają ją Avi i Zack. Avi i Zack to nasza wewnętrzna zasada rozwoju. W filmie pokazani są oni jako jedność przeciwieństw:  chudy i gruby, czarny i biały, elegancki i niechlujny. Ta zasada rozwoju nakierowuje naszą wolę na wędrówkę nowymi drogami. Zmusza do łamania starych reguł i ustanawiania nowych.
  Jeśli nie chcemy się rozwijać albo weryfikować swoich poglądów, działamy nie według impulsu wewnętrznego a według zasad zewnętrznych to wcześniej czy później ta stłumiona część naszej istoty może naruszyć nasze świadome zamiary.
    PRZEPRASZAM,   PUŚĆ NAS - SPOKO, MA PAN KŁOPOTY-MOŻEMY POMÓC.
   Nie przypadkiem pojawienie w filmie Avi i Zacka powoduje chorobę Greena. To bardzo prawdziwy epizod. Na pewno zdarzało sie wam, że gdy nakierowywaliście swoją wolę na osiągnięcie jakiegoś celu to nagle dopadała was choroba w najmniej odpowiednim momencie. Inny przykład: strzelec wyborowy nagle pudłuje.
 NIE POJMUJĘ CO SIĘ STAŁO? CO POSZŁO NIE TAK?
MIAŁEM GO NA MUSZCE.
   To także ingerencja Aviego i Zacka. W ten sposób podświadomość ingeruje w nasze życie i nie pozwala iść przeciwko naszej wewnętrznej istocie blokując nasze działania za pomocą choroby, omdlenia lub w inny sposób nieświadoma część naszej istoty zmusza nas do ponownego rozważenia zasad i reguł według których żyjemy i zacząć działać inaczej.
    Macha i Lord John to część naszej osobowości będąca cieniem- te  psychologiczne kompleksy, które zabierają naszą życiową energię, życiowe zasoby, - są to obrazy naszych wewnętrznych wrogów, które zazwyczaj projektujemy na jakichś realnych ludzi. To wszystko to co uważamy za naszego przeciwnika-  to kogo obwiniamy o nasze niepowodzenia ale kto tak naprawdę nie jest prawdziwym przeciwnikiem.
    Prości ludzie to niższa część naszej istoty: -nasze ciało, które trudzi się dla nas i zdobywa dla nas zasoby realizując nasze pragnienia i zamysły. To także nasze
wewnętrzne dziecko, którego życzenia są dość prymitywne i mało różnią się od pragnień naszego ciała.
 Avi i Zack najpierw rozdają pieniądze prostym ludziom. Oznacza to, że  rozwijając się duchowo powinniśmy także zatroszczyć się o nasze ciało i wewnętrzne dziecko przekazując im część życiowych zasobów- część energii.

   A teraz sformułujmy krok po kroku instrukcję zawartą w filmie "Revolver" i która może nam pomóc wykonać krok ku wewnętrznemu uwolnieniu i uzyskaniu nowych życiowych zasobów.

KROK 1: określ kogo uważasz
za swojego przeciwnika. Przeciwnikiem jest to co naszym zdaniem przeszkadza nam się rozwijać i być szczęśliwym - to co ssie nasze zasoby i nie daje osiągnąć sukcesu. Ktoś uważa, że to rodzice. Dla kogoś jest to państwo. Jeszcze dla kogoś to rodzina, być może za wroga uważasz swoje ciało lub jakąś cechę swojego charakteru.  Jeśli nie jesteś w stanie określić kto jest twoim przeciwnikiem to przejdź do kroku trzeciego.

KROK 2: zdaj sobie sprawę, że to ty sam wyznaczyłeś mu rolę przeciwnika a sobie rolę ofiary wewnątrz tego systemu zasad jakie przyjąłeś.

JEŚLI ODMIENISZ TO CO NAD TOBĄ PANUJE
 ODMIENISZ TAKŻE TO NAD CZYM SAM PANUJESZ.

Jeśli zmienić zasady to zmienią się i role -  to nie on wysysa twoje zasoby ale ta część ciebie, dla której korzystne jest zachowanie tych reguł gry.

KROK 3: sformułuj zasady według których musisz działać.
 Każdy człowiek posiada swój zbiór zasad.

JEST WINIEN MI I TOBIE. NIECH PŁACI.

NIC NIE BOLI TAK JAK PONIŻENIE
I MAŁA STRATA FINANSOWA.

Może to być: "nigdy nie odmawiaj" lub przeciwnie: "nigdy się nie zgadzaj",
 "bądź idealny" albo przeciwnie: "bądź zły".
 "Przyciągaj ku sobie uwagę" albo przeciwnie:
"nie przyciągaj uwagi" itd.

KROK 4: zacznij świadomie zmieniać swoje postawy działania.
 Jeśli zdajesz sobie sprawę, że zasady jakich
zazwyczaj przestrzegasz przeszkadzają ci wzrastać to trzeba powolutku luzować swoje utrwalone modele zachowań i wysiłkiem woli zmuszać się do innego działania.


   Oto i cała instrukcja.

NA JAKI RADYKALIZM
STAĆ PANA PANIE GREEN??