wtorek, 18 października 2016

Odmładzające jabłka

Jest to tytuł prastarej bajki zawierającej jak każda bajka wiele przekazów i podpowiedzi aktualnych w każdym czasie i wieku - ponadczasowa wiedza. Iwan Carewicz czyta  tekst bajki i daje objaśnienia.

Tekst dodany jest poprzez narzędzie You Tube a więc gdyby u kogoś się nie wyświetlał to proszę sobie zmienić ustawienia, zazwyczaj jest to mały przycisk z napisem "CC" w prawym dolnym rogu.

 Na przeczytanie całej bajki niestety nie starczyło Iwanowi czasu. Będę szukał drugiej części i jeśli jest to na pewno będzie kontynuacja.

 
Ponieważ Iwan bajki nie dokończył więc postanowiłem przetłumaczyć końcówkę. Kiedyś , gdzieś byc może znajdę drugą część a na razie poczytajcie jak to się skończyło:

............................
Siedli na koń i się rozstali. Długo czy też krótko podróżował -bo nic
nie dzieje się od razu, szybko to bajkę można opowiedzieć-
- dojeżdża Carewicz do rozstajów, do trzech dróg
gdzie leży kamień drogowskaz i myśli:

"No ładnie - ja jadę do domu a moi bracia przepadają bez wieści".

Nie posłuchał panny Niebieskookiej i skręcił w drogę gdzie "ożenić się".
Dojeżdża do wieży ze złotym dachem i nagle pod Iwanem zarżał koń
 a konie braci odpowiedziały bo z jednej stajni były.
Iwan Carewicz wszedł na ganek i zastukał pierścieniem 
aż kopuły na wieży zadrżały a okiennice się skrzywiły.
Wybiega piękna panna:

"Ach! Iwanie Carewiczu! Od dawna
na ciebie czekam! Idź za mną,
pojesz chleba i soli a potem przenocujesz.

Zaprowadziła go do wieży i zaczęła go częstować.
Carewicz nie tyle je co pod stół wrzuca,
nie tyle pije co pod stół wylewa.
Zaprowadziła go piękna panna do sypialni:
"Kładź się Carewiczu spać i nocować.
A Iwan Carewicz pchnął ją na łóżko
i szybko je przekręcił. Panna poleciała do piwnicy - do dołu głębokiego.
Carewicz pochylił się nad dołem i krzyczy" Jest tam kto żyw?"
Z dołu odpowiadają: "Fiodor Carewicz i Wasyl Carewicz" Wyciagnął ich z dołu-
- na twarzach czarni byli, zaczęli już ziemią przerastać. 
Iwan Carewicz umył braci żywą wodą i stali się tacy jak dawniej.

Siedli na konie i pojechali. ..
Długo czy też krótko - dotarli do rozstajów i Iwan Carewicz mówi do braci:

- Popilnujcie mi konia a ja położę się i odpocznę.

Położył się na jedwabną trawę i zasnął snem bohatera.
Fiodor Carewicz mówi do Wasyla:
- Jeśli powrócimy bez żywej wody i bez jabłek odmładzających to będzie dla nas dyshonor. ojciec nas wyśle gęsi pasać.

  Wasyl Carewicz odpowiada:
- Wrzućmy Iwana do przepaści a te rzeczy weźmiemy i damy ojcu do rąk.
     I wyjęli zza jego pazuchy odmładzające jabłka i dzban żywej wody a jego wrzucili w przepaść. Iwan Carewicz leciał tam przez 3 dni i 3 noce.
 I upadł Iwan na samym brzegu morza - ocknął sie i widzi:
tylko niebo i woda. A pod starym dębem nad brzegiem morza piszczą ptaki - zła pogoda, deszcz i wiatr je chłoszcze.
     Iwan Carewicz zdjął z siebie płaszcz
 i zakrył ptaki a sam sie schował pod dębem.
     Rozpogodziło się a tu leci wielki Gryf. Przyleciał pod dąb i pyta pisklęta:
-Dziecinki moje miłe, nie zabiła was zła pogoda?
- Nie krzycz mamo - ochronił nas pewien Słowianin i swoim płaszczem okrył.

