piątek, 5 stycznia 2018

Jak mały Tolek pojął życie.

źródło tłumaczenia: http://life-move.ru/kak-tolyan-ponyal-zhizn/

Mam pewnego przyjaciela, to mój bratanek -póki co jeszcze bardzo młody  - Tolian. Nazywam go po swojemu - Jasne oko.

On jest takim zwykłym chłopcem,
w szkole nie uczy się zbyt dobrze jeśli nie zmusić go siłą. Spacerować i bawić się może sam jak tylko chce - choćby i całymi dniami. Jego głowa nie jest jeszcze nadmiernie przeciążona nadmiarem informacji - nauczył się pływać za pierwszym razem - zapomniano mu powiedzieć, że nie umie ... - poszedł nad rzekę i popłynął.

Tak to jest. Zaczęłam
wiosną sadzić ogród. Mały, z wiśniami dla miejscowych dzieci. Nazbierałam sadzonek, łopata w ręce i poszłam za ogrody na obrzeżach wioski. On idzie za mną. Spogląda tak trochę z żalem w oczach, to jest dla niego interesujące i też chce wziąć udział, ale on zna moją surowość i boi się zapytać ... Wzięłam go.Zaczęliśmy razem sadzić. Kopał jak prawdziwy dziewięcioletni mężczyzna, ja zakopywałam. Nosił najcięższe wiadra a ja te lżejsze ...)Zasadziliśmy. Następnego dnia przychodzi, spogląda tak jak zawsze zawsze nieco z żalem i mówi:

"Aniuta, czy dzisiaj pójdziemy sadzić drzewa?"

 - Nie, zasadziliśmy wszystkie. 
"Ach ... a jutro nie pójdziemy?"
 - Jutro .też nie.. 
- Rozumiem. Cóż, a więc jak już dorosnę i będę tak duży aby pozwalali mi wziąć łopatę to sam pójdę posadzić.
 - A po co? 
- Bo zrozumiałem coś. Jeśli będę miał dom to konieczny będzie sad. W końcu jabłka zawsze można jeść, nawet gdy nie ma pieniędzy. (zadumał się) Tak, i śliwki też ... I ogólnie dobrze, gdy są sady. Zrozumiałem to i będę sadził.

 To było na wiosnę. Nie wiem, jakie myśli są teraz w jego głowie ale następną wiosną pójdziemy razem zasadzić drzewa. 
I widzisz, on ... teraz nie boi się być na ziemi. On wie, że istnieje sad! Uświadomił sobie, że jeśli człowiek ma sad, to taki człowiek jest bogaty! On sam w swojej głowie porównał to do tego, co sam sobie uświadomił, że bez pieniędzy życie jest możliwe! I wiem, że system będzie go jeszcze wielokrotnie powalał na ziemię. Wiem, jak są "urabiani" w szkole, ale znowu pójdziemy posadzić! Wierzę w Tolka, wiem, że ten chłop dorośnie i zbuduje sobie dom, zasadzi sad i będzie szczęśliwy!Od razu wszystko zobaczył, porównał, zrozumiał. Podaruj swoim dzieciom możliwość zrozumienia tego!

Autor: Anna Szkarina





czwartek, 4 stycznia 2018

Jak wychować syna na mężczyznę?

źródło tłumaczenia: http://life-move.ru/kak-vospitat-iz-syna-muzhchinu/

Żal jest kobiet. Ciągle narzekają, że w około brak jest mężczyzn. 
Nie jest żal kobiet bo wychowują swoich synów jak dziewczynki. 
Wynik takich działań jest oczywisty. Wyrażę poniżej swoje przemyślenia na ten temat. 
 Pierwsze.
Wychowaniem chłopca powinien zajmować się ojciec. I to od dnia narodzin - od swojego dnia narodzin, a nie dnia narodzin swojego syna. A to dlatego, że  wychowanie w rodzinie nie jest nauka manier. Chłopiec kopiuje wzór zachowania ojca a nie jego słowa. Pytanie do matek - czy chcesz, aby twój syn stał się taki sam jak twój mąż? 
Drugie. 
Co mam na myśli mówiąc "mężczyzna"? Jest to pojęcie zawierające w sobie cechy budowniczego domu. Mężczyzna musi być silny. I co to znaczy? Być w stanie podejmować decyzje i brać odpowiedzialność za te decyzje. Pytanie do rodziców - czy wasz syn uczy się sam  podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność? 
 Trzecie. 
Podejmowanie decyzji i niesienie odpowiedzialności to dwie strony tego samego medalu. Wolność z jednej strony i ograniczenie wolności z drugiej. 
Przykład:
-Mężczyzna podejmuje decyzje, ale nie jest za nie odpowiedzialny - odpowiedzialność niesie jego kobieta. To nie jest mężczyzna lecz maminsynek. 
-Mężczyzna nie podejmuje decyzji, ale ponosi za nie odpowiedzialność. To nie jest mężczyzna lecz pantoflarz. 
 Czwarte. 
Wolność zaczyna się od samoograniczenia. 
 Jest takie Wschodnie przysłowie: „Pierwsze piją wodę wielbłądy bo nie mają rąk. Drudzy piją mężczyźni bo brak im cierpliwości. Kobiety piją ostatnie. "
 W moim schemacie wychowania układ jest inny. "Najlepsze jest dla mamy ponieważ jest dziewczyną. Potem kot - bo jest bezradny i zależy od nas. A potem jesteśmy my bo jesteśmy mężczyznami. " 
 Piąte. 
W jakim wieku dziecko staje się mężczyzną? Od momentu uświadomienia siebie jako osobowości. Psychologowie znają ten wiek. Trzy lata. Tak drogie mamy - trzy lata. To właśnie w tym wieku trzeba już nieustannie inspirować swojego syna - „jesteś mężczyzną”. To w tym wieku trzeba nauczyć go zwykłego męskiego słowa "powinieneś!" 
 Niestety, słowo to zmieniło się w środowisku psychologicznym w swego rodzaju straszak - „obowiązek”. Wielu psychologów z jakiegoś powodu kojarzy to z reakcjami neurotycznymi. 
Niestety, to jest fakt - powszechne: „Chcę i mam to gdzieś” prowadzi do rozwoju  osobowości socjopatycznej. Rozejrzyj się i zobaczysz wielu maminsynków, którzy nie mogą zmusić się do zrobienia czegokolwiek. 
 Mężczyzna powinien - powinien potrafić znieść (wytrzymać), potrafić przezwyciężyć siebie,  potrafić się mylić, potrafić być delikatnym (łagodnym), potrafić być szorstki, potrafić być rozmaitym, potrafić odpowiadać  za swoje słowa. Mężczyzna powinien potrafić BYĆ.

Szóste. 
Chłopiec powinien być natychmiast od momentu urodzenia traktowany jak mężczyzna. Kiedy dziecko krzyczy na twoich na rękach - wystarczy podczas kołysania mówić mu - "Jesteś naszym mężczyzną? Więc czemu krzyczysz? " Czy rozumiesz, że w takiej chwili nie jemu określasz nastawienie ale sobie? że w przyszłości potraktujesz go jako równego i dorosłego? 
 Tak. Dziecko powinno być traktowane jak dorosły. To nie znaczy, że nie należy się z nim bawić, nie wybaczać mu błędów, nie dawać czułości, nie uśmiechać się do niego. 
Siódme. 
Dziecko może się mylić. Odkrywa świat wokół siebie, bada jego granice. Czy wiesz, dlaczego mężczyźni są jak dzieci? Ponieważ mężczyźni również przesuwają granice tego świata. Mężczyzna musi być niespokojny. On jest siłą napędową ludzkości. Kobieta to siła, która zachowuje, jeśli taka jest potrzeba. 
 Nie możesz karać chłopca za popełnianie błędów. Błędy muszą być poprawione - ma je naprawić On sam, samodzielnie ale z twoją podpowiedzią i pomocą. 

