to dla śmiechu - rzecz jasna . Jeszcze wakacyjne kawały się mnie trzymają.;)
Ale jest w tym żarcie głęboka mądrość - ja sam miałem szczęście poznać tak zwanych "prostych ludzi" ale wiedzą i mądrością życiową bijących na głowę "profesorów". Jednym z moich mistrzów był murarz z Kaszub - starszy pan. Mówił językiem "nieliterackim" ale jego obserwacja świata, głębia spojrzenia jaką uzyskał dzięki ciężkiej pracy..... tego się nikt nie nauczy w 5 lat na jakiejś akademii czy innym Uniwersytecie. Zawsze powtarzam, że życie jest szkołą.
Blog ma ambicje upowszechnienia szeroko pojętej sfery obyczajowości Słowiańskiej a więc zdrowych podstaw życia rodzinnego a co za tym idzie zdrowia całego naszego społeczeństwa w nadchodzącej już nowej kosmicznej erze Wilka (Welesa).
wtorek, 1 września 2015
piątek, 28 sierpnia 2015
środa, 26 sierpnia 2015
Silny - "mężny" mężczyzna jest panem swojego "bazowego instynktu" - cz. 2
Niniejsze jest uzupełnieniem tekstu z wpisu http://michalxl600.blogspot.com/2015/08/silny-mezny-mezczyzna-jest-panem.html . Znalazłem pełniejszą - dłuższą wersję tego artykułu:
Jakie można wyciągnąć wnioski w związku ze zdrowym stosunkiem do danego problemu?
Każdy człowiek rodzi się zwierzęciem i przechodzi kolejne stadia rozwoju:
ZWIERZĘCEGO, ZWIERZĘCIA MYŚLĄCEGO ORAZ CZŁOWIEKA WŁAŚCIWEGO.
Przechodzenie poprzez stadia rozwoju zwierzęcia oraz zwierzęcia myślącego jest nieuchronne dla każdego człowieka i może nastąpić wyłącznie w środowisku społeczeństwa ludzkiego poprzez absorpcję doświadczenia zgromadzonego przez poprzednie pokolenia. EWOLUCYJNY PRZESKOK NASTĘPUJE WYŁĄCZNIE W FAZIE ZWIERZĘCIA ROZUMNEGO.
Różnica między tymi stadiami polega na tym, że w fazie zwierzęcia rozumnego instynkty władają człowiekiem a w stadium człowieka właściwego człowiek kontroluje swoje instynkty. Właśnie dlatego pasożyty społeczne wszystkimi siłami przeszkadzają w tym aby człowiek w wieku młodzieńczym pokonał "dżunglę ewolucyjną" i był w stanie kontrolować swoje instynkty.
Misja mężczyzny - dążyć ku gwiazdom, poszerzać horyzonty, stwarzać arcydzieła a nie latami starać się o zezwolenie na dostęp do upragnionego organu Maszy czy też Nataszy. Jeśli całe twoje życie podporządkowane jest poszukiwaniu seksu to w czym jesteś lepszy od świni czy też psa? Nieprzemożna zależność od dziewczyny jest właściwa wyłącznie dla rozbudzonego, pryszczatego nastolatka, który znajduje się na poziomie zwierzęcia rozumnego a i to pod warunkiem, że zaklina się on wrócić na właściwą drogę kiedy dorośnie i nabierze doświadczenia.
Programowanie społeczne
Jeśli by mężczyzna z XIX wieku znalazł się nagle w naszych czasach w dużym mieście Rosji czy też Europy to doświadczyłby silnego podniecenia. Sądząc po tym co pojawia się na ekranach TV i monitorach może się okazać, że współcześni ludzie są skąpani w seksie. Dziewczęta o figurach modelek pozują na bilbordach, są gwiazdami filmików reklamowych, są na okładkach miesięczników z erotycznymi tytułami, filmy bardzo często zawierają sceny łóżkowe. Ale wszystko to nie odzwierciedla realiów lecz tworzy ogromną iluzję.
Skoro o reklamie - tam często korzysta się z "haczyków" seksualnych. Rozmaite piękności pokazywane są wraz z promowanymi produktami. Przypomnieć można wiele jaskrawych przykładów - reklama gumy do żucia gdzie na pierwszym planie są żeńskie usta i język, dziewczyna w przesadnym podnieceniu naciąga rajstopy lub też myje zęby, kobieta doznaje orgazmu gdy otwiera i pije sok...
U widzów takiej reklamy na poziomie podświadomym następuje powiązanie między towarem a podnieceniem seksualnym. W przyszłości ten towar - według oczekiwań reklamodawców powinien wywoływać skojarzenia seksualne.
W zaszczepieniu kultu seksu zainteresowany jest pasożytniczy kapitalistyczny system społeczny. On się utrzymuje głównie dzięki temu. Naród przyuczany jest do konsumpcji - kupowaniu wszelakich, wątpliwej konieczności towarów i usług - poprzez relacje seksualne.