   Olbrzymi Gryf pyta Iwana Carewicza:
- Jak tutaj trafiłeś miły człowieku?
- Bracia rodzeni w przepaść mnie wrzucili
z powodu odmładzających jabłek i żywej wody.
- Uratowałeś moje dzieci -proś o co chcesz.
Może złoto, srebro albo drogocenne kamienie?
- Nic Gryfie nie potrzebuję, ani złota, ani srebra ani cennych kamieni.
Mogę w jakiś sposób wrócić w rodzime strony?
     Gryf mu odpowiada:
- zdobądź dla mnie 2 worki mięsa - każdy niech waży 12 pudów.
   I Iwan Carewicz nastrzelał na brzegu morskim gęsi, łabędzi i powkładał w 2 worki. Jeden postawił Gryfowi na prawe ramię a drugi na lewe a sam siadł na jego grzbiecie. I zaczął karmić Gryfa a on sie uniósł i wzbija sie w górę.
    Gryf leci a Iwan mu podaje i podaje. Długo lub krótko tak lecieli, skończył się zapas w obu workach. A Gryf się znów obraca więc wziął Iwan nóż, odciął kęs od swojej nogi i podał Gryfowi. Gryf leci ale znów sie obraca - on z drugiej nogi odciął kęs i mu podał. Już było niedaleko a Gryf znów się odwraca, Iwan odciął sobie mięso z piersi i mu podał.
   Tu Gryf doniósł Iwana Carewicza do rodzimych stron.
- Dobrze mnie karmiłeś przez cała drogę ale słodszych kęsów niż te ostatnie nigdy nie jadałem.
Iwan Carewicz pokazuje rany, Gryf zwrócił 3 kęsy:
- Przyłóż je na miejsce.
  Iwan tak uczynił i mięso przyrosło do kości.
- A teraz już zejdź ze mnie iwanie Carewiczu. Polecę do domu.
Gryf uniósł się w przestworza a Iwan Carewicz poszedł drogą w rodzime strony.

  Przyszedł do stolicy i dowiaduje się, że Fiodor i Wasyl przywieźli ojcu żywej wody i jabłek odmładzających. Car wyleczył się
i był zdrowy tak jak dawniej, wzrok znów miał dobry.
  Nie poszedł Iwan Carewicz do matki i do ojca lecz zebrał pijaków i zaczął bywać po karczmach.
  W tym czasie za 3/9 Ziem, w 3/10-tym królestwie mocna bohaterka, Niebieskooka urodziła dwóch synów.
  Dzieci rosną ale nie dzień po dniu a z godziny na godzinę.
    Bajkę szybko się opowiada ale sprawy nie tak szybko zachodzą - minęły 3 lata. Niebieskooka wzięła synów, zebrała wojsko
 i poszła szukać Iwana Carewicza.
  Przyszła do jego ,królestwa i na otwartym polu rozbiła wielki namiot. Drogę do namiotu uścieliła kolorowymi suknami i posłała do stolicy by przekazać carowi:
- Oddaj Carze Carewicza, jeśli nie oddasz
to całe królestwo spalę i potopię a ciebie wezmę w niewolę.
     Car sie przestraszył i wysyła starszego Fiodora Carewicza. Idzie Fiodor po kwiecistych suknach, podchodzi do wielkiego namiotu
 a tam wybiega dwóch chłopców:
- Mamusiu, czy to idzie nasz tatuś?
- Nie dzieciaczki - to jest wasz wujek.
- A co nakażesz z nim uczynić?
- Ugośćcie go dzieciaczki tak jak należy.
     A więc dwóch chłopców wzięło rózgi i dawaj chłostać Fiodora poniżej pleców. Bili go i bili - ledwie nogi uniósł.

