piątek, 12 stycznia 2018

O wychowaniu dziewczynek - Olga Waliajewa.

źródło tłumaczenia: http://life-move.ru/vazhnoe-o-vospitanii-devochek/

Niedawno rozmawiałam z pewną mamą, która ma czworo dzieci. Dwaj starsi synowie i dwie młodsze córki. Mama narzekała na córki. Mówiła, że z synami nie miała problemów, ale te dziewczyny .... Zapytałam, na czym polega ta "złożoność problemu", odpowiedź zaskoczyła mnie trochę, choć pod pewnymi względami wcale nie byłam zaskoczona.

 Odpowiedź mamy: "Najstarsza ma 12 lat. Jest typową blondynką. Ona w ogóle niczego nie potrzebuje tylko wszelakich "głupstw" w rodzaju - taniec, śpiew, rysunek. Tak jakby to mogło dać utrzymanie w życiu. Ona nie chcę się uczyć - nie chce chodzić do szkoły. Dziś wstała i powiedziała, że nigdzie nie pójdzie bo niczego się nie nauczyła i wagary są lepsze niż dwójka! Innym razem nie idzie do szkoły bo dzisiaj nieładnie wygląda, kiedy indziej znów nie ma co na siebie włożyć albo, że nie ma nastroju. Nie chce iść na studia - dobrze choć, że potrafi gotować zupy. Jak ona będzie żyć? - nie mogę sobie tego wyobrazić. Tak jestem zmęczona poganianiem jej! " 

Nawet nie pytałam już o młodszą i zamyśliłam się Zamyśliłam się nad tym, ponieważ nie po raz pierwszy słyszałam o takich problemach z dziewczynkami a to co słyszę nie stanowi dla mnie problemu. Cieszyłabym się, że oto dorasta kobieta, że ma w swoim wnętrzu  prawidłowe wartości, dobre punkty odniesienia i predylekcje. Chociaż.... - to dopiero dziś tak myślę.

 Kiedy uczyłam się w szkole i instytucie, śmiałam się wraz z chłopakami z blondynek, które same nic nie mogą zrobić, nie rozumieją niczego. I bywały potem sytuacje bardzo urażające gdy ci sami chłopcy darowali kwiaty tymże blondynkom i zabierali je do kina, a ja - zawsze taka inteligentna zostawałam w domu bez kwiatów. Kiedyś wydawało mi się, że powinnam umieć wszystko zrobić sama i "jeśli coś..." to nie będę zgubiona i zawsze sobie dam radę. Wydawało mi się, żepowinnam być w stanie zapewnić sobie wszystko sama, sama umieć przykleić tapety a nawet ukończyć taki niekobiecy uniwersytet.

 Pamiętam siebie taką od dzieciństwa - szczególne zamiłowanie do męskich zabaw i zajęć. A to byłam Robin Hoodem, a to kadetem, a następnie Malczisz-Kibalczisz (pozytywny bohater znanej w Rosji powieści Arkadego Gajdara -przyp. michalxl600). Nigdy podczas zabaw nie byłam księżniczką, myślałam, że Kopciuszek jest jakiś dziwny, wszystkie pozostałe księżniczki wydawały mi się nudne. Ale rycerze! Piraci! ......to co innego!

Moi przyjaciele, oczywiście, byli chłopcami. I to determinowało moje zajęcia - kozackie walki, wojny, bitwy. Przez większość mojego życia żyłam jak chłopiec. Miało to szczególny wpływ na moje życie, moje zdrowie, moje relacje. I choć kształcę moich chłopców to często zadaję sobie pytanie -  jak wychowywać dziewczynki? Znalazłam wiele odpowiedzi - w pismach świętych, w wykładach nauczycieli, w komunikowaniu się z tymi, którzy są dobrzy w wychowywaniu dziewcząt. Spróbuję poniżej uporządkować te postulaty.

 W rzeczywistości, zbierając to wszystko miałam wrażenie, że spodobałoby mi się właśnie takie dzieciństwo. A dziś ponownie przeżywam wiele z tych punktów -od nowa kształcę i wychowuję w sobie -pozwalam wzrosnąć tej małej wewnętrznej dziewczynce. Wydaje mi się to znakomitym kryterium tego, że lista jest dobra i praktyczna. 

1. Wychowywanie dziewczynki to ogromna odpowiedzialność.

Zacznijmy od tego, że łatwiej jest wychowywać chłopców - a to z wielu powodów. Chłopcy rodzą się "pustymi" i trzeba ich wiele nauczyć, dużo w nich zainwestować (jeśli mówimy o wartościach i relacjach). Nie jest takie straszne jeśli gdzieś popełni się błąd, jeśli chłopiec jeszcze nie dorósł to nadal możesz w nim dużo "wyhodować". Owszem, jest to trudne jeśli nie ma mężczyzny obok. A jeśli mężczyzna jest i jest dobry, to wystarczy.

 Z dziewczynkami jest inaczej. My rodzimy się już "pełne" - pełne wartości, zasad, w nas już jest założone służenie (przypominam, że dzisiejsze znaczenie słowa "służyć" jest zdegenerowane - Słowiańska etymologia tego słowa [bo jest to jak zwykle skrót kilku innych słów] brzmi "s-lu-żyć" czyli "z  lubością/lubowaniem żyć", żyć z miłością- przyp. michalxl600) .....w nas już jest ustanowione, służenie, opiekowanie się i miłość. Ponownie przypominam sobie opowieść mamy z początku tego tekstu i znowu się w tym upewniam. Dlatego zadanie rodziców tutaj w większym stopniu polega na tym aby nie popsuć - nie naszkodzić, nie spalić tego wszystkiego co w niej dobre. Zgodzicie się ze mną, że odpowiedzialność jest ogromna a cena błędu jest wyższa. Jeśli zepsujesz coś co nie ty stworzyłaś - to jak to naprawić?