Przyjrzyjmy się jak to działa.
Badania marketerów dowiodły, że mężczyźni słabo reagują na hasła reklamowe i bardziej cenią przy zakupach praktyczność, umiar i zdrowy rozsądek. Kobiety natomiast chętniej rozstają się z pieniędzmi w zamian za rozmaite barachło ponieważ podejmując decyzje bardziej kierują się emocjami aniżeli logiką.
Powstał problem - w jaki sposób zmusić mężczyzn do kupowania więcej?
Powiązać pomysł pokazywanej konsumpcji z instynktem seksualnym!
Mężczyźni zaczęli być przyuczani do konsumowania poprzez kobiety. Po pierwsze - demonstrując w reklamie związek z seksem ( o tym już mówiliśmy wcześniej). Po drugie - wciskając w męską świadomość takie oto wirusy myślowe:
1.Prawdziwy, silny, stabilny mężczyzna sukcesu powinien odbywać jak najczęstsze stosunki seksualne z wielką ilością rozmaitych pięknych dziewcząt. Masz mało kobiet? , "Baby nie dają"? - jaki tam z ciebie mężczyzna sukcesu, jesteś głupek, słabeusz i nieudacznik!
2. Aby "parzyć się" więcej, częściej, z rozmaitymi i bardzo ładnymi potrzebne są pieniądze. Potrzebny jest kosztowny samochód, mieszkanie z tych wysoko-metrażowych na wysokim poziomie, modne ubranie, najnowszy "ajfon", styl życia na szerokiej stopie, i jak najwięcej tracić pieniędzy na kaprysy dziewcząt. Bez tego nic od nich nie uzyskasz.
3. Tak - wiele tracić na swoją kobietę, zadowalać wszystkie jej zachcianki i kaprysy, obsługiwać ją i utrzymywać w ten sposób przy sobie. Bez tego jaki tam z ciebie mężczyzna? A jeśli odeszła od ciebie kobieta do innego bardziej zamożnego i szczodrego to wcale nie ona jest prostytutką. To ty sam jesteś winien (ale temat programowania mężczyzny - tak zwanego "babskiego niewolnika" to przedmiot oddzielnej rozmowy).
4. Usilnie wtłaczane jest w podświadomość, że posiadanie wielu kobiet i/lub stosunków płciowych jest dowodem na to, że jest to mężczyzna sukcesu, ma powodzenie.
5. Takim samym wirusem myślowym jest mit, że seks jest korzystny dla zdrowia. To jest kłamstwo. Seks bez miłości eksploatuje (wyjaławia) mężczyzn a kochać można jedną, jedyną towarzyszkę życia i mało komu udaje się życie z wybrankami. Wielu się okłamuje. Szczegółowo na ten temat w artykule: "wymiana energetyczna między mężczyzną i kobietą podczas zbliżenia. Biała i czarna tantra".
Programowanie jest nakierowane na stworzenie takiego typu mężczyzn, który nie jest w stanie powstrzymać się przed pragnieniem seksu i dla niego jest gotów uczynić wszystko czego zapragnie od niego kobieta. To jest na rękę zarówno samym kobietom jak i dystrybutorom wszelakiego typu towarów.
Kobietom z kolei narzucane są także następujące schematy w stosunku do mężczyzn:
1. Oddawać się trzeba wyłącznie tym mężczyznom, którzy są w stanie ciebie utrzymać i będą inwestować, zapewniać rozrywkę i kupować tobie wszystko co zechcesz. Oni od tego są. Mężczyźni to zasoby, które trzeba eksploatować do maksimum.
2. Tak po prostu "dawać" idąc za pożądaniem nie wolno. Dziewczyna, która lubi męską uwagę i oddaje się różnym mężczyznom, często i wiedziona sympatią jest zdzirą ( przypomnijmy, że mężczyznę kuszącego wiele kobiet nazywa się z dumą "maczo"). Dziwki (czyli dziewczyny szczerze lubiące seks) trzeba piętnować bo należy siebie "szanować" i zajmować się seksem tylko w ramach wymiany za jakieś materialne rzeczy.
3. Aby przyciągnąć mężczyzn - sponsorów trzeba wykorzystywać prowokację seksualną - ubierać się w wyzywający sposób, tak się prowadzić aby przyciągać uwagę.
Czyli, że z jednej strony kobiety są nakierowywane na demonstrację seksualnych zachowań (sposobu bycia) a z drugiej strony te, które często i bez zahamowań "dają" są przez społeczeństwo potępiane. W ten sposób formowana jest kultura prowokacji seksualnej - zachowanie: "rozbudzimy i nie damy".
Warto zauważyć, że miłość i harmonia dusz zanika kiedy przestaje istnieć harmonia między istotami. Zarządzanie oparte jest na instynktach.
Tak więc co w końcu mamy?
