Blog ma ambicje upowszechnienia szeroko pojętej sfery
obyczajowości Słowiańskiej a więc zdrowych podstaw
życia rodzinnego a co za tym idzie zdrowia
całego naszego społeczeństwa w nadchodzącej już
nowej kosmicznej erze Wilka (Welesa).
Mężczyźni często zadają mi pytanie: "jak pojąć czy mnie kobieta kocha czy nie?"
A kobiety pytają: "jak powinna zachowywać się kobieta, która kocha swojego mężczyznę?"
Na obydwa pytania odpowiadam w rozdziale: "jak zrozumieć czy jest to Twoja kobieta czy też nie?" w książce "Nieprawdziwy mężczyzna". Rozdział niniejszym w całości publikuję .
Twoja kobieta cię kocha- nie twoja nie kocha. Rozróżnić jedno od drugiego bardzo łatwo o ile zna się "narządy" miłości. Opisane one są na samym początku "Anatomia miłości i podróbek". Przełożymy to na hipotetyczną kobietę.
1. Twoja kobieta jest tobie wierna - zawsze. Inni mężczyźni po prostu dla niej nie istnieją. Nie ma ich nie tylko dla seksu ale też dla flirtu, kokieterii, igraszek czy relaksu. Dla niej cudzy mężczyźni są istotami bezpłciowymi. Zachowuje się wobec nich powściągliwie i spokojnie - nie powoduje w nich żadnych burz, nie klasyfikuje. Nie stara się wywołać u ciebie zazdrości. Ona nie chodzi do klubów i nie pije wina z nieznajomymi mężczyznami w barze.
Nie twoja kobieta zachowuje się diametralnie inaczej. Zawsze stara się wywołać w tobie zazdrość, wszystkich kokietuje, flirtuje z innymi mężczyznami, sugeruje coś więcej. Stara się na nich naciskać albo po prostu szuka sobie nowej partii. Prowadzi aktywne życie klubowe, przeważnie bez ciebie.
2. Twoja kobieta boi się ciebie utracić zarówno w sensie rozstania jak i jakiegoś wypadku. Ona starannie tworzy psychiczny komfort w waszym związku. Robi wszystko aby tobie było z nią dobrze.
Nie twoja ma w nosie czy będziesz z nią całe życie czy też w tej chwili odejdziesz. Nie ruszy palcem dla twojego komfortu z nią. Będzie czynić to na co sama mam ochotę. Jeśli zdecyduje aby ciebie poniżać to będzie poniżać. Jeśli zechce na ciebie naciskać to będzie. Zechce zdradzić to zdradzi i nawet przez minutę nie poczuje się winną.
3. Twoja kobieta otoczy ciebie dobrocią i troską. Będzie się starała we wszystkim tobie pomóc jak tylko jest w stanie. Podzieli twoje troski, wesprze ciebie, nigdy nie wywoła twojego krzyku. Jeśli czegoś potrzebuje lub jeśli coś się jej nie podoba tospokojnie tobie o tym powie.
Nie twoja kobieta zmusi ciebie do troszczenia się o nią - rozumie się bez żadnej wzajemności. To ona jest tu królową a nie ty. Ma gdzieś twoje problemy i nieszczęścia. Za to ty doświadczysz w pełni psychicznej przemocy.
4. Twoja kobieta zawsze przyjdzie tobie z pomocą i uczyni wszystko co jest w jej mocy. Ona nie odejdzie od twojego łóżka jeśli się rozchorowałeś. Jesteś przekonany, że zawsze możesz znaleźć w niej sprzymierzeńca.
Nie twoja kobieta nie będzie tobie pomagać- ona nie stanie się fortecą. Jeśli trafisz do szpitala to ona uszczęśliwi ciebie 15 minutową wizytą. Przyniesie ci mandarynek i czym prędzej wymknie się do swoich spraw.
5. Twoja kobieta zawsze odżałuje coś drugoplanowego dla czegoś ważnego. Odpuści serial z powodu randki, nie pójdzie do koleżanek aby pomóc tobie w przygotowaniu prezentacji do jutrzejszego sprawozdania, odłoży zakup kolczyków jeśli rodzina zbiera pieniądze na twoje kosztowne badania naukowe, zrezygnuje ze snu aby posiedzieć przy twoim łóżku w szpitalu.