Niebieskooka znów posłała do stolicy by przekazać Carowi:
- Oddaj Carze Carewicza, ........
    Bardzo się car przestraszył i posyła średniego Wasyla.
Ten podchodzi do wielkiego namiotu a tam wybiega dwóch chłopców:
- Mamusiu, czy to idzie nasz tatuś?
- Nie dzieciaczki - to jest wasz wujek.
- A co nakażesz z nim uczynić?
- Ugośćcie go dzieciaczki tak jak należy.
Dwóch chłopców znów wzięło rózgi i dawaj chłostać Wasyla poniżej pleców. Bili go i bili, że ledwie nogi uniósł a Niebieskooka po raz 3-ci posyła do Cara:
-Idźcie szukać trzeciego syna, Carewicza Iwana.
Jeśli nie znajdziecie to całe królestwo zatopię.
  Car się przestraszył nie na żarty. Posyła po Fiodora i wasyla i nakazuje im znaleźć brata iwana Carewicza. Tu bracia upadli ojcu do nóg i wyjawili wszystko: jak spiacemu Iwanowi zabrali wodę i odmładzające jabłka a jego samego rzucili w przepaść.
    Usłyszał to Car i zalał sie łzami. A tymczasem Iwan Carewicz sam idzie do Niebieskookiej a wraz z nim banda pijaków z karczmy. Tamci nogami sukna rwą i rozrzucają na boki.
   Podchodzi on do wielkiego namiotu a tu wybiegają dwaj chłopcy:
- Mamusiu! Idzie do nas jakiś pijak z cała ferajną!
A Niebieskooka im odpowiada:
- Weźcie go za białe ręce i prowadźcie do namiotu.
To jest wasz ojczulek rodzony - cierpiał niewinnie przez 3 lata.

   Tu wzięli Iwana Carewicza za białe ręce i wprowadzili do namiotu. Niebieskooka go umyła i uczesała, odzienie na nim zmeniła i położyła spać. A jego towarzyszom zaniosła po szklaneczce i odprawiła do domu.
    Następnego dnia Niebieskooka i Iwan Carewicz przyjechali do pałacu. Tu zaczęła się uczta dla całego świata, uczczono w ten sposób ich małżeństwo. Fiodor i Wasyl nie dostąpili zaszczytów - przegnano ich ze dworu,

  Iwan Carewicz nie pozostał tutaj.
 Pojechał z Niebieskooką do jej panieńskiego królestwa.

    Ot i koniec bajki.


p.s. dla znających rosyjski (lub chcących sie uczyć) podaję link do tekstu oryginalnego. Tłumacz google chyba słabo będzie sobie z bajką radził ale można spróbować http://www.kostyor.ru/tales/tale42.html 

    Jest to już i tak tekst mocno uwspółcześniony - zresztą krąży wiele dość znacznych modyfikacji rozmaitych bajek. Ja znałem taką wersję gdzie niegodziwi bracia porąbali Iwana na rozstajach, pojawiła się Niebieskooka (nasz Lewszunow- współczesny Iwan Carewicz  wyjaśnia w pewnej chwili różnicę między wodą martwą a wodą żywą i przywołuje ten właśnie epizod) i polewa kawałki ciała ukochanego najpierw martwą wodą a potem żywą. Była też wersja, że ona przywraca go do życia pocałunkiem, ale to chyba tylko w filmie animowanym ( też potem odnajdę link i zamieszczę już w komentarzu) - ogólnie ważny jest tu motyw wskrzeszenia z martwych ( skradziony przez  wiecie kogo). W każdym razie nie było tej wersji (dość drastycznej - choć porąbanie Iwana na kawałki to też horror) z Gryfem i karmieniem Gryfa własnym ciałem. Choć jeśli wiemy, że świat bajkowy rządzi się swoimi prawami to nie brzmi to tak strasznie - tam cuda są normalną sprawą, martwi do życia wracają, ciało się zrasta.
     Według mnie jednak ( taką jakoś obserwuję prawidłowość) każda kolejna i młodsza (liczaca mniej lat) modyfikacja traci coś ze swej głębokiej zawartości (bo ludzie ją przekazujący coraz bardziej grzęzną  w świecie materii). Zauważyliście już, że ważnym symbolem powtarzanym nieustannie jest trójka - świat 3 częściowy (Jaw, Naw, Sław), Iwan skacze między portalami ( 3 chatki Baby Jagi/Jogi), ze świata do świata. Każda bajka zawierała jednocześnie przekaz cielesny, przekaz na poziomie serca oraz przekaz na poziomie duszy). Obawiam się, że te młodsze wersje juz zatraciły nieco wysoki sens duchowy a pozostały tylko sprawy cielesne (alkohol i pijaństwo na przykład) - ewentualnie z elementami "królestwa srebra" a więc serca.
      Osobiście (dodam jeszcze) moją wielką ciekawość  wzbudza symbol Gryfa jaki przywędrował do tej wersji powyżej z jakiejś innej opowieści (bajki bywały chyba łączone) bo urodziłem sie w tym życiu na Pomorzu a tu Gryf po dziś dzień jest w herbach miast ( w tym mojego rodzinnego). Temat Gryfa będę drążył. Mityczny ptak pojawiający sie ponoć w wielu Słowiańskich opowieściach. 
         Resztę przemyśleń dołączał będę w komentarzach aby nie edytować nieustannie tego wpisu bo pojawiają sie czasem trudności z ponowna publikacją.

