środa, 25 lutego 2015

Kobiecego szczęścia zdolna jest doświadczyć wyłącznie kobieta.



  Często dostawałam listy i komentarze, że nie wszystkie kobiety lubią gotować i siedzieć w domu. Nie wszystkie chcą wychodzić za mąż. Nie wszystkie posiadają zdolności twórcze i cechy kobiece. Wiele kobiet idzie męską drogą. A te, które idą nią już dostatecznie długo sformułowały już cechy męskie, męskie dążenia, męski sposób bycia. Wiele z nas już od urodzenia wychowywane jest chłopcy. Stawiają przed nami cele, starają się nas zmienić, uczynić bardziej samodzielnymi.

   A jeśli tak- jeśli jest to i Twoja historia to opisy żeńskiej natury zbulwersują cię tak samo jak i mnie jeszcze 10 lat temu. Ja od dzieciństwa chciałam być chłopcem. Zazdrościłam chłopcom - grałam w chłopięce gry. Przez długi czas nie miałam koleżanek, nie umiałam szyć, szydełkować, los gospodyni domowej nie był dla mnie pociągający. Dlatego też gdy pierwszy raz usłyszałam o tym, że każde z nas ma swoja naturę i żeńskie ciało dane mi jest nie przypadkiem - to bardzo mocno mnie to zaniepokoiło. To powodowało we mnie burzę protestów. I dalej szłam inną drogą- z uporem i bezapelacyjnie. 3 etaty, studia, kariera.

  Do czego doszłam? Do rozchwiania równowagi hormonalnej, chorób kobiecych i guzów piersi w wieku 20 lat a to zmusiło mnie do zadumy czy dobrze postępuję i czy nie odrzucam tego co dano mi z niebios?
Czy to naprawdę mój charakter i moja istota? A może są to nabyte wzorce zachowań i myślenia?
Zawsze uważałam, że lepiej być mężczyzną. Wygodniej być mężczyzną. Miałam żal, że moje ciało jest kobiece. Tak naprawdę na tą walkę ze samą sobą, ze swoją naturą traciłam  ogrom sił.  

  Chcę wam przedstawić taka analogię. Wyobraźcie sobie, że kobiety to drzewa brzoskwiniowe a mężczyźni to na przykład kokosowe palmy.
Jeśli negujemy to, że dano nam kobiece ciało to staramy się na drzewie brzoskwiniowym wyhodować kokosy. Pewnie i to jest możliwe skoro nawet na Syberii hoduje się arbuzy ale ile wysiłku to kosztuje?.

  Cały czas mi mówią, że kobiety są różne. Oczywiście, że są -ja temu nie zaprzeczam. Istnieje wiele gatunków drzew brzoskwiniowych ale wszystkie one należą do jednej rodziny - do rodziny drzew brzoskwiniowych. Chwytacie o czym mówię? Jedno ma owoce większe a inne drobniejsze. Jakieś jest wyższe a jakieś niższe czy bardziej gęste. Jedne owoce są słodsze a inne bardziej soczyste. Każde drzewo jest wyjątkowe ale każde z nich jest brzoskwiniowym.

  Tak samo z kobietami- jesteśmy różne, mamy różne spojrzenia, różne charaktery i cechy indywidualne. Ale jednoczy nas to, że jesteśmy kobietami -to znaczy mamy pewne cechy wspólne nawet jeśli nie mamy ochoty tego przyznać. Można całe życie stracić na to żeby stać się palmą ale to jest niemożliwe. Można upodobnić się do palmy, dorobić sobie kokosowe gałązki i zachowywać się tak jak kokosowe drzewo ale tak czy siak we wnętrzu pozostaniesz brzoskwinią. Siły stracone na maskaradę mogły by zostać użyte na wyhodowanie smacznych brzoskwiń. A tak ostatecznie plon jaki otrzymujemy jest ubogi, niedojrzały i niesmaczny.

