Blog ma ambicje upowszechnienia szeroko pojętej sfery
obyczajowości Słowiańskiej a więc zdrowych podstaw
życia rodzinnego a co za tym idzie zdrowia
całego naszego społeczeństwa w nadchodzącej już
nowej kosmicznej erze Wilka (Welesa).
Witajcie, film z przed 2 lat ale nie szkodzi. Dawno temu już go oglądałem ale dobry Duch - stała korespondentka podpowiedziała mi ten film niedawno pewnym listem a Iwana znów dość długo nie było z nami.
Jako, że kieruję się znakami to przyjąłem to jako podpowiedź Losu i stwierdziłem, że warto popracować przy tłumaczeniu. Iwan publikuje nowe filmiki w sieci -podróżuje gdzieś po Rosji,
niedawno zamieścił film z sauny w Soczi, mam też w przygotowaniu 10
minutowy filmik na temat odżywiania.
Jeśli treść się spodoba to chętnie dodam (jak to zwykle bywa w komentarzach) do tego kilka swoich własnych opowieści.
Życie nadal jeszcze absorbuje mnie w świat zewnętrzny, "karuzela życia" jak ją ładnie nazywa ta mądra piosenka wiruje jeszcze ale już powoli nadchodząca zima powoduje jej zwolnione obroty. Jeszcze kopanie ziemi w ogrodzie i co tam się tylko da z gospodarskich prac - jakieś naprawy, drewno na opał już trzeba dowozić. Może niebawem będzie więcej czasu na studia w internecie i spotkanie tą drogą.
Zapraszam serdecznie!
Przypominam, że są 2 dni w roku kiedy to trzeba być BARDZO uważnym. Oba one leżą "przeciwstawnie" do siebie na rocznym "kole" ("zegarze").
Noc Walpurgii to ostatni dzień kwietnia- w tym dniu Polskę przyłączono do UE na przykład. Dzień ten jest dokładnie 6 miesięcy "odległy" od dnia 1 listopada. W tych terminach (około nich - jak we wszystkich astronomicznych zdarzeniach wpływy są odczuwalne trochę przed i trochę po - średnio chyba tak jak z pełnią księżyca jest to gdzieś tak 3 dni). Otwierają się w tych momentach jakieś "okna czasowe" kiedy to siły Mroku mają zwiększoną możliwość działania. W dniach bliskich 1 listopada Lenin z kolegami dokonał zamachu i rewolucji październikowej. Dzień zaduszny i cała ta celebracja nie jest przypadkiem. Bądźcie uważni - wyciszcie się, przeżyjcie to spokojnie. Co roku ludzie popełniają w tym czasie (i wiosną wspomnianego już czasu końca kwietnia) sporo błędów za kierownica itp. Był już temat na blogu dot. nocy Walpurgii - może wyszukiwarka podpowie (nie mam czasu powklejać teraz linków- spawanie kolejnego auta czeka). Jako dopełnienie i instruktaż przypominam film z panią Wasilczenko. Nasz słowiański Kalendarz:
źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_149605 Dzisiejsze kobiety kuszą mężczyzn swoim ciałem i pożądaniem, to jest pobudzają namiętność. Namiętność to pożądliwa -długo gromadzona energia niskich, tj chutliwych pragnień mężczyzny aby zawładnąć ciałem kobiety - myśl ją wzmacnia. Miłości na poziomie duszy, to znaczy miłości prawdziwej w tym nie ma - przyciągnęły się tylko fizjologiczne (fizyczne) ciała. Nazywają to miłością, wierzą, że w ten sposób przejawia się w mężczyźnie i kobiecie energia miłości. Po roku pożądanie i namiętność znika, bo ciało się nasyciło, dostało to czego chciało. Dusza znajduje się w zimnej ignorancji tych ludzi - ona cierpi. Po upojeniu się rozkoszami ciał i zmęczeni duchowo tacy ludzie rozbiegają się w różnych kierunkach kończąc tę urojoną miłość. Tak oto mylona jest namiętność z miłością. I prawdziwa Miłość i pożądliwe pragnienie nie mogą istnieć razem. Wszystko zależy od wewnętrznej czystości ludzi. Prawdziwa miłość przyjdzie do człowieka jeśli ma on czyste myśli a do "brudnego" może przyjść tylko namiętność.Dzisiaj panuje niewiedza, trzeba ludziom o tym mówić. Miłość piękna i czysta nie wymaga od was uznania ani sławy. Nie ukrywaj swoich niedostatków za energią Miłości. Jeśli ktoś zechce aby w jego sercu zagościła miłość to niech tworzy rodzinę w celu sprowadzenia na świat szczęśliwych i zdrowych dzieci. W tym celu trzeba żyć w przestrzeni, w której może żyć miłość. Taka przestrzeń to drzewa, trawa i kwiaty - ona nie zdoła przeżyć w mieście pośród betonu. W sztucznej przestrzeni miejskiej człowiek nie może być szczęśliwy. Miłość
powinna być szanowana, czyli czule chroniona u swojego fundamentu - musisz mieć świadomość, że możesz ja zranić tak jak zranić można swojego krewnego poprzez brak troski, zranić surowością, brutalnością. Taka oto jest miłość, ona chce być kochana. Ona wciąż rozumie jaka jest ważna i chce dać swoją energię takiemu człowiekowi, który jest jej godzien. Dziś brak jest takiej wiedzy, a Miłość traktowana jest jako uczucie głodu, pragnienia i tak dalej. A Miłość to zupełnie co innego - jest to stan "świetności", który umożliwia człowiekowi korzystanie z boskich możliwości. -------------------------------Argoz (Wiedza o Miłości). A. Sawrasow, książki z serii "Wiedza praźródeł",
Kolejny już ciekawy jak wiele innych film od Anki Słowianki:
EDYCJA 28 października 2018:
Dziwny ten rok, w poprzednich latach o tej porze był już "błogi spokój" i w najlepsze trwały studia rozmaitych filmów, dorabiałem napisy a dziś nadal świat zewnętrzny i pełno rozmaitych zajęć. W necie bywam rzadko.