Mężczyznom się narzuca, że najważniejsze u kobiety są jej pierwszorzędowe cechy płciowe. Kobietom, że najważniejsze u mężczyzny jest jego wypłacalność. Nie - ja nie przeczę, że prostytucja zawsze istniała - po prostu dziś sposób myślenia "kobiety dostępnej" propagowany jest otwarcie poprzez wszelkie środki masowego przekazu.
Męskie, instynktowne odczucia seksualne są celowo rozpalane - między innymi po to aby rozbudzić chęć większej ilości KUPOWANIA w celu osiągnięcia sukcesu u kobiet. Kobiety programowane są na: jeśli "dawać" to za pieniądze i podarunki
oraz programowane są na prowokacyjny sposób bycia.
Kiedy męskie instynkty płciowe są nęcone a żeńskie stłumione to doprowadza to do ogólnego dyskomfortu i problemów w sferze intymnej. To też mamy jako rezultat - seksualnie chore i uzależnione społeczeństwo gdzie mężczyźni i kobiety z ogromnym trudem znajdują wspólny język. Tak zwaną "wojnę płci" nakręca się z zewnątrz. Nie ma mowy o żadnych wysokich, szczerych uczuciach między mężczyzną i kobietą - tylko seks. "Jakie tam dzieci?" - to jest wygodne dla systemu.
Aleksander Romanow
źródło: https://vk.com/al_feed.php?w=wall-66920037_14490
Jakie można wyciągnąć wnioski w związku ze zdrowym stosunkiem do danego problemu?
Każdy człowiek rodzi się zwierzęciem i przechodzi kolejne stadia rozwoju:
ZWIERZĘCEGO, ZWIERZĘCIA MYŚLĄCEGO ORAZ CZŁOWIEKA WŁAŚCIWEGO.
Przechodzenie poprzez stadia rozwoju zwierzęcia oraz zwierzęcia myślącego jest nieuchronne dla każdego człowieka i może nastąpić wyłącznie w środowisku społeczeństwa ludzkiego poprzez absorpcję doświadczenia zgromadzonego przez poprzednie pokolenia. EWOLUCYJNY PRZESKOK NASTĘPUJE WYŁĄCZNIE W FAZIE ZWIERZĘCIA ROZUMNEGO.
Różnica między tymi stadiami polega na tym, że w fazie zwierzęcia rozumnego instynkty władają człowiekiem a w stadium człowieka właściwego człowiek kontroluje swoje instynkty. Właśnie dlatego pasożyty społeczne wszystkimi siłami przeszkadzają w tym aby człowiek w wieku młodzieńczym pokonał "dżunglę ewolucyjną" i był w stanie kontrolować swoje instynkty.
Misja mężczyzny - dążyć ku gwiazdom, poszerzać horyzonty, stwarzać arcydzieła a nie latami starać się o zezwolenie na dostęp do upragnionego organu Maszy czy też Nataszy. Jeśli całe twoje życie podporządkowane jest poszukiwaniu seksu to w czym jesteś lepszy od świni czy też psa? Nieprzemożna zależność od dziewczyny jest właściwa wyłącznie dla rozbudzonego, pryszczatego nastolatka, który znajduje się na poziomie zwierzęcia rozumnego a i to pod warunkiem, że zaklina się on wrócić na właściwą drogę kiedy dorośnie i nabierze doświadczenia.
Programowanie społeczne
Jeśli by mężczyzna z XIX wieku znalazł się nagle w naszych czasach w dużym mieście Rosji czy też Europy to doświadczyłby silnego podniecenia. Sądząc po tym co pojawia się na ekranach TV i monitorach może się okazać, że współcześni ludzie są skąpani w seksie. Dziewczęta o figurach modelek pozują na bilbordach, są gwiazdami filmików reklamowych, są na okładkach miesięczników z erotycznymi tytułami, filmy bardzo często zawierają sceny łóżkowe. Ale wszystko to nie odzwierciedla realiów lecz tworzy ogromną iluzję.
Skoro o reklamie - tam często korzysta się z "haczyków" seksualnych. Rozmaite piękności pokazywane są wraz z promowanymi produktami. Przypomnieć można wiele jaskrawych przykładów - reklama gumy do żucia gdzie na pierwszym planie są żeńskie usta i język, dziewczyna w przesadnym podnieceniu naciąga rajstopy lub też myje zęby, kobieta doznaje orgazmu gdy otwiera i pije sok...
U widzów takiej reklamy na poziomie podświadomym następuje powiązanie między towarem a podnieceniem seksualnym. W przyszłości ten towar - według oczekiwań reklamodawców powinien wywoływać skojarzenia seksualne.
W zaszczepieniu kultu seksu zainteresowany jest pasożytniczy kapitalistyczny system społeczny. On się utrzymuje głównie dzięki temu. Naród przyuczany jest do konsumpcji - kupowaniu wszelakich, wątpliwej konieczności towarów i usług - poprzez relacje seksualne.
Przyjrzyjmy się jak to działa.