piątek, 7 października 2016

Luczis

Był ktoś na spotkaniu z nim? Jakie wrażenia?
  Tak się jakoś składa, że od kilku lat tu i tam trafiają do mnie informacje o jego działalności. Bywam bardzo powściagliwy wobec rozmaitych rewelacji - szczególnie tych podawanych przez zachwycone uczennice. Tym bardziej zapalały mi się czerwone lampki ostrzegawcze gdy słyszałem, że facet zajmuje sie tantrą a ta na zachodzie - jak sam to przyznaje Luczis w wywiadzie internetowym poprzez NTV - jest wypaczona i sprowadzona wyłącznie do poziomu pasa.
  Tak więc znów wczoraj trafiła informacja o działaniach Luczisa więc badam temat. Obejrzałem właśnie 4 filmiki (pojawiło sie tego troche na You Tube) i jestem miło zaskoczony - głównie dlatego, że wreszcie ktoś mówi sensownie o energiach. Ja już w rozmowach z ludźmi często się gryzłem w język widząc tę charakterystycznie uniesioną brew gdy zaczynałem naświetlać jakiś problem z tej strony. Luczis ma rację, że ta warstwa naszego życia jest w ogóle nieznana i czynimy sobie przez tę niewiedzę wiele krzywdy.

Dobra - zabieram się za dalsze oglądanie. Od połowy października Luczis ma być w Poznaniu a potem w warszawie - ogólnie będzie ponoć w Polsce około miesiąca. http://loveoflife.pl/pl/kalendarz/miesiac/2016-10 W grudniu zeszłego roku był w Sopocie. Już widzę w podglądzie fragment filmu mający w tytule Ród więc bardzo jestem ciekaw.

