poniedziałek, 18 maja 2015

Z epoki Lisa w epokę Wilka

Od lat obserwuję jakieś nieporadne próby dokonywania rytuałów lub nawet magicznych obrzędów - bez pojęcia o sprawie, na zasadzie ciekawości albo nawet i złej woli prowadzących dane spotkania ( o tym poniżej). Film niniejszy rzuca wiele światła na podstawy i sens wspólnych spotkań. Każdy z nas podświadomie za nimi tęskni, wiemy i czujemy, że jest to ważna część naszego życia. Człowiek jest komórką w organizmie społecznym- szukamy swojego celu, swoich zadań- każdy chce być potrzebny i szczęśliwy.

  Chyba ograniczę się na tym by nie otwierać tematów, które mogą być dla czytelników zupełnie nieciekawe. Może przyjmijmy formę jaką kiedyś prowadzono w dyskusyjnych klubach filmowych. Po obejrzeniu filmu zapraszam do wpisywania swoich obserwacji, przemyśleń, doświadczeń. Film i wykład Andrieja jest kolejnym ogromnym wkładem w dotychczasową wiedzę o naszej Słowiańskiej kulturze skażonej przez wieki.... wiadomo przez kogo ;). mamy dziś podróby świąt, puste zupełnie celebracje ( daj Boże by neutralne- w większości są one szkodliwe o czym pięknie opowiada Andriej - po obejrzeniu filmu proszę posiadając już niezbędną wiedzę zastanowić się czym jest na przykład "pasterka" odprawiana o północy pośród narkotycznych oparów kadzideł i pośród alkoholowych oddechów współuczestników obrzędu, którzy "tradycyjnie" wypili flaszkę przy stole wigilijnym).

    Nie przypominam sobie bym opracowywał jakieś tłumaczenia Andrieja tak więc jest to debiut na naszym kanale. To jest kumpel Lewszunowa znany w internecie głównie z całego cyklu lekcji na temat pisma Słowiańskiego- tak zwanej bukwicy. W jednym z ostatnich moich tłumaczeń Lewszunowa wspomina on, że prowadził latem święta Słowiańskie wraz z "Kotem Bajunem" - to właśnie o Andrieja chodziło. Tak jak Gieorgij Lewszunow używa jednej z masek "Iwan Carewicz" tak Andriej Iwaszko pojawia się pod postacią "Kota Bajuna" ( bajkowe postaci z wierszy Puszkina. Słynny "uczony kot" to właśnie "Kot Bajun" ze Słowiańskich bajek narodowych. Podpowiadam kilka linków: http://ogrodciszy.pl/viewtopic.php?t=20504  http://leksykot.top.hell.pl/koty/teksty/varia/czterowiersz-na-warsztacie : "
... Nad brzegiem morza dąb zielony;
A na nim złoty łańcuch lśni:
I dniem i nocą kot uczony
Krąży wokoło, wieszcząc sny...
Ten przekład mi się podoba, nie pamiętam jak zrobił to Tuwim.

  Anonsuję niniejszym bardzo ważną postać na firmamencie naszych Słowiańskich Wiedunów. Andriej Iwaszko- wiele razy o nim jeszcze usłyszycie.


Andriej wspomina projekt spec-służb o nazwie "Słowiański Demon".
Tu wyjaśnienie dokonane przez Trehlebowa:


 Tu link do bajki " Lisica i wilk" o której mówi Andriej w wykładzie:
https://www.youtube.com/watch?v=7G6uVzCz90w
 To jest "bratina"- wspominane przez Andrieja naczynie rytualne.
Więcej obrazków w necie pod hasłem:   братина


p.s. jest już druga część tego tematu:
http://michalxl600.blogspot.com/2015/06/z-epoki-lisa-w-epoke-wilka-czesc-2.html

p.s. fotografia bukwicy dla "Miłar"-a (rozmowa w komentarzach poniżej:

sobota, 9 maja 2015

Śmiertelna wojna trwa!

Szykuję długi wykład Andrieja Iwaszko -
-chyba nie ma jakichś dłuższych tłumaczeń
jego wykładów na moim kanale.
Rzecz o ujawniającym się problemie alkoholizmu.
Okazuje się, że brak jest w Słowiańskich
społecznościach zrozumienia jak silna jest to trucizna.
  Alkohol masakruje wprost ciała astralne - nie tylko
fizyczne. Ale o tym niebawem.
  Jako zapowiedź taki mem


poniedziałek, 4 maja 2015

Prawa i paragrafy


Przypowieść o kobiecie, która wierzyła w wodza.



  ...czyli jak się stać kobietą dającą natchnienie.