A teraz - ilustracja do tego wszystkiego:
 Kilka lat temu się ożeniłem. I pojawił się mój syn -kuzyn. Kuzyn - bo go nie adoptowałem więc jak mam go nazwać? Miał siedem lat. 
Od samego początku zająłem pozycję samca alfa w naszym "stadzie". Wyznaczyliśmy granice zachowania: 
- Twój pokój to twój pokój. Jesteś tam gospodarzem - sam sobie sprzątasz i sam sobie bałaganisz. -Mama to przecież dziewczyna. Im więcej jej pomożemy - tym bardziej jest zadowolona i tym mniej "warczy". 
-Zrobiłeś sobie "bardak" to bądź za to odpowiedzialny. 
- Możesz zrobić to samemu. 
- Ty przede wszystkim jesteś obrońcą rodziny. 
- I nie zapomnij. Jesteśmy razem. 
- Jest jakiś problem? A więc istnieje jego rozwiązanie. 
Z początku mnie nienawidził i jest jasne, dlaczego. Dopiero co był był obok niego ukochany tato a tu nagle jakiś dziwny facet. 
Najpierw obwąchiwaliśmy się nawzajem. Dwa samce w stadzie powoli nawiązywały kontakt. 
Rywalizowaliśmy ze sobą i wciąż rywalizujemy. Nagrodą jest uśmiech od mamy - i nie tylko uśmiech. Więcej uścisków/objęć / pocałunków. Od tego czasu najsilniejszą karą dla niego jest moje zdanie: 
- Mama będzie bardzo zdenerwowana. 
Pewnego razu odegraliśmy z mamą taką scenkę: ja, że niby nabałaganiłem a ona, że niby się złości. 
- Widzisz, co się stanie, jeśli mamę urazić? brzmiało moje zdanie. 
 Przyniosłem do domu kota. Kot jest najlepszym środkiem do rozwoju umiejętności dotyku a ona jest podstawą seksualności. Wyrażenie "trenować na kotach" jest w tym przypadku bardziej trafne niż kiedykolwiek. Głaskanie i pieszczenie kota sprzyja rozwojowi umiejętności głaskania i pieszczenia kobiet w przyszłości. 
-Dales! Czy mogę pojeździć na rowerze?
 Jesteś mężczyzną, ty decydujesz.
 - Jestem chłopcem ...
 -No to nie możesz! Mężczyźni mogą ale chłopcy nie.

Obrażony zasapał. Pięć minut później:
 -Dales! Idę pojeździć rowerem! 
-Zrozumiałem. Idź jeździć.. 
- Czy możesz pomóc mi znieść rower? 
Nie ma sprawy. Pomożesz mi nieść?
 -Jasne!
 -No to jazda!
 Lub na przykład: 
-Misha! Jutro idziemy najpierw do kina, potem postrzelamy na strzelnicy. idziesz z nami?
 - Jaki film?
 -Dla dorosłych. "Twierdza Brzeska". 
- I może najpierw postrzelać a potem wy do kina, a ja idę do domu? (miał na myśli komputer oraz gry)
 -Nie. Najpierw w film. Następnie strzelanie. Tak zdecydowałem ponieważ ja rządzę. 
Poszedł myśleć. Wrócił.
 - Zgadzam się.

 p.s. 1.I nazywamy go - wujek Misza.
 p.s.2.Tak -czasami bałagani. A to zadań nie dokończy, a to pieniądze przeznaczone na śniadanie wyda na samochodzik, a to przyniesie dwójkę, a to zapomni i zostawi w domu telefon, a to idzie zbyt długo grać w piłkę. Ma prawo do popełniania błędów ale obowiązkiem jest także poprawienie tych błędów. Gdy podrośnie - te błędy będą jeszcze większe. I oczywiście wzrośnie odpowiedzialność.
p.s.3.
 A co z jego biologicznym ojcem? Wszystko jak trzeba Noc z piątku na poniedziałek wujek Misza spędza w gościnie u ojca. Bawi się z przyrodnią 3-letnią siostrą. Czasami korespondujemy z ojcem w sprawach wychowania.

Podsumowanie.W naszym domu dorasta mężczyzna. Ma 10 lat. Mogę do niego zadzwonić: "Misza, zrób mamie jajecznicę na obiad! Ja jeszcze jestem zajęty! "A jak u ciebie? Czy w twoim domu rośnie mężczyzna?

Kobiety, pozwólcie sobie na relaks, a Wasi bliscy będą Wam wdzięczni!

artykuł spodoba się sympatykom Olgi Waliajewej. Zapraszam:

Większość kobiet uważa, że ​​jeśli pracują od rana do wieczora poza domem to ich działania znacznie zwiększą dochód rodzinny. Spieszę rozczarować: będzie wręcz przeciwnie, a założenie to zostało potwierdzone przede wszystkim poprzez   doświadczenie naszej rodziny, a potem przez dziesiątki par naszych przyjaciół.

 Dlatego w tym artykule postanowiłam poruszyć temat „związek wzajemny zatrudnienia kobiet i zarobków mężczyzn.” Większość z was zapyta: „Czy istnieje takie powiązanie?”. Właściwie tak, a jeśli zadaliście sobie to pytanie to radzę, aby doczytać ten artykuł do końca. Ponadto dziś podam tu przykłady z własnego doświadczenia i postaram się przekazać wszystkie emocje i uczucia na każdym etapie mojego uświadamiania go sobie. 

 W czasie mojego dorastania  wielokrotnie słyszałam od społeczeństwa, że istnieje coś takiego jak „kobieta biznesu” i obraz ten w umysłach ludzi wydaje się tak jasny i interesujący, że najprawdopodobniej większość dziewczyn marzy takimi się stać. Ja nie byłam tu wyjątkiem. Pamiętając siebie z przed 5-7 lat mogę zdecydowanie potwierdzić, że moja droga życiowa była taka właśnie jak ten wymarzony ideał. W zasadzie zawsze osiągałam to, czego chciałam. Począwszy od uniwersytetu na który sama wstąpiłam i uzyskałam stypendium, powierzono mi tam stanowisko starosty grupy - pedagodzy prorokowali mi karierę pełną sukcesów, a niektórzy wykładowcy przedstawiali mi swoich partnerów biznesowych i proponowali pracę. Uniwersytet zakończyłam z wyróżnieniem i wstąpiłam do innej słynnej akademii również otrzymując stypendium. Chciałam zostać wielkim ekonomistą - a ściślej mówiąc to społeczeństwo tak chciało, a ja traciłam samą siebie coraz bardziej. Potem nastąpiło doświadczenie pracy w księgowości gdzie po 2,5 roku zdałam sobie sprawę, że praca biurowa mnie dusi. Potem zaczęłam szukać siebie w innych zawodach i w pewnym momencie, byłam szefem departamentu obsługi personalnej w dużej firmie. Równolegle do wszystkich tych działań układałam wiele planów biznesowych, marząc o otwarciu własnego salonu, byli nawet zainteresowani inwestorzy, wybrałam niszę rynkową, która w tym czasie była jeszcze pusta ...