 Dziewczynki są bardziej wrażliwe, łatwiej je zranić, są bardziej drażliwe. Dlatego każda utrata panowania nad sobą, każde podniesienie głosu, każda kara może naderwać jej psychikę i uczynić z niej albo prawdziwego "robocop"-a, albo trwale obrażone dziecko. 

2. Dziewczyna - księżniczka.

 To zostało już powiedziane miliony razy, że korzeń słowa "dziewczynka" - "dewa" - oznacza boska. Chodzi również o tę "kompletność" ("pełność") z jaką dziewczynka już przybyła na ten świat, oraz o specjalny test dla rodziny związany z jej przybyciem. 

A jeśli przetłumaczymy to na bardziej zrozumiały dla nas poziom - każda dziewczynka jest księżniczką. Księżniczki bywają różne. Są bardzo łagodne i pracowite, bywają bardzo twórcze i łatwe do zdobycia, są też walczące księżniczki, ale nawet one są księżniczkami. 

Zobaczyć w swojej dziewczynce boską iskrę, nawet jeśli jest ona daleko od klasycznego pojmowania dziewczynki - ciągle się wierci, walczy z chłopakami, nie lubi gotować. Po prostu trafiłeś księżniczkę z klanu wojowników - tak wam obojgu pisane przez los. Ale nawet mając taki charakter jest ona księżniczką. Może nie będzie nosić pięknych sukienek i pięknie układać włosów. Może będzie obojętna na korony i ozdoby ale nadal warto ją traktować jak księżniczkę - z szacunkiem, czcią i podziwem. 

3. Przekonanie o swojej urodzie. Stroić, rozpieszczać.

 99 procent kobiet uważa się za niezbyt piękne - nawet te, które wszyscy inni uznają za piękności. Wszystko dlatego, że w dzieciństwie słyszeliśmy wiele epitetów na temat swoich krzywych lub kościstych nóg, długiego lub garbatego nosa, cienkich lub zbyt pulchnych ust i innych części ciała. 

Największy wkład w to mają rodzice, a ściślej matki. Oczywiście, one to wszystko z miłości a okazuje się, że wyszło nie tak. Mama stara się uczynić swoją córkę piękną w swoim własnym rozumieniu piękna, ale kto powiedział, że jej zrozumienie jest poprawne? A niektóre matki i nieświadomie konkurują z córką, więc starają się w każdy sposób wyjaśnić jej, że nie jest zbyt dobra. 

Dlatego jeśli potrafisz zapobiec takim negatywnym ocenom wyglądu względem twojej córki, będzie to już zwycięstwo. A jeśli ciągle będziesz jej mówić jaka jest piękna, jakie są ładne jej oczka, jej włosy i wszystko inne, wtedy samoocena twojej dziewczynki będzie znacznie lepsza. 

Przewiduję tu oburzenie, że stanie się zarozumiała i arogancka, że można przechwalić. Czy naprawdę sądzisz, że to jest możliwe? A może w ten sposób przekonujemy samych siebie, że zostaliśmy wystarczająco pochwaleni aby wyrosnąć na normalnych ludzi? 

Ubierajcie strojnie swoje księżniczki, rozpieszczajcie je. Pozwólcie im w dzieciństwie odegrać swoją rolę księżniczki aby mieć dobry fundament do dalszego rozwoju. 

4. Prawidłowe nauczenie tego, co jest przydatne

Wydaje mi się, że cały czas o tym mówię ale warto powiedzieć jeszcze raz. Nauczajcie dziewczynkę tego co jej się przyda w życiu. Nie każ jej w szkole "wkuwać" wszystkiego na piątki, zwłaszcza tego, co jej się nie podoba. Ciesz się zarówno trójkami z chemii oraz z piątek za wypracowania pisemne bo żadna formuła chemiczna i żadne prawo fizyczne nie przyda się jej w życiu. A poczucie własnej wartości możesz zabić bardzo łatwo, jak komórki nerwowe. Możesz też nadać jej niewłaściwy wektor rozwoju aby pocieszyć sama siebie.

 I nauczaj tego, czego żadna szkoła nie uczy. Jak być kobietą, jak budować relacje, jak gotować ten barszcz i piec ciasta, jak prasować koszule, jak układać włosy. Właśnie tego naprawdę ona będzie potrzebowała w życiu -to czego naprawdę potrzebuje i co jest ważne. Ale gdzie tego nauczają?

 5. Uchroń (ustrzeż) jej czystość.

No i znowu - jeśli dziewczyna urodziła się już pełna, napełniona wszystkim co najlepsze, to naszym zadaniem jest zachować to wszystko. Uchronić jej czystości - zarówno fizyczną jak i etyczną. Dla dziewczyny nie tylko związki przedmałżeńskie są straszne. Są też inne nieszczęśliwe rzeczy - alkohol, palenie, narkotyki, slangowa (żargonowa) mowa. A ponadto nadmierne przywiązanie do pieniędzy, gadżetów, mody, fast foodów, telewizji, konsumpcji. Na tym świecie jest wiele pokus, a niektóre wydają się nie takie straszne. Zadaj sobie po prostu pytanie - czy to jest dobre dla mojej córki? Czy aby nie zagubiła się w tym jej czystość - fizyczna, emocjonalna, intelektualna czy duchowa.