  Tak samo jest z naszą naturą. Można ile chcesz negować swoją kobiecość. Nawet płeć można dziś zmienić drogą chirurgii ale sedna istoty to nie zmieni. W każdym razie masz wolność wyboru i możesz spróbować jeśli chcesz.

  Ludzie często powiadają, że nie należy tak ściśle rozdzielać męskiego i kobiecego, że jest to zbyt kategoryczne i niewłaściwe. Ale przecież Bóg dla-czegoś stworzył nas takimi różnymi a to oznacza, że miał jakieś przyczyny do tego aby podkreślić fizjologicznie te różnice.

  Co czynić z męskimi cechami charakteru?

  Męskie cechy charakteru mają wszyscy. Kwestia tylko na ile one dominują w Twoim charakterze. Bez niektórych męskich cech jest bardzo trudno kobiecie przeżyć we współczesnym świecie. W każdym razie do czasu zanim nie wyjdzie za mąż.

  Oczywiście najlepiej jest nie nabywać takich nawyków jak upór, współzawodnictwo i brutalność. To właśnie dlatego dawniej dziewczynki od dnia urodzenia były przygotowywane do żeńskiej drogi życiowej. Nauczane były kobiecych rzemiosł, spotykały się w kobiecych zespołach, kobiecych szkołach. Od dzieciństwa uczone były być żonami i matkami. A już na pewno nie kończyły dwóch uniwersytetów, doktoratów itp. Nie uczyły się budowania kariery i bycia niezależnymi.

  Ale jeśli bierzemy za pewnik dzisiejszy dzień to nie ma sensu narzekanie na niesprawiedliwość. Nikt nie uczył? - naucz się sama. Nigdy nie jest za późno.
Jeśli masz 90% cech męskich to warto pomyśleć o tym by rozwijać w sobie kobiece. Krok za krokiem rozwijać kobiece nawyki, kobiecy sposób bycia. Jeśli nikt ci od dzieciństwa nie wyjaśniał sensu i celu Twoich narodzin w kobiecym ciele to możesz sama sobie wyjaśnić to teraz. Nawet mając 80 lat nie jest za późno zmienić bieg historii.

  Po co potrzebne?

  1.Po to by zbudować relacje z prawdziwym mężczyzną. Wiele - nawet bardzo silnych i upartych kobiet- pragnie mieć u boku prawdziwego mężczyznę. Aby był w stanie pokonać nie tylko wszystkie smoki ale i ją samą. Tylko że prawdziwych mężczyzn to nie pociąga - po co tak głupio pożytkować swoją energię? Przecież lepiej zmienić świat, pozabijać wszystkie smoki niż upokorzyć jednego mężczyznę w spódnicy. (wytłuszczenie tłumacza artykułu) Dlatego też najczęściej u boku męskiej kobiety jest zniewieściały mężczyzna. Inny po prostu nie wyżyje a ten w miły sposób ją dopełnia będąc jej wsparciem. Tylko że od tego nie przybędzie szczęścia w jej życiu. Wszak polegać na nim ona nie może. On jest zupełnie niepodobny do prawdziwego mężczyzny.

  2. Po to by być zdrową. Przecież nasz system hormonalny jest bardzo delikatny i jeśli idziemy nie tą drogą to doznajemy jego uszkodzenia. Kiedy zachowujemy się jak mężczyzna to w naszym organizmie zaczynają dominować męskie hormony. One być może czynią nas bardziej wytrzymałymi, silniejszymi i bardziej zdecydowanymi lecz dla naszej fizjologii dłuższe oddziaływanie takich hormonów kończy się smutno.

  3. Po to aby przekazać swojej córce inny scenariusz i inny model. Jesteś silna, samo-stanowiąca i masz silną wolę. Wszystko osiągnęłaś sama. Ale czy jesteś z tym wszystkim szczęśliwa? Czy nie zamieniłabyś tego wszystkiego na solidne męskie oparcie będące obok?  Jeśli Twoja córka będzie widzieć jak dobrze być kobietą to sama będzie tak chciała. W ten sposób uniknie ona wielu problemów i błędów.