Badania marketerów dowiodły, że mężczyźni słabo reagują na hasła reklamowe i bardziej cenią przy zakupach praktyczność, umiar i zdrowy rozsądek. Kobiety natomiast chętniej rozstają się z pieniędzmi w zamian za rozmaite barachło ponieważ podejmując decyzje bardziej kierują się emocjami aniżeli logiką.
Powstał problem - w jaki sposób zmusić mężczyzn do kupowania więcej?
Powiązać pomysł pokazywanej konsumpcji z instynktem seksualnym!
Mężczyźni zaczęli być przyuczani do konsumowania poprzez kobiety. Po pierwsze - demonstrując w reklamie związek z seksem ( o tym już mówiliśmy wcześniej). Po drugie - wciskając w męską świadomość takie oto wirusy myślowe:
1.Prawdziwy, silny, stabilny mężczyzna sukcesu powinien odbywać jak najczęstsze stosunki seksualne z wielką ilością rozmaitych pięknych dziewcząt. Masz mało kobiet? , "Baby nie dają"? - jaki tam z ciebie mężczyzna sukcesu, jesteś głupek, słabeusz i nieudacznik!
2. Aby "parzyć się" więcej, częściej, z rozmaitymi i bardzo ładnymi potrzebne są pieniądze. Potrzebny jest kosztowny samochód, mieszkanie z tych wysoko-metrażowych na wysokim poziomie, modne ubranie, najnowszy "ajfon", styl życia na szerokiej stopie, i jak najwięcej tracić pieniędzy na kaprysy dziewcząt. Bez tego nic od nich nie uzyskasz.
3. Tak - wiele tracić na swoją kobietę, zadowalać wszystkie jej zachcianki i kaprysy, obsługiwać ją i utrzymywać w ten sposób przy sobie. Bez tego jaki tam z ciebie mężczyzna? A jeśli odeszła od ciebie kobieta do innego bardziej zamożnego i szczodrego to wcale nie ona jest prostytutką. To ty sam jesteś winien (ale temat programowania mężczyzny - tak zwanego "babskiego niewolnika" to przedmiot oddzielnej rozmowy).
4. Usilnie wtłaczane jest w podświadomość, że posiadanie wielu kobiet i/lub stosunków płciowych jest dowodem na to, że jest to mężczyzna sukcesu, ma powodzenie.
5. Takim samym wirusem myślowym jest mit, że seks jest korzystny dla zdrowia. To jest kłamstwo. Seks bez miłości eksploatuje (wyjaławia) mężczyzn a kochać można jedną, jedyną towarzyszkę życia i mało komu udaje się życie z wybrankami. Wielu się okłamuje. Szczegółowo na ten temat w artykule: "wymiana energetyczna między mężczyzną i kobietą podczas zbliżenia. Biała i czarna tantra".
Programowanie jest nakierowane na stworzenie takiego typu mężczyzn, który nie jest w stanie powstrzymać się przed pragnieniem seksu i dla niego jest gotów uczynić wszystko czego zapragnie od niego kobieta. To jest na rękę zarówno samym kobietom jak i dystrybutorom wszelakiego typu towarów.
Kobietom z kolei narzucane są także następujące schematy w stosunku do mężczyzn:
1. Oddawać się trzeba wyłącznie tym mężczyznom, którzy są w stanie ciebie utrzymać i będą inwestować, zapewniać rozrywkę i kupować tobie wszystko co zechcesz. Oni od tego są. Mężczyźni to zasoby, które trzeba eksploatować do maksimum.
2. Tak po prostu "dawać" idąc za pożądaniem nie wolno. Dziewczyna, która lubi męską uwagę i oddaje się różnym mężczyznom, często i wiedziona sympatią jest zdzirą ( przypomnijmy, że mężczyznę kuszącego wiele kobiet nazywa się z dumą "maczo"). Dziwki (czyli dziewczyny szczerze lubiące seks) trzeba piętnować bo należy siebie "szanować" i zajmować się seksem tylko w ramach wymiany za jakieś materialne rzeczy.
3. Aby przyciągnąć mężczyzn - sponsorów trzeba wykorzystywać prowokację seksualną - ubierać się w wyzywający sposób, tak się prowadzić aby przyciągać uwagę.
Czyli, że z jednej strony kobiety są nakierowywane na demonstrację seksualnych zachowań (sposobu bycia) a z drugiej strony te, które często i bez zahamowań "dają" są przez społeczeństwo potępiane. W ten sposób formowana jest kultura prowokacji seksualnej - zachowanie: "rozbudzimy i nie damy".
Warto zauważyć, że miłość i harmonia dusz zanika kiedy przestaje istnieć harmonia między istotami. Zarządzanie oparte jest na instynktach.
Tak więc co w końcu mamy?
Mężczyznom się narzuca, że najważniejsze u kobiety są jej pierwszorzędowe cechy płciowe. Kobietom, że najważniejsze u mężczyzny jest jego wypłacalność. Nie - ja nie przeczę, że prostytucja zawsze istniała - po prostu dziś sposób myślenia "kobiety dostępnej" propagowany jest otwarcie poprzez wszelkie środki masowego przekazu.