 Najtrudniejszą rzeczą w tym miejscu jest to, że musisz zacząć mówić o tym tak szybko jak to możliwe, bo kiedy nadejdzie czas to ona nie będzie gotowa ciebie słuchać. Jeśli od dzieciństwa wie, że mężczyzna w jej życiu powinien być jeden, że łóżko jest dopiero po zawarciu związku małżeńskiego, jeśli będzie to normą w jej oczach gdy jest dzieckiem to ma większe szanse, że jako nastolatka dokona wyboru na rzecz czystości. 

Wartości są zasadzone od okresu pieluch, zwłaszcza dla dziewcząt. A to dlatego, że u nich wszystko to i tak jest już umieszczone w ich wnętrzu i będzie dla niej bliskie to co powiesz. Spodoba jej się bajka, w której księżniczka ma tylko jednego księcia do końca życia, a żyją oni nie zawsze prosto, ale razem. Spodoba jej się bajka o tym jak zły czarnoksiężnik chciał oszukać i ukraść księżniczkę kradnąc jej pocałunek, a księżniczka odmówiła i uciekła. I tak dalej. Zawsze wyjaśniaj dziewczynce jak ważna jest czystość. Mów to swoim przykładem,przykładem bohaterów kreskówek, bajek, książek. 

6. Szanuj jej ojca 

Chociaż ten punkt byłby wart postawienia na miejscu pierwszym to jednak postanowiłam umieścić go na środku, aby mnie nie pożarto żywcem.  Żartuję, ale w każdym żarcie jest tylko trochę żartu. Za każdym razem, gdy mówię, że ojca dzieci należy szanować to napotykam dziki opór kobiet -a zwłaszcza tych, które już się rozwiodły. Argumenty są różne, ale zazwyczaj, że on jest taki i siaki i, że nie ma go za co szanować. 

Pomyśl tylko co przekazujesz swojej córce - nawet bez jednego słowa, samym tylko uśmiechem możesz dać jej znak, że mężczyźni są niczym. A ona to zapamięta na całe życie. 

Jeśli już pewnego razu wybrałaś tego mężczyznę na ojca swojej córki to ponosisz za to odpowiedzialność. Pamiętaj tylko o tym co dobre było między wami i opowiadaj o tym swojej córce tak często, jak to możliwe. Zachęcajcie je do komunikowania się, ponieważ tato to dla niej pierwsza powieść miłosna. Jeśli on da jej poczucie bycia potrzebną i poczucie bycia kochaną to łatwiej jej będzie żyć. Jeśli poczuje jego ochronę i wsparcie to łatwiej będzie jej budować relacje z mężczyznami. 

A jeśli on nie czyni nic takiego specjalnego, czyń to sama. Opowiadaj jej jak tata się nią przejmował kiedy była dzieckiem, jak kupił jej pierwszą sukienkę lub pierwsze buty, jak przed wszystkimi wokół chwalił się jej zdjęciami, jak kiedyś ochronił ją w przedszkolu. Zbierz takie cenne drobnostki i opowiadaj, opowiadaj. Nie bądź właścicielem dziecka, nie twórz podziałów w dziecku, nie odmierzaj kto uczynił więcej a kto mniej. Masz cel - pomóc jej stać się szczęśliwą a nie dokonywać obrachunków. 

7. Nie krytykuj, wyrażaj opinie tylko wtedy gdy jest to konieczne i bardzo łagodnie.

Kobiety są bardzo wrażliwe - od samego dzieciństwa. Każde nieostrożne słowo powoduje ból. Często dążymy do tego aby "zahartować" dziewczęta, aby  przygotowały się do trudnego życia. Dlatego wydaje nam się, że lepiej abyśmy to my zaczęli je krytykować, poprawiać tak, aby do tego przywykły. Ale co przez to osiągamy? Przeprowadzono badanie: jeśli jakiś człowiek zaczął śmiać się z kogoś za plecami kobiety to 90 na 100 kobiet przyjmowało to osobiście i odwróciło się aby sprawdzić. Oznacza to, że jesteśmy tak wyczulone na krytykę, tak spięte, że wszelkie słowa za plecami są postrzegane jako powiedziane do nas. 

Nie krytykuj dziewcząt - proszę. Pamiętasz jak opadają ręce gdy się starałaś, podłogę w domu myłaś a mama natychmiast wskazała brudne kąty? Przypomnij sobie jak nie chce się już nic czynić gdy wkładają ci pod nos niedomyte naczynia, wskazują pomyłki w zeszycie, krzywy szew, niewłaściwie nałożony cień. 

W większości przypadków lepiej milczeć. Dziewczynka prawdopodobnie sama zobaczy krzywiznę swoich szwów a jeśli zaczniesz ją szturchać i to wytykać to może przestać szyć w ogóle. Miałam szykowną nauczycielkę od prac ręcznych w szkole - pewnie dlatego tak bardzo boję się szycia. I nawet mając wielkie pragnienie i piękną maszynę w domu nie mogę zacząć. A wszystko przez to, że za każdy błąd byłyśmy bite po rękach a do tego padały słowa: "złe trzymanie!". I jako karę cała klasa została zmuszona jeść biały sos- bez niczego - a to tylko dlatego, że nie pomyśleliśmy żeby przynieść dodatek do tego sosu. 