  4. Po to aby rozkoszować się nieustannym kobiecym szczęściem, którego raczej nie doświadczasz wymachując swoją szabelką. Aby się do niego zbliżyć trzeba zejść z konia i odłożyć swój oręż bo szczęście to jest delikatne i bardzo kruche. Można je łatwo zniszczyć grubym słowem lub ostrym cięciem szabli. Doświadczyć kobiecego szczęścia jest w stanie wyłącznie kobieta i jest to jej osobisty wskaźnik tego, że porusza się ona w prawidłowym kierunku. 

  5. Działać już w inny sposób czyli "zatrzymać konia i gasić pożar w izbie" * już potrafisz. W razie czego nawyk w mig się w Tobie przebudzi ale póki jest czas pokoju to izby nie płoną i konie nie skaczą. A może tak nauczyć się nowego wzorca zachowań? Tak- z początku będzie trudno i jakby nieswojo. Czasem być może na siłę i bez entuzjazmu a potem stopniowo pojawi się ciekawość i inny smak szczęścia. To tak jak ze spódnicą - na początku trudno się zmusić do noszenia wyłącznie sukienek a po miesiącu rozumiesz, że nie masz ochoty ubierać spodni a odczucia w nich nie są zbyt przyjemne.

  Tak samo jest z cechami kobiecymi. Zaczynając komunikację z dziewczynami w wielu miejscach musiałam się przemóc. Ale ile można gadać o bzdurach? - pora przejść do rzeczy i działać! Stopniowo zaczęłam się relaksować podczas babskich spotkań a dziś są to dla mnie najcenniejsze i najważniejsze rozmowy. Nie mogę zrozumieć jak dawniej żyłam bez przyjaciółek.

  I nie dąż do 100% kobiecości gdyż we współczesnym świecie dobrze by było rozsiewać dobroć i łagodność poprzez aktywność, entuzjazm i dążenie do celu.  

  Wystarczy zacząć zachowywać się inaczej, dodać do swojego życia nowe elementy - bądź to noszenie spódnic, rozmowy z przyjaciółkami, rękodzieło albo dbałość o siebie. A po jakimś czasie zauważysz zmiany w swoim charakterze, w samopoczuciu i w swoich relacjach.

  Wystarczy zacząć wypełniać kobiece powinności nawet jeśli one się Tobie nie podobają aby po pół roku ze zdziwieniem odkryć że mąż również zaczął wypełniać swoje męskie. I wraz z tym jak przeniosłaś się w stronę kobiecości w nim zaczęła przejawiać się męskość. A po jakimś czasie pojmiesz, że wreszcie możesz się oprzeć na jego mocnych plecach nawet jeśli wychodziłaś za mąż za maminsynka.

  Możesz też wybrać inny wariant i zostawić wszystko tak jak jest. Po to dano nam swobodę wyboru. Chcę po prostu powiedzieć Tobie dwie rzeczy:

   Jeśli dano Tobie kobiece ciało to nie jest to przypadek. Jest to punkt orientacyjny gdzie znajduje się Twoja główna nagroda, którędy biegnie Twoja ścieżka.
Jeśli nawet w tej chwili jest w Tobie więcej cech męskich to nie jest to wyrok. Stosunek procentowy zawsze można zmienić jeśli podejść do tego świadomie.  Główne jest życzenie i motywacja.

  Życzę Tobie znalezienia drogi do swoich źródeł.
Autor: Olga Waliajewa

* - jest to odniesienie do powiedzenia powszechnego dziś w kulturze rosyjskiej.
Opis stereotypu jakoby idealnej kobiety rosyjskiej "«коня на скаку остановит, в горящую избу войдёт».
"Konia w skoku zatrzyma i do płonącej izby wejdzie".


wtorek, 10 lutego 2015

Żeńska energia rozkwitania

Kolejny wykład Olka Gadzieckiego.