Wszędzie wokół u znajomych trwają intensywne zmiany, próby i lekcje - chyba nadszedł czas tego co Trehlebov nazywał "pieriekliczka". Powiadał, że są 3 etapy działań: "1, pieirstrojka, 2. pieriestriełka i 3. pieriekliczka" czyli na nasze: "1. przestrojenie ( informacyjna wojna czyli jego - Trehlebova w tamtym czasie działanie), potem 2. "przestrzelenie" a więc jak mniemam usunięcie pewnych ludzi (może to jest ten etap bo wokół choroby, raki, wypadki - nawet bankierzy dziwnie z okien wypadają lub topią się we własnych wannach albo sztangi im na głowę spadają same na siłowniach), a na koniec 3. "przełączenie".
Dusza by chciała się z Wami tym wszystkim dzielić ale fizycznej możliwości na razie nie mam. Miałem nawet myśl by zacząć filmy kręcić do netu ale pomocniczka duchowa przestrzegła by się jeszcze przyczaić. Przeczekam co najmniej do grudnia. Ten rok Mroczni urządzili mi (zapewne z "dopustu Bogów" - nic się nie dzieje bez ich przyzwolenia) niezłe próby. Coś się zmienia, dużo się zmienia.
Tak czy siak na ten moment polecam "odgrzewkę" z naszych tutaj tekstów. Znajomym u których też trwają właśnie rozmaite burze właśnie posłałem taki liścik:
Zasypałem Was listami. Ja patrzę na znaki - nie ma przypadków.
Nagle po Twoim liście ktoś "odgrzał" temat wpisując komentarz kilka dni
temu (przedwczoraj chyba). Pierwsza myśl potem przyszła, że może to też dla
Was lektura. Potem włączył się umysł (ros. "um") zamiast rozumu (ros. "razum", raz um = pierwsza
myśl) i stwierdziłem: "eeeee - dam spokój, już i tak wiele poszło". Ale dziś znów ponawia się i ktoś dopisał kolejną pochwałę pod publikacją więc ja
jednak przesyłam. Poczytajcie - sam do tego wrócę. ......(.....)...... "poetą się bywa". Natchnienie czasem przychodzi i człowiek
dziwuje się potem własnym tekstom. Ja też muszę sobie "przepracować" to
co tam "mi się zapisało". https://michalxl600.blogspot.com/2016/08/roznica-miedzy-marzeniem-pragnieniem.html
No i sam sobie wczoraj dumałem nad tym "swoim" tekstem jaki tam zamieściłem dobre 2 lata temu. Jest tam wspomnienie o białej i czarnej magii a więc rzecz koresponduje z powyższym (także poniższym- patrz transkrypt) tekstem Ariny Nikitiny. Manipulacja na drugim człowieku przynosi zawsze nieuchronnie gorzkie owoce. Polecam.
Kończę na ten moment bo już mam sygnały z domu, że czas się włączać w codzienność i "odłączać" od internetu.
Śliczna sroka spaceruje właśnie po tarasie za oknem kombinując czy da się okruszki z kocich misek powyjadać. Trzymajcie się!