 EDYCJA (dn. 16 października 2016)
   Z obowiązku badacza i (być może) sprawcy zamieszania ;) uzupełniam niniejszy wpis meldując posłusznie, iż byłem obecny w piątek t/j 2 dni temu na pierwszym spotkaniu Luczisa w Poznaniu.
   W bardzo wielu sprawach Luczis prezentuje trafne obserwacje choć już na dziś (wszystko co ze sobą przywiozłem - wszelkie energie- bardzo mocno pracują we mnie więc być może na niniejszym wpisie sie nie skończy. Duża wymiana energetyczna, wszystko to w sobie "rozpakowuję" jak pliki zip. czy rar. stosowane w komunikacji komputerowej)....już na dziś mogę stwierdzić, że w kilku ważnych kwestiach (naprawdę chciałbym napisać, że to tylko szczegóły ale nie mogę) moja wiedza i praktyka się różni.
  Nie żałuję dalekiej podróży bo jak wspomniałem z wielu względów jest to dla mnie cenne doświadczenie. Miałem możność popatrzeć na ludzi, posłuchać problemów jakimi żyją no i oczywiście odrobinę przyjrzeć się Luczisowi na żywo, wyciągnąć własne wnioski. Kupiłem książkę o tytule "Odmładzające jabłka" - jestem w trakcie lektury i już widzę, że wersja bajki na jakiej Luczis oparł swoje dalsze wywody jest mi nieznana (pierwsza wersja zaprezentowana w książce - jestem na ten moment na 42 stronie) i ....przyznam szczerze dość zaskakująca.
http://michalxl600.blogspot.com/2016/10/odmadzajace-jabka.html
  Przed zajęciami zapoznałem się też ze wszystkimi materiałami wideo jakie niedawno udostępnili organizatorzy i jakie możliwe są bezpłatnie do obejrzenia na You Tube. Obejrzałem "od deski do deski" wszystkie konferencje skype jakie udostępniono (kilkanaście godzin materiału wideo) i wnioski podobne - było tam dla mnie kilka mocnych "zgrzytów"- nawet coś tam zaznaczyłem zadając pytanie w komentarzach. Organizatorzy zapytani na zajęciach stwierdzili, że nieporozumienie zapewne wynika z faktu niezręcznego użycia przez Luczisa polskiego słowa - być może, faktycznie co najmniej 2 razy takie coś miało miejsce podczas oglądania tych konferencji.
   Podsumowując na ten moment nasuwa mi się określenie jakiego użył Trehlebov wobec Hiniewicza gdy pytano go o działalność tegoż (jest dostępne na You Tube takie nagranie telefonicznej rozmowy obu panów) - Trehlebov odpowiedział wprost: "Ty jesteś na swoim miejscu i jesteś doskonałym administratorem". Podczas innych wypowiedzi (wykłady) Trehlebov wyjaśnia co rozumie pod tym pojęciem i że tacy ludzie mają swoja rolę i są jak najbardziej potrzebni sporej rzeszy ludzi (każdy potrzebuje przecież czegoś innego). Hiniewicz prowadzi w Omsku szkołę, wydaje książki i utrzymuje się z szerzenia tej wiedzy, daje ludziom oparcie i "mocną konstrukcję" ....ideologiczną, że tak to ujmę. Luczis również kilkakrotnie na spotkaniu beż żadnej krępacji omawiał tę kwestię i nie zdradzę tu chyba wielkiej tajemnicy (cennik zajęć i spotkań jest dostępny w necie, wspominał o tym chyba również podczas wideo konferencji) jeśli powiem, że podkreślał: "musicie dużo zapłacić za tą wiedzę". Kwestii odpłatości i wszelakich dotacji poświęcono (jak dla mnie) sporo uwagi. Zdaję sobie doskonale sprawę, że wielu ludzi (szczególnie współczesne kobiety) docenia przekaz jeśli odczuje to materialnie.
   Ja tutaj mam diametralnie inne podejście - wymiana energetyczna aby nie powstało zobowiązanie karmiczne odbywa sie w rozmaity sposób i na różnych poziomach - ktoś tam z wdzięcznością pomyśli o jakimś "redaktorze", ktoś inny odczuje potrzebę przekazania pomocy materialnej itp. Pisałem już kiedyś, że sprofanowana przez KK konwencja "co łaska"  (ew. "Bóg zapłać") jest tu dla mnie kluczem i jest mi zdecydowanie bliższa. Biblijna ( a tak naprawdę Starosłowiańska - Wedyjska) przypowieść o wdowim groszu jest tu wystarczającym wyjaśnieniem. Kto zna moje tłumaczenie "nauka obrazowania" (wykład Jegorowa) ten dopełni sobie reszty obrazka.
 Oprócz tej fundamentalnej kwestii znalazłoby się jeszcze kilka poważnych pytań. Nie zadawałem ich na zajęciach i nie wiem czy będę je roztrząsał tutaj w necie. Tak jak już oględnie wspomniałem powyżej zdaję sobie sprawę, że ilu ludzi tyle dróg i dla wielu ludzi jest to z pewnoscią potrzebny i dobry nauczyciel i z szacunkiem odnoszę sie do wszelakich ludzkich wyborów i doświadczeń. Podobało mi sie u Luczisa, że podobnie wypowiadał się poruszając kwestie odmiennych światopoglądów i jak mi sie wydaje starał się nie urażać niczyich uczuć w tym względzie - bardziej łączyć niż dzielić szukając punktów wspólnych. Mam takie właśnie intencje choć z drugiej strony wiem, że "urawniłowka" wszystkiego w jedna szaro - burą masę jest niemożliwa i co sam Luczis ładnie wyjaśnia na jednym ze spotkań skype- konferencji: idee (intencje) zajączka będą zawsze odmienne od intencji wilka bo też mają oni w przyrodzie inne zadania.
  Przypominam:  Sławianin = Sław Yan- In. My sławimy obie strony mocy - czasem i klaps bywa dobrem.

  Może tyle na ten moment i tak "na gorąco" - z kronikarskiego obowiązku.




piątek, 30 września 2016

Zło przychodzi pod postacią miłości

Z dedykacją dla Oli (toczyliśmy rozmowę w komentarzach do "Rolnik szuka żony").
  Nasz stały czytelnik zamiescił film na swoim kanale. Warto:


p.s. może jeszcze skoro 'polecamy" - film jaki mi wczoraj podpowiedział pewien znajomy. Ciekawe przesłanie - warto poświęcić 18 minut życia - z grubsza zgodne z tym co zaleca Lewszunow i paru innych "mądrali" ;)
Kobieta krótkowłosa ;) ale "słusznie prawi":


Etruskie zwierciadła - kontynuacja.