Dodaję drugi link do wersji z napisami połączonymi
na stałe z filmem.

p.s. jeszcze takie znalezisko mądre:
 




Tak naprawdę najważniejsza w rodzinie jest żona.
A jeśli do tego mąż uważa, że on jest najważniejszy
to oznacza, że żona jest ponadto mądra.

środa, 4 lutego 2015

Magiczne 10 minut

       Mój mąż jest zawsze delikatny, uważny, opiekuńczy i pełen galanterii.  Ani razu podczas naszego wspólnego życia nie słyszałam od niego szorstkich słów pod swoim adresem.

  Ani razu nie podniosłam nic cięższego od damskiej torebki. Prawda, że czasem gdy nie ma go obok zapominam by się oszczędzać i "przeciążam się" masą toreb w supermarkecie. Ale to już jest sprawa mojej osobistej odpowiedzialności w stosunku do siebie samej.

   Ponadto mój mąż zawsze przestrzega zasad " męskiej etykiety". Gdy tylko trzeba podaje rękę, podsuwa krzesło, pomaga założyć płaszcz, otwiera drzwi, itd, itp. Czyni to wszystko absolutnie niezauważalnie i w naturalny sposób. To jest dla niego normą. Nie jest przy tym jakoś spięty starając sobie przypomnieć jak to zrobić prawidłowo aby stwarzać wrażenie "dobrze wychowanego". Bardzo jestem dumna z tej jego naturalności i doskonałych manier będących z doskonałej harmonii z pewną surowością jego "nordyckiego" charakteru.

   Mój mąż jest bardzo spostrzegawczy. Zauważa nową torebkę, fryzurę, płaszcz. Nie ignoruje wahań mojego nastroju a pojawiające się czasem rozdrażnienie wyrażające się poprzez "sama nie wiem czego chcę" rozumnie i taktycznie przemienia w "zrozumienie".

    Mąż mój jest czule opiekuńczy. Okrywa mnie kocem i ogrzewa moje nieustannie marznące kończyny, troszczy się o to czy jestem dość ciepło ubrana. Izoluje mnie od ciężkich i brudnych prac domowych pomimo tego, że rwę się do boju uzbrojona w wiertarkę czy młotek. W takich wypadkach uśmiecha się wyrozumiale a następnie spokojnie i delikatnie mnie "rozbraja".

   Ponadto często obdarowuje kwiatami.

   Wszystkie te cechy wskazują, że jest to mężczyzna idealny. I tak też jest, jest ideałem . Po prostu ja - jako kobieta .....

    W pewnym momencie zaczęłam się nudzić przy takim "ideale". Potem pojawiło się niewyjaśnione niezadowolenie i rozdrażnienie.

        Przyjaciółki kręcą głowami z dezaprobatą: " chyba coś ci zaszkodziło". Niektóre bardziej wyrafinowane panie przyglądając się moim "cierpieniom bez powodu" wzdychały: "nikt nie ceni tego co ma w nadmiarze". A ja nieuchronnie wpadałam w cichą panikę bo symptomy nie mijały i zaczęły rozsadzać od środka świętą przestrzeń miłości.    

    Tak "na rozum" zdawałam sobie sprawę, że przyjaciółki maja rację ale czułam, że przyczyna tkwi gdzie indziej. Rzecz nie w tym, że czegoś jest zbyt wiele - rzecz  w tym, że to co jest nie jest całkiem tym co potrzeba. A czego mi było potrzeba - tego nie wiedziałam.

   Czas płynął a niezrozumiały żal narastał. Usilnie rozmyślałam starając się znaleźć sedno tego co ma miejsce. Kobiece "usilne rozmyślanie" jest dość osobliwe. Często jest to po prostu chaotyczne miotanie z jednej emocji w drugą albo od jednego faktu do drugiego. Albo też od faktów mówiących jedno do emocji " wrzeszczących" zupełnie co innego.