Nie twoja kobieta nic dla ciebie nie poświęci.Potrzeby jej chomika "Jarosława" są o wiele ważniejsze niż twoje. Jeśli koleżanki nagle zaprosiły do klubu a wy w tym dniu umówiliście się na spotkanie to termin zostanie zmieniony. Twoja nauka nic nie znaczy w porównaniu z nowym, kosztownym smartfonem. No a juz żeby nie pospać to w ogóle nonsens.
6. Twoja kobieta gotowa pogodzić się z twoimi niedostatkami. Ona nigdy ci o nich nie wspomni jeśli zdecydowała być z tobą. Ona zawsze pamięta, że człowiek będący obok może tworzyć pewne niewygody ale ich nie zauważa aby nie psuć relacji - jest elastyczna.
Nie twoja kobieta będzie każdego dnia przypominać tobie o twoich niedostatkach - przesadnie i szyderczo. Nie będzie znosić żadnych niewygód związanych z tobą. Jej komfort jest najważniejszy.
7. Twoja kobieta jeśli coś jej się nie podoba to powie o tym spokojnie i będzie gotowa wysłuchać wyjaśnień po których istnieje wielka możliwość, że zmieni swój punkt widzenia na twój. Ona jest delikatna.
Nie twoja kobieta o wszystkim oznajmia wyłącznie w tonie głośnych pretensji i ultimatum. Awantura to norma dla jej sposobu bycia. Wyjaśnienia nie są przyjmowane. Albo czynisz tak jak ona chce albo jesteś wymieciony z jej życia.
8. Twoja kobieta jest prawdziwa. Możesz zawsze jej wierzyć, jej słowa są konkretne - bez wyolbrzymiania i umniejszania, bez zmian i zatajania informacji.
Nie twoja kobieta kłamie tobie w oczy nie dbając nawet o to aby jej słowa choć trochę wyglądały na prawdę. Nie wierzysz- twój problem.
9. Twoja kobieta na twoja dobroć zawsze odpowie swoją. na twój podarunek- swoim. Jeśli poświęcasz jej uwagę ona obowiązkowo poświęci tobie swoją. Wzajemność nie jest dla niej pustym słowem.
Nie twoja kobieta uznaje wyłącznie system "wysysania", gra do jednej bramki. Ty jesteś jej zobowiązany we wszystkim a ona tobie w niczym. A coś ty sobie wyobrażał niewolniku będący u stóp swojej królowej? Ciesz się, że dostąpiłeś łaski by móc czasem podziwiać jej "boskie ciało".
10. Twoja kobieta ufa tobie. Ona nie wpycha się namolnie w twoją intymną sferę psychiczną. Nie potrzebuje sprawozdań i zaświadczeń. Ona dzieli się z tobą tajemnicami.
Nie twoja nie wierzy w ani jedno twoje słowo. Ona nieustannie w ciebie wątpi, nieustannie jesteś kontrolowany, sprawdzany, nadzorowany. Łapie cię za słowa. Żąda haseł do wszystkich twoich skrzynek pocztowych i stron w sieciach społecznych. Czyta wiadomości w twoim telefonie i chce abyś rozmawiał na głośnomówiącym w jej obecności. Jest przekonana... nie - ona wie!, że ty ją zdradzasz i że ukrywasz przed nią swoje prawdziwe dochody. Przy tym wszystkim wszystko co związane jest z nią jest dla ciebie wielkim sekretem. ma milion tajemnic, które skrzętnie przed tobą ukrywa.
11. Ale najważniejszym wyróżnikiem TWOJEJ kobiety jest fakt, że jest niezawodną, sprawdzoną "towarzyszka bojową", która ciebie nie porzuci cokolwiek by się tobie nie przytrafiło włącznie z inwalidztwem czy też ubóstwem. I nigdy cię nie zdradzi. Ona zawsze w ciebie wierzy ale to można zauważyć dopiero z upływem czasu gdy zje się razem "worek soli", gdy przejdzie się przez niepowodzenia a także przez sukcesy.
Na nie swojej kobiecie nie możesz polegać. Jest podła, porzuci ciebie gdy tylko pojawi się możliwość "urwania większego kęsa" albo gdy na horyzoncie pojawi się bogatszy lub bardziej imponujący mężczyzna albo gdy się rozchorujesz i przestaniesz być jej "lokajem- robotem zabawką".