Temat zapoczątkowany tutaj http://michalxl600.blogspot.com/2016/09/wymiana-energii-mesko-zenskiej.html
  Są to fragmenty grubej książki, której autorem jest Trehlebov - "Koshuny Finista" (opowieści Sokoła):

 strona 81

......Na szczególna uwagę zasługują rysunki na Etruskich zwierciadłach z brązu - wykonano je ze zdumiewającym mistrzostwem warsztatu, przeogromnym wdziękiem i niewiarygodną precyzją ukazania postaci. Rysunki te opatrzone są wyjaśniającymi napisami wykonanymi Słowiano - Aryjską runicą i ujawniające ich głęboką mądrość, etyczne i duchowe przesłanie.
  Na odwrotnej stronie jednego z lusterek zobrazowano dwie kobiety w bogatych i gustownych strojach. Jedna z nich - widać, że w wieku dojrzałym ( to matka młodej kobiety) pochyla głowę, na twarzy dostrzec można wyraz czułości i miłości. Młoda matka prawą ręką przejmuje dziecko, które ma twarz dojrzałego mężczyzny bogatego w życiowe doświadczenie. Dziecko siedzi na dłoni młodego mężczyzny z ufnością kładąc na jego ramieniu swoja lewą rękę a jednolcześnie jego prawa ręka już zetknęła się z wyciągnietą ku niemu ręką matki. Wyciągnięta ręka ofiarowywujacego rozmieszczona jest tak, że znajduje sie na poziomie macicy swojej matki. Mężczyzna ten posiada mocną budowę ciała i w odróżnieniu od dwóch poprzednich kobiet stoi nie na ziemi lecz na obłoku. W lewej ręce na zgięciu której ma przerzuconą lwią skórę trzyma wielką pałkę, której koniec oparł na swoim lewym ramieniu. Za nim nieco z boku znajduje się elegancka, naga młoda kobieta stojąca tak jak on na obłoku i dotykająca swoją prawą ręką aureoli widniejącej nad głową tego mężczyzny. Obok głów każdego z uczestników czytamy wyjaśniające napisy wykonane z pomoca runicy Słowiano - Aryjskiej. Obok głowy starszej kobiety jest napis wyjaśniający to co ona mówi:

"ROJE DA WOń" czyli "Ród ( opiekun/patron narodu) daje pachnącego".  "ROJE" to rój (podobny do pszczelego) czyli "Ród", "DA" - oznacza dać, dał, daje, "WOń" natomiast miało dawniej pozytywne znaczenie i oznaczało "piękny zapach" (stąd rosyjskie słowo: "błagowonie" czyli kadzidło).
Przyszła młoda matka dodaje: "JESO DAROŻISZCZE" czyli "świętego, drogiego" ponieważ "JESO" to jasny, światły, święty a "DAROŻISZCZE" to cenny dar. Ród (ROD) podając (przekazując) dziecko przyszłej matce mówi do niej: "ŻIRIEWI DA ŻIRA" czyli "pielegnujcie aż dorośnie". "Żirować" oznacza intensywnie się odżywiać (dziś znamy polskie " żerować" ale używane bywa tylko w odniesieniu do zwierząt - przyp. tłumacza) a "DA ŻIRA" oznacza: "aż nabierze pełnej wagi" czyli do dorosłości.
Stojąca za plecami Roda młoda kobieta wskazując na jego aureolę powiada: "WO WIEROWOSZCZIE" czyli "w pełni wiary".




Na drugim Etruskim zwierciadle z brązu datowanym na 3 wiek p.n.e. główną postacią jest stojący, obnażony młodzieniec - solidnej budowy ciała z aureolą wokół głowy. Po jego prawej ręce znajduje sie siedzący na chmurze brodaty mężczyzna z wieńcem laurowym na głowie i trzymający w prawej ręce podwójny trójząb a palcem lewej ręki wskazujący na pierś młodzieńca i mówiący do niego:
"MOROCZIE W ŻIRO REI MOCZIE". Stojąca po lewej stronie młodzieńca młoda, gustownie ubrana kobieta opiekuńczo położyła mu na ramieniu prawą rękę i wskazując palcem tej reki na jego aureolę dodaje: "ROJE MO ŻIWIE". Sens tych wypowiedzi jest dość jasny gdyż "MOROCZIE" - to mrok, urojenie, "W ŻIRO" - (ros. "żir" = tłuszcz, sadło, gruby) w "sadle" czyli w ciele, "REI" - leci, szybuje, "MOCZIE" - moc, siła.  Druga wypowiedź: "ROJE" - Rój (Ród), "MO" - my "ŻIWIE" - żyjemy. Otrzymujemy zatem następujące przesłanie: 'ciało to mrok - dąż z całych sił do wyższego (do tego co wysokie) ponieważ my żyjemy rodem". 