 Dlaczego to opisałam? Aby przekazać sens tego, do czego prowadzi ten wizerunek "biznes- woman", narzucony przez media, społeczeństwo oraz niedawny bunt feministyczny. Patrząc na mnie w tamtej chwili, każdy mógł powiedzieć: "Tak, ona jest idealna, nie ma powodu do narzekań na cokolwiek". I dopiero teraz uświadamiam sobie, że z każdym dniem odsuwałam się dalej i dalej od prawdziwego kobiecego szczęścia. 
W tym momencie trudno mi wyrazić emocje tamtych chwil, mogę tylko powiedzieć jedno: były jawnie fałszywe. Tak, byłam zachwycona i wniebowzięta, że wszystko mi się udawało, ale wewnętrzny dyskomfort ciągle mnie dręczył i trzymał w nerwowym napięciu. Z wyglądu pozostałam miłą, życzliwą dziewczyną, a w środku było całe mnóstwo niezadowolenia z własnego życia. 

 Zdjęcie maski "biznes- woman" nastąpiło u mnie w momencie założenia swojej rodziny. Jak tylko zaczęliśmy wspólne życie z moim mężem to trafiłam do szpitala a moje zwolnienie lekarskie przeciągnęło się ponad 1,5 miesiąca (jak to mówią "tym lepiej"). Musiałam rzucić pracę i zaczęłam odczuwać okropną depresję. Jak to tak?: Ja - odnosząca sukcesy dziewczyna z wieloma umiejętnościami i talentami zostałam bez pracy? Oczywiście każdego dnia szukałam odpowiedniej pracy dla moich umiejętności i przyzwoitej pensji. Po bezowocnych poszukiwaniach przez kilka tygodni byłam całkowicie sfrustrowana. Któregoś dnia usiadłam przy monitorze i po prostu zaczęłam płakać z rozpaczy: mój obraz współczesnej kobiety rozpadł się na małe kawałki. Przez łzy nie zauważyłam przybycia męża, który niespodziewanie wrócił wcześniej niż zwykle. Otworzył drzwi i zobaczył mnie zapłakaną ze smutnymi oczami. Na twarzy męża od razu pojawił się strach: 
 "Co się stało?" Czy znowu boli?
Tu jeszcze mocniej zalałam się łzami, potrząsając głową i mówiąc cicho: 
- Nie, nie mogę znaleźć pracy. 
 "I płaczesz z tego powodu?" A po co szukasz pracy?  zapytał mój ukochany z niezadowoleniem w głosie.
 "No jak to po co?" Aby zarobić więcej pieniędzy! Odpowiedziałam stanowczo, przekonana o swojej racji. W tym czasie mieliśmy akurat 2 miesiące, kiedy dochody pozostawiały wiele do życzenia. 
 "Kochana, chcesz żebym został alfonsem?" 
To pytanie mnie zaintrygowało. - Oczywiście, że nie! Chcę tylko pomóc w zwiększeniu budżetu naszej rodziny! 
"Więc zrelaksuj się, proszę." W przeciwnym razie to ja się zrelaksuję.

Te słowa wciąż są w mojej pamięci "zrelaksuj się, proszę." W przeciwnym razie to ja się zrelaksuję." Wtedy mój mąż wyjaśnił, że dla niego najważniejsze jest widzieć mnie szczęśliwą i zadowoloną i dla tego widoku jest on gotów osiągać wyższe cele a kiedy uświadamia sobie swoją odpowiedzialność za naszą rodzinę w płaszczyźnie materialnej to jeszcze bardziej motywuje go to do wielkich osiągnięć. Wyjaśnił mi również, że mogę szukać pracy, ale tylko ze względu na przyjemność, a nie ze względu na zarabianie. 

Potem uspokoiłam się i próbowałam przemyśleć wszystko powyższe. Szczerze mówiąc, byłam pod wpływem dwóch przeciwieństw: jedno z nich starało się słuchać swojego męża, a drugie zadawało prowokacyjne pytania: Co będzie jeśli on nie da rady?, czym się będziesz teraz zajmować?, co ludzie sobie myślą? Ostatecznie wygrała miłość! Koniec końców zdecydowałam, że wierzę w swojego mężczyznę i wierzę w jego sukces. 

 Pierwszy miesiąc był dla mnie najtrudniejszy: absolutnie nie wiedziałam, co robić. Nienawykła do codziennej rutyny zaczęłam oglądać seriale telewizyjne i czytać czasopisma czego nigdy wcześniej nie czyniłam. A kiedy mój mąż wracał do domu to biegłam mu na spotkanie, szczerze radując się z jego przybycia. To zaskakujące, ale to fakt: dochody w tym miesiącu wzrosły 3 razy, kilkakrotnie pokrywając moją zwykłą pensję! Mój szczęśliwy i beztroski uśmiech zadziałał! Dla mnie było to odkrycie.

 Po kilku miesiącach zaczęło mi się bardzo nudzić a zewnętrznie zaczęłam przypominać lalkę Barbie z wiatrem w głowie, a moja samoocena zaczęła gwałtownie spadać. Nagle moi znajomi zaproponowali mi ciekawy i opłacalny wakat. Powiedziałam mężowi, że ta działalność przyniesie mi przyjemność i przyjęłam tę pracę oficjalnie. Po pierwszym miesiącu pracoholizmu po moim beztroskim uśmiechu nie było już ani śladu. Pełne radości wieczory z mężem zamieniły się w dokuczliwe: jak bardzo jestem zmęczona i ile pracy spadło mi na moje barki. Mój mąż cierpliwie traktował moje opowieści ze zrozumieniem i starał się mnie wspierać przez cały ten czas. Podczas gdy on dążył do podniesienia mojego ducha, dochody naszej rodziny spadły ponownie o połowę - i to z uwzględnieniem mojej pensji. Zdawszy sobie sprawę, że praca naprawdę mnie przygnębia, a moje starania zwiększenia rodzinnych dochodów są znikome, zrezygnowałam. 

W mojej głowie pojawiło się kompletne pomieszanie: mój uśmiech i mój dobry nastrój zwiększa nasze przychody ale mój nastrój właśnie spada bo seriale mi radości nie przynoszą. Cóż czynić? W tym momencie zostałam zaproszona do mojej poprzedniej pracy, która zainspirowała mnie najbardziej, mało tego: zaproponowano mi absolutnie swobodny harmonogram (stawka godzinowa). Wydawało by się, że lepszych warunków być nie może. Moje ulubione zajęcie, które sprawia mi przyjemność, a także wolny harmonogram przywróciły mi zainteresowanie aktywnym życiem. To prawda, że ​​zainteresowanie nie trwało długo. Po kilku miesiącach w naszym zespole zaczęły się budzić nieporozumienia, które mnie niepokoiły i o których znowu zaczęłam opowiadać w domu. To kolejny raz odbiło się nie najlepiej w naszych zarobkach -tak samo jak w poprzednich razach, po czym wywnioskowałam, że to nie przypadek, a reguła!