Praktyczny wniosek jest prosty: za swoją kobietę ty ponosisz odpowiedzialność. Ty zapewniasz dostatek jej życiu. Nie swoją przeganiasz - ot i wszystko.
No wiec minął kolejny miesiąc w sukienkach i spódnicach, często bez rajstop, mimo, że to był listopad ;)
Piszę relację z opóźnieniem, bo...ostatni tydzień był dla mnie bardzo nerwowy, stresujący i wykańczający
Ale do rzeczy:
Poprzednim razem skłamałam- w domu ostały mi się spodnie do jazdy na nartach.
Zastanawiam się, czy da się na nartach jeździć w spódnicy? Sukience?
Zobaczymy. Póki co te spodnie zostają :)
Przyznaję się szczerze, że nie mam już żadnych ciągot do chodzenia w spodniach.
Nawet jak to sobie wyobrażam w myślach, dziwnie mi się robi.
Zrobiłam sobie prezent :)
Ze
skóry cielaka, znalezionej rok temu w rodzinnym domu, która leżała tam
od mojego dzieciństwa, jakieś 25-30 lat, uszyłam u kaletnika piękną,
kobiecą torebkę, jaką sobie wymarzyłam
Teraz o zmianach:
Znajomy
Mężczyzna napisał mi: "A może po prostu Mikołaja do ciebie podeślę z
nowym tel ;) preferujesz iphony czy jaka inna produkcje? Chętnie bym ci zrobił jakiś praktyczny prezent." Chodziło o to, że już ponad 1,5
miesiąca mój smartfon w serwisie, który ciągle mnie zwodził odnośnie
tego, kiedy telefon będzie zrobiony i kontakt ze mną on line jest
utrudniony. Nadal telefon nie jest zrobiony, ale łudząc się, że będzie,
poprosiłam o czołówkę , żebym bezpiecznie "rowerowała". Już od ponad roku
miałam taką 'wypasioną' na liście marzeń praktycznych. A od tygodnia
wożę ja na swoim czole :) Dodatkowo popijając przepyszną zielona herbatę
prosto z Chin i zajadając czekoladki świąteczne ze Szwajcarii. Nie, nie
na rowerze ;) Takimi oto prezentami zostałam obdarowana przez
życzliwego mężczyznę...
I to były pozytywy.
Teraz rzeczy do
przemyślenia. Inny mężczyzna- mógłby być moim ojcem, spotykamy się kilka
razy biznesowo i on niby życzliwie i żartobliwie nazwał mnie
'siłaczką'.
Czujecie? SIŁACZKĄ!!! Jakbym patelnią dostała po głowie...
A
chwilę później...w jednym z mieszkań goście zbili szybę z nowej kabiny
prysznicowej zamontowanej 5 miesięcy temu. Szkło poleciało na osobę,
poraniła się, na szczęście tylko na rekach i dłoniach. Przeprawa przez
przychodnie, gdzie chirurg potrafił tylko wypisać skierowanie do
szpitala, żeby tam wykluczyć, że jakaś szklana drobina nie została w
jednym z palców, który był lekko zraniony, nerwy na informacji i
recepcji, tłumaczenie z angielskiego na polski....Podejście nie na moje
stalowe dotąd nerwy. Kolejni Goście czekają na wejście do kolejnego
mieszkania, zdążam, są wyrozumiali a ja spóźniona pędzę już w nowej
czołówce na comiesięczne spotkanie Stowarzyszenia, w którym 'się
udzielam'...Dopiero wtedy chyba w drodze puszczają nerwy i stres odpływa
wraz ze łzami...
Ja nie chcę być już SIŁACZKĄ!!!
Chcę mieć
obok siebie w swoim życiu silnego mężczyznę, którego ja będę wspierać i
który będzie wspierał mnie. Który przejmie stery materii i otoczy swoim
silnym ramieniem i wesprze swoja mocą i mądrością. Koniec SIŁACZKI!!!