    Rozwikłać to wszystko pomógł jak zwykle przypadek. Rzadko patrzę w telewizor- częściej on po prostu z jakiegoś powodu jest włączony. Pewnego razu z TV wystrzeliło do mnie zdanie wypowiedziane przez jakiegoś mężczyznę: "jestem bardzo dumny ze swojej żony i jestem z pewnością jej największym wielbicielem". Audycja dotyczyła kobiety, jakiejś młodej projektantki.

   I tu wszystko stało się dla mnie jasne. Już od kilku miesięcy mąż nie interesuje się tym co ja piszę! Nie interesuje się tym jak minął mój dzień. Nie interesują go moje myśli, uczucia i w ogóle to czym ja żyję. Wydawało by się - "cóż w tym takiego?" Przecież, nie pije, nie włóczy się poza domem, nie urąga mi, tak jak dawniej dba o mnie i ochrania. Pomyślisz sobie: "stracił zainteresowanie". Ale czy to jest najważniejsze w relacjach?

   Okazuje się, że tak. Może to nie jest najważniejsze ale z pewnością ważne,

   Kobieta musi odczuwać, że jest interesująca dla swojego mężczyzny. Głową może ona rozumieć, że przyczyny spadku zainteresowania bywają bardzo obiektywne - na przykład nowy poważny projekt w pracy albo szalony nawał obowiązków ale ciężko jest cokolwiek zrobić z emocjami zalewającymi kobietę, która czuje się niezauważona. Brak zainteresowania zaczyna ona odbierać jako obojętność i wygasanie dawnego uczucia.

  A do tego pojawiają się pełne trwogi wątpliwości: "a może jestem mu potrzebna wyłącznie jako obiekt zaspokojenia potrzeb seksualnych i codziennej obsługi w domu?" Lub jeszcze dramatyczniejsze: "może ma inną?"

    Kobiecie potrzebne są oznaki zainteresowania i szacunek ze strony mężczyzny ale odczucie, że jest interesująca i budzi poruszenie mężczyzny jest o wiele ważniejsze.

    Nie myśląc wiele "wylałam" na męża wszystkie swoje wątpliwości, podejrzenia, obserwacje, odczucia, emocje i smutne myśli. Mąż oczywiście był bardzo zaskoczony ale zrozumiał sedno problemu a poznawszy męski punkt widzenia na wszystko co miało miejsce zrozumiałam i ja.

   Najczęściej okazuje się, że nie w tym rzecz, że mężczyzna stracił zainteresowanie lecz, że wyraża je wychodząc z punktu widzenia swojego męskiego pojmowania. A to dlatego, że to czego chce kobieta często nie jest tożsame z tym co stara się "dać" jej mężczyzna i na odwrót.

    Tak więc czego potrzeba kobiecie by mieć pewność, że jest interesująca?

    Kobieta pragnie zainteresowania swoim życiem, działaniami jakie wykonuje, wszystkim tym co wypełnia jej dzisiejszy dzień. Ma ona ogromną potrzebę dzielenia się swoimi emocjami i odczuciami. Mężczyzna wprost przeciwnie- staje się nerwowy gdy mu się wtrącają w jego działania i przeszkadzają nadmierną ciekawością. Dla niego ważne jest aby ocenili rezultat jego działań ale nie mieszali się w sam ich proces. Dlatego też mężczyzna stara się nie drażnić swojej ukochanej "pchaniem nosa w jej sprawy". Skąd on ma wiedzieć, że u kobiety wszystko jest inaczej? Przecież uczyli go być mężczyzna a nie kobietą.