 Po ponownym zwolnieniu się z pracy zaczęłam szukać swojego ulubionego zajęcia, które wykluczałoby możliwość stresujących przeżyć. I tu przypomniało mi się moje dawno zapomniane hobby - poezja. Zanurzyłam się w interesujące zajęcie, odzyskałam radość i beztroskę oraz ocaliłam wesołe domowe wieczorki. Wewnątrz mnie coraz mocniej narastało pragnienie dalszego rozwoju, ale w tym momencie zdałam sobie już sprawę z mojego prawdziwego kierunku. W czasie bycia gospodynią domową zaliczyłam wiele szkoleń i kursów samorozwoju, zetknęłam się z dziesiątkami ciekawych tematów, które wcześniej mnie nie interesowały, nauczyłam się montażu wideo, nauczyłam się robić na drutach, studiowałam temat prawidłowego odżywiania, i w pewnym momencie zauważyłam: Jestem zadowolona. Tym razem było to prawdziwe szczęście, pochodzące od wewnątrz, a nie fałszywe - narzucone przez społeczeństwo.
 Trudno jest przekazać stan, w którym jestem teraz, jest to miłość i to nie tylko do męża, ale także dla całego świata, do natury, do wszystkiego obok czego dawniej przechodziłam całkowicie obojętnie. To radość nawet z niewielkich wydarzeń. Teraz naprawdę czuję się kobietą, a tym uczuciem chcę podzielić się ze wszystkimi! 

Co więcej, stałam się bardziej wrażliwa i uważna. Na przykład, kiedy zawiozłam starszego kota do weterynarza z podejrzeniem „On nie czuje się dobrze”, to weterynarz był wyraźnie zaskoczony. Oniemiały zapytał mnie: „Jak można zauważyć początkowe stadium zapalenia ucha środkowego, gdy nie ma wyraźnych oznak? Dzieci czasami narzekają na uszy, ale koty dają sygnały tylko wtedy, gdy choroba zaczyna objawiać się na poważnie. " Nie odpowiedziałam nic, nie mogę przecież mu powiedzieć, że po prostu czuję jego stan pomimo faktu, że jest to kot. Jest to przejaw kobiecości i jest niezwykle konieczne dla  stworzenia harmonijnej rodziny. 

 Możecie powiedzieć, że jest to tylko jedno doświadczenie, oparte na osobistym przykładzie. Tak -to prawda, w artykule opisałam tylko nasze doświadczenie bo nie mam upoważnienia do ujawnienia sekretów rodzinnych innych osób, ale zapewniam Was, że zależność ta była testowana u kilkudziesięciu innych par, u większości których miały miejsce wspaniałe zmiany w relacji oraz w dziedzinie finansów. 

Oczywiście trudno będzie od razu zmienić rodzinną atmosferę w której żyłaś przez wiele lat. Jednocześnie mam nadzieję, że ten artykuł pozwoli ci przynajmniej zadumać się nad tym, czym jest prawdziwe szczęście i w jaki sposób to szczęście mogłoby się odbić na ukochanych ludziach wokół.
 Autor: Victoria Marutti

środa, 3 stycznia 2018

Wszystkie nieszczęścia kobiet mają swoje źródło w inteligencji....i niedostatku mądrości. Olga Waliajewa.

 Coś mi się zdaje, że niniejsza treść jest "perłą w koronie" naszego zbiorku "abecadło". Olga Waliajewa najwyraźniej dojrzewa i od czasu gdy kilka lat temu pierwszy raz o niej wspomniałem Waliajewowie (przypominam, że są filmy potwierdzające, że mąż bierze udział w pracy jakiej się oboje podjęli - przypominam sobie pierwsze reakcje polskich czytelniczek gdzie padały nawet supozycje, że cały tekst pisał mężczyzna a taka kobieta w ogóle nie istnieje :))) 
...od czasu gdy pierwszy raz o nich wspomniałem (a wyszli ze swoją działalnością w sferę publiczną kilka lat temu) przesłanie to nabiera precyzji. 
  Ja w tekście poniżej widzę jako żywo scenariusze z wielu domów wokół - łącznie z moim rodzinnym. To co poniżej powinna przeczytać i przyjąć moja mama. Podczas ostatniej pełni księżyca (Wilczej -jak poinformowała linkiem "I") miały miejsce w tej naszej relacji z mamą kolejne "świąteczne burze". Jeszcze wczoraj uczyniłem krótki i treściwy wykład sprowokowany pewną sytuacją. Przyznać muszę, że i tak mama czyni postępy bo dawniej w odpowiedzi było by tylko jedno wielkie "zaparcie się" lub nawet olbrzymi foch z przytupem, demonstrowanie urażonej itp. cyrk. Zamyśliła się i wczoraj odjechała do siebie - ufam, że zdarzenia tej pełni księżyca (sama je sprowokowała co jasno jej wyjaśniłem) dadzą jej do myślenia. 
     Zapraszam do lektury:

źródło tłumaczenia: http://life-move.ru/vse-bedy-zhenshhin-ot-uma-i-nedostatka-mudrosti/

Po niedawnej żartobliwej rozmowie z mężem pomyślałam o kobiecie i stopnia jej inteligencji. Ile jej powinno być, jak powinna być wyrażany ten współczynnik. 

"Zgodzisz się ze mną " powiedział mój mąż, "...że, kiedy włączasz w  sobie to bycie głuptasem to jest to dobre dla wszystkich. Sama też zyskujesz więcej bonusów w postaci upominków i ozdób. I ja czuję się dobrze. A kiedy zaczynasz pokazywać swoją inteligencję i gdy zaczynasz "mędrkować"- zwykle wynikiem jest brak tych bonusów a także brak jest pokoju w rodzinie ".

 No i zadumałam się. No bo wiecie, jestem jedną z tych kobiet, które uważają, że "ilość rozumów" jest ich główną zaletą. Lubiłam być najmądrzejszą w szkole biorąc udział w olimpiadach, chwaląc się moją wiedzą. Lubiłam demonstrować moje "inteligentne" wypracowania i chwalić się swoją erudycją. I kiedyś dawniej na pytanie - co jest lepsze - być inteligentną czy być piękną? - odpowiedziałbym bez wahania, że lepiej być inteligentną, że to o wiele lepiej i bardziej korzystne.

Inteligentna kobieta może zawsze sama zapewnić sobie dobrobyt, może kupić sobie, co chce. Nie zgubi się w trudnej sytuacji, zawsze znajdzie wyjście. Na świecie więcej cytowanych jest tych inteligentnych, a wszystkie blondynki zawsze są po prostu wyśmiewane. Aby osiągnąć sukces, musisz być inteligentną. 

W ciągu ostatnich kilku lat odpowiadam już na to pytanie inaczej - że lepiej być piękną. Jeszcze lepiej, być Kobietą. A to dlatego, że to słowo zawiera już zarówno piękno, czar, urok ... i mądrość ...

 Chcę być intelektualistką. 

Niestety, takich jak ja jest bardzo dużo. Patrzę na kobiety i widzę, że wiele z nich "żyje głową". Dla wielu jest to nawykowe i poprawne. Nikt nie chce "żyć sercem", otwierać serce i dawać miłość. Każdy chce zarządzać, kontrolować, posiadać. Każdy chce iść męską drogą, porzucić emocje, słabość, zależność. 