Męskie, instynktowne odczucia seksualne są celowo rozpalane - między innymi po to aby rozbudzić chęć większej ilości KUPOWANIA w celu osiągnięcia sukcesu u kobiet. Kobiety programowane są na: jeśli "dawać" to za pieniądze i podarunki
oraz programowane są na prowokacyjny sposób bycia.
Kiedy męskie instynkty płciowe są nęcone a żeńskie stłumione to doprowadza to do ogólnego dyskomfortu i problemów w sferze intymnej. To też mamy jako rezultat - seksualnie chore i uzależnione społeczeństwo gdzie mężczyźni i kobiety z ogromnym trudem znajdują wspólny język. Tak zwaną "wojnę płci" nakręca się z zewnątrz. Nie ma mowy o żadnych wysokich, szczerych uczuciach między mężczyzną i kobietą - tylko seks. "Jakie tam dzieci?" - to jest wygodne dla systemu.
Aleksander Romanow
źródło: https://vk.com/al_feed.php?w=wall-66920037_14490
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Najlepsze spojrzenie dla dziewczyny
- Wiem, że wiele dziewcząt "stroi oczka" aby podobać się mężczyznom. A ty jak myślisz? Jak lepiej patrzeć aby się podobać? - zapytała wnuczka.
-Najlepsze spojrzenie dla dziewczyny to patrzeć pod swoje nogi - odpowiedziała babcia. Po pierwsze ona się nigdy nie potknie, po drugie lekkomyślni mężczyźni jej po prostu nie zauważą, a po trzecie takie spojrzenie doceni mężczyzna chcący się ożenić ze skromną, porządną dziewczyną.
źródło: https://vk.com/feed?w=wall-41340374_99488
-Najlepsze spojrzenie dla dziewczyny to patrzeć pod swoje nogi - odpowiedziała babcia. Po pierwsze ona się nigdy nie potknie, po drugie lekkomyślni mężczyźni jej po prostu nie zauważą, a po trzecie takie spojrzenie doceni mężczyzna chcący się ożenić ze skromną, porządną dziewczyną.
źródło: https://vk.com/feed?w=wall-41340374_99488
niedziela, 16 sierpnia 2015
Silny - "mężny" mężczyzna jest panem swojego "bazowego instynktu"
Ludzkość jest już zmęczona seksem - zgadzam się z każdym słowem.Jest to artykuł Dimitra Sokołowa - Mitricza, znanego rosyjskiego dziennikarza.
źródło: https://vk.com/slavianinpolska?w=wall230499675_649%2Fall
Ludzkości nie jest potrzebne tyle seksu ile narzucają mu Anfisa Czechowa, Zygmunt Freud, Pamela Anderson, Sharon Stone i inne. Już żeście całkiem zabrnęli z tym swoim "podstawowym instynktem" - dajcie spokojnie pożyć.
To jest na pewno najstraszniejsza tajemnica współczesnej cywilizacji - mało kto ma na tyle śmiałości aby aby oznajmić publicznie: "dość już tego gołego mięsa! Nie mam ochoty każdego dnia "wzbijać kurzu" na swojej czy nawet cudzej pościeli! Następnego dnia też nie chcę. Już nie chce mi się patrzeć na kobiety ponieważ nie ma już czego z nich zdejmować! Po co ta swołocz siedząca za internetowym czy też telewizyjnym ekranem tak lubi łaskotać mnie po jajkach?! Ja mam wiele innych zainteresowań i życzeń! Panie Milicjancie czy też Policjancie - dlaczego pan stoi? Niech pan coś zrobi z tymi wątpliwymi personami. Przecież pan widzi, że oni naruszają moje prawo do prywatności."
Wystarczy tylko komuś powiedzieć coś w tym rodzaju i od razu zostanie się oskarżonym - w lepszym wypadku o homoseksualizm a w gorszym o impotencję - a impotenci to najbardziej dyskryminowana kasta. Dlatego też nikt się nie odzywa. Ja jestem pierwszy - wiecie jakiego mam stracha? Zamknę więc oczy i będę kontynuował.
Ze mną jest wszystko w porządku - zarówno z męskim zdrowiem, z orientacją seksualną a także z rodziną. Nie jestem ani maniakiem ani jakimś ascetą. Kocham swoją żonę przy czym nie tylko jako matkę moich dzieci. Potrafię patrzeć na ładną żeńska figurę i życzyć jej właścicielce godnego kawalera - a szczególnie jeśli figura nie jest jedynym atutem jaki dziewczę może zaoferować. Mogę nawet patrząc na kolejny przepływający obok stateczek w sukience westchnąć z jakiegoś powodu, ale tylko westchnąć gdyż żonę mam dość konkretną i od razu pojawia się etyczne uchybienie.