Tam, gdzie sprzężenie zwrotne jest konieczne i ważne, staraj się czynić to bardzo delikatnie i ostrożnie - nie wprost. Może wystarczy dać tylko wskazówkę a ona sama wszystko zrozumie. Eksperymentuj aby poczuć tę granicę.

 8. Wiele kreatywności się nie zdarza.

 Energia kobiet jest ściśle związana z kreatywnością. Jeśli dziewczynka nie będzie się czymś takim zajmować to wcześniej czy później dopadnie ją apatia, depresja. Kreatywność bywa różnoraka a każda dziewczyna wybiera coś dla siebie sama.  Po pewnym czasie w jednej chwili jej upodobania mogą się zmienić - i to jest normalne.

 Jeśli przestała kochać muzykę to nie stój nad nią z biczem. Pozwól jej odpocząć od muzyki - a może znowu wróci do tego hobby. Pozwólcie jej spróbować różnych rzeczy - tańczyć, śpiewać, rysować, haftować, robić na drutach. Pozwól jej wybrać to, co jest jej bliskie. Pozwól jej zacząć nowe, pozwól jej porzucić stare. 

Najważniejszą rzeczą dla dziewczyny jest utrzymać w sobie twórczy zapał a nie dostać dyplom szkoły muzycznej czy szkoły artystycznej, dostać oceny z gimnastyki i wygrać w tańcu. Pozwól jej zajmować się twórczością nie ze względu na wyniki, ale dla czerpania przyjemności z tego procesu. Nie oczekujcie od tych hobby użyteczności, sfinalizowania, sukcesów i dyplomów a zobaczycie jak jej oczy zabłysną radością. 

A w miarę dorastania nie umieszczaj tabu na twórczości. Wszak to na co z łatwością pozwalamy dzieciom w wieku pięciu do dziesięciu lat, w wieku piętnastu lat jest już uważane za "pustą stratą czasu". Kreatywność dla niej niekoniecznie staje się zawodem. To będzie jej sposób na przeżywanie w różnych sytuacjach, łagodzenie stresu, poznawanie świata i siebie, otwieranie serca. I nie tylko to. 

9. Chroń ją

 Pamiętaj, aby koniecznie chronić przed chuliganami i niedobrymi ludżmi. Strzeż ją przed tymi, którzy podważają jej wiarę w siebie. Strzeż przed atakami w szkole - nie oczekuj, że to sama rozwiąże. W innym wypadku zamknie się tylko w sobie lub nauczy się walczyć aby przetrwać. Chcesz tego? Chroń od szkodliwego wpływu niewiadomych ludzi - dobrze jest wiedzieć z kim komunikuje się twoja córka, kogo słucha. Strzeż przed nadmiernymi pokusami tego świata - przed nocnymi, samotnymi spacerami - przed brudem, którego jest wystarczająco na świecie. Strzeż od nadmiernego obciążenia dla jej psychiki, od bicia i kar, okrzyków i obelg. Chroń od wielkich oczekiwań - między innymi twoich. Chroń od nadmiernej pracy w domu - przed nią całe życie aby myć, prasować i gotować. Strzeż od nadmiernej odpowiedzialności, zwłaszcza za młodszych braci i siostry, od twoich negatywnych emocji, którymi możesz łatwo ją uszkodzić. Chroń przed kłótniami z mężem i ojcem córki - przed twoimi trudnościami w pracy. Strzeż od twoich niespełnionych marzeń, które chcesz zrealizować jej kosztem. 

Jeśli dziewczyna dorasta w takiej atmosferze miłości i troski -jak w szklarni to łatwiej będzie jej budować relacje w przyszłości. Zdoła zachować czystość, wrażliwość, naiwność, skromność. Pamiętaj, że dawniej kobiety były chronione przez całe życie: najpierw przez ojca, potem męża, potem syna. To było przerażające i głupie, jeśli nagle kobieta była sama ze wszystkim tym co się wokół niej działo. I pierwszym etapem jest etap ochrony w dzieciństwie - jest on jednym z najważniejszych. Jest to podstawowe, fundamentalne. 

10. Chwalcie bez powodu, nie dla uczynków

 Powróćmy do tematu pochwał. Jak już powiedziałam, dziewczynka może być chwalona i trzeba to czynić tak często jak to możliwe. Ale bardzo ważne jest, aby zrozumieć różnicę - jak chwalić.  Chłopców zachęcamy do działania dlatego chwalimy tylko za czyny. Czyli nie: "jesteś taki silny", ale: "pomogłeś tacie tak dobrze z tymi ciężkimi torbami". Albo nie: "jesteś tak troskliwy", ale: "wykonałeś taki wspaniały karmnik dla ptaków!". W ten sposób chłopiec jest nastawiony na życie pełne ważnych czynów. 

Jeśli to samo uczynimy z dziewczynką (i zwykle to czynimy) to dziewczynka zacznie żyć w modelu " tak ot- za nic, kochać mnie nie będą" i zacznie się starać na wiele sposobów aby zasłużyć na miłość. Dla rodziców jest to wygodne - ona wykona wiele rzeczy zarówno w domu jak i w szkole. Ale dla samej dziewczynki nie można sobie wyobrazić nic gorszego. Nigdy nie zdoła być usatysfakcjonowana tym co zostało wykonane. Będzie jej trudno przyjmować miłość i uwagę. Ona szczerze będzie wierzyć, że musi się przespać z każdym, kto zapłacił jej rachunek w kawiarni. I tak dalej. 