Pamiętam Irinę Szewcową mówiącą podczas spotkania na warsztatach: "Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie będę piękna, jak moja matka, postanowiłam stać się mądrą". I wiele z nas podjęło tę decyzję w dzieciństwie. Być inteligentną aby podobać się mamie i tacie, aby wyróżniać się wśród braci i sióstr. I tak dalej. 

W nowoczesnym społeczeństwie bycie inteligentną jest prestiżowe. Dyplomy, laury, konkursy, quizy. Kobieta, która ma inteligentny umysł jest skazana na sukces w swojej karierze. Jedynym problemem jest tylko to, że tym samym umysłem będzie niszczyć swoją rodzinę.

    -
Ona będzie udowadniać
mężowi swoją rację
   
-Będzie czynić wykłady swoim dzieciom
   
-Wtrąci swoje "inteligentne" słowo w każdą rozmowę
    -
Zawsze wie, jak coś wykonać prawidłowo i mówi o tym wszystkim wokół.
    -Zamęcza swoimi radami
córkę lub zięcia

    -Będzie spierać się ze swoją teściową lub swoimi rodzicami

Stać się intelektualistką nie jest trudno - zwłaszcza kobiecie. Wystarczy tylko:

  - 
Dobrze i pilnie uczyć się w szkole - co jest łatwiejsze dla dziewcząt z powodu większej naturalnej wytrwałości (i lepszej pamięci bo ściślej połączonej z emocjami- przyp. michalxl600)
 -  
Ukończyć jedną, dwie, trzy wyższe szkoły (to też nie jest takie trudne - jest to możliwe dzięki "wkuwaniu" wszystkiego na pamięć)
  - 
Przeczytać górę książek na temat psychologii (wszak aby wiedzieć "co należy" niekoniecznie trzeba tak żyć, czyż nie?)
  - 
Wziąć udział (przynajmniej wirtualnie) w testowaniu inteligencji - nauczyć się rozwiązywać krzyżówki, udzielać podpowiedzi ekspertom "Co? Gdzie? Kiedy? "Ze swojej sofy przy telewizorze.
   - 
Wziąć udział w różnych szkoleniach, wykładach, kursach. I nie musisz tego wszystkiego stosować w praktyce - po prostu przepuść to przez filtr: "to już to wiem, a to są nowe informacje".

 Być może dawniej nie na darmo uczono dziewczęta tylko nauk żeńskich - sztuki komunikowania się z mężami, wychowywania dzieci, robótek ręcznych i rozmaitych umiejętności? Wszystko po to aby dziewczynka od najmłodszych lat była na drodze serca, a nie na drodze umysłu ...Taka koncepcja wygląda nieźle: masz wiedzieć jak prawidłowo mieć rację. Ale nikt nie lubi słuchać "kazań" na swój temat, nie mieć racji, tolerować czyichś pouczeń i być niemal na poziomie nowicjusza. Więc ludzie obok takiej kobiety będą nieszczęśliwi - ona sama także

 W tym momencie pomyślicie sobie, że jestem zwolennikiem ignorancji i głupoty. I to jest znowu gra umysłu, który uważa, że zawsze są tylko dwie opcje:

    *
albo piękna, albo inteligentna
   
*albo inteligentna albo głupia
   
*
albo dobra albo bogata
   
*
albo odnosząca sukcesy, albo kobieca
   
*
albo czarne albo białe

 Ale tak nie jest! Istnieje na świecie wiele wariantów, wiele odcieni szarości, wiele kombinacji niekompatybilnych rzeczy. I mówiąc Wam, że wszystkie kobiece nieszczęścia pochodzą z umysłu, widzę trzecią alternatywę. Mądrość. 

Wybieram mądrość.

 Pamiętam, jak kiedyś udowadniałam wszystkim, że miałam rację. Zachowywałam się tak w stosunku do męża, matki, przyjaciół. Szczególną przyjemnością jest pokazać i wykazać mężowi, że się myli. Moje ego rosło w niesamowitym tempie - w końcu jestem najmądrzejsza. I zawsze mam rację. 

Ale jak już wiecie, nie doprowadziło to do niczego dobrego. Byliśmy na krawędzi rozwodu, ale nawet wtedy nie zrozumiałam, że to była cena za moją inteligencję -że właśnie to moje czepianie się i korygowanie, moje pragnienie argumentowania i spierania się, pragnienie udowadniania i "leczenia" mojego męża - że to ono niszczy nasz związek. 

Z pianą na ustach udowadniałam wielu znajomym, że muszą się zmienić, przynosiłam im inteligentne książki, zapraszałam ich na rozmaite spotkania warsztatowe - na te same na których mnie uczyli aby akceptować innych takimi, jakimi są. 

Mój mąż nawet czasami wstydził się mojego sposobu komunikowania się z przyjaciółmi - tych moich prób "wyleczenia" wszystkich wokół i udowodnienia im, że ​​żyją nieprawidłowo.

 Nie można ufać osobie, która ma zawsze rację -wszak jej racja jest ważniejsza od ciebie. A jeśli inteligentna kobieta będzie musiała poniżyć mężczyznę dla udowodnienia swojej racji - ona to uczyni. 

Nie można zrelaksować się o boku inteligentnej kobiety - ona wytknie każdy błąd jakiego dokonasz - nawet jeśli błąd jest nieistotny. A więc zawsze trzeba się starać - musisz być czujny aby być "na szczycie" -aby nie zostać poniżonym.

 Ale przecież mężczyzna jest wystarczająco mocno napięty w zewnętrznym świecie. Pracuje, zarabia pieniądze, rozwiązuje wiele zadań i nie może żyć na stałe w tym stanie. Wracając do domu chce się zrelaksować. Jeśli żona nie pozwala mu na to swoją "inteligencją" to istnieje kilka opcji:

   
-Alkohol, który tumani głowę i daje ci odpocząć, nawet jeśli ona "mądruje" tuż obok ciebie.
   
-Komputer - gry i Internet, jako możliwość wejścia w inną rzeczywistość
    -
Brak pracy - wtedy możesz się zrelaksować i rozluźnić w czasie gdy ona jest w pracy. A kiedy ona wraca to masz siły by zebrać się w sobie i być gotowym na mnóstwo wymówek i oskarżeń.
    -
Inna kobieta, obok której on może się odprężyć, być sobą i nie dostać "noża w plecy". 


Tak więc ja na przykład zauważyłam, że mój mąż zaczął relaksować się w Internecie. Innym znów razem przy puszce piwa. Ale nie od razu zdałam sobie sprawę, że to ja sama wysyłam go do innej rzeczywistości tym swoim pragnieniem aby we wszystkim mieć rację i we wszystkim być najmądrzejszą. 

 Dawniej zawsze "bycie głuptasem" oznaczało dla mnie największą zniewagę. Już lepiej niech mnie nazwą brzydulą lub złośnicą - byle tylko nie głupią. Nigdy i za nic w świecie. No bo czy można nazwać mnie głupią? Przecież mam szkolne świadectwo z wyróżnieniem, tak samo z wyróżnieniem ukończyłam studia matematyczne. Przeczytałam wiele książek, zaliczyłam masę szkoleń i kursów, wygrałam wiele olimpiad wiedzy. Zawsze wiem, jak to czy tamto wykonać dobrze. Zawsze mam rację. I tak dalej....