aha!! może do powtórek polecę jeszcze inny tekst nad którym (podobny mechanizm, gdzieś tam ktoś "odświeżył" i temat jak to bywa co roku "ożył" krążąc chyba w mediach społecznościowych). Sam sobie nad nim siedziałem chyba 2 tygodnie temu szukając inspiracji do przemyśleń i wczytując się raz jeszcze po 2 latach:
Wszyscy żyjący stulatkowie muszą przeżyć co najmniej kolejny wiek, aby pobić rekord Li Qingyun. Ten człowiek przeżył 256 lat!I to nie jest bzdura, ta historia została zbadana przez naukowców i dziennikarzy! Artykuł
New York Times z 1930 r. Stwierdza, że profesor Uniwersytetu Chengdu w
Wu Chung-Tze odnalazł rządowe zapisy chińskiego imperium z 1827 r. w
którym gratulują Li Qingyunowi z okazji jego 150. urodzin, a także
dokumenty z 1877 r. zawierające gratulacje z okazji 200 rocznicy. W
1928 r. dziennikarz "New York Timesa" napisał, że większość starych
ludzi, którzy mieszkali obok Li Li Qingyuna, wspominała, jak ich dziadkowie
mówili im, że znają go od dzieciństwa, ale nawet wtedy był już dorosłym
mężczyzną. Li Qingyun był zielarzem.Od 10 latach zbierał je w górach i dowiedział się, że mogą przyczynić się do długowieczności. Przez prawie 40 lat utrzymywał dietę ziołową, jedząc tylko zioła takie jak grzyby Lingzhi ( po polsku Lakownica Lśniąca, po łacinie Ganoderma Lucidum), jagody goji, dziki żeń-szeń. W 1749 roku, w wieku 71 lat, wstąpił do chińskiej armii jako nauczyciel sztuk walki. Lee był ulubieńcem wszystkich, ożenił się 23 razy i został ojcem ponad 200 razy.Zgodnie
z opowieściami ogólnie przyjętymi w jego prowincji, Lee z dzieciństwa
potrafił czytać i pisać, a zbierając zioła, w wieku 10 lat zdążył już
odwiedzić Gansu, Shanxi, Tybet, Annam, Syjam i Mandżurię. Przez pierwsze sto lat nadal zbierał i sprzedawał zioła lecznicze. Następnie sprzedawał zioła zebrane przez innych. Wraz
z innymi chińskimi ziołami sprzedawał grzyby Lingzhi, jagody goji, dziki
żeń-szeń, hi shu woo i gotu kola oraz żył na diecie tych ziół i wina
ryżowego. Nie był jedynym.Według jednego ze studentów Lee, spotkał kiedyś człowieka, który miał ponad 500 lat. Nauczył
go ćwiczeń oddechowych Qigong i podał pewne zalecenia dietetyczne, które
mogły pomóc mu przedłużyć jego życie do nadludzkich terminów.
Na łożu śmierci Lee wypowiedział swoje słynne zdanie:"Dokonałem wszystkiego, co musiałem dokonać na tym świecie. Idę do domu. " Czy te słowa mogą być jedną z największych tajemnic długiego i szczęśliwego życia? Ciekawe,
że w nowoczesnym cywilizowanym świecie staramy się walczyć z wiekiem za
pomocą nowoczesnych urządzeń na podczerwień i najnowocześniejszych
leków. Oto sekret długowieczności tego mędrca:Kiedy Lee został zapytany, jaki jest jego sekret długowieczności, odpowiedział:"Utrzymuj swoje serce w ciszy, siadaj jak żółw, chodź energicznie jak gołąb i śpij jak stróżujący pies". Lee argumentował, że wewnętrzny spokój i wyciszenie połączone z ćwiczeniami oddechowymi jest jego sekretem długowieczności. Oczywiście jego dieta również odegrała ważną rolę. Ale, co zaskakujące, najstarsza osoba na Ziemi przypisała swoją długowieczność stanowi umysłu. Dlaczego tak trudno w to uwierzyć?Ludziom,
których średnia długość życia wynosi 65 lat, trudno uwierzyć nawet w
życie po 100 latach. Trudno jest sobie wyobrazić, że ktoś żyje przez ponad 200
lat.Musimy
wziąć pod uwagę, że istnieją ludzie, którzy nie żyją w wyczerpujących
harmonogramach pracy, nie mają konieczności radzenia sobie z długami kredytowymi, nie
oddychają zanieczyszczonym miejskim powietrzem i regularnie ćwiczą. Nie jedzą cukru, mąki ani żadnego innego produktu traktowanego pestycydami. Nie jedzą szybko, jak my dziś. Nie jedzą tłustego mięsa, słodkich deserów i żywności GMO. Nie palą i nie piją alkoholu. Ich dieta to nie tylko nieobecność szkodliwych produktów, którymi tak często się rozkoszujemy. Zawiera ona super zdrowe produkty i rośliny lecznicze, które podobnie jak sterydy wpływają na nasze narządy i układ odpornościowy. Również
spędzają wolny czas pośród natury, medytując i ćwicząc techniki oddechowe,
które poprawiają zdrowie psychiczne, fizyczne i emocjonalne. Mają zdrowy sen. Spędzają
dużo czasu na słońcu a wiemy, że kiedy możemy odpocząć w słońcu,
czujemy się tak, jakbyśmy byli młodsi i nazywamy to "wakacjami". Wyobraź
sobie, jak to jest: opalasz się w górach przez całe życie, na tle
absolutnego mentalnego, duchowego i fizycznego dobrego samopoczucia. Nie wątpię ani przez moment, że gdybyśmy wszyscy przestrzegali tych zdrowych wzorców
zachowań, życie poniżej 100 lat nie wydawałoby się nam tak mityczne.Jeśli traktujesz swoje ciało poprawnie, kto wie, ile lat może trwać nasze życie.