Dziewczynka potrzebuje "podlewania" - tak po prostu. Powiedz jej o jej zaletach. Powiedz jej, że jest mądra, piękna, miła, czuła, utalentowana - tak po prostu, bez  związku z wynikami, działaniami, postępkami aby skupiała się nie na działaniach, nie na wynikach, ale na jakościach i procesach. Częściej ją obejmuj, otaczaj ją czułością, dotykiem miłości! 

11. Być dla niej dobrym przykładem

 I ten punkt jest zawsze najważniejszy. Nie jest ważne to co mówisz, ważne jest co czynisz. Jeśli mówisz o szacunku dla mężczyzn a  swojego męża wołasz po nazwisku (u nas chyba też taka zasada uważana jest - a przynajmniej była za  traktowanie z wyższością- tak nas kiedyś traktowano w szkołach -przyp. michalxl600)  to nauczy się dokładnie tego czyli traktowania mężczyzn "z góry". Jeśli mówisz o kreatywności a sama wykonujesz niekochaną pracę, nie dbasz o siebie i nie uprawiasz hobby to ona wchłonie twój model postawy życiowej. Jeśli palisz to co możesz powiedzieć córce na temat czystości? I tak dalej.

 Dzieci słyszą co mówimy, ale podążają za tym co widzą. Jest to doskonała okazja aby zacząć zmieniać siebie, aby stać się taką kobietą jaką chciałabyś zobaczyć w swojej córce za dwadzieścia lub trzydzieści lat. 

Ale najważniejszą rzeczą jest bycie szczęśliwą aby mogła zrozumieć po co ona tego wszystkiego potrzebuje - po co ma zachować czystość, rozwijać kreatywność, budować relacje.  Jeśli widzi przykład szczęśliwej matki to taka kwestia w ogóle nie istnieje. A jeśli tą szczęśliwą matkę jednocześnie uwielbia najlepszy ojciec świata - wtedy dziewczynka nie ma innych możliwości. Jej serce będzie dążyć ścieżką, którą ty oświeciłaś i jest to najlepsza forma ochrony dla dziewczynki.

 Mam pewność, że wszystko to jest ważne dla każdej "małoletniej" -tej małej dziewczynki, którą trzymasz za rękę, układasz na rękach do snu lub tej, z którą właśnie rozmawiasz o życiu. I nie mniej ważne jest to dla tej "małolaty", która jest w tobie - ona najprawdopodobniej czegoś nie dostała. A to oznacza, że ​​możesz ją adoptować - i "dokochać" ją i "dokołysać". Kup jej buty Kopciuszka, zapisz ją na nauki tańca, dużo ją chwal, stwórz dla niej nowy wizerunek dobrego ojca ...

 Uzdrawianie twojej wewnętrznej dziewczynki będzie doskonałą podstawą do odmiennego traktowania twojej córki - w zupełnie inny sposób: z wielką uwagą, z większą miłością. Przecież z grubsza rzecz biorąc dzieci, nie potrzebują w końcu niczego więcej.

 Autor: Olga Waliajewa


czwartek, 11 stycznia 2018

Współczesny kult dzieci.

źródło tłumaczenia: http://life-move.ru/kult-detej-v-nashi-dni/

Dzieci są świętością. Wszystko co najlepsze dla dzieci. Niech przynajmniej dzieci sobie pożyją. Kwiaty życia. Radość w domu. Synu, nie martw się - tata uczyni  dla ciebie wszystko...

 Jakoś tak... naprawdę zmęczyłem się tą "piosenką" - zarówno jako rodzic, i jako byłe dziecko, i jako przyszły dziadek. Może już wystarczy kochać dzieci? Może czas już zacząć postępować z nimi jakoś po ludzku?

Osobiście nie chciałbym się urodzić w naszych czasach. Za dużo miłości. Jak tylko osiągasz pierwszą datę urodzin - natychmiast stajesz się lalką. Mama, tata, babcie, dziadkowie natychmiast zaczynają ćwiczyć na sobie swoje instynkty i kompleksy. Jesteś karmiony "na trzy gardła". Zamawiają tobie masażystę dla dzieci. Ubierają ciebie w dżinsy i marynarki dla zaspokojenia uczuć wszystkich wokół, choć nawet nie nauczyłeś się jeszcze dobrze siedzieć. A jeśli jesteś dziewczynką, to już w drugim rok życia przekłuwają ci uszy aby powiesić tam złote kolczyki, które... -choćby nie wiem co się działo - chce tobie podarować kochająca ciocia Dasza.


Na trzecie urodziny wszystkie zabawki nie mieszczą się już do pokoju dziecięcego, a na szóste - do szopy. Dzień po dniu, jesteś najpierw wożony a następnie prowadzany do sklepów z odzieżą dziecięcą, a po drodze zachodzicie do restauracji i salonów gier zręcznościowych. Obdarzone szczególną miłością matki i babki śpią z tobą w jednym łóżku aż do wieku dziesięciu lat kiedy to już zaczyna pachnieć pedofilią. A właśnie-  prawie zapomniałem! Tablet! Dziecko musi mieć tablet. A najlepiej także iPhone'a - równo od wieku trzech lat a to dlatego, że ma go Siergiej - mama mu go kupiła, a ona nie zarabia zbyt dużo, znacznie mniej niż my. Ma go nawet Tania z sąsiedniej grupy, chociaż żyje tylko z babcią.