Ale teraz już rozumiem, że staranie się być inteligentną i staranie się zawsze mieć rację było największą głupotą w moim życiu. Tylko i wyłącznie z powodu mojego "udowadniania racji" w moim życiu zniszczonych zostało wiele relacji. Moja pierwsza miłość powiedział mi kiedyś: "Jesteś cudowna ale trochę zbyt inteligentna. To jest nie do zniesienia".

 Mój mąż okresowo koncentruje swoją uwagę na tym, że moje pragnienie dokazania swojej racji pozbawia go jakiejkolwiek chęci dbania o mnie. 

I co z tym uczynić? Wykonać sobie lobotomię? Nadal być taką przemądrzałą? A może nauczyć się być mądrą? Wybrałam tę ostatnią opcję.

 Uczę się nie kłócić z moim mężem, uczę się prosić o jego pomoc i wsparcie. Uczę się relaksować w stresującej sytuacji i nie biegam jak chomik w kołowrotku.  

Uczę się inaczej komunikować. Nie udzielam porad gdy nie jestem pytana. I nawet jeśli mi zadają pytania ale widzę, że człowiek nie jest gotowy, aby usłyszeć moją odpowiedź to nie daję porady. Uczę się słuchać i słyszeć innych, szukać słuszności ich pozycji, uczę się rozumieć.

 Uczę się inaczej patrzeć na swoje dzieci - nie jak na kolejną okazję aby być z siebie dumną - nie patrzeć na nie jak na półprodukt z którego musisz coś zrobić. Uczę się postrzegać je jako niezależne osobowości, które już mają swoje preferencje i skłonności ku czemuś. 

Uczę się budować relacje z moimi rodzicami i rodzicami męża, z moimi krewnymi, z moimi znajomymi. 

I już na samym początku tej podróży dostrzegam zalety takiego podejścia. Warto włączyć w sobie tego "głuptasa" i poprosić o pomoc - mój mąż natychmiast czyni to, o co go poproszę. Naprawi, wyremontuje, rozwiąże problem. Jeśli przyjdę do niego z żądaniem i będę kontrolować to najprawdopodobniej będę musiała wykonać wszystko sama.

 Zaczął mnie częściej uszczęśliwiać i rozpieszczać za pomocą prezentów, sukienek, ozdób. I nie potrzebuję się "upokarzać", "przymilać", być obłudną czy dwulicową. Wystarczy tylko poprosić i zazwyczaj wystarcza jeden raz a czasami nie muszę nawet prosić - wystarczy, że po prostu na coś popatrzę. 

Bycie inteligentną jest fajne ale lepiej być mądrą.

Czym różni się mądrość od inteligencji?

 ✔ Inteligentna kobieta, odkrywszy błąd swojego męża podetknie mu go pod nos. Przypomni również, że ostrzegała go przed tym.Mądra kobieta będzie wspierać, zachęcać, czasami udawać, że niczego nie zauważyła.
 ✔ Inteligentna kobieta w sytuacji kryzysowej przejmie stery i nauczy męża, jak dobrze żyć. Mądra kobieta bardzo subtelnie wskaże mu kierunek i wesprze w intencji, dotarcia do tego celu. 
 ✔ Inteligentna kobieta nauczy matematyki dzieci, bez względu na wszystko. Mądra - zobaczy w każdym z nich osobowość.
 ✔ Inteligentna kobieta w pracy będzie starała się być lepsza od innych i nie popełniać błędów a jednak większość kolegów będzie traktować ją bardzo ostrożnie. Mądra kobieta stworzy w zespole atmosferę miłości i ciepła. 
✔ Inteligentna kobieta interweniuje w życie swoich dorosłych dzieci, udziela im nieproszonych rad i rekomendacji, mówi im, jak prawidłowo wychowywać dzieci. Mądra kobieta pozwoli dziecku zdobyć doświadczenie życiowe i wsparcie w każdej sytuacji. 
✔ Inteligentna kobieta zmaga się z wpływami swojej teściowej, broni swojej niezależności przed rodzicami i kłóci się z nimi z powodu swoich porad. Mądra kobieta nauczy się uśmiechać, słuchać w ciszy, zgadzać się a potem czyni to po swojemu. Z miłością.
 ✔ Inteligentna kobieta chce zmienić cały świat, przerobić wszystkich wokół.Mądra kobieta zacznie się zmieniać. I akceptuj innych takimi, jacy są.
 ✔ Inteligentna kobieta myśli, że ten, kto ma rację, jest szczęśliwy.Mądra kobieta wie, że ten, kto jest szczęśliwy, ma rację.

 Jaka jest główna wartość inteligentnej kobiety? Jej słuszność i umysł. Co jest najważniejsze dla mądrej kobiety? Relacje w rodzinie, w zespole, na świecie. Oto i cała różnica - chociaż nie....... istnieje jeszcze różnica w rezultatach. 

Inteligentna kobieta, w odpowiedzi na jej zarzuty, otrzyma tylko naganę i niezadowolenie.Mądra kobieta natomiast otrzyma kolejne miłe słowo lub bukiet kwiatów..... Albo nową sukienkę.

 Mężczyzna chce być u boku mądrej kobiety. On chce być zaakceptowanym takim, jaki jest, chce być wspierany, chce by go proszono o pomoc. Żaden nie chce być mężem "inteligentnej".

 I wiecie, jeśli Bóg kiedykolwiek nagrodzi nas córką to postaram się wyjaśnić jej tę różnicę aby od najmłodszych lat nie było podmiany pojęć i żeby wiedziała, że ​​głównym kapitałem kobiety nie jest jej umysł ani wykształcenie lecz jej kobiecość, "ilość" Miłości i mądrość. 

P.S. krótka przypowieść ...

 Młoda, ładna dziewczyna przychodzi do cerkwi, podchodzi do popa. Nie ma makijażu, biżuterii, niczego - nawet ubranie ma konserwatywne i bardzo proste. Spuszczając głowę zadaje pytanie: „Ojczulku, jak pojmujesz koncepcję arcykapłana Teofana o unii socjalnej i patriarchalnej duszy ludzkiej z Bogiem, na podstawie przekonań religijnych wyrażonych dla rosyjskiej diecezji prawosławnej  w Paryżu?” 
 Ojczulek jej na to: "Za mąż! Natychmiast za mąż!"

Autor: Olga Waliajewa

 

wtorek, 2 stycznia 2018

Sztuka bycia żoną - Olga Waliajewa.

  źródło tłumaczenia: http://life-move.ru/iskusstvo-byt-zhenoj/

 W Indiach miałam niezwykłe spotkanie. Poszłam na masaż i rozmawiałam z dziewczyną - o dzieciach, o rodzinie. Dziwnym zbiegiem okoliczności spotkałyśmy się dopiero za godzinę. Zapytałam ją o imię, a ona odpowiedziała: "Beavi."

Zapytałam ją, co znaczy jej imię, a ona z dumą powiedziała mi, że tłumaczy się je jako "żona". Żartowałyśmy, że rodzice z góry określili najważniejszą sferę jej życia.


I uderzyło mnie nastawienie wschodnich kobiet do roli żony."U nas uważa się że najważniejszym zadaniem jest nie tylko
samo wyjście za mąż, ale stanie się prawdziwą żoną - dobrą żoną, z której mąż może być dumny. Rodzice modlą się, aby ich córka nigdy nie pracowała i aby nigdy niczego córce nie brakło gdy będzie "za mężem" - za ochroną jego pleców.  To bardzo honorowe być żoną i matką ".