Obejrzałam
kilka razy polecany tu na blogu film 'Roztańczony buntownik' i wiem już
dlaczego rok temu postanowiłam, że pójdę na kurs tańca, myślałam o
tangu. Jeszcze tego nie zrealizowałam, bo...nie mam partnera a ci który 3
się oferowali mi nie pasowali...To ważne, wiec mimo, że się tego boję
(bo lubię być tą, która wie i umie ;) , to wiem, że to ważna rzecz i ją
zrealizuję. Pojawi się partner do tańca i będzie prowadził :)
Odpuściłam wielu rzeczom. Niech się same dobrze dzieją.
Robię na drutach kolejną rękawicę z konopi do mycia się pod prysznicem, masażu i kąpieli.
Nadal eliminuję i porządkuję.
W planach mam oddać maszynę do szycia do serwisu, bo chce uszyć kilka drobiazgów.
Za 3 tygodnie napiszę kolejną relację, po 5 miesiącu w drodze do Kobiecości :)
Być może część czytelników uzna niniejszy film za kompletny odlot ale dla miłośników na przykład Lewszunowa ( Iwan Carewicz) tego typu podejście nie będzie zaskoczeniem.
Jakoś taki mam czas i taki nastrój- trafiłem niedawno na ten pełen ciepła i wyższego spojrzenia na rzeczywistość wykład pani Lory Szeremietiewej i stwierdziłem, że warto oprawić polski tekst.
Wspomniałem też w poprzednim wpisie (wyjaśniając znaczenie słowa "Słowianin"), że u nas szanowano wszelkie przejawy rzeczywistości, doskonale wiedzieliśmy, że i mrok ma swoje zadanie we wszechświecie. Czas najwyższy powrócić do takiego pojmowania - dość już rozdarcia i dualizmu. Tu wspomnę, że siły mroku wykorzystują pewien niuans wabiąc nas w pułapkę i mieszając wszystko ze wszystkim (objawy tej tolerancji widzimy dziś jaskrawie na zachodzie czy w Skandynawii). Jest znana książka "Radykalne wybaczanie" autorstwa Colina Tippinga- tam jest jasno wyłożone, że na poziomie ziemskim postępujemy z Ziemską konsekwencją ale na duchowym mamy to co zalecał na przykład Jezus "kochaj swojego wroga". Kiedyś przetłumaczyłem taki filmik: https://www.youtube.com/watch?v=w8GzH3WhD4w Myślę, że sporo wyjaśnia.
A oto i najnowsze tłumaczenie - jeszcze ciepłe i w ogóle ciepłe. Zapraszam:
Nasza kultura ma bogatą wiedzę z zakresu utrzymywania zdrowia więc niniejszy temat nie odbiega od treści bloga.
Film jaki chcę dziś gorąco polecić czekał już od wiosny na opracowanie tłumaczenia. Około miesiąc temu przyjaciel (pozdrowienia dla Jacka i Kasi) wspomniał, że na stronie niejakiego Treboroka pojawiło się tłumaczenie artykułu z rosyjskiej strony "Kramoła" na temat limfy właśnie. Zajrzałem, poczytałem, zamyśliłem się. Tu linki do tych treści: https://treborok.wordpress.com/hydra-czesc-1/https://treborok.wordpress.com/hydra-czesc-2/
Przyznam szczerze, że drugą część przeczytałem dość pobieżnie - może teraz po zakończeniu tłumaczenia filmu wniknę jeszcze raz głębiej ale na tą chwilę uważam śmiałą tezę przedstawioną w opracowaniu za błędną. Twierdzi się tam, że układ limfatyczny jest systemem obcym dla człowieka. Myślę, że to wnioski za daleko posunięte. Sądzę, że omawianą "hydrą" ( dzieckiem w kolebce kto łeb urwał hydrze ten młody zdusi centaury...) są oplatające dziś powszechnie ludzkość grzybice wewnątrz-organiczne a system limfatyczny nie jest tu niczemu winien, Wprost przeciwnie. Pani wykładowca ( wygląda z prezentowanej wiedzy na kogoś z wykształceniem medycznym) wspaniale to wyjaśnia. Wiele rad praktycznych co zawsze bardzo sobie cenię.