Przed szkołą zazwyczaj kończy się "okres lalek", a zaczyna się "praca korygująca". Kochający rodzice w końcu zdają sobie sprawę, że zrobili coś złego. Dziecko ma nadwagę, zły charakter i zaburzenia koncentracji uwagi. Wszystko to daje okazję do przejścia na nowy poziom ekscytującej gry w rodzicielską miłość. Ten poziom nazywa się "znajdź specjalistę". Teraz z tym samym entuzjazmem ciągną ciebie po rozmaitych dietetykach, pedagogach, psychoneurologach, lub też tylko neurologach i po prostu psychologach. Rodzina dziko szuka jakiegoś cudu, który pozwoli ci osiągnąć magiczne uzdrowienie bez zmiany własnego podejścia do wychowania dziecka. Te - tak naprawdę ezoteryczne praktyki- pochłoną mnóstwo pieniędzy, nerwów i morze czasu. Wynik jest zerowy z jakimś tam ułamkiem procenta.


 Ponadto w tym okresie charakterystyczne są desperackie próby zastosowania wobec dziecka norm żelaznej dyscypliny i etyki pracy. Zamiast szczerze "zarazić" małego człowieka jakąś pasją, zamiast dać mu więcej swobody i odpowiedzialności - krewni ustawiają się w szeregu z pasem i krzykiem. W rezultacie dziecko uczy się żyć "wymykając się z pod pałki" i tracąc zdolność do zainteresowania się czymkolwiek.

Kiedy daremność wysiłków jest oczywista, zaczyna się etap nadgorliwej rodzicielskiej pasji. Tutaj prawie wszyscy kochający rodzice nagle zaczynają pałać nienawiścią do swoich dzieci: „My tyle dla ciebie, a ty....!” Jedyną różnicą jest to, że u niektórych z nich ta nienawiść wyraża się w całkowitej kapitulacji oraz dalszym kierowaniu dziecka ku placówce wychowawczej typu zamkniętego (do szkoły Suworowa lub do elitarnej szkoły brytyjskiej ), a jeszcze inni wytłaczają sobie w swoich głowach płytę grającą z napisem "Jesteś moim krzyżem!"


 Pogodziwszy się z faktem, że "nic wartego uwagi nie wyszło nam z tego człowieka", rodzice z "tyśmójkrzyż"-em na szyi nadal kontynuują dobijanie osobowości u swojego już prawie dorosłego dziecka. Pomagają zwolnić z wojska, organizują miejsce na płatnym wydziale uniwersytetu, dają pieniądze na łapówki dla nauczycieli i finansowanie wszelkich bieżących kosztów życia lub po prostu kupują mieszkanie, samochód, umieszczają na dobrze płatnych stanowiskach w miarę swoich możliwości. Jeżeli tenże "tyśmójkrzyż" jest niezbyt utalentowany z natury, to strategia ta przynosi nawet mniej lub bardziej jadalne płody - rośnie upośledzonych umysłowo, ale jest dobrym obywatelem. Jednak znacznie częściej za rany zadane nadmierną rodzicielską miłością, dzieci płacą zupełnie inaczej - zdrowiem, życiem, duszą.

 Kult dzieci powstał w naszej cywilizacji nie tak dawno - zaledwie jakieś 50-60 lat temu. Pod wieloma względami jest to to samo sztuczne zjawisko, jak Święty Mikołaj wyskakujący co roku z tabakierki marketingowej firmy Coca-Cola. Dzieci to potężne narzędzie do promocji w wyścigu konsumpcji. Każdy centymetr kwadratowy ciała dziecka, nie wspominając o sześciennych milimetrach duszy, dawno już został podzielony między producentów dóbr i usług. Zmuszenie człowieka by kochał sam siebie taką maniakalną miłością jest nadal dość złożonym zadaniem moralnym i etycznym. A miłość do dziecka wprowadza się jak uderzenie z półobrotu - potem to już tylko włączaj licznik.

Oczywiście nie oznacza to, że dzieci wcześniej nie były kochane. Były kochane -i to jeszcze jak! Tylko, że dawniej nie było rodziny "dzieciocentrycznej". Dorośli nie bawili się w darmowych animatorów - żyli swoim naturalnym życiem a w miarę dorastania angażowali swoje potomstwo w to życie. Dzieci były kochane ale od pierwszego przebłysku świadomości rozumiały, że są tylko częścią wielkiego wszechświata zwanego "naszą rodziną", że istnieją starsi, którzy powinni być szanowani, że istnieją młodsi, którymi należy się zająć, że istnieje "nasze dzieło", do którego musimy się przyłączyć, istnieje nasza wiara, której należy przestrzegać.


Dzisiaj rynek narzuca społeczeństwu przepis na rodzinę zbudowaną wokół dziecka. Jest to strategia
z góry przegrywająca, która istnieje tylko w celu wypompowania pieniędzy z gospodarstw domowych. Rynek nie chce, aby rodzina była właściwie zbudowana, ponieważ wtedy sama zaspokoi większość swoich potrzeb. A rodzina nieszczęśliwa lubi oddawać rozwiązywanie swoich problemów na "outsourcing". I ten nawyk od dawna stanowi podstawę dla całych przemysłów za miliardy dolarów. Idealny z punktu widzenia rynku, ojciec to nie ten, który spędzi weekend z dzieckiem, pójdzie z nim do parku, pojedzie rowerem. Idealnym ojcem jest ten, który w ten weekend będzie pracował w nadgodzinach aby zarobić dwugodzinną wizytę w parku wodnym.