I przypomnialam sobie rozmowy z naszymi kobietami, które bardzo boją się, że ich córka stanie się zwykłą gospodynią domową, zwykłą żoną i matką. Wydaje się, że jest to wieczne mycie, czyszczenie, stanie przy kuchni i dziecięce smarki z nosa. Że nikt nigdy cię nie będzie szanować, mąż niczego nie da z siebie a życie będzie jedną wielka przegraną.


 W Indiach jest to marzenie dla kobiety i jej rodziców. W Rosji to koszmar, który nie powinien stać się rzeczywistością.

Rozmawialiśmy z nią o tym, czym naprawdę zajmuje się matka i żona - i okazało się, że myślimy podobnie pomimo faktu, że ona jest muzułmanką, która mieszka w Indiach, a ja jestem dziewczyną z drugiego końca świata. 

U nas - powiedziała Beavi - mama ma obowiązek otaczać dzieci opieką do 5 lat. Aby mogły iść do szkoły i nie bać się niczego. W wieku 5 lat dzieci chodzą do przedszkola, a mając 6 do szkoły. Jeśli mama pójdzie do pracy to jej dziecko będzie bardzo cierpieć w przyszłości. Jeśliby nie nacieszyło się mamą do 5 roku życia to nigdy nie byłoby całkowicie szczęśliwe. Pracuję tylko 5 godzin dziennie i tylko dlatego, że moje dzieci mają już 8 i 12 lat.

Zgodziłam się z nią, że wczesna socjalizacja za pomocą przedszkoli więcej szkodzi niż pomaga dziecku - teraz już mówią o tym i wiele piszą.


"Mąż ceni sobie żonę, która zostaje w domu. - kontynuowała - Ponieważ czuje, że ona mu ufa. Jest zawsze dobrze w domu z taką żoną. I za to zawsze otrzymuję nagrodę "- tutaj roześmiała się i wskazała na sari i kolczyki."

-U nas uważa się, że gospodynie domowe to nudne osoby.  Głupie i ograniczone - odpowiedziałam.

Trzeba było widzieć te oczy Beavi: "Jakim sposobem kobieta może być uważana za ograniczoną skoro opanowała tak wiele profesji jednocześnie! Stanie się znacznie bardziej ograniczona, jeśli będzie rozwijać się jako specjalista, a nie jako żona " I tu ja zadumałam się jeszcze bardziej. W końcu prawdą jest, że bycie żoną to nie jest tylko władanie jedną umiejętnością. To kompleks umiejętności i możliwości. Dobra żona jest jednocześnie także doskonałym specjalistą w różnych dziedzinach. Osądźcie sami:

   
*Menedżer życia domowego.
    
Określanie obowiązków członków rodziny, delegowanie, znajdowanie pomocników, gdzie nie możesz poradzić sobie sama (nie trzeba wykonywać wszystkiego samemu - ważne jest, aby upewnić się, że wszystkie zadania zostaną wykonane na czas i tak jak należy). To nie takie proste - trzymać tak wiele w głowie i ufać innym ludziom aby wykonywali zadania bez kontrolowania czy przeszkadzania im sprawdzaniem. Zazwyczaj ludzie uczą się tego na uczelniach biznesowo- administracyjnych lub w życiu zwykłej żony.

    *Mistrzostwo kulinarne.

    
Bez tego nie da się stworzyć atmosfery ciepła w domu. Kiedy mąż jest głodny to najczęściej jest zły. Kiedy jedzenie jest monotonne -on nie jest szczęśliwy. Kiedy jedzenie jest niesmaczne to będzie się złościł. I co w takim wypadku czynić? Po prostu uczyć się nowych przepisów, wkładać miłość w potrawy, brać pod uwagę zwyczaje męża. To coś więcej niż pierwszorzędny szef kuchni.

   
*Dyrektor generalny.
    
Każda kobieta kontroluje własne gospodarstwo  jak tylko może. I zawsze musi pamiętać czego brakuje w domu. Papier toaletowy, czyste ręczniki, ulubione owoce dla dzieci, świeże koszule dla męża. Ponadto często trzeba układać budżet rodzinny, robiąc zakupy w sklepach. Obliczyć ilość pieniędzy, zastanowić się w jaki sposób mądrze je wydać, gdzie zaoszczędzić. Głupia i ograniczona kobieta nie poradzi sobie
z tym.

   
*Wychowawczyni.
    
Nawet jeśli dziecko jest tylko jedno i nie ma z nim zbyt wielkiego kłopotu to musi się ono nauczyć zasad zachowania, trzeba mu ułożyć reżim dnia i odżywiania, pomóc mu zrozumieć siebie i znaleźć swoje mocne strony. A jeśli jest kilkoro dzieci to konieczne jest uwzględnienie wielu zmiennych naraz - różne charaktery, różne tryby życia, różne gusta, temperamenty, wartości ... Aby przy tym dzieci czuły, że są kochane. Nie zawsze radzimy sobie z tym na ocenę wzorową, ale nawet uzyskanie z tego przedmiotu oceny "dobrej" sporo kosztuje.

   
*Nauczycielka.
    
Po osiągnięciu 5 lat dzieci nie mogą być dłużej wyłącznie pielęgnowane. One już muszą być nauczane  - przede wszystkim własnym przykładem. Trzeba im wyjaśniać prawa życia, wyjaśniać jak budować relacje, jak odnosić się do siebie i innych ... Wszystko, co teoretycznie powinno być nauczane w szkole. Koniec końców to rodzice są odpowiedzialni za edukację dziecka - szkoła jest tylko pośrednikiem. A od faktu czy kobieta potrafi uczyć (bez narzucania siłą lub pouczania) na wiele sposobów zależy jak łatwo dziecku będzie się żyło.

    *
Projektant wnętrz i specjalista Vastu w jednej osobie.

 To kobieta wybiera meble i tapety. To ona tworzy komfort za pomocą małych drobiazgów. I to ona wypełnia przestrzeń miłością w taki sposób aby miło było tam przebywać. Czy to jest twórcze zadanie? Jeszcze jak!

   
*Stylistka. 

 Nie jest tajemnicą, że 90% mężów jest ubieranych przez żony. To one wybierają spodnie, koszule, krawaty. Jeśli już ich nie kupują to przynajmniej dają rekomendację. Kobiety ubierają dzieci - dopóki dzieci na to pozwalają. I oczywiście przy tym ona sama musi być piękna i "zmieścić się" w przydzielonym budżecie. Poradzić sobie mądrze z tym zadaniem potrafi nie każda kobieta!

   
*Praczka. Nie wystarczy wyprać rzeczy. Trzeba je wyprać tak aby niczego nie zepsuć - to jest spora sztuka! Białe z białym, kolorowe z kolorowym, bawełna z bawełną, jedwab z jedwabiem, wełna z wełną, osobna rzecz to pranie ręczne ... Aby uniknąć sfilcowania, aby nie wyliniało, aby nie straciło formy ... wyprasować tak aby nie spalić. Wykonać odpowiednie kanty na spodniach i mankietach na koszulkach ...