sobota, 24 września 2016

Orientacja w przestrzeni przez mężczyznę i kobietę ;)

Na pewnym forum ktoś wkleił ten tekst pod filmem gdy młoda dziewczyna dokonywała wygibasów na parkingu aby właczyć się do ruchu ulicznego:

Dlaczego kobiety mają problem z parkowaniem i określaniem kierunków?
Aby odpowiedzieć na powyższy pytanie należy najpierw bliżej przyjrzeć się wyobraźni przestrzennej każdej z płci. Badania wykazały, że obszar odpowiedzialny za tę umiejętność u mężczyzn znajduje się w prawej półkuli mózgu i jest to jedna z ich najlepiej wykształconych zdolności. Jeśli zaś chodzi o kobiety, obszar ten usytuowany jest w obu półkulach, a ponadto nie jest wyraźnie zaznaczony. Powoduje to m.in. trudności z dostrzeżeniem głębokości obrazu, czyli widzenia trzeciego wymiaru, z czym mężczyźni radzą sobie doskonale. Ograniczone zdolności przestrzenne są również przyczyną kłopotów z parkowaniem równoległym. Kobiety uczą się lepiej od mężczyzn, dlatego z badań przeprowadzonych w szkołach jazdy wynika, że osiągają one lepszy poziom parkowania tyłem. Świetnie radzą sobie z powtórzeniem zadania w tym samym otoczeniu i warunkach, lecz w prawdziwym ruchu ulicznym każda sytuacja jest inna i wymaga dobrej wyobraźni przestrzennej. Nie można się tego wyuczyć, dlatego kobiety wolą parkować w miejscu z większą ilością wolnej przestrzeni, niż próbować zmieścić się pomiędzy dwoma samochodami ustawionymi w niewielkiej odległości od siebie. Niski poziom wyobraźni przestrzennej kobiet niesie ze sobą także inne konsekwencje. Jedną z nich jest kłopot z odczytywaniem mapy i określaniem kierunków. Mężczyźni bez trudu potrafią przeobrazić dwuwymiarową mapę w obraz trójwymiarowy, natomiast kobiety, by ustalić drogę potrzebują perspektywy trójwymiarowej. Wielu z nas być może znana jest sytuacja, w której mężczyzna kierujący pojazdem prosi o ustalenie na mapie dalszego kierunku jazdy siedzącą obok partnerkę. Ta zaś, po otwarciu mapy zaczyna odwracać ją do góry nogami, potem odwraca ją we właściwej pozycji i jeszcze raz przekręca. O ile jeszcze jadąc na północ jakoś daje sobie radę, to w przypadku podróży na południe problem staje się większy. Po chwili mężczyzna zaczyna się denerwować i krzyczeć, by przestała kręcić mapą. Dla kobiety logiczne jest, że jeśli położy ją w kierunku, w którym zmierzają, z łatwością będzie mogła odczytywać nazwy mijanych ulic, tylko wówczas są one napisane do góry nogami. Jest to jedna z najczęstszych kłótni między kobietami a mężczyznami na całym świecie, a jej przyczyną nie jest złośliwość którejś ze stron, ale indywidualne umiejętności uwarunkowane ze względu na płeć. Mężczyzna potrafi w myślach obracać mapę, a gdy chce wrócić do tego samego punktu już jej nie potrzebuje, gdyż jego mózg przechowuje wcześniejsze informacje. Potrafi on również wskazać północ, nawet jeśli znajduje się w nieznanym pomieszczeniu bez okien. Udzielając wskazówek kobiecie nigdy nie zależy formułować ich: „Skieruj się na południe” czy „Przez pięć kilometrów jedź na zachód”. Zamiast tego warto posługiwać się punktami orientacyjnymi w terenie np. „Przejedź obok parku i skręć w lewo za dużym budynkiem z reklamą Banku Narodowego”. To znacznie ułatwi życie zarówno jednej jak i drugiej stronie.

Zgadzacie się z tymi obserwacjami? Moje pytanie głównie do pań.