Mam taki pomysł: zastąpmy w tej kolumnie czasownik "kochać" na jakikolwiek inny -"ignorować, pluć, być obojętnym" a to dlatego, że taka rodzicielska miłość jest tylko jedną z form egoizmu. Wściekła matka, ojciec pracoholik - wszystko to jest tylko grą instynktów. Cokolwiek tam nie naopowiadamy sobie o obowiązku rodzicielskim i ofiarności to takie macierzyństwo czy ojcostwo jest wyłącznie grubiańskim samozaspokojeniem - czymś w rodzaju uciech miłosnych, wyłącznie sama biologia.


Jest takie piękne indyjskie przysłowie: "Dziecko jest gościem w twoim domu: nakarm, wychowaj i wypuść". Nakarmić mogą
i głupcy, wychowywać - to już jest trudniejsze, ale móc być w stanie od pierwszej minuty życia dziecka pomalutku je wypuszczać w świat - to jest miłość.Dmitrij Sokołow-Mitricz





wtorek, 9 stycznia 2018

Święta tajemnica brody dla Słowian i dlaczego w żadnym wypadku nie należy jej usuwać.

źródło tłumaczenia: https://vk.com/life.move?w=wall-31239753_137917

- Znaczenie słowa: B(o)RODA - bogactwo RODA! (Bóg Praojciec ROD a także polskie RÓD- przyp Michalxl600). Im grubsza i dłuższa broda, tym silniejszy i bardziej krzepki ród, tym więcej ma potomstwa i silniejsze związki między pokoleniami.

- Broda daje odwagę. Dopóki wojownikom nie zaczęły rosnąć brody, nie wolno im było wysuwać się do pierwszo-liniowych oddziałów na polu bitwy. Być może, oczywiście jest to tylko autosugestia i jeśli dziecko będzie mieć przekonanie, że broda uczyni je nieustraszonym, niepokonanym i będzie chronione przed "zabłąkaną kulą" to niech tak będzie! Jesteśmy przecież tym, w co wierzymy! Spójrzcie chociażby na ponurego mężczyznę z brodą - wygląda sto razy bardziej niebezpiecznie niż ten świeżo ogolony.


- Duchowy wzrost bez brody nie jest możliwy. Mężczyzna jest nosicielem ducha rodu. (Tak więc przedłużając swój ród, mąż daje dzieciom ducha, a matka ciało). Mężczyzna, który nosi brodę, ma duchową moc. I tak jak kobieta słyszy
Boga poprzez włosy na głowie, tak mężczyzna odczuwa Boga przez włosy na brodzie. Broda daje silniejszą intuicję, która pomaga rozwiązać najtrudniejsze sytuacje. Dla informacji:  Popi Prawosławni uważają, że ten kto goli brodę wyraża w ten sposób niezadowolenie ze swojego ciała, które dał mu Bóg i dekret cara Piotra I o zakazie noszenia brody  ich nie dotknął. Chociaż przed dekretem sama cerkiew uważała golenie brody za grzech i nie błogosławiła mężczyzn bez brody. U Staroobrzędowców golenie brody uważa się za barbarzyństwo oraz złamanie reguł i jest uważane za herezję. Golenie bród było zabronione w Starym Testamencie. Golenie bród było zakazane przez zasady szóstej Rady Ekumenicznej. Według dawnych pism Monastycznych nie wolno było golić brody: „Korzyści wynikające z noszenia brody przez mnicha” Waleriana (1531).
Znany jest specjalny traktat na ten temat - „Apologetyzm brody"  - Burcharda Belewoskiego napisany w 1160 roku i odnaleziony w 1929 roku.

 "Mądrość mieszka na brodzie". O wielkich mocach brody wypowiadali się również starożytni Grecy - każdy dorosły mężczyzna bez wyjątku, nosił brodę jako znak zdobycia mądrości. Broda była zapuszczana z przyjemnością, a krótko  strzyżona (ale nie ogolona!) bywała tylko jako znak żałoby.

- Broda to duchowe połączenie z przodkami i swobodne myślenie. W starożytnym świecie - nie tylko wśród Słowian, jeśli ktoś musiał kogoś upokorzyć, podporządkować go sobie, to odcinano mu brodę. Osoba pozbawiona tak potężnego źródła energii traci duchową więź ze swoimi przodkami i swobodnym myśleniem, jej świadomość jest otumaniona i może być kontrolowana tak, jak  się komuś podoba.


- Broda jest symbolem władzy, symbolem mistrza. Mężczyzna w przestrzeni swego domu jest uosobieniem Boga i tylko on musi zaczynać wszystko jako pierwszy - nadawać początek. Mężczyzna bez brody był uważany za zniewieściałego i niezdolnego do stworzenia rodziny, do prokreacji i przedłużenia rodu. W starożytnym Egipcie broda była ogólnie zakazana - nie mógł jej nosić nikt oprócz faraona - symbolizowała ona indywidualną władzę i posiadanie ziemi. Faraon wydawał się pojawiać jako obraz męskiego ojca, a cały jego lud stał się "kobietą" - reproduktorem dóbr.


"Broda to szacunek". 