Czasem jeżdżę na takie wyprawy, że brak jest telewizora, internetu i żywych kobiet ale nie brak świeżego powietrza, ciszy, drzew i pracy fizycznej. Te wyjazdy bywają dość długie i za każdym razem dziwię się z tego samego powodu, że mój "bazowy instynkt" nie komunikuje mojemu organizmowi żadnych pretensji. Kiedy brak jest jakichkolwiek zewnętrznych bodźców drażniących, nikt nie demonstruje nagiej skóry to instynkt płciowy schodzi na drugi plan ustępując miejsca ludzkiemu.
Pewnego razu miałem możność być w szpitalu psychiatrycznym i rozgadałem się tam z głównym lekarzem. Tak się stało, że ten szpital zmuszony był dzielić teren z monastyrem dlatego też temat wywiadu bardzo szybko przeskoczył na abstynencję płciową: czy to jest norma czy też odchylenie?
Odpowiedź pracownika medycznego, która nie bacząc na bliskość monastyru była daleka od kościelnych zapatrywań mnie poraziła. On - a ściślej ona wypowiedziała mniej więcej coś następującego: "potrzeby jednostek ludzkich odnośnie kontaktów seksualnych są obecnie cudacznie wyolbrzymione. Ten poziom seksualności, który przedstawiany jest w przestrzeni informacyjnej jako norma jest charakterystyczny wyłącznie dla ludzi chorych - przy czym nie tylko psychicznie. "seksocentryzm świadomości" jest typowy dla pierwszego stadium gruźlicy, niektórych chorób skórnych a nawet dla trądu nie mówiąc już o tym, że wyjątkowo silna potrzeba seksualna jest obserwowana u większości pacjentów klinik psychiatrycznych.
- czyli, że twórczość Wysockiego i tej części gdzie "główny lekarz Margulis zakazał telewizji" potwierdza się medycznie?
- i to jeszcze wziąć pod uwagę, że za czasów Wysockiego była zupełnie inna TV. Aż boję się pomyśleć co będzie z naszym małym szpitalikiem jeśli choćby na godzinę będziemy go włączać porą wieczorową. O zdrowiu psychicznym tych, którzy oglądają TV "na wolności" ja już dawno przestałam myśleć bo sama bym oszalała.
Po tej rozmowie nie przestałem siedzieć przed ekranem TV czy przed monitorem lecz mimo woli zacząłem analizować rolę seksualnego składnika w tym produkcie informacyjnym, który konsumujemy a także to jak to potem wpływa na nasz sposób bycia. I doszedłem do wniosku, że obraz Lenina z czasów ZSRR to pierś wątłego staruszka w porównaniu z tym jakie miejsce dziś zajmują w naszej świadomości podstawowe symbole seksualne.
My wszyscy żyjemy pod władzą najsurowszej dyktatury - to dyktatura jędrnych pośladków, wielkiego biustu, długich nóg i krótkich kontaktów seksualnych.
Jeśli ktoś chce nam drogo sprzedać coś niepotrzebnego to na plakacie reklamowym postawi obok tego czegoś gołą babę - i powinniśmy natychmiast biec do sklepu. I biegniemy.
Jeśli choć raz w miesiącu nie zdejmujesz majtek z jakiejś nowej żeńskiej pupy to znaczy, że jesteś albo chory albo nie jesteś mężczyzną. Dają nam to do zrozumienia i my to rozumiemy.
Rynek zdrowia psychicznego zawłaszczyli niedorobieni potomkowie Freuda. Głosy normalnych psychiatrów toną w błocie "medycyny medialnej". "Nasienie w męskim organizmie jest substancją drażniącą, którą należy nieustannie usuwać!" " Regularne pozamałżeńskie życie seksualne jest najlepszym środkiem na depresję!" Ciekawostką jest, że sami autorzy podobnych mantr mają z reguły pełen zestaw cech impotencji: cellulit twarzy, łyse głowy, imponujące brzuchy. Przyczyna moim zdaniem tkwi w tym, że jeśli człowiek nie jest wstrzemięźliwy to nie jest wstrzemięźliwy we wszystkim: w seksie, w żarciu, popijaniu i medialnym samolubstwie.
A teraz spróbujcie porozmawiać z jakimś muskularnym, konkretnym lekarzem, który nie ma w kieszeni kupionego dyplomu "Akademii Społeczno - Podwórkowej" lecz konkretny państwowy stopień naukowy. On wam wyjaśni, że skłonność zdrowego organizmu do wstrzemięźliwości to nie jest cnota chrześcijańska ale fakt medyczny. Mężczyźni z dobrymi wskaźnikami fizycznymi, znajdujący się w najlepszej formie sportowej najmniej doświadczają pragnień aby czym prędzej wejść do czyjegokolwiek łóżka. W antycznej Grecji powszechnym zjawiskiem była wstrzemięźliwość atletów, w naszych czasach również sportsmeni bardziej niż inni wstrzymują się w relacjach ze słabą płcią.