  W dawnych pre-historycznych czasach gdy po Ziemi chodziły dzikie zwierzęta gotowe zjeść wszystko co im wpadnie w oczy żyło sobie pewne plemię. Ale nastały ciężkie dni gdy u wejścia do jaskini przyczaił się tygrys szablo-zęby i nikt z plemienia nie mógł sobie z nim poradzić. Ludzie znaleźli się w pułapce. Plemię nie widziało pożywienia już od 10-ciu zachodów słońca. Moc opuszczała ciała wojowników a u wejścia do pieczary coraz głośniej rozbrzmiewał ryk i zgrzyt pazurów. Nagle jedna kobiet nie odróżniająca się zewnętrznie od innych wstała i podeszła do wodza.

  "Jesteś silnym wojownikiem"- powiedziała. "Jesteś zwinnym myśliwym. Potrafisz szybko biegać. Twoja szybkość to nasz ratunek. Żaden tygrys nie da tobie rady bo jesteś nie tylko bystry ale i mądry. Z łatwością przechytrzysz tego kotka i zwycięstwo tak jak dawniej będzie twoje."

  Słowa kobiety przypomniały mu jego dawne dni i jego głowa się uniosła. Podobało mu się słuchanie jej bo w wyniku tych słów jego moc powracała do jego mięśni wraz z jego godnością i własną dumą. Ona spojrzała mu w oczy i przeczytała w nich: "Nie przestawaj proszę! Mów jeszcze!" . Dlatego też kontynuowała:
  "Jesteśmy dla ciebie ciężarem sławny wojowniku. Ty sam zabijesz go szybciej niż razem z tłumem kobiet, które musisz ochraniać. Wychodząc niezauważenie z pieczary staniesz się dla zwierza zaskoczeniem. On nie zdoła się podnieść gdy twoja włócznia przebije mu serce. Ja wiem, że dokładnie tak będzie! Ty go zabijesz a my go zjemy a potem przeniesiemy się w miejsce gdzie żaden zwierz nas nie dosięgnie. Poprowadzisz nas do raju - ja to wiem!"

 Powiedziawszy to kobieta powróciła na swoje miejsce i usiadła zamykając oczy. Ona niczego nie oczekiwała od wodza- ona wierzyła, że ten silny mężczyzna ich uratuje i mimo, że wódz nie czynił żadnych ruchów nie martwiła się. Wódz zawsze sam podejmował decyzje.

  Nastało południe 11-go dnia. Upał wszystkich zmorzył i kobieta zasnęła tak zresztą jak i pozostali. Obudziły ją krzyki. Wszyscy w podnieceniu krzyczeli i skakali i nie od razu zrozumiała, że wódz zwyciężył! Gdy wszyscy spali znużeni piekielnym upałem- w tym i ogromny tygrys szablo-zęby, wódz wymknął się z pieczary i zepchnął kamień na zwierza. Gdy ten podnosił się ogłuszony wódz skoczył na niego i wraził swoją włócznię w jego serce. Zwycięstwo było tak łatwe, że wódz nie mógł do końca uwierzyć w swój sukces. Wódz zrozumiał jak bardzo jest mądra kobieta wierząca w jego zwycięstwo i zapragnął do niej podejść.

  "Zabiłeś zwierza wodzu- uratowałeś nas. Jesteś wielkim wojownikiem! Zawsze będę pamiętać to twoje dokonanie. Bardzo cie proszę wodzu- wyprowadź nas stąd w miejsce gdzie będziemy bezpieczni".

  "Dobrze kobieto. Oczywiście, że was poprowadzę." A pomyślał sobie: "Ta kobieta jest moim szczęśliwym talizmanem. Chcę słyszeć codziennie jej słowa pełne wiary we mnie. Dopóki ona wierzy we mnie ja zawsze będę przychodził do niej po jej wiarę!"

  A kobieta pomyślała sobie: "On potrzebuje mnie nawet więcej niż ja jego! Będę dawać mu natchnienie do czynów. Ja w niego wierzę a on staje się silniejszy!"

  Po kilku latach śpiewała swojej córce taką kołysankę. W tłumaczeniu na nasz język sens był mniej więcej taki:

  "Gdy dorośniesz- wybierz sobie mężczyznę i wierz w niego całym swoim sercem. Za każdym razem mów mu to co chcesz aby dla ciebie uczynił- i on na pewno tego dokona. Jesteś mu potrzebna ze swoją mocą wiary tak jak Słońcu potrzebne są planety wokół, jak wszystkim żyjącym potrzebne jest powietrze. Jesteś mu potrzebna aby mógł stać się bohaterem. Jesteś mu potrzebna bo bez twojej wiary on nie dożyje do jutra. Wierz w niego i niech twoja wiara każdego dnia dochodzi do niego poprzez twoje słowa. Jeśli rozmawiasz z mężczyzną- niech słowa będą pełne wiary. Jeśli milczysz niech milczenie także będzie pełne wiary w niego."

wersja dźwiękowa: https://www.youtube.com/watch?v=9QhY9dYS-yI


 

Czy mamy rację?

To tytuł filmu z 1965 roku. Trochę informacji w opisie
i w komentarzach na You Tube