 Fragment z opisu podróżnika do Rosji w roku 1634  -Adama Alearius (tłumaczenie): "Mężczyźnina Rusi bardzo szanują długie brody, a ci, którzy takowe posiadają są bardzo szanowani". We wszystkich legendach i przekazach z przeszłości wszyscy, którym okazywano szacunek - mędrcy i bohaterowie - noszą brody. A staruszek Hotabycz (postać z bajki) za pomocą wyrwania jednego włosa  z brody spełniał życzenia. Dziadek Mróz bez brody to nie Dziadek Mróz.W 1757 r. M.V. Łomonosow napisał nawet odę do tegoż zakazanego przez Piotra I atrybutu - "Hymn do brody", który wywołał zgorszenie rodziny królewskiej.





niedziela, 7 stycznia 2018

O feminizmie....

 Wywiad znany od lat i dostępny na You Tube ale warto przypomnieć.
 Znany filmowiec Aaron Russo -producent między innymi filmu "Nieoczekiwana zmiana miejsc"

 Aaron zmarł w roku 2007 a przed śmiercią udzielił wywiadu. Prawdopodobnie i ten wywiad trzeba przepuścić przez własne filtry ale nie jest wykluczone, że sporo tutaj jest prawdą - gra się cały czas toczy. Aaron był przyjacielem Rockefellera i często z nim rozmawiał. Twierdzi Aaron, że jako znaną osobę chcieli go przeciągnąć na swoją stronę - reszta w filmie, kto chce ten oglądnie sobie całość.

   Interesujący nas fragment zaczyna się od 29 minuty 11 sekund. Wklejam przekierowanie w postaci linku bo na kanale gdzie istnieje włączono zakaz na zamieszczanie go na innych stronach i się nie odtwarza:
 https://www.youtube.com/watch?v=jxTEPQGIEXg&feature=youtu.be&t=29m11s





Czas dorosnąć i chronić siebie ...

źródło tłumaczenia: http://life-move.ru/pora-vzroslet-i-berech-sebya/

Współczesne "cywilizowane" społeczeństwo jest zorganizowane bez kompromisów. Dziewictwo dzisiaj tracimy jakby według rozpisanego scenariusza, pozbywając się go, jak choroby ... .hm ... czy to dalekie od prawdy? Być może tak jak w scenariuszu kolejnego filmu dla młodzieży lub "kina dla dorosłych".

Czystość świadomości jest bezpośrednio związana z czystością ciała. Jeśli nauczysz dziecko dbać o siebie i innych, mówisz o najwyższej kulturze jego przodków, wtedy siła jego świadomości będzie rosnąć i rozmnażać się z latami. Takie dziecko jest w stanie kontrolować swoje emocje i swoje życie. Trudno będzie go wytrącić z właściwego zrozumienia życia, z wiedzy tego, po co się urodził: bycia chłopcem czyli przyszłym mężczyzną lub bycia dziewczyną czyli przyszłą matką.

 Życie dziewcząt, które nie zamyślając się nawet pozbywają się swojej czci, swojej siły i prawdy ... ich życia od tego momentu zaczynają się obracać w określonym rytmie - uniwersalnego potoku szaleństwa z łóżka do łóżka, od towaru do towaru, od cierpienia do cierpienia.

Dziewczynki, dziewczyny, kobiety! Jesteśmy niewłaściwie wychowane przez ludzi tkwiących w ignorancji i nie ma sensu obwiniać rodziców bo już przez wiele lat trwa wojna informacyjna, która nigdy się nie skończy dopóki każda z nas nie przerwie tego błędnego koła mówiąc sama sobie: „Już dość, biorę się świadomie
za swoje życie. Odtąd rozumiem całe moje znaczenie i całą moją wartość i nie pozwolę siebie wykorzystywać! "
 Ta droga jest bardzo trudna i wiele z nas na niej zawraca nie wytrzymując nacisku ze strony społeczeństwa lub nacisku bardzo konkretnego mężczyzny, ale wiedzcie, że miłość to nie chuć i i pożądanie, ani żaden tam w ogóle seks! Miłość jest bardzo czystą energią. Miłość pielęgnuje się od najmłodszych lat jak kiełek, przez lata, delikatną troską i wrażliwą postawą, zaszczepiając godność i samowystarczalność przyszłej dojrzałej osobowości.

 Matki! Musimy uczyć dzieci pielęgnować niewinność, która stanie się ich wewnętrzną mocą prowadzącą ich świadomość przez życie ku miłości.Fizjologiczna utrata dziewictwa i sam fakt, jak to się dzieje dzisiaj jest strasznym obrazem dzisiejszej rzeczywistości. Wielu z nas stacza się w otchłań ignorancji nie dając dzieciom szansy na zawrócenie z tej ścieżki. Aby chronić nasze dzieci, sami musimy być dla nich warowniami, stróżami ich czystości, którzy oświetlają drogę ich życia, którzy staną się solidnym fundamentem dla stworzenia nowej rodziny!

Dziewczyny! Macie prawo do czystości i niewinności, prawo do bycia pod ochroną! Masz pełne prawo nie słuchać i odpędzać tych, którzy namawiają cię do utraty dziewictwa!


Nieświadoma utrata dziewictwa prowadzi do serii działań w późniejszym życiu, które prowadzą umysł do ślepego zaułka. Człowiek staje się łatwo dostępny we wszystkich kwestiach. Szczególnie dotyczy to dziewcząt, tracą one głębię percepcji świata, samą istotę siebie.I, voila, mamy społeczeństwo, które mamy - lubieżne, skorumpowane, bezmyślne.


Panny Drogie, możemy dostać to co nasze będąc dorosłymi ... dla tego koniecznie musimy zawsze zachować godność i czystość!


To znaczy kochać siebie i być dorosłym!

 Autor: Dina Pawlowa