Silny, mężny, stateczny mężczyzna nie czyni kultu z seksu - nie jest jego niewolnikiem a wprost przeciwnie - jest władcą tego instynktu, wie czego chce, kogo chce i ot tak swojego nasienia nie rozrzuca. I tylko człowiek słaby - fizycznie, duchowo i słaby statusem pozwala sobie na mnożenie potrzeb "instynktu bazowego". Tylko u takich oczy wciąż grasują w poszukiwaniu gołych ud a ręce nieustannie ciągną się tam gdzie nie należy. Rezultat takiego nieuporządkowanego i bezmyślnego życia seksualnego to wzajemna degradacja - i tego to jest "na górze" i tego kto jest "poniżej".
Kiedyś bardzo dawno kiedy to jeszcze można było myśleć głową ktoś bardzo mądry powiedział: "W męskim organizmie jest maleńki organ, który jest zawsze głodny kiedy starają się go zaspokoić i jest zawsze zaspokojony jeśli trzymać go na głodzie".
Nastał czas być mężczyzną - prawdziwym mężczyzną.
Artykuł znajduje się na stronie life-move.ru w rubryce "Mężczyzna i Kobieta".
napis na obrazku: "trzeba tworzyć ( w domyśle "wykuwać") siebie".
źródło: https://vk.com/slavianinpolska?w=wall230499675_649%2Fall
Ludzkości nie jest potrzebne tyle seksu ile narzucają mu Anfisa Czechowa, Zygmunt Freud, Pamela Anderson, Sharon Stone i inne. Już żeście całkiem zabrnęli z tym swoim "podstawowym instynktem" - dajcie spokojnie pożyć.
To jest na pewno najstraszniejsza tajemnica współczesnej cywilizacji - mało kto ma na tyle śmiałości aby aby oznajmić publicznie: "dość już tego gołego mięsa! Nie mam ochoty każdego dnia "wzbijać kurzu" na swojej czy nawet cudzej pościeli! Następnego dnia też nie chcę. Już nie chce mi się patrzeć na kobiety ponieważ nie ma już czego z nich zdejmować! Po co ta swołocz siedząca za internetowym czy też telewizyjnym ekranem tak lubi łaskotać mnie po jajkach?! Ja mam wiele innych zainteresowań i życzeń! Panie Milicjancie czy też Policjancie - dlaczego pan stoi? Niech pan coś zrobi z tymi wątpliwymi personami. Przecież pan widzi, że oni naruszają moje prawo do prywatności."
Wystarczy tylko komuś powiedzieć coś w tym rodzaju i od razu zostanie się oskarżonym - w lepszym wypadku o homoseksualizm a w gorszym o impotencję - a impotenci to najbardziej dyskryminowana kasta. Dlatego też nikt się nie odzywa. Ja jestem pierwszy - wiecie jakiego mam stracha? Zamknę więc oczy i będę kontynuował.
Ze mną jest wszystko w porządku - zarówno z męskim zdrowiem, z orientacją seksualną a także z rodziną. Nie jestem ani maniakiem ani jakimś ascetą. Kocham swoją żonę przy czym nie tylko jako matkę moich dzieci. Potrafię patrzeć na ładną żeńska figurę i życzyć jej właścicielce godnego kawalera - a szczególnie jeśli figura nie jest jedynym atutem jaki dziewczę może zaoferować. Mogę nawet patrząc na kolejny przepływający obok stateczek w sukience westchnąć z jakiegoś powodu, ale tylko westchnąć gdyż żonę mam dość konkretną i od razu pojawia się etyczne uchybienie.
Czasem jeżdżę na takie wyprawy, że brak jest telewizora, internetu i żywych kobiet ale nie brak świeżego powietrza, ciszy, drzew i pracy fizycznej. Te wyjazdy bywają dość długie i za każdym razem dziwię się z tego samego powodu, że mój "bazowy instynkt" nie komunikuje mojemu organizmowi żadnych pretensji. Kiedy brak jest jakichkolwiek zewnętrznych bodźców drażniących, nikt nie demonstruje nagiej skóry to instynkt płciowy schodzi na drugi plan ustępując miejsca ludzkiemu.
Pewnego razu miałem możność być w szpitalu psychiatrycznym i rozgadałem się tam z głównym lekarzem. Tak się stało, że ten szpital zmuszony był dzielić teren z monastyrem dlatego też temat wywiadu bardzo szybko przeskoczył na abstynencję płciową: czy to jest norma czy też odchylenie?
Odpowiedź pracownika medycznego, która nie bacząc na bliskość monastyru była daleka od kościelnych zapatrywań mnie poraziła. On - a ściślej ona wypowiedziała mniej więcej coś następującego: "potrzeby jednostek ludzkich odnośnie kontaktów seksualnych są obecnie cudacznie wyolbrzymione. Ten poziom seksualności, który przedstawiany jest w przestrzeni informacyjnej jako norma jest charakterystyczny wyłącznie dla ludzi chorych - przy czym nie tylko psychicznie. "seksocentryzm świadomości" jest typowy dla pierwszego stadium gruźlicy, niektórych chorób skórnych a nawet dla trądu nie mówiąc już o tym, że wyjątkowo silna potrzeba seksualna jest obserwowana u większości pacjentów klinik psychiatrycznych.