   Natura męska jest taka, że jest on zorientowany na rezultat zarówno w dziełach jak i w seksie. Dla niego nie jest tak ważny proces ale fakt do czego on doprowadzi. Kobieta natomiast żyje " w procesie" a nie "w rezultacie". Ani w seksie ani w działaniach nie uzyska pełnej satysfakcji z rezultatu jeśli nie podoba się jej sam proces.

    Mężczyzna jest jak wypuszczona strzała- dla niego jest ważny cel. Cel każdego z jego działań to osiągnięcie czegoś.

    Kobieta jest jak fala. bardziej zajmuje ją fakt "JAK" ona się przemieszcza, w jaki sposób i dokąd. "Piękno i majestat ruchu" czy w tym nie ma wystarczająco wiele sensu?

   Oczywiście współczesne kobiety nauczyły się "planowania biznesowego", "nastawienia na cel" i "zorientowania na wynik". Ale to co jest wrodzoną naturą i tak okazuje się silniejsze od jakichkolwiek "społecznych gier". 

   Zapytajcie dowolna kobietę dlaczego poprawia swój wygląd przed wyjściem z domu? Przecież nie po to aby nawiązać dobre znajomości biznesowe albo też uzyskać obniżkę cen podczas drogi do sklepu po chleb ( choć i tak też bywa). Częściej czynione jest to dlatego aby ona: "szła taka piękna a ludzie podziwiali i wpadali w zachwyt". Oto i całe kobiece "nakierowanie na cel".

      Kobieta potrzebuje codziennego zainteresowania dla swoich codziennych prac. Wtedy czuje się potrzebna.

   Mężczyźni bardzo lubią gdy ktoś zachwyca się tym czego oni już dokonali a nadmierne zainteresowanie procesem ich działań często odbierane jest jak zamach na ich wolność.

   W odpowiedzi na głupie pytanie "co robisz?" kobieta najprawdopodobniej przeanalizuje co faktycznie robi i prawdopodobnie także powiadomi o tym co zamierza czynić. Mężczyzna najprawdopodobniej ograniczy się do krótkiego: "pracuję".

    Kobieta cieszy się patrząc, że coś "się udaje" a mężczyzna,że coś "się udało".

    Mężczyzna pragnie zainteresowania ze strony kobiety - kobieta pragnie zainteresowania ze strony mężczyzny. Dla kobiety jednak ważne jest aby mężczyzna - choćby troszeczkę ale regularnie- interesował się tym co ona czyni.

   Dla mężczyzny ta "regularność" nie jest tak ważna - mało tego , lepiej nie niepokoić go pytaniami dopóki on  coś przemyśliwuje albo też wykonuje. Mężczyźnie potrzebne jest zainteresowanie "po fakcie" i do tego duże - kiedy wszystko jest już wykonane i przemyślane. Gotów jest wtedy przyjąć "nagrodę zwycięzcy".

   Wszystko okazało się proste i zrozumiałe.

  Dziś mój mąż tak jak dawniej jest zajęty pracą. Tak jak dawniej ma mało czasu na szczegółowe dyskusje na temat mojej pracy  i innych  moich ważnych spraw kobiecych. Ale obecnie w naszej rodzinie pojawiła się nowa wspaniała tradycja.

   Zazwyczaj mąż wraca do domu później niż ja. Póki on się przebiera, myje i je kolację ja opowiadam o tym jak minął mój dzień. On słucha i jest NAPRAWDĘ ZAINTERESOWANY!. Po pierwsze dlatego, że wcale nie zaczął mnie kochać mniej i ja "poruszam go" tak jak dawniej. A po drugie dlatego, że staram się uczynić swoje opowieści pociągające ( tak jak w "baśniach 1001 nocy").

   Przy okazji okazało się, że wcale nie jestem taka gaduła. Moja opowieść zajmuje przeciętnie około 10 minut. Staram się nie wykorzystywać nadmiernie tej chwili uwagi jaką ma dla mnie mąż a często on sam prosi o "kontynuację spotkania".