  *Sprzątaczka
    
Nie jest to przyjemne zajęcie ale żona, która wie, jak utrzymać porządek w domu, a jednocześnie pozostać w swoim umyśle  radosną - to brylant. W tym celu wymyślono takie systemy jak "fly lady" - ale opanowanie takiej nauki jest często trudniejsze niż poznanie całej geometrii.

   
*Psycholog.
    
Któż inny uspokoi męża w trudnych momentach życia? Kto udzieli mu niezbędnej porady lub po prostu przemilczy w takim czasie? Kto pomoże dzieciom, kiedy przeżywają pierwszą miłość? Z kim mąż pójdzie porozmawiać "od serca" czy żona go nie słucha a on chce z kimś porozmawiać?

    *
Ślicznotka.
   
Umiejętność dbania o swoje ciało - przygotowanie masek, peelingi, kąpiele. Utrzymywanie w dobrym stanie włosów, paznokci, zębów ... Utrzymywanie skóry rąk, nóg i twarzy w doskonałym stanie - to już jest zadanie dla kosmetologa. Lub dla zwykłej kobiety, która chce dobrze wyglądać.

   
*Lekarz.
    
Boli mnie gardło, smarki, grypa, zaziębienie, ból pleców, głowa, uszy, nogi ... Każdego dnia coś może się przydarzyć naszemu ciału. Dobra żona zawsze przygotuje odpowiednie ziółko, - zaparzy herbatę z miodem lub malinami, wymyśli jak zbić temperaturę. Doskonała żona może robić te same rzeczy bez pigułek i szkodliwych chemikaliów - władając reiki, studiując zioła i ucząc się trochę o homeopatii.

    *
Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych.
    
Każda żona i matka to mini-MSN. Podarły się spodnie! Umowa się rozdarła! Przycisk odpadł! Podbite oko! Zgubiłem portfel! Piec się popsuł! Kot uciekł! Chomik umarł! Mama i żona powinny rozwiązać każdy problem. Znajdź kogoś, kto naprawi kran lub drzwi lub znajdź kogoś komu można powierzyć to poszukiwanie. Lub sama weź nić i igłę i przyceruj łatkę.

   
* Szwaczka lub mistrzyni rękodzieła.
    
Teraz, oczywiście, możesz kupić dowolny garnitur na Nowy Rok. A w moim  dzieciństwie moja mama co roku wymyślała - jak wykonać strój lisiczki? A jak wyciąć strzelawkę z papieru? A jaki strój dla księżniczki? Jak przeszyć córce sukienkę? Jak ją w taki sposób skroić aby była piękna? I zawsze jest to bardziej interesujące niż po prostu pójście do sklepu i zakupienie czegoś gotowego. Żony i matki posiadające złote ręce - same w sobie są na wagę złota.

   
*Kierownik kulturalno -oświatowy.
    
Jeśli nikt nie pomyśli o rodzinnym wypoczynku - życie będzie nudne. Praca- dom-TV. Jeśli nikt nie zatroszczy się o urlop to rodzina będzie leżeć na plaży przez dwa tygodnie i przywiezie dużo dodatkowych kilogramów. Uroczystości rodzinne będą monotonne i rutynowe. Ale jeśli w domu jest żona, która potrafi wymyślać niespodzianki, planować ciekawe trasy i święta, wybrać oryginalne prezenty to na pewno nie będzie nudno.

    *
Bajarz i śpiewaczka.
    
Czy pamiętasz historie, które
ci opowiadała mama? A piosenki, które śpiewała? Często są to najbardziej intymne wspomnienia z naszego życia. Nie pozbawiajcie tej rozkoszy ani dzieci, ani męża ...

   
*Masażystka.
    
ukochanemu mężowi, dzieciom przed snem, kochanej sobie samej wetrzeć ciepłego oleju ...  jaka to wielka umiejętność!

   
*Sędzia pokoju.
    
W domu dochodzi do konfliktów -  zazwyczaj je rozwiązuje
żona i matka. Rozsądza po żeńsku, aby wszyscy byli zadowoleni z decyzji sędziego. Tutaj prawdopodobnie nie chodzi o to, kto jest winien ale o to jak możemy w danej chwili rozwiązać ten problem i natychmiast go załagodzić.

*Prawa ręka męża.
    
Prawdziwa żona zawsze interesuje się sprawami męża i z miłości do niego zaczyna przenikać trochę sprawy jakimi się on zajmuje. Wszystko to aby mogła porozmawiać z nim również na temat interesów czy innych działań, wspomóc radą. Intuicja wiernej żony często pomaga mężczyźnie oszczędzić zarówno nerwy jak i czas o ile potrafi ona
w żeński sposób służyć mu radą.

    *
Sekretarz.
   
Żona i matka prawie zawsze wiedzą, gdzie i kogo znaleźć. Gdzie oddzwonić do męża, gdzie się bawi dziecko. Wie, jak zbierać wiadomości dla wszystkich, którzy nie są teraz w domu ale jednocześnie tak by nikomu to nie przeszkadzało.

   
*Grupa wsparcia dla męża.
    
Pamiętasz zespoły cheerleaderek w amerykańskich filmach? Prawdziwa żona to często taki zespół w jednej osobie, która zawsze się cieszy z jego zwycięstw. Ona cieszy się niezwykle a także zawsze wraz z nim przeżywa jego przegrane, zachęcając i motywując do pójścia dalej.

   
*Aktorka.
    
Och, tak! W odpowiednim momencie odegrać urazę, a w innym  pokazać radość. Otwarcie wyrażaj swoje uczucia, czasami w przerysowanej formie - jak mała dziewczynka. Wtedy jest to bezpieczne dla wszystkich i bardzo podoba się mężom (o ile nie manipulujesz i nie przesadzasz).

   
*Profesjonalista w relacjach rodzinnych.
   
Znawca
rodzinnej psychologii wieku -znawca osobliwości psychiki mężczyzny i kobiety. A to po to aby wiedzieć, jak prosić, kiedy prosić i o co prosić. Aby zrozumieć i zaakceptować męża. To jest dopiero kolejny rodzaj sztuki! A to nie wszystkie zawody, które kobieta musi opanować, aby stać się dobrą żoną. Zmieniamy teraz tę różnorodność w jedną specjalność. Doktor, nauczyciel, inżynier, sprzedawca, menedżer. I wierzcie, że to daje nam różnorodność i wolność.

    
A jeśli wolność polega na tym, że szybko możemy przygotować prefabrykowaną żywność, oddawać roczne dzieci do żłobków, przez dwie godziny dziennie tkwić w drogowych korkach podczas gdy twój mąż ogląda telewizję, łykać tabletki chemiczne którymi jedno leczysz a inne psujesz ... Ja nie o takiej wolności marzę.

    
Wolę uczyć się codziennie nowych aspektów tej różnorodności zawodów, które pasują do trzech słów: "żona i matka". Być inżynierem jest łatwo bo jest to funkcja ograniczona konkretnymi parametrami funkcjonowania - te same działania, dające takie same wyniki. Raz do roku możesz podnosić swoje kwalifikacje - i nadal robić to samo. Dla mnie to właśnie
tutaj jest stagnacja i nuda. I to właśnie tutaj nie używamy nawet setnej części naszych możliwości.
    
A bycie żoną to sztuka! Każdego dnia odkrywaj coś nowego, ewoluuj. Dorastaj i czyń to kreatywnie - za każdym razem w nowy sposób.

    
Autor: Olga Waliajewa