Dodam jeszcze, że wiele lat mojego życia zmagałem się z "nieuleczalną alergią" . Żeby było śmieszniej to moja mama pracowała całe życie jako kierownik szpitalnej apteki w dość sporym mieście - dalej rozumiecie, znajomi lekarze, medykamenty nawet ze Szwajcarii "dla synka". Wszystko na nic a to co wygadywali medycy może być treścią na osobny - niezbyt miły dla nich reportaż. W ogóle na dziś uważam, że początkiem moich kłopotów zdrowotnych były antybiotyki podawane we wczesnym dzieciństwie.
Moim skromnym, zdaniem pani prelegentka trafia dosłownie w dziesiątkę. W niektórych momentach wykładu wprost wbijało mnie w fotel bo dała wytłumaczenie wielu moich cierpień ( były wycięte migdały, były zapalenia oskrzeli, anginy, wysięki skórne) - a ja jestem mechanik i nie mogę czasem zasnąć nie znajdując przyczyny jakiegoś zjawiska. Jestem wręcz porażony ignorancją lekarzy i ich niechęcią do zgłębiania takiej wiedzy. Sądzę, że w wielu wypadkach jest to dziś niestety zła wola. Mam na to masę dowodów - nawet obecnie bo mama nadal czasami dorabia sobie w aptekach jako emeryt i dyskutujemy na temat rozmaitych obserwacji ( recepty, diagnozy itp.) . Jest po prostu nadal wgląd w to środowisko.
Nie pozostaje nam nic innego jak samemu wziąć się za swoje zdrowie.
Film ten polecam gorąco! Według mnie jeden z kolejnych cenniejszych materiałów.
p.s. jeszcze takie wtrącenie podpowiedziane
w wymianie myśli z pewnym anonimkiem.
Blog jest Słowiański. Rozszyfrowanie słowa SŁOWIANIN.
Wiele jest dziś dyskusji w polskojęzycznym necie, że Słowianie bo "słowo" a mi bardziej pasuje (wystarczy cofnąć się do zapisków Henryka Sienkiewicza i powszechnie używanego tam słowa "sława") wersja jaka do dziś zachowała się w języku rosyjskim "SŁAWIANIN"- nazwa od "sławienie", otaczanie czcią i szacunkiem. Czego ? Ano właśnie: SŁAW -I(Y)AN(g)-(Y)IN. My Sławianie zawsze szanowaliśmy i otaczaliśmy wielkim zrozumieniem oba pierwiastki- zarówno męski jak i żeński.
Matka-Polka relikt przeszłości, archaiczny dinozaur tak bardzo
niepożądany w towarzystwie, żyje i ma się całkiem nieźle. Odnoszę
wrażenie, że nasze społeczeństwo stało się tak nowoczesne, że zapomniało
zapytać samą zainteresowaną o zdanie.
W dobie walki o równouprawnienie i wielu szczytnych idei takich
jak partnerstwo w związku, zdrowy i uczciwy rynek pracy sprzyjający
zakładaniu rodziny, czy szeroko rozumiane prawo do nie rezygnowania z
siebie na rzecz bycia matką, zawłaszczają sobie licencję na jedyny
słuszny model życia. Zbyt często popadamy w skrajności.
Matka, która z różnych powodów decyduje się świadomie na rolę "kury
domowej", jest traktowana jak persona non grata. Stawianie potrzeb
dziecka na pierwszym miejscu - przed karierą, studiami czy wyjściem ze
znajomymi, oznacza społeczne wykluczenie.
To nie science-fiction, niestety często z takim niezrozumieniem
spotykają się polskie mamy. Dawna "gospodyni domowa" stała się synonimem
nieudacznicy, nieambitnej i pozbawionej rozumu kobiety, które nie wie
jak powinna żyć. Nie brakuje natomiast chętnych którzy tę wiedzę
posiadają i zamierzają się nią szczodrze dzielić.
Sama wychowując swoje dzieci, nie raz spotkałam się z taką postawą.
Rezygnacja z wyjścia na miasto w weekend czy wypadu do knajpy na rzecz
opieki nad dzieckiem, to w oczach wielu ludzi oznaka skretynienia
intelektualnego. Dlaczego?!
Dlaczego tak wiele osób dziwi to, że nie chce powierzać opieki nad
dzieckiem zupełnie obcej osobie? Nie mam na co dzień niani czy babci pod
ręką, która regularnie spędza z dziećmi czas. Nie widzę sensu
stresowania mojego dziecka, po to żeby za wszelką cenę wyjść z domu.