  Gdy mąż odkrył, że w te 10 minut mi w zupełności wystarcza to był bardzo zdumiony: "jak mało mi potrzeba do szczęścia".

   Ale zobaczywszy jak chytrze zerknęłam w odpowiedzi - on zrozumiał, że "magiczne 10 minut" jest jednym z wielu kamieni jakie powinniśmy umieścić w fundamencie "rodzinnego szczęścia".

   Łada Wiedicz

Napis na obrazku: ZE WSZYSTKICH DOMOWYCH LEKARSTW 
                                 NAJLEPSZYM JEST DOBRA ŻONA.

niedziela, 25 stycznia 2015

Czego nigdy nie powinna czynić żona.

 Pierwsze o czym powinna pamiętać kobieta: nie wolno mówić, że jej mąż jest gorszy od kogoś innego. Przy czym nie wolno jej mówić tego nie tylko komukolwiek ale i jemu samemu.

 Jeśli kobieta powiedziała tak jeden raz to zrobiła ona "dziurkę" w sercu swojego męża, którą będzie jej bardzo trudno załatać przez całe życie. Jeśli jeden raz powiedziała: "tak naprawdę ten człowiek jest poważniejszy niż ty. Tobie czegoś brakuje". To już wystarczy w zupełności.

    Nigdy , przenigdy nie wolno tak mówić - to jest równoznaczne z wbiciem mężowi noża w serce.

     Tak samo kobieta nigdy nie powinna w obecności swojego męża podtrzymywać poglądu innego człowieka. Jeśli trwa konflikt między mężem i kimś innym to nigdy nie powinna brać strony drugiej osoby. W ten sposób wydaje na siebie wyrok. Jeśli ona podtrzyma zdanie innego człowieka to doprowadzi to do tego, że on przestanie ją kochać na wszystkich płaszczyznach. To koniec- tu wszystko ma swój kres. On oczywiście może stwarzać wrażenie, że nic się nie zdarzyło ale relacje są już nieodwracalnie zniszczone.

   Trwa na przykład konflikt a kobieta bierze w tym sporze stronę innego człowieka. Nawet jeśli mąż nie ma racji - ona nie powinna tego czynić. Ona może pozostać neutralną. Powinna powiedzieć: "ja nic nie rozumiem z tego co jest powodem waszej kłótni". I koniec- to jest najlepsza z opcji jeśli widzi ona, że mąż nie ma racji.

A jeśli mąż ma rację to ona powinna stać za nim murem.

(niniejsze jest tłumaczeniem ze strony "prawidłowe relacje"   http://pravotnosheniya.info/CHego-nikogda-ne-dolzhna-delat-zhena-433.html


środa, 21 stycznia 2015

Mężczyzna i kobieta - życie rodzinne

W zasadzie kontynuacja tematu. Jedna z rozmówczyń (dzięki Magdo za wpis w komentarzu pod jednym z poprzednich tematów) zapytała dlaczego tu na blogu jest masa instrukcji dla kobiet a o mężczyznach (dla mężczyzn) nie ma zbyt wiele. Równolegle przyjaciółka z Ukrainy podpowiedziała wykład (pierwszy raz stykam się z Olkiem Gadzieckim) - po przejrzeniu uznałem za wart uwagi. Oto tłumaczenie . Pierwsze 35 minut to wykład a potem są pytania od publiczności. Tym razem wykładowcą jest mężczyzna ( staram się tu prezentować wyłącznie głosy kobiet aby uniknąć oskarżeń o próby "męskiej dominacji" ) ale sądzę, że nawet dość wojowniczo nastawione panie coś sobie tu wynajdą jeśli naprawdę szukają wiedzy o świecie. W czasie wykładu ( druga jego część) Oleg przytacza ciekawe opowieści z życia. Zapraszam



p.s. dodaję drugą wersję z napisami trwale połączonymi z filmem. Można z tego linka zgrywać film do siebie na komputer nie tracąc tłumaczenia.