- czyli, że twórczość Wysockiego i tej części gdzie "główny lekarz Margulis zakazał telewizji" potwierdza się medycznie?
- i to jeszcze wziąć pod uwagę, że za czasów Wysockiego była zupełnie inna TV. Aż boję się pomyśleć co będzie z naszym małym szpitalikiem jeśli choćby na godzinę będziemy go włączać porą wieczorową. O zdrowiu psychicznym tych, którzy oglądają TV "na wolności" ja już dawno przestałam myśleć bo sama bym oszalała.
Po tej rozmowie nie przestałem siedzieć przed ekranem TV czy przed monitorem lecz mimo woli zacząłem analizować rolę seksualnego składnika w tym produkcie informacyjnym, który konsumujemy a także to jak to potem wpływa na nasz sposób bycia. I doszedłem do wniosku, że obraz Lenina z czasów ZSRR to pierś wątłego staruszka w porównaniu z tym jakie miejsce dziś zajmują w naszej świadomości podstawowe symbole seksualne.
My wszyscy żyjemy pod władzą najsurowszej dyktatury - to dyktatura jędrnych pośladków, wielkiego biustu, długich nóg i krótkich kontaktów seksualnych.
Jeśli ktoś chce nam drogo sprzedać coś niepotrzebnego to na plakacie reklamowym postawi obok tego czegoś gołą babę - i powinniśmy natychmiast biec do sklepu. I biegniemy.
Jeśli choć raz w miesiącu nie zdejmujesz majtek z jakiejś nowej żeńskiej pupy to znaczy, że jesteś albo chory albo nie jesteś mężczyzną. Dają nam to do zrozumienia i my to rozumiemy.
Rynek zdrowia psychicznego zawłaszczyli niedorobieni potomkowie Freuda. Głosy normalnych psychiatrów toną w błocie "medycyny medialnej". "Nasienie w męskim organizmie jest substancją drażniącą, którą należy nieustannie usuwać!" " Regularne pozamałżeńskie życie seksualne jest najlepszym środkiem na depresję!" Ciekawostką jest, że sami autorzy podobnych mantr mają z reguły pełen zestaw cech impotencji: cellulit twarzy, łyse głowy, imponujące brzuchy. Przyczyna moim zdaniem tkwi w tym, że jeśli człowiek nie jest wstrzemięźliwy to nie jest wstrzemięźliwy we wszystkim: w seksie, w żarciu, popijaniu i medialnym samolubstwie.
A teraz spróbujcie porozmawiać z jakimś muskularnym, konkretnym lekarzem, który nie ma w kieszeni kupionego dyplomu "Akademii Społeczno - Podwórkowej" lecz konkretny państwowy stopień naukowy. On wam wyjaśni, że skłonność zdrowego organizmu do wstrzemięźliwości to nie jest cnota chrześcijańska ale fakt medyczny. Mężczyźni z dobrymi wskaźnikami fizycznymi, znajdujący się w najlepszej formie sportowej najmniej doświadczają pragnień aby czym prędzej wejść do czyjegokolwiek łóżka. W antycznej Grecji powszechnym zjawiskiem była wstrzemięźliwość atletów, w naszych czasach również sportsmeni bardziej niż inni wstrzymują się w relacjach ze słabą płcią.
Silny, mężny, stateczny mężczyzna nie czyni kultu z seksu - nie jest jego niewolnikiem a wprost przeciwnie - jest władcą tego instynktu, wie czego chce, kogo chce i ot tak swojego nasienia nie rozrzuca. I tylko człowiek słaby - fizycznie, duchowo i słaby statusem pozwala sobie na mnożenie potrzeb "instynktu bazowego". Tylko u takich oczy wciąż grasują w poszukiwaniu gołych ud a ręce nieustannie ciągną się tam gdzie nie należy. Rezultat takiego nieuporządkowanego i bezmyślnego życia seksualnego to wzajemna degradacja - i tego to jest "na górze" i tego kto jest "poniżej".
Kiedyś bardzo dawno kiedy to jeszcze można było myśleć głową ktoś bardzo mądry powiedział: "W męskim organizmie jest maleńki organ, który jest zawsze głodny kiedy starają się go zaspokoić i jest zawsze zaspokojony jeśli trzymać go na głodzie".
Nastał czas być mężczyzną - prawdziwym mężczyzną.
Artykuł znajduje się na stronie life-move.ru w rubryce "Mężczyzna i Kobieta".
napis na obrazku: "trzeba tworzyć ( w domyśle "wykuwać") siebie".
Subskrybuj:
Posty (Atom)