Jestem dorosła. Nie spadnie mi z głowy korona, gdy przez rok czy dwa
ograniczę swoją aktywność towarzyską do wyjść, które nie wymagają wyboru
między szczęściem własnym, a szczęściem i spokojem moich dzieci. Są
miejsca i okoliczności, które sprzyjają wspólnemu spędzaniu czasu, są i
takie które są zarezerwowane dla dorosłych.
Zdaję sobie sprawę z tego, że dzieci rosną i rozwijają się, że pępowina
wydłuża się, a potem znika. Na wszystko w życiu jest czas i miejsce. Za
rok nasze życie będzie wyglądało zupełnie inaczej. Za dwa zmieni się nie
do poznania. Więc po co żyć “pełnią” za wszelką cenę, byle tylko nie
zostać uznanym za niepostępowych?
“O Jezu, dasz flachę i przecież świat się nie skończy jak raz wyjdziesz”
- to najczęstsza dobra rada. A co gdy dziecko nie jest przyuczone do
butelki? Wtedy najczęściej usłyszeć można, że przecież przez 2 godziny z
głodu nie umrze. Owszem, ale w życiu nie zgodzę się na to, aby moje
dzieci się wypłakiwały, po to żebym mogła wyjść na kawkę. Czy mój
kilkumiesięczny syn powinien poczuć się porzucony w imię mojej wolności
osobistej? Ja tego nie chcę - niestety, okazuje się, że niewiele osób
może się pogodzić z moim wyborem.
Polska żona swojego męża jest bardzo negatywnie postrzegana przez
społeczeństwo. Odnoszę wrażenie, że cała niechęć do kobiet robiących
przerwę w życiu zawodowym na rzecz dziecka, wynika z postrzegania ich
jako męczennic. Zacofane matki nie dają się wyzwolić z okowów kuchni,
mopa i brudnych pieluch.
Polska housewife
Zostanie z dzieckiem w domu to w dzisiejszych warunkach luksus lub
poświęcenie. Rzadko zdarza się, aby można było utrzymać rodzinę z jednej
pensji. Dlatego świadome decydowanie się obniżenie poziomu życia w
świecie globalnego konsumpcjonizmu jest co najmniej absurdalne. Jeśli
natomiast twoje zaplecze finansowe jest pokaźne i możesz poświęcić
zarabianie pieniędzy na rzecz oglądania książeczek o kaczkach,
najpewniej jesteś leniwa i niezdolna. Ewentualnie możesz nie mieć
wyjścia i musisz zostać z dzieckiem, które na przykład jest chore -
wtedy jesteś meczennicą.
Większość mam na pełny etat w ciągu dnia dogląda domowego ogniska, a gdy
pociechy pójdą spać dorabia do domowego budżetu. Czasem po nocach, na
chałturach, czasem z dzieckiem na rękach zdalnie przez internet. Ale
“siedzą w domu” i ten fakt jest tak stygmatyzowany, że mało kogo
obchodzi co faktycznie te kobiety robią. Niby każdy wie, że prowadzenie
domu to niekończące się cosie do zrobienia, a jednak gdy nie dotyczą one
samego komentatora przestają być już tak absorbujące.
Najbardziej paskudnym komentarzem, z jakim się spotkałam, gdy mój
młodszy syn był jeszcze niemowlęciem, było stwierdzenie, że moja praca
dodatkowa - o ironio, okupiona nieprzespanymi nocami, to hobby. Bo
przecież nie zarabiam w ten sposób poważnych pieniędzy.
Zawód matki niewątpliwie bezpowrotnie stracił swój prestiż. Coraz
modniejsze staje się wczesne poddawanie dzieci mnogim zabiegom
edukacyjnym - często bez głębszego zastanowienia czy celowości. Ot,
trafia się kolejna szansa na zorganizowanie dziecku czasu bez rodzica,
warto to wykorzystać, przecież dzisiejszy świat tak pędzi, że nie da się
wszystkiego pogodzić. To indywidualny wybór każdego z nas - rodziców.
Zastanawiam się tylko dlaczego tak łatwo oceniamy matki, które chcą się
poświęcić dzieciom.
A gdyby tak nie ratować matek na siłę i wbrew ich woli? Może wszystkim żyło by się łatwiej.